B

czwartek, 14 stycznia 2016

'Przeszłość' VII

VIII w poniedziałek!  




Spotkali się w drugi dzień Świąt Wielkanocnych w wilii Dobrzańskich. Zosia przyleciała tylko na trzy dni. Ula tym razem przygotowania świąteczne miała z głowy. Pierwszego dnia gościła u Cieplaków. Marek święta rozpoczął od wizyty u teściów, a drugiego dnia po południu, zostawiając żonę w domu, przyjechał do rodziców.

- Czy twoja matka musi tak ostentacyjnie mnie ignorować? – pytała, nim opuścił ich wspólne mieszkanie – Czy nie stać ją na gest, by dwa razy w roku spotkać się ze mną przy świątecznym stole?

- Nie sądzisz, że byłoby trochę dziwnie, gdybyśmy wszyscy razem spotkali się u moich rodziców? Mnie się wydaje, że niezbyt komfortowo czułybyście się nie tylko ty z Ulą, ale również moi rodzice i dzieci.

- No oczywiście, bo ona jak zwykle woli gościć swoją byłą synową. Twoja matka mnie nie akceptuje i nawet nie próbuje robić dobrej miny do złej gry – rzekła z wyraźnym żalem. Powoli zaczynało do niej docierać, że robienie awantur nie przynosi oczekiwanych skutków. Zamierzała więc Dobrzańskiego brać na litość, swoim słodkim głosikiem i udawanymi dobrymi intencjami

- Woli gościć swoje wnuki i nie możesz mieć o to do niej pretensji – stwierdził poprawiając węzeł krawata – Jeśli tak bardzo zależy ci na spotkaniu z moją matką, to mogę umówić się z rodzicami na wspólną kolację na przykład w przyszłym tygodniu – widząc, że Sandra jedynie wywróciła oczami postanowił nie wcielać w życie tego pomysłu - Postaram się wrócić przed ósmą, to zjemy razem kolację – dodał dla załagodzenia sytuacji i cmokając ją krótko w usta wyszedł szybkim krokiem.


Rzeczywiście wrócił na kolację. Prawda była taka, że wcale się do domu nie spieszył. Po prostu Ula z dzieciakami chwilę po osiemnastej opuścili posiadłość Dobrzańskich.

- Chciałam cię przeprosić – rzekła podczas wieczornego posiłku – Wiem, że przez ostatnie miesiące byłam nie do zniesienia – przyznała – Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że byłam o nią po prostu zazdrosna – Marek przyjrzał jej się uważnie, jakby badając, czy to, co mówi jest szczere

- Jesteś po prostu przewrażliwiona na jej punkcie. Ula nigdy, nawet w najmniejszym stopniu, nie próbowała ingerować między nas – wskazał palcem na nią i na siebie

- Wiem, ale w pewnym momencie częściej spędzałeś wieczory u niej, niż w domu

- Wiesz doskonale, że jeździłem tam do Kuby. I wciąż będę tam jeździł. Chłopak dorasta, potrzebuje kontaktu z ojcem. A skoro nie jestem z nim na co dzień, to staram się chociaż bywać dobrym tatą. Brakowało mi go przez tamten rok ich pobytu w Londynie. Nie możesz mieć o to do mnie pretensji.

- I nie mam. Obiecuję, że będę bardziej wyrozumiała, jeśli chodzi o twoje kontakty z synem i byłą żoną – w ostatnim zadaniu celowo podkreśliła słówko ‘byłą’ .Podeszła do męża i zaczęła masować jego kark – Jesteś strasznie spięty – szepnęła zalotnym głosem do jego ucha – Pomogę ci się rozluźnić – Dobrzański spiął się jeszcze bardziej. Kompletnie nie miał ochoty na seks z żoną

- Za masaż dziękuję – odsunął się lekko i wstał – Mam jeszcze trochę papierkowej roboty – posłał jej przepraszający uśmiech i zaniósł swój talerz do zlewu

- Ale przecież są święta – odparła zaskoczona jego zachowaniem

- Dzisiaj jeszcze tak, ale jutro jest normalny dzień pracy, a ja mam ważne spotkanie z kontrahentem z Łotwy. Nie czekaj na mnie – musnął ustami jej skroń – późno się położę.

