Witajcie!
Z pewnością części z Was moja decyzja nie przypadnie do gustu, ale.... Z uwagi na wyraźny spadek zainteresowania blogiem w ostatnich tygodniach postanowiłam ograniczyć publikację do jednej notki tygodniowo. W jeden piątek będzie się pojawiać 'Przyjaźń' by w kolejny 'Kto, jak nie Ty'.
Powoli, powoli zmierzamy do końca obu historii. W poniedziałek pojawi się ankieta, w której będziecie mogli zadecydować, które opowiadanie pojawi się jako kolejne!
Dobrego weekendu!
Przestudiował całą książkę
telefoniczną i znalazł wreszcie interesujący go numer. Nacisnął zieloną
słuchawkę i obserwując bawiących się w salonie synów czekał na połączenie.
- Halo
- Cześć, mówi Marek
- Tak, wiem – usłyszał chłodny
ton po drugiej stronie
- Mam do ciebie prośbę – zaczął
niepewnie
- Coś z chłopcami? – nie dała mu
dokończyć – Mam przyjechać?
- Nie, nie – zaśmiał się pod
nosem - Radzimy sobie świetnie. Chodzi o Ulę. Mogłabyś do niej zadzwonić albo
podjechać? Ode mnie nie odbiera. Nie chce się narzucać, zresztą nie bardzo mi
wypada – chrząknął - Zdaje się, że trudna
rozmowa z Arturem już za nią i może potrzebować bratniej duszy.
- Nie bardzo rozumiem. Jaka
trudna rozmowa? – dociekała Milewska
- Nie widziałaś okładki
ostatniego numeru ‘Świata celebrytów’? Artur leci do USA. Chciał uciec, jak
szczur, a ona siedzi w tym szpitalu i się zamartwia, że ten dupek nie daje
znaku życia – zacisnął pięść - Rozmawiałem z nim i próbowałem nałożyć mu do
głowy, że jest jej winien rozmowę – przedłużając się po drugiej stornie cisza
świadczyła o tym, że Alicja była podobnie zaskoczona postępowaniem Góreckiego,
jak on
- Dziękuję, że dałeś mi znać. Zaraz do niej
zadzwonię. Ucałuj chłopców. Odezwę się do ciebie wieczorem.
- Czekam na telefon.
- Kochanie – gładziła Dobrzańską
po plecach – Nie płacz proszę – serce ją ściskała, gdy po raz kolejny widziała
malującą się na twarzy przyjaciółki rozpacz.
- Dlaczego każdy mój związek
kończy się katastrofą? – szepnęła – Najpierw Bartek, później Marek, a na końcu
Artur – usiadła na szpitalnym łóżku i wytarła dłonią mokry policzki – Chociaż
tego ostatniego jestem w stanie jeszcze zrozumieć. W sumie sama nakłaniałam go
do normalnego życia, do powrotu do pracy – przeczesała palcami włosy –
Wiedziałam, że kariera jest dla niego ważna. Tak samo, jak ważne jest dziecko,
którego ja mu dać nie mogę – Milewska zmarszczyła brwi, przyglądając się jej z
zainteresowaniem – Bardzo chciał być ojcem. Zastanawiałam się nad tym, dopóki
nie wiedziałam, że mam raka. Przez chorobę plany o macierzyństwie musiałabym
odłożyć na później. Nie jestem już najmłodsza. Choroba, leczenie. Bałam się.
Bałam się, że nie urodzę zdrowego dziecka. Gdyby było obarczone jakąś wadą nie
wiem, czy bym to sobie kiedykolwiek wybaczyła. I czy Artur potrafiłby je kochać.
Czy byłby z niego dumny, gdyby nie było takie, jakie sobie wymarzył. Znany
aktor ma niepełnosprawne dziecko. Prasa wszystko by wyciągnęła.
- Wiem – westchnęła – Ale mimo
wszystko on powinien rozumieć twoje obawy i twoją decyzję. Zwłaszcza w tej sytuacji.
- Właśnie – zaśmiała się pod
nosem nerwowo – W tej sytuacji. Chora kobieta, bez piersi – tym tonem próbowała
chyba ukryć swój żal – To jakby nie kobieta. Odarto mnie z kobiecości… chociaż
z drugiej strony sama się na to zgodziłam – westchnęła ze łzami w oczach
- Przestań wygadywać głupoty –
Milewska starała się przywrócić ją do porządku – Ile panienek poprawia sobie
cycki z uwagi na kaprys. Wciskają sobie silikon by mieć czym świecić na ulicy.
