Mała zmiana planów. Publikacja rozdziału zostaje przesunięta na 22.03!
Coraz bardziej przyzwyczajała się
do jego obecności w życiu i coraz częściej łapała się na tym, że nie mogła się
doczekać kolejnej randki. Podobało jej się to, że się stara, że nieustannie
próbuje ją zaskakiwać. Zastanawiała się, co wymyślił tym razem, zwłaszcza, że
zastrzegał, iż w ten sobotni, letni wieczór spotkają się dość późno. Nie miała
pojęcia, co chodzi mu po głowie, gdy o dwudziestej drugiej zatrzymał auto w
samym centrum Śródmieścia. Z lekkim przerażaniem stwierdziła, że są pod hotelem
Intercontinental. Do tej pory niczego nie przyspieszał, nie naciskał na nią i
była mu za to wdzięczna. Tym bardziej nie rozumiała, co zamierza, zapraszając
ją na randkę do hotelu. Szybko jednak odetchnęła z ulgą widząc, jak wyciąga z
bagażnika duży kosz z ortalionu i kieruje się w stronę szklanego biurowca,
ciągnąc ją za rękę.
- Chcesz mi pokazać swoje biuro? –
zaczęła żartobliwym tonem
- Nie. Moja firma mieści się na
Lwowskiej. I to jest bardzo dobry pomysł, żebyś odwiedziła mnie kiedyś w pracy.
Pshemko będzie tobą oczarowany – podchodząc do metalowych drzwi znajdujących
się na tyłach budynku wyciągnął z kieszeni telefon i rzucił do aparatu krótkie ‘już
jesteśmy’ – Zamierzam cię zabrać na piknik pod gwiazdami, z najlepszym widokiem
w tym mieście – wyszczerzył się widząc na jej twarzy zaskoczenie – To jeden z
najwyższych budynków w Warszawie – nim zdążyła cokolwiek powiedzieć,
zaskrzypiał zamek w drzwiach, a ich oczom ukazał się około sześćdziesięcioletni
mężczyzna w stroju z napisem ‘ochrona’.
- Zapraszam – ochroniarz gestem
dłoni zachęcił ich do wejścia do środka – I życzę miłego wieczoru – wymienił z Dobrzańskim
porozumiewawcze spojrzenia.
- Jak ci się udało to wszystko
zorganizować? – pytała, gdy jechali już windą na czterdzieste piętro.
- Tajemnica – szepnął wprost do
jej ucha, a jego oddech przyjemnie podrażnił jej skórę. Dopiero teraz zorientowała
się, że stoi tuż za jej plecami, podziwiając tak jak ona, rozświetloną
Warszawę. Wreszcie dotarli na samą górę. Wdrapał się pierwszy po
kilkustopniowej drabince i otworzył klapę. Podał jej rękę i pomógł dotrzeć na
górę. Gratulowała sobie w myślach rezygnację ze szpilek i wybór balerin. Dzięki
temu bez problemu znalazła się na dachu. Koc, cztery latarenki z grubymi
świecami i bukiet czerwonych tulipanów. Wyraźnie zadowolony obserwował jej
reakcję. A ona była zaskoczona i zachwycona.
- Dziękuję – szepnęła i wspinając
się na palce musnęła ustami jego policzek. Po raz pierwszy, tak po prostu, nie
z uwagi na przywitanie, czy pożegnanie.
- Zapraszam – wskazał na puchaty
koc – Co my tutaj mamy? – zajrzał do środka i pierwsze co wyciągnął, to dwa
kieliszki i butelkę szampana – Masz ochotę?
- Chętnie, ale przyjechaliśmy
autem – zauważyła przytomnie.
- Jutro przyjadę po samochód.
Dziś wrócimy taksówką – odkorkował butelkę Moet&Chandone i wypełnił
kieliszki – Za dzisiejszy wieczór – rzekł patrząc jej prosto w oczy.
- Za ten wieczór. W wyjątkowym
miejscu i dobrym towarzystwie – stuknęła swoim kieliszkiem o jego. Uśmiechnął
się do niej uroczo i upił łyk. Następnie wyciągnął z koszyka pudełko z
koreczkami, czekoladowe muffiny i miseczkę z truskawkami.
