B

poniedziałek, 29 lipca 2013

'Po drugiej stronie nieba' cz. VII



Obudził się pierwszy. Leżała obok niego wciąż pogrążona we śnie. Oddychała tak spokojnie. Jesteś dla mnie najważniejsza. Tylko u jej boku czuł się naprawdę szczęśliwy. Leżąc obok niej, w ich sypialni, wiedział, że tu jest jego miejsce. Tak długo błądził, miał już trzydzieści lat, gdy wreszcie stanęła na jego drodze i dopiero wtedy się odnalazł. Później znów zabłądził. Chwilowa głupota, krótkotrwałe zaćmienie umysłu i stracił to, na co czekał całe życie. Stracił miłość najbardziej wyjątkową. Taką, o której kiedyś mógł jedynie marzyć, taką, która w jego mniemaniu zdarzała się tylko w łzawych filmach i tandetnych romansidłach. Tak wiele bym dał, by móc cofnąć czas, by nigdy nie pojechać do Krakowa, by nigdy nie spotkać Anki. Gdyby wtedy choć przez chwilę zastanowił się, jaka wiele ryzykuje, nawet nie zacząłby rozmawiać z Urbańską. Przez tą chwilę zapomnienia, najcudowniejsza kobieta jaką spotkał, kobieta, którą udało mu się poślubić, była teraz jego byłą żoną. Była, nienawidzę tego słowa. To wczorajsze popołudnie uświadomiło mu, jak bardzo siebie potrzebują, jak bardzo wciąż siebie pragną. Ich wspólna noc, to najlepsze, co zdarzyło się w jego życiu od pół roku. Wczorajszej nocy rozpaliła w nim nadzieję, że znów będzie tak, jak dawniej. Mam tylko dwa marzenia – żeby Szymon był zdrowy i żeby znów było tak, jak kiedyś. Ostrożnie wstał, by jej nie obudzić. Miała prawo być zmęczona, musiała odpocząć. Ruszył na dół w poszukiwaniu swoich rzeczy.
Poczuła zapach świeżo parzonej kawy. Zaczęła się przebudzać. Poczuła ciepło jego warg na swoim policzku. Niepewnie rozchyliła powieki. Siedział na skraju łóżka w spodniach od garnituru i wczorajszej koszuli z lekko podwiniętymi rękawami.
- Dzień dobry, kochanie – przyglądał jej się uważnie, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Z jej twarzy nie mógł wyczytać żadnych emocji.
- Która godzina? – zapytała rzeczowo
- Dwadzieścia po ósmej – odparł spokojnie
- Podaj mi szlafrok – wskazała na kawałek satynowego materiału leżącego na stojącym przed toaletką krześle. Zarzuciła na ramiona chłodną tkaninę, pośpiesznie wygramoliła się z pościeli i omijając go ruszyła w stronę łazienki.
- Może najpierw zjesz śniadanie – wskazał na stojącą na nocnej szafce tacę
- Nie jestem głodna – spojrzała na tosty i kubek z kawą – Daj mi dwadzieścia minut. Chcę jak najszybciej jechać do Szymona – zniknęła za drzwiami łazienki, zostawiając go na środku sypialni. Westchnął. Na co ja głupi liczyłem…  Ruszył ze swoim kubkiem kawy do ogrodu.
Jechali już dobre pół godziny i nawet nie pokonali połowy trasy. Oboje mieli serdecznie dość tych porannych korków. Milczeli. Siedziała wpatrzona w boczną szybę. On zerkał na nią raz po raz. Wiedział, że będą musieli porozmawiać. Nie wiedział, czy lepiej odkładać to na później, czy od razu wyjaśnić wszystko grając w otwarte karty. Postanowił nic nie odkładać na później. Przeważnie gdy zwlekał wychodziło jeszcze gorzej.
- Nie sądzisz, że powinniśmy porozmawiać? – zapytał cicho, przerywając tą krępującą nieco ciszę
- O czym? – spytała wyrwana z zamyślenia. Spojrzała na niego nieobecnym wzrokiem.
- O nas – wypowiedział to słowo w taki sposób, iż do obojga powróciły obrazy ich wcześniejszych, szczęśliwych, wspólnych lat
- Teraz? – zapytała zdziwiona. Chciał rozmawiać teraz. Ona nie była jeszcze gotowa na tą rozmowę.
- Tak, teraz – odparł zdecydowanie - Nie możesz wiecznie przede mną uciekać. Od dawna nie rozmawialiśmy ze sobą szczerze, a mamy o czym. Nasza dzisiejsza noc wiele dla mnie znaczyła. Wciąż bardzo cię kocham. Ula…
- Teraz nie jest czas, ani miejsce – przerwała mu gwałtownie – Teraz najważniejszy jest nasz syn i na nim musimy całkowicie się skupić.
- Tak, wiem. Ale oprócz Szymona jesteśmy jeszcze my – próbował jej wytłumaczyć, że nie mogą odkładać w nieskończoność rozmów, które już dawno powinni odbyć
- Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Muszę na spokojnie wszystko przemyśleć. Potrzebuję czasu – powiedziała unikając jego wzroku
- Dobrze. Dostaniesz go tyle, ile będziesz chciała – odparł i zaparkował pod budynkiem szpitala.

