B

czwartek, 20 sierpnia 2015

'Przypomnij mi' X ost.



 - Jesteś miłością mojego życia i każdego dnia dziękuję losowi, że się spotkaliśmy. Ula, wiesz, że zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa. I proszę cię o to samo. Pozwól mi być najszczęśliwszym facetem na ziemi. Wyjdź za mnie – usłyszała głos męża. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Była sama. Pokręciła głową, jakby próbując odgonić od siebie myśli. Zastanawiała się, czy zaczyna wariować sądząc, że mąż właśnie teraz jej się oświadcza. Przecież od dawna byli małżeństwem. Mało tego, Dobrzański aktualnie przebywał w biurze. To najwidoczniej kolejne wspomnienia. Dziwiła się jednak, że oprócz głosu, przed oczami nie stają jej obrazy z przeszłości. W głębi duszy jednak czuła ulgę, że zaczyna przypominać sobie wydarzenia z ich wspólnej przeszłości. Była pewna w stu procentach, że głos należy do bruneta. Z delikatnym uśmiechem na ustach wróciła do pakowania walizki na ich wyjazd. Marek nie chciał jej zdradzić dokąd ją zabiera.

Pokonując kolejne kilometry miała wrażenie, że okolica wydaje jej się dziwnie znajoma. Tuż przed zmrokiem zajechali pod nowoczesny hotel w Kołobrzegu. Odebrali od recepcjonistki kartę i wjechali na trzecie piętro. Z hotelowego pokoju roztaczał się widok na sosnowy las.
- Mam wrażenie, że już tu kiedyś byłam – rzekła, gdy przytuleni stali na balkonie. Dobrzański odsunął się gwałtownie, wpatrując się w jej oczy z mieszaniną niedowierzania i ulgi mającymi się na twarz
- Naprawdę? – zmarszczył brwi - Rzeczywiście, byliśmy tu w ubiegłym roku. Kilka dni po twoich urodzinach – wyjaśnił – Pamiętasz coś z tego pobytu?
- Nie – zmieszała się – Po prostu okolica wydaje mi się znajoma – dodała niepewnie, widząc smutek w jego oczach. Pożałowała tych słów. Nie powinna była robić mu nadziei.
Spacerowali oświetloną promenadą, trzymając się za ręce. Musiała przyznać, że była przy nim bardzo szczęśliwa. Nie kłamał, gdy prosząc ją o rękę, mówił, że zrobi dla niej wszystko. Tak w istocie było. Miała wrażenie, że gdyby tylko zechciała, dałby jej gwiazdę z nieba. W zestawieniu z egoistycznym i zapatrzonym w siebie Piotrem, Marek był aniołem, który zstąpił na ziemię, by ją uszczęśliwiać i spełniać jej życzenia. Zakochała się w nim. Zakochała się w nim na nowo. Idąc w milczeniu tuż obok niego, zastanawiała się, jaka była ta wcześniejsza miłość. Czy była szalona, pełna namiętności i pasji, czy taka, jak ta, spokojna, wynikająca z silnej więzi, przyjaźni i przywiązania. Po kilkudziesięciominutowym spacerze stanęli wreszcie na końcu molo, o filary którego rozbijały się fale lodowatej wody Bałtyku. Spojrzała na jego spokojną, zrelaksowaną twarz i zrozumiała, że to właśnie ten moment, gdy wreszcie powinien to usłyszeć
- Kocham cię – rzekła pewnym głosem. Wiedział, słyszał, że to wyznanie jest szczere, pełne przekonania. Wpatrywał się w jej oczy wyraźnie wzruszony tym, co usłyszał.
- Ja też cię kocham skarbie – odparł i krótko musnął jej usta – Bałem się, że już nigdy tego nie usłyszę – przyznał szczerze i mocno przygarnął ją do siebie, pozwalając by wtuliła się w niego jak kotka.
Tej nocy kochali się długo i namiętnie. Marek pierwszy raz od czasu wypadku miał pewność, że Ula nie robi tego z wdzięczności, przyzwyczajenia, czy potrzeby chwili, a z prawdziwej i szczerej miłości.

