Rozdział X najpewniej w piątek 29.01!
- Kochanie, co ty na to, żebyśmy
spędzili weekend z dala od Warszawy? Tylko ty i ja w jakimś spokojnym miejscu.
Może mają jeszcze wolne pokoje w tym kompleksie SPA, w którym byłam z Grażyną –
zaczęła podczas czwartkowej kolacji – Zaraz zadzwonię i zapytam, czy jest
szansa coś zarezerwować
- Ale ja jutro wyjeżdżam i wracam
dopiero w sobotę wieczorem – odparł całą swoją uwagę skupiając na zielonym
groszku, który ganiał widelcem po talerzu
- Jak to wyjeżdżasz? – nie kryła
swojego zdziwienia – Dokąd?
- Do szwalni. Mówiłem ci w
ubiegłym tygodniu
- Gdybyś mówił, to bym pamiętała
– syknęła poirytowana, że jej plany spaliły na panewce. Wzięła głęboki oddech i
kontynuowała – Kompletnie nie mamy dla siebie czasu ostatnio. Albo jesteś z
dziećmi, albo jesteś w pracy. Nie możemy nigdzie razem wyjechać, ba coraz
rzadziej ze sobą rozmawiamy, jadamy posiłki. Marek, oddalamy się od siebie –
przysunęła się bliżej i przykryła jego dłoń swoją
- Zauważyłem – spojrzał na żonę i
dodał – Pozwolisz jednak, że o naszym małżeństwie porozmawiamy po moim powrocie.
Muszę się jeszcze spakować – wytarł usta serwetką i udał się w kierunku
garderoby. Wrzucając kolejne rzeczy do walizki wysłał jeszcze sms’a Uli –
‘jeszcze 18h i wreszcie Cię zobaczę’
Pod pretekstem spotkania na
mieście urwał się z firmy już w południe. Violka przyglądała mu się dziwnie,
ale postanowił tego nie komentować i nie drążyć tematu. Doskonale wiedział, że
jego sekretarka jest specyficzna. Zaparkował pod swoim starym mieszkaniem i
przeskakując po dwa stopnie ruszył na górę. Szkoda mu było czasu na windę.
- Cześć – rzucił wchodząc do
środka – Kuba w szkole? – upewniał się, czy są sami. Zagryzając kokieteryjnie
wargę potakująco kiwnęła głową.
- Ma jechać prosto do twoich
rodziców i będzie u nich nocował – wyjaśniła. Przyciągnął ją do siebie,
łapczywie wpijając się w jej wargi. Jej drobne palce szybko odnalazły guziki
jego koszuli. Odsunął się lekko, zaskoczony, a jednocześnie szczęśliwy
- Mieliśmy jechać – przypomniał
jej, wodząc niecierpliwie dłońmi po jej biodrach i pośladach
- Pół godziny nas nie zbawi –
odparła i wróciła do przerwanej czynności. Nie ukrywał, że jej pomysł bardzo mu
się podobał. Całując się namiętnie ruszyli w kierunku sofy.
- Jest tak, jak wtedy – szepnął
jej do ucha, gdy z butelką wina siedzieli przytuleni na drewnianym pomoście.
Wpatrzeni w gładką taflę jeziora oboje powracali pamięcią do swojego pierwszego
wypadu w to miejsce. Siedemnaście lat temu, w zaciszu tego kompleksu SPA rodził
się ich związek. To tutaj zrozumiał, że ją kocha.
- Wtedy było trochę cieplej –
zaśmiała się, widząc zaskoczone spojrzenia mijających ich nastolatków. Młodzież
najwyraźniej uważała, że w ich wieku nie wypada już tak ostentacyjnie okazywać
sobie uczuć. Nie zwracali na to uwagi.
- Fakt. Wtedy była połowa
czerwca. Ale i tak nie dałaś się namówić na wspólną kąpiel w jeziorze.
- Bo chciałeś się kąpać nago –
odparła z nutą pretensji w głosie, na co roześmiał się serdecznie i mocniej
przytulił się do jej pleców.
