Witajcie!
Dziękuję za komentarze pod II rozdziałem 'Drogi'. Cieszę się, że od samego początku to opowiadanie jest tak pozytywnie odbierane! :)
Wybaczcie, że nie odpowiedziałam na Wasze wpisy, ale zamiast tego... mały prezent w podziękowaniu za 700tyś wyświetleń! Udanego weekendu! :)
Jestem zmuszona zrobić sobie tydzień przerwy od bloga, dlatego też kolejny odcinek 'Drogi' pojawi się dopiero 19.02!
Pakował w pokrowce ostatnie
garnitury, gdy rozdzwoniła się jego komórka. Sięgnął po nią niechętnie
obrzucając krytycznym spojrzeniem niemal pustą garderobę.
- Halo – rzekł mało przyjemnym
tonem
- Cześć stary, co robisz? –
usłyszał wesoły głos przyjaciela
- Pakuję się – westchnął
- A będziesz dziś w firmie? -
dopytywał
- Nie. Na pewno nie. Zostały mi
jeszcze wszystkie kosmetyki, buty, gadżety. Ledwie poradziłem sobie z szafą.
- Bo twoja dziewczyna jest w
firmie
- Jaka dziewczyna? – wywrócił oczami
na wspomnienie Klaudii, Domi, Pati. Kompletnie go nie interesowało, czy któraś
z modelek go poszukuje
- Ula – odparł krótko Sebastian
- Ula jest w firmie? – dopytywał bojąc
się czy to przypadkiem nie jego problemy ze słuchem
- No i stary… - nie zdążył
dokończyć, bo Dobrzański nagle się rozłączył. Chwycił w dłoń marynarkę i
kluczyki do samochodu i wybiegł z domu.
Jak burza wpadł do budynku
Febo&Dobrzański ignorując Władka, który wyjąkał ‘dzień dobry prezesie’.
Miał szczęście, bo winda znajdowała się akurat na parterze. Wsiadł do niej
dusząc przycisk z cyfrą pięć, jakby to miało przyspieszyć jej pracę. I gdy
wysiadał z niej na odpowiednim piętrze wpadł na…. Ulę. Przepiękną, zjawiskową
Ulę Cieplak, która swoją urodą mogła przyćmić każdą modelkę w tej firmie.
- Ula? – wyszeptał z zachwytem.
Wpatrywał się w nią niczym wół w polakierowane wrota, jakby to powiedziała jego
była sekretarka.
- Cześć Marek – ona najwyraźniej
nie była zadowolona z tego spotkania – Wysiadasz? – zapytała widząc, że
Dobrzański zatrzymał się w pół kroku wpatrując się w nią jak idiota
- Pogadamy chwilę? – stanął wreszcie
obok niej a widna odjechała na inne piętro - Pięknie wyglądasz
- Nie będziemy chyba na środku
korytarza rozmawiać o moim wyglądzie – odparła ostrzej, niż zamierzała
- Masz rację, nie będziemy – westchnął – Nie odezwałaś się
po naszej ostatniej rozmowie.
- Jutro podpisuję ugodę z Aleksem – szybko zmieniła temat –
Spłacicie kredyty, zwrócę weksle, wszystko wróci do normy
- Dobrze wiesz, że sprawy firmy w tej chwili najmniej mnie interesują – rzekł wpatrując
się w jej oczy - Porozmawiajmy o nas
- Nie można rozmawiać o czymś, czego nie ma. Wybacz, trochę
się spieszę. Mam nadzieję, że u ciebie wszystko w porządku
- Bez ciebie nie jest w porządku – usłyszała za plecami, gdy
wciskała guzik przywołujący windę. Zaśmiała się pod nosem kpiąco
- Tak źle to chyba nie jest. Słyszałam, że radzisz sobie
całkiem nieźle. Wracasz do dawnych nawyków
- Jakich nawyków? – zmarszczył brwi nie widząc, o co jej
chodzi
- Nie ważne. Twoje życie, twoja sprawa. Mam nadzieję, że
jesteś szczęśliwy – rzuciła na odchodne i weszła do windy
- Wiesz, że bez ciebie nie jestem. Ula – zawołał mając
nadzieję, że uda im się jeszcze porozmawiać, ale ona nie zatrzymała
zamykających się drzwi windy. W ostatnich chwili wsadził między je dłoń i gdy
tylko się rozsunęły wszedł do środka.