Praca była tylko pretekstem, choć rzeczywiście miał jutro ważne spotkanie. Jednak dokumenty od Wielkiego Czwartku leżały już przygotowane na dnie jego teczki. Po raz kolejny chciał mieć czas tylko dla siebie, by móc pomyśleć. W nocy żyło mu się szybciej i łatwiej. W nocy mógł żyć przeszłością i marzeniami. Wspomnieniami i wizją przyszłości. Taką wizją, którą chciał urzeczywistnić. Nie wiedział tylko, czy mu się uda.

Ula zawsze była bardzo dumna. I miała wielką klasę. Czy to nie zabawne, że twoja pierwsza narzeczona uważała się za kobietę z klasą, a Ulę za zwykłą, wiejską prostaczkę? Jednak to właśnie ta niepozorna dziewczyna z Rysiowa pokazała ogromny takt i wysoką kulturę osobistą, gdy przyszedł czas najcięższej próby. Paula z pewnością rzucałaby talerzami, by później oznajmić, że ci wybaczy, gdy tylko do niej wrócisz. Ula nigdy nie próbowała cię zatrzymać na siłę, upokarzając się do ostatka.  Czy to nie dumę właśnie w jej ceniłeś? W ostatnich miesiącach wyraźnie się do siebie zbliżyliście. Czy ona to robi tylko dla dzieci, czy wciąż coś do ciebie czuje? Nie wiesz, możesz mieć tylko nadzieję. To, że wasze relacje są dobre, a nawet bardzo dobre, wcale nie oznacza, że Ula chciałaby wracać do przeszłości, znów nią żyć. Przecież dla niej, związek z tobą, był dużo gorszy w skutkach. Po blisko piętnastu latach małżeństwa zostawiłeś ją samą, ze złamanym sercem, bo zaczęła cię męczyć rutyna dnia codziennego. Jaki ty wtedy byłeś głupi! Mimo czterdziestki na karku wciąż byłeś niedojrzałym gówniarzem, któremu się wydawało, że nowy związek będzie usłany różami, a ty będziesz żył jak pączek w maśle. Nowe związki, nowe partnerki zwykle bywają pociągające tylko na początku. Tobie Sandra szybko zaczęła się nudzić, szybko zaczęła cię męczyć. O wiele za szybko. W ciągu pierwszego roku małżeństwa zdałeś sobie sprawę, że to nie to, ale było już za późno. A teraz, gdy Ula wróciła z Londynu pojawiła się nikła nadzieja, że może udałoby się wszystko odbudować, że mogłoby być tak, jak dawniej. Przecież właśnie o niej marzysz. Marzysz, by to z nią iść przez życie, tak, jak szliście jeszcze kilkadziesiąt miesięcy temu. Coraz częściej śnisz o niej. O niej i waszej wspólnej przeszłości. Przed oczami stają ci obrazy waszych wakacji, namiętnych wieczorów, rozmów przy kominku i wspólnego picia herbaty na parapecie. To twoja wina. To ty wszystko zniszczyłeś. Gdybyś bardziej się starał, gdybyś częściej bywał w domu, gdybyś próbował na nowo rozpalić ten płomień namiętności, wciąż bylibyście szczęśliwym małżeństwem. Bo przecież w gruncie rzeczy byliście szczęśliwi. Kryzysy zdarzają się nawet w najlepszych małżeństwach. Ale nie. Ty jak zwykle poszedłeś na łatwiznę. Zawsze byłeś wygodny. Zamiast ratować to, co miałeś w życiu najcenniejsze, uciekłeś w ramiona innej kobiety, rozpocząłeś ten bezsensowny romans, a ona szybko cię omotała, sprzedając ci bajki, w które wierzyłeś. Powtarzała, że z żoną będzie ci coraz gorzej, że po prostu ten związek się wypalił i powinieneś zacząć budować coś nowego. Co za bzdury! Byłeś głupim fiutem Dobrzański. Nie ma się co oszukiwać. A teraz tęsknisz do wszystkiego, co ponad trzy lata temu zaczęło cię nudzić. Wciąż tęsknisz do Uli. Wciąż jej pragniesz. I póki co możesz ją mieć tylko we śnie.



Zamieszkać we śnie chcę,

Chcę zapamiętać każdy moment.

Gdy noc zabiera mnie,

Chcę znaleźć się po drugiej stronie.

