Kolejny rozdział 25.01!
Ze specjalnymi pozdrowieniami dla K! :)
Czuła się podle. Była suką i jak
suka się czuła. Kiedyś inna suka zabrała jej męża, dziś ona zabierała go
tamtej. Nie wiedziała, czy jest w stanie to dalej ciągnąć i co przyniesie
przyszłość. Może nawet trochę bała się tego, co czeka na nią, na nich. Póki co
cieszyła się, że przez najbliższe cztery dni nie spotka się z Markiem i być
może przez ten czas podejmie decyzję odnośnie dalszych kroków. Nie ułatwiał
również Marek, który kolejnego wieczora wysłał jej krótkiego, ale wiele
mówiącego sma’a o treści ‘Tęsknię’. Teraz to ona stała się jego kochanką,
której zadaniem było urozmaicić mu to nudne życie małżeńskie.
Weekend majowy rozpoczął się
piękną, słoneczną pogodą. Wynajęła dla siebie i dzieciaków pokój w bardzo
fajnym hotelu, który posiadał prywatny pomost i sprzęt pływający. Na miejsce
dotarli chwilę przed jedenastą, a tuż po obiedzie wypłynęli na rowerku wodnym
na zalew. Wieczorem Kuba z Zośką rozgrywali zaciekłą partyjkę w badmintona w
hotelowym ogrodzie, a ona siedziała w cieniu altany czytając najnowszą powieść
swojej ulubionej pisarki. Kolejnego dnia postanowili udać się na niewielką
plażę przynależną do hotelu. Cała trójka wstawała dość wcześnie, więc nie mieli
problemu z rozłożeniem leżaków w wybranym przez siebie miejscu.
- Tata pytał, w którym hotelu się
zatrzymaliśmy – rzekł jej syn, gdy zbierali się na obiad. Na dźwięk słowa
‘tata’ lekko zesztywniała, ale starała się by jej wyraz twarzy pozostał
obojętny.
- A po co mu ta informacja? –
zapytała lekko zdziwiona
- Odpisał, że wpadnie do nas
przed wieczorem – wyjaśnił – Gdyby przyjechał przed zmrokiem, może udałoby się
wypożyczyć motorówkę. Byłoby super, nie? Tylko tata ma odpowiednie uprawnienia
– posłała synowi niewyraźny uśmiech i zaklęła w duchu. Ta wizyta wcale jej się
nie podobała.
Dobrzański pod hotel zajechał
chwilę po szesnastej. W sportowych spodniach, kraciastej koszuli, gładkim,
zielonym swetrze w serek i okularach przeciwsłonecznych przyciągał wzrok niemal
każdej, mijanej go kobiety, bez względu na wiek. Jednak sprawiał wrażenie, że
kompletnie nie zwraca na to uwagi. On skupiony był tylko na jednej kobiecie, a
w zasadzie na dwóch.
- Stęskniłem się za moją
córeczką. Nie mogłem się doczekać naszego niedzielnego spotkania – rzekł tuląc
Zosię w ramionach, uważnie przy tym obserwując Ulę – Za tobą synu mniej, bo
częściej się widujemy – obaj się roześmieli przybijając piątkę – Witaj –
cmoknął byłą żonę w policzek
- Tato masz kartę? Popływamy
motorówką? – Kuba był wyraźnie podekscytowany
- No pewnie! Wybierz, która ci
się podoba, a ty Zosiu zapytaj w recepcji o koszty i pracownika, z którym
możemy wszystko załatwić. Maj ma chłodne wieczory, więc nie wypłyniemy na
dłużej, niż godzinę. Macie jakieś kurtki? To weźcie ze sobą i przynieście dla
mamy. My tu na was poczekamy – zgrabnie pozbył się dzieci, by móc przez chwilę
porozmawiać z Ulą sam na sam – Przepraszam, że przyjechałem – rzekł, gdy
dzieciaki zniknęły im z pola widzenia – Ale musiałem cię zobaczyć. Nie mogłem
już wysiedzieć w domu – chwycił ją za dłoń
- Przestań – spojrzała na niego
karcąco, zabierając rękę z uścisku – Kuba nas obserwuje. Nie mieszajmy im w
głowie
- Mam ukrywać to, że cię kocham?
- A co tam u Sandry? – tym
krótkim pytaniem przypomniała mu, że wciąż jest żonaty. Nie zdążył odpowiedzieć,
bo przybiegł Kuba.
