Zgodnie z Waszymi prośbami dokonałam małej zamiany, a w związku z tym 'Droga' zgodnie z zapowiedziami 10.02.
A w podziękowaniu za tą imponującą liczbę komentarzy postanowiłam przyspieszyć publikację o jeden dzień! ;)
Od tamtej wizyty w jego
mieszkaniu skutecznie go unikała. Odcięła się kompletnie, jakby brak spotkań i
rozmów miał pomóc im obojgu. Nie odbierała jego telefonów. Zazwyczaj nie było
jej w domu, gdy przyjeżdżał po Kubę lub siedziała w zamknięta w sypialni.
Szanował jej decyzję i nie próbował się narzucać. Zosia taktownie nie zadawała
pytań. Pochłonięta przygotowaniami do sierpniowej wizyty Wiliama obserwowała
tylko strapioną minę ojca i matkę, która reagowała nerwowo na każde wspomnienie
o ojcu. Nie widział jej trzy tygodnie i powoli zaczynał wariować z tęsknoty.
Zastanawiał się, czy mimo wszystko ona ma podobnie. Od ich ostatniego spotkania
słabo sypiał. Kładł się zwykle nad ranem na kilka godzin. Całe noce
przesiadywał na parapecie, wpatrzony w stronę bloku, w którym mieszkała. Łudził
się, że wreszcie ją ujrzy, gdy kierowana tęsknotą będzie do niego szła.
Nie możesz pogodzić się z tym, że tak zdecydowanie cię przekreśliła.
Choć kocha, jasno pokazała, że nie chce mieć z tobą nic wspólnego. A ty wciąż
kochasz i tęsknisz. I coraz mocniej sobie uświadamiasz, że błędy z przeszłości
kompletnie przekreśliły twoje plany na przyszłość. Nic już nie będzie takie,
jak chciałeś. Przyszłość nie będzie taka, jak przeszłość, bo będzie bez niej. I
nikt nie będzie w stanie wypełnić tej pustki. Zresztą nawet nie zamierzasz
szukać tej, która mogłaby spróbować. Wiesz, że nikogo nie będziesz w stanie
pokochać tak bardzo, jak ją. Szkoda, że tak wiele złego zrobiłeś nim sobie to
uświadomiłeś. Może gdybyś szybciej poszedł po rozum do głowy? Nie, to raczej
nie o to chodzi. Chodzi o to, że ją zawiodłeś, że wplątałeś w wasze życie tą
trzecią. To cię ostatecznie przekreśliło w jej oczach. To dlatego nie potrafi
ci teraz zaufać, choć by chciała. Wiesz o tym, że próbowała, że walczyła ze
sobą. Przegrała tę walkę i było jej z tym równie ciężko, jak tobie. Ona
naprawdę chciała ci wybaczyć i dać jeszcze jedną szansę. Czy wybaczyła? Chyba
tak. Gdyby cię nienawidziła, nie pozwoliłaby ci się zbliżyć. Czy chciała ci dać
jeszcze jedną szansę? Tak, zdecydowanie tak. Widziałeś tę wewnętrzną walkę, gdy
przyszła wtedy do ciebie. Wycofała się, bo wciąż nie była pewna swojego miejsca
w twoim życiu. A przecież była najważniejsza. Ona. Tylko ona. Uciekła, odcięła
się. Próbujesz się z tym pogodzić, ale nie potrafisz, nie chcesz. Ile razy w
nocy nawiedzały cię sny waszej wspólnej starości, gdy trzymając się za ręce
spacerujecie z waszą wnuczką. Chcesz, żeby tak wyglądała twoja przyszłość, żebyście
przeżyli razem jeszcze wiele wspólnych, szczęśliwych lat. Marzysz, żeby zabrać
ją w marcu z okazji urodzin na urlop na Zanzibar. Tylko ty, ona, biały piasek i
błękitna woda. Przecież tak bardzo lubiła tropiki. Chcesz spełniać jej
marzenia. Chcesz ją uszczęśliwiać i każdego dnia dziękować jej, że pozwoliła ci
wrócić. Ale chyba nie będziesz miał szansy. No chyba, że wbrew temu czego
chciała, co ci powiedziała, ty się nie poddasz i dalej będziesz walczył. Może gdy
zobaczy, że nie odpuścisz tak łatwo, że wciąż ci zależy zmięknie i da ci
jeszcze jedną szansę, ostatnią. Może wtedy zaryzykuje, może wtedy stopnieje strach. Musisz spróbować. Musisz działać teraz.