Wyk. M. Zalewska



- Jesteś w domu? – usłyszała, gdy tylko odebrała połączenie – Mogę podjechać? – kolejne pytanie jeszcze bardziej ją zaskoczyło

- Jestem na zakupach przed majówkowym wypadem. Później jadę po Kubę do szkoły. Będziemy w domu koło szesnastej

- A jutro? Chcę porozmawiać tylko z tobą – nie słysząc reakcji z jej strony szybko dodał – O wakacyjnym obozie dla Kuby. Powinniśmy coś ustalić razem, zanim poinformujemy jego

- Rano jadę do banku. Koło dziesiątej powinnam być już w domu

- Ok. To wpadnę koło południa. Do zobaczenia – wiedziała, że wyraźnie się uśmiecha wypowiadając te słowa. Znała go, jak mało kto.

Violettę poinformował, że wychodzi na lunch z kontrahentem, na wypadek, gdyby w firmie nieoczekiwanie pojawiła się jego żona. Chwytając kolorowe foldery prezentujące ofertę kilku sportowych ośrodków w kraju i za granicą, z delikatnym uśmiechem na twarzy ruszył w stronę swojego dawnego mieszkania na Ochocie.

- Hej – cmoknął jej policzek, gdy tylko wpuściła go do środka – Pięknie wyglądasz – z nieukrywanym zachwytem obrzucił jej sylwetkę. Granatowa sukienka idealnie podkreślała jej wdzięki. Miała czterdzieści pięć lat, ale  figury mogła jej zazdrościć niejedna dwudziestolatka – Już prawie maj i to ostatni dzwonek, żeby załatwić miejsce na jakimś porządnym obozie sportowym. Mam oferty dwóch miejsc – położył przed nią kolorowe foldery – Jeden będzie się odbywał w lipcu w Międzyzdrojach. Mają tam nowy Orlik. Bardzo ciekawy plan. Dzieciaki mają mieszkać w czteroosobowych domkach przy samej plaży. Trzy tygodnie, treningi każdego dnia. Dwukrotnie mają rozegrać mecz z lokalną drużyną sportową. Raz ma odwiedzić ich trójka piłkarzy z reprezentacji Polski. A drugi obóz będzie w sierpniu, w Portugalii. Dzieciaki z całej Europy. Też trzy tygodnie. I nie ukrywam, że ten bardziej mi się podoba. Przynajmniej będzie szlifował angielski, bo ta jego klasa w szkole, tylko go cofa w tym względzie. Co myślisz?

- Bardzo fajnie, tylko ten zagraniczny jest trzykrotnie droższy – przeglądała broszury

- Ale mają lepsze warunki zakwaterowania i nie ukrywajmy, pogoda też jest lepsza – uśmiechnął się – Poza tym ja pokrywam koszty. Po prostu chciałem z tobą skonsultować, czy mnie w tej kwestii popierasz i czy zgodzisz się go puścić prawie na miesiąc na drugi koniec Europy – westchnęła

- Po tym turnieju w Białymstoku nie mam najlepszych wspomnień, ale nie mogę cały czas go trzymać pod kloszem. W Międzyzdrojach też może się coś stać. Myślę, że Kuba będzie bardziej zadowolony z Portugalii. Zajęcia w Londynie też bardzo sobie chwalił

- No i super – był wyraźnie z siebie dumny, że wpadła na pomysł zorganizowania synowi piłkarskich wakacji – Czyli sierpień Kuba ma zajęty. A wy jedziecie gdzieś? Masz jakieś plany?

- Moje plany póki co tyczą się jedynie wyjazdu nad Zalew za dwa dni. Jutro odbieram Zośkę z lotniska o jedenastej. Może tam porozmawiam z nią o wakacjach. Nie wiem, czy będzie je chciała spędzić ze starą matką – zaśmiała się pod nosem – Ostatnio ciągle mi coś przebąkuje o jakimś Wiliamie

- Dlaczego ja nic o tym nie wiem? – obruszył się – Mnie nawet słowem nie pisnęła

- Bo może boi się twojej reakcji. Córeczka tatusia dorasta i wiadomo, że w pewnym momencie w jej życiu pojawi się jakiś chłopiec.

- Wy wracacie w sobotę, prawda? – brunetka kiwnęła głową – Rezerwuję sobie całą niedzielę na spotkanie z dzieciakami. Już ja ją wypytam o tego Wiliama, czy to porządny facet jest – śmiać jej się chciało obserwując jego reakcję na te newsy – Swoją drogą pomyślałem sobie, że moglibyśmy wynająć na któryś z czerwcowych weekendów knajpę nad Wisłą. Zorganizowalibyśmy dla rodziny i przyjaciół przyjęcie na cześć Zośki. Jestem przekonany, że dostanie się na te wymarzone studia na Oxfordzie.

