B

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Plotka - miniaturka

Z dedykacją dla Leny!



Poczuł, jakby dostał obuchem w łeb. Do tej pory tliły się w nim resztki nadziei, że może jeszcze kiedyś uda mu się ją odzyskać, że minie żal, a ona spojrzy na niego przychylniej. Słowa, które usłyszał kwadrans temu nie pozostawały złudzeń. Ula była w związku z Piotrem. Gdy usłyszał, że doktorzyna jest jej chłopakiem poczuł uścisk w środku, nagle zaczęło brakować mu powietrza. Jakby ktoś zakręcił kurek z tlenem. W pierwszych sekundach miał nadzieję, że to tylko zły sen, koszmar, a on wciąż znajduje się w swoim mieszkaniu. Jednak bardzo szybko przekonał się, że to jednak prawda. Cała firma aż huczała od tych rewelacji. I tym razem niestety nie były to plotki rozsiewane przez Violkę, ale bolesna prawda. Przecież wielokrotnie widział ich razem. Doktorek przywoził, odwoził, przynosił śniadanka, całował. To musiało się tak skończyć. Od początku było widać, że to nie przyjaźń, że to nie taka relacja, jak łączy ją z Szymczykiem, a coś poważniejszego. Stracił ją bezpowrotnie, a wraz z nią szansę na szczęście. Wiedział, że już nigdy nikogo tak bardzo nie zdoła pokochać. Ale oprócz bólu poniekąd czuł również namiastkę szczęście. Najwidoczniej była z doktorkiem szczęśliwa, a jej szczęście było dla Dobrzańskiego najważniejsze. 'Kochać, to czasami pozwolić odejść' powtarzał w myślach, jakby próbując samemu się przekonać do tych słów. Musi dać sobie spokój. Musi przestać robić sobie nadzieje i przestać próbować. 'Przepadło'.

Musiał jak najszybciej wyjść z firmy. Miał dosyć trajkotania Violki, jak to Ula i Piotr gruchają sobie, jak dwie sroki i współczującego spojrzenia Sebastiana. Plan na najbliższe godziny miał prosty - zaszyć się w domu i topić smutki w butelce dobrej whisky. Nic innego mu nie pozostało. Szybkim krokiem zmierzał do windy, gdy za plecami usłyszał jej głos. Wołała go. Przeklął w myślach. Tak bardzo chciał wyjść niezauważony. Tak bardzo nie chciał jej spotkać. Wiedział, że nawet najkrótsza, zawodowa rozmowa, wbije w jego serce tysiące sztyletów.
- Marek - zwołała ponownie. Zatrzymał się niechętnie i odwrócił w jej stronę z zaciętym wyrazem twarzy. Trochę się zdziwiła widząc te zaciśnięte usta i wzrok bijący chłodem. W ostatnich tygodniach zachowywał się zupełnie inaczej - Nie widziałeś Daniela? - zadała pierwsze, lepsze pytanie. Głupie pytanie. W gruncie rzeczy sama nie wiedziała, po co go zatrzymuje. Może po prostu chciała choć przez chwilę znów zatonąć w tych wyjątkowych oczach i usłyszeć jego głos
- Nie - fuknął
- Czekam tu na niego i czekam - wpatrywała się w jego szare oczy
- Może jest w socjalnym - burknął i już chciał się odwrócić, gdy ona usilnie kontynuowała rozmowę
- Czekam na ważną wiadomość
- Zwykle tak jest, że jak się na coś czeka, to nic. A później trach i niespodzianka. Bardzo niemiła, można by rzec ścinająca z nóg - mówił szybko, niemal wypluwając słowa z prędkością światła
- A ty o czymś konkretnym? - zapytała zdziwiona jego zachowaniem
- Tak. O Tobie i Piotrze - imię kardiologa niemal wysyczał bezczelnie przeszywając ją wzrokiem- Wiadomość o waszym związku dotarła do mnie dość niespodziewanie. I kompletnie ścięła z nóg - dodał szczerze, już nieco spokojniejszym głosem. Teraz pełnym żalu i bólu - Firma aż huczy o twoim szczęściu.... Gratuluję
- Gratulujesz? - zapytała zdziwiona ledwo hamując łzy. 'Przecież mój związek z Piotrem...'
- Jesteś szczęśliwa. Nie potrafiłabyś być z kimś, kogo nie kochasz - szepnął gorzko - Dbaj o siebie - nie zaważał na to, czy go opieprzy, czy odepchnie, po prostu musnął ustami jej czoło. Oboje wiedzieli, że to pożegnanie. Odwrócił się i szybkim krokiem ruszył w stronę schodów. Już się nie odwrócił, już na nią nie spojrzał. Jeśli by to zrobił, jeśli czekałby na windę tuż obok niej, pewnie nie potrafiłby odejść. Pewnie znów uznałby, że powinien jeszcze raz spróbować. A przecież byłoby to bez sensu.
Resztkami sił hamowała łzy, by nie robić sensacji na środku korytarza. Musiała jak najszybciej znaleźć się w zaciszu swojego gabinetu.
- Nie ma mnie dla nikogo - rzuciła w stronę Violki i zamknęła drzwi na klucz. Wiedziała, że sekretarka nie podaruje sobie i będzie chciała dowiedzieć się, co się stało. Nie myliła się. Nie zdążyła nawet dojść do biurka, gdy ktoś szarpnął za gałkę. Zignorowała pukanie. Ciężko opadła na fotel, a pierwsze słone krople zaczęły rosić jej twarz. Wzrok powędrował na białą kartkę leżącą na zamkniętej klapie laptopa. Energicznie ją rozłożyła i zauważyła podanie Marka o dwa tygodnie urlopu. Uciekł od niej. 'Czy on mnie naprawdę kocha? Przecież nie potrafiłby udawać tego bólu...' Do końca dnia nawet na chwilę nie wyszła ze swojego azylu, który odgradzał ją i jej myśli, od firmowego zgiełku. Jedna krótka rozmowa i nagle pokaz przestał być ważny.