- Weźmiemy Spidera. To ta
ostatnia. Mega wypasiona jest
- To postanowione. Czekamy tylko
na Zośkę i płyniemy. Pokaż, które to cacko? – ruszył z synem na pomost.
To był bardzo udany dzień. Kolejny udany, bo spędzony z Ulą i dziećmi. Masz
wrażenie, że twoje życie powoli wraca na właściwe tory. Dopiero teraz, z pełną
mocą, dociera do ciebie, jak bardzo tęskniłeś za rodziną, dziećmi, jak bardzo
tęskniłeś za Ulą. Już wiesz, że potrzeba niewiele, by twoja przeszłość stała
się przyszłością. To cudowne uczucie, gdy powili spełniają się twoje marzenia.
Ciebie i Sandrę od dawna nic nie łączy. Chyba tak naprawdę nigdy nie łączyło.
Dałeś się omamić, omotać. Trafiła na niezbyt dobry okres w twoim życiu.
Poznaliście się przypadkiem. Zafascynowała cię. Była taka inna od Uli. Wtedy
cię to pociągało, ale szybko zaczęło męczyć. Nalegała na szybki ślub. Zgodziłeś
się, chociaż tobie papierek nie był do niczego potrzebny. Pamiętasz dzień
swojego rozwodu z Ulą. To nie był dzień wielkiego triumfu. Widziałeś wielki ból
w jej oczach, chociaż starała się pokazać, że nie cierpi tak bardzo. Chciała
znieść to z godnością. Ale doskonale zdawałeś sobie sprawę, jak ją zraniłeś.
Czy ci to wybaczyła? Wiedziałeś, że z pewnością nie zapomni. Ten obraz z
sądowego korytarza powracał do ciebie przez wiele nocy. Po rozwodzenie nie
pojechałeś do Sandry, chociaż chciała z tobą świętować zakończenie twojego
małżeństwa i rozpoczęcie nowego etapu w waszym życiu. Mimo, że chciałeś ten
nowy etap rozpocząć z Sandrą, to jednak koniec małżeństwa traktowałeś w
kategoriach porażki. Prosto z sądu pojechałeś do wynajętego mieszkania i piłeś.
To nie był twój szczęśliwy dzień, a przecież powinien być. Czy to przypadkiem
nie tak, że wydawało ci się, że kochasz dwie kobiety, tylko ta nowa pociągała
cię bardziej? Teraz wiesz, że to była tylko fascynacja, a nie miłość. Teraz
wiesz, że Sandra była pomyłką. Jak dobrze, że udało cię się ją nakłonić na
kilka dni tylko dla siebie, że wyjechała z przyjaciółką do SPA. Teraz mogłeś
całe noce siedzieć na parapecie i nikt ci nie zrzędził nad uchem, że to takie
głupie. Rozumiałeś, że nie ma sensu ciągnąć dłużej tej farsy. Bez względu na
to, czy Ula pozwoli ci wrócić, czy nie, postanowiłeś się rozwieźć.
‘Kocham i tęsknię’, z samego rana
Marek wysłał kolejnego sms’a do byłej żony. O telefonie do Sandry nawet nie
pomyślał. Całą niedzielę spędził tylko z dzieciakami. Zaplanował ten dzień w
najdrobniejszych szczegółach. Miał nadzieję, że Ula da się namówić i będzie im
towarzyszyć, ale Zośka poinformowała go, że mama z samego rana pojechała do
Rysiowa. Rozumiał, że nie chciała, by się z czymś zdradzili przy dzieciach. We
wtorkowy poranek odwiózł córkę na Okęcie, jednak zamiast do biura, wrócił do
mieszkania na Ochocie. Ula nie wydawała się zaskoczona jego wizytą. Ba,
sprawiała nawet wrażenie, że na nią czekała.
- Dobrze, że wpadłeś. Powinniśmy
porozmawiać – przywitała go w progu
- Później – szepnął i biorąc ją
na ręce skierował się w stronę schodów.
Leżała przytulona do jego torsu,
a on delektował się jej zapachem, ciepłem. Wodził opuszkami palców po nagich
plecach.
- Jesteś jej mężem, sypiasz ze
mną. Coś mi to przypomina – mruknęła, chcąc sprowokować tę rozmowę, której nie
mogli odkładać w nieskończoność
- Zrozumiałem, że byłaś i jesteś
kobietą mojego życia – odsunął Ulę lekko, by wypowiadając te słowa mógł patrzeć
w jej oczy – Kocham cię
- Wiesz, co najgorszego może
usłyszeć żona od swojego męża po piętnastu latach małżeństwa – zaczęła poważnym
tonem. Uodporniła się i pogodziła z tym, co stało się trzy lata temu. Dzięki
temu teraz potrafiła panować nad emocjami. W przeciwnym przypadku zapewne by
już płakała – Nie to, że ma romans, że sypia z inną. Najgorsze jest usłyszeć,
że inną kocha.
