W długiej sukni w kolorze
czerwonego wina prezentowała się zjawiskowo. Do tego idealnie dobrane dodatki i
wieczorowy makijaż. Marek ubrany w czarny smoking już na nią czekał. U jego
boku miała reprezentować na dzisiejszym pokazie firmę. Tak, piątkowy wieczór
miał być w Mediolanie dniem firmy Febo&Dobrzański. Wraz z prezesem witała
przybyłych gości, wśród których znalazła się również była twarz firmy z
partnerem. Marek przywitał ją cmokając w policzek, niechętnie wyciągnął rękę w
stronę Fabio. Panie natomiast wymieniły się tylko sztucznymi uśmiechami, Włoch
uścisnął wyciągniętą rękę Cieplak. Pokaz przebiegł zgodnie z planem, kolekcja
została przyjęta bardzo entuzjastycznie, a Pshemko z udawaną skromnością
kłaniał się na scenie, wśród gromkich braw. Przez następne czterdzieści minut
Dobrzański wraz z Mistrzem udzielali wywiadów zagranicznym mediom modowym. Uli
towarzystwa dotrzymywał Dawid, dyrektor PR, niewiele od niej starszy,
roześmiany blondyn. Pili razem wino, dyskutując na przeróżne tematy i zajadając
się przygotowanymi przekąskami. Dawid był ciekawym rozmówcą i dobrym
słuchaczem, a jak się okazało również świetnym tancerzem. Marek wciąż szczerzył
się do kamery, gdy blondyn wyciągnął ją na parkiet. Wirowała, czując się
zupełnie beztrosko. Wtem usłyszała ‘odbijany’ i wylądowała w ramionach
Dobrzańskiego. Przycisnął ją mocno do siebie, jakby pragnąc zaznaczyć stan
posiadania. ‘Typowy samiec’ przemknęło
jej przez myśl. Dobrzański wpatrywał się w jej oczy z nieodgadnionym wyrazem
twarzy. Przez dość długą chwilę mierzyli się spojrzeniami. Aż wreszcie ją
pocałował. Całował czule, niespiesznie, jakby delektując się tą chwilą.
Zawładną jej ciałem i umysłem. Nie wiedziała, czy zrobił to, bo Klaudia była w
pobliżu, czy z innych pobudek i w tym momencie naprawdę nie chciała się nad tym
zastanawiać. Na moment kompletnie straciła głowę. ‘Ślicznie dzisiaj wyglądasz’
szepnął wprost do jej ucha, gdy wreszcie oderwał się od jej czerwonych warg. Nie
wiedziała, czy przytuleni tańczyli kilka minut, czy kilkanaście. Aż nagle
przyszło zmęczenie i potrzebowała chwili oddechu. Zaprowadził ją w stronę baru
zamawiając dwa kieliszki szampana. Dołączył do nich rozradowany Pshemko.
- Ach, jak ja jestem szczęśliwy! Naprawdę nie spodziewałem się takiego gorącego przyjęcia. Ale najważniejsze, że Pshemko znów pokazał klasę, że nikt o Pshemko nie zapomni! I niech się wstydzą te wszystkie pismaki, które wróżyły mi koniec, że jest nic nie potrafię, że nie mam świeżego spojrzenia, że nie potrafię wyznaczać trendów. I co? Ha! - aż podskoczył - Victoria! Ale dość o mnie, bo ja jestem z natury skromnym człowiekiem. Urszula wygląda dzisiaj zjawiskowo! Naprawdę, ta kreacja prezentuje się na Urszuli idealnie, jakby wprost była stworzona dla Urszuli. Ma Urszula świetny gust!
- To Marek wybierał - była wyraźnie speszona tymi zachwytami
- Marek ma świetny gust! I nie chodzi mi tylko o kreację - wymownie spojrzał na prezesa, który uśmiechnął się z satysfakcją
- Ach, jak ja jestem szczęśliwy! Naprawdę nie spodziewałem się takiego gorącego przyjęcia. Ale najważniejsze, że Pshemko znów pokazał klasę, że nikt o Pshemko nie zapomni! I niech się wstydzą te wszystkie pismaki, które wróżyły mi koniec, że jest nic nie potrafię, że nie mam świeżego spojrzenia, że nie potrafię wyznaczać trendów. I co? Ha! - aż podskoczył - Victoria! Ale dość o mnie, bo ja jestem z natury skromnym człowiekiem. Urszula wygląda dzisiaj zjawiskowo! Naprawdę, ta kreacja prezentuje się na Urszuli idealnie, jakby wprost była stworzona dla Urszuli. Ma Urszula świetny gust!
