B

środa, 23 marca 2016

'Droga do kobiecego serca' IX

Wybaczcie, że nie odpowiedziałam na komentarze pod poprzednią częścią. Za to te kilka chwil poświęciłam na wstawienie nowego rozdziału. Zamiast kija tym razem będzie marchewka ;)
W tej sytuacji X - 02.04! Enjoy! 



- Cześć Marek – usłyszał jej głos w telefonie w poniedziałkowy poranek
- Cześć. Cieszę się, że dzwonisz – nie chciał się narzucać, dlatego całą niedzielę milczał. Nie chciał na nią naciskać. Pozostawił jej otwartą furtkę. Najwyraźniej się opłacało, skoro sama się do niego odezwała.
- Jesteś dziś bardzo zajęty? – odruchowo spojrzał w kalendarz wypełniony spotkaniami – Szefa nie ma, mam wolniejszy dzień i tak pomyślałam, że może zjedlibyśmy razem lunch
- Koło której chciałabyś iść? – analizował, które spotkanie uda mu się bez problemu odwołać – Trzynasta?
- Pasuje. Może w tym bistro na Wilczej? Będziesz miał blisko z biura
- Ok, to do zobaczenia.
Gdy tylko odłożył komórkę na blat biurka, chwycił w dłoń telefon stacjonarny, wybierając numer swojej sekretarki.
- Grażyna, przełóż na jutro spotkanie z Krzemińskim. Wypadło mi coś ważnego i będę musiał na godzinę wyjść z biura. Dzięki.

Gdy weszła do środka już na nią czekał, popijając wodę z cytryną i kostkami lodu przy jednym ze stolików.
- Cześć – na sekundę połączyła ich wargi w lekkim pocałunku – Tak naprawdę ten lunch to był tylko pretekst. Chciałam cię przeprosić. Zachowałam się dziecinnie, uciekając w sobotę z tego klubu – skrzywiła się nieznacznie, spuszczając głowę
- Miałaś prawo poczuć się mało komfortowo. Ta sytuacja była dosyć niefortunna.
 - To prawda – przyznała – Ale nie powinnam pozwolić, by ta kobieta zepsuła nam wieczór. Nie powinnam cię karać za przeszłość. W stosunku do mnie jesteś w porządku i tylko to powinnam brać pod uwagę.
- Cieszę się, że tak do tego podchodzisz – odetchnął i pogładził ją po dłoni. Odpowiedziała mu uśmiechem - Zaskoczyła mnie. Nie sądziłem, że kogoś z dawnego życia spotkam w takim miejscu. Sonia jest modelką. Pracowała kiedyś dla FD. Mieliśmy romans i… - przerwała mu
- Nie Marek – zaprotestowała gwałtownie – Nie musisz mi się tłumaczyć. Ja naprawdę tego od ciebie nie oczekuję. To co było, dokładamy na bok. Skupmy się na teraźniejszości – z uśmiechem puściła mu oczko – Na początek zobaczmy, co mają w menu   

W środowe popołudnie trzymając się za ręce spacerowali alejkami parku Arkadia na warszawskim Mokotowie.
- Wielkimi krokami zbliża się nasza kolejna randka
- To prawda. Mam nadzieję, że będzie bardziej udana, niż ostatnia – mruknął
- Daj spokój. Ten nieprzyjemny incydent zamierzam wykreślić z pamięci. Poza tym wieczór był bardzo udany. Masz sympatycznych przyjaciół
- Cieszę się, że przypadliście sobie do gustu. Oni też cię polubili – cmoknął jej skroń
- Trochę żałuję, że nie zastrzegłam sobie jednego spotkania
- Co masz na myśli? – obrzucił ją pytającym spojrzeniem
- Inicjatywa leży zawsze po twojej stronie, a ja też mogłabym coś zorganizować. Chciałabym – doprecyzowała
- No wiesz – teatralnie wypuścił powietrze – Ewentualnie mógłbym się na to zgodzić. To co planujesz?
- Zapraszam cię na grecki wieczór – w jego oczach pojawiło się zaciekawienie – Bank kiedyś zorganizował kolację dla pracowników w knajpce przy Grzybowskiej. Świetnie jedzenie, fajna atmosfera. Dobrze się tam czułam. A poza tym widziałam, że weekendami grają muzykę na żywo. Może być fajnie.
- Chcesz mnie namówić, do tańczenia Zorby? Ok, podejmuję wyzwanie – dumnie wypiął pierś – Zgadzam się na twoją koncepcję randki, ale mam dwa warunki – zastrzegł – Ja rezerwuję stolik i ja płacę
- Gentlemen w każdym calu – złożyła pocałunek na jego policzku
- Swoją drogą byłaś kiedyś w Grecji?
- Nie, ale chciałabym. Może kiedyś wybiorę się tam na urlop. Kuchnię mają wyśmienitą.
- Mam nadzieję, że pojedziemy tam razem – rzekł tonąc w jej błękitnym spojrzeniu. Odpowiedziała mu uśmiechem.

