B

czwartek, 18 lutego 2016

'Droga do kobiecego serca' III



Udało się wstawić ciut wcześniej. Kolejna notka za tydzień! 



-Wychodzisz gdzieś? – Patrycja nie kryła swego zdziwienia. Jej przyjaciółka piątkowe wieczory zwykle spędzała przed telewizorem lub z nosem w kolejnej, pasjonującej powieści. Tymczasem dochodziła dziewiętnasta trzydzieści, a ona stała przed lustrem, malując usta błyszczykiem
- Umówiłam się – wzruszyła ramionami
- Z Markiem – bardziej stwierdziła, niż zapytała – Widzisz, mówiłam, że Seba ma super kumpla. Powinnaś mi podziękować, że załatwiłam ci takiego przystojniaka
- Chyba powinnam ci podziękować za to, że nie mogę się  od niego uwolnić. Doczepił się i nie daje za wygraną
- To dobrze, jak facetowi zależy i się stara
- Może tak – mruknęła bez entuzjazmu
- Czyli rozumiem, że mam nie wszczynać alarmu, gdy nie wrócisz na noc – wyszczerzyła się do odbicia Uli w lustrze. Przyjaciółka tylko wywróciła oczami
- Umówiłam się z nim do kina, a nie na małe bzykanko
- Nie, no jasne – podniosła ręce w obronnym geście – Taaki facet zaprasza cię na randkę, a ty zamierzasz dać mu buziaka na dobranoc i iść grzecznie spać. Nie mam do ciebie zdrowia – udała załamanie
- Nie no oczywiście, powinnam od razu wskoczyć mu do łóżka, a w ogóle to być wdzięczną, że w ogóle chce, żebym rozłożyła przed nim nogi
- Ja mam nadzieję, że jednak się tam znajdziesz przed emeryturą – rzekła z nutą kpiny
- A co tam u Sebastiana? – udała zaciekawienie, chcąc się odgryźć – Jakoś od kilku dni się nie widujecie. Trafiona, zatopiona?
- Wyjechał do rodziców – pokazała jej język – Babcia mu zmarła – Cieplak chciała coś odpowiedzieć, ale zapiszczała jej komórka sygnalizująca nadejście sms’a.
- Marek czeka na dole – chwyciła torebkę
- Baw się dobrze!

Gdy tylko zeszła na dół zobaczyła go po drugiej stronie ulicy. Stał oparty o maskę sportowego samochodu i obracał w dłoni bukiecik konwalii.
- Cześć – stanęła przed nim, wyrywając go tym samym z zamyślenia
- Cześć – posłał jej swój zniewalający uśmiech i wcale się z tym nie kryjąc zmierzył od stóp do głów – Pięknie wyglądasz. Proszę – podał jej kwiaty – stwierdziłem, że będą mniej pretensjonalne niż róże. Zresztą na nie przyjdzie jeszcze czas
- O ile wytrzymasz ze mną więcej, niż jedno spotkanie. Usłyszałam kiedyś, że jestem nudna
- Próbujesz mnie zniechęcić – zauważył ze śmiechem – Ale ja się tak łatwo nie poddaję – puścił jej oczko i otworzył drzwi auta – Poza tym idiotą był ten, który stwierdził, że jesteś nudna. Spędziłem już z tobą trochę czasu i jesteś fascynująca – dodał zanim wsiadła do środka. Zaśmiała się radośnie
- Ale ci się bajera włączyła – stwierdziła, gdy znalazł się za kierownicą
- Robię co mogę – wyszczerzył się
- Zaraz polecisz ze tekstem mała, nie bolę cię nogi? Bo całą nocą biegałaś w moich snach – zmieniła głos, by choć trochę przypominać mężczyznę. Parsknął śmiechem
- Nie, to jest słabe – pokręcił głową, gdy nieco się uspokoił – Zapytałbym cię, czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, bo jeśli nie to muszę przejść jeszcze raz – tym razem to ona się roześmiała – ale wiem, że to by nie przeszło, bo pierwsze wrażenie zrobiłem nienajlepsze
- Załóżmy czysto hipotetycznie, że zyskujesz przy bliższym poznaniu – przyjrzała mu się uważnie. W głębi duszy musiała przyznać, że był wybitnie przystojnym facetem. Dlatego też czuła się trochę speszona, gdy pojawili się w kinie, a Marek przyciągał wzrok wszystkich zgromadzonych kobiet. Starała się nie zwracać na to uwagi, zwłaszcza, że on zdawał się tego nie widzieć i skupiony był na niej.
Na szczęście wybrał kino studyjne. Choć nie przyznała mu się do tego, nie znosiła multipleksów, co gorsza w centrach handlowych. Wolała mniejsze kina, z bardziej intymną atmosferą. Zresztą do kin studyjnych przychodziła trochę inna widownia. Bardziej dojrzała, a nie bandy gimnazjalistów, które zamiast na filmie skupiały się na siorbaniu coli, chrupaniu naciosami i przemieszczeniu się w trakcie filmu z jednej sali do drugiej, tak by obejrzeć jak najwięcej filmów i pozostać niezauważonymi przez obsługę.

