Drodzy,
postanowiłam zmodyfikować nieco harmonogram. Dodaję kolejną część opowiadania, zamiast miniaturki, która pojawi się w przerwie między tą historią, a 'w chmurach'. I odpowiadając na Wasze pytanie - tak, dziś już u mnie poniedziałek ;) Świętujemy pół miliona wyświetleń! Dzięki!
Do piątku!
Do piątku!
Jej telefon zadzwonił po raz
kolejny w ciągu ostatnich trzech dni. Natręt po drugiej stronie był wyjątkowo
uparty, a ona konsekwentnie odrzucała połączenia lub udawała, że nie słyszy
wesołej melodyjki. Gdy komórka dała o sobie znać po raz drugi tego wieczora,
Dobrzański nie wytrzymał i wyciągnął dłoń w jej kierunku. Z nutą obawy podała
mu urządzenie i wlepiła w niego wyczekujące i lekko spanikowane spojrzenie.
- Halo? – odebrał mało przyjemnym
tonem – Nie, nie będziesz mógł. Posłuchaj, to, że od kilku dni Ula nie odbiera
twoich telefonów powinno być dla ciebie jasnym sygnałem, że nie chce z tobą
rozmawiać. Ona nie ma na to ochoty, a i ja sobie nie życzę pogaduszek z moją
żoną, rozumiesz? ….. Na twoje nieszczęście przypomniała sobie – załgał – I
przypomniała sobie również dlaczego się rozstaliście, więc się nie kompromituj…
Nie będzie się z tobą spotykać, ani rozmawiać. Potrzebuje spokoju… Owszem,
czuje się świetnie, ale jest w ciąży i stres nie jest jej potrzebny – spojrzał
żonie prosto w oczy - I jeśli jeszcze raz do niej zadzwonisz, to porozmawiam
sobie z tobą osobiście! Żegnam – rozłączył się i oddał jej aparat – Jeśli wciąż
nie będzie ci dawał spokoju, załatwię ci nowy numer. Mam go już po dziurki w
nosie – wpatrywała się w niego osłupiała – I wybacz, że skłamałem, ale inaczej
by się nie odczepił. Mam nadzieję, że to podziała. Faceci zwykle nie mają
ochoty na wychowywanie nie swoich dzieci
- Wolałbyś chłopca czy dziewczynkę?
- Najpierw syna, potem córkę. Dziewczynki uwielbiają mieć starszych
braci, którzy bronią ich własną piersią
- Trzeba będzie wybrać jakiś uniwersalny kolor
- Zielony, a może beżowy?
- Beżowy
- Zajmę się tym po wakacjach.
Zmarszczyła brwi i po chwili się
odezwała - To wszystko przez ojca – westchnęła – Podał mu mój telefon. Ja nie
wiem, czego on ode mnie chce. Już pomijając fakt, że jestem mężatką… Chyba nie
sądzi, że po tym wszystkim byłabym w stanie do niego wrócić
- Chyba tak właśnie myśli. Albo
po prostu brakuje mu seksu i próbuje odnawiać stare znajomości – upił kolejny łyk
drinka i przerzucił stronę gazety sportowej
- W przyszłym tygodniu kończy się
moje zwolnienie – zaczęła podczas niedzielnego śniadania – Z jednej strony
chciałabym wrócić do pracy, mam już dość siedzenia w domu, ale z drugiej nie
wiem, jak to będzie. Kompletnie nie pamiętam, co robiłam, jaka jest sytuacja
firmy, a poza tym zaczną się pytania. Sam mówiłeś, że nie wspominałeś nikomu o
mojej amnezji.
- Jeśli będziesz nalegać po
powrót, przygotuję załogę, na to, że będziesz ich poznawać od nowa. Co do
sytuacji firmy, to mogę ci jutro przynieść część dokumentów, byś w zaciszu
domowym mogła się z nimi zapoznać. Jednak wolałbym, żebyś swój powrót
skonsultowała najpierw z lekarzem, a później z panią psycholog. Chcę uniknąć
takiej sytuacji, jaka miała miejsce z twoim ojcem – z troską pogładził jej dłoń
– Wiem, że się nudzisz, ale nie wiem, czy jesteś już gotowa na powrót do życia
na pełnych obrotach. Lepiej wrócić do pracy później, niż za wcześnie. Jeśli
lekarz podejmie decyzję o przedłużeniu zwolnienia, to obiecuję ci, że będę
bywał częściej w domu. Postaram się jeździć do biura tylko na kilka godzin, a
resztę spraw załatwiać z domu.