Grecki wieczór okazał się strzałem w dziesiątkę. Zjedli pyszną kolację, a Marka długo nie trzeba było namawiać do tańczenia Zorby. Śmiała się do rozpuku obserwując jego poczynania. Wieczór był ciepły i pogodny, dlatego postanowili, że do jej mieszkania urządzą sobie spacer. Oboje lubili Warszawę nocą.
- Generalnie to fajni ludzie. Tworzymy zgrany zespół, ale to chyba cecha wszystkich firm rodzinnych – zakończył swoją opowieść o współpracownikach – Masz bardzo zajęty tydzień? Może byś wpadła któregoś dnia? Ja co prawda we wtorek z samego rana lecę do Berlina, ale w środę w południe będę już w Warszawie.
- Poniedziałek i wtorek odpada. Zapomniałam ci powiedzieć, że jadę na szkolenie do Jachranki.
- To się nawet dobrze składa, bo we wtorek i tak bym nie mógł się z tobą spotkać. Będę zajęty, to będę mniej tęsknił – wymruczał jej do ucha. Cmoknęła go w usta. Nie chciał na tym poprzestać. Zatrzymał się na środku chodnika i zachłannie wpił się w jej wargi. Jego wagi wprawnie pieściły jej usta. Rozchyliła je, zapraszając go do środka. Od dawna na to czekał. Ich języki wirowały w namiętnym tańcu. Zatraciła się kompletnie. Czuła się wspaniale poddając się temu obezwładniającemu uczuciu. Jego dłonie centymetr po centymetrze zsunęły się na pośladki. Nie protestowała. Wreszcie się do niej odsunął, gdy obojgu zaczęło brakować tchu. Z palcami wplecionymi w jego włosy i czołem opartym o jego czoło, oddychała ciężko, próbując wyrównać oddech.
- Uwielbiam cię całować – usłyszała jego szept
- Uwielbiam, jak mnie całujesz – ostatni raz musnęła jego usta i pociągnęła za rękę w dalszą drogę

W środę po jego powrocie zjedli razem obiad po pracy. Umówili się, że następnego dnia w ramach lunchu wpadnie do jego biura. Szef wyleciał na trzy dni do Genewy. Najważniejsze sprawy jej dział załatwił jeszcze w środę i dwa dni mieli luźniejsze. W czwartkowe południe postanowiła urwać się na nieco dłuższą przerwę lunchową. Co prawda z Markiem była umówiona dopiero na trzynastą, ale bank opuściła kilka minut po dwunastej. Postanowiła, że zrobi mu niespodziankę i odwiedzi wcześniej, to może uda im się jeszcze coś wspólnie przekąsić. Jeśli będzie zajęty, grzecznie na niego zaczeka w recepcji. Spacer z siedziby placówki, do firmy Febo&Dobrzański zajął jej niewiele ponad kwadrans. Stała właśnie przy przejściu dla pieszych, czekając na zmianę światła, na zielone, gdy z nowoczesnego budynku firmy, po przeciwległej stronie Lwowskiej wyszedł Marek w towarzystwie atrakcyjnej kobiety. Nie zważając na zmianę światła i innych przechodniów, którzy ruszyli przed siebie, stała nieruchomo, obserwując rozgrywającą się pod drugiej stronie scenę. Wyraźnie rozbawiona para podeszła do stojącej na kopercie taksówki. Wymienili jeszcze kilka zdań, po czym kobieta wtuliła się w oplatające ją ramiona mężczyzny. Stali tak dłuższą chwilę, najwyraźniej delektując się swoją bliskością, aż wreszcie towarzyszka cmoknęła policzek Dobrzańskiego i wsiadła do czarnej Skody. Brunet roześmiany, powiedział coś jeszcze do niej, nim zamknął drzwi pojazdu i nerwowo spoglądając na zegarek szybkim krokiem wrócił do budynku firmy. Ula nie miała pojęcia kim była ta kobieta i co łączyło ją z Markiem. W myślach próbowała się przekonać, że to pewnie zwykła znajoma, albo kuzynka. I wtedy przypomniała sobie słowa Soni. ‘Szybko się tobą znudzi!’. Może rzeczywiście zaczęła go nudzić? Doskonale wiedziała, jak żył wcześniej. Nikt nie zmienia się tak z dnia na dzień. Nie był typem faceta, który miesiącami potrafi się zadowolić pocałunkami i trzymaniem za ręce. Nie sypiali razem, więc może postanowił znaleźć taką, która da mu to, czego chce? Słona kropla spłynęła po jej policzku. Zamiast do jego firmy, wolnym krokiem ruszyła w stronę pobliskiego parku. Kilkanaście minut po trzynastej jej telefon zaczął wibrować. Odrzuciła połączenie. Wróciła do banku i tłumacząc się złym samopoczuciem wyszła wcześniej do domu.