Niewiele myśląc na bokserki i
podkoszulek wciągnął dres. Czuł, że musi walczyć od razu. Co z tego, że zegar
wskazywał kilka minut po pierwszej. Na prawdę, na uczucia nie ma zbyt późnej
godziny. Pospiesznie zamknął drzwi i biegiem ruszył w stronę jej bloku. Nie
zwracał uwagi na padający deszcz. Jedyny plus, że świadkiem tej rozmowy nie będą dzieci.
Zosia kilka dni temu wyjechała z Wiliamem do Gdańska, a Kuba od tygodnia był na
obozie piłkarskim. Wiedział, że muszą załatwić to sami, bez świadków. Nie
zważając na środek nocy, na śpiących sąsiadów rozpaczliwie walił do jej drzwi.
Otworzyła po kilku minutach. Wydawała się być lekko przestraszona tym nocnym
rumorem i zaskoczona jego wizytą.
- Co ty tutaj robisz?
- Co ty tutaj robisz?
- Kocham cię – rzekł w progu – I nie
chcę bez ciebie żyć
- Ja też cię kocham – szepnęła ze
łzami w oczach i mocno przytuliła go do siebie – Jesteś cały przemoczony –
szepnęła odsuwając go na odległość ramion – Przeziębisz się - przeczesywała jego mokre, szpakowate włosy
- To nic – mruknął wciąż nie
wiedząc, czy tę jej reakcję może traktować w kategoriach zwycięstwa. Niby
powiedziała wreszcie na głos, co czuje, ale to nie oznaczało, że pozwoli mu
wrócić.
- Rozbieraj się. Dam ci suchy
ręcznik – chciała odejść w kierunku łazienki, ale złapał ją mocno za rękę.
Spojrzała na niego zaskoczona
- Pozwolisz mi zostać na zawsze? –
przyjrzał jej się z nadzieją. Delikatnie skinęła głową
- Nie chcę się już bać – szepnęła i ponownie znalazła się w jego ramionach. Usta
odnalazły usta, a ręcznik nie był już potrzebny. Wziął ją na ręce i nie
przestając całować ruszył na górę w kierunku sypialni. Niczym drogocenny skarb
położył ją na łóżku rozwiązując pasek szlafroka i ściągając z siebie mokrą
bluzę i spodnie. Oczekiwała na niego w napięciu z delikatnym uśmiechem na
ustach.
- Jesteś kobietą mojego życia –
szepnął, nim ponownie wpił się w jej wargi. Stopniowo ją rozpalał. Doskonale
wiedział, jakie pieszczoty dają jej największą rozkosz. I gdy wreszcie połączył
ich poczuł, jak każdą komórkę ciała wypełnia szczęście. Leżał na niej, niemal
przygniatając ją swoim ciałem do materaca. Ciasno spleceni czuli się każdym
centymetrem ciała. Z nogami skrzyżowanymi na jego plecach ciężko oddychała
wprost w jego kark. Poruszał się rytmicznie, zanurzając się w niej do końca. I
wreszcie poczuła totalnie spełnienie. Przerwał dając jej chwilę wytchnienia, a
całą swoją uwagę skupił na jej pełnych wargach. Znów przyciągnęła do bliżej
siebie, dając znak, że jest gotowa na dalszą podróż. Kilka mocnych pchnięć
i wystrzelił w jej wnętrzu.
