B

środa, 4 listopada 2015

'Teatrzyk' III

Surprise!  



- Opowiadaj jak było – Kaśka napadła na nią od samego progu
- A czemu ty nie jesteś w pracy? – zdziwiła się. Jej koleżanka od kilku tygodni pracowała w księgarni
- Oj tam – machnęła ręką - zamieniłam się z Sylwią. Nawet jej pasowało, bo jutro chciała jechać do mamy. I co?
- Ty jesteś walnięta! – wywróciła oczami - Nie poszłaś do roboty, żeby posłuchać o moim spotkaniu z Dobrzańskim? – popukała się palcem w czoło – I nic. Możesz się przestać podniecać. Dzieci z tego nie będzie. Kawał z niego chama. Nowobogacki panisko, żadna rewelacja. Coraz bardziej zaczynam żałować, że się zgodziłam. Ale trudno, wreszcie rzucę tę robotę. Już wole znosić jego przez tydzień, niż Renatę przez kolejne dwa miesiące. Zresztą Konrad, ten nasz barista wspominał, że Renatka chce wprowadzić nowe zmiany i mamy się dzielić napiwkami z kuchnią.
- Ty jesteś do niego uprzedzona – mruknęła blondynka
- Nie jestem uprzedzona, tylko obiektywna, a to generalnie zmienia postać rzeczy. Idę się zdrzemnąć, kiepsko spałam dzisiaj w nocy. Nie budź mnie przed szóstą – i zniknęła za drzwiami swojego pokoju.