Obudziła się w środku nocy z potwornym bólem głowy. Wyswobodziła się w ramion męża i odnalazła w przepastnej torebce środki przeciwbólowe. 
Cieszę się, że pojawiłeś się w moim życiu i że pokazałeś mi, jakie potrafi być ono piękne. Kocham cię Marek – po raz kolejny usłyszała głos.
- I obiecuję ci, że będziemy razem już zawsze – wreszcie przed oczami mignął jej jakiś obraz. Ślub? Chyb tak. Marek w eleganckim smokingu i chyba ona w białej, koronkowej sukni. Śmiał się do niej. Śmiały się nie tylko jego usta, ale i oczy. Jego rodzice wyraźnie wzruszeni zajmowali miejsca w pierwszym rzędzie. Sebastian i Ada byli świadkami. Obok Dobrzańskich siedział Maciek z żoną i synkiem
- To najszczęśliwszy dzień w moim życiu rzekła obserwując swoją obrączkę
- W moim też – usłyszała głos męża
W jedno z upalnych popołudni leżeli na kocu w ogrodzie. On wpatrzony był w niebo, ona w ich złączone dłonie.
- Chcę mieć z tobą dziecko – rzekła niespodziewanie przerywając ciszę
- Ja też tego chcę. Czuję, że jestem gotowy, by zostać ojcem – wpatrywał się w nią tymi swoimi szarymi oczami – I proponuję od razu rozpocząć starania – dodał z szelmowskim uśmiechem. Głośno się roześmiała
Po cichu, by go nie zbudzić wyszła na hotelowy balkon. Zaciągnęła się rześkim, morskim powietrzem i odetchnęła z ulgą. Wszystko wracało na swoje tory. Przypomniała sobie moment ich poznania, gdy załamana wyjechała na Kaszuby, by poukładać swoje życie. Wtedy nie przypuszczała, że ten wyjazd przyniesie aż tak wspaniałe rezultaty. Nie sądziła, że tracąc w bolesny sposób jedną miłość, zyska inną, taką prawdziwą, na całe życie. Z prędkością światła zaczęły się w jej głowie pojawiać nowe obrazy. Firma, ich wspólne lunche i słowne przepychanki o najlepsze rozwiązania dla firmy w czasie niedawnego kryzysu. Przypomniała sobie także ich ostatni pobyt. Zaśmiała się cicho, z politowaniem kręcąc głową.
Przeciągnął się rozkosznie i leniwie otwierając oczy spojrzał na nią
- Dzień dobry kochanie
- Dzień dobry. Zapowiada się piękny, słoneczny dzień – spojrzała za okno siadając na skaju łóżka
- Chodź tu jeszcze do mnie na chwilkę – wyciągnął w jej kierunku ramiona, ale nie ruszyła się nawet o milimetr
- Najpierw śniadanie – spojrzała w stronę stoliczka na kółkach, który kwadrans temu podstawiono pod drzwi ich pokoju
- No dobrze – podciągnął się do pozycji siedzącej i przyjrzał się jej uważnie
- Źle spałaś? – zapytał z troską obserwując jej zmęczoną twarz
- Prawie w ogóle. Miałam w nocy o czym myśleć. Ale nie martw się, zdrzemnę się w ciągu dnia. Zamówiłam śniadanie – podała mu tacę – Takie, jak jedliśmy wtedy, prawda? – budowała napięcie, uważnie obserwując jego twarz. Uwielbiała widzieć na niej radość i szczęście
- Tak – obrzucił szybkim spojrzeniem zawartość wszystkich naczyń
- Pudło. Wtedy zamiast konfitury brzoskwiniowej była wiśniowa – rzekła z satysfakcją
- Pamiętasz? – wstrzymał na chwilę oddech. Pokiwała głową, przygryzając lekko wargę z tajemniczym uśmiechem
- Pamiętam nasz wyjazd, nasze zaręczyny, ślub, podróż poślubną, moment poznania – zaczęła wyliczać – Wszystko pamiętam kochanie. Pamiętam każdą chwilę, którą razem spędziliśmy – nawet nie próbował kryć, że ma łzy w oczach. Gdyby nie ta przeklęta taca leżąca na jego kolonach, już od kilku chwil tuliłby ją w swoich ramionach i łapczywie całował usta – I pamiętam panie Dobrzański, dlaczego pan mnie tutaj zabrał w ubiegłym roku – rzekła z nutą udawanej pretensji i prowokacji. Spuścił na moment głowę
- Już cię za to przepraszałem. To przez kryzys w firmie. Gdyby nie problemy z płynnością i konflikt z naszym kontrahentem, nigdy bym nie zapomniał o twoich urodzinach.
- Oj przestań – roześmiała się – Przecież ja celowo się nad tobie znęcam – zabrała mu tacę z kołdry – Kocham cię Marek. I dziękuję za to, że moje życie, dzięki tobie, jest takie piękne – zachłannie wpił się w jej wargi