- Ula – westchnął, gładząc jej
policzek
- Powiedziałeś wtedy stojąc
pośrodku salonu ‘Ula, ja się zakochałem’.
- Wybacz mi. Pomyliłem
fascynację, zauroczenie z miłością. Wiem, że to tandetne wytłumaczenie, ale
prawdziwe. Bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę kochałem i kocham
tylko ciebie, ale było już za późno. Byliśmy po rozwodzie i wiedziałem, że
jestem dla ciebie skreślony. Ula, czy ty mnie jeszcze kochasz? – spytał patrząc
w jej oczy. Znał odpowiedź, jednak chciał to usłyszeć od niej. Przecież gdyby
go nie kochała, nie uprawiałby z nim seksu. Znał swoją żonę. Nie należała do
kobiet, które chodzą z facetem do łóżka z sentymentu. Jej milczenie się
przedłużało. Zrozumiał, że nie jest jeszcze gotowa przyznać się do tego głośno.
Postanowił nie naciskać – Pozwolisz mi do siebie wrócić?
- A co z Sandrą?
- Podjąłem decyzję o rozwodzie.
Zresztą nigdy nie powinno dojść do ślubu. To ona naciskała na tę uroczystość z
uwagi na swoją rodzinę. Chcę być tylko z tobą.
- A jaką ja mam gwarancję, że za
rok, dwa, trzy, nie pojawi się kolejna Sandra, Monika, czy Renata?
- Drugi raz nie popełnię tego
samego błędu. Dopiero, gdy z ciebie zrezygnowałem, zrozumiałem, jak wiele dla
mnie znaczysz, i że nikt nie jest mi w stanie ciebie zastąpić. Wynagrodzę ci
wszystkie krzywdy, obiecuję – złożył pocałunek na wewnętrznej stronie jej dłoni
– I dzieciaki się ucieszą – uśmiechnął się szeroko
- Nie powinniśmy wracać do siebie
ze względu na dzieci, tylko dlatego, że tego chcemy
- Ja tego chcę. Zostawiam cię z
pytaniem, czy ty chcesz tego równie mocno – rozdzwoniła się jego komórka – Oho,
rzeczywistość wzywa. Tak Aniu? Zamówicie mu czekoladę. Będę za pół godziny –
rozłączył się i spojrzał na nią smutnym wzrokiem – Muszę jechać. Pshemko
wyrzucił wszystkie krawcowe i asystenta. Pomyśl o nas proszę, pomyśl, czy
jesteś w stanie znów ze mną być – ostatni raz musnął jej usta i zaczął się
zbierać do wyjścia.
- No i jak tam? – blondynka od
samego wejścia do kawiarni zasypywała ją pytaniami
- Romans kwitnie – odparła z
delikatnym uśmiechem
- I co dalej?
- Nie wiem. Powiedział mi
dzisiaj, że rozwodzi się z Sandrą – spojrzała na Kubasińską z satysfakcją
- No, no – rzekła z uznaniem –
Czyli dopięłaś swego. Wystarczyło go wpuścić do łóżka i od razu podjął decyzję.
Faceci są jednak prości w obsłudze – zaśmiała się pod nosem - To kiedy mu
powiesz, żeby spadał na rododendron?
- Nie wiem, czy w ogóle mu powiem
– mruknęła spuszczając wzrok, jakby bojąc się potępienia ze strony przyjaciółki
- Tylko mi nie mów, że wciąż go
kochasz? – zapytała z nutą zaskoczenia, ale i rezygnacji – Nie pozwól się drugi
raz skrzywdzić – z troską pogładziła Dobrzańską po ramieniu
- On chyba naprawdę zrozumiał czego
w życiu chce – w tym momencie zabrzęczał jej telefon sygnalizując nadejście
sms’a. ‘Kochanie, co powiesz na piątek i sobotę w urokliwym hoteliku za
miastem?’. Z uśmiechem wystukała na ekranie krótkie ‘ok :) ’.
Aaa! Dziękuję. Bardzo!
OdpowiedzUsuńDużo więcej tu i tam(!) będzie później. Obiecuję!