Z niewielką, czarną walizeczkę oczekiwała na niego przed blokiem. Całe szczęście, że Kaśka pożyczyła jej tę walizkę. Nie będzie musiała po raz kolejny wysłuchiwać, jak to nie stać jej nie tylko na pralnię, ale i na porządny bagaż. Wreszcie najnowszy model BMW w nieokreślonym kolorze, jakiego jeszcze nigdy nie widziała, zajechał pod jej klatkę schodową. Była pewna, że to on. Takie auta nieczęsto pojawiały się w tych okolicach. ‘No tak, pewnie wyścigówka na specjalnie zamówienie. Tacy, jak on nie mogą jeździć pospolitym czarnym, a nie daj boże białym, czy granatowym. Takimi jeździ tylko plebs’.
- Mam nadzieję, że nie czekałaś zbyt długo – rzekł uprzejmym tonem, wysiadając z samochodu – Straszne dziś korki. Obyśmy się nie spóżnili na lotnisko. Cześć – niespodziewanie musnął jej usta – Zapraszam – odbierając walizkę otworzył jej drzwi od strony pasażera. Nim wsiadła, spojrzała jeszcze w górę, na okna w trzecim piętrze. Była przekonana, że jej wścibska przyjaciółka ich obserwowała. Wrzucił jej bagaż do auta i po chwili znalazł się za kierownicą
- Co to miało być? – spojrzała na niego lekko poirytowana. Uśmiechnął się, ale nie doszukała się w tym grymasie nieszczerości, czy kpiny.
- Mała próba przed pierwszym aktem – wyjaśnił – Zapnij pasy – odpalił i ruszył w kierunku Okęcia.
Nie zdążyli odjechać daleko, gdy jej komórka zasygnalizowała przyjście sms’a. ‘No, no. Nieźle się zaczyna. Baw się dobrze!!!’ – odczytała wiadomość i cisnęła urządzeniem do torebki.
- Jak ci minął poranek? – zapytał po chwili. Obrzuciła go zaskoczonym spojrzeniem
- To teraz będziemy rozmawiać o tym, co zjadłam na śniadanie, albo o pogodzie? – syknęła
- Chciałem trochę rozładować atmosferę. Jesteś strasznie spięta – stwierdził – Nie martw się, nie będzie tak źle.
- Obawiam się, że będzie gorzej, niż mi się wydaje – mruknęła i zaciekawieniem przyglądała się mijanym budynkom. Miał coraz więcej wątpliwości, czy właśnie ta dziewczyna podoła temu zadaniu i bezbłędnie odegra swoją rolę.
- Swoją drogą mogłaś założyć bluzkę z większym dekoltem – mruknął, zatrzymując samochód przed sygnalizacją świetlną.
- A co, lubisz styl dziwkarski? – splotła ręce na piersiach i spojrzała na niego prowokująco. Zaśmiał się pod nosem. Te ich utarczki słowne zaczynały go coraz bardziej bawić.
- Nie, ale lubię kobiety świadome swojej urody.
- Czy mam to traktować jak komplement? – teraz to on doszukał się w jej głosie nuty kpiny
- Po prostu nie rozumiem, dlaczego taka śliczna dziewczyna stara się to ukryć, zamiast eksponować – nie udało jej się ukryć zaskoczenia jego słowami. Chyba po raz pierwszy powiedział jej coś miłego. – I nie chodziło mi o różowy top i skąpą mini, ale o bardziej kobiecie ubrania, niż jeansy i t-shirt z wycięciem w łódkę.
Płynnym ruchem zaparkował na zarezerwowanym wcześniej miejscu, tuż przy wejściu do terminala i wyskakując z samochodu szybko otworzył jej drzwi. Musiała przyznać, że te drobne gesty trochę kłóciły się z jego momentami bezczelnym sposobem bycia. Wyjął jej walizkę, dwie jednakowe, średniej wielkości i trzy pokrowce z ubraniami.
- Nie spodziewałam się, że na tydzień zapakujesz pół domu – rzuciła złośliwie. Obrzucił ją spojrzeniem pełnym zaskoczenia, ale i rozbawienia.
- Moja jest tylko jedna. Ta druga jest dla ciebie. Obiecałem ci przecież uzupełnienie garderoby – wyjaśnił – Rozmarzone spojrzenie, szeroki uśmiech i idziemy – poinstruował i podając jej rączkę jednej z walizek ruszył przodem
Podszedł do oczekującej przy jednej z ławek grupki i przytulając Ulę do swego boku dokonał zręcznej prezentacji. Zgromadzeni, na czele ze specyficznym projektantem, przyglądali jej się zaciekawieni. Gdy ruszyli do odprawy, a Marek na moment gdzieś się oddalił, przydreptał do Pshemko, obrzucając przenikliwym spojrzeniem.
- Czy osoba Urszula jest modelką? – zwrócił się w charakterystyczny dla siebie sposób. Pierwszy raz miała do czynienia z tak dziwacznym człowiekiem.
- Nie – roześmiała się – spokojnie, to nie moja bajka. Jeszcze studiuję, ekonomię i zarządzanie.
- Szkoda, wielka szkoda – teatralnie się zasmucił – Zaprawdę powiadam, że osoba ma warunki, żeby zostać modelką
- To bardzo miłe, ale wystarczy, że mój partner zajmuje się modą. Jak widać łączenie życia prywatnego i pracy marnie się kończy – celowo nawiązała jego poprzedniego związku prezesa.
- Czego od ciebie chciał? – gdy tylko projektant nieznacznie się oddalił, usłyszała za sobą szept Dobrzańskiego
- Sadził, że jestem modelką. A jak się dowiedział, że jednak nie, to sugerował, że powinnam nią zostać – rzekła przesuwając się w kolejce. Celowo Marek stanął na końcu, by móc wybrać miejsca w samolocie oddalone od pracowników Febo&Dobrzański. Nie zamierzał być podsłuchiwany przez cały lot
- Widzisz – rzekł z nutą triumfu – on też uważa, że masz co eksponować
- Niw uważasz, że gdybym była modelką twoja eks wydrapałaby mi oczy? – jego prawy kącik ust powędrował w górę i przygarniając ją do siebie, krótko musnął w policzek
- Obroniłbym cię własną piersią – zadeklarował i wstawił ich walizki na wagę

- Śpisz na kanapie – zawyrokowała, gdy tylko znaleźli się w eleganckim i przestronnym apartamencie. Trochę ją przytłaczał ten wystrój, ale postanowiła, że nie będzie się skupiać nad tym, jak bardzo tutaj nie pasuje.  
- Chyba sobie żartujesz? – prychnął – Nie po to wynająłem najlepszy pokój w tym hotelu, żeby spać na jakimś niewygodnym rupieciu. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i jak powiedziałem, że cię nie dotknę, to znaczy, że cię nie dotknę. Jeśli chcesz to się odgrodź drutem kolczastym, albo zasiekami pod napięciem – poważnym tonem rzekł z wyraźnym rozbawieniem w oczach – Wolisz spać po prawej, czy po lewej?
- Po prawej – syknęła przez zaciśnięte zęby
- To się dobrze składa, bo ja wolę po lewej – uśmiechnął się triumfalnie – Rozpakuj się, przejrzyj garderobę, którą dla ciebie przywiozłem i przygotuj się wieczór. O dziewiętnastej zaczyna się kolacja powitalna. Założysz tę śliwkową sukienkę – wskazał na walizkę – Ja wychodzę, mam spotkanie
- Już do niej biegniesz? – rzuciła złośliwie. Uśmiechnął się pod nosem
- Nie, mam spotkanie w sprawie piątkowego pokazu. O ile ją znam, przyjedzie dopiero za kilka godzin. Lubi mieć mocne wejścia.

