B

wtorek, 29 września 2015

'W chmurach' V

W koprodukcji z K.!  


Prowadząc córkę za rękę wolnym krokiem zmierzał w kierunku umówionego miejsca w parku. Czekała już na nich lekko podekscytowana, ale i niepewna, czy ta mała dziewczynka ją zaakceptuje. Póki co ustalili, że przy dziecku nie będą okazywać sobie czułości, a Marysia miała ją poznać jako znajomą taty. W porównaniu ze zdjęciem dziewczynka była nieco wyższa i jeszcze bardziej podobna do ojca.
- Kochanie – nachylił się w stronę córki – to jest właśnie pani Ula, o której ci opowiadałem – z nieukrywanym zachwytem spojrzał na Cieplak – A to Marysia
- Miło mi ciebie poznać – wyciągnęła w jej kierunku dłoń, ale ta nie wykonała nawet najmniejszego gestu
- Przywitaj się – upomniał ją i dopiero wówczas siedmiolatka uścisnęła dłoń i bąknęła niewyraźne ‘dzień dobry’. Mina Ulki nieco zrzedła, gdyż spodziewała się większego entuzjazmu, ale postanowiła tak szybko się nie poddawać.  Wyciągnęła z torebki pudełko Ptasiego Mleczka i podała dziewczynce
- Tata wspominał, że lubisz waniliowe – mała brunetka nawet nie zainteresowała się kolorowym pudełkiem
- Babcia nie pozwala mi jeść tyle słodyczy. Mówi, że cukier jest niezdrowy – odparła i jak gdyby nigdy nic wyminęła dwójkę dorosłych, siadając na ławce i kreśląc czubkiem buta dziwne wzory na piaszczystej alejce. Dobrzański westchnął wymownie i spojrzał na Ulę przepraszająco.
- Jak audyt? – zapytał chcąc dać córce chwilę na oswojenie się z obecnością Cieplak
- Dobrze – usiadła po drugiej stronie ławki, on zajął miejsce pośrodku obu dam – Przebiegł szybko i sprawnie. Raport ma być na początku przyszłego tygodnia, ale generalnie wszystko wypadło dobrze bez większych zastrzeżeń.
- Cieszę się – posłał jej czułe spojrzenie by po chwili odwrócić głowę w stronę swojej córki – Marysia najlepiej z całej klasy radziła sobie dzisiaj na zajęciach z rytmiki. Wychowawczyni zachęca by zapisać ją na zajęcia taneczne, bo ponoć ma do tego dryg – opowiadał
- Lubisz tańczyć? – zagadnęła Ula, ale spotkała się z milczącą odpowiedzią. Spuściła głowę w geście kapitulacji zdając sobie sprawę, że zachowanie dziecka nie wynika z nieśmiałości, a czystej ignorancji. Dobrzański miał ochotę ją przytulić, ale doskonale zdawał sobie sprawę, że to tylko pogorszyłoby sytuację.
- Tatusiu – odezwała się wreszcie mała – czy możemy już iść do domu? – wlepiła w niego wyczekujące spojrzenie
- Ale dopiero przyszliśmy – zauważył przytomnie i przerzucał swój wzrok z Marysi na Ulę. Ta pierwsze nieustępliwie oczekiwała twierdzącej odpowiedzi. Ta druga ze smutną miną dała mu znać, że lepiej będzie nie przedłużać tego spotkania na siłę – No dobrze – chrząknął wstając – Zadzwonię wieczorem – szepnął w stronę Cieplak i ruszył z córką w stronę auta. Gdy odeszli kilka kroków rozpoczął rozmowę
- Dlaczego byłaś taka niemiła dla pani Uli? – mała jedynie wzruszyła ramionami – Ze mną też nie będziesz rozmawiać? Kochanie, tak nie można.
- Nie lubię jej – bąknęła pod nosem
- Ale nawet nie miałaś okazji jej poznać – westchnął - Nie dałaś jej szansy. Bardzo lubię panią Ulę i chciałbym, żebyście się poznały i polubiły
- Ale ja nie chcę – fuknęła i wyprzedzając ojca biegiem ruszyła w stronę auta.

