B

wtorek, 24 listopada 2015

'Teatrzyk' XI

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem. Kolejna część najpewniej w poniedziałek. Enjoy! 



- Późno się zrobiło – wymownie spojrzała na zegarek, który wskazywał kilka minut po dwudziestej trzeciej. Pierwszy raz spędzali cały wieczór w jego apartamencie. Była tu już wcześniej dwa lub trzy razy, gdy zabierał ją prosto po pracy i przyjeżdżał się przebrać w nieco mniej formalny strój. Zwykle spędzali czas na mieście. Zabierał ją do restauracji, ale tym razem chciał się popisać swoimi kulinarnymi zdolnościami. Nie chciał mówić tego głośno, ale tak naprawdę potrafił przyrządzić tylko kilka potraw. Niemniej czuł satysfakcję, że zaimponował jej tą zapiekanką, którą chwaliła i zjadła z wielkim apetytem. Po kolacji przenieśli się na kanapę. Z lampkami po brzegi wypełnionymi czerwonym winem oglądali zabawną, amerykańską komedię, a ten piątkowy wieczór minął im zdecydowanie za szybko – Będę się zbierać – odstawiła kieliszek na szklany stolik i chciała wstać, gdy schwycił jej dłoń
- Zostań – poprosił, intensywnie wpatrując się w jej oczy – Piłem i nie mogę cię odwieźć, a sama nie będziesz o tej porze jeździć po mieście taksówkami. Zresztą taksówkarz nie odprowadzi cię na górę, a sama dobrze wiesz, że Praga to niezbyt bezpieczna dzielnica. Nie mogłyście tego mieszkania wynająć w bezpieczniejszej okolicy?
- Nie każdego stać na Mokotów – odgryzła się lekko urażona jego słowami. Wolały wynająć z Kaśką mniejsze mieszkanie w gorszej dzielnicy, niż dzielić lokal z przypadkowo poznanymi osobami na nowobogackim osiedlu. Nie rozumiała tych ludzi, który chełpili się wynajmowaniem apartamentu na strzeżonym osiedlu, a wstydzili się powiedzieć, że mieszkają w nim w pięć osób. One może i mieszkały na obskurnym, starym, praskim osiedlu, za to każda miała niezależny pokój i pewność, że nie zostaną z niezapłaconymi rachunkami przez nieodpowiedzialnego współlokatora lub trudne do zniesienia towarzystwo – Poradzę sobie – wstała kierując się w stronę przedpokoju
- Przepraszam, nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało – ruszył jej śladem – Po prostu kocham cię i się martwię – pierwszy raz tak otwarcie i bezpośrednio przyznał się do swoich uczuć
- Kochasz mnie? – dopytywała, jakby nie wierząc w to, co przed chwilą usłyszała, jakby narząd słuchu miał płatać jej figla
- Tyle lat śmiałem się z miłości, nie wierzyłem w nią – wsadził ręce w kieszenie, przybierając postawę lekko skrępowanego tym, co mówi – by wreszcie jej doświadczyć. A ty, kochasz mnie choć trochę? – musiał się upewnić, chciał to usłyszeć, choć wiedział, czuł, że one też darzy go tym wyjątkowym uczuciem
- Nawet trochę bardziej – przygryzła wargę. Podszedł dwa kroki, by wziąć ją w swoje ramiona i namiętnie pocałować.
- To co, zostaniesz? – powtórzył swoją prośbę robiąc przy tym minę kota ze Shreka
- Marek – westchnęła – ja… nie jestem jeszcze gotowa
- Ja wiem – odparł szybko – Ale wspólna noc wcale nie musi oznaczać, że będziemy się kochać. Przecież nie raz spaliśmy razem. Obiecuję ci, że nie będę wykorzystywał sytuacji
- Ale ja nawet nie mam ze sobą żadnych rzeczy – jęknęła nieporadnie
- No wiem, że ciężko ci będzie zasnąć bez swojej ulubionej piżamki w słoniki – zaśmiał się pod nosem widząc jej karcący wzrok – Ale sądzę, że moja koszulka godnie ją zastąpi – przygarnął ją ramieniem do siebie – Szczoteczka do zębów też się znajdzie. A jadąc do pracy podrzucę cię do domu. Co ty na to?
- Niech ci będzie – w zabawnym geście pokazała mu język, na co on cmoknął ją w czoło.
Tym razem role się odwróciły. To nie on wtulał się w jej plecy, ale ona zasypiała z głową w zagłębieniu jego szyi.
Obudziła się sama, w pustym łóżku. Odgarnęła dłonią grzywkę i siadając niechętnie sięgnęła po stojący na nocnej szafce budzik. Zegar wskazywał w pół do ósmej. Już miała wstawać, gdy drzwi się uchyliły i stanął w nich Dobrzański w białym podkoszulku i błękitnych bokserkach. Posłał jej szeroki uśmiech i zniknął, by po chwili wrócić z tacą.
- Jesteś pierwszą kobietą, dla której zrobiłem śniadanie – podstawił na jej kolanach drewnianą tacę z jajecznicą, pokrojonym w plasterki pomidorem, kilkoma kromkami ciemnego pieczywa i filiżanką kawy. Musnęła jego usta
- Dziękuję ci – upiła trochę kofeinowego płynu – Zjesz ze mną?
- Nie tym razem kochanie – uśmiechnęła się pod nosem na dźwięk ostatniego słowa – Ja już jadłem. Trochę się spieszę. O dziewiątej mam ważne spotkanie. Zanim zjesz ja zdążę się ogolić. Musimy wyjść o ósmej jeśli chcemy, żebym cię odwiózł – pokiwała głową ze zrozumieniem i zajęła się swoją jajecznicą – Jeszcze wiele wspólnych śniadań przed nami – puścił oczko w jej kierunku i zniknął w garderobie szukając odpowiedniego krawata do liliowej koszuli

