Drodzy mała zmiana. Wiem, że miał być dziś rozdział, ale z niczym się nie wyrabiam. Żeby znów nie przekładać publikacji wstawiam gotową miniaturkę. 'Przeszłość' po świętach już na bank!
Wszystkim Czytelnikom życzę spokojnych Świąt.
I najważniejsze - spędźcie je tak, by dawało Wam to jak najwięcej radości.
Z inspiracji K.
Od kilku tygodni dzielnie ją
wspierał. Robił, co mógł. Pisał raporty, sumowa tabelki, oddzwaniał szwalnie,
przygotowywał promocję. Sam się sobie dziwił, że potrafi tak solidnie pracować.
Ale miał silną motywację. Chciał zyskać kilka punktów u pani prezes. I
najwyraźniej udawało mu się, że zaczęła podchodzić do niego nieco łagodniej, rozmawiała
z nim normalnie. A potem znów coś się stało, coś zrobił źle, tylko kompletnie
nie widział co i wrócili do punktu wyjścia. Znów zbierał ochrzany, znów wiał od
niej chłód, znów jechała po nim równo. A on powoli miał dość. Był bezsilny. A
najgorsze było to, że nawet nie mógł się tłumaczyć, bo nie wiedział, czym ją
wyprowadził z równowagi. A ona po kilku godzinach od ich kolejnej sprzeczki,
zupełnie nieoczekiwanie zadzwoniła do niego z prośbą o chwilę rozmowy. Spotkali
się w parku, a ona przeprosiła go. W jego serce znów wlała się nadzieja, że nie
wszystko jeszcze skończone. Postanowił wykorzystać szansę i zaproponować, żeby
usiedli na ławce i porozmawiali. Ot tak, o czymkolwiek, byleby tylko mógł
spędzić z nią trochę więcej czasu
- To powiesz mi za kogo
oberwałem? – zapytał niby poważnie, ale oczy mu się śmiały. Był szczęśliwy, że
tak sobie siedzą w parku i rozmawiają
- Nie
- To może chociaż za co?
- Też nie – pokręciła głową
- Szkoda. Niemniej cieszę się, że
są na tym świecie większe kanalie – rzekł uśmiechając się jednym kącikiem ust
- Daj spokój, głupio mi, że tak
na ciebie naskoczyłam – była wyraźnie zażenowana
- Dobrze wiesz, że mi się
należało. Nawet jeśli nie teraz, to za wcześniejsze grzechy – odparł ostrożnie,
chcąc tym zdaniem rozpocząć rozmowę o przeszłości. Czuł, że to być może dobra
okazja, żeby jej wszystko wyjaśnić, prosić o wybaczenie i błagać, żeby do niego
wróciła. Próbował w myślach szybko ułożyć to wszystko, co chce jej powiedzieć,
gdy go zaskoczyła
- Myślisz, że między nami mogłoby
się jeszcze poukładać? – w pierwszej chwili sądził, że się przesłyszał. Był
niemal pewny, że to wyobraźnia płata mu figla, że usłyszał to, co bardzo chciał
usłyszeć. I na potwierdzenie wcześniejszych słów dodał – Że mogłoby być między
nami normalnie – miał ochotę wstać i zatańczyć z tej radości krakowiaka albo chociaż
poruszać biodrami w rytmie salsy. Radość wlała się w jego serce, a na ustach
wykwitł szeroki uśmiech
- A chcesz? – odparł, wciąż nie
mogąc wyciszyć w swoim wnętrzu tej ekscytacji i euforii
- Tak. Chciałabym, żebyśmy znów
byli przyjaciółmi – uśmiech momentalnie mu zrzedł, a cała energia uleciała.
Poczuł, jakby dostał w twarz. Nie ma nic gorszego niż przyjaźń między osobami,
które się kochają. Przez dłuższą chwilę milczał. Zastanawiał się, co ma jej
odpowiedzieć. Że marzy o tym, żeby się z nią przyjaźnić? Że chce wysłuchiwać zachwytów
nad Piotrem, opowieści z ich kolejnej randki, planów na przyszłość. Bo przecież
na tym polega przyjaźń. Nie, nie chodzi o to, że nie chciałby jej szczęścia. Po
prostu nie zniósłby jej szczęścia u boku innego faceta. Nie dałby rady. Po
prostu jest na to za słaby.
- Ta przyjaźń nam się nie uda –
rzekł zdecydowanie. Podjął decyzję, że nie będzie kolejny raz brnął w kłamstwo.
Nie będzie się cieszył na pokaz i deklarował czegoś, czego nie będzie mógł jej
dać. Seba kiedyś powiedział, że ‘prawda nas wyzwoli’. To była jego chwila
prawdy.
- Dlaczego? – obrzuciła go
zdziwionym spojrzeniem – Przecież kiedyś potrafiliśmy być dobrymi przyjaciółmi.
Ja wiem, że między nami wiele się wydarzyło. Zwłaszcza tych złych rzeczy i po
części to jest moja wina, ale wierzę, że przy odrobinie dobrych chęci mogłoby
się jeszcze wszystko poukładać – tłumaczyła. W jego głowie narodziła się myśl,
że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. I tak w istocie było, bo przyjaźń
z nią byłaby dla niego piekłem na ziemi. Nie potrafiłby być dobrym
przyjacielem, bo wciąż chciałby czegoś więcej, a ona w efekcie czułaby się osaczona
w tej przyjaźni.
- Bo niemożliwa jest przyjaźń,
gdy jedna ze stron jest zaangażowana emocjonalnie – spuściła wzrok. Miał
wrażenie, że unika jego spojrzenia, bo ma świadomość, że ją przejrzał. Punkt
dla niego. Teraz miał stu procentową pewność, że ona wciąż… - A gdy obie coś do
siebie czują, to już w ogóle. Dwie osoby nie mogą się przyjaźnić, gdy się
kochają – rzekł wreszcie i poczuł ulgę. Gwałtownie podniosła głowę i wlepiła w
niego zaskoczony wzrok – A ja wiem, że ty wciąż mnie kochasz. I ja ciebie też.
Od dawna, tylko wcześniej nie dałaś mi szansy tego powiedzieć – pokręciła głową
z niedowierzaniem. Ewidentnie była w szoku.
- Nie Marek, nie – szeptała pod
nosem – Po raz kolejny grasz. Po raz kolejny to jakiś twój plan, którego ja nie
rozumiem. Nie, nie – jakby mówiła do siebie, ale on doskonale to słyszał – Ja nie
dam się wciągnąć w tę układankę. To na pewno nie jest szczere z twojej strony
- A może jednak jest? Czy
największa kanalia na świecie nie ma prawa do miłości? Czy świnia, a nie
kanarek, nie może się zakochać? Wiem, że zwykle podejrzewasz mnie o najgorsze
intencje i masz do tego pełne prawo, ale tym razem są one uczciwe i szczere. Przemyśl
to, co powiedziałem. Ale nigdy więcej nie proś mnie o przyjaźń. Wszystko, albo
nic – wstał z ławki i wolnym krokiem ruszył w kierunku parkingu. Mimo, iż ta
rozmowa nie przybrała takiego kształtu, jakby najbardziej chciał, to jednak
poczuł ulgę. Powiedział jej w końcu prawdę. Przez kolejne trzy dni nie pojawiał
się w firmie. Pozwolił jej od siebie odpocząć, zgodnie z tym co ustalili jeszcze
przed tą rozmową w parku.
- Cześć – przywitał się z
Danielem, który segregował pocztę – Jest coś dla mnie?
- Dwa zaproszenia – wręczył mu
koperty – I pani prezes prosiła, byś do niej wpadł, jak tylko się pojawisz
- Dzięki – posłał mu blady uśmiech.
Szedł do jej gabinetu, jak na ścięcie. Do wyboru były dwa scenariusze. Albo
odejdzie i przekaże mu stanowisko prezesa, albo każe jemu odejść dopóki nie
zakończy swojej misji.