Stan Szymona znacznie się poprawił. Lekarze postanowili po południu wybudzić go. Siedzieli przy nim w milczeniu. Ona wciąż unikała rozmowy. On nie chciał naciskać. W międzyczasie odbyli spotkanie z policjantami, wyjaśniającymi okoliczności wypadku. Okazało się, że pani Halinka miała rację. Wypadek spowodował piętnastolatek, który po kilku piwach wsiadł na motor brata. Rzeczywiście to był wypadek, którego nie dało się uniknąć. Ula poczuła się strasznie. Miała świadomość, że będzie musiała przeprosić opiekunkę swojego syna. Nawet gdyby to ona była z Szymkiem na placu zabaw nic by nie mogła zrobić.
- Powinieneś jechać do firmy – odezwała się do niego, po szóstym z kolei  telefonie z DF
- Radzą sobie. Sebastian się wszystkim zajmuje – odparł spokojnie
- Nie ma sensu, żebyśmy siedzieli tu razem. Miałeś dzisiaj podpisywać kontrakt z tą firmą z Bydgoszczy.
- Ania przełożyła ich na przyszły tydzień. Chcę tu być – podszedł bliżej – Firma jest ważna, ale są rzeczy ważniejsze, na przykład rodzina – powiedział akcentując ostatnie słowo i patrząc jej głęboko w oczy. Nie wytrzymała jego spojrzenia. Spuściła wzrok i stanęła naprzeciw okna.

Wreszcie stało się to, na co czekali przez ostatnie dwa dni.
- Gdzie ja jestem? – usłyszeli jego słaby, jeszcze mocno zaspany głos
- W szpitalu – odezwał się Marek, siadając po drugiej stronie łóżka – miałeś wypadek
- Boli mnie głowa – poskarżył się
- Wiem, kochanie – odparła Ula, ledwo hamując łzy. Znów emocje wzięły górę. Bardzo przeżywała tą sytuację – To minie. Musisz być dzielny. Za kilka dni nic cię już nie będzie bolało – powiedziała gładząc jego czoło
- A co to? – zapytał wskazując na swoją rękę
- Miałeś złamaną rękę. Pan doktor wsadził ją w gips, by znów była zdrowa. Popatrz – popukał palcem – jaką masz fajną skorupę na ręku. Będziesz z nią chodził przez kilka tygodni – uśmiechnął się do syna. Jemu też spadł kamień z serca, gdy Szymon się wybudził i miał się całkiem nieźle, jak na taki groźny wypadek – Ja już poczujesz się lepiej, to będziesz mógł po tym gipsie malować.
- Naprawdę? – ucieszył się – A kiedy wrócimy do domu? – spojrzeli na siebie. Zastanawiali się, czy to możliwe, by taki mały chłopiec, celowo używał liczby mnogiej. Nie, niemożliwe. Tak mu się po prostu powiedziało – przekonywała siebie w myślach
- Pan doktor powiedział, że musisz zostać tutaj jeszcze dwa dni.
- Zostaniesz ze mną mamo? – zapytał z przejęciem
- Zostanę, zostanę. Bardzo cię z tatą kochamy – powiedziała wpatrując się w jego szare oczy
- Popatrz, co dla ciebie mam – odparł Dobrzański wyciągając z kieszeni marynarki małą maskotkę – Twój ulubiony pan Gary – małemu aż zaścieliły się oczy, gdy wziął do ręki ukochaną przytulankę, Garfielda. Ula posłała Markowi spojrzenie pełne wdzięczności. Ona nawet nie pomyślała, żeby zabrać zabawkę, bez której ich syn nie mógł zasnąć. W odpowiedzi uśmiechnął się lekko, puszczając jej oczko.
Została z Szymonem na noc. On wrócił do siebie. Rano miał jechać do firmy. Ustalili, że przez najbliższy tydzień po wyjściu ich pierworodnego ze szpitala, zostanie z nim w domu. Mały Dobrzański musiał nauczyć się funkcjonować z usztywnioną ręką i nogą. Nie był zadowolony, gdy dowiedział się, że przez najbliższe tygodnie nie będzie mógł jeździć na rowerku, ani pod okiem taty pływać w basenie.
Dwa dni temu wreszcie go wypisali. Spędzała z nim czas w domu. Praca odeszła na boczny tor. Na kilka godzin codziennie wpadała też pani Halinka. Gdy spełniała jego kulinarne zachcianki, Ula miała czas dla siebie. Dużo myślała o wydarzeniach ostatnich dni. O swoim strachu, gdy w pierwszych godzinach po wypadku myślała, że go straci i o nocy spędzonej z Markiem. Cały czas uciekała od niego i od rozmowy, którą powinni przeprowadzić. Wiedziała, że to ich zbliżenie było efektem jej chwili słabości. Potrzebowała kogoś. Kogoś, kto jest jej bliski. On wciąż był, mimo wszystko. Była wtedy rozbita, roztrzęsiona, samotna. Od dawna była samotna. Tęsknię za nim. Nie wypieram się tego. Ale z drugiej strony nie potrafiła z nim już być. Chciałaby, ale nie potrafiła. Po odkryciu intrygi potrafiła ponownie otworzyć się na miłość. Teraz już nie było tak łatwo. Widziała, że Marek się stara, ale jego dobre chęci to za mało. Był obok, gdy najbardziej go potrzebowała. Wspierał i dawał poczucie bezpieczeństwa. Czy żałuję tej nocy? Nie. Gdy trzymał ją w ramionach, gdy całował, nie zastanawiała się nad tym, że wcześniej jej miejsce zajęła inna kobieta. Że to z tamtą u boku zasnął i obudził się. Podczas ich wspólnej nocy żyła chwilą, ale dłużej tak nie potrafiła. Gdy teraz myślała o ich seksie, wciąż do głowy powracał obraz jego i innej kobiety. Nawet nie wiedziała, jak tamta wygląda. To było akurat najmniej istotne, czy była blondynką, czy brunetką. Ważne, że nie była nią, jego żoną. Przed oczami miała obraz swojego męża tulącego do piersi inną kobietę. Mimo, że minęło już kilka miesięcy ta zdrada wciąż ją bolała. Siedziała w niej jak zadra. Był moją jedyną, wielką miłością. Miała pewność, że nikt nigdy nie będzie w stanie go zastąpić. Ale… nie potrafiła.

Znów siedziała z podkulonymi nogami na parapecie w sypialni. Znów wyglądała przez okno. Znów padał deszcz. Płakała. Po raz kolejny płakała. Tym razem powodem jej łez było to, co powiedziała mu ledwie godzinę temu.
Jak co dzień od wypadku przyjechał odwiedzić Szymona. Od tego feralnego dnia był częstym gościem w ich domu. Układał z Szymkiem puzzle, czytał mu bajki. Starał się, by chłopiec mimo, że unieruchomiony, nie nudził się. Położył Szymona spać. Kierował się już do wyjścia, gdy zauważył, że siedzi zamyślona w salonie. Dosiadł się. Zaczęli rozmawiać o firmie, wizycie kontrolnej syna, próbowali ustalić, jak zorganizują małemu weekend. Marek sprowokował ją do rozmowy o nich. Chciał porozmawiać z nią o zdradzie. Chciał jej przynajmniej spróbować wyjaśnić, że to nic nieznacząca chwila. Nie chciała słuchać. Pozwoliła mu mówić o swoich pragnieniach, uczuciach.
- Bardzo bym chciał, by było tak, jak dawniej – spojrzał na nią z malującą się w oczach nadzieją
- Już nigdy nie będzie tak, jak dawniej i ty doskonale zdajesz sobie z tego sprawę – postanowiła wyrazić się jasno, by nie robił sobie niepotrzebnie nadziei
- Wiem, że wszystko zniszczyłem. Uwierz mi, żałuję tego każdego dnia. Każdej minuty, gdy nie ma was obok mnie, czuję pustkę. Chciałbym, byś dała mi szansę. Bym miał okazję, odbudować choć w niewielkiej części to, co było między nami. Bardzo mi na was zależy. Bardzo mi zależy na tobie – w jego szarych oczach dostrzegła tyle miłości, że długo nie mogła wytrzymać tego przeszywającego ją spojrzenia. Spuściła głowę i zaciskając powieki powiedziała
- Ja nie potrafię już z tobą być – poczuła, że wstał. Usłyszała jego kroki. Podniosła głowę. Wychodził. Spojrzał na nią po raz ostatni. Miał zaszklone oczy. Rozpacz, pustka? Tak, widziała je doskonale. Miał to niemal wymalowane drukowanymi literami na twarzy. Wyszedł. Znów została sama.