22 komentarze:

  1. Uwielbiam cię. Zakończenie jak marzenie. Marek szczęśliwy. Ula szczęśliwa :)
    Ogromnie się cieszę.
    Rewelacja :P
    Pozdrawiam serdecznie Andziok

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze to było.. to było, no piękne to było! Ale najpierw, cudowna niespodzianka dla nas, rewelacyjny poranek. A ten wyjazd Dobrzańskich to w ogóle cud, miód i malina. Dużo miodu i malin! Wreszcie nareszcie wszystko wróciło na właściwe tory. Świetne to było ha i Marek nie taki idealny zapomniał o urodzinach żony :D, czyli taki na 100% idealny nie był, tylko taki na 99,99% a to i tak (nie oszukujmy się) sporo. Amicus bardzo Ci dziękuję za happy z endem, na dodatek takim boskim endem. Uwielbiam Cię. Dziękuję. Czekam. Pozdrawiam. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  3. Amicus,
    zrobiłaś mi wspaniałą pourodzinową niespodziankę. Wszystko się poukładało, a Ula pamięta. W końcu. Można odetchnąć z ulgą... ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a którego masz urodziny? Ja też jestem Lwem :)
      pozdrawiam

      Usuń
  4. Piękne, romantyczne i szczęśliwe zakończenie. Dobrze, że Ula sobie wszystko przypomniała, że pamięta Marka i to jak była z nim szczęśliwa. Bardzo fajny wyjazd, gdzie wróciły te dobre wspomnienia z Markiem w roli głównej. Marek był i pozostaje idealnym facetem, Ula go kocha i zakochuje się w nim od nowa, są szczęśliwi i dobrze. Podobało się bardzo. Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idealny facet nie zapomina o urodzinach żony ;) droczę się :)
      pozdrawiam i dzięki za wpis

      Usuń
  5. Bardzo romantyczne zakończenie i Ula sobie przypomniała, choć tak naprawdę pokochała Marka na nowo. Ale nie ma się, co dziwić - Marek to ideał :) Pozdrawiam i czekam na kolejne opowiadanie. M.M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejne opowiadanie już w piątek. Pozdrawiam i zapraszam

