B

niedziela, 22 marca 2015

'Mezalians' I



- Ja pieprze, stary, to jest jakiś cyrk – za wszelką cenę starał się poluzować muszkę, która niemal wpijała się w jego szyję. Nie znosił takiego outfitu. Olszański obrzucił go rozbawionym spojrzeniem.
- Nie przesadzaj. Może nie będzie tak źle. Dobre żarcie a i panny niczego sobie – wzrokiem wybitnego znawcy powiódł za blondynką z obfitym biustem, która wolnym krokiem przechadzała się po parkiecie. Marek wywracał tylko oczami.
- Nie będzie źle? – zakpił – Będzie gorzej. Czuję się jak debil. Albo nie, lepiej, jak koń na targowisku. Co to w ogóle jest za pomysł! – kręcił głową z powątpiewaniem sącząc drinka. To całe przedstawienie zaczęło się raptem trzydzieści minut temu, a on już miał dość.
- To nie ty jesteś tu oferowanym towarem, a raczej one – rozejrzał się po sali – A przy okazji może i ja skorzystam – uśmiechnął się cwaniacko – Tamta brunetka spogląda na mnie zachęcająco – kiwnął głową w stronę stojącej w rogu pomieszczenia młodziutkiej dziewczynie w granatowej sukni.
- Weź ty się puknij w łeb! Ja nawet nie wiem, czy ona jest pełnoletnia. Kto ją tu przyprowadził? Poza tym nie patrzy na ciebie zachęcająco, bo ewidentnie jest przerażona i spanikowana tym eventem. Podobnie zresztą, jak ja. Po cholerę ja się tu w ogóle pojawiałem – wyrzucał sobie
- Bo jakbyś się nie pojawił, to mamuśka zapisałaby cię do tego programu.... – pstrykał palcami chcąc sobie przypomnieć tytuł – No tego na kanale trzydziestym, co teściowa wybiera synową. ‘Idealna żona dla mojego panicza’ czy jakoś tak – Dobrzański pacnął się w czoło otwartą dłonią i już miał sięgnąć po kolejnego drinka, gdy usłyszał za plecami głos swojej rodzicielki
- Marku, pozwól, że ci przedstawię przyjaciela rodziny, Stefana Rydza – obrzucił niskiego blondyna znudzonym spojrzeniem i podał mu rękę – Stefan jest właścicielem salonu Jaguara w Sopocie – ‘o fuck! Widzę, że casting ogólnopolski’  – A to jego córka Vanessa – ‘Vanessa, o boże! Dobrze, że nie dali jej na imię Mercedes. Chociaż w sumie Mercedes i Jaguar trochę się gryzą. Vanessa Rydz. No tego jeszcze nie grali. Weź się z taką ożeń, miej z nią dzieci. Brajan Dobrzański albo lepiej Kevin. Jak Kevin sam w domu!’ – ukłonił się grzecznie, zamienił kilka kurtuazyjnych zdań i uciekł na drugi koniec salonu. ‘Co za porażka. Ojciec ją tak zachwalał, jak perski sprzedawca dywanów. Chociaż w sumie to sprzedawca samochodów. Musi mieć gadane. Nie wytrzymam tu długo. Za to Seba bawi się chyba świetnie’. Z zaciekawieniem przyglądał się przyjacielowi, który robił maślane oczka do długonogiej piękności o rudych włosach. ‘Muszę się stąd jak najszybciej wymiksować. Myśl Dobrzański, myśl!’.
- Przepraszam bardzo – zatrzymał mijającą go dziewczynę, która niosła tacę z kieliszkami szampana – Możesz mi pomóc? – zapytał i wtedy spojrzał na jej twarz. Zamarł. Stała przed nim piękna dziewczyna, która swoją urodą mogła przyćmić niejedną z zaproszonych kobiet. Gdyby nie włosy związane w schludny kucyk i czarna, skromna sukienka, w którą były ubrane pracownice firmy cateringowej, byłaby zdecydowanie gwiazdą wieczoru.
- Słucham? – zapytała uprzejmie wpatrując się w niego swoimi nienaturalnie błękitnymi oczami. Przez krótki moment zapomniał języka w gębie, by szybko przypomnieć sobie, po co ją zaczepił i jaki ma cel
- Moja matka zorganizowała tę szopkę – spojrzał na nią lekko zakłopotany, czując na plecach wzrok rodzicielki - ale za moment tu zwariuję – i szybko miejsce zakłopotania zajął uroczy uśmiech - Muszę się dyskretnie wymknąć, bo gotowa jeszcze zatrzymać mnie na środku ogrodu. Wyjdę za chwilę na taras zamówić taksówkę. Poproszę by była za kwadrans. Gdy dam ci znak, podjedziesz do mojej matki i ją zagadasz. Czymkolwiek. Ja w tym czasie zdążę wyjść – początkowo patrzyła na niego dziwnie. Cała ta impreza wydawała jej się idiotyzmem. Podobne zdanie miała o przybyłych gościach i organizatorce, ale zachowując profesjonalizm nie komentowała i starała się zachować powagę.  Teraz, słysząc jego prośbę zrobiło jej się go żal. Ewidentnie było widać, że jest zażenowany pomysłem matki.
- Zgoda
- Dzięki – uśmiechnął się ukazując swoje dołeczki i szybko wyszedł zadzwonić. Po kilkunastu minutach spojrzał na nią znacząco. Podeszła do Heleny pytając uprzejmie, kiedy życzy sobie by podano tort i kiedy ma wjechać czekoladowa fontanna. Siedząc w Skodzie obklejonej logiem jednej z warszawskich korporacji jechał w stronę swojego apartamentu na Powiślu. Odetchnął z ulgą. Wciąż nie mógł uwierzyć, że jego matka zorganizowała to kretyńskie przyjęcie. ‘Całe szczęście, że ojciec jest w sanatorium w Szwajcarii. Chyba by się zapadł pod ziemię obserwując tę farsę’. To prawda, miał już trzydzieści dwa lata. To prawda, od czterech lat, od czasu rozstania z Pauliną nie był w stałym związku, ale to nie był powód do organizowania castingu na jego żonę. Zresztą wszystkie dziewczyny, z którymi spotykał się przelotnie w między czasie nigdy nie były dobre dla jego matki. Miała ściśle sprecyzowane wymagania. Musiała być ładna, żeby dobrze wyglądać u jego boku na pierwszych stronach gazet i z dobrego domu, co oznaczało w jej mniemaniu pokaźny majątek, znane nazwisko i szerokie kontakty towarzyskie. Nie liczyła się inteligencja, charakter i uczucia syna. Prawda jest taka, że syn prawie w ogóle się nie liczył. Miał spełniać jej wymagania i podporządkować się planowi, jaki ułożyła na jego życie. Gdy skarżył się, że nie kocha Pauliny, że chce zakończyć ten związek Helena Dobrzańska reagowała furią i histerią. Dopiero, gdy panna Febo poinformowała potencjalną teściową, że chce zakończyć związek z Markiem, że zakochała się w przystojnym Włochu, że chce mieć z nim dziecko, odpuściła i zrezygnowała z planowania ożenku. Cały czas powtarzała swojemu jedynakowi ‘Marku, przekroczyłeś już trzydziestkę. Czas się ożenić, założyć rodzinę, ustabilizować. Przejmiesz niebawem firmę, musisz mieć porządek w życiu prywatnym’. I w ostatnich miesiącach Helena Dobrzańska poczuła misję. Musiała ożenić syna. Postanowiła wydać przyjęcie, na którym mieli pojawić się jej znajomi z wolnymi córkami, które chciałyby w przyszłości zostać panią Dobrzańską. Chętnych nie brakowało. Przystojny brunet o znanym nazwisku i z zasobnym kontem był dobrą partią. A Marek? Miał niewiele do powiedzenia. Miał się podporządkować i realizować scenariusz napisany przez matkę. Nie chciał tak żyć. Chciał przechodzić przez życie po swojemu, chciał się zakochać, czuć motyle w brzuchu, chciał spełniać marzenia swoje i swojej ukochanej. Helena tego nie rozumiała.