Świetny poranek na to czekałyśmy :). Faktycznie na zimno to ta zemsta się nie uda. Zresztą to już chyba nie jest zemsta, a zimna między Dobrzańskimi nie ma na pewno, to prawdziwe pożary :D. Ale dobrze podoba mi się Ulce też się coś od życia należy. Sandra niech się relaksuje i żyje w błogiej nieświadomości, zanim wróci to już będzie rozwódką :D, bo Marek bynajmniej nie próżnuje. Podrywa Ulkę bardzo wytrwale i skutecznie. Dzieci z tego pewnie nie będzie, ale jakiś morał na pewno, przy odrobinie chęci Uli i mnóstwie wytrwałości i stanowczości ze strony Marka będą szczęśliwi. Niech Marek nie zbacza i nie daje znowu sobą manipulować. Oby kolejne zaćmienie umysłu go omijało. Amen. Pozdrawiamy. KaEm i spółka :).
OdpowiedzUsuńPożary jeszcze chwilę potrwają, na przekór temu paskudztwu, które jest za oknem. Szczerze nienawidzę jesieni i zimy, więc staram się wprowadzać odrobinę gorętsze klimaty ;) Co Wy z tymi dziećmi? Markowi niewiele brakuje do 50-tki. Szybciej zostanie dziadkiem, niż ojcem. I to zdrowe proporcje.
UsuńPozdrawiam Ciebie i cierpliwość!
To nie jest tak, ze Ula chciala sie troche pobawic bylym mezem ale ta zabawa od poczatku, nawet jak jeszcze w planach bardzo ja pociagala... pod pretekstem zabawy, malej zemsty sprawiala sobie przyjemnosc... moze nie jawnie... ale gdzies w glebi siebie to z pewoscia.... no i mam nadzieje, ze wpadla w te gre w pelni i ze skonczy sie jak wszystkie chcemy :-)
OdpowiedzUsuńA jak chcecie? Chcecie nauczki dla Marka, czy kolejnej sielanki, gdzie wszystko uchodzi mu na sucho i kończy się po jego myśli? ;)
UsuńPozdrawiam
Witam, dziękuję za rozdział. Przed Ulą trudna decyzja. Chociaż go kocha i zawsze go kochała to gdzieś tam w środku na zawsze zostanie już ta niepewność i strach, że zrani ją ponownie. Po powrocie Marka będzie musiała podjąć walkę z własnymi demonami, a ta walka jest diabelnie trudna. Wystarczy, że Marek się spóźni z pracy czy uśmiechnie się do innej kobiety i wyobraźnia Uli będzie szaleć.
OdpowiedzUsuńOwszem, jest trudna, ale możliwa, gdy ma się u boku odpowiednią osobę. Pytanie, czy Marek jest właśnie tą osobą.
UsuńPozdrawiam i dzięki za wizytę :)
Jaka miła niespodzianka.Chyba mowa była o poniedziałku.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że już wszystko będzie układać się po myśli czytelniczek i wkrótce Ula i Marek znowu będą razem.
Podoba mi się postawa Marka, że niezależnie czy Ula da mu szansę na wspólne życie czy nie chce wyjść z tego nieudanego związku.
Planujesz rozmowę Marka z Sandrą o rozwodzie. Jeśli tak to już nie mogę się doczekać.Mam nadzieję, że będzie ostro. Niech wredna małpa cierpi tak jak kiedyś cierpiała Ula.
Pozdrawiam miło.
Zapomniałam napisać o Uli.Dobra aż do bólu. Jak nic ciągle kocha męża. Oby Wiolka nie przekonywała jej, że Marek to drań.Tylko tych jej wyrzutów sumienia nie rozumiem. Jedyne co ją tłumaczy to ta dobroć.Sandrę na nic takiego nie byłoby stać. Gdzie ten Marek miał oczy te trzy lata temu.