- Wychodzisz? – znów kpina – Dopiero przyszedłeś
- Jeśli myślisz, że pozwolę ci teraz uciec, to się grubo
mylisz – nie zważając na Dobrzańskiego wcisnęła przycisk parteru. Winda ruszyła
– Nie odbierasz moich telefonów, nie odpisujesz na smsy, unikasz, uciekasz.
Długo jeszcze zamierasz chować głowę w piasek? – dopytywał poirytowany jej
zachowaniem
- Ja nie chowam głowy w piasek. Po prostu nie mam ochoty na
rozmowy z tobą
- To będziesz musiała znaleźć tę ochotę – i nie czekając na
jej reakcję podskoczył dwa razy, uderzając z całej siły stopami o podłogę.
- Marek? Co ty robisz? – krzyczała przerażona, gdy metalowa
puszka zaczęła się trząść, aż w końcu stanęła
- Próbuję nam stworzyć warunki do rozmowy, żebyś mi nie
uciekła – rzekł zadowolony z siebie, że sposób, o którym przeczytał kiedyś w
sieci naprawdę działa. Najwyraźniej włączył się hamulec bezpieczeństwa i
zostali tu uwięzieni na kilkadziesiąt minut
- Ty zwariowałeś – kręciła głową z niedowierzaniem – Uwolnij
nas stąd!
- Sami nas ściągną za jakiś czas. To teraz sobie wszystko
wyjaśnimy, od początku do końca. O jakich nawykach mówiłaś?
- Nie zamierzam się wtrącać w twoje życie – machnęła ręką
- Ale ja bardzo chcę, żebyś się wtrącała… więc – ponaglał ją
– Ula, mam dość niedomówień między nami – przez chwilę mierzyli się wzrokiem,
aż wreszcie postanowiła wyłożyć karty na stół.
- Podobno odnowiłeś swoją znajomość z Klaudią – w bojowej
pozie splotła ręce na piersiach, odrzucając torebkę na podłogę
- Słucham? – nawet nie próbował
ukrywać swojego zaskoczenia – Klaudia to od dawna zamknięty rozdział. Kto ci
naopowiadał takich głupot?
- Dziewczyny cię widziały, jak się z nią obściskiwałeś w
gabinecie – spojrzała na niego triumfalnie
- Co? – kręcił głową z
niedowierzaniem – To jakiś absurd! Owszem, odwiedziła mnie ostatnio,
rozmawialiśmy, ale z całą pewnością nasze zachowanie nie wykraczało poza czysto
koleżeńskie. Zresztą to Klaudii jako pierwszej przyznałem się, że ciebie kocham
- Proszę cię, przestań! –
naskoczyła na niego. Nie takiej reakcji się spodziewał
- Dlaczego? Czego się boisz? Że
jak to usłyszysz raz, drugi, to wreszcie w to uwierzysz? Że wreszcie dasz mi
szansę? Myślisz, że jak się będziesz ode mnie odcinać, ignorować, to minie? Sama
mówiłaś, że jak się kogoś kocha, to nie można tak po prostu przestać
- Przestań wyciągać coś, co
mówiłam zupełnie w innym kontekście!