Dochodziła trzecia trzydzieści,
gdy z kubkami herbaty siedzieli po dwóch stronach parapetu, stykając się
stopami. Znów było tak, jak kiedyś. Ona zapatrzona w dal, on skupiony na jej
twarzy.
- Nie wybaczę ci kolejnej zdrady –
szepnęła cicho, nie patrząc na niego. I w tym momencie zrozumiał, że mimo tego,
że zdecydowała się znów z nim być, to wciąż, gdzieś na dnie, tkwi w niej strach. Jego zadaniem
było go minimalizować, nie dawać powodów do zazdrości i domysłów. Nie mógł
zawieść jej zaufania, które kawałek po kawałku będzie odbudowywał. Wiedział, że
traci się je w jednej chwili, a zdobywa latami.
- Nie będzie kolejnej, bo chcę
tylko ciebie – dotknął dłonią jej policzka i sprawił, że wreszcie na niego
spojrzała – Nauczyłaś mnie wyciągać wnioski z błędów. Wiem, że to zaufanie jest na kredyt.
Tym bardziej ci dziękuję, że podjęłaś to ryzyko. Zrobię wszystko, żebyś nigdy
nie żałowała tego, że dałaś nam drugą szansę.
- Trzecią – szepnęła przypominając
sobie i jemu o początkach ich znajomości.
- Masz rację, trzecią. Do trzech
razy sztuka – musnął ustami czubek jej nosa - Postaram się każdego dnia
udowadniać ci, że jestem wart twojej miłości.I postaram się zrobić wszystko, żebyś przestała się bać.
- Przytul mnie – poprosiła.
Zamknął ją w swoich ramionach. Znów jest
dobrze. Znów jest tak, jak kiedyś. Przyszłość będzie taka, jak przeszłość, bo
znów mam ją przy sobie – pomyślał,
gdy na tym zimnym parapecie tulił ją do swojego torsu.
KONIEC!
A jednak, krótko się na nim znęcała. Cóż miłość ogłupia i niestety nie ma na to mocnych, wszystkie racjonalne argumenty biorą w łeb . Za imponująca ilość komentarzy może jakaś marchewka, to co sobota aktualna ? pozdrawiam B.
OdpowiedzUsuńdla jednych krótko, dla innych długo. wszystko zależy od interpretacji. zanudzilibyście się gdybym ciągnęła to jeszcze przez trzy części. Spokojnie dacie radę wytrzymać do jutra ;) pozdrawiam
UsuńDziękuje,że dodałaś wcześniej ten rozdział ! A mnie bardzo podoba się zakończenie, super,że się zeszli. Oni nigdy nie przestali się kochać. Dobrze,że Marek postanowił zawalczyć o ich przyszłość. Ula dzieki temu zrozumiała, że on naprawdę ją kocha i żałuje tego co zrobił i że to nie jest tylko na chwilę. Chociaż ja nie wiem czy potrafiłabym tyle razy wybaczać i zaufać kolejny raz.
OdpowiedzUsuńOpowiadanie, trzymające w napięciu do końca bo cały czas nie wiedziałam jak się skończy. Teraz możemy zaczynać kolejne.
pozdrawiam U.
w życiu z pewnością skończyłoby się inaczej, jednak to fikcja i możemy się pobawić w pisanie bajek ze szczęśliwym zakończeniem ;) pozdrawiam
UsuńAmicus Królowo! Uwielbiamy Cię :D. Dziękuję. Takie zamiany to my lubimy, takie przyspieszenie i takie emocje. Teraz w miarę spokojnie i cierpliwie możemy czekać na 10 na drogę :). Przynajmniej się postaramy. A jeśli chodzi o rozdział to też jesteśmy usatysfakcjonowane Marek się nie poddał, dał Ulce czas na ochłonięcie i przemyślenie wszystkiego, co okazało się dobrym rozwiązaniem. Zaryzykowała dała mu szansę ostatnią i oboje jej nie zmarnują. Zbyt wiele się wcześniej wydarzyło żeby to schrzanić. Przynajmniej taką mam nadzieję, że Marek to doceni i będzie każdego dnia udowadniał że było warto. I słusznie. Niech się stara. Dzięki jeszcze raz. Pozdrawiamy. KaEm i reszta :).