- To Marek wybierał - była wyraźnie speszona tymi zachwytami
- Marek ma świetny gust! I nie chodzi mi tylko o kreację - wymownie spojrzał na prezesa, który uśmiechnął się z satysfakcją
- Przepraszam was na moment.
Muszę pokręcić się wśród gości, żeby nie czuli się zaniedbani – posłał im
przepraszający uśmiech – Zaraz wracam – szepnął w stronę Uli. Zniknął pośród
tłumu.
- Urszula z Markiem pięknie razem wyglądają. Para jak z obrazka. Pasujecie do siebie idealnie! Dobrzańscy wiedzą, co dobre. Krzysztof, ojciec Marka też wybrał wyjątkową kobietę. Urszula oczywiście zna Krzysztofa i Helenę - przyjrzał jej się badawczo. Chrząknęła
- Nie miałam jeszcze okazji - uśmiechnęła się niewyraźnie
- Wszystko przed Urszulą. Marek pewnie chciał się nacieszyć swoim szczęściem, trochę ukryć go dla siebie, tak zwykle bywa na początku. Ale widzę, jak się tobą szczyci, widzę, jak na ciebie patrzy. Pokazał się tutaj z tobą, więc kwestią czasu jest, jak przedstawi Urszulę rodzicom - wyrokował - Urszula rozkochała w sobie Marka! 'Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz'. Posłała projektantowi wymuszony uśmiech. Na szczęście Mistrz został poproszony o jeszcze jeden wywiad i mogła wreszcie odetchnąć.
Przedłużająca się nieobecność Marka zaczęła ją niepokoić. Wspinając się na palce powiodła wzrokiem po sali i dostrzegła go po drugiej stronie. Tańczył z Klaudią.
- Urszula z Markiem pięknie razem wyglądają. Para jak z obrazka. Pasujecie do siebie idealnie! Dobrzańscy wiedzą, co dobre. Krzysztof, ojciec Marka też wybrał wyjątkową kobietę. Urszula oczywiście zna Krzysztofa i Helenę - przyjrzał jej się badawczo. Chrząknęła
- Nie miałam jeszcze okazji - uśmiechnęła się niewyraźnie
- Wszystko przed Urszulą. Marek pewnie chciał się nacieszyć swoim szczęściem, trochę ukryć go dla siebie, tak zwykle bywa na początku. Ale widzę, jak się tobą szczyci, widzę, jak na ciebie patrzy. Pokazał się tutaj z tobą, więc kwestią czasu jest, jak przedstawi Urszulę rodzicom - wyrokował - Urszula rozkochała w sobie Marka! 'Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz'. Posłała projektantowi wymuszony uśmiech. Na szczęście Mistrz został poproszony o jeszcze jeden wywiad i mogła wreszcie odetchnąć.
Przedłużająca się nieobecność Marka zaczęła ją niepokoić. Wspinając się na palce powiodła wzrokiem po sali i dostrzegła go po drugiej stronie. Tańczył z Klaudią.
- Cieplak wykonała zadanie,
Cieplak może odejść – mruknęła do siebie pod nosem. Zamówiła kolejny kieliszek
alkoholu. Mimo wszystko postanowiła się tego wieczoru dobrze bawić. Nieocenione
okazało się towarzystwo Dawida, który bardzo szybko do niej dołączyć. Najpierw
przy barze, a później znów na parkiecie. Pośród tłumu nie próbowała już
odszukać Marka. I on jej nie szukał. Gdy chwilę po północy, na lekkim rauszu,
wróciła do ich apartamentu jego jeszcze nie było. Zasnęła w ubraniu.
- Widzę, że świetnie się wczoraj
bawiłaś – rzucił z nutą kpiny, gdy w pogniecionych ubraniach i potarganych
włosach znalazła się w saloniku w poszukiwaniu butelki wody. Dobrzański
wypoczęty, po prysznicu i przebrany w jeansy i koszulę w kratę pił sok owocowy.