- Szampan, truskawki, gwiazdy –
spojrzała w górę, na bezchmurne niebo – Dziś się wyjątkowo postarałeś
- Dla ciebie warto się starać – przysunął
się bliżej, siadając za nią. Wtuliła się w jego tors – Ta znajomość wiele dla
mnie znaczy. Przy tobie czuję, że staję się lepszym człowiekiem…. I że jestem
bliżej prawdziwego życia, za którym zawsze tęskniłem. Jesteś wyjątkowa –
szepnął wprost do jej ucha. Przykryła jego dłonie, splecione na wysokości jej
pępka, swoimi.
- Dobrze mi z tobą – szepnęła po
chwili i uniosła się kilka centymetrów, by sięgnąć jego ust. Musnęła je
delikatnie swoimi wargami. Nie pozwolił jej się odsunąć. Przytrzymał dłonią jej
głowę i ponownie złączył ich wargi w bardzo subtelnym pocałunku. Bardzo się
pilnował, żeby nie zacząć jej całować bardziej namiętnie, zdecydowanie. Tylko
by ją wypłoszył, zniechęcił. Nie był nachalny, a ona była dość nieporadna. Po
chwili oderwał się od jej ust i oparł swoje czoło o jej. Nie była zła. Po
twarzy błąkał się delikatny uśmiech.
- Nareszcie – wyszeptał – Już się
bałem, że się nie doczekam, a może inaczej…. Bałem się, że nie wytrzymam i
pocałuję cię pierwszy. Bardzo nie chciałem łamać danego ci słowa.
- A ja się cieszę, że dotrzymałeś
obietnicy. To wiele dla mnie znaczy – opuszkami palców musnęła jego zarośnięty
policzek
- Wiem. Obiecuję ci, że nie będę
niczego przyspieszał. Ale nie mogę ci obiecać, że teraz sam nie wyjdę z
inicjatywą. Przed chwilą dałaś mi zielone światło, nasza relacja weszła na
kolejny etap i zamierzam z tego korzystać – mocno przytulił ją do siebie, wtulając
nos jej szyję – Już się ode mnie nie uwolnisz
- Chyba już nie chcę się uwalniać
– spojrzała mu prosto w oczy. Przyjął jej słowa z szerokim uśmiechem.
- Cudownie smakujesz – rzekł, nim
pocałował ją po raz kolejny.
Leżeli naprzeciw siebie na kocu,
bokiem, opierając głowy na przedramionach i zajadali się truskawkami.
Dobrzański do czasu do czasu pozwalał sobie na nieco bardziej intymne gesty i
karmił swoją towarzyszkę słodkimi owocami. Raz nawet pozwolił sobie zjeść nadgryziony
przez nią owoc. Delektowali się wzajemną bliskością. Oboje mieli poczucie, że
ten wieczór wiele między nimi zmienił.
- To jest naprawdę bardzo udany
wieczór
- I jeszcze wiele takich przed
nami – odparł, gładząc kciukiem jej policzek – Ale chcę więcej – zmarszczyła brwi,
nie bardzo wiedząc, do czego zmierza – Chcę się widywać z tobą nie tylko w
weekendy. Coraz częściej łapię się na tym, że tęsknię za tobą. A czekanie od piątku do piątku
powoli staje się katorgą. Pozwól mi widywać się również w tygodniu.
- Ale zburzymy ten cudowny
rytuał. A ja z wielkim podekscytowaniem czekam na kolejne, weekendowe
spotkania.
- Weekendowe randki pozostawimy bez
zmian. To nie ma być nic wyjątkowego. Dwa, trzy razy w tygodniu wspólna kawa,
lunch, spacer po pracy, cokolwiek
- Z wielką chęcią panie
Dobrzański – odparła splatając palce ich dłoni – Nie sądziłam, że będzie mi z
tobą tak dobrze. Podobnie jak ty, nigdy nie byłam w prawdziwym związku. Prawdę mówiąc
nie mam wielkiego doświadczenia z mężczyznami – zorientował się już podczas
pocałunku, ale nie powiedział tego głośno. W duchu bardzo się cieszył.