OdpowiedzUsuńja dziękuję za komentarze pod każdym rozdziałem i niecierpliwie wyglądanie kolejnej części ;) pozdrawiam i do jutra! ;)
UsuńPiękne zakończenie, o tym właśnie marzyłam. Dobrze że Marek postanowił walczyć. Dziękuję ci za cudowny rozdział.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały z nowego opowiadania.
Pozdrawiam MM
ja dziękuję za wizytę i wpis. pozdrawiam :)
UsuńDziękuję za przyspieszenie i tą treść. Bardzo fajny koniec nie zbyt początkowo pozytywnego opowiadania, które z każdym rozdziałem wciągało coraz bardziej. Fajnie, że mimo strachu Ulka podjęła ryzyko i dała im szansę. I cieszy, że nie była to tylko zemsta, że są w tym uczucia. Pokonała demony i teraz jest szczęśliwa. Teraz ja spokojnie mogę czekać na Drogę do... Pozdrawiam, Ania.
OdpowiedzUsuńcieszę się, że ta historia wciągnęła Was tak bardzo.
Usuńszczerze mówiąc nie wiedziałam, czy ten pomysł z przemyśleniami Marka do końca wypali.
Pozdrawiam
Jaka miła niespodzianka ,że już dziś. I dzięki za bardzo szczęśliwe zakończenie. Oby więcej takich zakończeń. Ulka szybko mu wybaczyła. Praktycznie jeden letni deszcz wszystko załatwił.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie było już nic o Sandrze jak rozwodzi się z nią i upokarza.
Pozdrawiam miło.
czyżbyś się stęskniła za Sandrą? wybacz, ostatecznie postanowiłam pożegnać się z nią już kilka rozdziałów wcześniej.
Usuńpozdrawiam
No rzeczywiście moje przypuszczenia to pudło. Podziwiał Marka,ze wytrwał aż 3 tyg. Jednak trochę pocierpial�� cóż miłość trzeba hartowac. Oby w życiu tez zawsze tak się kończyło☺
OdpowiedzUsuńAcha...i bardzo dziękuje za dzisiaj...czekanie tak długie może być wyczerpujące...��
życie to niestety inna bajka i chyba nie miałaby tak pozytywnego zakończenia.
Usuńpozdrawiam i zapraszam na jutro
Hmmmm.... za krótko Marek był sam. Nie poczuł tego, żeby w końcu móc docenić miłość i poświęcenie Ulki.
OdpowiedzUsuńZ drugiej zaś strony piękne zakończenie :)
Pozdrawiam serdecznie, Andziok :)
oj lubisz się nad nim znęcać. gdyby był sam 2 miesiące też dla niektórych byłoby to za krótko. w gruncie rzeczy nie ważne ile, grunt, że wreszcie coś do niego dotarło.
Usuńpozdrawiam :)
Chodzi o to, że ją zawiodłeś, że wplątałeś w wasze życie tą trzecią. No napisz "te" trzecia z ogonkiem...
OdpowiedzUsuńNo pieknie i szybko sie zakonczylo... fajnie... na to czekalam :)
no i... no i... to nie byl blad tylko byczek... o... zeby sie czepialska nie czepiala... :) :) :)
Usuń:)
UsuńNo i to mi się podoba! Od razu lepiej :D. Dziękuję. Bardzo się cieszę, że się nad nami zlitowałaś. Czyli gdzieś tam w Tobie drzemią jeszcze pokłady dobroci i litości, tylko wciąż (zupełnie niepotrzebnie!) wstydzisz się je okazywać. Trzeba nad tym popracować :P. Odrobina chęci i minie, nie martw się :D. Przepraszam to z kim ja się umawiałam jak nie z Tobą? To nie byłaś Ty? Ktoś się pod Ciebie podszywa :D? Hmm to mnie zaskoczyłaś, nie ukrywam :D.