24 komentarze:

  1. Amicus,
    popłakałam się. Ten rozdział pokazał, jak bardzo Ula jest rozdarta i jak bardzo Marek jest samotny, nieszczęsliwy, pragnący jej uczucia.
    Wbrew moim przemyśleniom, Ula nie żałuje tej nocy. Ale nie potrafi się przemóc. Nie może zapomnieć, że w trakcie ich małżeństwa nie była jedyną. Była inna, nie wazne jaka, ale była. Przykre to.
    Naprawdę, czytając tą cześc mam wrażenie, że to już naprawdę koniec ich miłości. Marek odchodzi pokonany, rozżalony, tak, jak po intrydze. Tu już może zdarzyć się tylko cud, nic więcej. Tragedia ich dziecka nie wstrząsnęła nimi na tyle, aby próbować coś ratowac. Tak, wiem, to nie jest łatwe, ale...
    Buziaki :)
    Marcysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia. Chyba właśnie w Marku umarła po słowach Uli. On mimo rozwodu miał jeszcze nadzieję. Ma świadomość, że zrobił źle, wiedział, że rozwód utrudni mu tą drogę do Uli, ale przecież tak, jak powiedział tuż po rozprawie - dla niego ten papierek nic nie znaczył, bo wciąż kocha żonę.
      Ula była świadkiem wielu wyskoków Marka, podczas jego związku z Pauliną. Ale sądziła, że odkąd jest z nią, jest i będzie jej wierny. Miała nadzieję, że nigdy nie znajdzie się w takiej sytuacji jak Paulina. To zdrady bała się najbardziej i w jej małżeństwie się zdarzyła. Mimo, że chciałaby znów mieć Marka za męża, znów spędzać z nim czas, znów być szczęśliwa, to ta zdrada za bardzo ją dotknęła.
      Tu problemem jest to, że oni tak naprawdę od momentu zdrady szczerze ze sobą nie rozmawiali o swoich uczuciach, o błędzie, o żalu i bólu jaki między nimi narósł.
      Ale... opowiadanie się jeszcze nie kończy. Ja jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa. Jest jeszcze jakiś ciąg dlaszy, który poznacie już niebawem ;)
      Dziękuję Ci za ten komentarz.
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  2. Ulka załuje swoich słów wypowiedzianych tak naprawdę wbrew sobie, wbrew temu co naprawdę czuje. Miejmy nadzieję, że Marek nie zrobi nic głupiego a przedewszystkim że jak zanalizuje zachowanie Ulki gdy wypowiadała te słowa to zobaczy że Ona wcale tak nie myślała. Jest jeszcze szansa na to by byli razem(zwłaszcza gdy okaże się że Ulka jest w ciąży) tylko obawiam się że tym razem to Ulka będzie musiała zrobić ten pierwszy krok, będzie musiała się przełamać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ula powiedziała to wbrew sobie? Nie. Ona nie płacze nad tym, że powiedziała Markowi coś niezgodnego z własnymi przekonaniami. Ona powiedziała dokładnie to, co czuje. Po prostu po tym co się stało nie potrafi z nim już być. Tak przynajmniej uważa w chwili obecnej. Ona płacze z tego powodu, że wypowiadając te słowa na głos, swojemu byłemu mężowi, dopiero w to tak naprawdę uwierzyła. Ona nigdy nie powiedziała mu prosto w twarz, że chce rozwodu, że nie chce i nie potrafi z nim już być. Wszystko załatwiała jakby poza nim, nie stając z nim twarzą w twarz. Teraz powiedziała mu wprost i zabolało. Zabolało zarówno Marka, jak i Ulę.
      Dzięki za wpis i wizytę!
      Pozdrawiam gorąco ;)