- Może wstąpimy jeszcze na lampkę wina? – zapytał, gdy opuścili budynek kina – Na placu Zbawiciela jest fajne miejsce
- Hipsterskie knajpy i kawiarnie dla lemingów?
- Nie tylko. Nie mam zamiaru zabrać cię do super modnego lokalu, bo zdążyłem zauważyć, że to kompletnie nie twoja bajka. Jest jedno fajne miejsce z pysznym winem, które mam nadzieję ci się spodoba. A te super modne, dla celebrytów, są dokładnie do drugiej stronie placu. To jak, zgoda?
- No niech ci będzie – delikatny uśmiech zagościł na jej twarzy i ruszyli wolnym krokiem. Mimo, że piątkowy wieczór był wyjątkowo ciepły, a plac Zbawiciela oblegany przez amatorów życia nocnego w Warszawie, znaleźli wolny stolik przed lokalem wybranym przez Marka i zamówili deskę przystawek składającą się z szynki Prosciutto, zielonych oliwek, suszonych pomidorów i kaparów, kilku rodzajów sera i winogron, a do tego karafkę białego wina
- Karafka nam wystarczy – tłumaczył – wypiję tylko kieliszek, bo chcę cię odwieźć do domu, a i w ciebie nie zamierzam wlewać dużo, żeby cię nie upić. Zresztą gdybym cię próbował upić na randce, to nienajlepiej by to o mnie świadczyło.
- Doceniam to, zwłaszcza, że mam dość słabą głowę
- Staram się zaprezentować jak najlepiej. W końcu to pierwsza randka
- W pierwszych randkach chyba nie chodzi o to, żeby się zaprezentować jak najlepiej, tylko żeby być po prostu sobą. Wraz z kolejnymi jest wtedy mniejsze rozczarowanie. Bo najgorzej, gdy z księcia na białym koniu po pierwszym razie, na trzecim spotkaniu pojawia się giermek.
- To prawda. I w tobie właśnie najlepsze jest to, że nikogo nie udajesz
- A ty udajesz? – przyjrzała mu się z zaciekawieniem
- Wiem, że przy tobie nie muszę – odparł tonąc w jej oczach. I nie wiadomo dokąd zaprowadziłaby ich ta rozmowa, gdyby przy ich stoliku nie pojawiła się kelnerka z zamówieniem
- Nie sądziłam, że jesteś miłośnikiem polskich komedii romantycznych – zaśmiała się upijając łyk wina
- Bo do końca nie jestem – zrobił śmieszną minę krzywiąc się nieznacznie – Trochę słabo by to wyglądało, gdybym cię zabrał na dramat wojenny albo horror. Bardzo lubię polskie produkcje, ale te z treścią. Chociaż trzeba przyznać, że akurat ten film był całkiem niezły
- I dość śmieszny, jak na polskie realia
- Fakt – przyznał jej rację i przez chwilę przyglądał jej się z cwaniackim uśmiechem - Jestem uratowany. Film na szczęście nie okazał się kompletną klapą, bo jeszcze byś się ze mną nie chciała umówić na przyszły piątek
- Powodzenia randki tylko w kilkunastu procentach zależy od filmu. Reszta to towarzystwo – stwierdziła przegryzając na pół winogrono. Marek z uwagą obserwował jej malinowe usta
- To jak wypadam? - przeniósł wzrok na jej błękitne tęczówki
- Póki co na plus – odparła po dłuższej chwili milczenia
- Bhawo ja! – naśladował ton prezydent Warszawy. Roześmiała się serdecznie

28 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba to opowiadanie :) czekam z niecierpliwością na resztę, a póki co czytam kolejny raz pozostałe historie :)
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, coraz bardziej mi się podobna. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Czekam z ogromną niecierpliwoscia
    Może uda sie wcześniej, będę czekała
    Pozdrawiam MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nowy rozdział dopiero w czwartek.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. dzisiaj jestem wykończona po pracy i nie zupełnie zdolna do stworzenia "czegoś" składnego... Ale jest coraz ciekawiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsza randka bardzo spokojna. Jak ta moja z narzeczonym. Też było kino a później lody i kwiaty. Druga to dyskoteka i klub. Zobaczymy co Marek wymyśli.
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dyskoteka też będzie, ale trochę później
      pozdrawiam

      Usuń
  5. bardzo fajnie opisana pierwsza randka ;) lubię te przepychanki słowne Ulki, zarówna z Pati jaki i z Markiem, czekam na kolejną randkę- być może Marek zaproponuje coś szalonego, pozdrawiam ;) M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy co masz na myśli pisząc 'coś szalonego' ;) pozdrawiam