- Kocham cię – szepnął, licząc,
że usłyszy to samo. Uparcie milczała w tej kwestii – Dobrze mi tu z tobą
- Mnie z tobą też – splotła palce
ich dłoni
- Mój prawnik przygotowuje już
pozew. Mam nadzieję, że w grudniu kwestie formalne będą już uregulowane – urwał
na chwilę, by wrócić do tematu, który nie dawał mu spokoju. Nie znosił tej
niewiedzy, na czym stoi, ale jednocześnie doskonale rozumiał swoją byłą żonę –
Myślałaś o nas? Pozwolisz mi do siebie wrócić?
- Nie wiem – szepnęła po dłuższej
chwili milczenia – Potrzebuję więcej czasu
- Ok. Nie będę naciskał – musnął
ustami jej skroń – Wiem, że ta sytuacja jest dla ciebie trudna. Przejdziemy się
kawałek?
- No witam w domu – rzekła kpiąco,
gdy w niedzielny wieczór przekroczył próg ich mieszkania. Było im z Ulą tak
dobrze, że postanowili ukraść jeszcze jeden dzień dla siebie. Walizkę od razu
zostawił w aucie. Noszenie jej w tę i z powrotem nie miało sensu – Cieszę się,
że wreszcie raczyłeś wrócić i mam nadzieję, że wyjaśnisz mi, czym byłeś tak
zajęty, że przez całe trzy dni miałaś wyłączony telefon!
- Wejdźmy do salonu, musimy
porozmawiać – rzekł poważnym tonem
- Odchodziłam od zmysłów! Miałeś
być wczoraj i nawet nie dałeś mi znaku życia! – mówiła wzburzona, idąc za nim w
kierunku sofy – I nie wmówisz mi, że szwalnie otwarte są również w niedziele, a
ty miałeś spotkania biznesowe w dzień wolny!
- Nawet nie będę próbował, bo ja
nie byłem w szwalni – chciała coś powiedzieć, ale ubiegł ją – Posłuchaj, między
nami od dawna się nie układa…
- Od momentu powrotu twojej byłej
żony – wtrąciła
- Proszę cię, nie zwalaj winy na
Ulę. Wypaliło się to, co było na początku i…
- Zaraz, zaraz – zmarszczyła brwi
– Co ty mi chcesz powiedzieć?
- Jutro składam pozew o rozwód.
Nie chcę i nie potrafię dłużej z tobą być. Nie pasujemy do siebie
- Chyba sobie ze mnie żartujesz!
Na żaden rozwód się nie zgadzam! – krzyknęła wściekła - Nie pasujemy do siebie?
– prychnęła – I mówisz mi to po trzech latach małżeństwa? Każde małżeństwo
przechodzi kryzys – nieco spuściła z tonu – Ale to nie powód, żeby się od razu
rozwodzić.
- To jest powód. Pamiętasz, co mi
mówiłaś, gdy byłem jeszcze z Ulą? Że tego się nie da uratować, że będzie coraz
gorzej. U nas jest dokładnie tak samo. Skończyła się fascynacja, wygasła
namiętność. A nasz związek tylko na tym był zbudowany. Chyba przede wszystkim
zabrakło w nim miłości. Dwoje ludzi potrafi być ze sobą latami, gdy jest między
nimi uczucie. Gdy go nie ma, związek nie ma przed sobą przyszłości.
- Chyba naczytałeś się za dużo
poradników dla perfekcyjnych pań domu! Brakuje ci miłości, ale cały czas mnie
odtrącasz! Jak mam do ciebie dotrzeć? – próbowała ratować sytuację. Nie
spodziewała się, że ta ich dzisiejsza rozmowa będzie miała taki przebieg. Od
dawna nie było między nimi dobrze, ale nie spodziewała się, że będzie chciał
rozwodu
- Sandra, posłuchaj… To już nie
ma sensu. Nie chcę już z tobą być
- Ale ja cię kocham – bąknęła nieco
zaskoczona tym, co przed chwilą usłyszała.
- Chyba nie – pokręcił głową – A ja
ciebie na pewno nie kocham. Przykro mi, że nasz związek ma taki finał, ale nie
potrafię inaczej. Chcę wreszcie żyć w zgodzie sam ze sobą. Chcę być znowu
szczęśliwy
- I kto ci niby da to szczęście,
co? Wymieniasz kolejną żonę? – pytała oskarżycielsko. Milczał czekając, aż
nieco ochłonie - To powiesz mi, gdzie byłeś przez te trzy dni? A w zasadzie nie
gdzie, a z kim?
