Wygrała tę miłość. Znów była
szczęśliwą kobietą. Szczęśliwą kobietą u boku ukochanego mężczyzny. Przez
pierwsze tygodnie po ich zejściu, Marek każdego dnia, każdym gestem, słowem
potwierdzał swoją miłość. Czuła się wyjątkowa. Taka była, gdy patrzył na nią
zachwyconym spojrzeniem. Poczuła się naprawdę piękna nie dzięki Pshemko, ale
właśnie dzięki Markowi Dobrzańskiemu. Od roku mieszkali razem. Weekendowe
schadzki i usilne próby wygospodarowania czasu dla siebie w tygodniu zaczęły
ich męczyć. Chcieli być ze sobą na sto procent. Nie spieszyli się ze ślubem.
Chcieli, by wszystko działo się powoli. Byli pewni swoich uczuć, więc papierek
nie musiał być załatwiany natychmiast. Marek się upierał przy ceremonii
idealnej. Długo planował ten dzień, dbał o każdy szczegół. W obecności rodziny
i przyjaciół mieli sobie powiedzieć ‘TAK’ za trzy miesiące. Wiedli spokojne
życie. Cały tydzień poświęcali się firmie by wciąż utrzymywać ją na topie.
Weekendy były tylko dla nich. Spotkania rodzinne i towarzyskie organizowali raz
w miesiącu. Kolejne trzy weekendy spędzali wyłącznie we dwoje w zaciszu domowym
lub na wyjeździe gdzieś pod Warszawą. Lubili ten czas i nigdy się ze sobą nie
nudzili. Nawet milczenie dobrze im razem wychodziło. Uchodzili za parę idealną.
Ula wciąż piastowała fotel prezesa domu mody. Marek powrócił na swoje dawne
stanowisko i zajął się promocją. Tworzyli zgrany duet, który wynosił firmę na
szczyt.
Trwała sesja do kolejnej kolekcji.
W firmie był wyjątkowy rozgardiasz. Wszyscy biegali, jak w ukropie. Pshemko się
wściekał, że część modelek w dość lekceważący sposób traktuje jego i
zaprojektowane kreacje, Iza starała się uspokajać Mistrza, a Czarek wraz z
Violettą ogarnąć całe towarzystwo, by sesja jak najszybciej się skończyła. Ula
widząc, co się dzieje, postanowiła nie przeszkadzać i zaszyć się w swoim gabinecie.
Idąc w stronę sekretariatu minęła konferencyjną, bezwiednie zerkając przez
szybę do środka. To, co zobaczyła, sprawiło, że krew na moment przestała płynąć
w żyłach, a łzy momentalnie pojawiły się w oczach. Przy drzwiach od strony
socjalnego, na jednym z krzeseł siedział Marek, a na jego kolanach jakaś
blondynka, z którą namiętnie się całował, obejmując w pasie. Miała wrażenie, że
to tylko zły sen, z którego zaraz się obudzi. Wzięła głęboki oddech próbując
się nieco uspokoić i ruszyła do środka. Energicznie otworzyła drzwi i stając na
środku zapytała
- Nie przeszkadzam państwu? –
Marek momentalnie zrzucił dziewczynę z kolan wstając gwałtownie i wycierając
dłonią usta spojrzał na narzeczoną przerażony
- Kochanie – zaśmiał się nerwowo –
To nie jest tak, jak myślisz – prychnęła w duchu. Właśnie tego tandetnego
tekstu się spodziewała. Obrzuciła bruneta spojrzeniem pełnym smutku i zwróciła
się do blond kościotrupa
- Pani już dziękujemy – posłała jej
sztuczny uśmiech – Proszę nie przychodzić na kolejne castingi, bo jedyne, co
będę mogła pani zaproponować to etat sprzątaczki – modelka fuknęła obrażona i
skierowała się w stronę drzwi. Gdy mijała Cieplakównę, ta dodała – I proszę się
trzymać od mojego narzeczonego z daleka, bo gwarantuje pani, że nie znajdzie
pracy w żadnym domu mody w tym kraju – Marek wszystkiemu przyglądał się, jak
osłupiały nie bardzo wiedząc, jak wybrnąć z tej beznadziejnej sytuacji.
- Ula – zaczął tym swoim charakterystycznym
tonem, od którego zawsze miękły jej kolana. Nie tym razem – Posłuchaj… -
zaczął, ale nie dane mu było dokończyć
- Proszę cię, nie teraz – rzekła stanowczo
– Nie zamierzam prać naszych brudów w firmie – nie czekając na jego reakcję,
odwróciła się na pięcie i wyszła. Nie chciała, by widział jej łzy. Mogła się
swobodnie wypłakać, gdy drzwi od jej gabinetu się zamknęły.
Marek szybkim krokiem wyszedł z
firmy. Musiał się przewietrzyć. Nie miał pojęcia, co mu strzeliło do głowy.
Gdyby od razu zrzucił Sonię z kolan, nie musiałby się teraz obawiać o
przyszłość jego związku z Ulą. Miał tylko nadzieję, że nie zechce odwołać
ślubu. Nie mógł do tego dopuścić. Pieprzone sentymenty w stosunku do blondynki.
Uznał, że tylko szczerość w stosunku do narzeczonej może go uratować. Spojrzał
na zegarek, dochodziła siedemnasta. Pobiegł jeszcze do kwiaciarni i kupił duży
bukiet czerwonych róż, który schował w bagażniku samochodu. Ruszył na górę po
teczkę i narzeczoną. Spotkali się z Ulą na korytarzu. Dziś opuszczali firmę
inaczej niż zwykle. Marek przygaszony, ze spuszczoną głową, Ula z zaciętą miną
i spojrzeniem pełnym smutku. Nie trzymali się za ręce. Próbował zacząć
rozmowę już w samochodzie, ale Ula kilkoma dosadnymi słowami zamknęła mu usta.
Dała upust swoim emocjom, gdy zamknęły się drzwi ich mieszkania.
- Po pierwsze, chciałem cię
przeprosić – wyciągnął w jej kierunku bukiet kwiatów. Nie przyjęła go, za to
roześmiała mu się w twarz
- I co? Sądzisz, że wiecheć
zieleniny spowoduje, że wszystko będzie tak, jak dawniej? Sądzisz, że jestem
Pauliną? – spuścił głowę i pokręcił nią przecząco – Że będzie tak, jak z nią? Że
będziemy się przygotowywać do ślubu, a ty będziesz sobie szukał dodatkowych atrakcji?
- Posłuchaj – westchnął
- Jeszcze nie skończyłam! –
przerwała mu ostro – Nie pozwolę się tak traktować! Nie pozwolę się zdradzać i
upokarzać! – rzekła stanowczo
- To był pierwszy i zapewniam, że
ostatni raz
- Nie wierzę ci – zagryzła wargę
nie chcąc się rozpłakać
- Ula, proszę cię – jęknął błagalnie
– Zaskoczyła mnie. Ja nie wiem, co mi strzeliło do głowy. To był jeden,
cholerny błąd
- Ciekawe, jak daleko by to
zaszło, gdym tam nie weszła – spojrzała na niego prowokująco
- Nigdy bym ciebie nie zdradził.
Na moment straciłem rozum, ale nigdy nie kochałbym się z inną kobietą –
zaśmiała się drwiąco
- Chcę odwołać ślub – rzekła zdecydowanie.
Na jego twarzy malowało się przerażenie
- Błagam cię, nie rób tego.
Wybacz mi – przysiadł obok niej na sofie. I on miał łzy w oczach. Chciał nakryć
je dłoń swoją, ale szybko się odsunęła
- Coraz bardziej obawiam się, że
monogamia jest ci obca – wlepiła w niego spojrzenie pełne bólu
- Nieprawda. Kocham ciebie. Tylko
ciebie i chcę być tylko z tobą. To było chwilowe zaćmienie umysłu, pieprzone
sentymenty! – rzucił przez zaciśnięte zęby – Pracowałem w konferencyjnej nad
materiałami do katalogu, gdy przyszła Sonia. Kiedyś mieliśmy romans. Chciała,
żebym zrobił z niej twarz kolekcji. Zaczynała w FD. To ja wprowadziłem ją do
zawodu – prychnęła w kpiną
- Prostytutki czy modelki? –
przemilczał to pytanie. Nie chciał ją jeszcze bardziej drażnić
- Zaczęła prosić, wspominać dawne
czasy. Nawet nie wiem, kiedy wylądowała na moich kolanach. To był nic nieznaczący
incydent. Wiem, że bardzo cię to zabolało, ale obiecuję, że to się więcej nie
powtórzy. Ja nie mogę cię stracić – jęknął, a po jego policzku spłynęła słona
kropla – Błagam, nie odchodź ode mnie – klęknął u jej stóp. Patrzyła na niego
oczami pełnymi łez. Milczała długą chwilę, by wreszcie się odezwać
- Nie podjęłam jeszcze decyzji o
odejściu. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę ci jeszcze w stanie zaufać. A związek
bez zaufania się nie uda. Póki co, chcę odwołać ślub i chciałabym, żebyś
przeniósł się na kanapę. Wróciłabym do Rysiowa, ale nie chcę na razie denerwować
ojca
- Przełóżmy datę ślubu – błagał
- Nie. Odwołamy go. Zajmij się
tym, proszę – rzekła stanowczo i zniknęła za drzwiami sypialni
jaka miła niespodzianka w sobotni wieczór, Marek jest strasznie sentymentalny to już kolejne opowiadanie/miniaturka gdzie Marek z sentymentu do byłej kochanki zdradza Ulę, strasznie rozedrgany facet sam nie wie co chce, niby kocha Ulę , ale takie małe skoki w bok według niego są ok,dochodzę do wniosku że Paulina jednak była dla niego idealna , wybaczała wszystko, chyba nie ma takiej drugiej kobiety, kiedy cd.tej miniaturki? pozdrawiam B.
OdpowiedzUsuńSzybkość cd jest zależna od ilości komentarzy. Trochę się ostatnio rozleniwiliście ;) pozdrawiam i dzięki za ten długi wpis na jednym wydechu ;)
UsuńJakie rozleniwiłyście się , robię co mogę.Też jestem pod wrażeniem długości swojego komentarza. chyba najdłuższy tekst w moim życiu, nie każ nam długo czekać, ok ? B.
Usuńo nie, zdarzały Ci się dłuższe :) ok, ok... część drugą dodam w środę, o ile technika mnie nie zawiedzie, bo będę już daleko, daleko...
Usuńzanim przeczytam...powiem, że miła niespodzianka :) nie uprzedzałaś...a tu...miłego weekend życzę :)
OdpowiedzUsuńUprzedzałam! ;) że może coś, w przerwie... wzajemnie!
UsuńNiespodzianka! I tu się kończą dobre wiadomości. Jaki ten Marek biedny ojej, aż mi go żal. Głupszego tłumaczenia niż "to nie tak, jak myślisz" świat jeszcze nie zna! To nie były jego kolana, jego ręce, a język też był obcy - biedactwo nie wie, jak jakaś baba wlazła mu na kolana i zaczęła całować - on przecież tak bardzo kocha Ulę. Taa i to z miłości do niej całował się z inną! Co za tupet. To prawda nic wielkiego się nie stało, no bo przecież tylko się całował, ale nikt nie wie co byłoby dalej. Ulka pewnie mu wybaczy, w końcu to tylko niehigieniczne wymienianie się zarazkami, ale zanim mu ten "błąd" wybaczy powinna dać mu porządną szkołę życia. Niech biedak pocierpi, widać na błędach z przeszłości się nie uczy. Już zapomniał jak to było jak Uli nie było i łaził i prosił i próbował. Widocznie ma dobrą pamięć, ale krótką. Poniosło mnie, ale wkurzają mnie tacy duzi chłopcy, którzy nie wiedza "jak to się stało"! Kiedy ciąg dalszy podnoszenie mi ciśnienia :D? (o moje zdrowie nie musisz się martwić, miejmy to za sobą jak najszybciej, plisss). Pozdrawiam, KaEm.
OdpowiedzUsuńno Mareczek nie będzie miał lekko, to Ci mogę obiecać. Pamięć słaba, a i narzeczona zbyt łagodna ;) W środę. Jutro wreszcie kolejna część 'chmur' ;) pozdrawiam
UsuńByła niespodzianka i po niespodziance. Zdecydowanie wolę jak wszystko idzie jak po maśle a nie pod górkę. Takich dalszych losów dla nich chyba nikt nie przewidywał. Miał być ślub dzieci a nie Sonia.Mam nadzieję, że to był sen. Przypomina mi to opowiadanie Kto, jak nie ty i jak Klaudia go opętała. Czy Marek nie umie być wierny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam miło.
RanczUla.
ale dzięki górkom jest ciekawiej ;) u Ciebie też nie wszystko, zawsze idzie jak po maśle.
UsuńZapewniam, że to nie był sen.
Pozdrawiam
Nieczesto sa opowiadania o zdradzie czy jej probie w trakcie idealnego zwiazku... ciekawe jak z tego wybrna... A Marek to ma zawsze role lapserdaka, a Ula to meczennica :-) ... a moze by go tak zdradzila ??
OdpowiedzUsuńtakie życie. Marek na męczennika raczej nie wyglądał. Casanova pełną gębą ;) Zalążek zdrady już był w 'kłótni' ;) chodzi mi po głowie opowiadanie ze zdecydowaną zamianą ról, ale do jego powstania jeszcze daleko.
Usuńpozdrawiam
Wszystko zalezy od ilosci komentarzy.. hmmmm... no to zostawiam jeszcze jeden... to ja i czytalam i czekam na wiecej... nie badz jak ta Ula... zawzieta... lituj sie nad czytelniczkami i innymi lectric'ami...
OdpowiedzUsuńPozdrowionka
hahaha, widzę, że nadrabiasz zaległości w komentowaniu. Miło! :)
UsuńWszystko niby idealnie. Wspólne mieszkanie,noce ,poranki . Ula bardzo szczęśliwa bo jest z człowiekiem ,którego bardzo kocha . Przygotowują się do ślubu. Marzą o wspólnej przyszłości. A tu jeden głupi błąd Marka. Nie potrafi być wierny. I naiwnie myśli ,że Ula mu wybaczy. On rozumie pewnie zdradę poprzez stosunek ale nie wiadomo przecież co by było dalej. Błędem mogłoby to być gdy zrobił to pod wpływem alkoholu. Chociaż też by go nie usprawiedliwiało. Naprawdę nie mam pojęcia jak z tego wybrną? I czy Ula mu wybaczy? Czekam na kolejną część. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńalkohol nie jest usprawiedliwieniem zdrady. Przynajmniej dla mnie.
Usuńpozdrawiam
Może Ula powinna Markowi GPS-a kupić wtedy by nie błądził, ewentualnie zamknąć go w czterech ścianach niech na nią czeka bo jak widać zbyt łatwo ulega pokusom - sam nie wiedząc jak to się stało. Miał wszystko a znowu może zostać sam i też nie będzie wiedział, jak to się stało. Ciekawe co zrobi Ula. Czekam na finał i kolejną część chmur. Ania.
OdpowiedzUsuńhahaha, a jakby był zbyt blisko jakiejś kobiety, to raziłoby go prądem?
Usuńchmury już jutro! Nie mogę się doczekać tak, jak Wy! :)
Pozdrawiam
Czytając zastanawiałam się, czy tytuł kieruje się bardziej do Marka, czy Uli. Z samego początku wnioskowałam, że Ula zrobiła błąd wybaczając Dobrzańskiemu, ale teraz mam mieszane uczucia. Może chodzi o błąd Marka z Sonią, potem kolejny i kolejny. Nie ogarniam sposobu myślenia Marka- chwila nieuwagi, chwilowe zaćmienie umysłu? Takie tłumaczenia nie są dla mnie, nie trafiają do mnie.
OdpowiedzUsuńŚmiałam się do utraty tchu, kiedy przeczytałam "blond kościotrup" :D Trzeba Ci przyznać- masz świetne poczucie humoru :)
Miałam dziwne wrażenie, że to miniaturka, dopiero kiedy spojrzałam na tytuł jeszcze raz, zrozumiałam, że to jednak pierwsza część opowiadania :)
Pozdrawiam serdecznie Andziok
zdecydowanie do Marka. A jak to mówią - za błędy trzeba płacić.
Usuńdziękuję. Staram się Was rozbawić kiedy tylko nadarza się ku temu okazja ;)
zdecydowanie miniaturka. Jednak w jednym poście byłaby za długa, stąd podział na dwie części.
Pozdrawiam
Dodaj proszę szybko kolejną część:)
OdpowiedzUsuńII część tej historii w środę. Chmury jutro! :)
UsuńCzekamy na kolejną część :)
OdpowiedzUsuńbardzo mi miło :)
UsuńKolejna miniaturka,Amicus chyba czytasz mi w myślach.Notka świetna,już nie mogę się doczekać kiedy będzie druga część.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę miłego tygodnia GOZDI ^.^
II część w środę. A jutro zapraszam na chmury. Tydzień bardzo udany, bo wreszcie jadę na wyczekany urlop. Pozdrawiam
UsuńBłądzić jest rzeczą ludzką, ale rzeczą ludzką jest też uczenie się na błędach, a tej lekcji Marek chyba jeszcze nie odrobił. Zapomniał, że Ula to nie Paulina i na nią takie tłumaczenia nie działają. Przyniesienie chabazi nawet największych i najpiękniejszych (głupim pomysłem nie jest), ale to jednak dużo za mało. Zaufanie zostało nadwyrężone, a związek postawiony pod dużym znakiem zapytania. Ulka przestaje ufać, ma prawo, ale czy przekreśli wszystko? Żeby to odbudować i znowu stać się w oczach Uli poważnym, godnym zaufania facetem Marek będzie musiał się postarać bardziej. Dużo bardziej. Na zdrowie mu to wyjdzie, ale czy mu się uda? Nie wiem, ale chyba najwyższa pora żeby Ula pokazała pazurki i sprowadziła Pana Dobrzańskiego do parteru. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńbędzie się starał, oj będzie. A Ula... nie będzie miał z nią łatwo. To mogę obiecać.
UsuńPozdrawiam :)
Ze zniecierpliwieniem czekam na kolejną część. Cały czas śledzę twojego bloga i choć jeszcze nigdy sie nie udzielałam to muszę ci powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem twoich zdolności. Pozdrawiam i czekam ;-)
OdpowiedzUsuń