- W innym? Przecież wtedy
chodziło o mnie! Bo już wtedy mnie kochałaś. Mylę się? – spojrzał na nią
prowokująco. Spuściła wzrok – Dlaczego nie pozwalasz mi wyjaśnić? Dlaczego nie chcesz
dać mi jeszcze jednej szansy? Popełniłem błąd, to prawda. Ta intryga była
najgorszym pomysłem na jaki wpadłem z Sebastianem, ale nie potrafię cofnąć
czasu. Odwołałem dla ciebie ślub
- A nie Paulina go odwołała? –
weszła mu w zdanie atakującym tonem
- Boi się upokorzenia, dlatego
wszystkim opowiada te głupoty. Nie przywiązywałem do tego wagi, bo dla mnie
najważniejsze było to, że wreszcie stałem się wolny. Wolny dla ciebie –
podkreślił, tonąc w jej oczach - Kocham cię do cholery. Co mam zrobić, żebyś mi
uwierzyła?
- Pocałuj mnie – po długiej chwili milczenia szepnęła niepewnie,
jakby wstydząc się tego, że rozum przegrał z sercem. Nie czekał dłużej, tylko
przyciągnął ją do siebie i czule musnął jej wargi. Ten pocałunek z sekundy na
sekundę stawał się bardziej namiętny, pełen miłości i tęsknoty
- Kocham cię – wyznał, opierając
swoje czoło o jej – I bardzo się bałem, że nie uda mi się ciebie odzyskać
- Ja też cię kocham – wreszcie się
do tego przyznała. Przytulił ją do siebie
- Tak bardzo za tobą tęskniłem –
szepnął wprost do jej ucha, gdy poczuli, że winda ruszyła
Witaj Amicus,
OdpowiedzUsuńTo mój pierwszy komentarz tutaj. Miniaturka jak zawsze najlepsza pod każdym względem.
Już nie mogę się doczekać następnej części 'Drogi...' :D
Pozdrawiam Molie
pierwszy, ale mam nadzieję nie ostatni! :)
Usuńcieszę się, że przybywa mi Czytelników.
Pozdrawiam serdecznie
Świetna miniaturka ;) aż chce się zapytać co takiego jest w tych windach, że działają na ludzi? Czekam na kolejny rozdział Drogi i pozdrawiam ;) M
OdpowiedzUsuńnie wiem, nie wiem, sporadycznie jeżdżę windą ;)
Usuńpozdrawiam
Świetna miniatura ze zdecydowanym Markiem, który walczy i się nie poddaje. Uparcie próbuje i najważniejsze skutecznie. A uwięziona Ulka nie ma drogi ucieczki, może to był najlepszy sposób na rozmowę. Dobrze, że w FB była winda. Gratuluję wyniku i obiecuję nadal zaglądać. Ania.
OdpowiedzUsuńo ile mnie pamięć nie myli, to chyba były tam nawet dwie windy, tylko dziwnym trafem wszyscy jeździli tą jedną ;)
Usuńdzięki! pozdrawiam
świetna miniaturka, mimo to najbardziej czekam na kolejny rozdział Drogi. Pozdrawiam! Sara
OdpowiedzUsuń'droga' nieco się przesunęła w czasie, ale obiecuję Wam to wynagrodzić treścią. Pozdrawiam
UsuńŚwietna miniaturka,super piszesz.
OdpowiedzUsuńCały czas mogłabym czytać twoje wpisy
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdzialu z Drogi...
Może uda się trochę wcZeśniej,
Liczę na ciebie
Pozdrawiam MM
niestety zdecydowanie później, niż wcześniej. liczę na Waszą wyrozumiałość. Pozdrawiam
UsuńO kurcze jaka miła niespodzianka, szczerze mówiąc nie spodziewałam się. Dzięki. I Marek taki dzielny, aż się chce zapytać czy tak nie mogło być w serialu. A nie stał wtedy jak ostatnia sierota, taki biedny, pokrzywdzony gamoń. A tu proszę męski, walczący, skuteczny. Facet z jajami a nie kinder niespodziankami. Brawo Marek. Pomysł z windą genialny, one mają moc i sprzyjający do "rozmowy" klimat. Szkoda tylko, że tak szybko się naprawiła :D. Jeszcze raz gratuluję jubileuszu, mam nadzieję, że jeszcze nie jeden przed nami. 700 tysięcy brzmi dumnie! Do 15 do "Drogi..." pozdrawiam, KaEm.