- Dobry pomysł. Poszukam czegoś w Internecie i wyślę ci propozycje. Chcesz jeszcze kawy? – zapytała wstając i kierując się w stronę ekspresu

- Chętnie – podążył jej śladem i przez dłuższą chwilę obserwował ją uważnie - Żałuję, że od ciebie odszedłem – powiedział nagle. Spojrzała na niego zaskoczona. Utonął w jej oczach.  

- I doszedłeś to takich wniosków trzy lata po naszym rozwodzie? – zapytała zdziwiona

- Doszedłem do takich wniosków już dawno, tylko bałem się do tego przyznać. Bałem się przyznać do błędu. Byłem zbyt wielkim tchórzem, by patrząc na swoje odbicie w lustrze powiedzieć ‘stary, pomyliłeś romans z miłością’.

- Szkoda, że nie żałujesz, że w ogóle się w ten romans wplątałeś – rzekła z nutą goryczy i kpiny

- Żałuję, ale czy to coś zmieni? Nie potrafię cofnąć czasu – podszedł kilka kroków w jej stronę. Czuła jego ciepły oddech na policzku – Żałuję, że nie próbowałem wszystkiego naprawić, tylko wolałem to zniszczyć – zacisnął mocniej pięść. Ewidentnie był na siebie wściekły - Wiesz, ze najpierw zakochałem się w twoim błękitnym spojrzeniu – podniosła na niego wzrok, aż wreszcie spojrzała mu prosto w oczy – Tych dwóch błękitów brakuje mi każdego poranka – przyznał i po chwili delikatnie musnął jej wargi, jakby badając, na ile może sobie pozwolić. Nie był pewny, czy go nie odepchnie, spoliczkuje. Ale nic takiego nie miało miejsca. Oddała pocałunek. Przyciągnął ją bliżej siebie i zachłanniej zaatakował jej wargi. Ściągnęła mu z ramion marynarkę. Podniósł ją do góry. Oplotła jego biodra nogami, a ręce zarzuciła na szyję. Ruszył w kierunku schodów prowadzących do sypialni. Znów było tak, ja na początku ich związku. Znów było wspaniale.



- Mam romans z własnym mężem – rzekła do słuchawki, gdy usłyszała wesoły głos Olszańskiej

- Ale przecież ty nie masz męża – blondynka najwyraźniej nie załapała, o co jej chodzi

- Z byłym mężem – poprawiła się

- Żartujesz? – Violka aż pisnęła do słuchawki

- Nie, nie żartuję. Przed chwilą wyszedł z mojej sypialni – wyżej podciągnęła kołdrę, którą była okryta – Poza tym sama mnie do tego namawiałaś – przypomniała

- W glebie rzeczy, to ja ci nie kazałam od razu się z nim bzykać, tylko go trochę pobajerować

- Chyba w gruncie rzeczy – poprawiła ją

- W gruncie, w glebie, jedna ziemia – mruknęła - I co teraz zamierzasz? – wyraźnie się zaciekawiła - Będziesz to ciągnąć, aż Sandrę puści kantem, a później kopniesz go w tyłek?

- Nie wiem – przeczesała dłonią włosy – Kompletnie nie wiem, co mam robić. Całe szczęście, że jutro przylatuje Zośka i wyjeżdżamy do Zegrza. Będę miała kilka dni, by spokojnie wszystko przemyśleć. Z Markiem też nie chciałam teraz rozmawiać, bo nie wiem, co miałabym mu powiedzieć. Cholernie to skomplikowane - jęknęła  

30 komentarzy:

  1. Na tę chwilę...z punktu widzenia Marka - szczęściarz, Ula - pogubiona, lecz wciąż w Marku zakochana, Sandra - największa pokrzywdzona tej Miłości, Zośka i Kuba - szczęśliwe dzieciaki, które odnalazły się w tym dziwnym kręgu po rozwodzie rodziców.
    Reszta później