46 komentarzy:

  1. Uwielbiam Cię. Uwielbiam Cię. I mogę to powtarzać jeszcze dużo, dużo razy.
    Zaczynamy przedstawienie i już na początku iskrzy, oj iskrzy i to z dwóch stron, te ich pojedynki słowne cud, miód. I w przeciwieństwie do Uli odnoszę wrażenie, że jednak będą z tego dzieci :D. Kiedyś :D. Rewelacja. A mówiłam Ci już dzisiaj, że Cię uwielbiam? Do piątku mam nadzieję. Aktualizacja danych trwa. Pozdrawiam serdecznie, KaEm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      myślisz? bliźniaki? :D
      możesz mi to powtarzać codziennie :D
      do piątku, jak najbardziej!
      czekam na tę aktualizację.
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Uwielbiam Cię :D.
      Bliźniaki? To bardzo dobry pomysł, rewelacyjnie pasujący do tej zwariowanej sytuacji. A przecież jak dotąd nigdy nie zaserwowałaś im bliźniąt to teraz nadarza się dobra okazja :D. To co parka od razu?
      Aktualizacja trwa dopiero jest 52% a że jestem ostatnio zmienna w uczuciach to jeszcze chwila! Jak dobrze, że piątek już jutro... KaEm.

      Usuń
    3. co tam bliźniaki, zafundujmy im od razu trojaczki! Potrójne szczęście! Ulka ma 23 lata to podobno najlepszy czas z biologicznego punktu widzenia na posiadanie dzieci ;)

      Usuń
    4. O to bardzo dobrze się składa :). Wszystkie elementy pasują. Też chciałam to zaproponować, ale wstydziłam się tak od razu, wolałam negocjacje zacząć spokojniej. Ale skoro nalegasz to mogą być trojaczki :D. KaEm.

      Usuń
  2. Uwielbiam takie niespodzianki, marchewki jak zawał tak zwał , ale jest super. Jak przypuszczałam iskrzy, że aż miło , pioruny czuć na odległość . Zdecydowanie będzie to komedia , wieloaktowa . pozdrawiam B.
    ps. teraz do piątku, tak ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. momentami utarczki słowne Ula-Marek, a nawet Ula-eks mam nadzieję będą bardzo zabawne i ciekawe. A nie mówiłam, że farsa! ;)
      do piątku! Pozdrawiam

      Usuń
  3. Musze przyznać, że początek wydawał mi się jakiś sztuczny, ale teraz się zaczyna!!! :) A ciąg dalszy ukaże z pewnością COŚ! Mam nadzieję, że piątek to nie dziś i w piątek będzie normalny piątek :D
    Ulka nieugięta, Marek - cierpliwy ... nie wiem, czy już mu się Ula spodobała, czy tak bardzo zależy mu na wkurzeniu Pauli i dlatego się stara (obstawiam wariant drugi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. początek tego rozdziału, czy początek opowiadania?
      Piątek to piąte, dziś był bonus! Lubię Wasze komentarze, w Wy lubicie rozdziały. Taka transakcja zamienna.
      pozdrawiam

      Usuń
    2. początek opowiadania...i bardzo się cieszę na piątek :)