Odgarnęła dłonią grzywkę i stanęła w walecznej pozie
- Ty chyba też – wycelowała w
niego palcem – Bo jak wróciłam, to cię jeszcze nie było
- Oho, zaczynają się teksty
zazdrosnej żony po pięciu latach pożycia – zironizował. Kompletnie nie
potrafiła go rozgryźć i nawet nie próbowała
- Nie. Rób sobie co chcesz –
machnęła ręką - Tylko jak się na coś umawiasz, to dotrzymuj słowa – rzekła z
żalem - Poszłam tam z tobą, a później poczułam się, jak zbędny przedmiot. Tak
się po prostu nie robi – lekko się skrzywił
- Faktycznie, trochę głupio
wyszło – przyznał – Przepraszam
- Głupio wyszło, gdy wepchniesz
się w kolejkę przed kobietę w ciąży albo honorowym krwiodawcą. Po raz kolejny mnie poniżyłeś. Jestem
niepotrzebnym przedmiotem, który sobie używasz, gdy masz taki kaprys, a później
wyrzucasz, gdy ci się już nie przyda. A ja też mam jakieś uczucia – mruknęła i
chwytając butelkę wody ruszyła w stronę łazienki. Nie odzywał się już, bo
wiedział, że ma sporo racji. Jej rola od początku była jasno określona, jednak
zachowywał się w stosunku do niej mało taktownie.
Gdy schodziła na śniadanie,
zobaczyła, że Dobrzański rozmawia z Klaudią w holu. Pewnym krokiem ruszyła w ich kierunku
- Tu jesteś kochanie – podeszła do
nich wpijając się w jego usta. Był kompletnie zaskoczony, ale odwzajemnił
pocałunek – Wszędzie ciebie szukam. Zamek w walizce mi się zaciął, pomożesz mi?
– zapytała przesłodkim głosikiem
- Jasne – wydukał zdezorientowany.
Ostentacyjnie chwyciła się go pod ramię i nie pozwalając pożegnać się z Klaudią
zaciągnęła na górę, zajmując jakąś bezsensowną rozmową. Już w połowie schodów odzyskał rezon i zatrzymał się
obrzucając ją złowrogim spojrzeniem
- Co to miało być? – syknął
- Sam mówiłeś, że odrobina
zazdrości wyjdzie tylko na dobre – zrobiła minę niewiniątka
- Miałaś mi pomóc ją odzyskać, a
nie przeszkadzać – wyartykułował
- Sam nie wiesz, czego chcesz – wzruszyła
ramionami i poszła przed siebie. Miał rację, chciała przeszkodzić. Chciała
zrobić mu na złość i pokazać swoją wyższość nad Klaudią. Udało się jedno i drugie, punkt dla
niej.
- Wychodzisz gdzieś? – zapytał
zdziwiony, gdy tuż po śniadaniu zaczęła wyraźnie przygotowywać się do wyjścia
- Ten wyjazd miał być dla mnie
pracą, ale i przyjemnością. Nie zamierzam całymi dniami siedzieć w hotelu.
Zgodnie z twoją sugestią chcę trochę zwiedzić miasto. Nigdy jeszcze nie byłam
we Włoszech – wyjaśniła wrzucając do niewielkiej torebki błyszczyk i telefon.
- To chodź, oprowadzę cię –
zadeklarował chcąc nieco załagodzić sytuację – Spotkanie mam dopiero o
czternastej, więc jest jeszcze trochę czasu – zaskoczyła ją ta propozycja, ale
postanowiła skorzystać. Może podczas tego spaceru dowie się czegoś ciekawego. W
głębi duszy musiała przyznać, że intrygowała ją ta jego niejednoznaczność.
Potrafił być bezczelnym chamem, by po chwili zmienić się w milutkiego
dżentelmena. Poza tym skłamałaby, gdyby powiedziała, że kompletnie nie
interesuje jej ta pokręcona relacja Dobrzański-Nowicka. Gdy tylko wyszli z
pokoju chwycił ją za rękę. Obrzuciła go gniewnym spojrzeniem – No co? Pshemko
po śniadaniu też się miał wybrać na spacer. Nie wiadomo na kogo trafimy –
wąskimi uliczkami prowadził ją w kierunku Katedry Mediolańskiej opowiadając o mijanych
budynkach i znanej sobie historii miasta.
- Skąd tak dobrze znasz to
miejsce? – zapytała, będąc pod wrażeniem, jak dobrym jest przewodnikiem
- W dzieciństwie często
przyjeżdżałem tu z rodzicami na wakacje. Mieszkali tu ich przyjaciele, rodzina
Febo, która w końcu przeniosła się do Warszawy i tam razem otworzyli dom mody.
Poza tym w ubiegłym roku mieszkała tu Klaudia. Dość często ją odwiedzałem. W
tym roku podpisała kontrakt w Paryżu
- To wy byliście razem na
odległość? – zdziwiła się. Spojrzał na nią zaskoczony jej reakcją
- A co w tym dziwnego? Ona miała
swoje życie, ja swoje. Spotykaliśmy się wtedy, gdy się za sobą – chrząknął
wymownie - stęskniliśmy. Chyba tak jest najlepiej. Nie ograniczaliśmy się, nie
przytłaczaliśmy swoją obecnością. Układ idealny.
- No właśnie. Układ, a nie
prawdziwy związek – mruknęła
- O co ci chodzi? – naskoczył na
nią
- O nic. Po prostu jak się z kimś
jest, to chcesz z tą osobą spędzać każdą chwilę, tęsknisz, gdy nie widzisz jej
dłużej niż kilka godzin, zastanawiasz się, czy będąc daleko jest szczęśliwa,
czy czuje się dobrze – przysłuchiwał się jej ze zmarszczonymi brwiami – Kochasz
ją? – kompletnie zaskoczyła go tym pytaniem. Milczał dłuższą chwilę
- Jeszcze wczoraj powiedziałbym
ci, że tak
- A teraz?
- A teraz nie
wiem. Bo ja chyba tak naprawdę nie wiem, czym jest miłość – szepnął zamyślony –
Chyba jej się oświadczę. Co o tym myślisz? – zapytał obrzucając jej twarz wciąż
lekko nieobecnym wzrokiem
- Kobieta cię
zostawiła, teraz ostentacyjnie obściskuje się na twoich oczach z innym, a ty
zamierzasz się jej oświadczyć? – zapytała będąc wciąż w głębokim szoku. ‘Pierwszy raz spotykam faceta, który
praktycznie w jednym zdaniu stwierdził, że chyba nie kocha kobiety, której
zamierza się oświadczyć. Albo ja jestem nienormalna, albo z nimi jest coś nie
halo’ – Powiesz mi, dlaczego cię zostawiła? – wlepiła w niego swoje
przenikliwe spojrzenie. Chwile milczał nim rozpoczął swoją opowieść
- Klaudia uznała, że nie jest dla
mnie ważna, że mi na niej nie zależy, że się nie stęskniłem – odparł,
przysiadając na betonowych schodach i przeczesał dłonią włosy – Nie widzieliśmy
się prawie dwa miesiące. Ja miałem gorący okres w firmie, ona kalendarz
wypełniony sesjami. Zbliżały się jej urodziny. Umówiliśmy się, że spędzimy ten
weekend razem. Mieliśmy lecieć na dwa dni do Barcelony. Już byłem spakowany,
prawie w drodze na lotnisko, gdy zadzwoniła mama, że ojciec trafił do szpitala.
Od lat choruje na serce – wyjaśnił – Zamiast w Barcelonie wylądowałem na
oddziale kardiologii. Zadzwoniłem do niej, ale nie chciała słuchać wyjaśnień.
Ponoć ją zwiodłem i szukałem tylko wykrętu. Poleciała sama, oznajmiając mi, że
to koniec. Ja naprawdę chciałem tam z nią jechać – westchnął
- Dlaczego z nią byłeś, skoro nie
jesteś pewny, czy ją kochasz? – zapytała siadając obok
- Łączą nas wspólne plany i
wspólna przeszłość. Jesteśmy razem prawie cztery lata. Co prawda ostatnie trzy
na odległość, ale zwykle czas rozłąki nadrabialiśmy intensywnie w łóżku.
- Aha, i twoim zdaniem wspólne
plany i przeszłość są najważniejsze
- Mam już trzydzieści pięć lat.
To już powoli ten moment, kiedy wypada mieć żonę. Planowałem się z nią ożenić
za rok, może półtora. Teraz się zastanawiam, czy tego nie przyspieszyć.
- A może to wcale nie jest ta
kobieta? – zapytała zasiewając w jego umyśle ziarno niepewności
- Dobrze nam razem w łóżku,
względnie się dogadujemy, kiedy jesteśmy razem. Każdą małą sprzeczkę potrafię
załagodzić złotą bransoletką lub kolczykami. Czego chcieć więcej? – wzruszył
ramionami
- Może miłości?
