B

wtorek, 2 lutego 2016

'Przeszłość' XI

Kolejny odcinek 'przeszłości' 10.02. A już w sobotę II rozdział 'Drogi...'. Już teraz zapraszam! :)

Czy Wam też nie rozwija się archiwum, tylko wciąż jest wyświetlany bieżący miesiąc bez możliwości cofnięcia się np. do maja 2015? 




Przed przyjazdem córki na wakacje zdążył jeszcze wynająć mieszkanie. Miał już dość nocowania w hotelu. Znalazł przytulną kawalerkę w bliskiej odległości mieszkania Uli. Tłumaczył, że chce być blisko, że Kuba będzie mógł do niego wpadać w drodze ze szkoły.
Leżeli przytuleni na sofie w jego mieszkaniu. Chwilę wcześniej Ula z zaciekawieniem rozglądała się po tym pokoju połączonym z aneksem kuchennym. Zsunął ze stóp pantofle i przekręcił się na bok, by mieć lepszy widok na twarz żony.
- Cieszę się, że czujesz się już lepiej. Bałem się, że to jakaś infekcja – czule pogładził jej policzek, schodząc palcami na szyję
- To chyba przez tą pogodę. Raz muszę chodzić w prochowcu, a po dwóch dniach przychodzą tropikalne upały. Źle znoszę taką huśtawkę. Pocałuj mnie – mnie musiała go dwa razy prosić. Powoli, wręcz leniwie zaczął muskać jej wargi, by stopniowo pogłębiać pocałunek – Dobrze mi z tobą
- To pozwól mi wrócić na stałe – spuściła wzrok i szybko zmieniła temat
- Rozmawiałeś z rodzicami? Będą?
- Tak – westchnął – Będą. Kilka dni temu rozmawiałem też z Sebastianem. Wpadną z chłopakami.
- No to dobrze. Wczoraj do mnie dzwonili z tej knajpki potwierdzić ostateczną liczbę gości. Myślę, że Zosia się ucieszy. Pojedziemy po nią razem na lotnisko?
- Pewnie – ucieszył się, że to zaproponowała – Już się nie mogę doczekać. I muszę wreszcie się dowiedzieć co to z William – zaśmiał się – I powiem im o rozwodzie z Sandrą. Rodzicie już wiedzą. Mama nie kryła swojego zadowolenia – spojrzał na nią z miłością – Jesteś jej ulubioną synową. Przebiłaś nawet Paulinę
- Chciałam cię prosić – chrząknęła jakby lekko zakłopotana - żebyś się pilnował podczas tej kolacji. Póki co nie chcę, żeby ktokolwiek o nas wiedział. I mam nadzieję, że nie powiedziałeś rodzicom?
- Nie, spokojnie. Będzie tak, jak zechcesz.
- Dziękuję – złożyła krótki pocałunek na jego szorstkim policzku
- I mam nadzieję, że Sandra cię już nie nachodzi
- Nie. Wtedy pod Klifem widziałyśmy się po raz ostatni
- Całe szczęście. Nie chcę, żeby cię nękała. Wystarczy, że ja będę miał z nią krzyż pański – uniósł oczy do góry i pokręcił z rezygnacją głową
- O czym ty mówisz?
- Nie ważne. To są moje problemy i muszę sobie poradzić z nimi sam, żebym mógł na ciebie czekać z czystym kontem
- Chce orzeczenia o winie, a powodem rozpadu waszego małżeństwa jestem ja, prawda?
- Po prostu chce mnie oskubać z kasy. No trudno, za kryzys wieku średniego trzeba płacić – mruknął i wtulił się w nią