Przecież będziesz miała piersi. Równie piękne, jak te naturalne. Większość
napotkanych ludzi nie będzie miała pojęcia, że nie są twoje.
- Ale Artur wiedział
- Nie sądzę, żeby to był powód
jego decyzji. Akurat w świecie celebrytów więcej sztuczności niż na bazarze z
chińskimi wyrobami – zauważyła – Każdy ma coś poprawiane. Pośladki, zęby i
piersi. Wychodzi na to, że jednak jego uczucie nie było na tyle silne. Po
prostu nie był ciebie wart. Jesteś twardą dziewczyną i dasz sobie radę. Za
kilka dni przejdziesz zabieg, a później wrócisz do domu. Do dwóch chłopaków,
którzy na ciebie czekają i którzy są w tobie totalnie zakochani.
- Masz rację – pokiwała głową –
Są dla mnie wszystkim – uśmiechnęła się szczerze, pierwszy raz tego popołudnia –
Jedynie oni będą ze mną zawsze. Na dobre i na złe.
- Babcia! – krzyknął Leo na widok
Alicji
- Cześć skarbie – ucałowała jego
policzek – A gdzie Roch? – dopytywała
- Maciek jechał ze swoim synem na
basen i zabrał go ze sobą – wyjaśnił Dobrzański – Leo od wczoraj ma niewielki
katar więc wolałem nie ryzykować
- Słusznie
- Skończyłeś już jogurt? –
spojrzał na syna, który przecząco kiwnął głową – No to jemy. Przecież to twój ulubiony
– Leon nie ruszył się na krok wpatrując
się w ojca z uśmieszkiem – Bo powiem mamie – pogroził mu palcem. Chłopiec
podreptał w stronę ławy, na której zostawił kolorowy kubek z wizerunkiem
Kubusia Puchatka – I jak ona się czuje?
- Jest trochę rozbita tym
rozstaniem. Obwinia się, że to jej wina, że nie potrafiła spełnić jego
oczekiwań – w Dobrzańskim się zagotowało na myśl o Góreckim, który skrzywdził
jego żonę – Poza tym przeżywa tę drugą operację i boi się, czy będzie
całkowicie zdrowa – Marek wydawał się być wyraźnie zmartwiony
- Tęsknota za chłopcami też na
nią dobrze nie wpływa. Już długo jest tam sama. Gdyby się czymś zajęła, byłoby
jej łatwiej – zamyślił się
- Dużo ćwiczy, by być jak
najszybciej w dobrej kondycji. Ta ręka jest coraz sprawniejsza i sprawia mniej
bólu. Poproszę Izę, żeby ją odwiedziła w ciągu najbliższych dni. Z pewnością
wizyta koleżanki choć na chwile zaprzątnie jej głowę. Dobrze by było, żebyś
pojechał jeszcze do niej z chłopcami – Dobrzański skrzywił się
- Myślałem o tym, ale nie wiem
czy Leon nie będzie chory. Nie można dopuścić by ją zaraził przez zabiegiem.
Poza tym w tym tygodniu ma padać. My się możemy spotykać tylko w ogrodzie, bo
Ula nie chce, by chłopcy kręcili się po szpitalu. Ale porozmawiam z nią
jeszcze, jak chłopcy będą do niej dzwonić wieczorem.
- Cześć Ula – wybrał jej numer
chwilę przed dziewiętnastą – Nasi synowie domagają się wieczornej rozmowy z
tobą – rzekł ciepłym tonem
- Chciałam cię przeprosić, że nie
odbierałam od ciebie telefonów
- Nie musisz. Rozumiem.
- Muszę. Zachowywałam się głupio,
ale potrzebowałam chwili samotności. Rozstałam się z Arturem – gorycz porażki
mieszała się w jej głosie bólem porzucenia
- Przykro mi – rzekł szczerze –
Miałem nadzieję, że będziesz z nim szczęśliwa
- Mama! – Leon ciągnął ojca za
nogawkę
- Wybacz, twój młodszy syn domaga
się twojej uwagi. Porozmawiaj z nimi chwilę, a później zamienię z tobą jeszcze
dwa zdania – podał synkowi telefon
- Mama? Kocham cię – rzekł jej
prawie trzyletni synek
Z obandażowanym tułowiem i w
specjalnym staniku podtrzymującym piersi leżała okryta pościelą. Niebawem
powinna odespać narkozę. Zostawił chłopców z Elwirą i przyjechał do niej z
samego rana, by podtrzymać ją na duchu. Gdy profesor zapewnił go, że operacja
przebiegła bez komplikacji wrócił na kilka godzin do domu, by wieczorem znów
pojawić się w Wieliszewie. Mruknęła coś niewyraźnie i z trudem otworzyła oczy.
Dostrzegła siedzącego na krześle Dobrzańskiego. Uśmiechnął się do niej
serdecznie.
- Jak się czujesz?
- Obolała – mówiła cicho –
Rozmawiałeś z profesorem?
- Tak, wszystko jest w porządku.
Śpij – poprawił jej kołdrę – Przyjadę rano
Już żałuję, że dopiero za dwa tygodnie cd...Bardzo lubię Twoje opowiadania, ale cóż rozumiem decyzję, albo raczej przyjmuję do wiadomości :)
OdpowiedzUsuńA dzisiejsza część...taka normalna, jak normalne i pełne trosk bywa życie. Mimo wszystko taka rzeczywistość jest nam / mi bliższa, choć z ogromną radością przeczytam happy end z tej story. Czuję, że tak będzie. Podoba mi się nienarzucający Marek, który czeka, kocha, zajmuje się chłopcami i troszczy się o byłą żonę, którą zdradził. Ale przecież jeśli się kogoś naprawdę kocha, to nie można tak po prostu przestać!!!
Jeszcze raz wyrażam ubolewanie nad zmniejszoną ilością ...może jednak dasz się ubłagać!!!! <3
Pozdrawiam
Czujesz happy end? Ja czuję zapach wiosny. I hiacyntów! :) Do końca, o ile dobrze pamiętam, już tylko dwa rozdziały...
UsuńKwestię publikacji obiecuję jeszcze przeanalizować ;)
Pozdrawiam
Oj, nie przypadła do gustu i w dodatku krótka ta część. Myślałam, że już dzisiaj będzie koniec a wychodzi na to ,że trzeba będzie poczekać jeszcze ze dwa tygodnie jak nie dłużej. Chyba ,że jakaś petycja pomoże. Kto jest za niech pisze " Amicus nie rób nam tego"
OdpowiedzUsuńJedne części są krótsze, inne dłuższe. Nigdy nie piszę na ilość, już chyba o tym kiedyś wspominałam. Na początku układam sobie, co się ma w danym rozdziale pojawić i w którym momencie musi zostać przerwana akcja. Stąd jeden rozdział jest dłuższy, bo niektóre wątki, sytuacje, nie da się opisać w 3-4 zdaniach. Inne, owszem się da. Zresztą rozwlekanie na siłę jest bez sensu.
UsuńJuż chcesz koniec? A ja myślałam, że lubicie tę historię ;)
Pozdrawiam
Amicus nie rób nam tego! Czytam, a wręcz chłonę Twoje opowiadania!
OdpowiedzUsuńmiło mi :)
UsuńNo i co ja mam napisać. Artur Świnia - gorszego momentu na zabranie d*** w troki nie mógł sobie wybrać. Jasne, wyrzucałam go na drzewo - przyznaję się tak było, w ogólnym rozrachunku dobrze, że zniknął ale ... To tchórz i egoista. Spoko chciał mieć dziecko - jasna sprawa ale ucieczka i to w momencie kiedy kobieta, którą podobno kocha, czeka na ważną operację - strasznie męskie. A jakie rycerskie. Oh. Oh. Niech spada na Oskara i tak nie ma szans ;). Marek czuwa, wspiera i troszczy się. Nie narzuca się ale opiekuje właśnie teraz kiedy Ulka najbardziej potrzebuje wsparcia.
OdpowiedzUsuńCo do zainteresowania może to chwilowe i trochę wynika z tego, że przez prawie dwa tygodnie nie było nowości. Ale wiedz, że wierne fanki (do grona, których nieskromnie się zaliczę) będą czekać. Chociaż zmiana zdania mile widziana :). Pozdrawiam serdecznie, KaEm.
No cóż... Nigdy go nie lubiłyście ;) więc nie dziwi mnie fakt, że nie zapałałyście do niego miłością nawet po jego zniknięciu z życia Uli ;)
UsuńMoja nieobecność była zapowiedziana, więc nie ma tu nic do rzeczy. Poza tym miała miejsce w ostatnim tygodniu lutego, a statystki spadły na początku miesiąca. Może po prostu moje historie zaczynają nudzić... Muszę to przemyśleć.
Pozdrawiam
No to ja dołączam do tego chóru "Amicus, nie rób nam tego i miej litość"
OdpowiedzUsuńJednak Artur nie był takim ideałem jak mogłoby się wydawać. Odarta z kobiecości Ula przestała mieścić się w jego estetycznych standardach. Rozumiem, że tam za oceanem czeka go kariera i wielka szkoda, że tak szybko przeszedł do historii związek z Ulą. Ja oczywiście bardzo się z tego cieszę i niech facet jedzie i już nie wraca.
Postawa Marka fantastyczna. Martwi się o nią i nie jest namolny. Raczej wręcz przeciwnie delikatny, taktowny, łagodny i ewidentnie zakochany, chociaż o tym nie piszesz. Może teraz kiedy Ula zacznie dochodzić do zdrowia po tej operacji, zrozumie, że tylko on jest tym właściwym facetem mimo, że popełnił bardzo poważny błąd? Ona ma wielkie serce, które potrafi wybaczać, więc może nie jest jeszcze dla nich za późno, by wrócili do siebie?
Pozdrawiam. :)
No cóż... od początku twierdziłyście, że Artur jest nienaturalnie idealny. Pojawiła się na jego wizerunku rysa, która być może na stałe, być może na chwilę usunęłam go z życia Uli.
UsuńZ pewnością w czasie dochodzenia do zdrowia czeka ich ważna rozmowa. Pierwszy raz porozmawiają o momencie rozpadu małżeństwa.
Pozdrawiam serdecznie! :)
Amicus nie rób nam tego:), tak długo czekałyśmy na kolejną część, a na jeszcze kolejną karzesz nam jeszcze dłużej czekać:), no ale cóż nic nie pozostało tylko cierpliwie czekać, a nóż zmięknie Ci serce:) Kasia
OdpowiedzUsuńPrzyznaję, że ten Wasz chór jest dość liczny. Nie spodziewałam się aż takiego alarmu. To bardzo miłe zwłaszcza w kontekście ostatnich tygodni i powolnego zamierania bloga. I statystki poszły w górę. Motywujące. :)
UsuńOj bardzo nie przypadla nam do gustu :(
OdpowiedzUsuńMam nadzieje,ze wrocimy wkrotce do czestszych notatek :) Hmm...Marek dalej wspiera Ule, kocha ja...chce przy niej byc mimo poprzednich bledów. Ula i tak jest bardzo dzielna, zdrada Marka, taka choroba, rozstanie z Arturem...Dzielna babka z niej :) A co do Artura to ciesze sie, ze tak sie stalo...mam nadzieje, na happy end z Marekiem..:) Pozdrawiam :)
A może happy end jednak z Arturem? Panu Góreckiemu mówimy nie?
UsuńPozdrawiam i dzięki za wizytę :)
No proszę bunt na pokładzie.My tu denka na oczy nakładamy kiedy nasza łaskawa księżniczka pojawi się z turneee, a ona tu mi jakąś samowolkę sobie wprowadza.
OdpowiedzUsuńTęsknię za na kolejnymi odcinkami,a tu bleeee.
Amicus,nie rozleniwiaj się kochana,wiem,że czujesz troszkę wiosnę, / ja też /ale ja tak z utęsknieniem wyczekuję tych twoich opowiadań,że brak ich powoduje rozregulowania mojego żołądka.Miej litość nad biednymi żuczkami. Pliiiiissss....
Co do Marunia i Ulijanki to w końcu ich już połącz i niech już te stęsknione ciałka
przytulą do siebie. Oj tak mi się to marzy......ich przytulańsko,ach.
Ciebie natomiast ściskam i pozdrawiam.
Ja się absolutnie nie rozleniwiam. Opcje są dwie, albo to Wy się rozleniwiliście i już tak aktywnie tutaj nie wpadacie, albo ja przestałam intrygować, trzymać w napięciu itp. itd, nie potrafię zaciekawić i utrzymać czytelnika. Może ostatnie historie były po prostu słabe, stąd ten znany spadek wejść w lutym. Bo jednak 400 odsłon dziennie to sporo, a właśnie o tyle mniej więcej spadły mi statystyki. Muszę nad sobą popracować, zastanowić się czym przyciągnąć Waszą uwagę. Na to potrzeba czasu. A spadek ilość publikacji to też wyraz mojej chwilowej demotywacji. Muszę się zebrać w sobie.
UsuńPrzytulańsko? Jakoś tak delikatnie po kilku latach pożycia i małżeństwa ;)
Pozdrawiam
Kochana Amicus.Ty jesteś już w nadmiarze zmotywowana,że większej motywacji nie trzeba. Nic kochana na siłę i nie pozwól byśmy, my czytelniczki nie doprowadziły do tego,abyś przestała spać. Przecież masz inne obowiązki,a przyjemności ?
UsuńKochana idź swoim torem,a my marudy i tak zaakceptujemy Twoje warunki.
Pozdrawiam i miłego tygodnia.
o nie, nie. Za bardzo lubię spać, by doprowadzić do takiego stanu. Właśnie dziś w 11h odespałam braki z całego tygodnia ;)
Usuńpozdrawiam serdecznie :)
No więc chór ciągnie dalej: "Amicus nie rób nam tego!". Nie daj się prosić i zrezygnuj z tego postanowienia, że notki będą dodawane rzadziej. A co do tej notki to jest po prostu świetna. Nie wiem jak inni, ale dla mnie bomba i mam nadzieję, że w kolejnej notce akcja związana z Ulką i Markiem przejdzie na nowy etap, który jak mniemam zakończy się wielkim Happy Endem. Pozdrawiam serdecznie i czekam niecierpliwie na dalszą część. :)
OdpowiedzUsuńTak, jak wspomniałam wyżej będzie rozmowa. Wyczekiwana i oczyszczająca atmosferę.
UsuńDzięki! :)
Pozdrawiam
Amicus nie rób nam tego ! prosimy...
OdpowiedzUsuńniewątpliwie motywacja zaczyna powoli wracać ;)
UsuńNie będę oryginalna i dodam "Amicus nie rób nam tego" , daj się przekonać do poprzedniego systemu, bo jak nie to zorganizujemy pikietę, jak to nic nie da to poprosimy górników o pomoc , mają chłopaki wprawę to może cię przekonają, albo rozbijemy miasteczko namiotowe..., każesz nam wybierać no ale jak tu wybrać , no jak..???? Rozdział fajny, Mareczek plusuje coraz bardziej , chyba odkupił stare grzechy, ciekawe czy Ula też to dostrzeże , pozdrawiam B.
OdpowiedzUsuńtylko nie górników. Wybitnie działają mi na nerwy ze swoimi roszczeniami, a na dodatek ostatnio o mały włos nie rozwalili mi jednego projektu. Wyszliśmy z PRL i nie może obowiązywać zasada 'czy się stoi czy się leży 8tyś się należy'.
UsuńDzięki za wizytę B. Bardzo się cieszę, że ujawniła się kolejna osoba.
Pozdrawiam
Najprościej podsumowując Artur dezerteruje, a Marek? A Marek ciągle jest. Wspiera, pomaga, odpokutowuje winy. Ale to by było za krótko i za delikatnie :).
OdpowiedzUsuńArtur zrezygnował z zabawy w rodzinę w najmniej odpowiednim momencie. Zachował się jak ostatnia świnia. Nie podoba mu się rola drugoplanowa - po synach - w życiu Uli i woli egoistycznie marzyć o wielkiej karierze za jeszcze większą wodą? Niech jedzie, takie geny faktycznie nie mogą się zmarnować. Niech się tylko nie pogubi w tych podbojach żeby się mógł potomstwa potem doliczyć.
Faktycznie stan psychiczny Ulki nie jest najlepszy. Obwinianie siebie o to, że Artur okazał się palantem najlepiej o tym świadczy. Przy rozstaniu z Markiem była silniejsza, odważniejsza, pewniejsza siebie. Oczywiście, że choroba ją zmieniła, wszystkich wokół niej zmieniła ale jednak to nie jej wina, że znowu trafiła na padalca! A odpowiedzialność i strach przed kolejną ciążą tylko świadczy o jej dojrzałości a nie egoistycznym myśleniu - czego o Arturze powiedzieć nie można. Sama chciała chorować, marzyła o tym żeby mieć nowotwór, żeby stracić piersi? Ulka zacznij myśleć. Masz dwóch fantastycznych synów, którzy cię potrzebują bardziej niż Ty Artura. A na dodatek masz cudownych przyjaciół i bliskich - troskliwych, wspierających..... i Marka. A może przede wszystkim Marka. Kilka lat temu zdradził - fakt. W ich małżeńskim łóżku - fakt. Ale zrozumiał, za późno ale jednak (żeby tylko Artur nie doznał olśnienia, jak Ula będzie zdrowa i piękna, szczęśliwa i pewna siebie po rekonstrukcji piersi. On już czas na przemyślenia i zrozumienie miał z szansy nie skorzystał). Wybrał inaczej i zostawił Ulę w najgorszym momencie - chorobie. Chciał zabrać zabawki dobra - może się odkochał - ale nie wtedy kiedy ona potrzebuje wsparcia, otuchy i obecności. Wiary, że da radę, że ma dla kogo walczyć. Więc albo nie kochał, albo po prostu jest zarozumiałym egoistą. Trudno było poczekać do momentu aż opuści szpital? Wówczas porozmawiać. Nie no po co? Ważne że ocean można przelecieć. Na co jego deklaracje, "mnie się nie pozbędziesz", po co wspólne plany, jak wystarczyła chwila, pierwszy poważny sprawdzian - Artur zabiera zabawki. Dobra to było z perspektywy Ulki. Z mojej wygląda to tak: cudownie, że Artur znika w pomrokach dziejów. Szerokiej drogi. Niech nie wraca. Amen.
Na szczęście na placu boju pozostaje Marek - troskliwy, dojrzały (wreszcie), opiekuńczy, kochający. Zależy mu na Ulce nie tylko dlatego, że mają dzieci. Ale przede wszystkim dlatego, że chce żeby była zdrowa i szczęśliwa. I jest w swoich działaniach konsekwentny i cierpliwy. Teraz po operacji i powrocie do domu będzie jeszcze bardziej potrzebny. Muszą się wszyscy odnaleźć w nowej sytuacji. Dzieciaki, Ula i On. Mam nadzieję, że ten sprawdzian też zda a Ulka nie spuści go na drzewo. Sama raczej z dziećmi sobie nie poradzi. Przed nią długa rehabilitacja i dobry duch i wsparcie na pewno będzie potrzebne i ani Alicja, ani największe chmary przyjaciół mogą nie wystarczyć. Liczę na ich szczerą, oczyszczającą rozmowę i szansę. Dla Marka. Dla nich.
Co do częstotliwości - jasne że chciałoby się więcej i częściej, ale rozumiem i chociaż będę czytać, komentować i czekać to jednak przykro. Pozdrawiam.
K! Znów bijesz rekordy! Mega! :)
UsuńHahaha, rozwaliłaś mnie na łopatki tekstem o konieczności doliczenia się potomstwa. Wiesz, jakie geny powinny zostać rozpowszechnione w jak największej ilości. Nie każdy jest tak piękny i zdolny, że jedzie do Hollywood :D
A może się jednak Górecki nawróci? Zobaczy, że Amerykanki są grube od hamburgerów i że wcale te Stany tak go nie kręcą...
No wiesz, propozycje zawodowe nie poczekają. Wybrał karierę, zrezygnował z miłości.
Rozmowa będzie, jak najbardziej. Długo na nią czekali, ale wreszcie będzie okazja.
Dziękuję Ci, że wciąż jesteś i wciąż chce Ci się pisać te komentarze, które powodują, że zaczyna mi się chcieć bardziej pisać ;)
Pozdrawiam :)
Amicus, poczułam się zobowiązana do odpowiedzi :).
UsuńPo pierwsze, posiadasz i potrafisz wykorzystać najlepsze metody i sposoby motywujące dla swoich Czytelników - wystarczyła zapowiedź rzadszych publikacji - pojawiły się tłumy. I to jest fantastyczne, że nowe osoby się odzywają. Mam nadzieję i apeluję żeby to nie był WASZ ostatni raz. W grupie raźniej i mamy większe możliwości wywierania wpływu na naszą Mistrzynię :).
Po drugie, ja w przeciwieństwie do Artura nie chowam głowy w piasek i nie uciekam gdy pojawiają się problemy. Mnie tak łatwo się nie pozbędziesz :). Poza tym nadal obowiązuje nas umowa i na razie nie widzę konieczności jej wcześniejszego rozwiązania.
Po trzecie, mam nadzieję, że kolega Artur nie wróci i się nie nawróci. Zachował się jak ... tak jak się zachował (parę epitetów tu mi się nasuwa) i liczę, że ma chociaż tyle klasy (co talentu w jego mniemaniu) że nie będzie próbował drugi, trzeci i kolejny raz aż do skutku przekonać Ulki i wrócić - jak mu przestaną smakować hamburgery i jak już zapłodni cały harem (jaka ja jestem złośliwa). Biedactwo jakie poświęcenie zrezygnował z miłości dla kariery niedługo oprócz drugim Bradem Pittem to i świętym zostanie. Amicus proszę Cię, niech on zostanie za wielką wodą. Niech Stany go zakręcą, niech zostanie ojcem, niech przytyje od hamburgerów i straci swój "urok"!
Po czwarte, cieszę się że wreszcie doczekam się rozmowy jaki by jej finał nie był to czekam na nią. A i wspomniał ktoś o przytulańsku - zgadzam się, może być i coś więcej jak sugerowałaś :D.
Spokojna głowa, byłam, jestem i będę. Na razie nigdzie się nie wybieram.
Pozdrawiam :).
Umowa to podstawa! :)
Usuńpozdrawiam :)
A nie pomyślałaś może, że zainteresowanie spadło bo było mało notek do czytania?? Na twoim miejscu zrobiłabym inaczej- zwiększyłabym liczbę części udostępnianych w tygodniu, zainteresowanie by wzrosło :) co do notki czekałam na jakiś przełom ale cóż...chociaż też nie twierdzę że ta część jest do niczego. Jakoś dzisiaj nie mam zdania na ten temat. Pozdrawiam Andziok :)
OdpowiedzUsuńNa przełomie lutego i marca rzeczywiście. Moja nieobecność nie była nagła i niezapowiedziana. Uprzedziłam, więc drastyczny spadek liczby wejść jest naturalny. Jednak w lutym pojawiło się aż 7 notek. Niekiedy po 3 w jednym tygodniu, a liczba chętnych do czytnania już wtedy spadała. Może zaczynam nudzić, stawać się przewidywalna, a moje historie w ostatnich tygodniach są mało interesujące? Być może tu tkwi powód tego, że z 1000-1200 wejść jednego dnia liczba spadła do 600-800. To prawie połowa. To sporo. To demotywuje i skłania do refleksji co muszę poprawić.
UsuńPozdrawiam :)
Ja jestem z tych fanek która tylko czyta opowiadania i nigdy komentarza nie napisałam. Dzisiaj jest ten pierwszy raz. Amicus nie rób nam tego!
OdpowiedzUsuńMariola.
mega niespodzianka, że się odzywasz! Bardzo mi miło! :)
UsuńMam nadzieję jednak, że nie ostatni ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Amicus nie rób nam tego, proszę :*
OdpowiedzUsuńPrzez ostatni czas nie dodawalas notek i dlatego ten spadek.
Mam nadzieję, że zmienisz zdanie :)
problem tkwi chyba we mnie i moich notkach, a nie częstotliwości.
UsuńPozdrawiam
Ciekawa część,Mareczek jest taki opiekuńczy w stosunku do Ulci jak i dzieci.Artur,od początku go nie lubiłam.Nie pasował mi jakoś do ich historii.Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.Szkoda,że będzie tylko 1 opowiadanie tygodniowo :/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam GOZDI ^.^
mnie bardzo pasował. Fajny facet, akceptujący jej dzieci w zestawieniu z niewiernym mężęm wyglądał dobrze.. przynajmniej tak sądzę.
Usuńpozdrawiam
Czytam, czekam, zaglądam tutaj kilka razy w tygodniu z nadzieją... Twoje opowiadania są świetne, jedne z najlepszych Ulowo-Markowych, jakie czytałam, dlatego, choć komentuję z rzadka, to jednak jestem jedną z twoich najwierniejszych czytelniczek. Twoja zapowiedź ograniczenia publikacji trochę mnie zmroziła, bo sporo już było takich autorek, które zamilkły bez uprzedzenia, przerywając opowieśc w pół zdania... Mam nadzieję, że z Tobą, Amicus, tak nie będzie. Podobnie jak mam nadzieję, na szczęśliwe zakończenie tej opowieści, bo jej bohaterowie naprawdę na to zasługują. Czekam też jak rozwinie się interesujący pomysł z "przyjacielską miłością". Serdecznie Cię pozdrawiam i podobnie jak chór przede mną proszę, byś przemyślała swoją decyzję.
OdpowiedzUsuńA.
nie zamierzam milknąć. Zamierzam zastanowić się nad powodami odpływu czytelników. Przyznaję, że takie straty bywają demotywujące, ale nie planuję zamknięcia bloga. Ta przerwa może pozwoli mi złapać dystans, stworzyć coś nowego, co zbudzi wiele emocji, jak 'Wbrew całemu światu', a tym samym przyciągnie nowe osoby i zachęci do częstszego wpadania, te które bywają tu od czasu do czasu. Każdy, kto wkłada czas i energię w swojego bloga nie chce, by ginął on w przestrzeni internetu, a spotkał się z odbiorem Czytelników.
UsuńPozdrawiam i fajnie, że zaglądasz
Witaj Amicus.Korzystając z chwili wolności manualnej wiesz co Ci powiem,weż Ty mnie młoda nie dołuj jeszcze bardziej!.!!!.Powracając do meritum,baardzo żal mi Ulki. Zrobiłaś z niej damską wersję Hioba.To ,że zostawiają ją kolejni mężczyżni (lub zmuszają ją do odejścia swoim postępowaniem),to jeszcze jest do przetrawienia.Jest to myślę trudne,ale i tak czasem się zdarza.Natomiast sposób w jaki to się dzieje jest straszny, za każdym razem.Dalej uważam ,że najbardziej wredny był Marek.Niby żałuje tego co zrobił,kocha dzieci, dba o Ulę (pewnie nie chce zostać wdowcem z dwójką dzieci) ale.....Właśnie, co dalej? Chyba jednak nic, a może się mylę?.Kobieto,Ty chcesz ,żebym na to "dalej" czekała dwa tygodnie? Bądż ludziem.!Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa Cię nie zamierzam dołować. Zobacz jaka piękna wiosna za oknem! 16C, słońce, ptaszki śpiewają. Idzie ciepełko! :)
UsuńPrzyznaję rację. Dla większości Artur jest kanalią, bo zostawił dla kariery chorą kobietę, która nie urodzi mu dzieci. Fakt. Ale Marek zdradził żonę. Kobietę, o którą zabiegał bardzo długo, z którą długo budował szczęście, z którą mu się układało, z którą miał dziecko. No jednak ten drugi wypada gorzej.
Cierpliwość uszlachetnia ;)
Pozdrawiam
Przeczytałam kilka miniaturek, które tu wstawiłaś (nie miałam za bardzo czasu, żeby się odezwać wcześniej i za to cię przepraszam ) i postanowiłam cię nominować do LBA. Szczegóły znajdziesz tutaj: http://hells-fashion.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńWitaj! :)
UsuńNie wiem, co to LBA, obiecuję zapoznać się ze szczegółami w najbliższym czasie, niemniej dzięki za nominację, cokolwiek to jest ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Świetna część. Zresztą jak zawsze...Tylko dlaczego mam czekać aż dwa tygonie?! Zwiędne z tęsknoty za kolejną częścią 'Kto, jak nie ty'
OdpowiedzUsuńAgata - stała czytelniczka,czekająca na cud z Twojej strony
Witaj Agato!
UsuńBardzo mi miło, że się odezwałaś :)
Na cud, że Ula i Marek do siebie wrócą, czy że rozdział pojawi się wcześniej?
To drugie obiecuję przemyśleć ;)
Pozdrawam serdecznie!
Oczywiscie, że na jedno i drugie Haha Jednak i tak z doświadczenia wiem, ze zawsze mnie zadowolisz. Czekam na cd
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie
Agata :)
dziś 'przyjaźń'. Kto jak nie Ty w przyszłym tygodniu i obym znów Cię zadowoliła :) Pozdrawiam
UsuńAmicus, nie rób nam tego! Fakt, 400 odsłon to dużo, ale i tak jesteś autorką brzydulowego bloga, który ma chyba najwięcej wejść. ..
OdpowiedzUsuńmoże dlatego, że oprócz mnie i Gosi nikt już nie publikuje....
UsuńAle ty mimo tego, że publikujesz krócej, masz znacznie więcej wejść :)
OdpowiedzUsuńProście,a będzie Wam dane.Prawda Amicus.
OdpowiedzUsuńA co do ankiety " Które opowiadanie ma się pojawić jako kolejne" to tak w ciemno trzeba głosować ,czy są gdzieś streszczenia.
wybory w ciemno bywają najciekawsze ;) pozdrawiam :)
UsuńAch wiosnę czuć w powietrzu i na blogu. Świetny wiosenny image :). I nowe intrygujące tytuły.
OdpowiedzUsuńRanczUla - nie ma streszczeń są tylko tytuły, musisz zaufać swojej intuicji :D.
Pozdrawiam, KaEm.
no jeden tytuł z pewnością nie powinien być dla Ciebie mega intrygujący ;)
UsuńNo popatrz nie powinien a jednak jest :D. Tylko Ty tak potrafisz :). Do później. KaEm.
UsuńCóż za nowy image, aż napawa optymizmem, ja już myślałam, że jest nowy rozdział:), ale czekam cierpliwie zaglądając z nadzieją:) Pozdrawiam Kasia
OdpowiedzUsuńdziś wieczorem nowa 'przyjaźń' ;)
UsuńJa wierzę, że Amicus przemyśli sprawę publikacji na korzyść wiernych czytelniczek :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam prawie już wiosennie ;)
wciąż nad tym dumam... może jakaś mini w przyszłym tygodniu... ;)
UsuńAmicus, nie bądź taka uparta, za oknem wiosna , słońce świeci i do pełni szczęścia brakuje tylko kolejnego rozdziału, nie rób nam tego , przecież do piątku uschniemy z tęsknoty.......:)B.
OdpowiedzUsuńpiątek 13, za oknem deszcz - to najlepszy czas na nowy rodział przyjaźni ;) pozdrawiam
Usuń