OdpowiedzUsuńPani jest zadowolona to prawda! Nawet bardzo usatysfakcjonowana i pod wrażeniem. Dasz wiarę? I powiem Ci więcej - nawet zgodzę się na tę środę. Nie będę się kłócić, prosić, ani negocjować. I to nie dlatego, że nie mam innego wyjścia :P. Po prostu też miewam dobre serce i bywam wyrozumiała :D.
Tym razem nikt z naszej grupy - byłych, obecnych i przyszłych partnerek Marka, ani nawet on sam nie będzie tu dominował - dziś będzie podsumowanie. Krótkie. I powiem Ci, że prawie uwierzyłam w to Twoje "NIC". Aczkolwiek miałam nadzieję, że to takie droczenie i Twoje specyficzne poczucie humoru :P. Ale wracając do sedna! Dobrze podejrzewałam, że po tym całym ambarasie, po tym "to się nie uda" Ulka odetnie się grubą kreską od Marka, zakończy romans, zamknie się w czterech ścianach i będzie tęsknić. I co? I miałam rację. No cóż skoro lubi cierpieć w samotności, rozpamiętywać i tęsknić to jej wybór. Ale może te chwile w tęsknocie dobrze jej zrobiły. I dzięki temu zrozumiała, że ucieczka nie ma sensu, bo to i tak nic nie da. Skoro kocha i może być szczęśliwa to dlaczego nie?! Jej tęsknotę widziały dzieci, szczególnie bystra Zośka wiedziała swoje. Tęsknił też Marek wciąż mając nadzieję, że zmieni zdanie i wróci. Dobrze, że zaczął działać bo mógłby się jej nie doczekać :D. Duży, a nawet bardzo duży plus dla Marka (tak, znowu zasłużył - dobra passa trwa!) przede wszystkim najpierw za danie jej czasu po pójście po rozsądek, wycieszenie emocji i cierpliwość, a potem za wytrwałość i postawienie sprawy jasno. Za walkę i taktykę. Co jak co, ale trzeba mu oddać jedno - taktykiem od pewnego etapu swego życia był dobrym. Nawet bardzo dobrym. Skuteczność przede wszystkim. W nocy, w deszczu najlepiej się rozmawia i nie tylko :D. Nocne wyznania Marka zrobiły na Uli wrażenie i przyniosły spodziewany efekt. Nie miała siły dłużej bronić się przed tym uczuciem. Bo i po co? Przed czym? Powtórzę jeszcze raz - czy nie lepiej być szczęśliwym z kimś kogo się kocha, nawet przez rok czy dwa, a może okaże się, że do końca, niż tęsknić, cierpieć i zamykać się na uczucia? Ulka zdecydowanie dobrze zrobiła, bo skoro kocha - ona jego, a on ją - i mogą być razem szczęśliwi znowu, to czy nie warto wykorzystywać takie szanse? Cieszę się, że po tym wyznaniu Marka, jego determinacja została nagrodzona, że wreszcie Ulka zrozumiała, że szczęśliwa może i potrafi być tylko z nim i że szczęśliwa znowu jest! W całym tym opowiadaniu ona na szczęście zasłużyła najbardziej, gdyby mogła i potrafiła zaufać i pokochać kogoś innego to bym jej kibicowała. Nie ma znaczenie czy Marek, Czarek czy inny Darek - jeśli kocha i jest szczęśliwa to to powinno być najważniejsze. Zezwolić Markowi na powrót powinna tylko dla siebie, nie dla dzieci, rodziców czy nawet jego samego. To ona ma być szczęśliwa. Ma pecha, że kochała akurat Marka i już. W pewnym momencie nie był ideałem, księciem z bajki, mężem i parterem o jakim marzyła, ale się zmienił i zrozumiał. Był, walczył i czekał. Pracował na ponowne uzyskanie zaufania i się doczekał. Błędem było zaczęcie wszystkiego od łóżka i romansu, ale cóż któż z nas nie popełnia błędów. Nawet Ula, ale ona taktykiem tak dobrym jak Marek - nie była. Ona serca od rozumu oddzielić nie potrafiła i potem lawina ruszyła, a że uczucia nie spały, musiało się tak skończyć. Gdy w grę wchodzą prawdziwe uczucia rozum jest bez szans!