- Jesteś wreszcie! – Kaśka przywitała ją od progu mało przyjemnym tonem – Czy tak trudno jest wysłać sms’a, albo chociaż odebrać jeden z moich siedemnastu telefonów? – podparła się pod boki – Ale ty oczywiście omdlewając z rozkoszy w ramionach pana Dobrzańskiego kompletnie zapomniałaś o bożym świecie i o tym, że ja mogę się martwić! – mało brakowało, a tupnęłaby nogą
- Strasznie cię przepraszam – Ulka przytuliła koleżankę, chcąc nieco wyciszyć te szalejące w Sarneckiej emocje – Gdy jechaliśmy do Marka wyciszyłam telefon – zaczęła się usprawiedliwiać - a później gdy zdecydowałam się zostać na noc nie pomyślałam, żeby do ciebie zadzwonić. Przypuszczałam, że możesz już spać. Było dość późno. Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Następnym razem dam znać. Obiecuję – uniosła dwa palce w górę w geście przyrzeczenia
- Dobra, nie ważne – machnęła ręką. Po wykurzeniu nie było już śladu, za to na usta wypłynął figlarny uśmiech – Opowiadaj lepiej ile miałaś orgazmów – mało brakowało, żeby zaczęła obgryzać paznokcie
- No chyba oszalałaś – prychnęła
- Przyjaciółce nie powiesz? – naburmuszyła się splatając ręce na piersiach
- Nie o to chodzi, po prostu nic nie było. Nie spaliśmy razem, to znaczy spaliśmy, ale nie uprawialiśmy seksu – plątała się
- Żartujesz?
- Nie. Zostałam u niego, bo było już późno, a Marek nie mógł mnie odwieźć bo pił. Dał buziaka na dobranoc, przytulił do siebie i zasnęliśmy. To wszystkie rewelacje ubiegłego wieczoru – nalała sobie soku do szklanki
- Miałaś u swojego boku taaakiego faceta i grzecznie poszłaś spać? – niedowierzała – No sorry, ale ja cię kompletnie nie rozumiem. Nie wiem, na co czekasz – przyglądała jej się wymownie. Ulka pokręciła tylko głową z powątpiewaniem i wywróciła oczami
- Weź zejdź ze mnie i zajmij się swoim bujnym życiem erotycznym – rzuciła z kpiną i zamknęła się w pokoju