UsuńOwszem, notka miała być w poniedziałek, ale K. udało się wymusić na mnie przyspieszenie! Ma dziewczyna odpowiednie argumenty! ;)
UsuńMarek coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że jego związek z Sandrą już praktycznie nie istnieje, więc bez sensu jest to ciągnąć. Planuję tę rozmowę. Nie odmówię Wam i sobie tej przyjemności ;)
Wyrzuty sumienia spowodowane są uczciwością. Marek miał oczy w dolnej partii ciała ;)
Pozdrawiam
Super część. I super, ze opublikowałaś dzisiaj. Reszta później!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Andziok :)
Romans trwa na całego:), ciekawie to brzmi, myślę że z zemsty nici, ale może i dobrze, bo jakoś by to nie pasowało do Ulki, jednak jest dobra i umie wybaczyć, oby Mareczek umiał to docenić. Pozdrawiam Kasia
OdpowiedzUsuńRomans z byłbym małżonkiem to dość oryginalna sytuacja ;)
UsuńPozdrawiam i dzięki za wpis
Ula nie powinna się czuć jaj suka. To Marek zachowuje się jak kretyn. Jest okropnym egoistą. Najpierw rzuca swój według niego nudny świat. Tu nie obwinia siebie samego a Sandrę. Szkoda, ze jeszcze Ulki nie obwinia o to. Teraz kiedy nie układa się z małżonką to chce wrócić do Ulki. Trochę nietaktowne zachowanie. Ula mogłaby go trochę potrzymać. Zostawić go po rozwodzie z Sandrą. On tak naprawdę nigdy nie był sam. Wtedy zostałby bez niczego. Bez Uli, bez Sandry... Można dotarłoby do niego jak potraktował Ulkę. Skazał ją na cierpienie. Niech Ula go zostawi. Niech trochę pocierpi...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie Andziok ;)
Ula tak się czuje, bo jest niezwykle uczciwa i w innym przypadku nigdy by się nie zdobyła na rozbicie rodziny, zabranie męża żonie i ojca dzieciom. Nie to, co Sandra.
UsuńCzy faceci nie są egoistami i egocentrykami? To ich cecha wrodzona.
Pozdrawiam :)
Czyżby wreszcie Marek zrozumiał. Na razie wytrwale adoruje Ulkę i nie pozwala jej nawet na chwilę o sobie zapomnieć. Składa jasne deklaracje i obietnice i chyba wreszcie jest ich w stanie dotrzymać. Ula też mięknie i już zapomniała o zemście. Ona go po prostu zawsze kochała. Wystarczy rozwieść się z Sandrą, niby niewiele ale pewnie Sandra będzie walczyć. Ale mam nadzieję, że nieskutecznie i Dobrzańscy znowu będą szczęśliwą rodziną. Czekam na więcej. Ania.
OdpowiedzUsuńMarek rozkręca się na całego. Znów ma nową sytuacją, pikanterii dodaje fakt, że nikt nie wie o ich romansie (oprócz Violki, ale on o tym nie wie). To znów dla niego pociągająca nowość, odskocznia od małżeńskiej rutyny.
UsuńPozdrawiam :)
Wszystko wskazuje, że do końca jest bliżej niż do początku i koniec jest tuż, tuż , a drugie małżeństwo Marka to już praktycznie przeszłość. Niewiadoma to, to czy Ula da Markowi drugą szansę. bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że będą żyć bez ślubu.
OdpowiedzUsuńfakt, powoli zbliżamy się do końca. Zobaczymy, zobaczymy... ;) Pozdrawiam
UsuńSuper Marek zrozumiał co się dla niego liczy w życiu, wie że kocha Ule i chce do niej wrócić. Cieszę się z tego i nie mogę się doczekać kolejnej części. Napisałaś że będzie ona dopiero 25 czemu tak długo musimy czekać? :)
OdpowiedzUsuńoprócz bloga mam wiele spraw na głowie. Pisałam już o tym wielokrotnie. Ciężko jest poświęcać blogowi tyle czasu i uwagi ile bym chciała. Mogłabym wrzucić to opowiadanie do końca, szybko, ale wówczas na kolejne musielibyście czekać kilka tygodni. Chyba lepiej, żeby szło to wolniej, ale płynniej. Pozdrawiam
UsuńAle niespodziankę nam zrobiłaś.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Piszesz tak ja wlasnie sobie to wyobraziłam.
Mam nadzieję ze oni wrócą do siebie.
Szkoda ze kolejny rozdział tak późno będZie... Może uda się wczesniej, liczymy na ciebie
Pozdrawiam MM
ciekawe czy zakończenie też przewidziałyśmy takie samo ;)
Usuńraczej nie uda się wrzucić wcześniej, nie tym razem. Pozdrawiam
Cz. 1.