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marek zawsze spada na cztery łapy ;)
      Z wielką przyjemnością przeczytam resztę. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Przeczytałam tę część 3 razy. I tak sobie myślę...fajnie (ale to chyba dlatego, że lubimy Ulę i Marka razem). Ale tu jest jego nowa żona. Gdyby taka miała być rzeczywistość, to ... no właśnie ...trudna decyzja, bo zawsze ktoś cierpi. Ale z Marka to prawdziwy F... Ma już tyle lat, a nie wie, co to kryzys wieku średniego...rzuca się na pierwszą lepszą laskę i zdziwiony, że to nie to... (jakoś skojarzył mi się były premier - Marcinkiewicz i Isabel...). Znudził się życiem i monotonią, ale że co, Ulka miała mu atrakcji dostarczać? Zbyt łatwo zrezygnował, a prawdziwy facet walczy - tak jak nasi siatkarze w niedzielnym meczu z Niemcami :)
      Dobra, trochę pojechałam po Mareczku - biedny on ;) A teraz co? To pytanie zadają sobie chyba wszyscy czytający to opowiadanie. Myślę, że Ulka nie jest wyrachowana i nie wkręca Marka i po prostu nie przestała go kochać. Dobrze, że wyjeżdża na kilka dni. Ale tak jak już w komentarzach przeczytałam...pomysł z wakacjami i pustą chatą wydaje się być kuszący. Naprawdę jestem ciekawa, jaką im wszystkim drogę przygotowałaś.

      Usuń
    3. właśnie! wszyscy patrzą przez pryzmat Uli i Marka. A jak byście podchodzili do takiej sytuacji, gdyby jej bohaterami była Ola i Darek albo Beata i Łukasz. Jak byście podchodzili do takiej sytuacji, gdyby zdarzyła się w Waszej rodzinie - bliższej lub dalszej, u znajomych.... Wszystko nie jest takie łatwe i proste.
      Marcinkiewicz i Isabel to mój ulubiony przykład. Ależ to była para :D Drugi to wieczny casanova Kalisz!
      pozdrawiam

      Usuń
  2. Ula zagubiona z mętlikiem w głowie. Nie wie co zrobić. Ewidentnie nadal coś czuje do byłego męża. Potrzebuje czasu aby przemyśleć kilka spraw. Dzieci mimo ,że ich rodzice nie są razem są szczęśliwe. Marek dupek do kwadratu . Wieczny chłopiec ,który nie wie czego chce. Bawił się życiem i stracił to na czym mu zależało. Zniszczył małżeństwo. Piętnaście szczęśliwych lat przekreślił ot tak bo znudziła mu się rutyna. Potrzebował adrenaliny ,wrażeń. Ciepło rodzinne mu nie wystarczało. A teraz żałuje. Popełnił kilka błędów. Nie wiem czy Ula będzie chciała na nowo budować z nim przyszłość. Czy kolejny raz ją nie zostawi? Złamie jej serce . Może powinna spróbować ułożyć sobie życie z kimś innym? Sandra zaczyna chyba się czuć jak piąte koło u wozu. Marek oddalił się od niej. Dla niego jest tylko ,krótkim epizodem w życiu. Nic do niej nie czuje. Fascynacja minęła. Pożądanie wygasło. Jestem ciekawa jak dalej się to potoczy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulka jakoś przez ostatnie trzy lata jakoś nie próbowała związać się z nikim innym. Dzieci szczęśliwe, bo mimo iż rodzice nie są razem, to czują się kochane i dostrzegane. Marek zawsze jest na ich zawołanie, przedkładając pizze z synem nad wieczór z żoną - mało jest takich ojców.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ale się porobiło! No ja Cię kręcę. Ale nie ukrywam podoba mi się bardzo oby tak dalej Ulka tak trzymaj! Sandrze mocny kop bardzo się należy aczkolwiek mam obawy czy coś dobrego z tego wyjdzie. Ulka z nawiązką realizuje plan Violki i na razie jest szczęśliwa. Nawet jeśli skończy się na romansie to co Ulka przeżyje przyjemności to jej ;). Aczkolwiek mam wrażenie, że Markowi nie o seks chodzi. Sorry. Aczkolwiek on bardzo niezdecydowany jest, taki duży chłopiec zmieniający zabawki. Czekam na więcej z niecierpliwością. Pozdrawiam. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się na tę Sandrę wzięliście! Bogu ducha winna kobieta! ;)
      Pozdrawiam i ciebie i cierpliwość!