- Nie wierzę w miłość. Te
wszystkie motyle w brzuchu to jakaś tania opera mydlana – prychnął – Skoro do
tej pory żadnej nie pokochałem, a z Klaudią wytrzymałem najdłużej… -
zastanawiał się, jakby chcąc na siłę utwierdzić się w przekonaniu, że dobrze
robi
- Zostawiła cię, znalazła sobie
kochanka, a ty wciąż chcesz z nią być? – dziwiła się. Miała na końcu języka
pytanie, czy mężczyźni naprawdę lubią używane modele, ale darowała sobie.
Otworzył się przed nią, nie chciała tej rozmowy zepsuć jakąś złośliwą uwagą.
Pierwszy raz rozmawiali ze sobą tak szczerze.
- Po co niszczyć coś, do
stosunkowo dobrze funkcjonuje od lat? Ten pocieszyciel to jej próba odegrania
się na mnie, ukarania za to, że wtedy nie przyjechałem do niej. To nic
poważnego, widzę to
- Wiesz, gdzie wtedy było jej
miejsce? U twojego boku, na szpitalnym korytarzu. Powinna rzucić wszystko i
przyjechać do ciebie, bo jej wtedy potrzebowałeś. I dziwię się, że chcesz być z
kobietą, która nie widzi nic więcej, poza czubkiem własnego nosa – rzuciła i
nie zwracając na niego uwagi ruszyła wolnym krokiem przed siebie. Tą rozmową
dała mu dużo do myślenia. Wrócili do hotelu oddzielnie.
Miało być krócej i będzie, ograniczę się do kilku słów - ciekawe i bardzo oryginalne patrzenie na świat :D. Piekielnie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńno wiesz co?????? widzę, że popadasz ze skrajności w skrajność! :(
UsuńA chcesz więcej :D? Mogę się postarać ;).
Usuńgłupie pytanie :P Ale liczę, że bardziej rozwiniesz się jutro! ;)
UsuńWybacz głupie pytania! Ale jak widzisz podobnie jak Marek jest niejednoznaczna :D. Ale niestety wiele mi nie potrzeba żeby popłynąć i się rozpisać. A co do tego rozdziału to Cię zaskoczę i powiem Ci - tu niespodzianka - rozumiem Marka! Zaskoczona? To znaczy nie w pełni, ale faktycznie go rozumiem do pewnego momentu. Wiem jedno - jak na swoje 35 wiosen jest ciut pogubiony i chyba wygodny. Układ z Byłą mu odpowiada, bo pierwsze nie musi się bardzo starać, a po drugie nie ma jej na co dzień, więc nie musi słuchać jej narzekań i pretensji. I to faktycznie nie jest związek a układ z obustronnymi korzyściami. A jak widać i on i Była nie mają zbyt wielkich wymagań. Rozumiem, że chcą ją odzyskać (chyba zwariowałam!). Byłą już zna, wie jak ją udobruchać, jak z nią postępować, czego od siebie wymagają. A każdej nowej kobiety musiałby się uczyć, musiałby się starać, a jemu już się nie chce. Po prostu. A że jej nie kocha, no to cóż - mało to mamy związków z rozsądku? Bo tak wypada, bo się do siebie przyzwyczailiśmy, bo otoczenie wymaga. Co prawda nawet bez uczuć Marek mógł trafić lepiej, ale cóż widocznie jest minimalistą. I dotąd go rozumiem jest/chce być z Byłą dla wygody. OK. Ale tu trafiamy na wątek gdzie go nie rozumiem - znaczy ja już rozumiem co się z nim dzieje (chyba rozumiem!) tylko on jeszcze sobie z tego nie zdaje sprawy. Mareczek chce mieć ciastko (Była) i zjeść ciastko (Ula). Traktuję Ulkę niezwykle przedmiotowo, jak mu potrzebna to ją adoruje, jak pojawia się Była zapomina o dobrych manierach - nie po raz pierwszy! Ale jak tylko Ulką zaczyna się interesować Dawid, Daniel czy jak mu tam było włącza mu się konkurencja. Samiec alfa :D. Niech ten miły blondyn się jeszcze koło niej pokręci i podenerwuje Mareczka, dobrze mu to zrobi. Zdecydowanie. Może to sytuacja wymknie się spod kontroli i to nie Była będzie zazdrosna o Marka, a Marek o Ulkę :D. Eh zazdrosny Marek lubię to! I może to właśnie dzięki zazdrości przejrzy na oczy i zauważy, że jak dotąd Ulka przez ten tydzień zrobiła dla niego więcej niż Była przez cztery lata związko-układu! Wersja skrócona. Czekam na jutro żeby się wyżyć :D. Pozdrawiam :).