OdpowiedzUsuńK. też specjalnie pozdrawia, dziękuję i się znowu w okno nie mieści. Ale do rzeczy. Lawina ruszyła i wpadli w sidła oboje i jak nie ma wolnej chaty też sobie radzą. Nawet bardzo dobrze sobie radzą. Grunt to dobra logistyka :). Swoją drogą Marek jest zdecydowanie lepszym taktykiem i strategiem niż jego (jeszcze) żona. Przezornie jej się pozbył (na razie na chwilę, ale wkrótce na zawsze!), korzysta z statusu słomianego wdowca i bynajmniej się nie nudzi. Oj nie! Sprytny pozbył się jednej żony, a sam się relaksuje i zażywa przyjemności w ramionach drugiej. Cwaniak :D. Romans kwitnie jak mniszek w maju :D. Na razie tajemniczy, ale za to namiętny. Jest tak jak na początku, radość sprawia każda razem spędzona chwila, tęsknią, ale na razie oboje są niepewni, nieśmiali (o ile można być nieśmiałym w relacjach z byłym mężem/żoną) i ukrywają się przed dziećmi. Bo sytuacja faktycznie jest skomplikowana. I Ulka jest w tym względzie zdecydowanie tą stroną rozsądniejszą, jeśli można tak mówić o kobiecie, która weszła do łóżka męża innej kobiety, znaczy dokładniej i technicznej rzecz ujmując mąż innej kobiety wlazł do jej łóżka, a ona nie protestowała. Nieładnie! Na usprawiedliwienie ma tylko tyle, że przy okazji on też był jej mężem, kiedyś. Ale jakby nie patrzeć teraz Ulka rozbija inną rodzinę, co prawda bez dzieci, ale jednak rodzinę. Ma co prawda wyrzuty sumienia i wątpliwości, ale dzięki Markowi szybko ich się pozbywa. Sandra w przeciwieństwie do Uli skrupułów nie miała, wprost przeciwnie i nadal ich nie ma. Gdyby Marek zaczął od rozwodu, a nie od łóżka to wszytko byłoby dla wszystkich zdecydowanie prostsze. Łatwiej byłoby im budować swój związek, łatwiej byłoby przebywać razem wśród dzieci, a tak muszą się bardzo pilnować żeby jakimś gestem czy słowem nie zdradzić się ze swoimi relacjami. A one są inne niż jeszcze miesiąc temu. Zdecydowanie. Jestem pod wrażeniem gestu Marka, no naprawdę - postanowił się rozwieść. Super. Brawo! (Ironia!). Sandra się chyba ciut, odrobinkę wkurzy jak usłyszy te rewelacje i pozna plany męża, bo przecież pozna. Chyba będzie się działo. Podejrzewam, że łatwo nie odpuści, ale mam jednocześnie nadzieję, że Marek wytrwa i nie da kolejny raz sobą manipulować chociaż z nim nic nie wiadomo. Bo to mu kiedyś dobrze wychodziło, niestety. On sprawę stawia jasno będzie wolny, znaczy chce być wolny i chce być z Ulką, a ona?! Wiemy, że nadal go kocha i to nie jest żadnym zaskoczeniem, a jeśli zdecyduje się na ponowny związek to nie dla dzieci, a dla siebie. Dzieci są duże, one do życia bez tatusia się przyzwyczaiły, pytanie czy ona jest gotowa ponownie mu zaufać. Zaryzykować. To, że dzieci i Dobrzańscy się ucieszą to pewne, tylko że to oni mają się cieszyć, to Ulka ma być szczęśliwa. To oni muszą być pewni, że tego chcą. Że chcą być razem. Prawdą jest, że Marek się określił powiedział czego chce i co czuje - pytanie na ile wie co mówi (wciąż mam nadzieję, że wie)! W tej sytuacji żadna zemsta Ulki nie miałaby racji bytu i sensu gdyby Marek nie był chętny na romanse, a nie da się ukryć, że on jest bardziej zainteresowany i dążący do kontaktu. Nie traci czasu i wykorzystuje każdą chwilę żeby być przy Uli i zapewniać ją o swoich uczuciach i przekonywać, że warto mu ponownie zaufać. CDN...
Cz. 2.