      Usuń
  6. Cierpliwość zaskoczona i zachwycona, ja też. Się gołąbeczki rozkręcają, docierają i zdecydowanie razem dobrze czują. Aż strach pomyśleć co będzie po randce numer 8 czy 9 :D. Marek to jednak fajny facet, na pewno ma potencjał. A jak Ulka trochę spuści z tonu to będą z tego piękne dzieci. Kiedyś. Na razie się ze sobą oswajają i wychodzi im to całkiem nieźle. Podoba nam się! Uwielbiamy Cię. KaEm i reszta :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, po 9 to już dzieci będą, a może i wnuki :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. To jest moje ulubione opowiadanie. Szkoda, że na następną część podobnie jak Marek na randkę musimy czekać tydzień. Wrażenia z pierwszej randki chyba zapamiętają na długo, bo coraz lepiej się dogadują. Krok po kroku i Ulka całkiem zmieni zdanie. Tylko Markowi coraz trudniej będzie zapanować na sobą, chyba że Ulka zmięknie i sama wyjdzie z inicjatywą pocałunków. Czekam na dalej. Pozdrawiam. Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poważnie? i stwierdzasz to po 3 rozdziale? a może jeszcze się coś zepsuć przecież ;)
      Marek czeka, więc możecie poczekać razem z nim. Będzie mu raźniej ;)
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Poważnie. Wiem że to odważne stwierdzenie i coś jeszcze może się zepsuć ale sposób pisania tego opowiadania jest genialny. Dzielnie czekam razem z Markiem w grupie raźniej. Ania.

      Usuń
  8. Hmm...bardzo romantyczna randka. Marek to jak na razie ideał. Ma poczucie humoru, dba o kobietę, nie widzi świata poza Ulą i do tego przystojny :)
    Pozdrawiam Andziok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku każdy się stara ;) zobaczymy co będzie dalej
      pozdrawiam

      Usuń
  9. No i całkiem fajne spotkanie za nimi - pierwsze randki mają jednak w sobie coś. Marek nie był chamem, Ulka nikogo nie zdzieliła po twarzy randka udana. Dodatkowo coraz lepiej się rozumieją, mimo nienajlepszych początków, z czego Marek bardzo dobrze zdaje sobie sprawę i skutecznie to pierwsze wrażenie próbuje zrobić jeszcze raz. Oboje się starają i zapewne już żadne z nich nie żałuję, że się na ten dziesięciorandkowy spektakl zdecydowali. Oboje muszą zmienić swoje wyobrażenie o drugiej stronie tyle tylko, że poważniejsze zadanie przed Ulką. Jej poglądy i myślenie o facetach i Marku zdecydowanie bardziej wymaga reformy. Jak na dwudziestosześciolatkę ma mocno antymęskie spojrzenie na facetów. Aż się zastanawiam kto (jaki przedstawiciel męskiego gatunku) spowodował że takie ma poglądy. Bo z czegoś one się biorą, wystarczy że na Twojej drodze stanie jeden "stajenny" i już wszystkich traktuje się przez pryzmat tego jednego. Dlatego Marek musi się starać i najważniejsze, chce się starać. Podjął to wyzwanie i sprawia mu ono coraz więcej frajdy. Co prawda nie jest to jeszcze (wspominana przeze mnie autostrada), ale ścieżyna też już nie. Ot taka normalna asfaltówka :D. I jazda po niej całkiem dobrze mu wychodzi. Ciekawe co wymyśli na następne spotkania, jakie atrakcje dla Uli przygotuje. Bo, że spotkania z nią sprawiają mu radość to widać, chce się z nią spotykać i coraz bardziej mu zależy, a to dopiero ich trzecie czy czwarte spotkanie... Co się będzie działo po kolejnych. Marek też się czegoś uczy, taka dziewczyna z takimi poglądami to też dla niego nowość. Oboje przy bliższym spotkaniu zyskują nie tylko w oczach drugiej strony, ale przede wszystkim mogą zweryfikować swoje patrzenie na świat. Ta znajomość ma potencjał i wszystkim może wyjść na dobre. Oby. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marek bardzo się stara i przynosi to efekty. Zresztą bardzo lubimy czytać o facecie, który się stara, który zabiega, któremu zależy, a póki co Marek właśnie tak się zachowuje. Zobaczymy, czy tego zapału mu wystarczy, czy szybko minie efekt świeżości.
      pozdrawiam

      Usuń
  10. Spokojnie się zaczyna, widać, że Marek na spokojnie podszedł do sprawy, małymi kroczkami i do celu, zobaczymy co wymyśli następnym razem:) Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapowiadał, że pierwsza randka na oswojenie się, więc jest spokojnie. Pozdrawiam i do czwartku!

      Usuń
  11. "Wyjechał do rodziców. Babcia mu zmarła" :D
    Ta babcia jest pewnie dość młoda, ma duży biust i jak na zmarłą jest dość żywa :) Patrycja jest taka naiwna czy udaje?

    OdpowiedzUsuń
  12. ja wiem, że pewnie nie masz czasu, ale gdyby tak od czasu do czasu pojawiły się chociaż miniaturki? osłodziłoby to czas oczekiwania na rozdziały. Bo już przeczytałam wszystko wszyściutko (nawet nie tylko raz!) i ciągle chcę więcej :)

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  13. czekam na następną randkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolejna notka za tydzień ?

    OdpowiedzUsuń
  15. wydaje mi się, że dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może dzisiaj wstawisz?? Czekamy z utęsknieniem....

    OdpowiedzUsuń