Rozpoczął się rok akademicki, z czego Marek nie był zadowolony. Ula, z uwagi na dwa kierunki, miała naprawdę dużo zajęć i spotkania w tygodniu były praktycznie niemożliwe. Dwa razy w tygodniu zaczynała co prawda o dziesiątej, a raz nawet o trzynastej, ale wówczas Marek musiał być w firmie. Gdy on wychodził z pracy, ona bardzo często siedziała na wykładach aż do dziewiętnastej. Przyjeżdżał po nią wtedy, żeby podwieźć do domu i chociaż przez te krótkie pół godziny mogli porozmawiać i się zobaczyć. Za to weekendy były tylko dla nich. Przynajmniej na razie, bo na szczęście październik nie był czasem, gdy na uczelni zaczynały się prezentacje, raporty i kolokwia. Wychodzili gdzieś razem i już tradycją stało się, że Ula zostawała na noc z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę.
W piątkowy wieczór tradycyjnie podjechał pod nowoczesny gmach SGH i niecierpliwie wyczekiwał swojej ukochanej. Nie chciał na nią naciskać, ale coraz trudniej było mu radzić sobie z pragnieniami i miał coraz większą ochotę wprowadzić ich relację na nowy etap. Postanowił, że da jej jeszcze kilka tygodni, jeśli nic się nie zmieni, poruszy ten delikatny temat podczas któregoś ze wspólnych, listopadowych wieczorów.
- Mam nadzieję, że nie czekasz zbyt długo. Myślałam, że Nowykowski nie skończy i będzie tak gadał i gadał aż do niedzieli – krótko musnęła jego usta – Jedziemy do ciebie – pokiwał twierdząco głową – Marzę o gorącej kąpieli. Zamówimy pizze? Umieram z głodu. Facet od makroekonomii zabrał nam całą przerwę i nie zdążyłam iść na lunch.
- Przygotowałem kolację – oznajmił wjeżdżając do garażu. Plusem jej studiów na SGH była bliska odległość kampusu od jego osiedla – Kurczak właśnie dochodzi w piekarniku, do tego sałatka z grillowanym bakłażanem
- Gdybym cię nie znała, pomyślałabym, że trafił mi się ideał – zażartowała i przejechała opuszkami palców po jego dłoni spoczywającej na hamulcu ręcznym. Posłał jej uroczy uśmiech.  
- Lecę w czwartek wieczorem na negocjacje do Berlina. Pomyślałem sobie, że może chciałabyś lecieć ze mną – zaczął w windzie – Straciłabyś tylko jeden dzień zajęć, a moglibyśmy zostać do niedzieli, pozwiedzać trochę miasto, co ty na to? – zamyśliła się na chwilę. Nigdy nie opuszczała zajęć. Miała jako jedyna na roku stuprocentową frekwencję. Nawet chora przychodziła na wykłady i seminaria, ale taka okazja mogła się szybko nie powtórzyć.
- Zgoda
- Świetnie – przepuścił ją w drzwiach przodem i zamknął drzwi na klucz – A w następną sobotę zapraszam cię na kolację. Czas najwyższy, żebyś poznała moich rodziców – trochę ją zaskoczyła ta propozycja, ale postanowiła nie dać po sobie tego poznać. Roześmiała się
- No, no. Przy takim tempie, to ty mi się przed Wigilią oświadczysz
- Skąd wiedziałaś, że mam taki zamiar? – udał zaskoczenie. Wiedziała, że żartuje. Głośno się zaśmiała kręcąc głową
- No przecież wiem, że zamierzasz się szybko ożenić, bo masz już trzydzieści pięć lat – odpowiedziała na tę zaczepkę w swoim stylu.

Leżeli przytuleni w niedzielny poranek, delektując się swoją bliskością. Gładził opuszkami palców jej ramię. Na szczęście pozbyła się tej okropnej piżamy w różowe słonie i zastąpiła ją bawełnianą piżamką z krótkimi spodenkami i topem w kolorze morskiej zieleni.
- Zamieszkaj ze mną – jego zdecydowany głos przerwał panującą między nimi ciszę. Podniosła głowę z jego torsu i spojrzała na niego zaskoczona – Mam dosyć tych weekendowych schadzek. W tygodniu kompletnie nie mamy dla siebie czasu, prawie się nie widujemy. Ty jesteś na uczelni, ja w pracy, a te dwudziestominutowe spotkania przestają mi wystarczać. Studia rozkręcą ci się na dobre, zaczniesz pisać te swoje referaty, a za chwilę pracę magisterską i dojdzie do tego, że nie będziemy się widywać nawet w weekendy, bo albo będziesz przyklejona do laptopa, albo będziesz zaszywać się w bibliotece. Dlatego najprościej będzie, jak zamieszkamy razem – chciała z nim zamieszkać. Chciała spędzać z nim jak najwięcej czasu. Była przy nim szczęśliwa. Tak, jak chciała być z nim blisko, najbliżej. Dojrzewała do tej decyzji. Jednak przed szybkim ‘tak’ w sprawie przeprowadzki powstrzymywała ją dość istotna kwestia. 
- Ale ja nie mogę tak z dnia na dzień zostawić Kaśki – spojrzała na niego przepraszająco - Ona sama nie da rady utrzymać mieszkania, a znalezienie kogoś odpowiedniego na moje miejsce zajmie trochę czasu. Zdecydowałyśmy się na to dwupokojowe mieszkanie tylko dlatego, że znamy się jeszcze z liceum i wolałyśmy mieszkać w gorszych warunkach we dwie, niż w lepszych z przypadkową osobą. Wiesz, jacy są teraz ludzie, mieszkają, a nie płacą. Nie chciałyśmy kłopotów. Poznałeś ją – uśmiechnęła się pod nosem, przypominając sobie, jak Dobrzański kiedyś odprowadził ją na górę, natrafiając przypadkowo na Kaśkę. Sarnecka z rozmarzonym uśmiechem wpatrywała się w niego, jak ciele na malowane wrota. A gdy tylko zamknęły się za nim drzwi stwierdziła ‘ja pieprze, ale facet!’ – wiesz, że jest, podobnie jak ja, z tych spokojniejszych. Nie chcę, żeby w przypływie desperacji, że nie starczy jej na czynsz, sprowadziła do mieszkania jakieś imprezowe towarzystwo, które nie da jej się uczyć. Rozumiesz, prawda? – niechętnie pokiwał głową twierdząco
- Ale obiecaj, że z nią porozmawiasz i zaczniecie szukać kogoś odpowiedniego
- Obiecuję – musnął ustami jej skroń