- Szukałaś mnie – oderwała wzrok
od laptopa i spojrzała na swojego gościa. Posłała mu niewyraźny uśmiech i
wskazała na sofę, na której kilka sekund później sama się znalazła
- Długo myślałam o naszej
rozmowie w parku. I po raz kolejny muszę cię przeprosić. Znów poniosły mnie
emocje, znów zbyt szybko cię oceniłam. Gniew i żal nie są najlepszymi z
doradców – uśmiechnął się z odrobiną ulgi – Muszę ci przyznać rację. Przyjaźń
by nam się nie udała. To był głupi pomysł. Cierpielibyśmy oboje, tak, jak ja cierpiałam,
gdy przyjaźniliśmy się, a ty byłeś w związku z Pauliną. Ale zaproponowałam tę
przyjaźń po to, by ostatecznie nie wyrzucać cię z mojego życia, by wciąż mieć z
tobą kontakt, gdy odejdę już z firmy. Bo wiedziałam, że będę za tobą tęsknić –
patrzył jej prosto w oczy i czuł, jak ponownie do jego serca wlewa się nadzieja
i szczęście – Masz rację, nie przestałam cię kochać. I czułam, że ty kochasz
mnie, chociaż nie chciałam przyjąć tego do wiadomości z obawy, że znów mnie
skrzywdzisz, że nam się nie uda.
- Nie potrafiłbym cię już skrzywdzić.
Za bardzo mi na tobie zależy. I żałuję tylko jednego, że tak późno to
zrozumiałem – splótł palce ich dłoni w mocnym uścisku
- Dlatego spróbujmy. Ale pamiętaj
o jednym, trzeciej szansy nie będzie
- Nie będzie potrzebna. Nie
zepsuję tego – miał wrażenie, że jego serce właśnie w tym momencie wykonało
fikołka – Czy możemy ten nowy początek uczcić koncertem poezji śpiewanej w
teatrze i kolacją – wyjął z kiszeni jego z zaproszeń, które chwilę wcześniej
wcisnął mu Daniel
- Myślę, że to bardzo dobry
pomysł panie Dobrzański – odparła rozbawiona. Nie zwracając uwagi na odsłonięte
żaluzje zachłannie wpił się w jej usta. Był szczęśliwy. Oboje byli.
Co prawda czekałam na coś innego, ale szczerze mówiąc bardziej odpowiada mi ten walczący Marek niż ten rozwiedziony z Ulą. Także zamiana na plus w tym okresie. Bardzo pozytywna, fajna miniatura. Wreszcie Marek zachował się jak Marek, a nie jak imitacja Marka. Jakże tego brakowało w serialu. Super niech się Marek z "Przeszłości" od niego uczy!
OdpowiedzUsuńAmicus spokojnych świąt, z mnóstwem czasu na lenistwo i zbieranie sił! Zwolnij i odpocznij. Pozdrawiam serdecznie. Wracam do sernika. KaEm.
Czekała na coś innego, ale to też jest super...
OdpowiedzUsuńFajna miniaturka, ale trochę za krótka xDD
Pozdrawiam/MM
No cóż nie będę oryginalna i napiszę, że również czekałam na coś innego. Ale wiem jak to jest nie wyrabiać się. Ja piszę na bieżąco i dlatego nigdy nie podaję konkretnego terminu.
OdpowiedzUsuńA co do opowiadania to podoba mi się. Zwłaszcza zapewnienie, że nie zepsuje tego. Tylko jak te zapewnienia mają się do opowiadania Przeszłość.Kontynuacją miniaturki opowiadanie nie mogłoby być raczej. Marek za bardzo zakochany.
Pozdrawiam miło i Zdrowych i spokojnych...
A mi się taka zmiana planów podoba. Może dzięki temu kolejne części znów będą poza terminem. Marek stawia wszystko na jedną kartę i wygrywa. Nie boi się zaryzykować a i Ulka wreszcie przyznaje się do swoich uczuć. Pozytywnie na święta. Pozdrawiam i wesołych świąt. Ania.
OdpowiedzUsuńA ja się cieszę że jest COŚ :) Sama doskonale wiem, ze w przedświątecznym czasie trudno o jakąś konkretną chwilę. Ja miniaturkę przeczytałam tuż po publikacji, ale na komentarz niestety nie miałam od razu czasu.
OdpowiedzUsuńMarek wyrasta na mężczyznę, nie boi się stanąć na wysokości zadania i powiedzieć co myśli i czuje. Idzie za prawdą, a nie chowa głowy w piasek tak jak w serialu. Lubię facetów zdecydowanych, bo tylko tacy dają poczucie bezpieczeństwa! :)
Oczywiście życzę Ci spokojnych świąt Bożego Narodzenia i ciepło pozdrawiam
A jaj,a jaj,jaj.... jak milusio i Świątecznie z prezentem.
OdpowiedzUsuńPrzeszłość zamieciona pod dywan wspomnień,pozostaje uleczona miłość.Konkretne stanowisko Marka i Ula pod ścianką.To mi się spodobało bardzo.
Amicus...Jak zawsze miłego spędzenia Świąt w spokoju i w zdrowiu. Ściskam.
Tytuł mnie na początku przeraził. Mówię sobie, że na pewno źle myślę. I miałam rację. Ula i Marek przyjaźń? To nie wypali. Pragnęliby siebie nawzajem, ale by tego nie ukazali. Znam to.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dobrze, ze tak sie lagodzi gladko sytuacja... chyba wszyscy mieli to choc raz na mysli... gdyby on sie odwazyl... no i sie odwazyl... :)
OdpowiedzUsuńI taki Marek to mi się podoba. Wie czego chce, kogo chce i dlaczego - wszystko albo nic. Amen! Ponawiam pytanie, jak zawsze przy serii "co by było gdyby?" - czy naprawdę nie dało się tak w serialu? Nie można było zrobić porządnego mężczyzny, walczącego, przekonanego o swoich uczuciach, tylko łaziła taka podróba, mało męski tchórz, bojący się odezwać, mający kinder niespodzianki zamiast ... (no wiesz czego :D). Eh. A tu proszę odważny Marek, ryzykujący ale za to z przekonaniem, że zrobił wszystko co mógł aby ją odzyskać, wykorzystał wszystkie możliwie metody. Gdyby się nie udało przynajmniej miałby pewność, że zrobił wszystko co się dało! Że walczył, starał się, próbował. Na szczęście się udało :). Do tego mądra, myśląca Ulka, odstawiająca obawy, dumę, upór i podszepty przyjaciółek na bok (tego też w serialu brakowało). To jest jej życie i jej wybory, w końcu jest dorosła, sama się w tę grę dała wciągnąć! Oboje zaryzykowali i oboje wygrali. A, że oboje wiedzą jaką smakuje życie bez tej drugiej osoby, raczej tego nie powinni schrzanić. A swoją drogą nie ma chyba nic gorszego niż usłyszeć od osoby, którą się kocha "zostańmy przyjaciółmi"! Już na starcie podszyte jest nieszczerością, bo skoro nie wyszła nam miłość, może wyjdzie przyjaźń - pytanie tylko, co to znaczy "przyjaźń" między kobietą i mężczyzną byłymi kochankami... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMiniaturka pozytywna chociaż tytuł mnie zmylił. Podoba mi się ,że tutaj Marek potrafił zawalczyć. Postawił wszystko na jedną kartę. Dzięki jego odwadze i Uli ,która posłuchała głosu serca i wygrali . Teraz mają szansę być szczęśliwy. Życzę zdrowych,pogodnych świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku.
OdpowiedzUsuńFajna taka pozytywna odskocznia od porządków i zabiegania świątecznego. Marek otwarcie powiedział co czuje, szkoda, że w serialu tak długo się ociągał, ale na szczęście Twoje opowiadania rekompensują niedoskonałości serialu. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego na Święta Kasia
OdpowiedzUsuńWitaj, dzisiaj nadszedł dzień w nadrabianiu zaległości ;). Cudowna miniaturka. Przeczytałam większość twoich miniaturek i opowiadań są przepiękne, z fantazją, potrafisz pisać w ten cudowny i magiczny sposób, który wciąga od pierwszego słowa i pozostawia głód kolejnych wrażeń. Gdy czytam twoje opowiadania to śmieję się i miejscami płaczę łzami jak grochy. Dziękuję Ci za umiejętność wzbudzania w czytelniku prawdziwych emocji. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego, niekończącej się weny ;).
OdpowiedzUsuńGenialna miniaturka, szkoda że taka krótka...
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział z niecierpliwością
Pozdrawiam
Kochani, pytanie do osób, które również mają bloga na google - czy Wy też macie problem z zalogowaniem się na konto? amicus
OdpowiedzUsuńu mnie jest OK... spróbuj Amicus na innej przeglądarce może :) czekam na cd :D
OdpowiedzUsuńno niestety nie działa mi ani na Mozilli ani na Explorerze. Mogę się zalogować na pocztę, a na bloga już nie. Mam nadzieję, że jutro wszystko wróci do normy. Dziś chciałam Wam tylko odpowiedzieć na komentarze ;)amicus
UsuńAmicus, a może spróbuj usunąć niechciane "ciasteczka" też mi się tak kiedyś zrobiło z zaskoczenia i pozbycie się cookies pomogło. Ale z googlami nigdy nic nie wiadomo. Pozdrawiam, KaEm.
OdpowiedzUsuńdziś od południa nie działa mi nawet poczta. Najwyraźniej google robi jakieś porządki przed Nowym Rokiem. W związku z tym nowy rozdział będzie dopiero po moim powrocie. Tymczasem życzę Wam byście powitali Nowy Rok tak, jak lubicie najbardziej i aby 2016 był dla Was szczęśliwy. amicus
OdpowiedzUsuńNo i masz babo placek. Szkoda. Trudno może jakoś wytrzymam byle niezbyt długo. Udanego Sylwka i spełnienia marzeń w 2o16! Pozdrawiam, KaEm.
UsuńSzkoda. Dobrego 2016 :). Ania.
Usuńbędę czekała :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twój sposób pisania, potrafisz grać na emocjach czytelnika, zgrabnie opisujesz by budować atmosferę. Trafiłam na Twoje opowiadania całkiem przypadkiem, ale to w jaki sposób opowiadasz spowodowało, że większość opowiadań czytałam kilka razy mimo, że wiem, co będzie dalej ;)co do samej miniaturki to chyba nie będę oryginalna pisząc, że nie tego się spodziewałam po tytule- fajne zaskoczenie ;) dziękuję i pozdrawiam, czytanie Twoich opowiadań to sama przyjemność
OdpowiedzUsuńAmicus...czekam B-)
OdpowiedzUsuń- my. Czekamy :). W sumie Amicus zapowiadała coś na 5-6. Także dobrze, że dziś już 4 :). Pozdrawiam czekających. KaEm.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego, zdrowka, pomyslnosci, zeby sie darzylo i zeby sie wreszcie cos wyswietlilo... :) :) :)
OdpowiedzUsuńJa na waszym miejscu nie liczyłabym na publikację. Coś czuje ,że Amicus napisze,że nie może zalogować się na konto albo ,że jest bardzo zmęczona albo jakąś inną głupią wymówkę.
OdpowiedzUsuńMoże i jest zmęczona. Ma do tego prawo a artystów się nie pogania.
UsuńBędzie kiedy będzie i ani minuty szybciej ;). Też czekam niecierpliwie ale za to jaka przyjemność będzie gdy się doczekam ;)
Dzięki za radę, ale wybacz nie skorzystamy! Ty nie licz, nie czekaj, nie musisz. A i jeśli ty nigdy nie chorujesz i zawsze dobrze się czujesz (w co wątpię) to zazdroszczę i gratuluję. Naprawdę. KaEm.
Usuń"artystów się nie pogania" - to dobre ha ha. A ja myślałam,że Amicus jest zwykłą blogerką.
Usuńdla mnie też jest artystką. A jak Ci się nie podoba, to nie musisz tutaj zaglądać. KaEm ma rację, nikt Cię nie zmusza do czekania i śledzenia bloga. Każdy ma prawo do zmęczenia, choroby, chwili wolnego. Jak tego nie rozumiesz, to współczuję
UsuńAle nie wmówisz mi że nie wkurza cię,że "Artystka" ciągle obiecuje publikacje, to sobie czekasz a ona ma cię w nosie.
OdpowiedzUsuńŻyczę miłego liczenia i czekania
Nie wmówię, nawet się nie staram. Ale wiedz, że mnie nie wkurza. W ogóle. Fajnie się czeka.
UsuńDziękujemy bardzo. KaEm.
Mnie też nie, bo nie samym blogiem żyje człowiek.
Usuń