      Usuń
  3. Dziwne naprawdę...
    Ulka oczywiście nie żałuje tej nocy Marek na 100 % też nie..
    Wiem ,że trudno się podnieść po czymś takim ale jak mówią słowa piosenki "Miłość ci wsystko wybaczy"?
    Patka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna noc nie zmieni ich relacji. Nie zmieni podejścia Uli. Ta zdrada za bardzo ją zraniła. Ona jeszcze sobie z nią nie poradziła nawet w najmniejszym stopniu. Nie uporała się z tą krzywdą. Miała być jedyna. Nie była. I to ją boli.
      Pozdrawiam Cie serdecznie! :)

      Usuń
    2. zobaczymy jak będzie z resztą a raczej przeczytamy co bedzie dalej ;
      Pozdrawiam patka;)

      Usuń
    3. najbliższa część już w piątek. i to chyba taka, na którą najbardziej czekacie ;) zapraszam!

      Usuń
  4. ulka-brzydulka29 lipca 2013 20:28

    Amicus, a koniec rozdziału płakałam razem z Markiem. Tak, z Markiem, nie z Ulą, bo to jego mi teraz szkoda najbardziej. Okej, zrobił to, co zrobił. Ulka wykorzystała go gdy potrzebowała, by ktoś ja przytulił. Dała mu nadzieję, a tego się nie robi! Pozwoliła mu poczuć, że jeszcze wszystko się między nimi ułoży. Nie wiem czy dobrze zauważyłam i czy to celowy zabieg, ale teraz Ulka nie potrafi patrzeć mu w oczy. Marek nie mógł, bo się wstydził, wiedział, że to, co wtedy zrobił, zraniło jego ukochaną, a ona? Ona może dlatego, że boi się prawdy? Że tak naprawdę chce budzić się każdego ranka w jego ramionach, chce zasypiać przytulona do jego piersi… Boję się o tę miłość, bo bardzo się wczułam w to opowiadanie. Życzę im jak najlepiej.
    Jestem ciekawa jaki będzie finał ;)
    Co do dziecka, to cieszę się, że wszystko się ułożyło i mały już dochodzi do siebie.
    Pozdrawiam
    Bea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Markowi rzeczywiście słowa żony całkowicie odebrały nadzieję. Bo mimo rozwodu tliła się w nim jeszcze. Tak, jak napisałam wcześniej, ona nigdy wprost, w rozmowie bezpośredniej nie powiedziała mu, że to koniec.
      Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że Ula go wykorzystała. Ta sytuacja dla nich obojga była trudna, razem się wspierali i wypadek wspólnego dziecka ich zjednoczył. To naturalne, że w obliczu tragedii, wspólnego problemu człowiek chowa do kieszeni wcześniejsze niesnaski, pretensje i walczy ramię w ramię, dodając sobie zwajemnie otuchy. Zwłaszcza, jeśli chodzi o dziecko.
      Ula nie patrzy mu w oczy dlatego, że to dla niej też jest bardzo trudne. Wciąż jest dla niej ważny i nie potrafi mu powiedzieć prosto w oczy, że to koniec. Ta rozmowa była dla niej bardzo trudna, bo to pierwsza, gdy wprost powiedziała mu o tym, że nie potrafi z nim już być. Do tej pory wysługiwała się innymi. Sama tylko kazała mu się spakować tuż po jego powrocie. Później wyręczyła ją Alicja i prawnik. Ona nie miała okazji do bezpośredniej 'konfrontacji'.
      Ona naprawdę tego chce, ale oprócz jej pragnień są jeszcze obawy i rana, która się jeszcze nie zabliźniła.
      Finał? Ja tutaj nie mówię jeszcze o finale. Nie chcę robić z tego tasiemca, ale mam od początku do końca zaplanowaną historię, którą chcę do końca zrealizować, by zaproponować Wam nowe opowiadanie 'zapomnij o mnie'. O ile pamiętam jeszcze 3 albo 4 części, więc jeszcze trochę się zdarzy ;) I wtedy dopiero albo będzie płacz, albo happy end.
      Dziękuję Ci za ten analiztyczny komentarz.
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  5. MalgorzataSz129 lipca 2013 20:33