- Z Ulą – odpowiedział patrząc
jej prosto w oczy. Roześmiała się nerwowo.
- Chcesz mi powiedzieć, że
zostawiasz mnie dla byłej żony? Przecież to jest jakaś farsa!
- Zrozumiałem, że tylko ją
kochałem naprawdę. I wciąż ją kocham.
- Nie, nie, nie – kręciła głową
jak w amoku – To jakiś zły sen, z którego zaraz się obudzę
- Przepraszam – rzekł i po chwili
wstał
- Przepraszasz mnie? Dobre sobie –
zatrzymała go w połowie drogi – Miałam rację, to przez nią to wszystko. Ta dziwka wpieprzyła się w nasze
życie z buciorami!
- Nigdy więcej nie waż się tak o
niej mówić! – ostatnie zdanie podziałało na niego, jak płachta na byka.
- I co, zamierza się na mnie
odegrać? – również wstała i nerwowo zaczęła krążyć po salonie – Na tobie chyba
też! Chce cię ukarać! Pobawi się tobą i cię zostawi. Zostaniesz sam, jak palec,
bo kobiety nie wybaczają zdrady! Jeszcze będziesz skomlał u moich drzwi, jak pies
– rzuciła z pogardą
- Spakuje swoje rzeczy – zniknął
w drzwiach sypialni darując sobie komentarz. Gdy znalazł się na dole, ze
spakowanymi walizkami, wreszcie mógł odetchnąć z ulgą.
Wreszcie twoje życie wraca na właściwe tory – pomyślał jadąc w kierunku
hotelu.
Mam nadzieję,ze wraca na właściwe tory. Oby slowa Sandry o odrzuceniu przez Ule sie nie spełniły. Jakos mi sie wydaje,ze byloby zbyt pieknie i latwo,gdyby Marek z Ula tak po prostu do siebie wrócili... czekam na ten piątek. Oh, umiesz rozbudzić ciekawość :-)
OdpowiedzUsuńcieszę się, że mimo 9 rozdziału wciąż jesteście zaciekawieni :)
Usuńdzięki za wpis. Pozdrawiam
No to się Sandra zdziwiła :D. Dobrze jej tak, nie to żebym jej nie lubiła ;). Powinno boleć, ma boleć i niech boli. A ona nawet niech nie próbuje jakiś ataków czy kontaktów z Ulą. Bo coś mam wrażenie, że ta wredna baba może na taki pomysł wpaść. Sorry maleńka Twój czas minął, będziesz teraz dzierżyła zaszczytne miano byłej, zdradzonej żony. Haha. Wielce rade jesteśmy, że nie trzeba czekać tak długo na X. Już odliczamy do piątku. KaEm i wycieńczona cierpliwość :D.
OdpowiedzUsuńlubimy zaskakiwać Sandrę, prawda? :D
Usuńoj teraz będziesz mi wypominać ten długi czas oczekiwania na IX. Tak już czasami w życiu bywa. Może nawet piątek będzie wyjątkowo w czwartek jak czas pozwoli. Pozdrawiam
Bardzo lubimy szczególnie negatywnie, jej zniesmaczona mina jest najlepsza! Oby więcej takich momentów (i nie tylko takich, skoro przy momentach jesteśmy :D).
UsuńNie, nie ja nie będę ale moja cierpliwość owszem. Jeszcze nie raz i nie dwa. Ona już jest taka niecierpliwa :D. To bardzo proszę poproś czas w naszym imieniu żeby pozwolił :). Czekamy nadal we dwie. KaEm i cierpliwość.
Wszystko idzie w dobrym kierunku, oby Ulka potrafiła wybaczyć i zacząć od nowa, chyba że jednak jej chodziło o zemstę, ale mam nadzieję, że nie, czekam z niecierpliwością na cd. Pozdrawiam Kasia
OdpowiedzUsuńzobaczymy, zobaczymy... niebawem się wszystko wyjaśni.
UsuńW kolejnym odcinku zapowiadana rozmowa Marek-Sebastian. Pozdrawiam
Ja jednak jestem za tym, aby Ulka puściła go kantem, chocby na chwilę. Niech Mareczek w końcu zrozumie jak potraktował i Ulę i Sandrę. Tym sposobem nigdy nie był sam i nigdy nie wiedział jakie to uczucie. Już nie mogę doczekać się Piątku...:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Andziok
lubisz się znęcać nad Dobrzańskim, prawda? :D
UsuńPozdrawiam i dzięki za wpis
Uwielbiam :D Chociaż wydaje mi się, że niczego takiego nie będzie w twoi opowiadaniu :(
UsuńZacznę od końca!