- Boże, trafił mi się ideał –
rzekła z uśmiechem i krótko musnęła jego usta
- Do ideału, to mi jeszcze daleko
– spojrzała na niego z powątpiewaniem – Tak, tak. Nie patrz tak. Chrapię w
nocy, jestem bałaganiarzem – zaczął wyliczać na palcach - terroryzuję cię zimą,
wyciągając na siłę w góry, bo mam fioła na punkcie nart. A, no i jeszcze nie
chce mi się golić przez weekend. A ty strasznie tego nie lubiłaś, bo cię
drapałem.
- To ostatnie akurat można
przekuć w zaletę. W rozczochranych włosach i brodzie wyglądasz w niedzielne
poranki cholernie seksownie – głośno się roześmiał
Popijając mrożoną herbatę
zapoznawała się z zawartością kolejnych segregatorów. Raporty z kwartalnych
posiedzeń zarządu, zestawiania zysków, prognozy na najbliższe półrocze,
kosztorysy ostatnich pokazów, kampanii reklamowych, imprez promocyjnych. Setki,
a nawet tysiące zadrukowanych kartek, których treść powinna znać, bo pod
większością z nich widniał jej podpis.
-Sytuacja firmy jest dobra. Przewiduję wzrost w stosunku do
poprzedniego kwartału o pięć procent. Uzyskane środki rekomenduję zainwestować
w modernizację linii produkcyjnej i materiały wyższej jakości. Pshemko z
pewnością będzie zachwycony, a przede wszystkim będzie to generować większe
zyski z nowej kolekcji
Potrząsnęła głową i zaczęła masować
sobie skronie. Od tej sterty papierów zaczęła ją boleć głowa. Szybko doszła do
wniosku, że Marek miał rację. Nie była jeszcze w pełni sił, by wrócić do pracy
na sto procent.
- Kto to jest Pshemko? – zapytała
przy kolacji
- Nasz główny projektant – spojrzał
na nią z lekkim zdziwieniem – A czemu pytasz?
- Przeczytałam w jednym z
dokumentów i zastanawiałam się, kto to jest – odpowiedziała lekko zmieszana –
Chcesz jeszcze sałatki? – szybko zmieniła temat
- Chętnie – podstawił talerz, na
który nałożyła porcję zieleniny
- Umówiłam na jutro konsultację u
neurologa – odłożył sztućce i zmarszczył brwi
- Gorzej się czujesz?
- Nie – unikała jego spojrzenia –
Po prostu kończy mi się zwolnienie i muszę coś postanowić
- Ale na tę wizytę miałaś iść w
piątek razem ze mną – rzekł podejrzliwie – Jutro mam kilka ważnych spotkań i
nie bardzo mogę je odwołać, mówiłem ci kilka dni temu
- Zapomniałam – skłamała – Ale nie
martw się, zamówię taksówkę i pojadę sama. To tylko krótka wizyta, wręcz
formalność. Wiesz, że nie lubię zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Przedłużę sobie L4. Nie zdążyłam jeszcze zapoznać się z całą
dokumentacją, którą przywiozłeś, więc tydzień wolnego jeszcze mi się przyda –
chciała, żeby jej uśmiech wyglądał jak najbardziej naturalnie – Nic się nie
martw. Wszystko jest w porządku
- Jak się pani czuje?
- Generalnie dobrze, ale zdarzają
mi się silne bóle głowy, gdy dłużej się nad czymś skupiam. Przygotowywałam się
przez ostatnie kilka dni do powrotu do pracy i prawie codziennie musiałam być
na środkach przeciwbólowych, które mi pan zalecił
- Rozumiem. Zrobimy w przyszłym
tygodniu kontrolne CT głowy – zanotował coś w jej dokumentacji – A jakieś inne
objawy? Zaburzenia widzenia, równowagi?
- Nie. Tylko… - zaczęła z
wahaniem, ale urwała.
- Tylko – ponaglił ją – Śmiało
- Słyszę w głowie głosy. Nie
potrafię zidentyfikować do kogo należą i jakich sytuacji dotyczą, ale kilka
razy, całkiem niespodziewanie, zaczyna się coś pojawiać w mojej głowie
- Badanie nam pokaże, czy to coś
niepokojącego. Ale proszę się nie martwić, to nie musi oznaczać nic groźnego. A głosy mogą być takim początkiem procesu powracania pamięci.