- Tak piękna dziewczyna, jak ty z
pewnością przyciągała uwagę mężczyzn – zauważył
- Skutecznie się od nich
odgradzałam – przyznała i po chwili milczenia rozpoczęła swoją opowieść - Na
początku studiów poznałam Huberta. Pierwszy raz w życiu miałam chłopaka. Przez
całe liceum skupiałam się na nauce. Nie w głowie mi były szczeniackie
zauroczenia. Wydawało mi się, że Hubert to ideał. Szybko przekonałam się, że
grał na dwa fronty. Wcale mu na mnie nie zależało. Chciał mnie tylko jak
najszybciej zaliczyć, stąd zakładał maski, które miały mnie do niego przekonać.
Od tej pory zaczęłam unikać mężczyzn.
- Tamtego wieczoru przypominałem
ci Huberta, prawda? – twierdząco kiwnęła głową
- Na mojej drodze znów stanął
facet, z którym dobrze się cały wieczór bawiłam, a któremu zależało tylko na
upojnej nocy – spuścił wzrok, jakby po raz kolejny wstydząc się tego, jak się
zachował - Seks na pierwszej, czy drugiej randce kompletnie nie jest w moim
stylu.
- I bardzo dobrze – wtrącił –
Jesteś absolutnie wyjątkowa. I cieszę się, że wtedy pojawiłaś się w tym klubie.
Inaczej pewnie nie miałbym okazji cię poznać. I cieszę się, że dałaś mi drugą szansę.
- A ja się cieszę, że byłeś taki
uparty i namówiłeś mnie na te spotkania. Ewidentnie zyskujesz przy bliższym
poznaniu – położył się na plecach i przygarnął ją do siebie. Położyła głowę na
jego torsie i oboje obserwowali rozgwieżdżone niebo nad Warszawą.
Kilka minut przed drugą taksówka
zatrzymała się pod jej blokiem. Poprosił kierowcę, by na niego zaczekał, a sam odprowadził
ją na górę.
- Zjesz ze mną lunch w
poniedziałek?
- Nie wiem, czy będę mogła się wyrwać.
Często przerwy spędzam za biurkiem, przegryzając na szybko kanapkę. Zdzwonimy
się, ok?
- Ok. Dziękuję ci za dzisiaj.
- To ja ci dziękuję. Było
cudownie – zrobił dwa kroki wprzód i pocałował ją krótko.
- Śpij dobrze
- Dobranoc Marek – zniknęła za
drzwiami. Z uśmiechem zbiegł na dół.
i jest ... i rozdział i buzi buzi. Marek taki romantyczny, Ulka też wyraźnie nim zauroczona i myślę, że zakochana. Tylko zastanawiam się jak liczyć kolejne randki, bo zaczną się spotkania w ciągu tygodnia. ;) hehe
OdpowiedzUsuńsuper.
Bardzo romantyczna randka. Ula jest zachwycona i zakochana . Z niecierpliwością czekam na kolejne ich spotkania. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńUff nareszcie! Czyli jak chcesz to się starasz :D. Moja cierpliwość ledwie żyje, oddech ma krótki i przerywany, zaburzenia krążenia i niskie ciśnienie! Ale za to dzisiaj jestem zauroczona! Wreszcie było obiecane buzi buzi, podobnie jak Marek się naczekałam ale wreszcie się doczekałam. Dzięki. Proszę częściej i więcej o takie i kolejne buzi buzi. U Uli i Marka znajomość się zacieśnia, zbliżają się coraz bardziej! Więc będzie coraz fajniej i ciekawiej~. Brawo dla Marka za pomysły, wytrwałość i odwagę. Cudowne to było. Idę się delektować dalej. Super. Fantastycznie. Pozdrawiam, KaEm.
OdpowiedzUsuńAle milusio, że dodałaś dzisiaj kolejną część :) I jeszcze lepiej, bo Ula już nie jest Królową Śniegu, tylko również wykazuje inicjatywę. Trochę mi w niej w tym opowiadaniu brakuje zdecydowania i ikry, wiem jaka jest konwencja, ale to pewnie kwestia tego, że ja mam zupełnie inny charakter :P a silą rzeczy często to się przenosi na postaci literackie.
OdpowiedzUsuńGdybyś miała czy dodać coś wcześniej, to na pewno nikt się nie obrazi :P ja będę wchodzić codziennie, z nadzieją na kolejną notkę :)
Pozdrawiam,
Justyna
Jak Romantycznie!! To jest cudny rozdział. Taki Marek bardzo mi się podoba. Bardzo fajnie to wszystko wymyśliłaś.
OdpowiedzUsuńTeraz muszę czekac na kolejny rozdział, dlaczego tak dlugo. To jest takie ciekawe ze czytalabym bez końca.