Jesteś coraz bliżej celu. Coraz bliżej połączenia przeszłości z przyszłością. Doskonale wiesz, że ona się boi, że się asekuruje. To, że nie powiedziała ci jeszcze ‘kocham cię’ nie jest efektem tego, że nie jest pewna, co do ciebie czuje. Po prostu boi się, że te słowa będą wiążące, że później nie będzie się mogła wycofać, a ona jeszcze nie wie, czy chce ponownie chodzić w ten związek. Boi się ponownie ci zaufać. Boi się, że ponownie ją zawiedziesz, zdradzisz i zostawisz. Ale ty dobrze wiesz, że drugi raz nie popełniłbyś tego błędu. Nie potrafiłbyś od niej odejść. Wreszcie się przekonałeś, że twoje miejsce jest tylko przy niej, że ona jest całym twoim światem. Z każdym dniem żałujesz coraz bardziej, że byłeś taki głupi. Teraz już wiesz, że twój romans z Sandrą, a później małżeństwo było największym błędem twojego życia. Co za ironia, że twoja druga żona była tak bardzo podobna do byłej narzeczonej, kobiety od której uciekłeś. Dobrze, że wreszcie zrozumiałeś, że to nie jest kobieta, z którą potrafisz być szczęśliwy. Szkoda, że tak późno przekonałeś się, jaka jest naprawdę. Byłeś naprawdę zaślepiony, że kupowałeś każdy kit, który ci wciskała, że pozwoliłeś sobą manipulować. Żałujesz, że w czasie próby nie walczyłeś o swoje małżeństwo. Przecież Ula była tego warta. Wasza przeszłość była tego warta. Spędziliście przecież wiele wspólnych, ociekających szczęściem lat. Macie cudowne dzieci, z których jesteś dumny. Jak dobrze, że teraz wreszcie nikt ci nie będzie robił wyrzutów o kontakty z dziećmi. Znów będziesz mógł być ojcem na cały etat. Już i tak nie nadrobisz tego, co straciłeś. Zosia jest już kobietą, ale Kuba wciąż był nastolatkiem, który potrzebował kontaktu z ojcem. Postanowiłeś całą uwagę skupić teraz na żonie i synu. Po raz kolejny przekonujesz się, że twoja żona jest prawdziwym aniołem. Mimo tego, że ją zraniłeś, że nie ma się co oszukiwać, złamałeś jej serce, ona wciąż cię kocha. Bo kocha. Nie potrafi i chyba nie chce tego ukryć. Teraz musisz zrobić wszystko, by ponownie ci zaufała, by uwierzyła, że nigdy już jej nie zostawisz, że już zawsze będziesz obok, że będziesz jej wierny. I będziesz na nią czekał tyle, ile zechce.

Usiedli przy jednym ze stolików ustawionych w ogrodzie, nieco oddaleni od bawiącego się towarzystwa.
- Cieszę się, że wreszcie przyjechałaś na dłużej – pogładził ją po ramieniu – Masz jakieś plany na wakacje? Może jakaś wycieczka? Co by ci sprawiło radość? Ja wiem, że już pytałem, ale ostatnio nie miałaś sprecyzowanych planów.
- Najbliższe dwa, trzy tygodnie chciałaby spędzić w Warszawie. Później będę chciała wrócić na dwa tygodnie do Londynu – Dobrzański zmarszczył brwi
- Czyżby z powodu Williama? – Zosia wydawała się lekko zaskoczona – Mama coś wspominała. Ale bez szczegółów, dlatego pytam ciebie. To jakiś porządny chłopak? Mam się o co martwić?
- Nie, raczej nie. William to mój chłopak. Nie chciałam ci mówić przez skypa bo nie wiedziałam, jak zareagujesz. Porządny facet, który wie, czego w życiu chce. Jestem z nim szczęśliwa. Bardzo się o mnie troszczy
- To może zamiast jechać do niego do Londynu zaprosisz go do Polski? Chętnie bym go poznał. Mama z pewnością też. A ty pokazałabyś mu kawałek swojej ojczyzny. Moglibyście jechać do Krakowa, Trójmiasta. W czasie roku akademickiego nie będziecie mieć szans na takie wycieczki. Ja chętnie pokryję koszty.
- Dzięki tatusiu – przytuliła się do niego – Jesteś najlepszy – cmoknęła jego policzek – Porozmawiam z Williamem. Myślę, że będzie zachwycony. I dziękuję za to przyjęcie. Mama wspominała, że to twój pomysł
- Ale jej organizacja – zaznaczył
- I dziękuję, że przyszedłeś sam, bez Sandry
- Rozstaliśmy się. Złożyłem już pozew o rozwód – spojrzał na córkę – Widzę, że jesteś zaskoczona
- Bo wydawało mi się, że ona tak łatwo nie odpuści – rzekła szczerze – Ale cieszę się – posłała ojcu szeroki uśmiech – Nigdy za nią nie przepadałam i dziwiłam się, jak ty z nią wytrzymujesz. I dzięki, że nigdy ani mnie, ani Kuby nie zmuszałeś do kontaktów z nią
- Daj spokój. Ten związek to mój największy błąd. Żałuję, że rozbiłem naszą rodzinę
- Odpowiesz mi szczerze na jedno pytanie? – zapytała z nutą niepewności
- No jasne
- Czy twój rozwód z Sandrą ma coś wspólnego z tym, że cały dzisiejszy wieczór wodzisz tęsknym wzrokiem za mamą? – zaskoczony był jej spostrzegawczością. Dostrzegła to, co bardzo starał się ukryć
- Poniekąd. Tak naprawdę zrozumiałem, że mój związek z Sandrą nie ma sensu i nie ma co tego ciągnąć. Co nie oznacza, że mama do mnie wróci. Bardzo bym chciał wszystko naprawić, ale nie wiem, czy to jeszcze możliwe. Czasami mam nadzieję, że tak, ale czasami dociera do mnie, że zbyt wiele złego się wydarzyło.
- Chciałabym, żeby mama znów była szczęśliwa. A chyba tylko z tobą potrafi być. Bo przecież gdyby potrafiła żyć bez ciebie, już dawno znalazłaby sobie jakiegoś faceta. Trzy lata to kupa czasu. A ona na dobrą sprawę nawet nie zaczęła szukać
- Obyś miała rację córeczko – objął ją ramieniem i przytulił do swego boku – Za przyszłość – uniósł w górę swój kieliszek.
- Za przyszłość. Moją na Oxfordzie i waszą wspólną – stuknęła swoim kieliszkiem w jego szkło.
 