OdpowiedzUsuńSandra mierzy wszystkich swoją miarą, naiwna i głupia kobieta. Chyba się odrobinę zapomina (skleroza nie boli) i wyleciało jej z tego małego móżdżka kto komu wlazł z buciorami w życie!? To, że ona rozpieprzyła związek Uli, to że ona odebrała innej kobiecie męża, a dzieciom ojca, to że ona zachowała się jak dziwka parę lat temu i to że ona za zdradę będzie się mścić (bo mam wrażenie graniczące z pewnością, że nie odpuści i pokaże "klasę") nie oznacza, że każda kobieta tak robi! Przypominam w takim razie, że to nie Ula a Sandra wpieprzyła się między dwoje ludzi kilka lat temu, rozwaliła małżeństwo sądząc, że na cudzym nieszczęściu uda jej się zbudować trwały związek. A to nie mogło się udać szczególnie, że taktykę i metody działania miała do niczego! Krzykami, awanturami, brakiem zaufania i zaborczością jeszcze nikt nie zdobył zaufania i szacunku partnera. Szczególnie, że ten partner nigdy jej nie kochał i to ona zaciągnęła go do ślubu. Partner nie jest bez winy (zdecydowanie nie!), ale jak się wskoczyło do łóżka faceta mającego rodzinę to wypadałoby liczyć się z konsekwencjami. I tak jak zazwyczaj bronię zdradzonych kobiet, tak tutaj w pełni kibicuję Uli, osobie która kiedyś rozbiła związek należy się nauczka. Ulka w życiu Marka była od dawna, nie spadła z nieba, a ta lafirynda zapomina, że związała się z facetem którym miał żonę, dzieci i zobowiązania wobec nich - czy ona tego chciała czy nie. To już nie Uli wina, że z Sandrą Marek dzieci nie chciał (samo to powinno jej dać do myślenia, ale ono akurat jej mocną stroną nie jest!) I chwała mu za to, bo strach pomyśleć co by się z tej mieszanki genów narodziło! Prawdą jest natomiast to, że Marek zostawia Sandrę dla byłej żony, ale czy to znaczy, że zdrada boli bardziej - chyba nie. Zostawia i już - czy dla jakiejś nowej, czy dla byłej żony jakie ma znaczenie. Chyba tylko wizerunkowe bo to znaczy, że ona była nie udaną podróbką. I, że ta "stara" żona jest "lepsza" od niej nowej. A to może faktycznie boleć :D. Bez względu na to czy to jeszcze zemsta czy nie, czy Ulka mu zaufa i da szansę czy nie - od Sandry należy się ewakuować, szybko i skutecznie. Wredne babsko i pomyśleć, że kilka części temu jej broniłam. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że robiłam to z niewiedzy! A teraz brawo dla Marka, że nie zapomniał poinformować (jeszcze) małżonki, że chce rozwodu. Że składa pozew i że jej nie kocha. Obawiałam się, że może z nadmiaru szczęścia i wrażeń zapomni :). Wreszcie są jakieś czyny a nie tylko deklaracje i jeszcze się wyprowadził. Super. Miał dwie żony (jeszcze byłą i jeszcze obecną :D), dwa łóżka a tu lądowanie w hotelu. Został na razie sam. Od Sandry odszedł, Ulka jeszcze się nie określiła i wciąż trzyma go w zawieszeniu. Trochę takiej niepewności się przyda, co by nie zapomniał, że powinien dalej się starać, przekonywać i udowadniać. A, że taka taktyka przynosi efekty widać i może uda mu się posklejać to, co kilka lat temu modelowo rozwalił. A to będzie znaczyło tylko tyle, że Ulka to złota kobieta jest! Ona jeszcze się boi, ale chyba chce spróbować, to nie jest tylko zemsta, nadal go kocha, mają masę wspólnych przeżyć, wspomnień, miejsc, wiele ich łączy (i nie chodzi tylko o seks) mają dobre podstawy ku temu, żeby być szczęśliwymi - nie nikomu na złość tylko dla siebie. Na razie się ukrywają, przed dziećmi i znajomymi (klasyczny romans :D), ale to dobrze, niech najpierw Marek ma czyste konto, a potem przyjdzie czas na ogłaszanie rewelacji. Na razie spędzają razem coraz więcej czasu, coraz intensywniej zacieśniając swoje relacje. Ciekawe co będzie teraz skoro Marek jest bezdomny, ale jeszcze nie wolny? Jak w tej sytuacji zachowa się Ula, co na to dzieci gdy dotrze do nich ta informacja i co na to Marek, czy będzie próbował to wykorzystać? Dzieje się! Dziękuję za tę część. Bardzo. Pozdrawiam i czekam :).
