Załóżmy, że już po północy! ;) Enjoy!
W koprodukcji z K.!
- Siema stary – do gabinetu prezesa
Dobrzańskiego wparował Sebastian Olszański
- Cześć – rzucił wciąż jeszcze
lekko zamyślony
- Tak sobie z Violką
wymyśliliśmy, że zrobimy w sobotę grilla. Wpadłbyś z Manią. Pobawiłaby się z
chłopakami. Chcę jeszcze zadzwonić do Zduńczyków. Ten ich Marcel chyba już
wyzdrowiał.
- Sorry, ale nie tym razem.
Marysia idzie w sobotę na urodziny koleżanki i nocuje u moich rodziców –
wyjaśnił
- No to wbijaj sam. Wypijemy po
jakimś piwku przy szaszłyku. Będziesz się mógł u nas przekimać, a rano
pojedziesz do rodziców – prezes słysząc tę propozycję chrząknął i poprawił się
na swoim skórzanym fotelu
- Ja też nie mogę – kadrowy zmarszczył
brwi i spojrzał na przyjaciela lekko zdezorientowanym wzrokiem – Mam randkę –
rzucił z nieodgadnionym wyrazem twarzy
- Poważnie? – podekscytował się
blondyn – To czemu się nie chwalisz? No wreszcie zaczynasz żyć! Już myślałem,
że będziesz samotnym tatuśkiem do uzyskania przez Mańkę pełnoletniości
- Daj spokój! – burknął obruszony
- Kim ona jest? – zaciekawił się
- Poznaliśmy się na konferencji w
Amsterdamie. Pracuje w banku – postanowił nie zagłębiać się w szczegóły
- Znacie się ponad miesiąc, a ja
słyszę o niej dopiero teraz? – zapytał oburzony – No fajny z ciebie przyjaciel!
- Nie chciałem zapeszać –
wzruszył ramionami - Nie miałem pojęcia, czy w ogóle będzie chciała ze mną
rozmawiać. Samotny ojciec to nie jest to, o czym marzą kobiety
- A jednak! Ten twój urok
osobisty – rzekł z udawaną zazdrością wznosząc wzrok ku górze – Ale zaraz,
zaraz…. W tobie nie ma za grosz entuzjazmu. Stary, za dwadzieścia parę godzin
idziesz na kolację z, jak sądzę, interesującą kobietą. Helloł? – rozłożył ręce
w zabawnym geście
- Problem w tym, że to ma
być kolacja ze śniadaniem – mruknął.
Olszański na te słowa aż klasnął w dłonie
- No nieźle, nieźle – cmoknął – I
gdzie to radosne podniecenie?
- Nie wiem, czy będę w stanie… -
chrząknął
- Stanąć na wysokości zadania? –
wszedł mu w słowo z trudem hamując śmiech
- Ją zadowolić – dokończył –
Miałem dość długą przerwę – rzekł smętnie
- Stary – Olszański poderwał się
z sofy i stanął obok kumpla – z tym jest jak z jazdą na rowerze. Tego się nie
zapomina – poklepał go po ramieniu – Powodzenia – puścił mu oczko i wyszedł
- Tatusiu, ta czy ta? – mała brunetka
przykładała do siebie sukienki w kolorze zieleni i fioletu
- A która ci się bardziej podoba?
– zapytał
- To ty jesteś prezesem domu mody
– zauważyła, szczerząc się do niego.
Roześmiał się, kręcąc głową
- Zdecydowanie zielona
- Tak myślałam – odłożyła ubrania
na sofę – Przyjedziesz rano do dziadków? Pani Grażynka obiecała zrobić na
śniadanie omlet i hawajskie tosty
- Chyba nie dam rady – skrzywił się
i pospiesznie próbował znaleźć wymówkę. Słysząc te słowa dziewczynka wyraźnie
posmutniała. Nie lubił oszukiwać córki, zresztą sam jej powtarzał, że zawsze
należy mówić prawdę, ale nie miał wyjścia – Wiesz, umówiłem się z panią Ulą na
jogging rano. Pamiętasz? Wspominałem ci o niej kiedyś.
- Szkoda – westchnęła niepocieszona
– Teraz w każdą niedzielę będziecie razem biegać? – zmarszczyła brwi
przyglądając mu się w napięciu
- Nie – zadeklarował – To
wyjątkowa sytuacja. Ale obiecuję, że przyjadę przed obiadem. Pójdziemy nad staw
nakarmić kaczki, zgoda? – Marysia niechętnie kiwnęła głową i zabierając
sukienki ruszyła na górę
Zatrzymał auto pod blokiem z
numerem piętnastym i wziął głęboki oddech. Wpatrując się we wsteczne lusterko
poprawił sobie kołnierzyk czerwono-granatowej, kraciastej koszuli i wysiadł z
auta. Dzierżąc w dłoniach bukiet kwiatów i butelkę wina zadarł głowę do góry
odszukując okna na czwartym piętrze. Pierwszy raz od bardzo dawna czuł, że
dłonie mu się pocą. Gdyby wtedy kochali się, tak spontanicznie, z pewnością
czułby się teraz pewniej. A tak zachowuje się, jak licealista, który zmierza na
rozbieraną randkę. Zaśmiał się w duchu i upewnił, czy w razie czego, dwie prezerwatywy
wciąż znajdują się w kieszeni jego jeansowych spodni. Otworzyła mu ubrana w
obcisłą, granatową sukienkę przed kolano z dekoltem w kształcie litery V i
powitała promiennym uśmiechem. Na jej widok jego twarz momentalnie pojaśniała.
Wręczył jej kwiaty i złożył na jej ustach krótki, acz gorący pocałunek.
- Ślicznie wyglądasz – obrzucił
ją zachwyconym spojrzeniem i zaciągnął się mieszaniną jej perfum i zapachów
dochodzących z kuchni – Pachnie obłędnie
- I równie dobrze smakuje –
rzuciła bez nuty skromności – Daj mi jeszcze dziesięć minut – położyła dłoń na
jego torsie i spojrzała prosto w oczy. Dostrzegł w nich podekscytowanie i
obietnicę – Otwórz w tym czasie wino – wyszeptała niemal wprost w jego usta i z
bukietem kwiatów zniknęła w kuchni. Ruszył w stronę salonu, na środku którego
znajdował się stolik nakryty dla dwóch osób. Pomieszczenie oświetlało
kilkanaście świec rozstawionych od parapetu przez komodę na stoliku tv kończąc.
Chwycił leżący na stole korkociąg, otworzył wino i oczekiwał jej przyjścia, raz
po raz poprawiając granatową marynarkę i kołnierzyk koszuli. Po kilku minutach
wreszcie do niego dołączyła niosąc dwa półmiski. Nie kłamała. Kolacja
rzeczywiście była przepyszna. Cały wieczór dyskutowali, śmiali się, ale
widziała, że jest spięty. Trochę ją to bawiło, ale starała się nie dać tego po
sobie poznać. Miała nadzieję na dokończenie środowego wieczoru, jednak nie w
jej stylu było zaciągnięcie faceta do łóżka. Wręcz po tamtym wieczorze uznała,
że się wygłupiła, stwierdzając, że ‘muszą poczekać do soboty’. Owszem, na
wszelki wypadek zmieniła w sypialni pościel, a nawet kupiła paczkę prezerwatyw,
które spokojnie spoczywały w nocnej szafce, ale czekała na jego ruch. Miał wrażenie, że każdym spojrzeniem, gestem uwodzi
go cały wieczór. A on bardzo chciał dać się uwieść. Od dawna nie czuł się tak
przy żadnej kobiecie. Oboje czekali na to, co nieuniknione.
- Zatańczymy? – zapytał dopijając
resztkę wina
- Chętnie – odparła i podała mu
swoją dłoń. Zaczęli kołysać się w takt spokojnej muzyki, sączącej się z
głośników. Raz po raz zerkała na niego spod wpółprzymkniętych powiek, gdy jego
ciepły oddech owiewał jej ucho, szyję. Uśmiechał się delikatnie, przyciągając
ją do siebie jeszcze bliżej. Wreszcie zdecydował się na kolejny krok. Zaczął
składać krótkie pocałunki na jej odkrytym ramieniu, szyi by przez policzek i
brodę wreszcie trafić do ust. Ich języki złączyły się w namiętnym tańcu. Nic
już nie było w stanie ich powstrzymać. Chwycił ją na ręce i ruszył w kierunku
sypialni.
- Zapal lampkę – wychrypiał między
pocałunkami – Chcę cię widzieć – szepnął, odszukując dłonią suwak w jej
sukience. By spełnić jego prośbę, odwróciła się tyłem i w tym samym momencie,
gdy pstryknęła włącznik, granatowy materiał opadł w dół z charakterystycznym
świstem. Napawał się widokiem jej gładkiej skóry i piersi utulonych
granatowo-szarą koronką. Nie chcąc tracić czasu zaczęła dobierać się do
drobnych guziczków jego koszuli, który jeden po drugim ustępowały, odsłaniając
jego lekko owłosiony tors. A gdy koszula dołączyła do jej sukienki,
przygryzając lekko wargę i uśmiechając się tajemniczo, zaczęła szamotaninę ze
sprzączką jego spodni. Pomógł jej wyciągając pasek ze szlufek, a jej zgrabne
palce szybko rozpięły rozporek. Ściągnął spodnie, rzucając je w kąt i naparł na
nią, by położyła się na pistacjowej narzucie okrywającej pościel. Całując każdy
skrawek jej ciała rozpoczęli wyrafinowaną grę wstępną. Nie spieszyli się.
Chcieli to zbliżenie maksymalnie wydłużyć. Napawali się wzajemną bliskością i
nagością. Gdy przywarł ustami do jej sutka jęknęła przeciągle, jednocześnie
kreśląc paznokciami na jego plecach finezyjne wzory. Gdy ona była już wystarczająco
rozpalona, a jego bokserki stały się wyraźnie przyciasne, odszukał obok łóżka
swoje spodnie i zakładając zabezpieczenie wszedł w nią zdecydowanym ruchem. Wchodził
płytko, by po chwili zanurzać się aż po same jądra. Leniwie pchnięcia
przeplatał z szybkimi i mocnymi. Wiła się pod nim, jak w ukropie. Oparł się na
przedramionach na wysokości jej głowy i co chwila miażdżył jaj wargi
pocałunkami. Szalała z rozkoszy, jaką jej dawał. Doszła pierwsza, oznajmiając
to światu, z trudem hamowanym krzykiem. Jej zaciskające się mięśnie na penisie
spowodowały, że po kilku mocnych pchnięciach jęknął gardłowo i dysząc ciężko
padł obok niej. Gdy oboje wyrównali oddechy złożył na jej ustach czuły
pocałunek. Ułożyła głowę na jego klatce piersiowej i opuszkami palców gładziła
brzuch. On wodził dłonią po jej aksamitnej skórze od placów, aż po pośladki
- Byłaś wspaniała – szepnął z
zamkniętymi oczami
- Ty też – czuł, że się uśmiecha –
Dawno nie było mi tak dobrze. Prawdę mówiąc, chyba nigdy
- Przyznam, że trochę się bałem
tego naszego pierwszego razu – rzekł szczerze. Wiedział, że może sobie pozwolić
na szczerość. Zaśmiała się radośnie
- Widziałam, jaki byłeś spięty
- Od dawna nie byłem z kobietą.
Tak naprawdę od odejścia żony – musnęła wargami tors i ułożyła głowę na jego
ramieniu tak, by móc tonąć w tym szarym spojrzeniu – Może to wydać się dziwne,
ale należę bardziej do tych romantycznych, co nie chodzą do łóżka na pierwszej
randce. Nie traktuję seksu jako sportu. Uprawiam go dla przyjemności, ale musi
się on wiązać z jakimś uczuciem, a nie być jedynie formą rozładowania napięcia.
- Bardzo mnie to cieszy, panie
Dobrzański – czule pogładziła jego policzek, by po chwili skierować dłoń w
dolne partie jego ciała
- Jeszcze raz? – zapytał z
szelmowskim uśmiechem, gdy złożyła na jego piersi kolejny pocałunek
- Podobasz mi się, ale czasem
zadajesz głupie pytania – roześmiał się i naparł na nią
Przeciągnęła się i leniwie
otworzyła oczy. Wpatrywał się w nią z uśmiechem leżąc na pościeli w rozpiętej
koszuli i bokserkach.
- Dzień dobry – rzekł z wyraźnym
rozmarzeniem i nachylił się, by ją pocałować – Pozwoliłem sobie porządzić się w
twojej kuchni i przygotowałem śniadanie – sięgnął po tace stojącą na nocnej
szafce
- Dawno nikt mi nie podał
śniadania do łóżka – spojrzała mu prosto w oczy i okrywając się kołdrą
podciągnęła się do pozycji siedzącej
- W miarę możliwości postaram się
podawać ci je jak najczęściej – w jego ustach brzmiało to, jak obietnica wielu
wspólnych poranków. Zajadając się grzankami nie spuszczał z niej wzroku.
Napawał się jej widokiem uśmiechając się delikatnie. Był szczęśliwy. Pierwszy
raz od bardzo dawna – Chciałbym, żebyś poznała moją córkę – rzekł poważnym
tonem. Odstawiła pustą filiżankę i przyjrzała mu się uważnie
- Czekałam, aż to zaproponujesz –
rzekła wyraźnie zadowolona z tej propozycji – Zapewne szybko ją polubię, jeśli
jest choć w połowie tak urocza, jak tatuś – przygryzła wargę i czule gładząc
jego kark przyciągnęła go do siebie, łącząc ich usta w pocałunku pełnym pasji
- Nie prowokuj mnie – szepnął
gardłowym głosem – Miałem tylko dwie
- Zajrzyj do nocnej szafki –
ruchem głowy wskazała na mahoniowy mebel. Odsunął szufladę i wyjął pełną
paczkę. Pokręcił głową z niedowierzaniem, śmiejąc się jednocześnie
- Uwiodłaś mnie – rzekł z udawaną
pretensją, ściągając jednocześnie koszulę
- I nie żałuję – przyciągnęła go
do siebie. Zatracili się po raz kolejny.
........
OdpowiedzUsuńhahaha, ale się dziś rozpisałaś... :D
UsuńTo prawda, to mój najkrótszy i jednocześnie najbardziej wymowny komentarz w historii. Ale to już Twoja wina :). Odpoczywaj. Pozdrawiam.
Usuńty to jednak cicha rzeka jesteś (jakby powiedziała Violka) czarujesz że w poniedziałek, a tu proszę , ale nie narzekam broń boże, romans kwitnie, ale mam przeczucie że bez problemów się nie obejdzie i prawdopodobnie córka tu namiesza, sądząc po jej wypowiedzi nie jest zachwycona, że tatuś ma jakąś przyjaciółkę , Ula musi znaleźć na nią sposób tak jak znalazła na tatusia, pozdrawiam B.
OdpowiedzUsuńps. zapomniałam dodać, momenty super w końcu obydwoje zapatrzyli się w odpowiedni sprzęt.
bałam się, że nie uda mi się już dziś zajrzeć, więc wolałam się zabezpieczyć i Was nie zawieść. hahaha, odpowiedni sprzęt podstawą udanego wieczoru ;) pozdrawiam
UsuńTakie zakładanie to ja lubię! Amicus, czy ja Ci już mówiłam, że Cię uwielbiam? Chyba tak ale powtórzę uwielbiam Cię i nawet jestem w stanie Ci zapomnieć, że przez Ciebie mam piasek w oczach ale co tam. To było, no superowo-rewelacyjne to było. Ty to masz fantazję dziewczyno. Talent, szczęście i jeszcze kilka innych fajnych cech. Boskie naprawdę. Kto by pomyślał, że Marek będzie miał wątpliwości, co do swoich łóżkowych umiejętności świat się przekręca. Boski facet z zasadami!, rewelacyjny Tatuś, idealny kochanek no nie, ideał. Dodajmy nieistniejący ideał, żeby było zgodnie z prawdą! Bardzo się cieszę, że Marek dał się uwieść bo żadne z nich tego nie będzie żałowało i że Ula wygrała tę zazwyczaj nierówną walką z guzikami męskiej koszuli :D. Oboje wiedzieli, że środowy wieczór dokończą w łóżku (tym razem oboje byli na to przygotowani) zbyt mocno iskrzy żeby na pieczeni mogło się skończyć. Trudno żeby grali w szachy! Nie z takim przyciąganiem prędzej w pokera rozbieranego. Sceny erotyczne pominę należytym milczeniem, ale niedlatego, że były złe ale dlatego, że są dobre. Bardzo dobre. I to już nie tylko fascynacja i rewelacyjny seks bo propozycja spotkania z Marysią to wyraźna deklaracja. Chyba mój osobisty, mało obiektywny ranking ulubionych opowiadań zostanie zreformowany, bo coś czuję, że mam kandydata do podium - chyba, że pojawią się gromu, pioruny i wyładowania no to wtedy niestety, ale nie! Także weź to pod uwagę :D. Udanego urlopu, odpoczywaj, ładuj akumulatory i wracaj z nowymi siłami i pomysłami! Czekam. KaEm.
OdpowiedzUsuńchyba już mi to pisałaś, ale miło przeczytać o tym ponownie. :)
Usuńnieistniejący, ale my właśnie takie ideały lubimy. Kandydat na które miejsce? I które historie są w czołówce?
Dziękuję! pozdrawiam
W takim razie muszę Ci to częściej powtarzać ;). Ścisła czołówka w pełni subiektywna alfabetyczna - Mezalians - uwielbiam to!, Nie powinniśmy - mistrzostwo, Wbrew całemu światu, ale Chmury pną się w górę rankingu zobaczymy co z tego wyniknie. W każdym bądź razie są na dobrej drodze do podium :D. Pozdrawiam, KaEm.
UsuńTo opowiadanie jest rewelacyjne! Może jeszcze nie dorównuje wbrew całemu światu, ale jest na podobnym, bardzo wysokim poziomie. Z całego serca gratuluję i Tobie i K. Stworzyłyście kolejną, piękną historię. Jestem pod jej wielkim urokiem. Marek znów idealny i Ula bardzo zdecydowana, świadoma swoich wdzięków, w pełni ukształtowana kobieta. Bardzo czekam na ciąg dalszy i szkoda, że kolejny rozdział dopiero za dwa tygodnie. Udanego urlopu! Sara
OdpowiedzUsuńdzięki w imieniu swoim i K! :) Oczekiwanie wzmaga apetyt! Pozdrawiam serdecznie
UsuńWyrazy uznania należą się tylko i wyłącznie Amicus! To jej zasługa, że możemy się cieszyć takimi perełkami. Ja, podobnie jak Wy za każdym razem z wielką niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały i z jeszcze większym uznaniem się nimi zachwycam. Za każdym razem jestem zaskoczona i (prawie :D) za każdym razem pozytywnie :). Pozdrawiam.
UsuńCzytając ten rozdział muszę przyznać, że musisz mieć bardzo udane życie erotyczne. Zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńhahaha, ubawiłam się :D
UsuńGenialne! <3
OdpowiedzUsuń:)
Usuńhttp://likely.pl/zdjecie/98040/slodka-mala-dziewczynka
OdpowiedzUsuńtak sobie wyobrażam małą Marysie ;)
Opowiadanie cudowne ! Jestem pod wrażeniem.
pozdrawiam U.
rzeczywiście słodka dziewczynka. Chyba ciut za mała, ale możemy założyć, że tak wygląda. Pozdrawiam
UsuńŚwietny rozdział. Wzajemna fascynacja nie przemija a się pogłębia. Oboje bardzo silnie na siebie działają co można wywnioskować po ich namiętnym seksie. Ula zdecydowana i wiedząca czego chce kobieta. Marek odpowiedzialny ojciec i dobry kochanek. Ciekawa jestem jak dalej potoczy się ich relacja. Marek chce aby poznała ona jego córkę. Zaczyna robić się poważniej . Interesuje mnie reakcja Marysi gdy pozna Ulę. Czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńspotkanie z Marysią już w kolejnym rozdziale. Zapraszam za dwa tygodnie. Pozdrawiam
UsuńPięknie. Nic więcej nie jestem w stanie napisac. Jest to dopiero moj 2 komentarz na blogu, ale czytam od dawna. ;)
OdpowiedzUsuńcieszę się i mam nadzieję, że tych komentarzy będzie więcej. Pozdrawiam serdecznie :)
UsuńScena łóżkowa boska tylko gdzie +18. Moja nieletnia siostra Cię czyta.
OdpowiedzUsuńMarek abstynent od paru lat nie do pomyślenia. Olszański dzieciaty i żonaty to też rzecz rzadka. Miłość kwitnie nie tylko ta fizyczna. Oby Mania zaakceptowała Ulę. Mogą stworzyć szczęśliwą rodzinę.
Dzięki za dodanie mojego blogu do ulubionych.
Pozdrawiam miło.
nigdy chyba nie umieszczałam znaczka +18 i nie zamierzam tego robić. Czy uważasz, że taki symbol spowoduje, że Twoja siostra zamknie oczy i pominie dany fragment? Jak to mówią zakazany owoc smakuje najlepiej ;)
UsuńPozdrawiam
Amicus,
OdpowiedzUsuńNie wiem jak to robisz, ale przez cały czas ma tylko jeden obraz przed oczami. A teraz zamiast odrabiać historię i się uczyć przeglądam twojego bloga... Ale do rzeczy. Muszę Ci podziękował za bardzo miłe rozpoczęcie tygodnia. Ten rozdział wprawił mię w dobry nastrój i cały dzień się uśmiechałam. Poproszę o więcej taki poniedziałków. :) Dają energie na cały dzień :). Bardzo mi zdziwiło to , że Marek miał wątpliwość czy da radę zadowolić Ulę. Bo zawsze był przedstawiany jak casanova, a tu proszę romantyk jeśli chodzi o sprawy łóżkowe. Mego duży plus za sformułowanie wypowiedzi "- Od dawna nie byłem z kobietą. Tak naprawdę od odejścia żony – musnęła wargami tors i ułożyła głowę na jego ramieniu tak, by móc tonąć w tym szarym spojrzeniu – Może to wydać się dziwne, ale należę bardziej do tych romantycznych, co nie chodzą do łóżka na pierwszej randce. Nie traktuję seksu jako sportu. Uprawiam go dla przyjemności, ale musi się on wiązać z jakimś uczuciem, a nie być jedynie formą rozładowania napięcia."
Pozdrawiam Natalia :)
Teoria wielkiego wybuchu na żywo, to się musiało tak skończyć. Iskrzyło od początku i tak powinno być. To się teraz jogging nazywa, dobrze wiedzieć. Super wieczór, wszystko zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach, obojgu zależy na udanym wieczorze. Są sobą zafascynowani, dobrze im nietylko w łóżku. Pasują do siebie. No po prostu cudna perełka. I jak wszyscy czekam na więcej i liczę na kolejne momenty :). Ania.
OdpowiedzUsuńW końcu doszło do zbliżenia, które nawiasem mówiąc jest pięknie opisane.
OdpowiedzUsuńTyle w tym temacie mogę powiedzieć.
Pozdrawiam Andziok :)
Super !!!
OdpowiedzUsuńPrzeczytane koło południa :) rozdział tak naładowany erotyzmem, pożądaniem i uwodzeniem, że błyskawice widać z daleka...musiało się tak skończyć, choć mnie również zaskoczyłaś Markiem-romantykiem abstynentem :) Natomiast Ula jak nie Ula powściągliwa i bojąca się...ale taki układ mi się podoba. Jednak jak większość poprzedniczek stwierdzam, że "coś" wisi w powietrzu...np. reakcja Marysi, która poczuje zagrożenie ze strony Uli...a to źle wróży...Jestem jednak przekonana, że tak to wszystko poukładasz, że będzie ok...bo to, co trwałe rodzi się w bólach :)
OdpowiedzUsuńTo nie jest zwykły rozdział - to jest petarda!!! Inni mogą ci buty czyścić!
OdpowiedzUsuńFaktycznie rozdział super, a my pucybuci czekamy na dostawę lakierek.
UsuńKolejne cudowne opowiadanie, moje podium chyba też ulegnie zmianie, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, ciekawa jestem czy już będzie sielanka, czy jeszcze szykujesz dla nas niespodzianki:) Pozdrawiam serdecznie Kasia
OdpowiedzUsuńCos sie dzieje ?? ... Wrzuc ciag dalszy bo usycham ;)
OdpowiedzUsuńNasza Królowa do poniedziałku delektuje się zasłużonym urlopem i mam nadzieję, że słońcem. Też niecierpliwie odliczam! KaEm.
UsuńTeż czekam, zaglądam, bo nuż...zobaczę niespodziankę :)
UsuńWybaczcie, ale dziś rozdziału nie będzie. Różnica temperatur zaowocowała gorączką i katarem. Dajcie mi proszę jeszcze ze dwa dni. Postaram się ogarnąć. Pozdrawiam Amicus
OdpowiedzUsuńSpoko. Damy radę. Poczekamy. Fajnie, że wróciłaś i dzięki, że się odezwałaś. Kuruj się i wracaj w pełni sił :). Pozdrawiam, KaEm.
UsuńA gdzie wypoczywałaś? :P
UsuńZdrówka!
Andziok
Poczekamy zdrowie najważniejsze, ale ćwiczymy przynajmniej cierpliwość Pozdrawiam Kasia
OdpowiedzUsuńSzybkiego powrotu do zdrowa :) pozdrawiam Natalia
OdpowiedzUsuńZdrówka :)
OdpowiedzUsuń