Pojawiła się w jego kawalerce w jeden z lipcowych wieczorów. Zaskoczyła go swoją wizytą, ale ucieszył się widząc ją w progu. Zaprosił do środka, zaproponował herbatę lub wino, ale odmówiła. Widział, że jest spięta. Przysiadła na brzegu sofy i nerwowo bawiła się palcami
- Przepraszam cię Marek, ale ja chyba nie dam rady. Dobrze wychodzi nam przyjaźń, jest nam fajnie w łóżku, ale ja chyba nie potrafię do ciebie wrócić w stu procentach – słuchał jej w napięciu – O ile serce jest pewne, to nie potrafię sobie poradzić z rozumem. Boję się i nie potrafię tego strachu przezwyciężyć. I coraz mocniej uświadamiam sobie, że nie poradzę sobie z tym ani za tydzień, ani za miesiąc, ani za rok. Ja cały czas będę się bała. A nie można ciągle żyć w strachu. Każdy twój służbowy wyjazd będzie napawał mnie strachem. Każda głupia kłótnia będzie potęgować rozterki, czy aby nie pójdziesz na skróty, czy nie będziesz szukał czegoś innego, gdzie będzie łatwiej. Marek – widział, jak jej było ciężko. Miała to wymalowane na twarzy – chciałabym, ale chyba nie potrafię.
- Błagam cię – klęknął u jej stóp – dajmy sobie więcej czasu
- Nie wiem, czy to ma sens – pokręciła głową – Czy cokolwiek da
- Proszę cię, nie odgradzaj się ode mnie
- To się nie uda. Przykro mi – nie czekając na jego reakcję, szybko wyszła z mieszkania

50 komentarzy:

  1. Kobieto jesteś bez serca, tyle mam czekać na "swoje " opowiadanie ? Przypominam, że czekałam na nie ponad rok ! Marek zasłużył sobie na to , niech nie myśli że będzie tak skakał z żony na żonę. Trzeba było myśleć wcześniej zanim bzyknął Sandrę. Rozumiem Ulę i jej rozterki, tak się nie da żyć w ciągłym poczuciu strachu i niepewności. Dobrze, że trafiło na majętnego faceta , bo ten kryzys wieku średniego kosztuje go masę kasy. Pozdrawiam B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale w między czasie się nie nudziłaś, bo pojawiały się inne tytuły ;)
      ok, ok, coś postaram się z tym zrobić
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. PS .Nie rozwija się archiwum z poprzednich lat, ale jeśli klikniesz na rok , a potem na tytuł ostatniego opowiadania w danym roku ( taki się pokazuje) to rozwija się archiwum całego roku. B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie mam ten sam problem. Wszystko działa dopiero, jak się klika na strzałki, tak, jak napisała RanczUla.
      dzięki!