28 komentarzy:

  1. Amicus uwielbiam Cię! Niezmiennie. Cudowna niespodzianka. Dziękuję. Jeden kryzys zażegnany a tu się pojawia nastepny. Mam nadzieję, że ten też uda się zażegnać, że to tylko pomyłka i wyobraźnia Ulki. Ona chyba za dużo myśli i nainterpretowuje fakty. Marek przecież teraz jest już porządnym facetem! Przewrażliwiona jest trochę. Czekam na więcej mimo takiej promocji! KaEm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, że VIII i IX Twoja cierpliwość czuje się usatysfakcjonowana ;)
      porządnym facetom też zdarzają się wpadki ;)
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Chyba żartujesz! Usatysfakcjonowana? Bynajmniej. Co najwyżej uspokojona. Chwilowo. KaEm ;)

      Usuń
  2. Kurczę, no nie wiem czy to jednak nie kij... Ula jest zdecydowanie przewrażliwiona :-( i jak tu wytrzymać aż do soboty w następnym tygodniu? Ciężka próba :-\

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w międzyczasie są święta, więc Wam szybciej zleci ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy rozdział. Na początku sielanka a pozniej...
    Teraz po takim opowiadaniu nie będą mogła się skupić na niczym.
    Bardzo fajna niespodzianka. Mogą byc częściej:D
    Pozdrawiam MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) postaram się w kwietniu wrzucić mini między rozdziałami, to będzie taka forma niespodzianki ;) pozdrawiam

