Surprise! ;)
W koprodukcji z K.!
W koprodukcji z K.!
Trzydziestopięcioletni brunet w
eleganckim garniturze wolnym krokiem przesuwał się do przodu wraz z tłumem
nieznanych, rozgadanych ludzi. Jak on nie znosił latać klasą ekonomiczną.
Ciasno, duszno i na dodatek to ohydne żarcie. Całe szczęście, że lot do Amsterdamu
nie był długi. Jeśli miałby kiedykolwiek lecieć do Stanów takim dziadowskim
Airbusem, chyba by wyskoczył w trakcie rejsu. Dotarł wreszcie do właściwego
rzędu i umieścił w luku torbę z laptopem i marynarkę. Poluzował krawat i zajął
swoje miejsce. Przy oknie dostrzegł starszą panią, która przyglądała mu się
uważnie. Posłał jej sztuczny, wymuszony uśmiech i dość niecierpliwie oczekiwał,
aż wszyscy pasażerowie zajmą swoje miejsce, a samolot wreszcie oderwie się od
pasa startowego. Kolejni ludzie przeciskali się przez wąskie przejście,
sadowiąc się w niewygodnych fotelach. Znudzony zaczął studiować kolorową kartkę
umieszczoną przed jego fotelem, zawierającą instrukcję bezpieczeństwa, którą
prawdę mówiąc znał już na pamięć.
- Dziesięć C – usłyszał nad sobą.
Najwidoczniej pojawiła się ich ostatnia towarzyszka w rzędzie. Podniósł głowę
do góry i ujrzał prześliczną brunetkę, o niezwykle intensywnych, niebieskich
oczach
- Dzień dobry – przywitała się ze
współpasażerami, posyłając mężczyźnie i starszej pani uroczy uśmiech
- Dzień.. dobry – zaciął się z
wrażenia, karcąc się za to w myślach. Przecież na co dzień miał do czynienia z
piękniejszymi kobietami. W końcu był prezesem domu mody – To ja może pomogę –
wskazał na małą walizeczkę, którą trzymała w ręku. Gwałtownie wstając o mały
włos nie walnął się w głowę o panel z wentylatorkami i światłem. Stając tuż nad
nią wrzucił do luku jej bagaż i miał okazję zaciągnąć się zapachem jej
jaśminowych perfum. Zanim usiadł ponownie, zdążył zarejestrować, że jest od niego
o głowę niższa.
- Bardzo dziękuję – zajęła swoje
miejsce – Lecę do Amsterdamu tylko na dwa dni, a okazało się, że wszystko jest
mi potrzebne. Z małego bagażu zrobiła się całkiem ciężka walizka – zaśmiała się
- Proszę się nie martwić, ja też
lecę na dwa i niestety swoją walizkę musiałem nadać, bo tutaj by się nie
zmieściła – odparł. Samolot zaczął kołować odrywając się po chwili od pasa
stołecznego lotniska. Gdy osiągnęli już odpowiedni pułap, a sygnalizator
oznajmił, że można rozpiąć pasy, wstała wyciągając plik kartek z przepastnej
torebki. Z zaciekawieniem rzucił okiem i twierdził, że lecą do Holandii w tym
samym celu
- Leci pani na konferencję Banku
ING?
- Tak
- Ja również. Marek Dobrzański –
skinął głową i uśmiechnął się ukazując rząd białych zębów i te nieziemskie
dołeczki w policzkach. W głębi duszy musiała przyznać, że jej dzisiejszy
towarzysz podróży był jej uosobieniem ideału mężczyzny.
- Ula Cieplak – wyciągnęła w jego
kierunku dłoń, którą z czcią ucałował – Słuchacz, czy prelegent?
- Słuchacz.
- Z którego jesteś oddziału? –
dociekała
- Nie jestem pracownikiem banku,
a przedsiębiorcą. Jestem prezesem domu mody Febo&Dobrzański. Planuję dosyć
duże inwestycje, które wiążą się z kredytem i chcę poznać prognozy banku i
lepiej zrozumieć światowe tendencje. Oddział, który obsługuje moją firmę
zaproponował mi udział w konferencji. Szkoda było nie skorzystać. A ty
pracujesz dla Holendrów?
- Tak. Jestem asystentką prezesa
warszawskiej centrali – spojrzał na nią z uznaniem - I niestety prezes jest na
zwolnieniu, złamał w ubiegłym tygodniu nogę i rękę i wrobił mnie w tę
konferencję. Miał przyjechać sam. W efekcie mnie czeka małe show. Nie znoszę
występować publicznie – wywróciła oczami – Jedyny plus, że sama pisałam tę
prezentację, więc wiem, co w niej jest
- Z pewnością świetnie dasz sobie
radę – uśmiechnął się pocieszająco. Starsza pani kompletnie nie zwracała na
nich uwagi. Niczym najlepszą powieść, chłonęła kolejne przepisy kulinarne
zamieszczone w tygodniku ‘Idealna kura domowa’. Materiały, które wyjęła cały
lot spędziły na stoliku nietknięte. Te osiemdziesiąt minut lotu minęło im
bardzo szybko na rozmowie.
- W którym hotelu się
zatrzymujesz? – zapytał, gdy przemierzali wąski korytarz amsterdamskiego
lotniska
- W Die Port van Cleve,
praktycznie w samym centrum
- Ja też. Świetnie, pojedziemy
razem – otworzył jej drzwi eleganckiego Volvo z napisem ‘taxi’. Podczas
krótkiej podróży rozglądała się zaciekawiona.
- Byłaś już kiedyś w Holandii? –
z przyjemnością przyglądał się jej profilowi
- Nie. Na wakacje zwykle wybieram
śródziemnomorskie kraje, a służbowo latałam wyłącznie do Berlina i Oslo –
spojrzała za szybę obserwując stary most - A ty znasz miasto?
- Nie. Ale chętnie poznam je z
tobą. Może spacer wieczorem? – zaproponował z nadzieję, że nie usłyszy odmowy
- Wieczorem mój drogi, to jest
bankiet – skrzywił się nieznacznie – Też bym wolała jakąś kameralną knajpkę i
spacer uliczkami miasta, ale niestety. Szef mi nie wybaczy, gdy nie pozdrowię od
niego kolegów z filii w innych krajach – mruknęła niezadowolona
- To może chociaż na ten bankiet
pójdziemy razem? – musiała przyznać, że podobał jej się, świetnie im się
rozmawiało, więc był idealnym partnerem na zbliżający się nudny wieczór
- Czemu nie – odparła wysiadając
z auta pod zabytkowym budynkiem hotelu – Zaraz dam ci swój numer, to wieczorem
się jakoś zdzwonimy – zameldowała się i odebrała kartę magnetyczną – Do
zobaczenia za godzinę na obradach – puściła mu oczko i ruszyła z walizką w
stronę windy. Uśmiechnął się do niej na pożegnanie i przekazał recepcjoniście
potwierdzenie swojej rezerwacji.
Odświeżyła się i zamieniła
granatową sukienkę na elegancką garsonkę w kolorze grafitowym. Pod dopasowany
żakiet wrzuciła biały top. Skropiła skórę ulubionymi perfumami i chwytając w
rękę teczkę z wydrukowanymi slajdami ruszyła do Sali konferencyjnej. Dobrzański
już był. Snuł się po sali z jedną ręką w kieszeni, w drugiej trzymał szklankę z
sokiem. Gdy tylko ją dostrzegł uśmiechnął się szeroko
- Witam moją towarzyszkę z
ojczyzny – zaczął żartobliwie – Zająłem nam miejsca z tyłu, przynajmniej będzie
można komentować bez zakłócania odbioru innym – puścił jej oczko
- Nic z tego – pokręciła głową -
Muszę iść na początek. Przemawiam jako druga – głośno wypuściła powietrze
- W takim razie trzymam kciuki
Płynną angielszczyzną
przedstawiała kolejne wyliczenia i prognozy. Musiał przyznać, że był pod wrażeniem
jej przygotowania i fachowości. Wyglądała na nieco młodszą od niego, jednak
najwidoczniej miała wielkie doświadczenie w swojej branży. Z wdziękiem i pełnym
profesjonalizmem odpowiadała na pytania, pokazując, że jest świetnie
zorientowana nie tylko w obszarze, którego prezentacja dotyczyła, ale również w
sektorach pokrewnych. Musiał przyznać, że tym niespełna pięćdziesięciominutowym
wystąpieniem bardzo mu zaimponowała. Przekonał się, że jest nie tylko piękna,
ale i mądra, a to zwykle nie szło w parze. Był jej coraz bardziej ciekawy.
Intrygowała go jeszcze bardziej, odkąd nie doszukał się na jej palcach
obrączki. Wiedział, że będzie miał szanse na jeszcze lepsze poznanie jej
podczas zbliżającego się bankietu. Jakie to szczęście, że zgodziła się iść
razem z nim.
Czym sobie zasłużyłyśmy na taką niespodziankę ? Zaczyna się ciekawie, ale na razie nic nie wiadomo. Nasuwają się pytania czy Dobrzański jest żonaty? Czy ma ochotę na romans ? Skoro dzisiaj publikujesz to co z piątkiem ?pozdrawiam B.
OdpowiedzUsuńSporą ilością komentarzy pod poprzednią częścią ;)
Usuńpiątek aktualny.
Pozdrawiam
Wow. Chcę więcej! Dużo więcej i szybciej! Najdalej wytrzymam do piątku :D. Co prawda, jak to na początku bywa, wiadomo niewiele żeby nie powiedzieć, że nic. Ale zapowiada się ciekawie. Nie zaczynamy w FD, nasze gołąbeczki nie są razem, ale już iskrzy :D. Początki są fajne, Marek już szarmancki i zachwycony, Ulka nie jest skryta i nieśmiała - będzie romans jak nic! Obrączek brak także autostrada do szczęścia przed nimi!
OdpowiedzUsuńZłote czekoladowe monety? Czemu nie :D.
Pozdrawiam, KaEm.
jesteśmy umówione na piątek ;)
Usuńo przepraszam, o obrączce Marka nic jeszcze nie pisałam ;)
pozdrawiam
Jesteśmy, jesteśmy. Będę na pewno :D.
UsuńW sumie o Marku nic nie wiemy ale jakby miał obrączkę to Ulka by się z nim na bankiet nie wybierała - chyba. Chociaż na razie stwarza pozory mniej skrytej. Albo Marek obrączki po prostu nie nosi, ale to znowu świadczyłoby o tym, że Marek nie będzie idealny. A takiego Marka nie lubimy! Widzisz, widzisz jak kombinuję przez Ciebie! Pozdrawiam, KaEm.
Głosując na opowiadanie W chmurach myślałam, że Ula będzie bujać w chmurach marząc o Marku, a tytuł chyba wziął się z okoliczności poznania. Oczywiście to, że poznali się w samolocie nie wyklucza tego pierwszego. Dużo jeszcze niewiadomych i czekam na ciąg dalszy.
OdpowiedzUsuńCzyżbyś zaglądała do mnie? Tak wywnioskowałam z komentarza pod poprzednią miniaturką.
Pozdrawiam miło.
oczywiście, że zaglądam. Śledzę dość regularnie. Nie komentuję, bo sama wiesz co się działo po komentarzach u Małgorzaty.
UsuńPozdrawiam
Jeszcze nie zdążyłam skomentować miniaturki, a tutaj już kolejne opowiadanie.:) Nie, nie narzekam. Nawet nie wiesz jak się z tego powodu cieszę. Niewiele zdradzasz w tym rozdziale, ale zapowiada się bardzo interesująco. Mam tylko nadzieję, że nie szykujesz jakiś większych zmian w Marku i pozostanie on idealny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie. Karolina.
taki urok pierwszych rozdziałów, że niewiele jeszcze wiadomo.
UsuńPozdrawiam i zapraszam na piątek
Intrygująco się zaczyna, chociaż nie wiemy wiele. Więcej pewnie dowiemy się wkrótce. Zaskoczyłaś mnie, że dziś dodałaś nowe opowiadanie. Miła niespodzianka. Czy ciąg dalszy będzie w piątek? Też głosowałam na to opowiadanie w sondzie. Ania.
OdpowiedzUsuńlubię Wam robić czasami niespodzianki. Oczywiście, że cd w piątek. Pozdrawiam
UsuńPo pierwsze, nie zdążyłam się podelektować "Plotką" i wytłumaczyć ze złej interpretacji i chyba tu już tego czynić nie będę. Ale jakby co wymówkę mam :).
OdpowiedzUsuńPo drugie, Amicus tak się nie robi!!! No naprawdę. Tak z zaskoczenia działać to aż nieładnie :D. Jestem/byłam kompletnie nieprzygotowana na prapremierę! Takiego przyspieszenia się nie spodziewałam! Nie to żebym się z tego powodu smuciła, albo była niezadowolona ale nieprzygotowana owszem - a tu taki debiut. Taka promocja. Mimo wszystko jestem zachwycona i dumna. Podoba mi się na razie :P.