      Usuń
  4. No i bardzo ladnie... tylko ty im dziecka nie zmajstruj... troche pozno... pierwsze lody przelamane... i kto mowil, ze cos tam odgrzewane jest nie za dobre, czy do tej samej rzeki to juz nie... kontynuuj w tym kierunku... tylko z drogi nie zbaczaj... obydwoje sa pogubieni ale sympatyczni ... byle do poniedzialku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie za późno i zdecydowanie zbyt duża różnica by była między najstarszym a najmłodszym ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Ta część trochę wyjaśnia przeszłość małżeństwa Uli i Marka. Wiadomo, ze Marek znudził się życiem małżeńskim i szukał atrakcji. To że omotała go Sandra to żadna wymówka. Jak mi go szkoda! Wydaję mi się że wyjazd dziecka byl tylko pretekstem do rozmowy. No i wiadomo jak się skończyła... Cieszyłabym się niezmiernie gdyby Ulka skorzystałaby z pomysłu Wiolki :D
    Jest mi niezwykle smutno, że w tej części nie występuje Opel Astra czarna :D
    Pozdrawiam serdecznie Andziok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marek i Sandra - trafił swój na swego ;)
      Dobrze Ci się wydaje! ;)
      wybacz za brak auta. I muszę się rozczarować, ale chyba Astra się już nie pojawi.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Wow Marek się wplątał w nowy romans tym razem z byłą żoną no proszę. Wreszcie coś zrozumiał i chyba podjął jakąś decyzję, chyba już wie czego i kogo chce i czego mu brakuje. A wizyty u dzieci to tylko pretekst. Teraz tylko czekać na kolejny rozwód i szczęśliwy powrót do rodziny. Dzieci i rodzice i na pewno się ucieszą. Sandra żegnaj. Pozdrawiam, Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczymy, zobaczymy, czy masz rację.... ;) Pozdrawiam

      Usuń
  7. Biedak dał się tak łatwo sobie i Sandrze przekonać, że w nowym związku nie będzie rutyny.Być może, dlatego nie chciał mieć dzieci z Sandrą aby nie wpaść w kolejną rutynę.Ula dobrze zrobiła idąc z nim do łóżka. Myślę jednak , że zemsta to nie była. Po prostu chciała. Teraz powinno okazać się, że Ula zaszła w ciążę. Był seks i może być dziecko, prawda. Taki słodki bobasek byłby słodką zemstą na Sandrusi.Z nia nie chciał a z byłą żoną ma kolejne dziecko.
    Ciągle wierzę, że będą razem i że Ula pomimo rozwodu ciągle kocha Marka. To że rozwiodła się z klasą to może równie dobrze świadczyć , że zwróciła mu wolność z miłość , aby ukochany mógłby z inną a nie jej duma.I takie przypadki się zdarzają.
    A jak to jest statystycznie z zakończeniami u Ciebie.U Małgosi było 99.9% szczęśliwych zakończeń.Pytałam w poprzedniej części, ale nic nie odpisałaś.
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dziećmi nie o rutynę tu chodzi. Po prostu szybko zrozumiał, że to jednak nie jest do końca to i dlatego nie chciał dzieci. Dwójka, z kobietą, którą kochał prawdziwie, zdecydowanie mu wystarczyła.
      W tym wieku już nie szalejmy z tymi dziećmi. Po czterdziestce Ulce pampersy naprawdę nie są potrzebne ;)
      Nie prowadzę statystyk, a tym bardziej nie zmierzam porównywać się na jakiejkolwiek płaszczyźnie z Małgorzatą.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dzieci po czterdziestce to czasami odmładzają i są szczęściem. Mama miał prawię 42 lata gdy urodziła bliźnięta a różnica wieku między mną a nimi to 12 lat. Teraz, gdy starszy brat wyszedł z domu a ja w tym roku wychodzę to rodzice cieszą się , że są i że nie zostaną sami.
      Nie porównuję cie do Małgosi tylko chodzi mi o to żeby nie psuć sobie statystyki nieszczęśliwym zakończeniami.
      Pozdrawiam miło.