      Usuń
  4. No również nie wiem czy to nie jest czasem kij... i znowu skręca ciekawość. A Ulka zachowuje się jak damulka...myślę że powinna porozmawiać i wyjaśnić, a nie dopisywać scenariusze dla Marka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja Wam tu robię prezent z okazji zawitania do Warszawy wiosny, wrzucam rozdział prawie dwa tygodnie wcześniej, a Wy traktujecie to w kategoriach kija? ;)
      Ula jest tutaj, jaka jest. Miała trochę wkurzać i widzę, że się udaje. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Jedna komplikacja goni drugą i chyba ta pierwsza była lepsza, bo Sonia to przeszłość a tu jest ktoś w teraźniejszość. Być może skończy się na Paulinie ,ale co sie wycierpi to się wycierpi.
    DZIĘKI ZA NIESPODZIANKĘ. TO TAK NA ZAJĄCZKA, CZY NA ZAJĄCZKA BĘDZIE COŚ EXTRA?
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na zajączka nic już nie będzie, bo będę się resetować i biorę rozwód z komputerem.... mała przerwa nam wszystkim się przyda i ruszamy w kwietniu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Ale mnie zaskoczyłaś! No Moja Droga takie niespodzianki to ja lubię. Bardzo lubię. Tak mi rób częściej ;). A w ogóle to wybaczam, że nie odpowiedziałaś na komentarze! Wybaczam, ale byłoby miło jakbyś doceniała moje starania :D. Ale po kolei. Wiem, wczoraj trochę wyżyłam się na Uli, ale jak widzę przyniosło to efekt :P. Co prawda tylko na chwilę, ale jednak. Poszła dziewczyna po rozum do głowy i brawa dla niej. Później znowu zbłądziła, ale o tym za chwile. Najpierw pochwały, potem krytyka :D. Ucieczka z klubu, zostawienie Marka samego było błędem i cieszę się, że obie tak myślimy. Samotna niedziela pozwoliła jej ochłonąć i zrozumieć, że zachowała się jak dziecko. Ulka musi pamiętać, że Marek ma przeszłość jaką ma, ale to jest przeszłość to już było i nie ma sensu do niej wracać. Jasne, że trzeba o niej rozmawiać, Ulka musi go poznać ale nie może na każdą kobietę w jego towarzystwie reagować ucieczką i fochem. A znowu to zrobiła. Ale o tym później. Podoba mi się postawa Marka, postanowił poczekać, nie narzucać się, pozwolił Ulce przemyśleć to co się stało. Pewnie gdyby się dłużej nie odzywała sam zacząłby działać, ale na szczęście tym razem nie musiał. I to niefortunne spotkanie wbrew pozorom przyniosło pozytywne efekty. Mało, że Ulka przejrzała na oczy to jeszcze zaproponowała wspólny lunch, a do tej pory spotkań w godzinach pracy zdecydowanie unikała. Świadomie czy nie, specjalnie czy nie – taka była prawda. Unikała i nie zgadzała się na nie. A teraz na dodatek sama wyszła z inicjatywą – brawa dla niej. A ponieważ Markowi na niej zależy dostosował się (znowu!) do niej mimo, że miał w tym czasie inne zobowiązania. Tym samym po raz kolejny stawia Ulkę na pierwszym miejscu w swojej hierarchii wartości. Ona jest najważniejsza. I tu brawa dla Marka. Szkoda tylko, że Ulka rzadko to dostrzega, a nawet czasami widzi więcej niż naprawdę się dzieje. Oczyszczająca rozmowa bardzo pozytywna i argumenty Ulki bardzo mi się podobają. Zrobiła dokładnie to, co powinna. O to mi chodziło. Wybaczam jej tamten wybryk :). Przeszłości nie zmienią, każde z nich miało jakieś życie, jakiś znajomych i nie da się tak po prostu o tym zapomnieć. Ale teraz całą sztuką jest połączyć przeszłość z teraźniejszością. Zaakceptować to co było i żyć tym co tu i teraz, a nie tym co było dawno temu. Bo to nie ma sensu, szczególnie, że to co Marek robił kiedyś było zanim poznał Ulkę. Wtedy jej w jego świecie nie było, więc trudno mu teraz zarzucać nieuczciwość… Ulka decydując się najpierw na dziesięć randek, a potem na związek z Markiem powinna pamiętać jakim człowiekiem był Marek, ale nie patrzeć na niego z perspektywy przeszłości – bo oszaleje. A jeśli będzie zazdrosna o jego przeszłość to oszaleją oboje i nic z tego związku nie będzie. Wchodząc w ten związek wzięła go z całym dobrodziejstwem inwentarza, łącznie z przeszłością. I teraz musi się nauczyć z nią żyć. A ma zdecydowanie ułatwione zadanie, bo Marek nie daje jej żadnych powodów do tego żeby do rozmów przeszłości i romansach wracać. Ewidentnie mu zależy. Planuje kolejne randki i spotkania. Zgadza się na jej propozycje, chce poznać jej świat. A nawet nieśmiało sugeruje wspólny urlop. Ulka poznaje też jego świat, pracę i znajomych. Ale też sama nieśmiało wprowadza Marka w swój. Dobrze im razem, dobrze się bawią, rozumieją i chociaż tylko Marek się do tego głośno przyznaje - tęsknią! A no i dobrze im się całuje ;). Ale to wszystko nie wystarczy jeśli Ulka będzie za dużo myśleć, jeśli będzie działać po wpływem impulsu. Ona coraz częściej najpierw coś robi, a potem myśli. A warto byłoby odwrócić kolejność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz najważniejsze! Tak jak na początku rozdziału Ulka złapała plusy, tak znowu na koniec minus! Po jaką cholerę znowu uciekła? Dlaczego? Bo co? Bo zobaczyła jak Marek odprowadza do taksówki … właśnie kogo? Dobre pytanie. Bo ani my, ani Ulka nie wiemy kto to był. Że my nie wiemy to zrozumiałe bo nic nie możemy z tym zrobić, oprócz czekania :), ale Ulka mogła zareagować. Mogła się dowiedzieć kto to był. Ale nie najprościej było odwrócić się na pięcie i uciec. Myśleć i podejrzewać Marka nie wiadomo o co, zamiast wyjaśnić! Albo chociaż odebrać telefon! Znowu pozwoliła, żeby domysły zdominowały jej postępowanie. Bała się poznać prawdy, że to może znowu jakieś widmo przeszłości (w co wątpię!), lepiej było po raz kolejny od czci i wiary odsądzać Marka i podejrzewać go nie wiadomo o co. Zamiast zgodnie z umową pójść na obiad i prosto z mostu zapytać kim była jego towarzyszka. Powiedzieć, że go widziała i dać do zrozumienia, że jest zazdrosna. Pozwolić wyjaśnić, przede wszystkim! A może się po prostu okaże, że to zwykła przyjaciółka, koleżanka, znajoma, ciocia, siostra, wspólniczka? Przecież nie zrobił nic wielkiego ot po prostu odprowadził do samochodu kobietę. Największym jego grzechem jest to, że to była kobieta. Osobiście wierzę w uczciwość Marka, ale nie mogę też wykluczyć że zbłądził w co bardzo wątpię. Za długo ciężko pracował na to co ma teraz, żeby teraz tak po prostu jednym nierozważnym ruchem wszystko popsuć. Wiem, że życie z facetem który ma bogatą przeszłość nie jest łatwe. Ale nie można dać się zwariować i reagować ucieczką na każde spotkanie go w towarzystwie innej kobiety. Jeśli to była jakaś znajoma to, co miał ją kopnąć w tyłek na pożegnanie, nie podać ręki, a najlepiej w ogóle nie odprowadzać? Trafił się Ulce dżentelmen, który jest szarmancki nie tylko wobec niej, ale i wobec innych kobiet i Ulka musi nauczyć się z tym żyć! Kiedyś był za bardzo miły to prawda, ale to było kiedyś! W sytuacji kiedy widma przeszłości prześladują Ulkę oboje nie mają łatwo, szczególnie że jedna ze stron bardzo szybko rezygnuje z podjęcia prób wyjaśnienia sytuacji. I teraz co? Ulka uciekła, nie odbiera telefonów, jak długo ma zamiar trwać w takim zawieszeniu? Czego oczekuje? Nie rozumiem jej, a ją polubiłam - szkoda mi jej też trochę, bo dziewczyna ewidentnie się gubi. Na własne życzenie. Alergiczne reagowanie na każdą kobietę w promieniu metra od Marka, ucieczka w takich chwilach i foch to nie najlepsza droga do szczęścia. Mam wrażenie, że ona wciąż mu nie ufa i rozpamiętuje jego przeszłość, która nie powinna mieć dla niej żadnego znaczenia. No chyba, że się okaże że ta kobieta to jakaś nowa zabawka w co bardzo wątpię. I czego bardzo bym nie chciała! Przecież Marek nie jest taki beznadziejny. Fajny facet był z niego i nie po to się tak starał i zabiegał żeby teraz pozwalać sobie na jakieś romanse. I to jeszcze w pracy, gdzie wszyscy już wiedzą, że jest Ula. Kupy się to nie trzyma i mam nadzieję, że Ulka też dojdzie do takich wniosków i znowu zacznie łapać plusy - u mnie ;). Na dzisiaj tyle! Dzięki za niespodziankę. Jak będą częściej to się nie obrażę! Pozdrawiam :).