      Usuń
  4. Świetne. droga Autorko, naprawdę świetne! :) Marek w tym wydaniu bardzo mi się podoba... Jeszcze trochę, a spodoba się również naburmuszonej Uli :D.
    Pozdrawiam serdecznie.
    AnMa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) naburmuszonej Uli spodoba się gburowaty Marek? mieszanka wybuchowa! :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Takie niespodzianki bardzo lubię. Przedstawienie czas zacząć. Nareszcie.
    Akt pierwszy. Moja ulubienica Kasia nadal w formie. Ciekawska przyjaciółka z poczuciem humoru i ciętą ripostą. Mistrzyni po prostu, szkoda że z nimi nie pojechała kilka jej cenny uwag i komentarzy mogłoby Uli pomóc. I zgadzam się z nią, Ulka jest uprzedzona. Do końca nie przemyślała tej eskapady i wspólny pokój oraz wizja namiętnych pocałunków wytrąciły ją z równowagi, ale w gruncie rzeczy Marek uczciwie przedstawił warunki umowy i wymagania. Cóż próba faktycznie była, ale słabej jakości i krótka, chociaż dobre i to - jest nadzieja, że przy kolejnym podejściu Ulka lepiej wczuje się w rolę i zaangażuje w scenę. A skoro ma udawać zakochaną po uszy będzie musiała, bo niestety oprócz przyjemności muszą być też koszta. W tym przypadku dla niej kosztami są przyjemności, a przyjemnościami fundusze na koncie. Jakoś w tym jednym łóżku otoczona drutem kolczastym się przemęczy. Byleby nie pomyliła lewej strony z prawą. Chociaż skoro ma problemy ze snem w samotności to cóż ona biedna pocznie mając Marka przy boku :D. Apropo Marka - gubię się w tym jaki on jest naprawdę, kiedy jest sobą, a kiedy gra. Bo na spotkaniu faktycznie był gburowaty i niezbyt miły, ale teraz w samochodzie czy na lotnisku jakby go ktoś podmienił. Dżentelmen, miły, szarmancki, co prawda otworzenie kobiecie drzwi nie powinno być jakimś wielkim wysiłkiem, ale nie oszukujmy się mało który facet tak się zachowuje (osobiście znam jednego!) a Marek jednak dobre maniery ma. A i charakter całkiem, całkiem - złośliwy, inteligentny, komplement też potrafi powiedzieć. Coraz bardziej mi się podoba. A, że Ulka też jak widać złośliwa też potrafi być - będzie tylko ciekawiej. Ich potyczki słowne pełne aluzji i złośliwości są rewelacyjne. Lubię inteligentnie złośliwych ludzi. Bardzo jestem ciekawa co też Ula znajdzie w tej walizce, jaką to Marek przygotował dla niej garderobę skoro już po drodze delikatnie sugerował, że powinna eksponować swoje walory. Ta walizka może mieć naprawdę ciekawą zawartość, bo że nie ma tam spodni i sukienek pod szyję to jestem pewna :D. Co jak co, ale kobiece walory Marek potrafi dostrzec, docenić i zapewne zdecydowanie wyeksponować i podkreślić, obawiam się, że lubiąca wielkie wejścia Paula (przyjmijmy, że jest byłą!) może być niemiło zaskoczona już na samym początku. Bo mam dziwne wrażenie, że śliwkowa sukienka jej wielkie wejście może zdecydowanie umniejszyć i już na starcie wyprowadzić ją z równowagi. Dobrze, że Marek zadeklarował obronę Uli, bo może się faktycznie niedługo przydać :D. To by było coś. A do tego jeszcze Przemko dostrzegający potencjał Uli może pannie Febo humor popsuć, a się będzie działo. Nawymyślałam scenariuszy na potem całe mnóstwo, a i tak się okaże, że moja wyobraźnia nijak się ma do tego, co Ty im zafundujesz - jak zwykle. Grzeje miejsce na balkonie czekając na piątek. Pozdrawiam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aktorzy gotowi, więc można było przyspieszyć premierę.:)
      szkoda, że Kaśka z nimi nie pojechała? A wyobrażasz sobie, że pomiędzy Ulą i Markiem śpi jeszcze Kaśka? :D ciekawy trójkącik....
      kolejne podejście w kolejnym rozdziale i z pewnością nie będzie to krótkie cmoknięcie. Podejście trzeba przyznać na oczach szerokiej publiki :D
      Marek to Marek. Jest niejednoznaczny i chyba w tym tkwi jego urok ;)
      znasz faceta, który otwiera drzwi? I nie jest to 70-letni dziadek? Chyba musisz mnie z nim poznać, bo to gatunek wymierający.... ;)
      Z pewnością Paulina nie będzie zaskoczona ;)
      wygodnie Ci tam na tym balkonie? Dobrze widzisz?
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Aktorzy gotowi, widzowie obecni, premiera udana :).
      Nie no troje w łóżku to już tłok - Kaśka by spała na rupieciu kanapie, w łóżku mogłaby się zaplątać w drut kolczasty i nieszczęście gotowe :)
      Ooo już wraz z publiką czekam na to podejście.
      Znam! I nie ma 70 lat. Jest lekko po 50 :D. Wybacz, żonaty także musisz zapomnieć, jak znajdę innego dam znać!
      Dobrze, że pytasz czy jeszcze tu żyję! Tłok jakich mało! Ale za to siedzenie wygodne, widzę dobrze, gorzej z akustyką, ale cóż. Zaczynam się cieszyć, że w ogóle widzę i siedzę :D.
      Pozdrawiam :).