ja się pytam czemu dziś tak krótko????????
Usuńniemniej treść tego komentarza i ta dogłębna analiza mi jakoś zrekompensowały to, że zmieściłaś się w jednej części ;)
obronę Sandry oczywiście Ci wybaczam. Bo Twoja obrona to jednocześnie punkt dla mnie, że tak potrafiłam przedstawić sytuację, że w pewnym momencie Sandra wyglądała na ofiarę. A tą ofiarą tak do końca nie jest. Nie jest to klasyczna, zdradzona i upokorzona żona, taka, jaką była Ulą. Z Sandrą jest inaczej i ma wreszcie to, co wcześniej zrobiła innej kobiecie, a w zasadzie całej rodzinie. Dzieci o rozwodzie tatusia dowiedzą się już niebawem, bo w XI rozdziale i jak można się domyślić, przyjmę tę wiadomość z dużą ulgą. Krótko mówiąc nikt po Sandrze płakał nie będzie. Była modelową żoną, macochą i przyjaciółką przyjaciół swojego męża i teraz oni wszyscy z uśmiechem pomachają jej na pożegnanie. Ma to, na co pracowała przez ostatnie lata. Lepiej było szukać męża wśród wdowców lub starych kawalerów. A jak jej się zachciało Dobrzańskiego, no to teraz ma.
Dzięki i pozdrawiam!
Wszystko fajnie, tylko po co ten palant wciąga do tej swojej "pralki" Ulkę?.Prawdomówny się znalazł.Już pomijam,że Sardynka może Uli zrobić awanturę.A jeżeli jej odbije, to może Ula jeszcze będzie "świadkowała" na rozprawie?.Prawda to wspaniała sprawa, ale sytuacja jest bardzo delikatna i istnieje coś takiego jak dyskrecja.Ten Mareczek to wie, jak urozmaicić Uli życie.Jeszce jedno, Ula może rozbiła małżeństwo,( może, bo podobno Marek i tak miał dość swojej aktualnej), Sardynka rozwaliła rodzinę.Nie mam pojęcia jak to się skończy,mam jednak nadzieję,że Ula będzie szczęśliwa.J
OdpowiedzUsuńMareczek zaczął stawiać na szczerość :D lepiej późno, niż później, chociaż faktycznie, mógł sobie darować tę szczerość w stosunku do prawie byłej żony.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Wreszcie Marek prostuje swoje życie i zamyka ten rozdział, który nie był najlepszym pomysłem. Rozwód z Sandrą to najlepsze rozwiązanie, bo ona znowu udowadnia, że Uli nie dorasta do pięt. Już dawno do tego rozwodu powinno dojść, może jak Marek będzie wolny Ula pozwoli mu wrócić i da mu szansę. Czekam na piątek. Pozdrawiam, Ania.
OdpowiedzUsuńmyślisz podobnie, jak .... (przekonasz się po kolejnym rozdziale) ;)
UsuńZdecydowanie Sandra miała tutaj przypominać Paulinę i chyba się trochę udało. Obie zaborcze, skupione na sobie.