      Usuń
  3. Jaki smutny koniec. Chyba będę beczeć.Ale należało się Markowi i dobrze, że nie pisze, że koniec, bo może coś się wydarzy, ze Ula zmieni zdanie.
    U mnie archiwum otwiera się. Klikam strzałkę przy roku.
    pozdrawiam miło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za wskazówkę. Tak rzeczywiście działa, bo klikając na rok i miesiące niewiele można niestety zdziałać.
      pozdrawiam

      Usuń
  4. Przepraszam bardzo znowu mamy czekać ja i moja cierpliwość tyle dni na ciąg dalszy? Mamy nadzieję, że to żart. I tym jednym zdaniem zdominowałaś moje rozumienie tekstu. Kurcze Amicus zlituj się. A co do treści się nieciekawie zrobiło Ulka chyba działa wbrew sobie, nie wiem dlaczego nie chce być szczęśliwa. Przecież od początku wiedziała w co się pakuje a skoro powiedziała A no to pora na B, a nie od razu C. Szkoda mi i jej i Marka. Ale wciąż mam nadzieję, że zmieni zdanie. Bo Marek się zmienił trochę późno ale jednak. Czekamy licząc na wyrozumiałość i litość. KaEm i przerażona cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. umawiamy się na dzisiaj? mogę na to przystać :P
      pozdrawiam

      Usuń
  5. Bardzo smutny rozdział. Nie takiego rozdziału się spodziewałam, ale mówi się trudno. Może Ula jednak wybaczy Markowi. Oby.
    Czas pokaże...
    Czekam na kolejne rozdziały z ogromną niecierpliwością
    Pozdrawiam cieplutko MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może jednak nie powinna mu wybaczyć, żeby się wreszcie czegoś nauczył na błędach?
      pozdrawiam

      Usuń
  6. Nie no nie karz nam tyle czekać. Poczekamy na to nowe bardzo chętnie tak mi się wydaje:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi mimo wszystko bardzo podoba się ten rozdział i końcówka. Nie spodziewałam się, że kiedyś napiszę taki komentarz... Uważam że Ula nie powinna mu wybaczyć, Panicz Dobrzański zawsze spada na cztery łapy? To może tym razem, gdy tak będzie spadał to prosto w stos szpilek? Wcale się jej nie dziwię. Jeśli ma mu wybaczyć, a tak pewnie, niestety - w tym przypadku - się stanie to najpierw sama powinna go zdradzić. Tak dla zasady. Równowaga w przyrodzie musi być!
    Lubię bić facetów po gębie gdy na to zasługują, chociaż od dłuższego czasu nie zdarzyło mi się to...
    Pozdrawiam serdecznie, UiM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaczynacie lubić nieszczęśliwe zakończenia? bardzo mi się to podoba :D
      i powinna koniecznie zdradzić go z Aleksem! ooo, to by dopiero było :D
      na przekór stwierdzeniu słaba płeć?
      pozdrawiam

      Usuń
  8. Poniekąd jestem usatysfakcjonowana. Ula zrobiła to co chciałam żeby zrobiła. Ale boję się, ze niby tak powiedziała a za chwilę ulegnie. Przeraża mnie myśl że w następnym odcinku Marek wybiegnie za nią i padnie do jej stóp. jego męka będzie za krótka.
    Swoją drogą córa bardzo spostrzegawcza hah
    Pozdrawiam Andziok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś kolejną osobą, która chciałaby nieszczęśliwego zakończenia. ciekawe i w gruncie rzeczy bardzo mnie to cieszy, bo do tej pory tylko domagałyście się szczęścia, miłości i happy endów :P
      pozdrawiam

      Usuń
  9. To się porobiło. Może jednak coś się stanie złego i Ula zrozumie ,że serce i rozum idą zw parze. Albo Marek znajdzie taki dowód miłości, że zaufa mu. Oby tylko nie było powrotu do Sandry.Mariola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sandrze już definitywnie podziękowaliśmy. Jej rola dobiegła końca. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Ps. Zgadzam się z UiM ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie wszystko wyświetla się pięknie, na szczęście! Ostatnio, chyba przez tą pogodę często sięgam do minionych opowiadań, ku pokrzepieniu serc. Pozdrawiam, dzięki, że wciąż tu Jesteś. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dobrze, cieszę się. Bałam się, że te problemy są nie do przeskoczenia, stąd nawet zaczęła powstawać ta lista po prawej stronie.
      Dzięki! Ja dziękuję, że wciąż Wy tu jesteście :)

      Usuń
  12. Czy to znaczy, że Ulka jednak chciała się zemścić? Nie wierzę, niemożliwie. Mam nadzieję, że to tylko strach a Markowi te demony uda się pokonać i ostatecznie ją przekonać żeby dała mu szansę. Przecież gdyby chodziło tylko o zemstę mogła te relację zakończyć już dawno, rozwód i tak Marek bierze. Ulka to przemyśli mam nadzieję jeszcze raz. Też proszę o cd jak najszybciej, chociaż na drogę też czekam. Pozdrawiam. Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Ulka chciała się zemścić tylko na początku. Zaraz po tym, gdy wylądowali w łóżku zaczęły się u niej pojawiać wątpliwości a uczucia wyszły na pierwszy plan. Już nie była taka pewna, czy da radę ciągnąć to, jako zemstę. A teraz po prostu nie dała rady i stąd to wycofanie. Chciała, ale nie potrafi.
      pozdrawiam