    W komentarzu pod poprzednią częścią napisałam, że nie wierzę, iż po tej wspólnie spędzonej nocy wrócą do siebie. Miałam rację. Byłabym raczej zdziwiona, gdyby spełnił się taki scenariusz. Jedna chwila zapomnienia spowodowana rozpaczą i niepewnością, czy ich syn pozbiera się po wypadku, nie może przesądzać o dalszym, wspólnym życiu jakby nic się nie wydarzyło. Nie może też wymazać z pamięci Uli tej zdrady. Ona nadal widzi go z inną kobietą i chociaż jej kompletnie nie zna, to jej mózg produkuje obrazy z nią w roli głównej i z Markiem. To trudniejsze do zniesienia, niżby chciała. Pragnie go i pod tym względem nic się nie zmieniło, a jednak nie potrafi przełamać tej bariery w sobie, bo pragnienie to nic. Dla niej najistotniejszy jest w tej chwili kompletny brak zaufania do Marka. Widzi, że się stara. Jest dobrym ojcem i nade wszystko chce znowu być mężem. I chociaż niemal błaga ją o drugą szansę nie dostaje jej.
    Twoja Ula jest z gatunku tych kobiet, które nie wybaczają łatwo, bądź nie wybaczają w ogóle. I mimo, że nadal bardzo go kocha woli chyba stłumić to uczucie, bo silniejszy od niego jest strach, że jeśli mu wybaczy, on zrobi to ponownie. To tak jak w matematyce w przypadku permutacji z powtórzeniami. Permutacja to pewien ciąg elementów. W przypadku Uli i Marka jako elementy możemy potraktować ich dotychczasowe, wspólne życie, jego dobre i gorsze strony nie wziąwszy jednak pod uwagę zdrad. Marek zdradzał już wcześniej wprawdzie nie żonę, ale byłą narzeczoną. Można by powiedzieć, że uwodzenie kobiet ma we krwi. Ono dzięki małżeństwu z kobietą, którą pokochał zostało wytłumione na cztery, czy pięć lat. A jednak kiedy nadarza się okazja, korzysta z niej a rozsądek schodzi na dalszy plan. Opamiętanie przychodzi już po wszystkim, ale jest na późno. W ten właśnie sposób można rozszerzyć pojęcie permutacji na przypadki, gdy brane są pod uwagę powtórzenia elementów w tym wypadku są nimi zdrady.
    Przepraszam jeśli nieco skomplikowałam ten fragment komentarza, ale mój umysł jest ścisły a skojarzenia porównawcze miałam tak jednoznaczne, że musiałam o tych permutacjach napisać.
    Ula postępuje wbrew sobie, ale teraz jest już starsza, mądrzejsza, dojrzalsza. Ma dziecko, za które jest odpowiedzialna. Tu nie można popłynąć na fali uczuć do ex męża, które nadal w niej tkwią, bo silniejszy jest rozsądek i trzeźwa kalkulacja by wybrać mniejsze zło. Cokolwiek nie postanowi nie będzie już szczęśliwa. Chciałabym się co do tego mylić. Naprawdę nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, by tych dwoje wróciło do siebie. Ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A może jednak...?
    Rozdział piękny i jak zwykle dający do myślenia. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MałgorzatoSz1
      mam pytanie związku z twoimi opowiadaniami, bo też są świetne
      Kiedy dodasz jakieś
      patka