32 komentarze:

  1. Super niespodzianka :) Tak sobie pomyślałam, że wpadnę tu nim zaszyję się z książką :) Rozdział cudny :) Aż miło się czyta :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziś powiem tylko...sielanka trwa!... reszta jutro:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę zacząć szydełkować bo jak inaczej wytrwam do poniedziałku? Zrobić Ci szalik na zimę :D? Cudowny rozdział, miłość kwitnie, padają ważne słowa i propozycje. I mam nadzieję, że jednak będą z tego dzieci. Marek jest gotowy na kolejne kroki, chce coraz więcej. Co ta Ulka i miłość z nim robią. Fajnego mam kolegę. I bardzo fajna para z nich wychodzi. Oby się nic nie schrzaniło. Pozdrawiam szukając szydełka. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadlam przypadkiem.. i niespodzianka... jak dotrwac do nastepnej czesci ? NO JAK ?? Zdecydyuja sie na cos wiecej... te nasze golabki ??

    OdpowiedzUsuń
  5. Wchodzę sobie rano, a tu niespodzianka, prezent urodzinowy mi zrobiłaś. Coś ta Ulka długo dojrzewa, Marek może się zniecierpliwić i jeszcze zatęskni za Klaudią w końcu to tylko facet. Sielanka trwa , kolacyjka z seniorami Dobrzańskimi się szykuje, a co na to wszystko mama Cieplak, już wie z jakim chłopcem spotyka się córka ? Biedna Kasia, zostanie opuszczona przez przyjaciółkę , może Marek ma jakiegoś kumpla aby pomóc dziewczynie, może Sebastian .Tylko nie wiem czy on w tym opowiadaniu w ogóle istnieje.
    Może da się przyspieszyć publikację kolejnego rozdziału ? Pozdrawiam B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super sielanka. Robi się coraz poważniej i oby dalej tak było szczęśliwie bez żadnych przeszkód. Propozycja wspólnego mieszkania to już poważna deklaracja. Super. Czekam na dalej. Pozdrawiam. Ania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna cześć. Tak się w nią wciągnęłam, że nie mogę uwierzyć, że już koniec. Czekamz nniecierpliwością na kolejny rozdział. Mam pytanie ile planujesz na to opowiadanie rozdziałów? :)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiam się czy bardziej zazdroszczę Ulce - Marka czy Kaśki? A może Kaśce i Markowi zazdroszczę Uli? Między nimi jest cudowna atmosfera: przyjaźń i miłość. Taka przyjaciółka to skarb, a taki facet, którego się wychowało i któremu pomogło się wiele zrozumieć, który umie gotować, odbiera z zajęć to dwa skarby :). Padają ważne słowa, deklaracje, są uczucia i że tak powiem sprawa jest rozwojowa. No bo skoro Ulka zrezygnowała z seksownej flaneli (swoją drogą musiała być urocza, skoro Marek aż tak ją zapamiętał), słoników i drutu kolczastego (nie mogę jej tego zapomnieć) teraz chyba pora na rezygnację z bawełenki.... Cóż taka kolej rzeczy. Ula musi pozwolić się kochać i to nie dlatego, że ma akurat Marka przy boku, tylko dlatego, że skoro go kocha i chce z nim zamieszkać to wiecznie noce na samym przytulaniu nie będą im mijać. A im dłużej będzie do tej decyzji dojrzewać i ją odkładać tym będzie jej trudniej. Mając świadomość, że Marek doświadczenie w tych klockach - delikatnie mówiąc - ma spore, będzie się bała czy podoła zadaniu! A skoro on kocha ją (bo kocha), ona kocha jego (bo kocha) to co stoi na przeszkodzie. Myślę, że Marek będzie najszczęśliwszym facetem we wszechświecie gdy usłyszy "Chcę się z Tobą kochać"! A skoro proponuje wspólne mieszkanie to chyba jego intencje są jasne i szczere. Chce ją wpuścić do swojego świata, przedstawić rodzicom i wcale mu się nie dziwię, że te weekendowe schadzki mu nie wystarczają. Spoważniał i chce zbudować coś na dłużej skoro wreszcie znalazł odpowiednią kobietę. Obawiałam się do tej pory, że to może znowu jakaś gra z jego strony, ale skoro padają tak ważne słowa, deklaracje to chyba wątpliwości być nie powinno. Suma sumarum całkiem fajny ten Marek :D. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sielanka trwa i bardzo dobrze :) oby jak najdłużej, ciekawe czy pojawią się jeszcze jakieś problemy, czy możemy liczyć na happy end:). To opowiadanie jest wyjątkowe, czyta się je bardzo przyjemnie i strasznie się dłuży czas między kolejnymi rozdziałami,ciągle trzyma w napięciu. Pozdrawiam serdecznie Kasia

    OdpowiedzUsuń
  10. Obawiam się, że sielanka może się skończyć i ktoś (Klaudia) będzie do tego dążył.
    Pozdrawiam DS

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dla mnie też zbyt sielankowo...a może to dlatego, że u nich zawsze musi być"pod górkę" :) Taka bezstresowo to mogłoby być w ostatnim rozdziale, a nie tu...gdzie się poznają, cieszą sobą... Nie chcę "wywoływać wilka z lasu", ale COŚ się szykuje!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie poniedziałek by mogl byc juz teraz . Rozdzial cudowny, jak zwykle zresztą ale coś czuje ze mamusia Ulki nie bedzie zadowolona z powodu niwego partnera swojej córki ;) Pozdrawiam Weronika ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny rozdział. Sielanka jak na razie trwa ale chyba tak dobrze nie będzie? Czekam na cd. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to dobrze że już poniedzialek ;) Weronika

    OdpowiedzUsuń
  17. Amicus co się dzieje? Ta cisza znowu w uszach dzwoni. Rozumiem, że praca i obowiązki ale chociaż odezwij się do nas. Proszę. Czekamy. Pozdrawiam, KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam nadzieję że dodasz jeszcze dzisiaj... Czekam z ogromną niecierpliwością xDDD

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystko dobrze? Czekamy. / Pozdrawiam Natalia

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale jesteście niecierpliwi. Ja też czekam i miałam nadzieję, że będzie ale nie ma to trudno. Obowiązki i praca najważniejsze. Ja zamiast marudzić przeczytam nowe opowiadania UiM i RanczUli.
    Marta.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakie trudno? Ja tu już cały tydzień czekam!! Amicus nie traktuje nas poważnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. A czy Ty traktujesz poważnie Amicus? Jak prosi o komentarze, to wciąż odzywa sie ta sama grupka ludzi. Zostawić wpisu to nie ma komu, a krytykować i domagać się rozdziału to od razu całe tłumy. Ludzie, zacznijcie najpierw od siebie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Twoje opowiadania są cudowne. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam, też czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, ale nie przesadzajmy, w życiu zdarzają się różne rzeczy, czasem niespodziewane trochę więcej cierpliwości i wyrozumiałości w stosunku do siebie nawzajem. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  25. Im dluzej czekamy tym blizej jestesmy publikacji... :)

    OdpowiedzUsuń
  26. I nigdzie nie było podane jaki poniedziałek. Oby nie Wielkanocny. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak, teraz to już raczej bliżej niż dalej. Takie stęsknione i wyposzczone rzucimy się jak sępy :D. Pozdrawiam czekających. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  28. Może jakiś prezent z okazji Mikołajek?/ xDD

    OdpowiedzUsuń
  29. Widzę,że skasowałaś mój szczery komentarz,odnośnie wypoczynku w ciepłym klimacie...Szkoda...nie było to,ani zgryźliwe,ani nie zjadliwe.
    Przykro mi,że tak to odebrałaś.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dlaczego czesc komentarzy pozostaje bez podpisu ???

    OdpowiedzUsuń