OdpowiedzUsuńA gwarancji nikt Uli nie da - żaden facet, trwałości żadnego związku nie da się potwierdzić gwarancją. Niestety. Ulka w ten związek (jak w każdy inny) wchodzi na własne ryzyko (bo pewnie da im tę szansę i będzie chciała spróbować). I nie wiem czy tu ryzyko jest większe (oboje trochę przeszli, Marek wie co ewentualnie traci i bynajmniej w zamian nie zyskuje nic fajnego). Może nawet ryzyko jest mniejsze, bo znają się a Marek (mimo, że jest wkurzający) chyba czegoś się nauczył, coś zrozumiał, lepiej późno niż wcale. Co prawda jego tłumaczenie (to prawda) było odrobinkę tandetne, no ale nie ma ludzi idealnych, nawet Marek D. taki nie jest :). Ale jak się ma 40+, żonę, dzieci, rodzinę to wypadałoby być odpowiedzialnym i poważnym, a nie głupio wszystko przekreślać dla jakiejś nowej pani, która w niczym lepsza od żony nie była oprócz tego, że była nowa, nieznana, tajemnicza. To chyba już zrozumiał i używa coraz ciekawszych argumentów żeby przy Ulce być i jej udowodnić, że mu zależy na niej i rodzinie. Wyjazd za miasto na dwa dni to już poważna sprawa - w karty raczej grać nie będą! Znowu są na etapie randkowania, intensywnego randkowania, podczas którego Marek sprytnie próbuje przekonać Ulkę, że zmądrzał. Oby na stałe, a nie na chwilę. Dzięki jeszcze raz. Pozdrawiam serdecznie :).
O Jeżuniu niedługo Twoje komentarze będą dłuższe niż wpisy Amicus.
UsuńMam nadzieję, że kiedyś doczekam takiego dnia! Już dawno mówiłam, że K. powinna spróbować pisać, bo ma potencjał, dobre pomysły, a i z przelewaniem myśli na 'papier' jak widać powyżej, nie ma problemu.
UsuńK.,
polecam się na przyszłość! ;)
liczyłam na to, że docenisz strategię Marka :D co by nie mówić, ma facet więcej doświadczenia ;)
oj tam, oj tam. 'Wlazła do łóżka innego faceta', ale to jej prywatny mąż. Były to były, ale jednak mąż. Obcemu do łóżka nie wlazła :P W gruncie rzeczy masz rację - rozbija rodzinę i dlatego się biczuje w myślach, nazywa się suką, bo chęć odegrania się na Sandrze i Marku to jedno, ale resztki przyzwoitości w niej są. Ula z pewnością w taką relację nigdy by nie weszła, gdyby jej kochanek nie był jej mężem. A tak, jak mówiła Violka, jest tutaj inna sytuacja.
Ironia, ironią... przyznaj się, że chciałabyś taki trójkącik - Sandra&Marek&Ula :D Jednego dnia mógłby nocować u jednej żony, drugiego u drugiej. Jakoś by się podzieliły :D
Ja dziękuję za ten mega długi komentarz, który sprawił mi ogromną frajdę!
Pozdrawiam
Amicus, wybacz ale akurat tego nie mogę obiecać.
UsuńZ tego polecenia pewnie jeszcze nie raz skorzystam, także uważaj :D. Dobre pomysły, strategię i plany zawsze doceniam. Innowacyjność i pomysłowość mile widziana nawet u Marka. I tu mu muszę oddać szacun - taktykiem jest rewelacyjnym, jak mu zależy (wciąż mam nadzieję, że na Uli a nie na romansie z Ulą).
W sumie to nie ona wlazła do niego, tylko on do niej, ona tylko nie protestowała ;). A i status kochanka jest dobrym usprawiedliwieniem. Ot karma wraca. W końcu to jej mąż. Były bo były ale mąż :D. (Ciekawe kto do kogo będzie właził podczas weekendu za miastem na neutralnym terenie :D)
Nie, nie trójkątom mówimy nie. Żony może by się podzieliły nie wiem tylko czy Marek dałby radę kondycyjnie. Ale może go nie doceniam. Na pewno go nie doceniam :P.
W kwestii komentarzy polecam się aczkolwiek postaram się co by były krótsze! Pozdrawiam :).
nie, nie, nie! Nie zgadzam się, żeby były krótsze!
Usuńa co do wykorzystywania mojego polecania się, to nie nadużywaj mojej dobrej woli :P
Może sprawdzimy, czy dałby radę? :D Ula, Sandra, Ula, Sandra, ciekawe po jakim czasie pogubiłby się w rachunkach :D
Pozdrawiam
Już dobrze. Tylko nie krzycz :D.
UsuńNie śmiałabym, naprawdę! Nawet nie liczę, że masz aż tyle dobrej woli i serca. O to Cię nie posądzam :P.
Lepiej nie sprawdzajmy! W Marka wieku takie eksperymenty mogą zabić. Szkoda chłopa :).
Romans kwitnie...no tak się mówi o "związku" żonatego faceta z nie-żoną (obecną). Już mam wątpliwości, czy Marek wie naprawdę czego chce, czy to nie przypadkiem jego kolejne znudzenie się małżeństwem - i nie usprawiedliwiam tu Sandry. Z pewnością ona nie odpuści zbyt łatwo, skoro tak bardzo jej zależało na ślubie (ale on głupi, że tak się dał wkręcić...jak nie Marek). Kobieta się chyba zdziwi, a jeszcze bardziej, jak dowie się, że byli małżonkowie się schodzą. Oj to życie zagmatwane i to przez kogo...przez faceta!
