B

środa, 16 grudnia 2015

'Przeszłość' III

Kolejny rozdział w niedzielę


Siedział w swoim gabinecie, wpatrzony w szybę wychodzącą na ciemną o tej porze ulicę Lwowską.
Coraz częściej wracasz do przeszłości, do tego co było. Starzejesz się Dobrzański. Dobijasz pięćdziesiątki i zebrało ci się na rachunki, podsumowania. Zaczynasz się zachowywać jak staruszek na łożu śmierci, który robi rachunek sumienia. Ale czy nie powinieneś tego rachunku zrobić już dawno. Zacznijmy od tego, czy jesteś szczęśliwy… Czy jesteś naprawdę szczęśliwy? Kiedyś odpowiedź na to pytanie była łatwa. W młodości wszystko wydawało się jasne i proste. Białe to białe, czarne to czarne. Później poznałeś odcienie szarości. Bo przecież doskonale wiesz, że nie o takie szczęści ci chodziło. Znów się oszukałeś, znów liczyłeś na coś innego. Ale w życiu nie zawsze dostajemy to, co chcemy. Teraz możesz się zacząć zastanawiać nad ludźmi, których skrzywdziłeś. Oooo, tych jest zdecydowanie wiele. Raniłeś od lat młodzieńczych. Skrzywdziłeś swojego przyjaciela, który nakrył cię w łóżku ze swoją dziewczyną, krzywdziłeś później te wszystkie zapatrzone w ciebie kobiety. Brałeś, ale nie potrafiłeś dawać. Bo doskonale wiesz, że nie chodziło w tym wszystkim o zasypywanie tych panienek drogimi prezentami, ale o uczucia. One wszystkie pragnęły tylko jednego, żebyś je kochał. Ale ty nie potrafiłeś kochać. Nigdy nie poznałeś smaku miłości. Nawet twoja narzeczona nie potrafiła w tobie wzbudzić cieplejszych uczuć. Ją też krzywdziłeś przez lata, zdradzając ją dziesiątki razy. Ona też nie była idealna. Ale może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdybyś ty był inny. Może i ona byłaby łagodniejsza. Nie pragnęła wiele. Chciała tylko, żebyś ją kochał i był jej wierny. Nie potrafiłeś. Aż wreszcie stanęła na twojej drodze ta, która potrafiła poruszyć struny twojego serca, która zaczęła na nich grać jak najlepszy wirtuoz świata. Nie była piękna, zjawiskowa. Nawet nie była ładna. A jednak zwróciłeś na nią uwagę dzięki jej charakterowi. Rozkochała cię swoją dobrocią, łagodnością, oddaniem. A później z brzydkiego kaczątka zrobił się łabędź. Rozkwitła, wypiękniała. Ją też skrzywdziłeś. Przez długie miesiące ją oszukiwałeś, mamiłeś, składałeś obietnice bez pokrycia. I mimo tego, że kochałeś, że chciałeś dać jej to wszystko, co jej obiecywałeś, to wiedziałeś, że nigdy nie dasz jej siebie. Ty od dawna byłeś przyrzeczony innej. I choć chciałeś, nie potrafiłeś się z tego wyplątać. Byłeś tchórzem. Bałeś się reakcji narzeczonej, otoczenia, rodziców. Bałeś się, że przyjaciel cię wyśmieje. I w jednej chwili wszystko się wydało. W niefortunnych okolicznościach dowiedziała się o intrydze. I gdy zrozumiałeś, że właśnie ją tracisz, przestałeś się bać. Nic się nie liczyło, oprócz niej. Bardzo długo starałeś się odzyskać jej zaufanie. Bardzo długo starałeś się jej uświadomić, że to już nie jest gra, że ty ją naprawdę kochasz. Musiałeś pokonać wiele przeciwności. Otoczenie wam nie sprzyjało. Była twoja była, która wciąż liczyła na twój powrót i był Piotr. Ale wreszcie się udało. Odzyskałeś swoją miłość. Miałeś wrażenie, że unosisz się kilka centymetrów nad ziemią, a ptaki śpiewają tylko dla was. Nie chciałeś tracić już ani chwili. Chciałeś z nią mieszkać, ożenić się, stworzyć rodzinę. Miałeś prawie trzydzieści lat i byłeś gotowy stać cię odpowiedzialnym mężem i ojcem. Miałeś dość zabaw i hulanek. Chciałeś stabilizacji i ciepłego domu. Razem z Ulą taki stworzyliście. A gdy dowiedziałeś się, że jest w ciąży oszalałeś ze szczęścia. Marzyłeś o małej księżniczce, którą będziesz mógł rozpieszczać. I po dziewięciu miesiącach przyszła na świat Zosia.
Jego rozmyślania przerwała dzwoniąca komórka.
- Tak kochanie?..... Tak, tak już skończyłem. Właśnie wychodzę. Będę za pół godziny – westchnął i się rozłączył. Rzeczywistość wzywa!
Gdy wszedł do salonu zobaczył elegancko nakryty stół. Po chwili pojawiła się jego żona, niosąc półmisek z pieczoną kaczką
- Przygotowałam kolację – posłała mu uśmiech – Ostatnio tak rzadko bywasz w domu, dlatego pomyślałam, że ta kolacja będzie dobrą okazją, żebyśmy spędzili razem trochę czasu. Zdecydowanie się ostatnio przepracowujesz – zaplotła dłonie na jego karku i krótko musnęła jego usta.
- Tak, masz rację – mruknął - Ale z drugiej strony doskonale wiesz, że zbliża się jesienny pokaz i nie mam wyjścia. Muszę wszystkiego dopilnować
Tego wieczora znów siedział na parapecie.