Pozdrawiam
Świetny odcinek. Nie żal mi Sandry ani trochę, wszak kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Marek podejmuje decyzję, Ula jeszcze nie może się zdecydować. Czy obmyśla zemstę za doznane upokorzenia? Mimo wszystko nie chciałabym tego, chociaż czy naprawdę można wybaczyć słowa "Ula, ja się zakochałem"? Jeżeli się bardzo kocha, to zapewne można, można też odbudować związek, posklejać go z kawałków w całość... Tyle tylko, że rysy pozostaną, a wraz z nimi obawy, czy ktoś, kto raz zawiódł zaufanie, nie zrobi tego raz jeszcze. Wydaje się, że Marek rozumie, że kredytu zaufania tym razem nie będzie mógł zawieść... Tylko czy dostanie ten kredyt, czy Ula będzie miała tyle odwagi i determinacji? Czy miłość będzie silniejsza niż lęk...Mam nadzieję, że tak. Dlatego z niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńAnMa
jak to mawiała Viola - Jak Kuba bogu tak bóg Kubańczykom :D
UsuńOdpowiedzi na Twoje pytania przyjdą z czasem. Rozdział X niewiele jeszcze wyjaśni.
Pozdrawiam i dzięki za wpis
Swietny rozdział. Jestem ciekawa jak to się wszytsko potoczy dalej. Pozdrawiam MM
OdpowiedzUsuńzapraszam czwartek/piątek na dalsze perypetie tego trójkącika ;)
UsuńPozdrawiam
Również myślę, że Sandra tak łatwo nie odpuści i napadnie na Ulę z furią . Klasy Uli przecież nie ma i dużo traci na rozstaniu z Markiem.Do pracy pewnie nie chodzi a kosmetyczka, fryzjer , drogie ubiory, restauracje i jedzenie kosztują. Rachunki też trzeba płacić a z alimentów może na to wszystko nie starczyć. Marka być może drogo będzie kosztować ta jego chwilowa zachcianka z przed lat. Ale co tam pieniądze jeśli chodzi o spokój wewnętrzny, szczęście i miłość. A wracając do ewentualnego spotkania pań Dobrzańskich to może przynieść to odwrotny efekt niż zamierzała Sandra. Ula może zrozumie ,że jej wyrzuty nie mają sensu i może na złość Sandrze da mu drugą szansę a jej nie pozostanie nic innego jak pomyśleć, że łatwo przyszło łatwo poszło.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam miło.
jako takiej furii nie będzie, ale panie rzeczywiście się spotkają ;)
Usuńo nie! Tu muszę sprostować, Sandra pracuje! Niemniej mąż z zasobnym kontem zawsze się przyda.
Pozdrawiam
No Sandrze szczęka opadła gdy dowiedziała się ,że jej mąż chce wrócić do swojej byłej żony. Tylko czy Ula faktycznie będzie tego chciała? Może wystawi go za drzwi gdy będzie już po rozwodzie ? Mszcząc się w ten sposób na nic i zostanie sam? Z drugiej strony trochę samotności by mu nie zaszkodziła. Mógłby wtedy na spokojnie wszystko przemyśleć i dojść do jakiś rozsądnych wniosków. Może wreszcie by wiedział jak to być porzuconym . Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko. Ula też musi mieć trochę czasu aby zastanowić się czy jest w stanie mu wybaczyć ,zaufać i zacząć od nowa z Markiem mimo przeszłości . Sandra myślę ,że tak łatwo też nie odpuści a może się mylę?Od początku to opowiadanie stawia wiele pytań . Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńmiała jej opaść! Lubimy zaskakiwać Sandrę, prawda? :D
Usuńcieszę się, że mimo 9 rozdziału wciąż jest tyle niewiadomych, a Wy stawiacie nowe pytania, analizujecie. Punkt dla mnie! :)
Pozdrawiam
29.01 już tak blisko :D
OdpowiedzUsuńA już myślałam, że to o wyjazd z Ulą chodzi ;) Ciekawe czy po rozwodzie z Sandrą Marek wróci do Uli, czy może i ona " wystawi go za drzwi" ;) Pozdrawiam
do rozwodu jeszcze kawałek... warszawskie sądy nie działają błyskawicznie (na złość Dobrzańskiemu)
UsuńPozdrawiam
Cos za prosto... beda keszcze jakies kwasy... obawiam sie , ze cos pokomplikujesz... zlituj sie, niech juz bedzie z gorki :)
OdpowiedzUsuńjak to śpiewał Zenon Laskowik 'kiedy jem chleb bez skórki, to już jest z górki. I kiedy w parku karmię wiewiórki to już jest z górki' ;)
UsuńMusisz cierpliwie poczekać żeby się przekonać, co jeszcze się wydarzy. Pozdrawiam