      Usuń
    2. Ależ ja doceniam Twoje starania. Wiesz jak uwielbiam te mega długie analizy. Wczoraj i dziś mam jeszcze wiele spraw do ogarnięcia, więc zamiast poświęcać kwadrans na odpowiedzi postanowiłam wstawić nowy rozdział. Niemniej wszystkie wpisy przeczytałam! Dziś postanowiłam zebrać się w sobie, żeby nie było, że tak kompletnie Was ignoruję ;)
      Zwykle to zachowanie Marka miało Was wkurzać. Tym razem role miały się odwrócić i widzę, że mi się udało. Ula jest zagubiona, chciałaby, a boi się i brak jej doświadczenia. A w zasadzie jej doświadczenia z facetami nie są najlepsze i również przez ich pryzmat patrzy teraz. Upatruje w Marku kolejnego, który chce ją wykorzystać, który kłamie, kręci. Swoje dorzucił jeszcze Sebastian, o czym będzie mowa w kolejnym rozdziale. Stąd Ula ocenia gatunek męski tak, jak ocenia. Czy ma rację? W wielu przypadkach pewnie tak. Czy w kwestii Marka też? Tego dowiecie się niebawem. Być może to tylko nieporozumienie, być może Marek zaliczył wpadkę. Wie, jak żył, ma prawo sądzić, że może mu się nie podobać tempo, które ona narzuciła. Stąd od razu wysuwa wniosku, że pan Dobrzański gra na dwa fronty.
      Brak spotkań w porze lunchu nie było złą wolą. Po prostu była zawalona robotą ;)
      Niespodzianek w najbliższym czasie nie przewiduję.
      Pozdrawiam!
      PS. dzięki! czytałam ;)