- Chciałabym, żeby tak było
- Mąż się pewnie nie może
doczekać – przypomniał sobie bruneta, który z wielką troską opiekował się żoną,
gdy leżała jeszcze na oddziale
- Nic mu nie mówiłam. Nie chcę go
martwić na zapas, albo co gorsza robić niepotrzebnych nadziei. I proszę pana o
dyskrecję, dopóki się wszystko nie wyjaśni
- Naturalnie
Co za niespodzianka :) Dziękuję
OdpowiedzUsuńAndziok
polecam się
UsuńNie podoba mi się to! Nie podoba! Chyba anuluję naszą umowę ani kota w worku ani złocenia nie będzie. Mam złe przeczucia. Amicus, proszę Cię! I jeszcze do tego poniedziałek dzisiaj. Kurde jak się sypię to wszystko! Początek cud, miód, ale potem ... Proszę, wręcz błagam nie rozłączaj happy od endu, nawet nie chce sobie wyobrażać co Ci będę musiała zrobić jak moje podejrzenia się niechcący sprawdzą. Happy bez endu to jak Żwirek bez Muchomorka, a Lolek bez Bolka. Toś mnie zdołowała na maksa, super. KaEm.
OdpowiedzUsuńchciałabym zaznaczyć, że zdecydowanie wolę złocenie. Nie lubię, jak znajduję kocią sierść w jedzeniu, więc kota ani w worku, ani tym bardziej bez worka nie chcę ;)
UsuńCzy mi się wydaje, czy Ty mi grozisz? Kto Wam będzie pisał, jak mnie zabraknie?
O i widzę wątłą nić porozumienia, bo tak się składa, że też wolałabym złocenie. Kota z sierścią, bez sierści, w worku i bez worka nie dostaniesz to mogę obiecać - Tobie i kotu. To ja dogadamy się? Tylko zaznaczam, że nie chcę endu bez happy! Amicus!
UsuńWydaje Ci się, na razie nie. Jeszcze nie. Faktycznie, muszę to przyznać, myśl że zostałybyśmy same, bez Twojego pisania jeszcze mnie powstrzymuje. KaEm.
Przekonałaś mnie brakiem tego kota!
UsuńCieszę się bardzo. Zawsze wiedziałam, że Ty rozsądna dziewczyna jesteś :D. KaEm.
UsuńPo pierwsze, ciężko się nie przyzwyczaić jak nas tak rozpieszczasz. Taka długa przerwa będzie dużym wyrzeczeniem.
OdpowiedzUsuńPo drugie, pozwoliłaś nam się cieszyć ich sielanką całe 31 godzin, ciut mało. Nie to żeby mi się nie podobało. Ale ... skończyłaś w takim momencie, że mam mieszane uczucia. I niestety obawa i strach są tutaj dominujące. A tego bardzo nie lubię. Mam nadzieję, że te głosy to nie żadna poważna choroba, jakiś guz czy inne świństwo. Że badanie nie wykaże nic niepokojącego, a Ulka zdrowa będzie mogła w pełni cieszyć się życiem, Markiem i pracować nie tylko w FD, ale i nad powiększeniem rodziny. Ta tajemnicza wizyta u lekarze, ukrywanie przed Markiem objawów i same objawy oczywiście nie muszą znaczyć nic złego, ale ... Może to po prostu początkowe etapy powrotu pamięci, może to zapowiedź czegoś dobrego. Bardzo chcę w to wierzyć.
Po trzecie, fantastyczny, opiekuńczy Marek. Troskliwy parter i przyjaciel. Modelowo spławia Polo aczkolwiek wątpię, żeby ten przygłup cokolwiek zrozumiał. Fantastycznie jest im razem, tworzą szczęśliwą rodzinę, mimo że Ulka jeszcze nie pamięta, ale jest im dobrze. I chociaż powrót Uli do pracy na razie, jak się wydaje, jest niemożliwy, to i tak są szczęśliwi i oby wizyta u lekarza i badania tego nie zmieniły. Tak, wiem gdybam zaczarowuję rzeczywistość a Ty i tak już wszystko wiesz. Lubisz się nad nami znęcać :D?
Po czwarte, uprzejmie proszę o powstrzymanie się od dramatów, wykazanie się sercem i nawet nie próbowanie myśleć o smutnych zakończeniach!
A po piątek, tak Ula ma rację - facet z trzydniowym zarostem o poranku jest .... fajny :D. A jeszcze jak jest takim Markiem.
Pozdrawiam super upalnie.