Od Świąt Bożego Narodzenia zostały cztery dni. Lubił ten czas. Wszyscy ludzie byli wobec siebie bardziej uprzejmi, kolorowe dekoracje przypominały o nadchodzących świętach, a uroku dodawał śnieg, który spadł kilka dni temu.
- Kochanie, moja mama już się nie może doczekać, aż przyjedziemy na Wigilię. Zaproponowała, że możemy zostać na całe dwa dni. Wspaniale prawda? – Sandra była wyraźnie podekscytowana wizją spędzenia świąt u swojej rodziny w Toruniu
- Ja pierwszego dnia muszę wrócić do Warszawy. Po południu jestem umówiony z dziećmi
- No chyba sobie żartujesz? – oburzyła się. Zirytowała go
- Nie wiem, o co ci chodzi. Co roku jest ten sam problem. Wiążąc się ze mną wiedziałaś, że mam dwójkę dzieci. To naturalne, że chcę się z nimi spotkać w święta!
- To zaproś je do nas. Przygotuję jakąś kolację, albo obiad.
- Jestem już umówiony z Ulą
- No oczywiście, że z Ulą – prychnęła – Bo tutaj bardziej chodzi o spotkanie z nią! Dzieci są tylko pretekstem!
- Czy ty siebie słyszysz? – szyderczo zaśmiał się pod nosem – Zosia przyleciała tylko na tydzień. I nie dziwię się, że chce ten czas spędzić z matką, za którą bardzo tęskniła. Poza tym nie jadę tam tylko do niej i Ulki. Będą tam również moi rodzice
- Jak na kochającą się rodzinkę przystało – syknęła – Z Ulą oczywiście chętnie się zobaczą w święta, bo o zaproszeniu nas na Wigilię nawet nie pomyśleli. Ba, nie pomyśleli, żeby nas zaprosić na kawę w drugi dzień świąt. Nie cierpią mnie
- Rozmawialiśmy o tym już setki razy i nie zamierzam po raz kolejny do tego wracać. Pojadę z tobą do Torunia na Wigilię, pierwszego dnia po śniadaniu wrócę do Warszawy. Jeśli chcesz możesz wrócić ze mną
- I będę siedziała sama w domu? – weszła mu w słowo
- Jeśli nie, zostaniesz u rodziców. Ja przyjadę po ciebie drugiego dnia
- Jasne, co roku to samo
- Nie każ mi wybierać między tobą a dziećmi – rzekł zdecydowanie i chwytając po drodze płaszcz wyszedł z mieszkania
Pokonując kolejne metry parkowej alejki rozmyślał. Ostatnio było to jego ulubione zajęcie.
Sam już nie wiesz, czy dokonałeś właściwego wyboru, prawda? Po co ci to było? Chwilowy kaprys, który przekreślił wszystko. Masz wrażenie, że Sandra ma wiele wspólnego z Pauliną? Obie nieustępliwe, skupiona na sobie i swoich potrzebach. Obie lekko wyniosłe i nie akceptujące słowa ‘nie’. Masz już serdecznie dość tych corocznych przepychanek o święta. Masz dość Wigilii u jej rodziny. Znów teściowa będzie wygłaszać peany na twoją cześć, jak to dobrze, że jej córka ułożyła sobie życie z kimś takim, jak ty. A ta wychuchana jedynaczka będzie opowiadać, jakie to wasze małżeństwo jest idealne. Bzdura! Nie jest idealne. Nie ma idealnych związków, bo nie ma idealnych ludzi. A w drodze powrotnej znów będziesz musiał wysłuchiwać, jak to musiała kłamać, bo oczywiście wasze problemy w związku są tylko i wyłącznie winą Uli. Mimo, że od blisko trzech lat nie jesteście małżeństwem Sandra wciąż upatruje w niej zagrożenie. Trudno, żebyś jednym zdecydowanym ruchem wykreślił Ulę ze swojego życia. Przecież łączy was piętnaście lat małżeństwa, łączą was piękne wspomnienia. A nade wszystko łączy was Kuba i Zosia, dwójka fajnych dzieciaków. Teraz się cieszysz, że nie zostałeś ojcem po raz trzeci. Na samym początku zapowiedziałeś Sandrze, że nie godzisz się na dziecko, że nie chcesz mieć ich więcej. Przez długie miesiące próbowała cię przekonywać. Jest od ciebie o pięć lat młodsza i marzyła by zostać jeszcze matką. Twierdziła, że czterdziestka, to ostatni dzwonek. Byłeś nieustępliwy. Teraz wiesz, że dobrze zrobiłeś.

35 komentarzy:

  1. Świetna niespodzianka, takżem czuła, że coś tu może być, ale jeśli ten rozdział miał mi coś wyjaśnić to niestety się nie udało. Skoro Marek jest taki skory do wspomnień, taki troskliwy ojciec, tęskniący za dziećmi i byłą żoną, to na co mu ta Sandra i rozwód z Ulką? Nie kumam. Ale poczekam. Jaki chcesz kolor tego szalika :D? Pozdrawiam, KaEm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja tu wychodzę naprzeciw Waszym oczekiwaniom, wstawiam rozdział wcześniej, a tu tylko 3 komentarze? a taka imponująca liczba była pod poprzednim rozdziałem... no nic... możesz mi zrobić kilka - czarny, szary, czerwony :P Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ojej zapomniałam wspomnieć, że na razie do wyboru masz: zgniły zielony, rażący pomarańczowy i urzekający różowy. Nie rób mi przykrości, na coś musisz się zdecydować. KaEm.

      Usuń
  2. Niestety nadal nie wiem o co chodzi,nic mi się nie rozjaśniło. Chwilowy kaprys- Sandra , czyli wygląda na to że zdradził Ulkę. Dobrzańscy nie akceptują nowej synowej i odwiedzają byłą żonę Marka, o co tu chodzi ? Te przemyślenia Marka z których wynika, że nadal zależy mu na Uli , to po co żenił się z Sandra? Mam tyle pytań , ale i tak wiem że na nie odpowiesz więc pozostaje tylko cierpliwie czekać. Pozdrawiam B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak Ty mnie już dobrze znasz ;) ale cieszę się, że stawiasz te pytania, że się zastanawiasz, że nic nie jest jasne... o to chodziło ;) pozdrawiam

      Usuń
  3. Nie wiem jaki błąd popełnił Marek ,że Ula jest jego byłą żoną. Jednak te przemyślenia bardzo mi się podobają. Spojrzenie z jego perspektywy. W tym opowiadaniu jest wiele tajemnic ,które chce się odkryć. 15 lat małżeństwa nie przekreśla się od tak więc była jakaś przyczyna. Nie rozumiem tylko dlaczego jest z Sandrą. Dzieci mają zdolne i może jest szansa naprawić błędy przeszłości. Sandra chyba nie jest do końca szczęśliwa będąc jego żoną. Myśle ,że wyjazd i Sandra to były dwa powody dla ,których posypało się małżeństwo. Tylko Ula jest jakaś za miła dla Marka jeśli to on odpowiada za rozpadł ich związku. A może to ona? Nic pozostaje mi na razie domyślać się. Nie osądzam ich bo jeszcze nie znam ich przeszłości . Pewnych zdarzeń ,które wpłynęły na to co jest teraz. Wszystko jest trochę skomplikowane ale w tym tkwi urok tego opowiadania. Czekam na cd. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię trzymać Was w napięciu ;) i lubię gdy jak najdłużej nie wiecie o co dokładnie chodzi ;) bo później, jak wszystko staje się oczywiste, to już nie ma takiego funu. Niemniej jeszcze trochę, jeszcze jeden rozdział, jeszcze dwa i już będziecie wiedzieć dlaczego się rozstali. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Rozmyślania Marka są takie głębokie, krytyczne i takie prawdziwe...Aż trudno uwierzyć, że facet potrafi wejść w siebie i przemyśleć swoje życie. Oni wydają się tacy powierzchowni, lecz wydaje mi się, że Ty właśnie ukazałaś mężczyznę. Może pogubionego, zaśniedziałego, ale tego prawdziwego. Szkoda tylko małżeństwa Ulki i Marka. Już wiemy, że nie są małżeństwem od 2 lat, z Sandrą są 2 lata...ale czy to przez Sandrę...mam nadzieję przekonać się już wkrótce. Choć patrząc na relacje Ulki z teściami, to musiała być jakaś wina Marka...bo oni nie akceptują Sandry. A tak swoją drogą, może się czepiam, ale imię Sandra kojarzy mi się właśnie z kimś pustym i zapatrzonym w siebie (choć nie znam żadnej)... Ale, że Marek dał się wrobić w ślub z nią...coś tu jest na rzeczy...
    i proszę tak samo przesunąć niedzielę, jak i piątek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. być może facet tak nie potrafi - nie wiem, ale niestety autorem tego opowiadania jest kobieta ;) i tak sobie marzę, że może gdzieś tam w odległej galaktyce jest taki, który się nad sobą zastanawia i potrafi oceniać siebie krytycznie. Ula i Marek nie są małżeństwem prawie od 3 lat.
      tym razem niedziela, to niedziela. Święta się zbliżają i mam masę spraw na głowie. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Uwielbiam takie "piątki" ;) Już nie mogę się doczekać niedzieli :) A jeśli chodzi o opowiadanie to jest ciekawie i czekam na więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że póki co wciąż potrafię Was trzymać w zawieszeniu i niewiedzy. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. "Wiem, że nic nie wiem!". Tym razem pasuje najlepiej. Cholera, a tak bardzo nie lubię nie wiedzieć! Co Ty znowu wymyśliłaś?! O co tu chodzi? Pewne podejrzenia mam, nie mogę powiedzieć, że graniczące z pewnością, ale jednak coś mi się tli! Ale do rzeczy. Bilans Marka na razie nie jest zbyt pozytywny. Wnioskuję (może błędnie), że sam jest sobie winien, że po stronie minusów jest więcej pozycji. Co go tak nagle na wspominki i porządkowanie życia rodzinnego zebrało... Hm. Ma żonę, byłą żonę, fajne dzieci, prawie 50 na karku, coś się musiało stać, że na taki bilans się porwał. Jedyne pocieszenie dla niego jest takie, że wszyscy się starzejemy. Nieuchronnie. Tylko, że jedni z godnością inni wprost przeciwnie. Co niby ma/miało być tym chwilowym kaprysem? Rozwód, romans z Sandrą (jeśli takowy był), małżeństwo z Sandrą? Nie rozumiem. Znaczy ja wiem, ale ciekawa jestem do jakich wniosków dojdzie Marek. Po co mu Sandra skoro coraz bardziej go drażni? Skoro traktuje, ją jak obcego człowieka, jak już się dał wmanewrować w małżeństwo to albo niech brnie dalej, ale przekonywująco, albo niech uczyni "byłą żoną" kolejną kobietę! Kim Sandra była/jest dla niego -kolejnym kaprysem czy pocieszeniem? Chyba nie jest dla niego bardzo ważna. Fajnie, że Marek chce spędzić czas z dziećmi, fajnie, że o nich myśli, ale takie traktowanie (jakby nie patrzeć małżonki) nie jest zbyt uczciwe. Skoro jest jego żoną! Wiedziała, że ma dzieci, że miał jakieś życie przed nią, że będzie chciał z dziećmi spotykać i za to dla Marka plusy. OK. Ale zarówno dzieci, jak i rodzice Marka nie akceptują Sandry, a do tego on sam też nie ułatwia jej roli bycia żoną numer 2. W sumie chyba oboje nie traktują swojego związku poważnie, wypadałoby chociaż porozmawiać jakie się ma pomysły na święta?! Czy oni w ogóle o czymś rozmawiają? Bo mam wrażenie, że żyją obok siebie a nie z sobą, mają zupełnie inne wizje wspólnego życia. Więc ponawiam pytanie po co był ślub?! A już fakt, że nie chciał mieć z nią dzieci powinien jej jasno dać do zrozumienia, że poważnie jej nie traktuje. A może to ona zagięła na niego parol i skutecznie "przekonała" do wspólnego pożycia?! I dlatego nie ma co liczyć na akceptację, że strony wszystkich pokoleń Dobrzańskich? Najpierw zafundowałaś nam rozwód, potem Sandrę, teraz jeszcze Dobrzańskich nie tolerujących nowej synowej... Wnioski nasuwają się same, ale się powstrzymam. Zacisnę zęby i nie pisnę ani słowa. W sumie zastanawiam się po co ja się tak rozpisuję, skoro i tak nic, a nic mi to nie pomaga... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja lubię, jak Ty nic nie wiesz i gdybasz. Wychodzą Ci wtedy najlepsze komentarze. Po co się rozpisujesz? Żeby sprawić mi przyjemność! Ja piszę dla Waszej przyjemności (trochę dla swojej też, ale cicho ;)), a Wy komentujecie dla mojej :) Tak jest chyba sprawiedliwie.
      Czyżbyś chciała, że babcia Hela nie lubiła Uli, a ubóstwiała Sandrę? No nie tym razem ;) Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
    2. Taa, nie bierz mnie pod włos! Najbardziej to Ty lubisz się nade mną znęcać. Złośliwa kobieto! A jeśli dla Twojej przyjemności to niech będzie. Niech stracę :D.
      Do babci Heleny na razie uwag nie mam :). Na razie!
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Po przeczytaniu, coś tam wiadomo, ale pytań ciągle mnóstwo, co się stało między Ula i Markiem, 15 lat byli szczęśliwi, czyżby Marek zdradził po takim czasie jest jeszcze tyle rzeczy nie jasnych, ale pewnie kolejne informację będą nam dawkowane wraz kolejnymi rozdziałami, ach trzyma w napięciu, Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że jeszcze trzyma w napięciu. Ale już niebawem wszystko będzie jasne... niestety ;) Pozdrawiam

      Usuń
  8. Mam takie same wrażenia jak moje poprzedniczki. Nadal niewiele wiadomo. Skoro Marek tak tęskni za dziećmi, chce być dobrym ojcem to po co mu był związek z Sandrą. Po co mu była Sandra. Czekam na więcej zdecydowanie. Ania.

    OdpowiedzUsuń
  9. super rozdział. Jestem ciekawa co sie wydarzy pozniej. Moze uda Ci się dodać jeszcze przed niedzielą. Pozdrawiam MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie. Tym razem niestety niedziela i to chyba dopiero pod wieczór. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Intrygujesz ;) Mam coraz więcej pytań. Czekam na niedzielę. Pozdrawiam Weronika;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za niemanie dziecka to jakieś pocieszenie.Dziecko, gdzie nie ma prawdziwej miłości to zły pomysł, bo Marek tej całej Sandry na pewno nie kocha tak mocno jak Uli. Ciągle coś czuje do niej to widać,słychać i czuć.Pewnie chodziło o jakiś drobiazg, że rozstali się albo ktoś namieszał miedzy nimi i nie potrafili porozmawiać szczerze. Liczę, że kolejne Boże Narodzenie spędzą już razem. Zastanawiam sie tylko co się musi stać, aby zrozumieli , że się kochają i będą aż do śmierci.
      Pozdrawiam miło.

      Usuń
    2. Weronika, cieszę się, że to opowiadanie Cię zaciekawiło. Pozdrawiam i zapraszam w niedzielę

      RanczUla,
      Kocha, nie kocha, oto jest pytanie ;)
      A kto powiedział, że wrócą do siebie? Może będą żyć w przyjaźni dla dobra dzieci, jednak osobno ;) W końcu Marek zaobrączkowany
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Raz się rozwiódł to równie dobrze może zrobić to drugi raz. Wprawę ma.

      Usuń
  11. Cieszę się, że robisz nam takie miłe niespodzianki. Nie mogę się doczekać kolejnego...
    Pozdrawiam miło xDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się cieszę, że Wy się cieszycie. Pozdrawiam

      Usuń
  12. Coraz bardziej wciaga mnie ta historia, :)) czekam z niecierpliwoscia, co wydarzy sie dalej :)
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  13. Według mnie Marek zdradził Ulę z Sandrą i chyba dociera do niego, że to nie był dobry pomysł na dalsze życie. Chyba zaczyna rozumieć, że nigdy nie przestał kochać Uli a Sandra to tylko chwilowy kaprys "Sam już nie wiesz, czy dokonałeś właściwego wyboru, prawda? Po co ci to było? Chwilowy kaprys, który przekreślił wszystko."
    Pozdrawiam ciepło DS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że o slub mu chodziło.Po zdradzie Ula miła by nie była.

      Usuń
    2. wielką radość sprawiają mi te Wasze komentarze, analizowanie i zastanawianie się, 'co się stało' i 'co się stanie' :) Pozdrawiam

      Usuń
  14. Witaj Amicus. Obiecałam,że będę wpadała od czasu,do czasu na Twoja stronkę i oto jestem.
    Co do poprzednich opowiadań...szapo ba.
    W dzisiejszej treści,bardziej zagłębię się filozoficznie. Twoje opowiadanie,pozwala mi na swobodną wypowiedź moich myśli.Troszkę będzie szarpane,ale tak wiele myśli mi przebiega co do tego opowiadania. Otóż.
    Dla mnie Marek,to osoba o dwóch osobowościach,dwóch charakterach.. złym i dobrym,czyli czarnym i białym,gdzie zło jest wyższością nad dobrem.
    Dokonuje dogłębnej spowiedzi,wobec samego siebie.
    Zauważa wyeliminowaną dozgonną miłość Uli i utracone z nią szczęście.Zauważa odcienie szarości,które wiele dają mu wiele do przemyślenia,bo boli go,że zniszczył wszystko dobro,a pozwolił wkroczyć do jego życia,złu.
    Dzisiaj dojrzały mężczyźnie,o łagodnym charakterze,tym dobrym,który mimo wyrządzonych krzywd i zła,cieszy się na spotkanie z dziećmi,z byłą żoną.Dostrzega tym samym,wymazane szczęście, radość i miłość.Toczy sam ze sobą wewnętrzną walkę,bo ma żonę,z którą winien być bardzo szczęśliwy,a jednak,nie dostrzega u niej walorów,a samo zło,jego złe decyzje i poczynania,które przyjmuje z agresją.
    Sądzę,że między nimi byłoby dobrze,gdyby o sobie nie dała znać,zazdrość o dzieci i Ulę... ale czy tylko o to?
    Wydaje mi się,że oboje będą toczyć bez sensowa walkę o swoje racje,o nicość.
    Marek,toczy wewnętrzną wojnę sam ze sobą,z dobrem i złem.
    Wewnętrzne zło ma nad nim władzę,sam zadaje sobie ból,gdyż ciągle żyje przeszłością.Czas i pora postanowić i wybrać drogę życia,ponieważ wiszą nad jego głową,kolejne deszczowe czarne chmury.Wiem jedno,że dojrzałość potrafi o sto osiemdziesiąt stopni zmienić życie.
    Mam nadzieję,że z tych moich rozmyśleń,utrwalisz mnie w błędzie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps.Powinnam przeczytać za nim ujawnię tekst z błędami...
      ..wybrać dalszą drogę życia z żoną..
      Przepraszam.

      Usuń
    2. Nie warto było się wysilać.Wszystkiego najlepszego.
      Dzięki,pozdrawiam.
      MT

      Usuń
  15. Coraz bardziej mi sie podoba to opowiadanie ! ��
    Eww.

    OdpowiedzUsuń