      Usuń
  7. Ojej piękna niespodzianka. Sobotnie nieporozumienia zostały wyjaśnione, znowu było romantycznie a tu znowu jakieś nieporozumienie. Bo myślę, że to jednak nieporozumienie a nie romans Marka. Oby znowu Ula pozwoliła sobie wyjaśnić to co widziała, oby chciała porozmawiać z Markiem. No i żeby on chciał walczyć. Marchewki są super. Dużo marchewek też. Czekam na więcej bo uwielbiam "Drogę...". Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie jest tylko sielankowo ;)
      w gruncie rzeczy po sytuacji z Sonią Marek nie musiał nic wyjaśniać. Sama doszła do odpowiednich wniosków ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  8. O ile w poprzedniej części, to zachowanie Dobrzańskiego po spotkaniu z Sonią nie było takie super, tak teraz to Ulka jest wkurzająca. Ok, najpierw zaplusowała wychodząc z pomysłem randki, ale ta jej ucieczka to zdecydowanie nieadekwatna reakcja. No bo przecież ta panna to nie musi być kochanka Marka a siostra, kuzynka, koleżanka z dawnych lat czy po prostu jakaś znajoma, z którą zachowuje się dość swobodnie. No i co tak na prawdę widziała, dwoje ludzi którzy rozmawiali, śmiali się i jeden buziak, na dodatek w policzek. Ale nie, panna Cieplak od razu dopisała sobie całą historię do tej sceny. Rozumiem, że oceniła Marka przez pryzmat tej sytuacji z klubu i ogólnie jego przeszłości, no ale chyba jednak przesadziła ze swoją reakcją. No to teraz czekam jak Mareczek będzie się musiał gęsto tłumaczyć i przekonywać Ulkę, że nic nie zrobił (chyba, że jednak zrobił???- choć nie wierzę w to) pozdrawiam ;) M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czy my kobiety trochę takie nie jesteśmy, że czego nie wiemy, to sobie dopiszemy? i często z tego wychodzą różne kwiatki, bo raz mamy rację - facet faktycznie kręcił i miał nadzieję, że się nie zorientujemy, a raz robimy z siebie zazdrosne idiotki.
      Tłumaczyć się będzie. Pytanie, czy będzie miał z czego, czy nie i jak Ula na to zareaguje...
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Wiedzialam, ze cos sie popsuje... troche Ula ma racje.. duzo watpliwosci i to przeswiadczenie, ze nie pasuja tak do konca do siebie... niepewnosc, ze on nie wytrwa.. Bo logicznie rzecz biorac to za sielankowo jest... a w ovczach Uli moze sie to wydawac nieprawdopodobne wiec byle co bedzie przemawialo na ich niekorzysc.. a moze to nie "byle co" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie jest sielankowo i prędzej czy później zaczyna się coś psuć.
      Wszyscy wiemy, Ula też, jak żył wcześniej Marek. I ma prawo mieć wątpliwości, czy potrafił się tak diametralnie zmienić, czy to tylko pozory.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Świetne opowiadanie. Gratuluję pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sielanka trwała krótko, jak w kalejdoskopie, co się wydaję, że już jest coraz lepiej, to punkty Marka lecą a łeb na szyję, Ulka ewidentnie czuje się zagubiona, sama nie wiem co myśleć, z jednej strony bardzo chciałaby wierzyć, że jednak się zmienił dla niej, ale trudno jej w to uwierzyć, do tego zobaczyła jakąś scenę, która tak na prawdę nic nie mówi, tylko daje jej pretekst do snucia kolejnych podejrzeń, więc pewnie Mareczek znów będzie się tłumaczył o ile będzie miał okazję, ale mam nadzieję, że tak łatwo się nie podda, chociaż po ostatniej akcji w klubie dał jej trochę przestrzeni i to ona wykonała pierwszy ruch, no zobaczymy co będzie dalej, czy Ulka jednak przemyśli sprawę i si odezwie pierwsza, czy tym razem to Marek nie da się ta łatwo spławić:) Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. Amicus zdrowych, spokojnych i ciepłych Świąt! KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  13. Amicus:-) radosnego świętowania Swiat Wielkiej Nocy

    OdpowiedzUsuń
  14. Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdrowych ,pogodnych świąt!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. A może będzie wcześniej??????

    OdpowiedzUsuń