Moja kolejna część rozpocznie długi weekend, więc będzie Wam łatwiej przetrwać ;)
UsuńCo Wy wszyscy z tym powiększaniem rodziny? Się teraz wszyscy tacy prorodzinni zrobili ;P
Zapewniam, że Polo odszedł w tej części w siną dal i już się nie pojawi... przynajmniej w tym opowiadaniu ;)
pozdrawiam
Wydaje mi się, że Uli zaczyna wracać pamięć. :) Może niedługo sobie wszytko przypomni. Bardzo się cieszę, że nie ucieka przed Markiem. Po namiętnej nocy (poprzednia część) może będzie dziecko. Trochę mnie to martwi, że Ula nie jest z nim szczera. Rozumiem, że nie chce go martwić, robić nadziei, ale to jej mąż, który bardzo ją kocha i który zajmował się nią najlepiej jak potrafił. Prawda mu się należy. Mam nadzieję, że ten pseudo doktorek da jej w końcu spokój. Jak mu się nudzi w pracy, to niech się zajmie pielęgniarkami... Pozdrawiam, UiM
OdpowiedzUsuńNastępna z tym dzieckiem..... Ale się wszyscy uparliście :P
UsuńPiotruś zajmuje się pielęgniarkami najlepiej, jak potrafi. Śmiem twierdzić, że poświęca im największą uwagę ;)
pozdrawiam
Mam nadzieję,że bóle Uli są związane z wracająca pamięcią a nie czymś złym...choć jakaś obawa we mnie pozostaje...:( Dobrze, że Marek się rozprawił z Piotrem...co on sobie myśli, że teraz jakby nigdy nic wróci sobie do Uli, bo ona nic nie pamięta? Bo bezczelny typ... A co do jednej notki tygodniowo to może dałoby się, żeby były jednak 2? :P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. Magda M.
Wiedziałam, że Was rozpuszczę ;) Nie, nie da się, mówiąc wprost. Ale jeśli tylko będę miała więcej czasu, to będę Wam serwować od czasu do czasu bonusy ;)
Usuńpozdrawiam
Rzeczywiście niczego nie można być pewnym. Ale mnie zaskoczyłaś. Epizod z Piotrem mam nadzieję, że ostatni, super że Marek go spławił i powiedział co o nim myśli. On jest niereformowalny? Fajnie, że Ulka na męża może liczyć, szkoda tylko że nie jest z nim szczera. Oby te badania nie wykazały nic niedobrego. Czy Marek się dowie o sekretach Uli i nadal będzie taki idealny? Ile części zostało do końca? Ania.
OdpowiedzUsuńOstatni, potwierdzam. Do końca dwie części.
UsuńPozdrawiam
Amicus znów zaskoczenie,kolejne opowiadanie z dnia na dzień.Jak zawsze piękne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam GOZDI^.^
miło, że wpadłaś. pozdrawiam
UsuńSuper! Witaj Amicus.Martwi mnie tylko stan Uli.Wolę się nie zastanawiać nad tym,co jeszcze możesz nam (czy Uli ) zafundować.Wybacz,ze krótko,ale piszę teraz na takim kurduplu,.że ledwo widzę ekran i co chwila okazuje się ,że wbiłam nie taką literę jak trzeba..Nic to . Dobrze ,że mam gdzie przeczytać to cudeńko.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńwidzę, że padły Cię nowinki techniczne, a raczej elektroniczne XXI wieku. Już wiele jej zafunduję, bo opowiadanie się kończy ;) 2 rozdziały zostały.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Witaj Amicus
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się ,że tak szybko dodasz kolejną część. Bardzo podoba mi się to opowiadanie. Martwi mnie tylko czy Uli coś dolega? I dlaczego nie jest szczera z mężem? Bardzo dobrze ,że Marek pozbył się Piotra. Czekam na kolejną część. Pozdrawiam.
zapraszam w piątek. Już prawie koniec, więc wiele się będzie wyjaśniać.
UsuńDzięki za wizytę. Pozdrawiam
Początek-rewelacja. Marek świetnie rozprawił się z doktorkiem.Jak ja kocham takiego stanowczego, broniącego ukochanej Dobrzańskiego. Po prostu ideał. Przy takim facecie to na chrapanie, czy bałagan można z przyjemnością przymknąć oko ;) Końcóweczka trochę mniej wesoła, wszystko przez Ulkę i jej sekret przed mężem. Można ją jednak usprawiedliwić-nie chciała niepotrzebnie martwić Marka /dawać mu złudnej nadziei na powrót pamięci. Chociaż coś czuję, że Ulka jest na ostatniej prostej do jej odzyskania. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i do piątku :) Karolina.