Wiele się w ich życiu zmieniło, oni nie są tacy sami i wbrew temu co mówi, o czym marzy Marek, przyszłość nie będzie taka sama jak przeszłość. Przyszłość będzie inna, ale może dzięki temu lepsza? Może oboje będą potrafili docenić wspólne chwile, cieszyć się nimi i o nie walczyć. Marek wiele się nauczył na swoich błędach, zrozumiał i miał wyjątkowe szczęście, że Ulka nadal go kocha. Potrzebował wiele czasu na zrozumienie i znalezienie wreszcie swojego miejsca, ale dzięki temu zmądrzał i docenia to co ma. Zapowiada się na fajnego przyjaciela, partnera i kochanka. Wiele roboty przed nim, ale ma facet potencjał i chęci żeby nadrobić to co przez swoją głupotę stracił. Chęci i możliwość, miejmy nadzieję, że i pieniądze, że szanowna małżonka numer dwa aż tak go z kasy nie oskubała :D. Ma potencjał żeby wszystkie winy odkupić i naprawić z nawiązką to co spieprzył. Ma ostatnią szansę, bo więcej nie będzie. Ale mam nadzieję, że więcej nie będzie potrzebował. I teraz wreszcie w spokoju może siedzieć na parapecie! W najlepszym towarzystwie, bez słuchania gderania. Sandra odeszła w niebyt, czyli tam gdzie jej miejsce. I bardzo się cieszę, że nie miała racji podejrzewając Ulkę o nie czystą grę! Super, że Ulka w tym wyborze zerojedynkowym wybrała jedynkę, a nie zero! I że jest szczęśliwa! Dzięki wielkie, że podjęła ryzyko, że przestała się bać, że dała sobie szansę na to żeby być znowu szczęśliwą. To było pełen emocji opowiadanie, gdzie od złości na jednego z bohaterów przechodziło się do współczucia, gdzie wszystko do końca pozostawało zagadką. Zdecydowanie mi się podoba i już się na Was nie denerwuję. Spokojna ja. Brawo Ty! Brawo Ula! Pozdrawiam :).
Usuńbrawo ja! :D znów przez przypadek udało mi się stworzyć opowiadanie, które przypadło Wam do gustu, które wzbudziło wiele emocji i stawiło wiele pytań. Tak, jak pisałam już wyżej, bałam się trochę jak zostaną odebrane te wtrącenia z przemyśleniami Marka, ale jak widać dobrze się to sprawdziło. Kolejna bajka mi się udała. Bo to jednak kategoria bajek. Nie wiem, czy ktoś w realnym życiu próbowałby trzy razy, czy potrafiłby na nowo zaufać.
Usuńdzięki za te cudne analizy pod każdą notką i proszę o kolejne pod 'drogą'. Fakt faktem, że współpraca z Tobą przy pisaniu opowiadań nie bardzo mi się opłaca. ;) Bo o ile pomysły masz dobre, to ich wykonanie pozbawia mnie tych komentarzy i analiz. A to jest największa wartość dla piszącego.
Pozdrawiam
Amicus,czytam Twoje opowiadania od dawna,ale komentuję pierwszy raz.Napiszę króciutko-to było cudne!Pozdrawiam.Aga.