Usuńno, od razu lepiej!!! :D
Usuńrozumiesz go? No to Ci powiem, że jeszcze chwila i podobnie jak KaEm się z nim zakolegujesz, a może nawet zaprzyjaźnisz. Swoją drogą mogłabyś zostać jego psychoterapeutką :D że też nie wpadłam na to, żeby opisać jego sesje u psychologa... wątek do rozwinięcia przy innej okazji xD
Miły blondyn nie stanowi konkurencji, oj nie stanowi ;)
czekam na jutrzejszą wersję rozbudowaną. :)
Była sobie taka Ulka, która namieszała w głowie Markowi.
OdpowiedzUsuńCiekawe jakie wnioski wyciągnie z tej rozmowy Marek.
Rozmowa ciekawa i bardzo potrzebna. Zastanawiam się, czy Pshemko zorientuje się o układzie Marka i Uli.
Pozdrawiam
Marek ma taki sposób patrzenia na świat, że nie trudno mu namieszać w głowie.
UsuńFajnie, że wciąż zaglądasz. Pozdrawiam :)
Szkoda, że dziś jest tylko jedna środa :) A tak swoją drogą, to myślenie Dobrzańskiego jest dziwne i pokręcone...może nikt nie pokazał mu czym jest miłość. Choć z drugiej strony widać jak okropnie tęskni za miłością, stabilizacją i względnym poczuciem bezpieczeństwa, mimo że jednocześnie zachowuje się jak typowy "posiadacz dużej ilości pieniędzy", którymi może wszystko kupić. A tu...proszę...Ula, która miała być jego "przykrywką" chyba mu coś ważnego uświadomiła.
OdpowiedzUsuńPrzyśpiesz proszę ciąg dalszy :)
Hahaha, też jestem za tym, że mogłoby być więcej śród - zwłaszcza tych wolnych. :D
UsuńMężczyźni są skomplikowani ;)
Ciąg dalszy jutro. Postaram się wrzucić przed południem.
Pozdrawiam
Czekam z niecierpliwoscia na kazdy kolejny rozdział tego opowiadania :) Naprawde bardzo, bardzo wciagajace :) Rozumowanie Marka jakies bardzo pokretne, aczkolwiek ciekawe, Ula je troche prostuje...:) Ciekawe co z tego dalej bedzie...co po powrocie? Czy Marek całował Ule tylko ze wzgledu na Klaudie?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. M.M.
P.s. Czekam na kolejna czesc!! :)
:) cieszę się :)
UsuńKolejna ciekawa rozmowa Ula-Marek już jutro ;) Ulka mu wygarnie co o nim myśli :)
Zapraszam jutro przed południem.
Pozdrawiam :)
Chyba się znowu z Markiem zakoleguje bo to taki biedaczek samotny. Potrzebuje stabilizacji, przyzwyczajenia i baby, której będzie mógł kupować błyskotki. Słodziak naprawdę. Dobrze, że mu Ulka kiedyś koszulę kawą oblała i dostał szansę na przejrzenie na oczy. Stary koń a myślenie na poziomie robaczka świętojańskiego. Ale w sumie może on jest wtedy szczęśliwy. Tylko po jakiego grzyba i dlaczego jest zazdrosny o Ulkę, bo jest! A tak w ogóle mądra Ula - nie daje sobie w kaszę dmuchać i pięknie gra zazdrosną, zakochaną kobietę. Chociaż nie jest łatwo bo jej Robaczek ciągle jak ćma biega do Klaudii tylko czekać jak teraz mu twarzyczkę obije Fabio :D. Pozdrawiam i do piątku :). KaEm.
OdpowiedzUsuńhahaha, Ty już sama nie wiesz, czy chcesz się kolegować, czy nie :P
UsuńTobie się od razu mordobicie marzy... Mordobicia nie będzie. Panowie są zbyt kulturalni, żeby się lać po pyskach.