OdpowiedzUsuńOkrutnie długo każesz czekać na cd...
to rzeczywiście specyficzny romans, bo byli małżonkowie postanowili wrócić do starych czasów ;)
UsuńMarek zwykle był bardzo uległy kobietom i nie potrafił im powiedzieć 'nie' i nie mówię tu tylko o łóżku
jakby nie patrzeć Sandrę spotyka to, co kiedyś Ulę. Ma za swoje ;) Może następnym razem zastanowi się zanim wejdzie do łóżka żonatego faceta.
Pozdrawiam
No no, mimo upływu lat udało im się wzniecić płomień pożądania. Mam nadzieję, ze ta całą Sandrę trafi szlag i zostawi ich w spokoju. W końcu są razem, chociaż z drugiej strony mogłoby to być zabawne gdyby Ula powiedziała teraz mu, żeby spadał... Taka mała zemsta :P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, UiM
Sandra z pewnością zachwycona nie będzie ;)
UsuńKolejna, która się chce mścić na Dobrzańskim... ;) ale zgadzam się, że należy się mu
Pozdrawiam serdecznie :)
Brakuje mi w tym opowiadaniu Sebastiana. A konkretnie rozmowy Seby z Markiem i tego co Olszański myśli o przyjacielu.
OdpowiedzUsuńPozdrawia Mariola
taka rozmowa będzie. Do tej pory pojawiała się tylko Violka, ale niebawem na chwilę pojawi się również Seba. Mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana ;) Pozdrawiam
UsuńPrzypuszczam,że Seba stoi za Ulą i będzie popierać decyzję Marka.
UsuńTradycyjnie już ubolewam nad terminem :P Gdzie tam 25.01? Chyba i tak będę Ci liczbę wejść podbijać wchodząc tu kilka (naście) razy dziennie sprawdzać czy aby nie zmieniłaś zdania i nie dodałaś " marchewki" wcześniej :)Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń25.01 to już lada moment ;)
UsuńTym razem marchewek nie będzie, sorry. Pozdrawiam
Ula nie powinna z otwartymi ramionami go przyjąć. Niech on weźmie rozwód a ona wystawi go za drzwi. Co jak co będzie miała co wspominać . A jak wróci do niego to z zaufaniem może być kiepsko. Bo jak takiemu ufać? Co nudzi go normalne życie a potem nagle za nim tęskni? A Ula raczej takiej huśtawki emocjonalnej nie chce. A tak to ryzyko ,że znowu ona mu się znudzi istnieje. Nie ma pewności ,że teraz będzie jej wierny . Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńlubisz się znęcać nad Mareczkiem ;)
Usuńcóż, faceci są dziwni, zwłaszcza faceci w średnim wieku... ;) Więc najpierw go męczyło i nudziło, a teraz za tym tęskni. Pozdrawiam ;)
Kobieto nie karz nam czekać tak długo blagam:) nie wiem jakie argumenty ma K.ale wyobraź sobie że MTV wszystkie używamy tych samych. Ja osobiście wolałabym skończyć to opowiadanie szybciej i dłużej czekać na nowe pod warunkiem że nie wrzucisz pierwszego rozdziału ani żadnej zapowiedzi. To oczywiście tylko moje zdanie bo bardzo jestem ciekawa co dalej a z moją nerwica nie potrafię czekac:( wybacz. Opowiadanie cudowne skąd Ty takie pomysły i inspiracje czerpiesz ja kie wiem ale brawo dla Ciebie:) pozdrawiam gorąco i żyje nadzieja ze 25 jednak będzie wcześniej P.
OdpowiedzUsuńobawiam się, że przy zawieszeniu bloga na kilka tygodni mocno byście się ode mnie odzwyczaiły i mało kto by tu później zaglądał ;) pozdrawiam
UsuńWchodzę z nadzieją, że może poniedziałek będzie w sobotę ;) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMoże dałoby się wstawić rozdział dzisiaj? :)
OdpowiedzUsuńPozdrawia nowa czytelniczka ;)
Amicus moze poniedziałek bedzie jednak w niedziele? Prosimy! ;)
OdpowiedzUsuńJa nic nie chcę mówić ale już 25 ;-)
OdpowiedzUsuń