      Usuń
    2. Małgosiu,
      za to ze mnie wybitny humanista. Nie ogarniałam nigdy przedmiotów ścisłych, a matematykę opanowałam w stopniu podstawowym na tyle, by ukończyć szkołę, a teraz radzić sobie z podstawowymi rachunkami i ew. obliczaniem pola, objętości, krótko mówiąc z tym, z czego korzystam w codziennym życiu.
      Tak, jak już pisałam w jednej z odpowiedzi na komentarz, faktycznie jedna noc nie zmieni ich relacji, a przede wszystkim nie zmieni podejścia Uli. Ona się czuje zraniona. Wciąż Marek jest dla niej ważny, ale nie może przejść do porządku dziennego nad tym, że nie była jedną kobietą w jego życiu. I chyba boli ją to wszystko jeszcze bardziej, bo ma świadomość, że Marek już tak kiedyś żył. Notorycznie zdradzał Paulinę. Sądziła, że u jej boku będzie potrafił wiernie trwać, bo obdarzyła go prawidzwą i szczerą miłością, na co nie było stać panny Febo. Sądziła, że dzięki uczuciu będzie miała Marka na wyłączność, bo to nie typ kobiety, która umie się partnerem dzielić, byleby tylko mieć choć kawałek tortu. Chciałaby zapomnieć, chciałaby wybaczyć, ale nie potrafi. Być może minęło zbyt mało czasu. Ta rana wciąż krawawi, mimo, że jest mniej dokuczliwa.
      Ponoć nadzieja umiera ostatnia. W Marku właśnie umarła, ale.... ja nie mówię jeszcze ostatniego słowa. Jeszcze będzie miało miejsce kilka wydarzeń, może wreszcie przyjdzie czas na szczere rozmowy, których tak naprawdę wcale nie odbyli do momentu rozstania. I dopiero za te kilka części wyjaśni się, czy jest dla nich jeszcze szansa, czy Ula będzie potrafiła dać mu tą szasnę i będzie happy end, czy będą musieli nauczyć się żyć bez siebie, a raczej obok siebie, bo wciąż łączy ich Szymon.
      Baaardzo Ci dziękuję za ten mega długi i momentami matematyczny komentarz.
      Pozdrawiam i mam nadzieję, do środy :)

      Usuń
    3. MalgorzataSz130 lipca 2013 09:58

      Patka
      Jak już pisałam innym dziewczynom, zrobiłam sobie wakacyjną przerwę od bloga. Jeśli jednak jesteś dobrym obserwatorem, to z pewnością zauważysz, że na moim blogu figurują dwa nowe tytuły przygotowywane przeze mnie do publikacji. A publikacja prawdopodobnie od września.
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  6. Dziękuję za fantastyczny rozdział:-) już nie mogę doczekać się następnego... Może jest jakaś szansa żeby ukazał się szybciej?
    Pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba :)
      Czyżbyście chcieli zamienić miniaturkę na rozdział?
      Nie chcę przyspieszać tempa, by płynnie po tym opowiadaniu rozpocząć nowe 'zapomnij o mnie'. Nie chcę robić przerw, a niestety pisanie też jest czasochłonne i mimo wakacji niekiedy ciężko mi wygospodarować czas. Żeby tak to, co w głowie automatycznie znajdowało się w Wordzie. Oj dobrze by było ;)
      To co, dacie radę wytrzymać do piątku, czy robimy zamianę z miniaturką? Zapewniam, że środowa tym razem ma być szczęśliwa ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. MalgorzataSz130 lipca 2013 10:01

      Amicus.
      Niczego nie zmieniaj, bo tak jest dobrze. Naprawdę nie możemy narzekać, bo częstotliwość dodawania przez Ciebie i rozdziałów i miniatur jest imponująca. Mam nadzieję, że inne dziewczyny zgodzą się z moim zdaniem.
      Serdeczności. :)

      Usuń
    3. Amicus, jak już napisałaś wcześnie kolejna część jest tą na którą najbardziej czekamy, więc ja chciałabym ją przeczytać już w środę :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Amicus pięknie aż się popłakałam
    jeśli możesz to dodaj kolejną cześć w środę :)
    pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też jestem za środą:)

    OdpowiedzUsuń
  9. mi tam obojetnie, bo przecież i tak dodasz coś
    albo miniaturkę albo rozdział
    patka

    OdpowiedzUsuń
  10. Amicus :)
    zapraszam na miniatrukę "Us­ta, które nig­dy nie całowały, nie mogą opo­wiadać o sma­ku miłości". Buziaki :)
    Marcysia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez jestem za kolejną częścia w środę

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Amicus,
    serdecznie zapraszam na 22. część opowiadania :) Buziaki!
    Marcysia.

    OdpowiedzUsuń