Od tego nieszczęsnego przyjęcia minął tydzień. Ile on się nasłuchał, jaki to jest niewdzięczny i nieodpowiedzialny, że znika z przyjęcia bez słowa wyjaśniania, że wszystkie przybyłe panny były zawiedzione i że Dobrzańska musiała świecić oczami przed swoimi przyjaciółmi. Wszelkie próby wyjaśnień kwitowała krótkim ‘skończ i nie rób z siebie dłużej błazna!’. Machnął ręką i postanowił nie pojawiać się więcej na tego typu imprezach. Mimochodem zapytał o nazwę firmy cateringowej, tłumacząc, że jedzenie i obsługa były na najwyższym poziomie,  a jego kolega z siłowni szuka czegoś odpowiedniego na rocznicę ślubu rodziców. Szybko otrzymał wizytówkę firmy ‘Royal Party – Catering & Servis’. Od tej nieszczęsnej imprezy nie mógł zapomnieć o prześlicznej brunetce o niebieskich oczach, która mu pomogła. Żałował, że nie poprosił jej wtedy o numer telefonu. Przecież był nią zachwycony od pierwszego wejrzenia. Miała w sobie coś…. I te oczy… Prosto z willi Dobrzańskich postanowił jechać do siedziby firmy na Elektoralną. Młodziutka dziewczyna z recepcji zaprowadziła go do pokoju Marty Kwiatkowskiej, event managera.
- Słucham pana, w czym mogę pomóc? – uśmiechnęła się przyjaźnie
- Mam takie nietypowe pytanie, a w zasadzie prośbę… - chrząknął nieco zakłopotany powodem swojej wizyty – W ubiegłą sobotę odbywało się przyjęcie w domu Heleny Dobrzańskiej w Wilanowie. Tam wśród państwa pracowników była taka dziewczyna…. Koło metra siedemdziesięciu, brunetka, piękne, błękitne oczy – Kwiatkowska uśmiechnęła się lekko pod nosem – Szukam jej i liczę na to, że pani mi pomoże – posłał jej jeden ze swoich zniewalających uśmiechów.
- Przykro mi, ale to niemożliwe. Nawet jakbym chciała obowiązuje mnie ochrona danych – rzekła profesjonalnym tonem.
- Rozumiem – pokiwał głową lekko zrezygnowany – A może mogłaby jej pani przekazać moją wizytówkę z prośbą o telefon. Hmm? Bardzo mi zależy…
- Panie Marku, polityka naszej firmy… - zaczęła, ale nie dał jej skończyć
- Jasne – wypuścił głośno powietrze i zmarszczył na chwilę brwi – Chcę zorganizować przyjęcie. U mnie w domu – kobieta pokręciła głową rozbawiona nieco determinacją mężczyzny i chwyciła brulion
- Urodzinowe, imieninowe, zaręczynowe?
- Wszystko jedno… Bez okazji. Dla przyjaciół. Zgadzam się na wszystkie fontanny, confetti, baloniki, sałatki krabowe i co tam jeszcze pani wymyśli. Warunek jest jeden. Tą imprezę mają obsługiwać ta sama ekipa, co w ubiegłą sobotę
- Postaram się. Nie wiem, czy wszyscy nasi pracownicy będą dostępni we wskazanym przez pana terminie. Kiedy to przyjęcie miałoby się odbyć?
- Jak najszybciej. Jutro się pewnie nie uda – spojrzała na niego znacząco. ‘Po cholerę zwlekałem aż do piątku. Mogłem się zebrać wcześniej’ wyrzucał sobie – To może w środę? Wieczorem. O dwudziestej – kobieta zanotowała datę
- Postaram się. Ilu będzie gości? – Dobrzańskiego to pytanie lekko zbiło z tropu. W sumie nikogo jeszcze nie zaprosił, z nikim o tym nie rozmawiał. To był spontaniczny pomysł by ponownie spotkać się z tą dziewczyną. Nie miał tylu przyjaciół, których chciałby gościć w domu. Bliższe relacje utrzymywał z garstką lojalnych mu ludzi, którzy nie biegali po redakcjach sprzedając nowinki z jego życia prywatnego.
- Dwanaście osób – rzucił od tak. Listą gości postanowił zająć się później
- Dwanaście? – zapytała z niedowierzaniem – I pan chce wynająć barmana do mieszania drinków, dwóch kelnerów, pięć kelnerek, kucharza i dwóch jego pomocników? Liczba obsługi będzie się równała liczbie gości. Nie uważa pan, że…
- Droga pani, sam wiem ile osób chcę zatrudnić – wtrącił się ostro, by po chwili się zreflektować – Przepraszam. Może ma pani rację. Zostańmy przy barmanie i kelnerkach. Dań ciepłych nie będzie, więc kucharz i jego świta są zbędni. Tu jest moja wizytówka. Mail, telefon, na odwrocie zapisałem swój adres domowy. Rachunek i propozycję menu proszę wysłać mi na skrzynkę. Do zobaczenia.