Po trzecie, chociaż już niebardzo pamiętam co proponowałam to jednak miał być Paryż - ostatnie tango i ostatni pocałunek w Paryżu, a tu co? Amsterdam! No jak to brzmi ostatnie tango w Amsterdamie!? No nic może jakoś z tego wybrniesz.
Pozdrawiam serdecznie :)
hahahaha, wybacz mi tą samowolkę i zmianę kierunku podróży, ale Paryż był w 'spotkaniu po latach', stąd postanowiłam podmienić Paryż na Amsterdam.
UsuńTo nie jest prapremiera. Nie znoszę prapremier. I aktorzy nieprzygotowani i takie testowanie publiczności za cenę pełnowartościowych biletów. To po prostu niespodzianka - bonus za większą ilość komentarzy pod ostatnim rozdziałem i pewien test ile osób zagląda tu bez zapowiedzianych publikacji.
Pozdrawiam
Może z tego jakoś wybrniesz i tym razem jeszcze wybaczę, ale żeby to było ostatni raz :D. Pozdrawiam.
Usuńolaboga, to nie jest ostatni raz... i co teraz będzie? :D
UsuńSłucham!? No naprawdę to już jest przesada! Co będzie? Kara będzie!
UsuńMuszę przyznać, że jestem pod radosnym wrażeniem...tak, celowo tego połączenia użyłam :) Ula, jak nie Ula - ale taką ją lubię - kobieca, delikatna, ale i kompetentna; no i Marek nie wydaje się być "wsiubździu" - tak się kiedyś w moich stronach mówiło na kogoś nieokrzesanego, nieodpowiedzialnego i żerującego na innych.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się początek.. no i piątek już wkrotce...
piątek już tuż, tuż... i piątek wiele wyjaśni ;) pozdrawiam
UsuńBardzo intrygujący początek. Wiadomo nie wiele. Marek i Ula dopiero się poznają i zdarzyć się może naprawdę wiele. Czekam z niecierpliwością na piątek i super ,że wstawiłaś wcześniej. Pozdrawiam i zapraszam na moje opowiadania ,, Cudza Narzeczona'' .
OdpowiedzUsuńbywam i czytam w miarę regularnie. pozdrawiam :)
UsuńDziękuję za taką niespodziankę.Wiem że ostatnio mam bardzo często głupie przewidywania ale to mi wygląda za słodko.Po tej notce w mojej głowie rodzi się dużo pytań Może Mareczek ma narzeczoną?Kim jest starsza pani z samolotu?Co wydarzy się przez te 2 dni?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam GOZDI ^.^
starsza pani? nikim ważnym. nie sądziłam, że ktoś zwróci na nią uwagę. pozdrawiam
UsuńAle niespodzianka. :) Swietnie się zapowiada to nowe opowiadanie. Pewnie dzięki niemu znowu znajdę się "w chmurach", jak popdczas lektury wszystkich twoich opowiadań.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
AnMa
to zasługa K. :) Pozdrawiam
UsuńNajlepsza niespodzianka !��
OdpowiedzUsuńBankiet w towarzystwie Marka Dobrzańskiego? :) Kto by odmowił :) poki co duzo niewiadomych jak to na poczatku, ale bardzo intrygujace. Pozdrawiam i do piatku :) M.M.
OdpowiedzUsuńwiele wyjaśni kolejna część. Zapraszam już w piątek :) pozdrawiam
UsuńŚwietny pomysł na opowiadanie. Ciekawe co będzie dalej jak Marek wróci do Polski czy będą się spotykać, ale to dowiem się w kolejnych częściach ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
pomysł jest K i to Jej należą się gratulacje! o życiu Marka dowiecie się z następnej notki. pozdrawiam
UsuńWitaj Amicus.Idziesz dziewczyno jak burza.I bardzo dobrze.Zapowiada się jak zwykle smakowicie.Wybacz ostatnio mam same kulinarne skojarzenia.Oczywiście mam dwa tysiące pytań i wiem,że nie ma sensu ich zadawać, bo odpowiedzi będą się ukazywać w kolejnych częściach.Trudno ,poczekam.Cieszę się ,że następna część już w piątek.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńlubię kulinarne skojarzenia ;) pozdrawiam i do piątku
UsuńCudownie... znow poczatek czegos :)
OdpowiedzUsuń