Pozdrawiam
Od myślenia do czynu jest straszliwie długa serpentynowa droga. Przeraźliwie,jeszcze dłuższa do wzajemnej miłości. Czy myślenie Marka przeistoczy się dzisiejszej nocy w czyn...? Poczekam i ku mojej radości krzyknę EUREKA....
OdpowiedzUsuńDo piąteczku.
Pozdrawiam.
W przypadku Marka ta droga jest rzeczywiście dość długa.
UsuńDzięki za wizytę i wpis. Pozdrawiam
Rozmowa ciekawa, sporo wyjaśnia, chociaż rzeczywiście faceci mają dziwne myślenie, ale coś mi się zdaje że Markowi coraz bardziej zależy na Uli, tylko sam sobie z tego jeszcze nie zdaje sprawy, ale to kwestia czasu, do tego słowa Uli na pewno dadzą mu sporo do myślenia i może zastanowi się na chorą relacją z Klaudią, która raczej nie da mu szczęścia, też żałuję że środa tylko dziś. Pozdrawiam serdecznie Kasia
OdpowiedzUsuńMarkowi opornie idzie dojście do odpowiednich wniosków. Ale Ula konkretnie mu wygarnie co myśli o nim i jego związku z Klaudią.
UsuńAle jutro już piątek! ;)
Pozdrawiam
Dobra, jedno pytanie z puli w komentarzu pod ostatnią notką w miarę rozwikłane :)
OdpowiedzUsuńMarek trochę otworzył się przed Ulą ale nie do końca.Kiedy ten dureń uświadomi sobie prawdę o Klaudii i ich wyrobie związko-podobnym? Zaczyna mnie trochę irytować. Szkoda, że Marek nie zauważył, że Ula lepiej bawi się z Dawidem a nie z nim. Zachwiane ego trochę by go nauczyło, a nie zostawia "swoją dziewczynę" i tańczy z "blond kościotrupem"
Zal mi Uli- musi to wszystko znosić....
Na samym początku myślałam, że idzie zwiedzać miasto z Dawidem i Mareczek będzie lekko zawiedziony, ale poszli razem....
Pozdrawiam zniecierpliwiona na kolejny rozdział :)
Andziok
Sądzę, że niebawem ten dureń sobie uświadomi, a chyba nawet bardziej Ulka mu uświadomi podsumowując go krótko i dosadnie ;)
Usuńniebawem Ula zmieni towarzysza wycieczek ;)
Pozdrawiam
Marek się chyba pogubił i sam nie wie czego i kogo chce. Raz biega jak piesek za Klaudią zachowując się nieracjonalnie i niegrzecznie wobec Uli, innym razem adoruje Ulkę i jest o nią zazdrosny. Czy potrzeba posiadania żony, na którą zresztą Klaudia niekoniecznie się nadaje, jest najważniejsza? Jest po trzydziestce, zarządza sporą firmą ale ewidentnie w życiu prywatnym jeszcze nie dorósł do poważnych kwestii. Nie rozumie ważnych pojęć. Zagubił się i mam nadzieję, że Ulka pomoże mu wrócić na właściwą drogę i pokaże mu co jest ważne. I kto jest ważny. Pozdrawiam Cię. Ania.
OdpowiedzUsuńsądzę, że w kwestii tego, co napisałaś, ciekawy okaże się kolejny rozdział ;) Na który zapraszam już jutro.