      Usuń
    3. ja ich już w pieluchy pchać nie będę ;)
      Nie prowadzę statystyk i mi na nich nie zależy. Liczy się pomysł i wykonanie, a nie słupki. Czasami lepsze są historie realistyczne, niż wydumane bajeczki.
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Bardzo przepraszam, że ostatnio nie komentowałam , ale na swoje usprawiedliwianie ma tylko jedno brak czemu. Nauka pochłania bardzo dużo czasu. Ale w tym momencie brakuje mi słów, wiec nie napisze nic sensownego.Ale jak tylko to przeanalizuj i czas pozwoli to do poniedziałku powinna napisać rekompensujący komentarza, ale naprawdę nic nie obiecuje.
    A tak wol to chyba będzie mój nr jedne. Naprawdę dobrze napisane opowiadanie.Pozdrawiam Natalia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, rozumiem. Sama przerabiałam to niedawno i jeszcze pamiętam jak to jest, zwłaszcza w okresie końca semestru.
      Dzięki! Cieszę się, że Ci się podoba. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. O cholera! Zgadzam się z Ulką, faktycznie ta sytuacja jest bardzo skomplikowana, a nie tylko cholernie - ładnie popłynęli byli małżonkowie, hohoho. Nie ma co! Dosyć szybko Ulka się dała przekonać do figli, i albo coś do Marka czuje (wolałabym tą wersję) albo jest po prostu bardzo wyrachowana! W tej sytuacji z dwojga złego lepiej żeby to były uczucia niż chęć utarcia noska Sandrze. Chociaż jeśli skończy się tylko na zemście to przynajmniej Ulka zaliczy kilka namiętnych chwil w ramionach, co jak co, przystojnego faceta. Swoją drogą ciekawe mamy efekty zmiany taktyki Sandry, super skuteczna metoda w efekcie której małżonek coraz więcej czasu będzie spędzał z byłą/przyszłą żoną. I w efekcie której wylądował w łóżku z Ulką. Sandra jest jednak nie tylko kiepską żoną i synową ale i kiepskim taktykiem :D. Ale w sumie dobrze. Uwaga odwołuje to, co kiedyś napisałam nie szkoda mi jej jednak. Miała romans z żonatym, dzieciatym facetem a za to powinno się zarówno kobiecie, jak i facetowi obcinać coś! Poszła do łóżka z mężem innej kobiety, karma wraca jak się okazuje. I dobrze. Teraz to ona jest zdradzoną żoną i to z byłą żoną. Dobre! Zaczynam rozumieć podejście Dobrzańskich seniorów i ich niechęć do niej. Faktycznie są z Markiem siebie warci. Mało jest bystra skoro nie zauważyła, że małżonek jej nie kocha, nie szanuje. Ale skoro on dawał sobą manipulować to mogła jakieś nadzieje mieć, skoro tak łatwo dał się zaciągnąć do ślubu to albo był głupi albo ślepy! A może jej po prostu chodziło nie o niego, a o jego portfel i pozycję? Co ten Marek ma w sobie takiego, że byłe, obecne i przyszłe małżonki lgną do niego jak ćmy do świecy? Ach ten nieodparty urok osobisty i dołeczki. Mam nadzieję, że teraz znowu mu się nie odwidzi i już konsekwentnie będzie trwał przy raz podjętych decyzjach! Kłamczuszek nie tyle nie miał ochoty na seks, co zdecydowanie woli w łóżku żonę byłą niż obecną. Ot cała tajemnica odkrycie której zajęło Markowi ponad trzy lata. Szacun! Swoją drogą ma facet szczęście zawsze jest w łóżku z żoną, raz była, raz obecna, ale to zawsze żona. Koniec sarkazmu! Jeśli ta VII miała mi wyjaśnić po co Markowi był ślub z Sandrą to sorry ale nadal nie wiem! Że wplątał się w bezsensowny romans wiem, że odpowiedzialność nie była jego mocną stroną wiem, że kryzys wieku średniego go dotknął wiem, ale na cholerę mu był ten ślub!?Naprawdę musiał być tępy fiutem skoro dał się jeszcze wmanewrować w małżeństwo, bo że Sandry nigdy nie kochał wiemy wszyscy, ot po prostu potrzebował odskoczni od dnia codziennego tylko trochę za daleko odskoczył. Romans to, że tak powiem typowy objaw wieku średniego, jak katar i gorączką, wielu mężczyzn choruje i najczęściej kończy się powikłaniami. A facetom się wydaje, że przy nowej żonie będą młodsi, sprawniejsi i fajniejsi, często wszystko mija zostają długi, kac moralny i puste konto. Taka dygresja. A teraz co Ulka ma być kolejną odskocznią, bo romanse są fajne i ta odrobina tajemniczości go kręci? Czy zrozumiał, że związek z Sandrą to jednak nie to i że potrzebuje ciepła, stabilizacji, które dać mu może tylko Ulka i tęskni do dawnego życia? Jedyny plus w tej całej sytuacji (tak uwaga Marek dostanie za coś plusa) to taki, że nie zrobił Sandrze dziecka. Przynajmniej tyle dobrego. Chociaż w kolejne pieluchy nie dał się wmanewrować, dzięki temu kolejne dziecko nie będzie przez niego cierpieć. Ciekawe co dalej, co na to wszystko Ulka, co na to Marek, czy będę się ukrywać (to nawet mogłoby być ciekawe taki namiętny, tajemniczy romans) czy sprawa się wyda, Sandra się zapieni, a dzieci będą szczęśliwe. Ale skoro Zosia w Londynie, Kuba w Portugalii to chata wolna i byli Dobrzańscy mogą szaleć :). Pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, rozbawiłaś mnie na maksa :D
      I o to chodziło. Nikt mu nie zarzuci, że zdradza żonę na prawo i lewo, bo jakby nie patrzeć żonę zdradza z żoną! Wszystko zostaje w rodzinie! :D
      mówisz, że Dobrzańscy mogą szaleć.... przypominam Ci, że Kuba wyjeżdża dopiero w sierpniu, a póki co w opowiadaniu mamy maj... Jak Ty nie lubisz tej biednej Sandry! Taka fajna babka!
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Przepraszam a co Ciebie tak śmieszy, hmm?
      Eee małe sprostowanie: nie jest prawdą, że nie lubię Sandry. Ja po prostu nie lubię kobiet rozbijających rodziny - czy to Sandra, Kasandra, czy inna Krysia. Ot po prostu mają minus i już! Przypominam, że miałam nawet taki moment (niechlubny, wstydzę się bardzo) kiedy było mi jej szkoda i naiwnie (przyznaję) jej broniłam. Ale to już przeszłość. Obie byłe żony Marka nie mają z nim lekko. Skomplikowany przypadek.
      Nie uwierzę, że już nie będą szaleć, teraz lawina już ruszyła, stało się i na jednym incydencie się nie skończy zapewne. A skoro szaleją w maju, to strach pomyśleć co będzie w sierpniu przy wolnej chacie :D. A właśnie bardzo ciekawi mnie jak będzie wyglądało ich pierwsze spotkanie po tych figlach, oj bardzo jestem ciekawa. Mam nadzieję, że nie będzie przeskoku czasowego i się tego dowiemy :). Ach i mam jeszcze jedną, nieśmiałą ale bezczelną prośbę: nie dałoby się przełożyć poniedziałku na niedzielę? Mam tak wypełniony kalendarz na poniedziałek, że nie dam rady nawet przeczytać, nie mówiąc o komentarzu. No chyba, że nie chcesz mojego komentarza (w co wątpię :P). Skromna jestem wiem :D. Pozdrawiam :).

      Usuń
  10. Bardzo fajny rozdział. Wreszcie jest jakaś akcja i coś się dzieje. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału..
    czekam z niecierpliwością. Mam nadzieję ze Ula będzie z Markiem i że mu wybaczy.
    Pozdrawiam MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że zaczyna Ci się podobać.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. To opowiadanie jest fenomenalne! Pomysł, wykonanie, wplecenie w akcję przemyśleń Marka - super! Zdecydowanie najlepsze na tym blogu. Podnosisz poprzeczkę coraz wyżej. Ciekawe czy któreś z ankiety przebije 'przeszłość'. Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się nie zgodzę. Według mnie najlepsze było 'wbrew całemu światu' i zdania nie zmienię ;)
      Dzięki!
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. No to się podziało:), ciekawa jestem jak się to wszystko potoczy, co ta nasza Ulka wymyśli na Mareczka, pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekajcie, a przeczytacie! ;)
      fajnie, że wpadłaś. Pozdrawiam

      Usuń
  13. Czy tylko mnie tak wkurza (żeby nie użyć mocniejszego określenia) Marek? Rozpieszczony gówniarz. Najpierw było mu źle z Ulą, bo nudno, monotonnie. Teraz źle z Sandrą, bo brakuje ciepła i są kłótnie. I tym razem też raczej nie szuka winy w sobie. To znaczy żałuje, że rozstał się z Ulą, ale już problemy z Sandrą według niego nie wynikają z jego winy. A ona? Z jednej strony wiedziała w co się pakuje (że Marek ma dzieci i zawsze coś będzie go łączyć z Ulą), a z drugiej ma prawo oczekiwać, że wszyscy (łącznie z Markiem) będą pamiętać, że teraz ona jest jego żoną. W każdym razie nie rozumiem, dlaczego większość traktuje jako czarną owcę Sandrę, a nie Marka.
    Pozdrawiam: L

    OdpowiedzUsuń