Taksówka warszawskiej korporacji zatrzymała się na ulicy Siennej. Wysiadła z niej i energicznym krokiem ruszyła wprost do drugiej klatki bloku numer jedenaście. Wjechała windą na ostatnie piętro i wcisnęła dzwonek przynależny do mieszkania numer dwadzieścia siedem. Jeden, drugi dzwonek, ale po drugiej stronie nie było słychać kroków właściciela. 'Może go nie ma...' przemknęło jej przez myśl, choć z drugiej strony była niemal pewna, że światło paliło się we wszystkich oknach na ostatnim piętrze. Zadzwoniła raz jeszcze. Wreszcie usłyszała jakąś szamotaninę, a po chwili w drzwiach pojawił się kompletnie pijany Dobrzański
- Uluś? - wybełkotał - Kochanie, jak dobrze, że wpadłaś. Ja tak za tobą tęsknię - ledwo trzymał się na nogach. Próbował złapać równowagę przytrzymując się futryny - Wybacz mi - krzyknął. Cieplak rozejrzała się po klatce spanikowana, czy te odgłosy nie spowodują, że któryś z sąsiadów zaraz się pojawi z awanturą. Próbował klękać, ale była przekonana, że szybciej wyjdzie mu z tego szpagat, a ona nie da rady podnieść go z podłogi.
- Chodź - pchnęła go do środka, jednocześnie podtrzymując za ramię - Jesteś całkowicie zalany.
- Napijemy się razem szampana? Czy wolisz pić z Piterem? - bełkotał
- Tobie na dzisiaj wystarczy. Gdzie masz sypialnię? - zapytała, ściągając po drodze torebkę
- Chyba za dużo wypiłem - pacnął się ręką w czoło - Nie wiem czy będę w stanie cię zadowolić - roześmiała się serdecznie widząc jego zakłopotany wyraz twarzy i pokręciła głową z politowaniem
- Ty jedyne co jesteś w stanie, to iść spać. Jutro porozmawiamy - otworzyła pierwsze lepsze drzwi i trafiła bezbłędnie. Zaprowadziła go do łóżka, pomogła ściągnąć buty i szczelnie opatuliła w kołdrę. Zasnął niemal natychmiast, gdy tylko przyłożył głowę do poduszki. Rozejrzała się po pomieszczeniu, które oświetlone było słabym światłem nocnej lampki. Na szafce obok łóżka w ozdobnej ramce stało ich zdjęcie ze SPA. Uśmiechnęła się pod nosem i ściągając żakiet i szpilki, położyła się po drugiej stronie materaca. Wpatrywała się w jego pogrążoną we śnie twarz i była szczęśliwa.