No nic zostaje mi tylko czekanie
Pozdrawiam milo MM
Cudowna część. Taki Marek jest prawie idealny przeszedł sporą przemianę od pierwszego spotkania. Ulka też pozwala sobie i jemu na coraz więcej też jej zależy. Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej i nic i nikt tego nie zepsuje. Ale to chyba niemożliwe. Pewnie jeszcze będą jakieś minusy niestety. Ale nie chciałabym żeby tak było. Tradycyjnie czekam na więcej, bo to nadal moje ulubione opowiadanie. Ania.
OdpowiedzUsuńJak zwykle wielka przyjemnoscia jest czytac kolejna czesc... powolutku sie do siebie przekonuja.. napiecie swietnie opisane.. mozna Cie chwalic i chwalic :)... do 17ego bedzie sie dluzyc.. oj bedzie. Ciekawa jestem czy przewidujesz pogorszenie sie relacji z powodu czegos tam czy tez do konca bedzie z gorki ?? Pozdrawiam i dzieki za te mila niedzielna chwile :)
OdpowiedzUsuńKolejny super rozdział :-) bardzo romantycznie i nareszcie pocałunek, w dodadku to Ulka go zainicjowała, super, że bd się widywać częściej.
OdpowiedzUsuńWszytko idzie tak gładko i tak pięknie, że pewnie już niedługo coś się między nimi popsuje :-\
Czekam na cd, pozdrawiam :-) M
Badania badaniami, statystyki statystykami a miłość miłością! Nasze gołąbeczki wymykają się wszystkim schematom, w zasadzie od początku! I dobrze i brawa dla nich. Bo przecież każdy związek jest inny, każda para jest inna, to podobnie jak z pacjentami i chorobami każdy przypadek jest inny. Do każdego trzeba podchodzić indywidualnie, nie można ulegać schematom. I czego jak czego ale schematów tu nie ma! A swoją drogą powinnaś zdecydowanie pomyśleć nad napisaniem poradnika dla mężczyzn połączonego z przewodnikiem po stolicy! Zdecydowanie! Zdecydowanie! Ale wracając do rozdziału ... romantyzmu jest tyle, że można by nim obdzielić kilka par! Ale po co... Truskawki, szampan, noc i gwiazdy no czego chcieć więcej!? Marek zdecydowanie się stara, zdecydowanie chce więcej i ewidentnie zyskuje przy każdym kolejnym spotkaniu. A każdy jego kolejny pomysł jest lepszy od poprzedniego. Ciekawe co jeszcze wymyślicie, bo czy może być jeszcze romantyczniej? Pewnie może, nigdy nie ma tak żeby nie mogło być lepiej. Ale na to Marek będzie miał jeszcze czas. To co proponuje na razie, to ile bierze i czego chce w zamian przyniosło oczekiwany (długo) efekt. Po ponad miesiącu starań wreszcie się doczekał, wreszcie Ulka mu zaufała i pozwoliła sobie na czułe gesty. Nie prowokowana, sama z własnej woli pozwoliła sobie na pocałunek, ku wielkiej radości Marka. Tym samym zapoczątkowała nowy etap ich związku. Od tego momentu już nic nie będzie takie samo w ich relacjach, wkroczyli na kolejny stopień i jak na razie żadne z nich nie ma ochoty z tej drogi zawrócić. A już na pewno nie ma ochoty z tej znajomości rezygnować Marek. Jemu od dawna zależy, od zawsze zależało bardziej i takim podejściem kupił przychylność Uli. Przekonała się, że można mu zaufać, że jest całkiem porządnym facetem, że pierwsze mylne wrażenie skutecznie potrafił naprawić. A przede wszystkim chciał je naprawić i to właśnie tą postawą zdobył jej przychylność. Opłacało się zmienić styl życia, podjąć walkę bo teraz jest wygranym. Doczekał się pierwszy krok do budowy związku za nimi, wiadomo że jeszcze wiele kroków przed nimi, wiele pierwszych razów też ale wiadomo też, że oboje chcą te kroki podjąć. Markowi zależy, Ulce też - są na dobrej drodze do zbudowania czegoś fajnego. Marek od dawna deklarował, że chce więcej, że będzie walczył, że mu zależy. Ulka tak otwarta nie potrafiła być, ona tylko przed sama sobą powoli przyzwyczaja się do myśli, że tęskni, że czeka na kolejne spotkania. Przyznawała się do tego, że zaczyna jej na Marku po prostu zależeć. Randką prawie w chmurach Marek ostatecznie ją przekonał, starania zostały docenione, a Ulka zdobyła się na szczerość. Marek ma nie tylko pieniądze i fantazję, on ma też znajomości i urok osobisty! O czym świadczy ta wyprawa do nieba :D. Ale zakochany facet jak chce potrafi być skuteczny (a Marek zdecydowanie chce), bo z miłością jest jak na wojnie - wszystkie chwyty są dozwolone! Podobno. Na razie jest tak dobrze że aż się boję że może być aż za idealnie (o ile to możliwe!). Mam nadzieję, że to tylko moje mylące przeczucia, że nadal będzie dobrze, romantycznie, klimatycznie! Że tego nie zepsują, że wytrwają i będą się sobą cieszyć bo przecież początki są najfajniejsze :D. Dzięki tej wyprawie, dzięki temu że Ulka się otworzyła wiemy dlaczego była taka cięta na facetów i dlaczego parę tygodni temu Marek dostał po gębie. Dostał trochę za siebie a trochę za Huberta, kolejnego przedstawiciela swojego gatunku, który chluby facetom nie przynosił! Można ją zrozumieć, miała prawo kierować się zasadą ograniczonego zaufania wobec facetów, Marek po prostu wtedy źle trafił. Ale potrafił zrozumieć, przeprosić, walczyć i pierwsze efekty ma! Teraz na pewno czeka na więcej i jeśli nadal będzie wytrwały to też się doczeka....
OdpowiedzUsuńI tylko mam jedno "ale" takie malutkie - trochę zachowanie Marka zalatuje hipokryzją chyba, że on się tak bardzo zmienił (dopuszczam taką ewentualność). Kiedyś nie zwracał uwagi na to na której randce ląduje w łóżku z kolejną panienką, na to czy to spotkanie numer jeden czy dwa, na to czy ona kogoś ma czy nie, a teraz? A teraz chwali asertywną postawę Ulki, cieszy się, że nie ma doświadczenia w relacjach damsko-męskich, że może jej ten świat pokazać. I tak się zastanawiam czy tak się zmienił czy po prostu jak to była obca kobieta to mu było wszystko jedno, ale jak chodzi o kogoś na kim mu zależy to dostępność dla innych facetów i doświadczenie lub jego brak ma znaczenie. A może ja się czepiam? Pewnie tak :). Ulka jest niedoświadczona i ostrożna, ale wydaje się, że Marek potrafił do niej trafić i przekonać, a braki w relacjach z facetami szybko pomoże jej nadrobić. Na dobrego nauczyciela trafiła. Mistrza w swojej klasie, można powiedzieć. Na pewno się przy nim dużo nauczyć, z korzyścią i przyjemnością dla obu stron :). A na razie czekają ich wspólne spacery, lancze, kawy i randki. Z tego na pewno nie zrezygnują bo obojgu przynoszą wiele radości. Oby tak jak najdłużej. Pozdrawiam! I dziękuję!
UsuńAleż romantycznie się zrobiło, póki co Marek idzie na plus, ale pewnie nie długo znów spadnie, bo miało być różnie, ciekawe co naskrobie :) Pozdrawiam serdecznie Kasia
OdpowiedzUsuńTo ja się napaliłam na 17 jak szczerbaty na suchary a tu taka zamiana!? Taka duża i niekorzystna? Amicus, jak żyć? Jak przeżyć? Jak dotrwać? Amicus why? KaEm.
OdpowiedzUsuńAmicus...please!!! Ten 17 był już tak blisko...oby następny dłuuuugi rozdział nam to wynagrodził:)
OdpowiedzUsuńAmicus ten 22 to żart czy brutalna prawda? Ania.
OdpowiedzUsuńI jak tu tyle czasu jeszcze wytrzymać? Wybacz brak komentarzy, ale czasu mi ostatnio brak, jednak codziennie, a nawet kilka razy dziennie wpadam i sprawdzam czy jest coś nowego do czytania ;) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOstatnio marchewek brak, a kijów aż za dużo ;(
OdpowiedzUsuń22 już jutro :)
OdpowiedzUsuń