      Usuń
    3. po 50? czyli tak, jak przypuszczałam. Takie 20 czy 30-latki nie istnieją. Ale szukaj, szukaj, może gdzieś się jakiś jeden uchował wzorując się na dziadku/ojcu.
      To jest teatr. W teatrze z zasady nie powinno być mikrofonów. A że kiepska akustyka sali, to już nie moja wina. W naszym kraju jest ogromny problem z odpowiednimi scenami, bo żeby było śmieszniej najgorzej jest z tymi nowymi, zmodernizowanymi za pieniądze UE. Ani to dobrze oświetlone, a i akustyka nieidealna.
      No raczej! Zawsze mogłabyś dostać poduchę i siedzieć na schodach ;D Ten balkon to i tak po znajomości!
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Czy Ty aby przypadkiem nie masz wobec mnie za dużych wymagań!? Dość, że ma być szarmancki, dżentelmen to jeszcze koło 30 i pewnie jeszcze przystojny i inteligentny. Sorry...
      Akustyka kiepska nie będę ukrywać. Wybaczę to jedno niedociągnięcie o ile to co zobaczę wynagrodzi mi to czego nie dosłyszę :D.
      Jejku jaka Ty łaskawa jesteś - poduchę byś mi dała? Dzięki :). Skoro balkon jest po znajomości, to gdzie przebywają widzowie bez znajomości?!
      Pozdrawiam :).

      Usuń
    5. inteligentny i owszem, przystojny dobrze by było, ale nie jest to warunek konieczny. Ważniejsze, żeby był zaradny. Jak to mówią urodą nie okrasisz ;) zresztą jak będzie mniej przystojny, bo będzie mniej zakochany w sobie - i chyba doskonale wiesz, o czym mówię.
      Jak mówi moja znajoma - 'co się nie dośpiewa, to się dowygląda' ;)
      Za drzwiami :D
      pozdrawiam

      Usuń
  6. Bardzo uwielbiam takie niespodzianki :)
    Po przeczytaniu tej część nie wiem co mam myśleć na temat Marka. Najpierw wydawał się dość gburowaty a tu nagle tak przemiana. Może gdzieś tak skrywa się idealny mężczyzna?! tylko trzeba do tego dotrzeć , Zobaczymy coś przynieście następne część Niecierpliwie czekam na kolejną część. Pozdrawiam Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marek jest zagadką ;) I póki co niech nią pozostanie.... Zapraszam już w piątek. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Droga Amicus! Uwielbiam twoje niespodzanki , a są jeszcze lepsze gdy wypadaja w moje urodziny :) Komentuję po raz pierwszy , ale wiedz że od samego początku śledzę twojego bloga i jestem zachwycona. Zapewniam cię też , że zawsze będę czytać twoje opowiadania , bo są niesamowite :) Z niecierpliwością oczekuję na ciąg dalszy . Pozdrawiam Weronika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że odezwała się nowa Czytelniczka! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zostawisz swój komentarz pod rozdziałem. :)
      I wszystkiego najlepszego!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Takie niespodzianki sa naprawde suuuper :) Coraz bardziej i bardziej podoba mi sie to opowiadnie :D swietnie sie zapowiada, jestem ciekawa jak ten wyjazd bedzie wygladał...czy ktores sie zakocha... te utarczki słowne,,.:))) Czyzby "Teatrzyk" wskoczyl na moje podium zaraz po "Wbrew...."? Mam nadzieje :)
    Pozdrawiam serdecznie. M.M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż tak, że będzie podium? A to ciekawe, że takie przypuszczania pojawiają się już po trzecim rozdziale ;) Zobaczymy, że wciąż tak będziesz twierdzić pod koniec.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Nie podoba mi się. Nie podoba, bo jest tylko w wersji do czytania,a tak bardzo chciałabym wszystko to zobaczyć. Nie pozostaje mi jednak nic innego jak wyobraźnia. I dopisuję się do poprzedniczek , czyli liczę na piątek. Ciekawa jestem jak długo Marek wytrzyma mając kobietę w łóżku.
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogę z tego zrobić serial, jak mi znajdziesz producenta. Jestem otwarta na różne formy współpracy. Zapraszam w piątek. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Jakby ktoś z tych producentów czy scenarzystów zaglądali tu albo na innego bloga znaleźli by ty niejedną perełkę. Singielka mnie nie przekonała. Niestety.
      Pozdrawiam miło.

      Usuń
    3. nie widziałam, nie mnie oceniać. Jedyny serial jaki oglądam to polityczne przepychanki pt. Fakty i Fakty po Faktach ;) pozdrawiam

      Usuń
  10. Jestem coraz bardziej wciągnięta w to opowiadanie i nie chcę się dać wyciągnąć. Po prostu pochłaniam mając cały czas uśmiech na twarzy. Dziękuję. Świetnie jest i teraz to już może zdarzyć się wszystko. Oboje mają mocne charaktery, swoje zdanie i chęć dopieczenia drugiej stronie. Ich przepychanki słowne przeplatane "miłością" na pewno będą interesujące. Czekam na więcej. Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :D najwyraźniej wciąż jestem w przyzwoitej formie ;)
      Mam nadzieję, że będzie ciekawie. Słowne przepychanki zdarzać się będą również między Ulą a eks. ;)
      'miłością''? zdecydowanie za wcześnie
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Pisałam komentarz ale teraz go nie widzę....:/ gdzies zniknął.
    Pisalam ze Marek jest z jednej strony szarmancki a z drugiej - gburowaty i bezczelny. Mieszanka wybuchowa hah :D
    Czekam aż cos wydarzy się pomiędzy nimi. Czyżby Mareczek nie utrzymałby rączek przy sobie? Moze ula będzie miała koszmar i Marek będzie jej pocieszycielem ? :D marne szanse na takie rozwinięcie akcji.
    Zapraszam o północy na moje opowiadanie :)
    Pozdrawiam Andziok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ostatnich dniach google coś szwankowały. Nie można było np rozwinąć kalendarza i wrócić do wcześniejszych opowiadań, więc bardzo prawdopodobne, że i z dodawaniem komentarzy był problem.
      Miał być niejednoznaczny i cieszę się, że taki wyszedł ;)
      Koszmarów nie będzie, to mogę powiedzieć.
      Śledzę Twojego bloga dość regularnie ;)
      Pozdrawiam i dzięki za wpis

      Usuń
  12. Jak miło, cudowna niespodzianka, no sytuacja się rozkręca, Ula też, te ich rozmowy, coś mi się wydaje, że będzie wesoło na tym wyjeździe, no tak do kompletu brakuje tylko Kaśki, ale to jak na początek to byłoby za wiele. Pozdrawiam i czekam do piątku:) Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaśka... fajna postać, ale co za dużo to niezdrowo ;) Mam nadzieję, że będzie momentami wesoło.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  13. Takiej jadowitej Uli,nie miałam okazji w Twoich opowiadaniach jeszcze spotkać,może źle odbieram jej odzywki,ale.... Mam nadzieję,że otoczenie w jakim się znajdzie,zmieni jej stosunek do Marka. Zapewne będzie się działo.......więc czekam cierpliwie.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś musi być ten pierwszy raz ;) jadowity Marek był w 'dwóch obliczach', więc teraz czas na Ulkę. Chociaż z drugiej strony odzywki Uli są podobne do tonu Marka - trafi swój na swego.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. "Zaprawdę powiadam, że osoba ma warunki" by dla nas fanów pisać, świetne opowiadanie, "chamisko" podoba mi się bardzo! Dziękuję za surprise, pozdrawiam. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję! :)
      chamisko jak zwykle ma coś w sobie, że wszystkie kobiety szaleją ;) Pozdrawiam

      Usuń
  15. Bardz, bardzo mi sie podoba... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Już w komentarzach doszukałam się informacji, że nowy rozdział w piątek, tylko dlaczego te godziny tak wolno uciekają? Nie mogę się doczekać nowego rozdziału i praktycznie jestem tu cały dzień z nadzieją, że lada moment się pojawi :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze godzina! Nowy rozdział kilka minut po północy! Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No to noc z głowy! Nie opłaca się kłaść :D. KaEm.

      Usuń
    3. no niech Wam będzie.... bo się jeszcze nie wyśpicie! ;) uno momento!

      Usuń
    4. UWIELBIAM CIĘ!!!!!!! KaEm :)

      Usuń
    5. Dziękuję milo mi bardzo :) wybacz że nie podpisana jak wcześniej, ale już z telefonu piszę. Magdalena Nowak

      Usuń