Usuńpozdrawiam
Kiedy kolejna część? Jak dla mnie mogłabyś dodawać jedną za drugą a i tak byłoby mi mało ;) Pozdrawiam serdecznie ;) Z nadzieją, że kolejna część już niebawem :)
OdpowiedzUsuńtradycyjnie w piątek. Jak obrona? Mogę gratulować piątki? :)
UsuńSzczęśliwym trafem wylosowałam pytania na które znałam odpowiedź, a takich pytań naprawdę było niewiele ;) Obroniłam się na piątkę :)
UsuńJutro nowy rozdział super! Nie mogę się doczekać :)
gratulacje! :)
UsuńDzięki ;)
UsuńMarek nie dość, że bywa chamski, to jest ogromnie głupi! Oby Ula pokazała mu czym jest miłość, to może uwierzy.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejną część z utęsknieniem i przy okazji gratuluję 600000 wyświetleń! :)
dziękuję! To dzięki Wam - to Wasze święto! Pozdrawiam
UsuńCiekawa jestem czy Ula już coś do niego czuje, mam nadzieje że pokaże mu jaka jest naprawdę jego była. Czy on zacznie je porównywać i przekona się która z nich jest lepszą kandydatką na partnerkę. Czekam z niecierpliwością na następną część która mogła by być już jutro. :*
OdpowiedzUsuńmówisz i masz! :D będzie jutro! :D
UsuńTo chyba będzie ich tradycja całowanie się podczas tańca. Dziwi mnie trochę zachowanie Marka. Raz całuje Ulę, a za pięć minut jest przy Klaudi. Wiem, że chce ją odzyskać, ale robi to beznadziejnie jak dla mnie. Mam nadzieje, że po tej szczerej rozmowie Marek tak naprawdę coś zrozumie. Bo sama nie umiem go rozgryść.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
nie tylko dla Ciebie robi to beznadziejnie, ale cóż... Marek już tak ma. Po tej rozmowie jeszcze niewiele zrozumiał, ale już niedługo ;) Pozdrawiam
UsuńDobrze jest. Miłości do Klaudii Marek nie czuje, więc jest nadzieja, że niespodzianki na końcu nie będzie. A swoja drogą jak nazwać to co było miedzy nimi. Ani miłość ani przyjaźń ani związek ze względu na firmę. Tylko egoizm przychodzi mi do głowy , bo rozsądek to za dużo powiedziane.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam miło.
ciekawie kombinujesz... ale wiesz, jak się Marek czegoś uczepi, to może nie być zmiłuj i tylko ta Klaudia i Klaudia ;)
UsuńPozdrawiam
Ziarnko niepewnosci zasiane... ziarnko namietnosci tez zasiane.. niech sobie teraz rosna byle nie za dlugo... bo ja sie niecierpliwie :)
OdpowiedzUsuńMareczek zaczyna gadac skladnie i zastanawia sie nad soba... nie wierzy, ze cos jeszcze mu sie przydarzy dlatego chce Klaudii... ale pewnie niedlugo otworza mu sie oczki.. szybko ciag dalszy... fajne to opowiadanie :)
ziarnko do ziarnka ;)
Usuńniby się zaczyna zastawiać, ale... jeszcze spota praca przed Ulką ;) ciąg dalszy już jutro. Cieszę się, że Ci się podoba! Pozdrawiam :)
Ech, ten Marek, istny zbiór sprzeczności. Potrafi być szarmancki i czarujący, a zaraz potem wręcz prostacki. Jego poglądy na życie, kobiety i małżeństwo naprawdę są bardzo niedojrzałe jak na trzydziestopięciolatka i faceta obytego w świecie. Nie wie, czym jest miłość? OK, może zrozumie dopiero, gdy ją straci, ale na pewno nie będzie to Klaudia. A Ula z pewnością nie przyjmie jako przeprosin jakieś błyskotki.
OdpowiedzUsuńFantastyczne opowiadanie, droga Autorko. Już nie mogę się doczekać dalszego ciągu.
Serdecznie pozdrawiam.
AnMa
mówisz, że nie będzie to Klaudia? A może jednak odkryje wobec niej jakieś cieplejsze uczucia ;)
UsuńFakt, na Ulce błyskotki nie robią wrażenia ;)
Pozdrawiam i zapraszam na jutro :)
Super rozdział. Mam nadzieję że Ula będzie z Markiem!! :D
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy. Nie mogę się doczekać...!!!! :)
Kiedy następnyy??? xDDD
już jutro! :)
Usuńpozdrawiam i zapraszam
Na pewno jutro przeczytam, superr piszesZ
UsuńMasz talent
Rowniez pozdrawiam... :-*
A miałam taką ochotę na siorbnięcie toastowego szampiona za 600 tys. Wwwwrrrr.
OdpowiedzUsuńGratulacje Amicus. <3
Pozdrawiam.
Autorka jest zbyt zajęta ostatnio, żeby wstawić jakąś jubileuszową mini. I tak, że wynajduję wolną chwilę, żeby odpowiedzieć na Wasze komentarze. Niemniej obiecuję ogarnąć coś ekstra na 700tyś ;) Przy Waszym tempie może na Wielkanoc ;)
UsuńDziękuję bardzo! Za każde Wasze kliknięcie na moim blogu!
Pozdrawiam