OdpowiedzUsuńdzięki! i cieszę się, że zdecydowałaś się odezwać! :) mam nadzieję, że nie po raz ostatni.... pozdrawiam
UsuńDeterminacja Marka i wiara w możliwość odzyskania Ulki godne pozazdroszczenia, nieczęsto partner jest tak wytrwały (niezależnie jakiej płci). Chociaż z drugiej strony to za długo nie był "odrzucony". Wydaje mi się, że gdyby to była historia z życia, to po tak krótkim czasie emocje by nie opadły, ale że to opowiadonko, wszystko się może zdarzyć (i bardzo dobrze). Myślę, że Marek bardzo się myli stwierdzając, że przyszłość będzie taka, jak przeszłość, bo po wybaczeniu zdrady nie robi się kółka i nie wraca się na ścieżkę sprzed tej zdrady (przy okazji wymazując fakt, że coś takiego miało miejsce), ale wkracza się na całkiem nową drogę- wiele padło między nimi słów, wiele zostało przemilczane, ten czas od rozwodu bardzo ich zmienił i sądzę, że podejście "powrotu do tego, co było" nie jest dobre, powinno się raczej opracować nowy plan na życie. Najważniejsze, że się odnaleźli.
OdpowiedzUsuńBardzo dobre opowiadanie, super się czytało i pozostaje tylko żal, że to już koniec. Teraz czekam na Drogę
Pozdrawiam ;) M
najpewniej historia z życia skończyłaby się na XI rozdziale ;)
Usuńcoś się kończy, coś się zaczyna ;)
dziękuję! pozdrawiam i zapraszam już jutro
No i wytrwałość Marka została wynagrodzona, fajne zakończenie, bardzo fajny pomysł z tymi przemyśleniami Marka, bardzo fajnie się czytało to opowiadanie:) Pozdrawiam serdeczni i czekam na kolejne:) Kasia
OdpowiedzUsuńcieszę się, że Wam się podobało, że to opowiadanie wzbudziło tyle emocji, a mimo to zostało tak dobrze przyjęte.
UsuńPozdrawiam
A jednak.... oboje weszli ponownie do rzeki.. Oh,jo...
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu.
mawiają, że rzeka nigdy nie jest już taka sama...
Usuńpozdrawiam :)
Dziekuje, dziekuje, dziekuje :) Kocham szczesliwe zakonczenia :) Czytam systematycznie chociaz na ogol nie komentuje bo przede mna przewaznie juz zdazono powiedziec wszystko ;)
OdpowiedzUsuńkażdy sygnał od Was jest dla mnie ważny. Cieszę się, że czytasz i jeszcze bardziej się cieszę, że dałaś znak.
UsuńPozdrawiam :)
Od początku bardzo polubiłam to opowiadanie. zawierało mnóstwo przemyśleń Marka co mi się bardzo podobało. Było wiele pytań a jeszcze mniej odpowiedzi. Ula jednak mu wybaczyła i zgodziła się ,aby wrócił na stałe.Wolałam się zatrzymać na poprzednim rozdziale.Jednak tak myślałam ,że uczucie Uli jest zbyt silne aby pozwoliła mu odejść. Wiedziała ,że z nikim innym nie będzie czuła się tak jak przy Marku. Szczęśliwa,bezpieczna ,kochana. Chociaż z tyłu głowy wciąż istnieje lęk ,że on popełni błąd. Popełnił kilka błędów w życiu. Za krótko był sam ,ale jednak postanowił zaryzykować i udało mu się. Dostał ostatnią szansę. I chyba jej już nie zmarnuje ,bo Ula nie byłaby w stanie mu już wybaczyć. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńcieszę się, że te jego analizy przypadły Ci do gustu :)
UsuńXI rozdział był bardziej życiowy. Ten jest bajkowy.
pozdrawiam
Jestem zachwycona! Przeczytałam całego Twojego bloga i bardzo, bardzo mi się podoba. Zaczęłam od tego opowiadania i wróciłam do niego ponownie, bo łapie mnie za serce i nie puszcza. Cieszę się, że tu trafiłam i mam nadzieję, że dostarczysz mi jeszcze wielu wzruszeń!
OdpowiedzUsuńJustyna
bardzo miło mi to czytać! :) dzięki! postaram się dostarczyć jeszcze wielu wzruszeń. Pozdrawiam
Usuń