OdpowiedzUsuńniespodzianki mają to do siebie, że są niespodziewane. Poza tym K. przypomniała mi, że nie było nic na 600tyś i że obiecałam wstawić coś na kolejną, okrągłą rocznicę, więc jest mini
Usuńtamta scena była wyjątkowo słaba. Niby chciał z nią rozmawiać, ale stał tak jak kretyn. Jaki był problem wsiąść za nią?
Dzięki, dzięki. To Wasza zasługa! :)
Droga się nieco przesunęła, niestety.
pozdrawiam Ciebie, a przede wszystkim cierpliwość ;)
Dlatego lubię niespodzianki :D.
UsuńZasługa przede wszystkim Twoja - Droga Genialna Autorko!
Cierpliwość jest uzbrojona i twierdzi, że da radę :). Przynajmniej się postaramy obie :D. Uruchamiamy odliczanie wsteczne. Pozdrawiamy i czekamy. W miarę spokojnie. Cierpliwość i KaEm :D.
Czyli mam rozumieć, że ta mini to taka forma przekupstwa żebyśmy się nie gniewały, że na "Drogę..." trzeba czekać tydzień :P? Hmm no niech będzie. Jestem przekupna więc się zgadzam, ewentualnie! Szczególnie, że zapewniasz, że warto czekać i że będzie się działo. Jakoś przetrwam. A tak poważnie Amicus gratuluję niewątpliwie olbrzymiego sukcesu! To, że ten blog żyje, że dużo osób czyta i komentuje to przede wszystkim Twoja zasługa. Twojego talentu, chęci(!) i wytrwałości. Mam nadzieję, że jeszcze wiele rocznic, świąt i niespodzianek przed nami. Że jeszcze nie raz będziemy się wzruszać, uśmiechać, cierpieć (nie za często) i cieszyć z bohaterami, czasami wkurzać (zdarza się!), nie zgadzać z nimi i ich nie rozumieć. W tym tkwi urok. Ale najważniejsze są emocje i oby ich nigdy nie zabrakło! Dzięki Ci za to co dotychczas, proszę i czekam na więcej. Dobra powiało patosem i było poważnie teraz idziemy do treści!
OdpowiedzUsuńTakiego Marka, takiej rozmowy zabrakło w serialu, nie tylko w tym odcinku byłaby ona mile widziana, jej zabrakło w ogóle! Nam nigdy nie pokazano ich rozmowy na 100%, przez ponad 40 odcinków nie znaleziono nawet chwili na wyjaśnienia, na rozmowę, ba takiej próby nawet nie było. Mimo, że scen gdzie dałoby się ją zaaranżować kilka, a nawet kilkanaście można znaleźć. Rozumiem, że wtedy nie mieliby o czym nakręcić pozostałych odcinków, ale mimo wszystko można było z widza nie robić debila! A na dodatek z Marka zrobili chłoptasia i tchórza, z Ulki zimną i niemyślącą istotę. A przecież to zawsze ona była z tej dwójki w myśleniu mocniejsza, szarych komórek jej nie brakowało, a jak przyszło co do czego to pomroczność jasna! Marek przy tej windzie zachował się tragicznie, jak ktoś wyżej napisał jak gamoń i to określenie super pasuje. Był takim gamoniem. Z tego pewnego siebie, odważnego mężczyzny nic nie zostało. Jakby wraz z przemianą Uli w piękną, jego przemienili w fajtłapę. Zero stanowczości, walki czy próby. Oj takie "bez Ciebie nic nie jest w porządku" no OK słowa świetne tylko, że nie podparte żadnymi czynami! Winda to nie pancerny sejf do którego trzeba kodu, szyfr i linii papilarnych żeby się dostać. A on stał jak ostatnia sierota i patrzył jak mu Ulka ucieka po raz kolejny! Rozumiem, że Ulka była skrzywdzona i nie