      Usuń
  13. To chyba przez tą pogodę. Prosze zamienic na 'e' z ogonkiem..... no... blad wytkniety to wracam chlipac... Amicus... noz ty... nie rob nam tego... toz Mareczek lepszy od czekolady.... juz go Ulcia stopila i co dalej... no co ???? Pomysl nad dobrym zakonczeniem bo wszystkie Twoje pacjentki chca sie podreperowac szczesliwa 'mniloscia'... Pozdrawiam i tupie ze zlosci... szczesliwa koncoweczke proooosze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A 'blad' proszęęę zmienić na coś po polskiemu. Pozdrawiam, no.

      Usuń
    2. dzięki, poprawię
      zawsze musi się kończyć szczęśliwie?
      pozdrawiam

      Usuń
  14. Ula postąpiła jak należy. Tak myślałam ,że nie będzie wstanie mu już w 100 % zaufać ,bo zawsze będzie obawa. Wiele przez niego wycierpiała i nie chce przechodzić przez to ponownie. Jednak mam obawy ,że coś wpłynie na zmianę jej decyzji i jednak da szansę Markowi. Oby nie. Sam to schrzanił to niech cierpi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuuu, coraz ostrzej się zaczyna robić, coraz bardziej jesteście radykalne. Gdzie się podziało to żądanie szczęśliwych zakończeń? ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  15. O nie Moja Droga nie zgadzam się! Nie zgadzam pod żadnym pozorem! Tak się bawić nie będziemy! Nie zgadzam i już! Po pierwsze, na takie długie czekanie - do 10 lutego, dobre sobie! Po drugie, na zakończenie w takim momencie! I po trzecie, na złamanie umowy. Miały być trzy publikacje w tygodniu? Miały. A tu co? Nie dość, że "Przeszłość" dopiero za osiem(!) dnia to jeszcze tylko jedna "Droga.." i to w sobotę? Serca nie masz? Co się stało z tą rozsądną i rozważną Amicus? Daję Ci szansę - ja się naprodukuję, a Ty dajesz "Przeszłość" XII w piątek a "Drogę..." w niedzielę. Bardzo Cię proszę, no naprawdę nie bądź taka zimna i wyrachowana jak Sandra albo Paula (to nie jest komplement :D). To nie jest też szantaż - to jest prośba. Ogromna prośba! Ulubienicy odmówisz :P?
    A co do treści... Żony Marka mają to szczęście, że zawsze któraś musi zdominować moje rozważania. Tym razem padło na Ulę - dzisiaj jej się dostanie. Dobrze, że miał je tylko dwie bo musiałabym pisać i pisać i wyżywać się ciągle i wciąż od nowa. A więc tak - romans, kwitł, kwietnie i nagle co? Wytłumacz mi proszę o co Uli chodzi? Boi się czego? Kolejnego wybryku Marka? Zdrady? Czy czegoś jeszcze innego? Chciała tylko romansu i zemsty? Jeśli tak to trzeba było go spławić i wyrzucić parę miesięcy temu - na przykład po jego złożeniu pozwu! Jeżeli chodziło jej tylko o romans no to już, po zabawie - parę orgazmów i "papa". Ale dobrze wiemy - ja, Ty, Ula i Marek, że to nie o to chodziło. Ona go kocha, on ją kocha, on się zmienił, jej jest z nim dobrze i co? I ona teraz cichaczem chce się wycofać. Dlaczego? Dlaczego nie chce być szczęśliwa?! Gdzieś, kiedyś w jakimś Twoim opowiadaniu pojawiły się słowa, że "wolę niepewność z Tobą (Markiem), niż pewność z kimś innym" i tutaj Ulka powinna je zastosować. Zdecydowanie. Nawet jeśli miałoby to potrwać rok, dwa czy pięć, a może całe życie, do końca - to czy nie lepiej być szczęśliwym!? A jak, przepraszam, ona teraz wyobraża sobie ich relacje? Jak będą funkcjonować, tak jak do tej pory dopóki Marek miał żonę i odwiedzał dzieci? Czy może Ulka spakuje się i znowu wyjedzie? Przecież funkcjonowanie na dotychczasowych zasadach jest niemożliwe! To się nie uda. Nawet ślepy zauważy, że coś się zmieniło. A zmieniło się wiele, żeby nie powiedzieć, że wszystko! Wiem, że kiedyś chciałam, żeby Ulka puściła go kantem, żeby wywaliła ze swojego życia, ale to było zanim poszła z nim do łóżka, zanim na nowo pozwoliła mu wejść do swojego życia, zanim znowu zaczęło jej zależeć! To było dawno, a od tamtej pory sporo się w ich relacjach zmieniło. Przede wszystkim zmienił się Marek. Ulka teraz zdecydowanie za dużo myśli, a tak naprawdę powinna myśleć o nich zanim pozwoliła sobie i jemu na romans! Teraz jest trochę za późno na rozważania "za" i "przeciw". Teraz się boi, jak sprawy zaszły tak daleko? Wolałabym żeby to była tylko burza hormonów i chwilowe wątpliwości, a nie wyrachowanie i zemsta. Chęć unieszczęśliwienia samej siebie. Nie chciałabym żeby Sandra miała rację, bardzo bym nie chciała! Gdyby Markowi nie zależało, gdyby nie był szczery to jeszcze rozumiem. Ale w tej sytuacji. Przecież jest, kocha, tęskni, wspiera - czego chcieć więcej? Chyba, że Ulka chce żeby starał się jeszcze bardziej - ale to już chyba za duże wymagania jak dla przedstawiciela gatunku męskiego. Niech sobie i jemu da trochę czasu. A tak w ogóle to jeszcze jedno - ona rezygnuje z romansu czy z pozwolenia na wspólne życie, bo to dwie różne sprawy? Romans - tak, łóżko - tak, wspólne życie - nie? Czy chce nadal z nim romansować, a nie chce się afiszować, czy o co jej chodzi? Chce się z nim przyjaźnić czy nie chce nic? Bo mam wrażenie, że w tym momencie ma tylko jedno wyjście - wszystko albo nic. Nie ma tu półśrodków, żadnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Marek i tak jest ukarany i tak żyje jak słomiany wdowiec, i tak żadnej żony nie ma. A może to taka forma sprawdzianu dla Marka, może Ulka chce sprawdzić jego wiarygodność i szczerość? Ale to, że Marek jest szczery to akurat widać. Mimo jego starań Zośka moment się zorientowała co jest na rzeczy (córka im się udała, bystre dziewczę!). Mimo starań obojga pewnych rzeczy nie da się ukryć, szczególnie przed osobami, które dobrze ich znają. Może to właśnie Zosia będzie tym głosem rozsądku Uli. Młoda dobrze mówi, samo to, że Ula przez trzy lata z nikim się nie spotykała świadczy o tym, że szczęśliwa umie i może być tylko z Markiem. Dlaczego teraz z tego szczęścia rezygnuje? W imię czego? Wyrzutów sumienia, że rozbija jego małżeństwo i będzie ponosił z tego tytułu konsekwencje finansowe? Niech ponosi a ona ma prawo być szczęśliwa! Czy jakikolwiek inny facet będzie w stanie sprawić, że będzie szczęśliwa? NIE! A do tego będzie im obojgu bardzo ciężko zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Bo nie uwierzę, że gdy Marek będzie odwiedzał dzieci, będą potrafili się unikać. On będzie przychodził, ona wychodzić. To też dla dzieci będzie dziwne, bo do tej pory było inaczej - potrafili ze sobą normalnie przebywać, a czy teraz będą umieli? Wątpię! Za daleko to zaszło. Teraz znowu wszystko się popsuje, a że dzieci bystre to szybko się zorientują, że coś nie gra, że coś się stało, coś zmieniło! Przecież Marek i tak by się rozwiódł, i tak by zostawił Sandrę. Przecież wcale nie miał gwarancji, że Ula pozwoli mu wrócić, a i tak Sandrę wysłał na drzewo! Więc akurat tu jest niewinny. Gdyby jej chodziło tylko o zemstę to by się z nim przespała, pochwaliła Sandrze i finito. A to nie był tylko jednorazowy wyskok, nie jedna wspólna noc, seks i tyle! Jeśli Ulka myśli, że teraz będzie szczęśliwsza to powodzenia. Naprawdę. I tak jak w "Drodze.." słusznie zdzieliła go po gębie, tak tu robi głupio. Szkoda mi jej, bo sama rezygnuje ze swojego szczęście odgradzając się od Marka. Po co spędzała z nim weekendy, noce i poranki, po co sobie i jemu robiła nadzieję? Skoro teraz kiedy Marek jest (prawie) wolny chce go zostawić. Przecież była/jest z nim szczęśliwa więc nie o zemstę tu chodzi. Może to strach (uzasadniony, a niepotrzebny) co powiedzą dzieci, rodzice, znajomi? Jak zareagują i czy zrozumieją jej decyzję? Marka zdrada i rozwód miały miejsce trzy lata temu, blizny się zagoiły. Oboje się zmienili, jest im razem dobrze - tak jak kiedyś nie rozumiała Marka, tak teraz nie rozumiem Uli! Mam nadzieję, że po wyjściu od Marka wróci i da im szansę. Da szansę przede wszystkim sobie! Bo to ona na szczęście szczególnie zasługuje! Widzisz jak mnie zdenerwowałyście! Obie! Szok! Przez Was pobiłam wszelkie rekordy! Archiwum działa bez zarzutu, akurat do niego uwag nie mam! Pozdrawiam licząc na pozytywny odzew :).

      Usuń
    2. widzę, że idzie Ci coraz lepiej. Tak trzymaj!
      Ja sobie nie przypominam, żebym się kiedyś na coś z Tobą umawiała! :P
      ok, ok, tu mogę iść na małe ustępstwo i dokonać zmiany. 10 będzie 'droga', a przeszłość dziś. Będzie Pani zadowolona ;) poniekąd będzie tak, jak chcesz. drogi w niedzielę nie uda mi się wrzucić, bo nawet nie byłoby to możliwe z powodów czysto techniczno-logistycznych. W grę wchodzi dopiero środa lub jeszcze późniejszy termin. Więc na Twoim miejscu przystałabym na tę środę :P
      ciekawe kiedy to Marek zdominuje Twoje rozważania... nie wiem, czy będzie miał jeszcze okazję :P
      to chyba było w 'do drugiej stronie nieba'... o ile dobrze pamiętam...
      dobrze kombinujesz, wszystko albo nic i Ulka dla swoje zdrowia psychicznego wybierze... NIC ;P
      pobiłaś wszelkie rekordy. Długości i szczegółowości także. Dzięki! :)
      pozdrawiam

      Usuń
  16. No to Ula bierze Marka na przetrzymanie, nawet mi go szkoda:), ale niech pocierpi jeszcze, oby Ulka w końcu dała się przekonać:) trzymam za nich kciuki:) Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda Ci Marka? Co to się porobiło ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  17. no nareszcie się doczekałam, szkoda, że na następną część znów będę musiała taaaak długo czekać :/ może da się coś z tym zrobić?
    co do rozdziału to:
    1. Marek jest trochę niekapowny- już od jakiegoś czasu Ulka zachowuje się co najmniej podejrzanie (chociażby nagłe zmiany tematu) a jemu to nie daje do myślenia (nie wiem może jest zbyt szczęśliwy, żeby dostrzegać takie szczegóły)
    2. ma rację, że za kryzys musi zapłacić (i sądząc po zachowaniu Sandry dosłownie grubą kasę)
    3. w tym rozdziale ten "głos sumienia" czy jakkolwiek to nazwać trochę mnie wkurzył, wcześniej "mówił" o faktach albo uczuciach Dobrzańskiego, ale tu jest zbyt pewny siebie, zbyt głęboko wierzy w to, co mówi, wkurza mnie też to zdanie o Zosi, że jak jest już dorosła to nie potrzebuje ojca (a może właśnie teraz, gdy jest zakochana i jest z dala od rodziny ojciec powinien być w jej życiu obecny)
    4. plus dla Casanovy, że zaproponował córce i jej chłopakowi wizytę w Polsce, trochę to przeczy temu co sugerował "głos"
    5. drugi plus za to, że wychował tak bystrą i spostrzegawczą dziewczynę (i oczywiście plus dla Zośki, że zauważyła co się święci)
    6. Ulka w końcówce zarobiła wielką krechę- niby chcę, ale się boję- kurcze ile ona ma lat? wiedziała na co się pisze zaczynając romans z byłym mężem i jakoś do tej pory się nad tym nie zastanawiała a teraz nagle ją oświeciło? chyba, że specjalnie daje czas Markowi na wyprostowanie jego życia? może widzi to jako sposób na złagodzenie przebiegu rozwodu? (ale nie to by chyba podlegało pod skłonności masochistyczne, których raczej nie ma), sądzę, że ten cały plan odegrania się na Marku już dawno przestał się liczyć więc to nie z jego powodu chyba?
    7. ogólnie świetnie napisane i jeszcze bardziej wzbudza moją ciekawość co dalej, mam nadzieje na szczęśliwe zakończenie, a skoro ma być takie to zastanawiam się co przekona Ulkę do spróbowania? nie tworzę już więcej teorii i przypuszczeń tylko niecierpliwie czekam na kolejny rozdział
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przekonałyście mnie, żeby wstawić dziś 'przeszłość' ;)
      1 - dostrzega, ale woli nie naciskać. obiecał, że da jej czas
      2 - na biednego nie trafiło
      3 - masz rację, moja wina
      4 - odzywają się w nim czasem uczucia ojcowskie ;)
      5 - plus dla niego i dla Ulki, że im się córka udała
      6 - romans to romans. poważna relacja to co innego. Może po prostu boi się kolejnego zranienia. Ma w końcu prawo. Chciała do niego wrócić, ale widzi, że chyba nie da rady
      7 - dziękuję :)
      pozdrawiam

      Usuń
  18. Nie spodziewałam się takiej końcówki, chociaż rozumiem Ule po prostu boi się mu zaufać. Ale znając Ciebie będzie szczęśliwe zakończenie więc czekam na nie bo uwielbiam takie opowiadania które opisują ich miłość, która może przetrwać wszystko. Nie dało by się zrobić tak żeby skończyć te opowiadanie a dopiero kontynuować ,,Drogę... choć czekałam na nie długo to wytrzymam jeszcze trochę. Wtedy nie będzie trzeba czekać tyle na kolejną część każdego opowiadania i będziemy mogły skupić się na jednej historii. To tylko taka moja sugestia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod prośbą dwoma rekami:) paula

      Usuń
    2. już taką sobie markę wyrobiłam, że u mnie zawsze szczęśliwie? niedobrze, oj niedobrze... muszę nad tym popracować ;)
      dałoby się ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  19. Czyżbyś miała zamiar podtrzymać powiedzenie.....nie wchodzi się dwa razy.... itd ?
    Powroty,zawsze są ponadczasowe...a miłością,och...wiem coś o tym. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stare, mądre, sprawdza się w życiu często ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  20. Jak dla mnie sa dwie możliwości,obydwie zakonczone happy endem.
    1. Podobnie jak poprzedniczka przypuszczam,ze tu przemowi do rozumu Ulki jej pierworodna Zoska
    2. Marek wraz z zamknięciem drzwi poleci za Ula i rozum jej szybko wroci wraz z pocalunkiem :-)
    Bardziej obstawiam 1 wersje i tak jak przemile poprzedniczki ZACHECAM do wczesniejszej publikacji.
    Pozdrawiam z Warszawy, z okolic wspominanego tu po raz drugi Klifu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pudło i.... pudło ;)
      publikacja będzie dziś, ok?
      ooo proszę, poniekąd moje rejony ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  21. A moim zdaniem Ulka właśnie odzyskała rozum. Czy któraś z nas wróciłaby do Mareczka, który ucieka, gdy tylko coś zacznie iść źle, a na horyzoncie pojawi się inna kobieta? Ja na pewno nie. Widzę dużo wspólnego między jednym i drugim rozstaniem. Najpierw znudził się Ulą, później Sandrą. I oczywiście on jest ofiarą.
    P.S. Zastanawiam się, czy wszystkie dziewczyny broniłyby Marka i winiły Sandrę, gdyby Marek był gruby, szczerbaty i miał zeza :)
    Pozdrawiam: L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby był gruby, szczerbaty i miał zeza z pewnością nie chciałaby go Sandra, więc nie miał by z kim zdradzić żony. Co więcej śmiem twierdzić, że mógłby nawet nie mieć żony :P
      pozdrawiam

      Usuń
  22. Uwielbiam to opowiadanie! :) Czekam na kolejna cześć :) mam nadzieje ze jakaś marchewka sie nam należy ;p
    Eww.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :) ale powoli zbliżamy się do końca... marchewka będzie dziś
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  23. Mam skromne marzenie aby Ula znalazła nowego adoratora. Oczywiscie tylko tymxzasowo. Czy tak będzie?

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobrze, że to nie koniec. Nie za ciekawie się skończyło. Czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz... generalnie zdania są podzielone. Część Czytelniczek jest za utrzymaniem obecnego stanu ;)
      pozdrawiam

      Usuń