      Usuń
  6. No i co ja mam napisać. Żaden pośpiech, żaden lekarz, żadne medykamenty nie są tak dobrym lekarstwem, jak Marek! Nic tak nie pomaga jak miłość, wsparcie, troska i obecność ukochanej osoby. Faktycznie zgodnie z obietnicą Marek robił, robi i zrobi wszystko żeby Ula była szczęśliwa. A ona? Ona jest przy nim szczęśliwa, zakochuje się w nim na nowo, a tak naprawdę ta miłość nigdy się nie skończyła. To, że miała luki w pamięci, dzięki idealności Marka, zaufaniu Uli, ich wspólnym wysiłkom i cierpliwości tylko wzmocniło ich uczucie. Razem z Markiem doczekałyśmy się świadomego, pewnego, prawdziwego "Kocham Cię". Ulka jest pewna swych uczuć. Mimo, że po tym co przeszli ich uczucie się zmieniło, dojrzało, jest mocniejsze - to nie zmienia to faktu, że się kochają i nadal są razem szczęśliwi. Parę rozdziałów temu zaczęli wszystko od początku, teraz przeszłość wróciła, połączyła się z teraźniejszością i w kontekście łączących ich przeżyć i uczuć - przyszłość może być tylko szczęśliwa. A szczęście każdy rozumie inaczej, niech każdy sam sobie dopowie. Wyjazd fantastyczny oprócz tego, że wróciły wspomnienia, spędzili razem cudowny weekend, gdzie wszystko zaczęło się od nowa. Gdzie będą mogli wymieniać się wspomnieniami, uzupełniać szczegóły wspólnych przeżyć, planować przyszłość. Dobrze, że mimo początkowych problemów potrafili razem je pokonać, razem być w tych najtrudniejszych chwilach, wspierać się, troszczyć, starać!!! Razem we dwoje, z pomocą Maćka, przetrwali trudny okres. A skoro mają siebie to nienajmądrzejszy Józio do niczego im potrzebny nie jest. Smutne to, że ojciec przestaje być ojcem, nie będzie miał szansy być dziadkiem, ale dorosły jest sam podjął taką decyzję. Ulka zaufała i wygrała - miłość, szczęście, spokój. Postawili na swoim nie poddając się sugestiom Cieplaka czy bezczelności Piotra. Swoją drogą po raz kolejny w rankingu męskości i idealności - Piotr wypada bardzo blado, ot taka imitacja faceta. Ale przy takim Marku, każdy inny wyglądałby jak marna podróba. No cóż Marek Dobrzański tu jest idealny. Podsumowując świetny, romantyczny, miłosny rozdział, bardzo dobre opowiadanie i cieszę się, że postanowiłaś je opublikować do końca. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marek lekiem na całe zło ;)
      gdyby Piotr był bardziej idealny od Marka, to byście mi chyba nie wybaczyły. Chociaż raz pokazał klasę, ludzką twarz i prawdziwą miłość do Uli. W 'Za późno'. Odszedł zostawiając wolne pole Markowi.
      dzięki, za jak zwykle wyczerpujący komentarz.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. I to mi się podoba. :) Wróć. W Twoich opowiadaniach wszystko mi się podoba( oprócz nieidealnego Marka, ale serwujesz nam takiego bardzo rzadko, więc nie ma co narzekać.).
    Cudownie, że Ulka na nowo zakochała się w Dobrzańskim i powiedziała długo wyczekiwane "Kocham Cię". Cudownie, że przypomniała sobie swoje życie z nim. Po prostu wspaniałe, romantyczne, czarujące, zakończenie.
    Pozdrawiam. Karolina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieidealny Marek... trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, bo jakoś 'lekcja pokory' w moim rankingu nie cieszyła się Waszymi głosami.
      dziękuję. Cieszę się, że właśnie tak je odebraliście. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Świetny rozdział i kolejne bardzo dobre opowiadanie. Gratuluję! Czekam na więcej. Sara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło, że wpadłaś. Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Dlugo mnie nie bylo... teraz przeczytalam wszystko niemal.. z koncoweczka... ha ! Wreszcie sie udalo :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo romantyczne zakończenie.Ciesze się że Ulica zaczęła sobie wszystko przypominać.To opowiadanie bardzo mi się podobało,było bardzo zaskakujące i tajemnicze.
    Pozdrawiam GOZDI^.^

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudny rozdział kochana, ale jeśli się nie obrazisz powiem ci, że brakuje mi trochę tych opowiadań z cyklu: "Co by było, gdyby...". Musisz przyznać, że znacząco zmieniłaś postaci, występujące w serialu i zdążyłam się już stęsknić za niepokornym Markiem, walczącym o swoją wielką miłość, zdystansowaną i niedostępną panią prezes (te odcinki było najlepsze, takie pełne napięcia...). Nikt jednak już nie piszę tego typu opowiadań a jeśli już ktoś się skusi jego tragiczny styl pisarski sprawia, że nie można się tym należycie cieszyć.Może ty ze swoim niezaprzeczalnym talentem znów podjęłabyś się tego zadania?
    Przepraszam, że tak ci marudzę i że tak mało napisałam o rozdziale. Jakoś tak mnie naszło i... Zresztą nie ma sensu się tłumaczyć.
    Obiecuję, że następnym razem wstawię bardziej obszerny komentarz a tymczasem życzę weny :***
    Lena ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba Ci czytam w myślach, bo właśnie dzisiejsza 'Plotka' będzie takim 'co by było gdyby' :)
      Mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)
      pozdrawiam i dziękuję, że wpadłaś :)

      Usuń