mu nie wierzyła, szczególnie że wybitne przyjaciółki namieszały jej w głowie (te princessy też miały jakąś pomroczność, zazwyczaj takie spostrzegawcze, a wtedy znowu coś zobaczyły, coś ktoś komuś powiedział i zrobiły z igły widły! Ale tak to jest jak się osoby trzecie mieszają w związek i próbują wydawać wyroki. I pomyśleć, że to Violetta była z nich suma summarum najbystrzejsza!). A tu Marek się nie poddał zaryzykował kontuzję ręki, wparował do windy i działał. Bardzo dobry pomysł. Ulka nie miała drogi ucieczki i wyjścia - musiała go wreszcie wysłuchać! Chociaż tyle i aż tyle. Decyzja nadal należała do niej ale przynajmniej dała i sobie i Markowi szansę. I po raz kolejny się okazało, że nie wszystko jest takim jakie się wydaje, że Marek nie jest taki jak sądzą jej "przyjaciółki", że prawda jest nieco inna! A raczej zdecydowanie inna i różni się od wersji jaką ona znała! Wysłuchała nie bolało, a wprost przeciwnie pozwoliło jej/im na nowo być szczęśliwymi! Stanowczy i walczący Marek to jest to co K. lubi najbardziej :). Proszę o więcej takich. Tą miniaturę z serii "Co by było gdyby..." świetnie oddałaś to czego nie było, a co mogłyśmy sobie tylko wyobrazić. Znowu brawo Ty! I jeszcze raz gratuluję :). Miłego weekendu, pozdrawiam :).
Szkoda, ze dopiero 19ego ale super, ze juz dzis...a ja sobie tu wpadlam "tak sobie" :)
OdpowiedzUsuńWinda super... ja tam nigdy nie skacze wiec Ci na slowo wierze, ze to dziala...
Tak milo jak sie ludzie godza... potrzeba tego szczegolnie dzis...
A Ula wymiekla dosc szybko... moze ta winda tak dzialala na nia... chociaz Mareczek sie dwoi i troi by wszystko wytlumaczyc i na uczuciach przygrac :) :) :) Popelniaj do woli takich milusich miniaturek :)
Jesteś NAJLEPSZA �� Twoje miniaturki, opowiadania coraaz bardziej wciągają ☺
OdpowiedzUsuńGratuluje ponad 700 tyś wyświetleń to naprawdę imponująca liczba.
OdpowiedzUsuńAle niestety nie mogę się zgodzić z tym co zostało napisane w poprzednich komentarzach. Moim zdaniem ta miniaturka nie ma w ogóle żadnej sensownej akcji, nic się nie dzieje. A Marek zachowuje się jak niedojrzały chłopczyk , bo jak dojrzały mężczyzna skaczę w windzie. Przykro mi to stwierdzić, ale te miniaturka jest najgorszą jaka czytałam. Czytając ją miała wrażenie, że nie została ona przygotowana do końca a została wstawiona tylko dla tego, że wybiło okrągłe 700 tyś wyświetleń. Jak sama zauważyłaś na okrągło rocznice 600 tyś wyświetleni nic nie dodałaś. Stało się coś?!
No własnie nie. A ja wolałabym przeczytać coś dobrze przygotowanego i poczekać dłużej, niż czekać krócej a przeczytać coś beznadziejnego.
Czytam twój blog dawna i masz na swoim końce naprawdę kilka dobrych opowiadań i miniaturek,ale ta Ci chyba trochę nie wyszła. Ale to nic, bo każdy zdarza się czasem czegoś niedopracowań. Liczę na dużo wspaniałych,cudownych miniaturek, opowiadań.
Bardzo proszę o nie krytykowanie, hejtowanie mojego komentarza. bo to jest tylko moje zdanie. Podkreślam moje zdanie. Tym może mieć inne. Pozdrawiam Natalia.