- Czy to pijackie majaki, czy rzeczywiście tu jesteś? - zapytał szeptem, trzymając się za głowę. Całe szczęście, że nie odsłaniała okien. Chyba by tego nie zniósł
- Jestem. I już zawsze będę. Miałeś rację - czule pogładziła jego policzek - Nie potrafię być z kimś, kogo nie kocham - przycisnął jej dłoń do ust i pocałował jej wnętrze.
- A Piotr? - upewnił się
- Nigdy nic do niego nie czułam oprócz sympatii. A nasz związek to jedna, wielka plotka. Nigdy wprost nie powiedziałam mu, że chcę z nim być - wyjaśniła.

28 komentarzy:

  1. Dzisiaj ja będę pierwsza?
    Pamiętam, jak się wtedy wkurzałam na Ulkę, na to jej niezdecydowanie, cierpienie i nicnierobienie. Ta jej zaciętość była ciężka do zniesienia. Dobrze, że tu Ulka była mądrzejsza i bystrzejsza. A rozmowa z Sebastianem pozwoliła schować dumę do kieszeni i działać (bo to z Sebastianem rozmawiała prawda? Przecież nie z mało bystrą Alą). Cierpiący Marek (ale do czasu) taki załamany jest słodziakiem :D. Podsumowując hiper super. Poniedziałek nie jest taki straszny. Pozdrawiam, KaEm.
    PS. co do złocenia - "złoto" czeka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. złoto w jakiej postaci? i w jakiej ilości? bo nie wiem, czy jakaś firma kurierska w tym kraju podejmie się przewozu :D
      bo to było takie chciałabym, a boje się, więc pokażę, że już mi przeszło. Rzeczywiście była irytująca. I gdyby okazała Markowi choć trochę serca, to pewnie by się chłopina wcześniej zebrał w sobie.
      Rozmawiała z Markiem, z nikim więcej. Skąd wniosek o Sebastianie lub Ali?
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Złoto w postaci stałej tylko i wyłącznie! Nawet najzwyklejszy listonosz da sobie z nim radę :D.
      Taa chciałabym a boję się to takie nasze kobiece, takie wkurzające jednocześnie. Hmm coś nadinterpretowałam znowu. Faktycznie zamknęła się w gabinecie i dumała sama ze sobą. A bo jakoś mi się tak skojarzyło, że ktoś jej musiał naświetlić sytuację, bo sama była zbyt uparta by zobaczyć to co oczywiste! To po prostu brak wiary w rozsądek Uli. Ale, ale ... skąd miała adres Marka, skąd wiedziała gdzie go szukać :D (czepiam się!).
      Pozdrawiam, KaEm.

      Usuń
    3. czyżby złote monety w środku z czekoladą? Babcia mi kupowała takie w dzieciństwie :P
      miała. koniec kropka! ;)

      Usuń
  2. Jak moglabym zapomniec... na wakacjach nie mam dobrego dostepu do internetu... a teraz weszlam sobie przypadkiem i jaka niespodzianka... miniaturka...
    Bezposredni sa w swoich reakcjach... nie czekaja... prosto mowia co mysla... bez zawiklan... albo to taki stopien... ostatni, juz wiklac nie da sie bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wikłanie, owijanie w bawełnę, podchody itp, itd. były w serialu. Aż za dużo. Wystarczy. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Bardzo Ci dziękuję za tą mini. Prostu mnie roznosiło, kiedy oglądałam tą scene po raz pierwszy, a za każdym kolejnym razem było tak samo, a nawet gorzej hahah
    Cieszę się, że tym razem zaoszczedzilas im miotania się i zalatwilas to prosto z mostu. I like it! Muszę Ci powiedzieć,że nawet myślałam ostatnio o tym momencie i stwierdziłam,ze zasluguje na inne zakonczenie... I co ? Prosze bardzo. Mysle i mam haha :D

    Mam małe pytanko. Czy jest jeszcze nadzieja na jakies mini typu 'co by bylo gdyby'?

    Pozdrawiam serdecznie
    Agata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiłam z wyborem odpowiedniego momentu na małą przeróbkę.
      Przyznam szczerze, że mało już pamiętam serial. Po głowie chodzą mi jeszcze tylko dwie sceny, które można byłoby przerobić, ale póki co skupiam się na 'w chmurach'. Miniaturki ciut później. Więcej propozycji może podsunie mi K, więc nie wykluczam, że gdybania będzie więcej ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Bardzo fajna i intrygująca część. Ula zdobyła się na odwagę aby pojechać do mieszkania Dobrzańskiego i wybaczyła mu. A to najważniejsze. Nie potrzebne były słowa wystarczyła sama obecność drugiej osoby. Marek był załamany ,że układa sobie życie z kimś innym a ona zrozumiała ,że tylko z nim może być szczęśliwa. Czekam na kolejne miniaturki i opowiadania. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz przychodzi pora na nowe opowiadanie. Zapraszam już w piątek.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Piękne. Ula w końcu uwierzyła w milość Marka. Trzeba było jego cierpienia i bólu by w końcu dostrzegła jak bardzo zależy mu na niej. Świetna notka, a ta dygresja o tym, ze Marek jest zbyt pijany, żeby mógł zadowolić Ulkę rozbawiła mnie do łez.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na kolejną część opowiadania " Dwa serca jedna milość" :)
    Andziok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miała rozbawić :D
      śledzę Twojego bloga na bieżąco i bardzo kibicuję ich trójce
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Uwielbiam takie miniaturki i opowiadania, gdzie część treści jest powiązana z serialem i dopisana nasza wersja. Po głowie chodzi mi pomysł- po wypadku Marka. Jak znajdę czas to napiszę.
    Pozdrawiam milutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście wypadek jest dobrym motywem na miniaturkę. Napisz, chętnie przeczytam :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Bardzo fajne. Czy tak nie mogło być w serialu? Rozum włączony, trzeźwe myślenie Uli i walka o uczucie, ale nie tam musiała być duma i słuchanie plotek. Dobrze że ta Twoja plotka została szybko zdementowana. Bardzo lubię takie gdybanie. Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będą jeszcze dwa gdybania w późniejszym czasie. I również szybciej skończy się szczęśliwie. Pozdrawiam i dzięki za wpis.

      Usuń
  8. Bidoka ten Marunio,kondolencje z powodu kacunia...oj boli łepek boli....
    czekam na kolejną mini...super. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czymże jest boląca głowa przy odzyskanej miłości ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  9. Miniaturka<3
    Amicus,ty wiesz jak sprawić by dzień był jeszcze lepszy.Miniaturka świetna,wiem że to głupio zabrzmi ale cieszę się że w serialu tak nie było.Gdyby odcinek był taki jak twoja miniaturka to serial miał by niecałe 220 odcinków(15 odcinków mniej niż w rzeczywistości a to było by smutne).Czekam na kolejne miniaturki i inne notki.
    Pozdrawiam GOZDI^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w kolejnych 15 można było pokazać ich szczęście i sielankę ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  10. Padłam z tego tekstu "nie wiem czy będę w stanie cię zadowolić", banan nie schodził mi przez pół godziny, wyobraziłam sobie zalanego Marka i rozśmieszył mnie komizm tej sytuacji, a do tego szpagat w progu.....chciałabym to zobaczyć na żywo, poprawiłaś mi humor na większą część dnia, pozdrawiam B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. B, dawno Cię nie było. Już myślałam, że o mnie zapomniałaś!
      Cieszę się, że zgodnie z zamierzeniem wyszło komicznie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Jestem , jestem , czytam wszystko na bieżącą i nie odpuszczam, sklerozy też jeszcze nie mam, obiecuje poprawę i w miarę możliwości częstsze wpisy pod rozdziałami.

      Usuń
  11. I tak to jest z plotkami. Ktoś coś usłyszy - piąte przez dziesiąte - ktoś coś zauważy, ktoś komuś coś szepnie, a komuś coś się wydaje i tworzy się inna rzeczywistość. Ale jakież nudne byłoby życie niektórych osób bez plotek - aż strach pomyśleć. Na przykład takiego Marka - gdyby nie zasłyszana plotka i wybujała wyobraźnia pewnie zbierałby się jeszcze długo do działania, jeśli w ogóle by się zebrał. A tak pogratulował Uli, życzył szczęścia i zapalił jej światełko. Dał do myślenia. Dobrze, że Ulka światło zauważyła i nie minęła się z rozumem i rozsądkiem po raz kolejny. Sarkazm w wypowiedzi celowy. Trudno opisać słowami jak Ulka mnie w tym odcinkach denerwowała. Miałam ostatnio okazję przypomnieć sobie kilka odcinków i po latach nadal mnie wkurza. Oglądając ponownie znowu kilka scen aż się prosiło o rozwinięcie w cyklu "co by było gdyby" nie obiecuję, że kiedyś się z Tobą tymi pomysłami nie podzielę ;). Ale wracając do tematu - cierpiący Marek, załamany i składając broń bywa rozkosznie słodki - aczkolwiek uważam, że w serialu z czasem pokuty zdecydowanie przesadzili. Zrobili z niego tchórza w kwestiach damsko-męskich - jakby go zamienili. Rozumiem miała być przemiana, ale są jakieś granice - dobra nieważne, zebrało mi się na dygresje. Tutaj topi smutki w alkoholu poddając się i przestając wierzyć, że jeszcze może być szczęśliwy. On jest załamany, ale tym razem Ulka jest tą myślącą i działającą. Z kimkolwiek Ulka nie rozmawiała, ktokolwiek jej nie oświecił - ważne, że pozwoliła mówić i zaakceptowała to, co usłyszała - tego brakowało w serialu. Mareczek z procentami rewelacyjny, scena w mieszkaniu cudowna. A wspólny poranek sama słodycz. I mimo, że zakończyłaś w najlepszym momencie można się tylko domyślać co było dalej. A było lepiej niż w serialu - na pewno.
    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że Ula przed światłem nie uciekała, jak przed pędzącym pociągiem ;)
      Nie tylko Ciebie denerwowała. To jej niezdecydowanie, zaprzeczanie rzeczywistości...
      Koniecznie musisz się ze mną podzielić, bo ja już słabo pamiętam serial i w miarę kojarzę tylko dwie sceny, które zamierzam 'przerobić'.
      Rzeczywiście pod koniec wyszła taka imitacja faceta, który niby chce, a boi się. A prawda jest taka, że facet musi mieć jaja i być zdecydowany, jasno stawiać sprawę i dążyć do celu.
      Co Wy z tą rozmową? Rozmawiała tylko z Markiem. To ta konwersacja dała jej do myślenia.
      Pijany facet to dobry materiał do komicznych scen
      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  12. Mi również ten moment w którym Marek obawiał się, ze nie zadowoli Ulę, bardzo przypadł do gustu :) haha Czekam na kolejne twoje perełki :D Pozdrawiam, UiM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      nowe opowiadanie już w piątek.
      Zapraszam i pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Ale piękny rozdział , ta miniaturka jest najlepsza kiedykolwiek czytałam. Zapraszam na mojego bloga i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń