Spojrzała na zegarek. Do
rozpoczęcia kolacji został jej kwadrans. Postanowiła chwilę odetchnąć morskim
powietrzem. Prom od niespełna dwóch godzin zmierzał do brzegów Szwecji. Stanęła
przy burcie i zapatrzyła się w dal.
- Sądziłem, że Piotr będzie ci
towarzyszył – usłyszała za plecami ten charakterystyczny głos. Odwróciła lekko
głowę. Stał tuż za nią. Granatowe, sportowe spodnie i błękitna koszula w
delikatne, szare prążki całkowicie zmieniły jego oblicze. ‘Czyżbym ściągnęła go
myślami?’ pytała samą siebie. Jej myśli krążyły wokół niego, gdy tylko
zobaczyła jego Lexusa w porcie. Całą drogą była przekonana, że skoro nie jedzie
autokarem, to znaczy, że zrezygnował z wyjazdu, a z właścicieli pojedzie
jedynie Krzysztof z żoną. Było wręcz odwrotnie.
- Piotr ma sympozjum w Krakowie-
odparła i znów spojrzała w morską otchłań
- Jesteś z nim szczęśliwa? –
stanął obok i oparł się o metalową barierkę przyglądając się jej twarzy bardzo
uważnie
- Skąd takie pytanie? – zatonęła
w jego oczach
- Po prostu chcę wiedzieć, czy
jesteś szczęśliwa
- Nie pamiętasz, o której mamy
dopłynąć do portu? – zapytała ni stąd ni zowąd zmieniając temat. Zaskoczyła go.
Liczył na odpowiedź. Nawet nieszczerą, ale jednak. Jednak ucieczka od tematu
była nad wyraz jasną odpowiedzią. Nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Niby była
szczęśliwa. Piotr dawał jej poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Ale z
drugiej strony, czy można być w pełni szczęśliwym bez miłości? Szczęścia nie
można zmierzyć, porównać, ale wiedziała, że nie jest z lekarzem tak szczęśliwa,
jak była przy Dobrzańskim.
- Ula- westchnął starając się
złapać z nią kontakt wzrokowy – wiem, że bardzo cię skrzywdziłem, ale może
warto, byś dała nam jeszcze jedną szansę. Ja…- nie dane mu było dokończyć, bo
niemal spod ziemi pojawiła się obok nich Milewska
- Ula, idziemy? Już czas –
obrzuciła byłego prezesa bacznym spojrzeniem.
- Tak, już idę – kiwnęła głową –
Przepraszam cię – powiedziała do Marka i odwróciła się podążając za
przyjaciółką. Zaklął pod nosem. Już był tak blisko…
Dobrzański siedząc przy
sześcioosobowym stole obok, niemal przez całą kolację bezczelnie patrzył się na
Ulę. Sam się zastanawiał, czy gapi się na nią, bo wyglądała dziś obłędnie w tej
granatowej sukience, czy dlatego, że chce ją sprowokować i dać do zrozumienia,
że nie pozwoli jej uciec od przerwanej rozmowy. Ona również ukradkiem
spoglądała na niego od czasu do czasu. Przyłapywał ją na tym. Niby śmiała się z
żartów koleżanek, starała się skupić na rozmowie z nimi, ale jej myśli wciąż
uciekały w kierunku przystojnego prezesa i słów, które kilkadziesiąt minut
wcześniej padły z jego ust.
Tuż po kolacji rozpoczęła się
impreza zamknięta dla firmy Febo&Dobrzański. Były drobne przekąski, open
bar i DJ serwujący dość spokojną muzykę klubową. Pan właściciel, jak określił
go kiedyś Daniel, wciąż nie spuszczał z niej wzroku. Sączył drinka przy barze i
wodził za nią swoim szarym spojrzeniem, zwłaszcza wtedy, gdy tańczyła z jakimś
mężczyzną. Trzeba przyznać, że miała powodzenie. Zdążyła już zatańczyć z
Maćkiem, Władkiem, a nawet Adamem.
Z głośników popłynęły pierwsze
takty kolejnego kawałka, w który uważnie się wsłuchał. Pierwsze kilkanaście
sekund pozwoliło mu stwierdzić, że doskonale go zna. https://www.youtube.com/watch?v=92g7eoOMr5w
Odstawił szklankę na blat i
pewnym rokiem ruszył w jej stronę. ‘Nie odpuszczę’ pomyślał. Siedziała z lampką
czerwonego wina wraz z Szymczykiem, Anią i kadrową. Nawet nie zawracając uwagi
na jej towarzyszy nachylił się i zmysłowym głosem szepnął jej wprost do ucha
‘zatańczysz ze mną?’. Widział na jej twarzy wahanie, ale już po chwili
trzymając ją za rękę podążał na środek parkietu. Przygaszone światła nadawały
atmosferze intymności. Początkowe nieśmiałe dotknięcia dłoni i spojrzenia
stawały się coraz odważniejsze. Początkowo starał się utrzymywać z nią kontakt
wzrokowy. Później, gdy poddała się rytmowi, odpłynęła totalnie. Ich twarze
dzieliły milimetry. Czuła jego gorący oddech na swojej szyi, za uchem. Sądziła,
że za chwile ją pocałuje. Każdy jego ruch był perfekcyjnie zaplanowany.
Pozwalał sobie na coraz więcej, a ona nie była mu dłużna. W pewnym momencie
kusząco rozchyliła usta. Nie skorzystał z okazji. Wiedział, że to
najprawdopodobniej by ją wystraszyło. Nie taki był jego zamiar. Chciał
rozbudzić jej pragnienia, podsycić płomień uczucia, który zdawał się jeszcze
nie zgasnąć. Póki co, z jej reakcji wnioskował, że udawało mu się to
perfekcyjnie. Jej przyjaciele mimo półmroku i odległości doskonale widzieli ten
ociekający erotyzmem taniec dwojga ciał. Marek wodził dłońmi po jej talii,
pośladkach, odkrytych plecach. ‘Kocham cię’ szepnął jej do ucha, gdy DJ zmienił
płytę, a oni zdawali się tego nie zauważyć. To ją momentalnie otrzeźwiło.
Spojrzała wprost w jego szare oczy, by już po chwili wybiec z klubu. Chwilę
stał na środku osłupiały. Wiedział, że popełnił błąd. To nie był odpowiedni
moment. Powinni byli jeszcze porozmawiać, a dopiero potem powinien jej wyznać
miłość. Pospieszył się i spłoszył ją. Ale z drugiej strony ile można uciekać od
prawdy. Ruszył za nią. Zapukał do jej kajuty. Słyszał, że jest w środku. Wołał,
prosił, nie otworzyła. Zrezygnowany poszedł spać.
Rankiem prom dobił do brzegów Szwecji. Szukał jej wzrokiem po restauracyjnej sali. Najwyraźniej nie zeszła jeszcze na śniadanie. Spojrzał na swój sportowy zegarek. Za godzinę mieli spotkać się pod autokarem, który pan Albert wynajął, by obwiózł ich po okolicznych atrakcjach. W korytarzu spotkał Maćka.
- Cześć – spojrzał na niego
niepewnie – widziałeś może Ulę?
- Cześć – uścisnął jego dłoń.
Marek miał wrażenie, że od pewnego czasu Szymczyk zmienił do niego nastawienie.
Stał się mu przychylniejszy – Tak. Przed chwilą u niej byłem. Jest w swojej
kajucie. Nie najlepiej się dziś czuje – dostrzegł zaniepokojenie na twarzy
Dobrzańskiego
- Zatruła się czymś czy ma
chorobę morską? – dociekał
- Nic z tych rzeczy. Ale chyba
dziś na ląd nie zejdzie. Mówiła, że nie jedzie na wycieczkę
- To przeze mnie, prawda? –
zapytał. Sądził, że Ulka z pewnością opowiedziała przyjacielowi o prawdziwym
powodzenie swojej dzisiejszej ‘choroby’, która miała być tylko pretekstem do
unikania go. Zresztą wszyscy wczoraj byli świadkami ich tańca i jej ucieczki.
- Nie – zapewnił go – Idź do
niej, to sam się przekonasz – posłał mu pokrzepiający uśmiech – Sorry, Ania na
mnie czeka.
Niepewnie zapukał do drzwi. Po
chwili zamek ustąpił i stanęła w nich ona. Blada, zmęczona.
- Mogę wejść? – zapytał pomijając
formułkę przywitania. Bez słowa odsunęła się, robiąc mu miejsce – Co się
dzieje? – obrzucił ją zmartwionym spojrzeniem
- Nic, nie jestem dziś w formie.
Daruję sobie wycieczkę i zostanę w łóżku. Jutro powinno być lepiej
- Choroba morska? Jesteś
strasznie blada.
- Nie – zaprzeczyła – po prostu
ostatnio hormony mi szaleją i dość boleśnie przechodzę każdy okres – wyjaśniła po
prostu. Wiedziała, że może sobie na to pozwolić. On nie był zwykłym kolegą z
pracy.
- To wskakuj do łóżka – wskazał na
białą pościel – Przyniosę ci śniadanie
- Nie, błagam. Nic dziś nie
przełknę. Mdli mnie od rana.
- Ale powinnaś – zaczął z troską,
okrywając ją kołdrą. Rozczulił ją swoim zachowaniem
- Proszę cię… Może później zjem
jakąś zupę. Bardzo ci dziękuję, ale – przerwała, bo usłyszeli, że ktoś puka.
- Ja otworzę – Milewska wyglądała
na zaskoczoną, gdy zobaczyła w drzwiach bruneta
- Przyszłam sprawdzić, czy Ula się
jednak nie zdecydowała na krótki rekonesans po okolicy
- Nie. Nienajlepiej się czuje –
oświadczył, nie przesuwając się nawet o milimetr, tym samym skutecznie
zagradzając jej wejście do środka
- To może ja…
- Poradzimy sobie. Zostanę z nią.
Powiedz Albertowi, żeby na mnie nie czekał – posłał kadrowej uroczy uśmiech i
zamknął jej drzwi przed nosem
Wrócił do Ulki. Przysnęła.
Poprawił kołdrę i położył się na pościeli do drugiej stronie łóżka. Było duże,
podwójne, miał nadzieję, że nie będzie na niego wściekła.
Zdrzemnęła się godzinę. Wciąż
zaspana otworzyła oczy zdając sobie sprawę, że wtula się w coś miękkiego,
ciepłego. Zaskoczona spojrzała na Marka, który zdawał się być z siebie
zadowolony. Obejmował ją jednym ramieniem, a ona najwyraźniej przez sen wtuliła
się w jego klatkę piersiową. Odsunęła się speszona własnym zachowaniem.
- Wiesz – zaczął, przewracając
się na bok i podpierając głowę na przedramieniu – wciąż się zastanawiam, czy
słusznie wczoraj postąpiłem – zmarszczyła brwi zastanawiając się do czego
zmierza – Może za wcześnie powiedziałem ci co tak naprawdę czuję, ale z drugiej
strony sama powtarzałaś, że prawda jest lepsza od kłamstwa i że prawda zawsze
zwycięży. Nie chcę już udawać w obawie, że uciekniesz – dotknął dłonią jej
policzka i pogładził go czule - Kocham cię i będę cię błagał do skutku, byś dała
mi jeszcze jedną szansę – zamknęła na chwilę oczy pospiesznie analizując, jak
powinna się zachować. Czy kierować się sercem, czy rozumem. Wczoraj powiedział
to, co chciała usłyszeć od bardzo dawna. Dziś powtórzył te słowa, które mogły
wszystko między nimi zmienić. Wyznając jej miłość, tonął w tych dwóch
błękitach. Widziała, że mówił prawdę. Przypomniała sobie ich wczorajszy taniec.
Tylko w jego ramionach czuła się tak wyjątkowo. Tylko w jego ramionach
zapominała o całym świecie. Miała świadomość, że Piotr nigdy go jej nie
zastąpi. Postanowiła zaryzykować.
- Obiecaj, że już nigdy więcej
mnie nie skrzywdzisz – szepnęła błagalnym tonem
- Obiecuję – zapewnił, czując
wewnętrzną ulgę – zrobię wszystko, byś była ze mną szczęśliwa
- Zbyt mocno cię kocham, by
znieść kolejny cios – zamknął jej usta pocałunkiem, by po chwili znów przytulić
do swojego torsu.
W myślach dziękował ojcu za
zorganizowanie tego integracyjnego wypadu. Ten wyjazd pozwolił im odmienić całe
życie i wreszcie ustawić je na właściwe tory.
Super!! Bardzo mi się podobało:)
OdpowiedzUsuńDzięki Amicus.Mimo nie pełnej sprawności dłoni, wkleiłaś to cudo.Wielki szacun. Wreszcie razem,czekałam na ten moment. Dzięki jeszcze raz . Pozdrawiam i kuruj łapkę.
OdpowiedzUsuńdzięki! pozdrawiam :)
UsuńAleż nas przetrzymałaś. Jednak rozumiem, że ciężko się pisze trema palcami i mam nadzieję, że wrócisz szybko do sprawności.
OdpowiedzUsuńTa część była spełnieniem tego, o czym myślałam po przeczytaniu poprzedniej. Wiesz, że kocham takie scenariusze, gdy wszystko zostaje wyjaśnione i kończy się szczęśliwie. Ula mimo, że początkowo uciekała od Marka, to jednak bezustannie porównywała z nim Sosnowskiego. To raczej nie jest dobry sposób, gdy chce się o kimś zapomnieć. Miłość była silniejsza i pokonała zaborczość doktorka i jego potrzebę ciągłego kontrolowania życia Uli. To trudne do zniesienia przez każdą kobietę, a Ula chce być niezależna i decydować sama o sobie. Oczywiście można sobie tylko wyobrazić jak będzie wyglądał powrót i jej rozmowa z Piotrem. Na pewno nie będzie spokojnie. Najważniejsze jednak, że ona wie już na czym stoi. Marek ją kocha i tylko on może jej zapewnić szczęśliwe życie.
Pięknie wszystko ujęte i nie można oderwać się od czytania. Muszę Cię też pochwalić za to, w jaki sposób przedstawiłaś Milewską. Ona za dużo sobie pozwalała, wtrącała się w życie Uli i próbowała je ustawiać jakby wiedziała, co będzie dla dziewczyny lepsze. Pchnęła ją w ramiona Sosnowskiego. To było bardzo złe, a ja oglądając serial zżymałam się, że kobieta w jej wieku, która powinna mieć lepiej poukładane w głowie zachowuje się jak natrętna swatka usiłująca na siłę zbliżyć tych dwoje. U Ciebie Marek utarł jej nosa i nie pozwolił, żeby wtrącała się w nieswoje sprawy. To bardzo mi się podobało. Mam tu na myśli zamknięcie jej drzwi przed nosem. Wspaniała mini.
Pozdrawiam i życzę zdrowia. :)
o trzech palcach póki co nawet nie ma mowy. opuchlizna i opatrunek wyeliminowały nawet te nieuszkodzone. Została mi jedna ręka na najbliższe dni.
UsuńW jednej historii Milewska mu pomogła. Tym razem musiało być na odwrót.
Pozdrawiam
Fajnie czyta się zakończenia opowiadań kończących się happy endem. Mam jeszcze taką uwagę. Z Piotrem chyba było coś nie tego skoro Ula miała problemy z okresem. Udane pożycie przeważnie reguluje różne tego typu problemy. Przykładem dla mnie jest jedna z moich sióstr. Nie musisz traktować tych uwag na poważnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
bewunia
nikt nie powiedział, że ona w ogóle z Sosnowskim sypiała
UsuńPozdo
Witaj Amicus,dzielna jesteś.Fajna mini. Niby nic szczególnego się nie dzieje.A jedna. Marek stanowczy i uparty w dążeniu do odzyskania Uli. Sama Ula ,niby ucieka a jednak darzy Marka zaufaniem.Mnie również nie podobała się postawa serialowej Alicji.Fajnie,że w Twoim"serialu" Marek umiał się jej "postawić". Powinna Ci teraz napisać,że masz leczyć łapkę itp..Widocznie jednak jestem mniej poprawna i cierpliwa niż moje koleżanki. Bardzo, bardzo,bardzo czekam na "dalej" reszty opowiadań.Oczywiście życzę Ci powrotu do pełnej sprawności. Szybkiego powrotu.Wiem,straszny samolub, małpa i zołza jestem.Na usprawiedliwienie powiem tylko,że obojętnie którą łapką piszesz wychodzi Ci to SUPER!.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńdalej będzie. Dziś 'Dziecko' o ile Lectrice wybaczy mi błędy, które ew. się tam pojawiają
UsuńPozdrawiam
amicus wspaniale,
OdpowiedzUsuńpodziwam cie ,że z kontuzjom nie zapominasz o nas
mini oczywiście jak zwykle zaj....ście
szybkiego powrotu do zdrowia
patka
dzięki. pozdrawiam :)
UsuńPiekne, nastrojowe, napiecie rosnie. Jak czytam twoje teksty to mam wrazenie, ze jestem tuz obok bohaterow, patrze na nich, sa na wyciagniecie reki. A nastroj jaki tworzysz wciska sie we mnie - pewnie zdurnialam (choc moze nie), a co tam, staruchom wolno !
OdpowiedzUsuńLizesz lapke ? Musi sie wyleczyc !
oszczędzam, smaruję i zmieniam opatrunki - wystarczy ;)
UsuńKocham takie mini:) Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do formy :)
OdpowiedzUsuńdzięki. Pozdrawiam
UsuńAle fajna ta mini, lubię takie happy endy:)
OdpowiedzUsuńŚwietna notka. To już była ostatnia część tej mini? Jeśli nie, to mam nadzieję, że Ula kopnie w tyłek Piotra i zwiąże się z Markiem Skoro już się pogodzili to teraz nic nie będzie stało na przeszkodzie, prawda?
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne części poprzednich opowiadań bo również są mega ciekawe. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nn :)
Piękne :) Baaardzo miło czyta się happy endy. Wracaj do zdrowia! :)
OdpowiedzUsuń