Bardzo fajna miniaturka i bardzo takiej rozmowy brakowało w serialu, więc tym bardziej miło coś takiego przeczytać:) Pozdrawiam i czekam na akcję w kolejnych rozdziałach "Drogi...." Kasia
OdpowiedzUsuńTwoja miniaturka skłoniła mnie do pewnych przemyśleń. Tak naprawdę nie rozumiem tego co działo się w serialu po przemianie Uli., Początkowe krzyki Uli mnie nie irytują. Naprawdę ją skrzywdzili i sama bym się tak zachowywała. Granica została przekroczona i wcale nie było to za ostre i złe. W krótkim czasie przeżywa powrót kogoś, kto oszukał ją kiedyś i chciał to zrobić ponownie(Bartek), po czym dowiaduje się, że przez ostatnie pół roku ktoś, kogo kochała- pewnie jeszcze mocniej niż Bartka- i dla którego tyle była w stanie zrobić i poświęcić robi jej to samo Trochę mam problem z tym, że praktycznie wyrzuciła Marka z jego firmy, ale niech tam, uczciwie postawiła sprawę. Ale nie podobało mi się, że im było w las tym gorzej. Ona go gorzej traktowała około 220 odcinka niż dwusetnego, mimo że już wtedy Markowi sporo zawdzięczała. To on uratował jej pokaz, targi, pomógł, a jej postawa była strasznie niewdzięczna. A totalnie odepchnęła mnie Ula od siebie kłótnią o kwiatki, przecież ona mu wtedy ubliżyła. Ale przynajmniej ta scenka ma dla mnie jakiś pozytyw, Marek powiedział sobie dość, nie pozwoli się tak taktować i potem już nie był ani tak wiernopoddańczy na każde skinienie, ani ciągle przepraszający zniosłabym krzyki Ulki podczas róż, całą bierność i niesprawiedliwość, całą postawę Piotra, który za każdym razem obgadywał go, a ona jak nie usprawiedliwiała Marka nie wiedzieć po co, to milczała, nawet raz nie przerwała potoku słów, gdyby ich pogodzono po wypadku, dla mnie to był ostatni moment. Wszystko co potem było nie miało sensu, ja chyba nawet przestałam w jej miłość uwierzyć, skoro ona nie zadzwoniła nawet do niego i nie spytała jak się czuje, tylko tyle i aż tyle. Wiem co było w szpitalu i co powiedziała Paulina, ale ona ją również znała. Zwykli znajomi pytają się o zdrowie, a ona nie. Wcale tym nie mniej skrzywdziła Marka, niż Sebastian ją prezentami dla Brzyduli. Natomiast po wypadku Ulka nie zrobiła nic, przecież nie musiały podczas tego telefonu paść jakiekolwiek deklaracje, mogła zostawić inicjatywę Markowi, a sama zapytać się o zdrowie. Szkoda że Ulka w swoim urażeniu nie pamiętała ile razy był wobec niej uczciwy, jak ją bronił i wybaczał błędy, praktycznie od początku, jak nie pozwolił upokarzać. Sama to powiedziała kiedyś Maćkowi, że jest jedyną osoba w firmie, która jej broni i ... szybko o tym zapomniała. Choćby ze względu na to zasłużył na wysłuchanie i powiedzenie swojej wersji. Nie na uwierzenie, bo za bardzo skrzywdził by mu na słowo uwierzyć, ale na wysłuchanie. . Pogodzenie podczas pokazu niestety dla mnie tandetne, mało fajna powtórka z rozrywki...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam U
Czy nie uważacie, że tak naprawdę najbardziej wyjątkową postacią tego serialu był Marek Dobrzański? I nie, bynajmniej nie jestem zaślepioną fanką Filipa Bobka. Marek jako postać sama w sobie to bohater nie do końca pozytywny, mimo dobrych chęci często postępuje beznadziejnie, i te jego zachowania skutecznie przyćmiewają zalety. Ale o ile ludzie tacy jak Ula istnieją - jest ich mało, ale na szczęście te niedobitki jeszcze chodzą po ziemi - to mam spore wątpliwości, czy taka osoba jak Marek miałaby jakąś rację bytu. Ula była uczciwa, dobra, szlachetna - i to są cechy, który w naszej porąbanej rzeczywistości są naprawdę rzadko cenione. Widzimy zresztą, jak ludzie z otoczenia Marka reagują na Ulę - na Paulinie czy Sebastianie wszystkie te cechy nie robią wrażenia, wręcz ich drażni. Z taką też reakcją na podobnych jej ludzi spotykam się w realnym świecie. Marek, by docenić taką osobę jak Ula, musiał być w gruncie rzeczy naprawdę dobrym człowiekiem. Jasne, początkowo to wszystko, co ona sobą reprezentowała wzbudzało raczej jego zdziwienie, potem szacunek, na samym końcu uznał, że sam chce taki być i że jest zbyt wyjątkową osobą, by mógł odpuścić. Ale kurczę, ja to rzadko się spotykam nawet z jakimkolwiek szacunkiem wobec takich ludzi, a co tu dopiero mówić o jakimś podziwie. Każdy powie, żeś naiwny i niedzisiejszy ;) nie uważam, że nikt nie docenia dziś dobrych ludzi, ale Marek wychował się w środowisku, które było wyzute z jakichkolwiek wartości, więc miał naprawdę utrudniony start w próbę bycia wartościową osobą. No i druga kwestia - gość od zawsze był rozchwytywany przez kobiety, mógł mieć każdą, i nie jest tu mowa o najładniejszej dziewczynie w firmie, a raczej - najładniejsze w Warszawie? w Polsce? I to, że ktoś taki, mogąc mieć każdą, zakochuje się w nieatrakcyjnej dziewczynie z wielkim sercem, wydaje mi się być najmniej realnym aspektem całego serialu. Szczerze mówiąc jestem w stanie uwierzyć w błyskotliwą karierę (w stylu: z sekretarki w prezesa 2 lata po studiach), jestem w stanie uwierzyć w totalną metamorfozę wyglądu - historia zna takie przypadki.... ale jeśli taki człowiek jak Marek Dobrzański gdzieś tam istnieje i dokonałby takiego wyboru jak on, to gość jest wyjątkowy ;)
UsuńTo piszę dalej ja U. to tak żeby była jasność
UsuńWtrącę się jeśli mogę - cały ten serial był wyjątkowy. Taka współczesna Bajka, niekoniecznie o Kopciuszku. Bo po pierwsze ani nie ma (albo inaczej) bo bardzo ciężko spotkać takiego Marka, to znaczy faceta, który jest się w stanie zmienić dla kobiety aż tak diametralnie przewartościować wszystko. A po drugie tak dobrych, widzących ludzi tylko dobrymi, wybaczających, wierzących że każdy jest dobry - jak Ula też nie ma, albo jest ich strasznie mało. I Ula i Marek to takie bajkowe postacie, na próżno szukać ich pierwowzorów w dzisiejszych czasach. Pozdrawiam, KaEm.
UsuńTo ja też się wtrącę. Wkurzało mnie to, że z Ulki robi się świętą. Przecież romansowała z zaręczonym facetem. Wprawdzie przespała się z nim po tym, jak oznajmił, że zrywa z Pauliną, ale wcześniej też coś ich łączyło. Rozumiem, że była zakochana, ale nie można uznać jej za chodzącego anioła. Poza tym ciągle mówili o tym, że Marek perfidnie wykorzystał Ulę, ale wykorzystał też Paulinę. Już w SPA miał w planach zerwanie, ale wolał zwlekać do ostatniej chwili, żeby poparła go na zarządzie. Febo też dużo brakowało do ideału, ale nikt nie zasługuje na nagłe porzucenie kilka dni przed ślubem.
OdpowiedzUsuńTakiego zachowania Marka zabrakło w serialu :) Ale chyba tak jest, że jak się narozrabia, to traci się pewność siebie :D
OdpowiedzUsuń