32 komentarze:

  1. Takie niespodzianki to ja mogę czytać codziennie. Pomysł super haha ciekawa jestem,co będzie dalej. Czy mu się uda w końcu ożenić z tą 'właściwą'.Czekam na cd
    Ps. Pomysł mamuśki godny Nobla hahaha :D
    Agata :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hela daje radę! :D
      Miło, że wpadłaś. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Tak trzymać! Ja tu często wpadam, licząc na jakieś 'niespodziewane poprawiacze humoru' :)
      Udanego tygodnia :)
      Agata :)

      Usuń
    3. kolejny niebawem ;)
      dobrego wtorku!

      Usuń
  2. Pomysł na opowiadanie znów na czasie...coś w stylu "rolnik szuka żony"...nie nie oglądam, ale wszech pojawiające się reklamy robią swoje ;) ble ble. Ale wykorzystanie tematu - rewelka! Masz dziewczyno talent :) Mamuśka-widzę taką słodką idiotkę...ale za to Marek - powoli chyba ma dość dyrygowania i wyznacza granice!!!...oby tak dalej. Nie mogę doczekać się kolejnej części. Buźka się śmieje :) Dzięki za niespodziankę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł podobny raczej do programu "Kto poślubi mojego syna" Tam mamusie robiły casting na synową . O rolniku było całkiem inaczej- LEPIEJ!

      Usuń
    2. Tak masz rację...choć jak dla mnie obydwa pomysły są żenujące. Nie oglądałam, ale sama koncepcja jest ... :)

      Usuń
    3. Ania K,
      o 'rolniku' słyszałam, trudno było nie słyszeć. Ponoć jeden stał się teraz celebrytą i skacze do wody w tym jakże ambitnym programie... Bardziej sugerowałam się reklamówkami programu, który jakiś czas temu pojawiał się bodaj na tvn'ie, gdzie eleganckie damy szukały żony swoim wystylizowanym synom. Tu rację z tytułem może mieć RanczUla.
      I zgadzam się, że oba pomysły żenujące i trącające szowinizmem. Jak to mężczyzna, pan i władca przebiera wśród stających na głowie na jego skinienie kobiet. A czemu nie 'rolniczka szuka męża'?
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Jak w Kopciuszku. Przyjęcie, szukanie żony dla syna i piękna nieznajoma. Tylko ciekawa czym Marek będzie jej szukał. Bucikiem chyba nie. Chociaż tutaj wie jak wygląda i gdzie ma szukać ma więc ułatwione zadanie. A drugi pomysł na rozwój tej historii mam taki ,że Dobrzańska specjalnie zaprosił Ulę jako kelnerkę , bo z góry przewiedziała ,że żadna z bogatych panienek go nie zainteresuje. A Ulę może znała już prędzej. Tylko tytuł nie pasuje.
    Ile części planujesz tego opowiadania i czy z związku z tym te dwa pozostałe będą publikowane inaczej niż było w zapowiedziach?. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RanczUla,
      rzeczywiście można to podciągnąć pod Kopciuszka XXI wieku, przynajmniej w tym pierwszym rozdziale ;)
      Że niby Dobrzańska sama podsuwa synowi na żonę kelnerkę? A gdzie to dobre pochodzenie i koneksje? ;)
      Kilka ;) Ale to zdecydowanie opowiadanie z tych 'short story'. Tamte opowiadania będę publikowane tak, jak miały być. W najbliższy piątek 'przyjaźń' ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Czytając to miałam wrażenie,że czytam "kopciuszka" w wersji dla dorosłych oraz z dostosowaniem do dzisiejszych czasów. Kobieto! Ile tym nasz w zanadrzu jeszcze planowanych publikacji, bo ja w summie z dwóch ankiety naliczyłam około 10 opowiadań. A ty co jakiś czas oddajesz czy miniaturkę czy kilku rozdziałowe opowiadanie. Podziwiam Cie! Twój blog jest super, wspaniały, cudowny, itp.
    A co to "Kto, jak nie Ty' XI bardzo się wzruszyłam. Tę wyznanie Marka według mnie to sama prawdo, bo nie zawsze jesteśmy dojrzalsi w danym momencie naszego życia. A dopiero z perspektywy czasu uświadomimy sobie, że popełniliśmy błędy za, które teraz żałujemy . Mamy tez już pewny bagaż doświadczeń, które sprawiają, że dojrzewamy...../ Pozdrawiam Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak tak teraz na to patrzę, to widzę, że macie rację. To faktycznie wygląda jak Kopciuszek XXI wieku.
      Dużo ;) tylko nie mam czasu na realizację wszystkich... Ale staram się je powoli, konsekwentnie realizować. Także mam nadzieję, że będziecie się nudzić.
      Pozdrawiam i dzięki za wpis :)

      Usuń
    2. A jak tak teraz na to patrzę, to widzę, że macie rację. To faktycznie wygląda jak Kopciuszek XXI wieku. albo Trędowata to moja taka druga myśl.

      Usuń
    3. No ja to dostrzegłam po fakcie ;) Ale gubienia pantofelka nie będzie ;)

      Usuń
  5. Oj, chyba Dobrzańskiej nie przypadnie do gustu wybranka syna, bo że Ula wpadła Markowi w oko to jest pewne , no ale według mamuśki zwykła kelnerka dziewczyną "tego Dobrzańskiego" chyba będzie dla niej trudne to przełknięcia, coś mi się wydaje, że Dobrzańska będzie łudząco podobna do tej z "Nie do wybaczenia", znowu mnie zaskoczyłaś nowym pomysłem, chyba nie ma dla Ciebie tematu z którego nie potrafiłabyś stworzyć coś ciekawego, pozdrawiam B:)
    PS. z niecierpliwością czekam na cd "Przyjaźni...."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zapowiadałam, że 'przyjaźń' w piątek ;)
      No z pewnością Ula nie pozostaje w kręgu zainteresowań Dobrzańskiej. Nie ta liga... Nie to, co Vanessa Rydz. :D
      Pozdrawiam i dzięki za komentarz. Fajnie, że wpadłaś :)

      Usuń
  6. Tak. Udało Ci się jestem zaskoczona :). Lubię to!
    Rewelacyjny pomysł. Masz fantazję. Zachwycające. Hm Helena zawsze miała wenę ale to naprawdę wysokie loty. Nie wiem co bierze, ale dawaj jej połowę dawki :). Casting na synową żenujące, ale przyjęcie z klasą, a przecież o to chodzi - o klasę. Znowu mamy Mamusię Ja Wiem Lepiej Co Jest Najlepsze Dla Mojego Bardzo Dorosłego Syna! Umiejętność odcięcia pępowiny jest niezwykle ważna a jaka potrzebna wielu kobietom. A i znowu mamy Marka myślącego a to też ważna umiejętność. Jest nadzieja, że zacznie samodzielnie podejmować decyzje z kim/gdzie/kiedy chce się spotykać. A dziewczyna z błękitnymi oczami wyraźnie wpadła mu w oku i chce się z nią spotkać nie dlatego, że mu pomogła zwiać z castingu, ale dlatego, że po prostu mu się spodobała. Niezła impreza nam znaczy im się szykuje. Mam nadzieję, że w ekipie na przyjęcie znajdzie się Ulka i że Marek podejmie kolejne kroki. A widać, że jest zdeterminowany. Nie wiem czy na złość Mamusi czy z serca zacznie "zabawę" z Ulą, ale mam nadzieję, że ona uwierzy - bo, że się zakocha to chyba jasne. Która by się nie zakochała :), chociaż taka potencjalna teściowa z takimi pomysłami to nie najlepsza inwestycja. Fantastyczna odskocznia. Rewelacyjny pomysł. Zapytam bezczelnie kiedy ciąg dalszy?
    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee tam. Ściemniasz, żeby zrobić mi przyjemność :)
      Nie będę dawać połowę, bo nie będzie tak zabawna w tych swoich żałosnych pomysłach ;)
      Hahaha, która by się nie zakochała mówisz... No w końcu przyjdzie taki moment, że pojawi się taka jedna, wyjątkowo oporna, ale to jeszcze za kilka miesięcy. Póki co mam co publikować ze starych zapasów i dzięki Wam.
      Ciąg dalszy nastąpi... niebawem ;)
      Pozdrawiam i dzięki za te kilkanaście zdań.

      Usuń
    2. Tak. Odkryłaś mój sekret - ściemniam ;). A to dlatego, że lubię Ci robić przyjemność :).
      Wiesz, że czekam na tę historię o "opornej" - wspominałam już kiedyś, że lubię takie opowieści. Jak ja się cieszę, że masz co publikować, że tytułów przybywa i że nuda nam nie grozi :D.
      Niebawem. Niebawem. Lubisz się nad nami znęcać prawda? Coś opublikować, zainteresować i kazać czekać ;). Ale spokojnie zaczekam. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. wiedziałam! ;D
      Wiem, że czekasz, wiem... No ale wszytskiego na raz się publikować nie da. Cierpliwości :)
      Czekaj, a będzie Ci wynagrodzone! Niebawem! ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Jak ja lubię mezalianse a jeszcze bardziej lubię robienie na złość Helence. Nie to żebym jej nie lubiła. Fajna kobieta :D, a jakie ma pomysły. Moja Mistrzyni. Marek nie docenia jakie Mamusia stwarza mu możliwości może wybierać jak w ulęgałkach - gruba, chuda, blondynka, ruda, z biustem, bez biustu, młoda, stara - szał nawet na allegro nie ma tyle kategorii :D. A on niewdzięcznik nie może zapomnieć o skromnej szatynce z błękitnymi oczami. Prawdziwy niewdzięcznik. Dobrze, że zachował trzeźwość umysłu po tym kiermaszu i organizuje imprezę. Mam nadzieję Amicus, że zabierzesz nas na nią już na dniach - w środę? Marek na środę najbliższą zaprasza :D.
    Vanessa Rydz. Ach piękne połączenie. Piękne. Super pasuje. Prawie jak Angela Kapeć.
    Pozdrawiam, KaEm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie czepiacie Darii i Artura, to znów przyszedł czas na Helenkę. Naprawdę biedna kobieta... A przecież to taka fajna dama z klasą i jak sama mówisz pomysłowa. Jak można chcieć zrobić jej na złość? :D Hahaha, no mamusia bardzo dba o synusia, żeby się chłopak nie załamał, że nie ma kandydatki na żonę i ściągnęła odpowiednie dziewczyny z całego kraju.
      Marek zaprasza na środę, ale zauważ, że jak czytaliście, to on ją właśnie organizował (u niego był piątek), więc jakby nie patrzeć chyba dwa dni do tyłu ;)
      Vanessa Rydz! Wiedziałam, że Ci się spodoba! To takie nawiązanie do naszej dyskusji! ;)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Ależ ja Helenkę bardzo lubię i jestem niezmiennie pod wrażeniem jej inwencji twórczej. Troskliwa, z klasą i głową pełną pomysłów, z fantazją której naprawdę można jej pozazdrościć. A jakie ma możliwości. Czort nie baba :D. Już nie mogę się doczekać jakie atrakcje i akcje przygotuje jak Ulę spotka przy boku jedynaka - bo mam nadzieję, że spotka :D.
      Jak wiesz uwielbiam takie połączenia. Ciągle sobie powtarzam Vanessa Rydz. Vanessa Rydz - melodia dla moich uszu.
      No ale Amicus impreza niemniej w środę, trochę żal jakbyśmy nie skorzystały z zaproszenia :).
      Pozdrawiam (szykuj kreację na imprezę do Marka) :)

      Usuń
    3. Hahaha, chyba do tego opowiadania wprowadzę jakieś koleżanki Vanessy. Np. Samantę Gwóźdź :D
      Obawiam się, że nie mam nic odpowiedniego w szafie. W sumie sukienek nie lubię. Mam tylko jedną w szafie - dyżurną ;) tych letnich nie licząc...
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  8. Ciekawy pomysł, bardzo :) juz sobie wyobrazam Marka na takiej imprezie :) i bardzo podoba mi sie jego determinacja...;)) swietny pomysł :) czekam na c.d. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. determinacja jest.... ale czy impreza będzie... to się jeszcze zobaczy ;)
      pozdrawiam i dzięki za wizytę :)

      Usuń
  9. Świetna niespodzianka! Ostatnio coraz częściej :) Fajne short story, ciekawie się zaczyna. Akcja się rozkręca. Jednak robisz trochę bałaganu na swoim blogu. Trzy opowiadania na raz to trochę za dużo. Lepiej dodawała byś tamte opowiadania częściej, a później następne, bo można się troszkę pogubić. Co nie zmienia faktu, że Twój blog jest naprawdę świetny i na wysokim poziomie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bałagan w życiu to i bałagan na blogu. ;)
      To szczerze mówiąc rodzaj eksperymentu. Pojawiały się głosy, że jak będę publikować częściej to będzie większe zainteresowanie. Póki co nie stwierdzam korelacji, ale badanie zamierzam przeprowadzić w pewnej określonej z góry jednostce czasu.
      To short story pojawia się tak w przerwach, gdyż moi stali Czytelnicy przyzwyczajeni są do pewnej prawidłowości, że w piątki pojawiają się nowe rodziały dłuższych opowiadań. Chociaż z drugiej strony.. to tak jak z serialem... Oglądasz kilka - jakieś tam Na Wspólnej, M jak Miłość, Kiepscy i Ranczo. Niby cztery odrębne produkcje, aktorzy zwykle ci sami, a jednak ci się nie miesza...
      Dzięki za wizytę. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Kolejne ciekawie zapowiadające się opowiadanie, ohh to Marek będzie musiał się postarać, żeby Ulkę odnaleźć, ciekawe czy uda mu się z pierwszym razem, determinacja jest, obsługi będzie więcej niż gości, więc impreza się nie zła zapowiada, zobaczymy czas pokażę, Pozdrawiam serdecznie Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak widać po tym rozdziale - w odnalezieniu Uli osiągnął już połowę sukcesu ;) druga połowa w kolejnym rozdziale.
      Miło, że wpadłaś. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Ciekawe opowiadanie,choć przyznam że tęsknie trochę za opowiadaniami z brzydką Ulcią.Czekam na ciąg dalszy i na inne części.
    Pozdrawiam GOZDI ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładniejsi ludzie mają łatwiej w życiu ;)
      Pozdrawiam

      Usuń