Wieczorem Ula nie była zbyt rozmowna. Szybko zakończyła konwersację wykręcając się bólem głowy i prezentacją, którą musi dokończyć. Umówili się na lunch następnego dnia. Gdy pojawiła się w ich ulubionej knajpce zachowywała dystans, była wyraźnie zamyślona.
- Uważam, że powinniśmy zakończyć naszą znajomość – oznajmiła po skończonym posiłku. Spojrzał na nią przerażony. Przez jego głowę w ułamku sekundy przeleciało tysiące myśli. Czyżby powodem jej decyzji było wczorajsze spotkanie, czy może jest coś, o czym nie wie?
- Dlaczego? – ledwie wydusił z siebie
- Tak będzie lepiej – nie potrafiła spojrzeć mu w oczy. Wszystko, co mówiła, mówiła wbrew sobie
- Dla ciebie, czy dla mnie? – dociekał
- Dla Marysi. Wyraźnie dała znak, że mnie nie akceptuje i zanosi się na to, że szybko ten stan się nie zmieni.
- Rozmawialiśmy o tym wczoraj. Tłumaczyłem ci, że być może popełniłem błąd, że zbyt krótko z nią rozmawiałem, nie wyjaśniłem jej wszystkiego, nie przygotowałem odpowiednio. Daj jej trochę czasu
- Tak będzie lepiej – po raz kolejny powtórzyła słowa, które doprowadzały go do furii – To dziewczynka, która w swoim krótkim życiu wiele przeszła. Ja nie mogę od tak wkraczać do jej życia i burzyć poczucia bezpieczeństwa. A moją obecność w waszym życiu odebrała właśnie jako zagrożenie.
- Oswoi się – przekonywał
- A jeśli nie? – wreszcie obrzuciła go spojrzeniem pełnym bólu i żalu – Będziemy w to brnąć dalej, aż w końcu po miesiącu, dwóch wykrzyczy, że nie chce mnie w waszym życiu, że mnie nienawidzi, że odebrałam jej ojca. Nie chcę tego - pokręciła głową
- Proszę cię, nie zostawiaj mnie – splótł palce ich dłoni w mocnym uścisku. Pogładziła kciukiem jego dłoń.
- Jesteś dla mnie bardzo ważny, ale jestem już dużą dziewczynką i wiem, że są rzeczy ważniejsze. Nie mogę i nie potrafię ciągnąć tego dalej. Powinniśmy przestać się kontaktować – rzuciła i zrywając się z miejsca po prostu uciekła z lokalu. Nawet nie próbował ukrywać, że miał łzy w  oczach.

- Powiesz mi, co się dzieje? – zagadnęła go matka, gdy w niedzielne popołudnie sączyli kawę w ogrodzie – Twoje zachowanie zaczyna mnie niepokoić. W ubiegłym tygodniu przyjechałeś po Marię pełen euforii, a dziś gdy tylko przekroczyliście próg naszego domu mam wrażenie, że zaczynasz popadać w stany depresyjne. Takie zmiany zachowania o sto osiemdziesiąt stopni nie są normalne – zmarszczyła brwi
- Poznałem kobietę – odezwał się po dłuższej chwili milczenia – Piękną, mądrą, wspaniałą – lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy - Spotkaliśmy się w samolocie lecącym do Amsterdamu. Przy niej po raz pierwszy poczułem, że mogę być jeszcze szczęśliwy. Uznałem, że znamy się wystarczająco długo, żeby przedstawić ją Marysi. Zorganizowałem spotkanie w parku trzy dni temu i kaplica. Marysia nawet nie chciała jej poznać. Od pierwszej sekundy dało się wyczuć jej niechęć. Wyraźnie dała znać, że jej nie zaakceptuje.
- A tobie na tej kobiecie bardzo zależy, prawda? – pokiwał głową ze smutną miną
- Ula następnego dnia oznajmiła mi, że dla dobra dziecka wycofuje się z tej relacji. Nie mogę jej zmusić. Nie mogę zmusić ich obu do tego, by się polubiły.
- Wiem, że córka jest dla ciebie ważna, ale nie możesz rezygnować ze swojego życia – spojrzała na niego poważnie – Jesteś jeszcze młody, zamierzasz być do końca życia sam? Całe życie przed tobą i musisz to jakoś poukładać. Musisz przekonać je obie, że każda z nich jest dla ciebie ważna w trochę inny sposób. Marysia nigdy nie zastąpi ci Uli, Ula nigdy nie zastąpi Marysi. Ona w końcu dorośnie, wyprowadzi się z domu, a ty zostaniesz sam. Pomyśl o tym
- Co mam zrobić, skoro ona nawet nie chce słyszeć o kolejnym spotkaniu? – westchnął zrezygnowany
- Nie odpuszczaj. Dobro dziecka to jedno, a pozwalanie sobie wejść na głowę to drugie. Musisz z nią porozmawiać. Przekonać, że jest dla ciebie ważna, ale Ula również odgrywa w twoim życiu ważną rolę i bardzo chcesz, żeby się dogadały. Musisz stosować metodę małych kroków – pogłaskała go po plecach – Może niezbędne będzie zasięgnięcie rady psychologa. Na to potrzeba czasu, ale wierzę, że prędzej czy później wszystko się ułoży, one się dogadają, a ty będziesz wreszcie w pełni szczęśliwy – uśmiechnęła się pokrzepiająco – Zresztą Marysia dorasta, Paulina kompletnie przestała się nią interesować, będzie potrzebowała w domu wzorca, z którego będzie mogła czerpać. Głowa do góry!


Jeszcze tego samego dnia zostawił córkę pod opieką rodziców i z piskiem opon ruszył w kierunku jej osiedla. Gdy tylko otworzyła mu drzwi porwał ją w ramiona
- Nie odpuszczę, bo cię kocham - rzekł tonąc w jej błękitnym spojrzeniu i zaniósł wprost do sypialni - Wszystko się ułoży - szepnął zanim gwałtownie wpił się w jej usta

11 komentarzy:

  1. na teraz tylko WOW...reszta później :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa dni minęły jak jeden :). Super. Na razie niestety Marysia nie jest nawet w połowie tak urocza jak Tatuś, ma za to coś po mamusi - charakterek. Wypisz, wymaluj Paulinka w wersji mini. Chociaż mam nadzieję, że to tylko ułamek i że jakieś normalne cechy po Tatusiu Idealnym też ma. Ale jest za to wreszcie normalna Helena, tego się po niej nie spodziewałam kochająca, mądra matka - a nie oszukujmy się często jej się to nie zdarza :D. Ma kobieta w 100% rację, dziecko jest najważniejsze, trzeba się liczyć z jego dobrem, ale nie można dla niego rezygnować z siebie. Do końca życia Marek ma być nieszczęśliwy bo Marysia nie lubi Uli? Pewnie każdej następnej też by nie zaakceptowała. Córeczka Tatusia chce mieć go tylko dla siebie, ale co będzie za 10,15, 20 lat? Na szczęście Marek Idealny zdaje sobie sprawę, że musi być mostem między dwoma kobietami jego życia, które kocha i z żadnej z nich nie chce i nie może zrezygnować! Dogadają się wszyscy i jeszcze będą szczęśliwi. Dadzą radę. Prawda? Pozdrawiam i cieszę się, że już się lepiej czujesz. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kilka myśli dotyczących Twojej notki tak długo wyczekiwanej :) Muszę przyznać, że KaEm świetnie ujęła zachowanie Marysi i Heleny. Choć muszę przyznać, że jestem nieźle zaskoczona normalną Heleną ;) Oby takich matek więcej...bo zazwyczaj babcie rozczulają się nad wnukami i wg nich dorośli powinni całe swoje życie podporządkować dzieciom...stąd niestety kryzysy małżeńskie, bo kobiety poświęcają czas dziecku, a nie pielęgnują związku z mężem. Helena ma tu 100% racji, bo Maria dorośnie i wyfrunie, a Marek zostanie sam. Szczerze, to w taki sposób wychowujemy małego egoistę, a tego Marek z całą pewnością nie chce.
    Końcówka mówi sama za siebie----rewelacja. Miłość góry przenosi i jestem przekonana, że tak też będzie z Marysią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto było czekać :)
    Eww.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale sie wyczekalam, ze juz nawet koncoweczki nie chce... ciag dalszy wystarczy.... Cos sie skomplikowalo... ale Ula chyba za wczesnie sie poddala... pierwsza reakcja dziecka nie jest ostateczna... Chyba on ja przekona do dzialania... zagra na zmyslach i bedzie... :)
    czekam na dalszy ciag :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak przypuszczałam, że Mania nie będzie zachwycona nową znajomą taty, przed Markiem trudne zadanie, zbliżyć do siebie dwie kobiety , na których mu zależy. Bardzo pozytywna HD i ma rację za kilka lat Mania wyfrunie z gniazdka , a Marek zostanie sam , a wtedy może być za późno na układanie sobie życia, pozdrawiam B.
    PS. kiedy dodasz drugą część "Błędu "?

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekamy aż się w końcu doczekałyśmy, tak jak większość przypuszczała mała Marysia jeszcze namiesza, oby się przekonała do Ulu tak jak tatuś, a wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam Kasia
    Ps. Mam nadzieję, że ze zdrowiem już lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Warto było czekać. To już nie jest tylko fascynacja, to już poważna relacja, padają ważne słowa i deklaracje. Dobrze, że Marek nie dał się sterroryzować córce, którą na pewno kocha i która jest dla niego najważniejsza, ale nie może siedmioletnie dziecko decydować o tym co dobre dla rodzica szczególnie w sytuacji gdy Ula chce ją poznać, akceptuje ją i Marka jako ojca. A przecież zdarzają się sytuacje, że kobieta nie akceptuje dziecko partnera z poprzedniego związku i karze wybierać albo ja albo dziecko tym lepiej Marek robi, że będzie walczył. On chce być szczęśliwy, a szczęśliwy może być tylko z Ula i Marysią. Super. Ania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Amicus, wiem że dawno mnie tu nie było,ale przepraszam wrzesień miałam okropnie zabiegany.Opowiadania świetne,ciekawe czy Ulcia dogada się z córeczką Mareczka.
    Pozdrawiam GOZDI ^.^

    OdpowiedzUsuń
  10. Dwie miłości dwie kobiety co tu wybrać. Będzie niełatwo Markowi . Wierzę, że Marysia polubi Ulę i będą pełną rodziną.
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń