B

wtorek, 27 października 2015

'Teatrzyk' I

A w czasie oczekiwania na kolejny rozdział 'W chmurach' zapraszam na coś nowego ;)
Ostatnio dużo tych marchewek... 




Trzydziestopięcioletni brunet wyszedł wściekły z budynku firmy modowej ‘Febo&Dobrzański’. Gwałtownym ruchem rozwiązał krawat i nerwowo schował go do brązowej teczki. Pierwszą myślą, jaka przyszła mu do głowy była szybka jazda samochodem. Miał ochotę wyjechać z Warszawy na którąkolwiek trasę szybkiego ruchu i pognać swoim sportowym BMW przed siebie. Zwykle przynosiło to ukojenie w sytuacjach stresowych. Teraz jednak doszedł do wniosku, że prędzej zabije się na pierwszym lepszym drzewie, niż się uspokoi. Nie czuł się oszukany, zdradzony czy choćby zawiedziony. Był po prostu wściekły, że nie potrafiła docenić tego, co jej dawał, że przekreśliła wszystkie jego plany, zburzyła przyszłość. Wrzucił teczkę wraz z marynarką do bagażnika i ruszył w kierunku parku. Szedł szybkim krokiem, nerwowo drapiąc się po głowie, gdy zza rogu ostatnich zabudowań przed parkowym ogrodzeniem wpadła na niego młoda dziewczyna. Zawartość jej mrożonej kawy, którą niosła w papierowym kubku, wylądowała na błękitnej koszuli bruneta.
- Jak pani chodzi?! – wrzasnął. Słyszała go aż nadto dobrze, mimo iż nie zdążyła jeszcze wyjąć z uszu słuchawek
- Przepraszam pana bardzo – rzekła zmieszana
- Zdaje się, ze w Polsce obowiązuje ruch prawostronny. Na chodnikach również! – spojrzał na wielką, mokrą plamę na swoim torsie
- Zamyśliłam się. Jeszcze raz pana przepraszam. Oczywiście zapłacę za pralnię – obrzucił ją kpiącym spojrzeniem.
- Obawiam się, że za bardzo nadszarpnęłoby to pani budżet. Jedwabnych koszul nie pierze się w pierwszej, podrzędnej pralni – odparł bezczelnie, mierząc ją od góry do dołu. Miała nie więcej, jak dwadzieścia pięć lat. Ubrana w jeansy rurki, zwykły czerwony t-shirt i nawet nie markowe trampki, kupione zapewne na jakimś straganie za dwadzieścia złotych. Materiałowy, niewielki plecak wyglądał na mocno wysłużony. Spuściła wzrok speszona. Uśmiechnął się pod nosem z satysfakcją – Ma pani szczęście, że to była kawa z lodem, a nie gorące, podwójne cappucciono. A na przyszłość, proszę uważać, jak pani chodzi – prychnął i skierował się w stronę auta. Nie dość, że już wcześniej jego dziewczyna doprowadziła go szewskiej pasji, to jeszcze ta małolata oblała jego ulubioną koszulę. ‘To nie jest twój szczęśliwy dzień’ przemknęło mu przez myśl, nim ruszył w kierunku swojego penthousa.

Rozsiadł się wygodnie w kawiarnianym ogródku i oczekując na kelnerkę zaczął przeglądać dokumenty, które przyszły faksem dziś rano. O ile harmonogram targów był do zaakceptowania, to już sam pomysł wyjazdu wybitnie mu się nie podobał. Nie miał ochoty oglądać jej w towarzystwie nowego kochanka, gdy na jego oczach będzie próbowała odstawiać teatrzyk, jaka to jest zakochana i szczęśliwa, próbując mu grać na nerwach. ‘Zakochała się, w tydzień! Akurat! A może znają się od dawna, tylko ja o niczym nie wiedziałem? Sądziłem, że to tylko jej fochy, że znów ze mną pogrywa, a tu masz - szczęście i harmonia’
- Dzień dobry, czy mogę przyjąć zamówienie? – uśmiechnęła się do niego niewysoka kobieta o przenikliwym spojrzeniu i bujnych, rudych lokach.
- Mrożone latte z podwójnym espresso, tylko bez bitej śmietany. I może jeszcze tosty hawajskie bez żurawiny, za to z sosem marinara.
- Oczywiście. Na tosty będzie pan musiał poczekać kwadrans, a kawę koleżanka zaraz poda – kiwnął głową, nie zaszczycając jej nawet nikłym uśmiechem i wrócił do przeglądania planu mediolańskich targów mody. ‘A może bym tak nie pojechał? Wyślę z Pshemko Sebastiana’ zastanawiał się. ‘Jesteś durny, jeśli myślisz, że ojciec się na to zgodzi. Zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy sam nie może wszystkiego dopilnować’. Jego rozmyślania przerwało pojawienie się upragnionego napoju na stoliku
- Pańska kawa – usłyszał łagodny głos. Podniósł gwałtownie głowę i napotkał zaskoczoną twarz poznanej niedawno dziewczyny
- To chyba jakiś chichot losu, że osoba, która wylała kilka dni temu na mnie kawę, teraz mi ją podaje
 - Jeszcze raz chciałam pana przeprosić – spuściła wzrok w geście zakłopotania – To był wypadek.
- Dobrze, że takie wypadki nie zdarzają się pani w pracy – rzucił złośliwie i ostentacyjnie spojrzał na czytane wcześniej dokumenty. Dziewczyna bezszelestnie przeniosła się w dalszą część ogródka, obsługując nowych gości. Dopiero teraz, gdy była daleko, postanowił przyjrzeć jej się uważnie. Była całkiem zgrabna. Długie, szczupłe nogi, ładna twarz, ciemne, długie włosy i czarujący uśmiech. Z pewnością część klientów nie szczędziła hojnych napiwków. Obserwował ją uważnie, niczym tygrys swoją ofiarę. Jednak już do niego nie podeszła. Tosty podała mu korpulentna blondynka. Sam nie wiedział, czemu aż tak bardzo się na niej wyżywał i wciąż wypominał ten nieszczęsny incydent. Przecież koszula już dawno wisiała w jego garderobie wyprana i wyprasowana. Obserwując kelnerkę i głowiąc się nad swoją włoską podróżą i niewierną dziewczyną wpadł mu do głowy genialny plan.
- Podać coś jeszcze? – spytała ruda, zabierając ze stolika pusty talerz
- Szklankę wody. I chciałbym, żeby podała mi ją koleżanka – wskazał na brunetkę. Kelnerka kiwnęła głową i wraz z drugą zniknęła we wnętrzu lokalu. Po chwili pojawił się obiekt jego długotrwałych obserwacji
- Pańska woda
- Dziękuję – rzekł uprzejmym tonem, który był dla niej zaskoczeniem. Spodziewała się kolejnych wyrzutów, do których woda miała być tylko pretekstem – Chciałem panią przeprosić. Ostatnio mam złe dni i bywam złośliwy dla wszystkich w koło
- Nie ma o czym mówić – uśmiechnęła się przyjaźnie. Dopiero teraz dostrzegł jej nienaturalnie niebieskie oczy. Do jego planu nadawała się idealnie. Zerkając na plakietkę, zwrócił się do niej po imieniu
- Ula, możesz usiąść ze mną na chwilę – obrzuciła go zaskoczonym spojrzeniem
- Nie wolno nam siadać z gośćmi - chrząknęła
- Rozumiem. Ale mnie bardzo zależy. Chciałbym z tobą chwilę porozmawiać. Mam pewną propozycję – widząc, że już otwiera usta, by z pewnością odmówić, kontynuował – Spokojnie, nie zamierzam cię zapraszać na kawę – roześmiał się. I ona mu zawtórowała – To pewnego rodzaju biznesowa propozycja – widział wahanie na jej twarzy
- Mam przerwę za pół godziny. Wtedy będziemy mogli porozmawiać – zaryzykowała. Co jej szkodzi. Może jej się to opłaci. Może wyrwie się z tego miejsca. A jeśli to kolejny erotoman, przecież się zorientuje. Na takich miała niewidzialny radar, który włączał się w momencie zagrożenia
- Świetnie. Zaczekam
Po trzydziestu minutach dosiadła się do niego.
- Pracujesz tu na stałe, czy to twoja dorywcza praca?
- Studiuję. Zatrudniłam się tutaj tylko na okres wakacji – wyjaśniła
- A ile tutaj zarabiasz? – zaciekawił się
- Wybaczy pan, ale – wszedł jej w słowo
- Marek. Marek Dobrzański – wyciągnął w jej kierunku dłoń, którą niepewnie uścisnęła
- Ula Cieplak
- Wiem, że to trochę pytania nie na miejscu, ale ile? Tysiąc, dwa, dwa i pół?
- Nie bardzo rozumiem, do czego zmierzasz? – zmarszczyła brwi i obrzuciła go badawczym spojrzeniem
- Mam dla ciebie propozycje, dzięki której będziesz mogła zarobić całkiem spore pieniądze – w głowie zapaliła jej się czerwona lampka. Wstała gwałtownie rzucając jedynie
- Pan wybaczy, ale takimi – wyraźnie zaakcentowała ostatnie słowo – propozycjami nie jestem zainteresowana – już chciała odejść, gdy złapał ją za rękę
- Źle mnie zrozumiałaś. Nie szukam dziewczyny do towarzystwa – patrzyła mu prosto w oczy, chcąc sprawdzić, czy to co mówi jest rzeczywiście prawdą – To znaczy, poniekąd do towarzystwa, ale nie w takim charakterze, o jakim myślisz – wyjaśnił pospiesznie - Usiądź proszę – chwilę się wahała, ale wróciła na swoje miejsce. Ten facet miał coś w sobie. Coś, co nie pozwalało jej odejść i tak po prostu wrócić do służbowych obowiązków – Więc? Ile zarabiasz?
- Osiemset na umowę zlecenie i jakiś tysiąc dwieście, tysiąc czterysta z napiwków.
- Przyjmijmy dwa i pół. Dwa i pół tysiąca za cały miesiąc pracy. Ja proponuje ci dziesięć tysięcy, za jeden tydzień – jej oczy były wielkości pięciozłotówki
- A co miałabym robić? – rzekła cicho, jakby bojąc się odpowiedzi, którą za chwilę usłyszy
- Udawać moją dziewczynę przez tydzień w Mediolanie – pokręciła głową z nutą niedowierzania i rozbawienia – Przez tydzień zarobisz tyle, ile z pewnością nie zarobisz tu przez całe wakacje. Będziesz miała wolny sierpień i pokaźną sumkę pieniędzy. A wszystko to, za odstawienie ze mną teatrzyku. Oczywiście koszt podróży i pobytu w Mediolanie pokrywam ja. Do tego dorzucę jeszcze parę ciuszków do twojej szafy, żebyś się odpowiednio prezentowała
- Wybacz, ale ci nie wierzę. Nie wierzę, że dostanę takie pieniądze za ładne wyglądanie u twego boku, a ty nie będziesz oczekiwał nic więcej – roześmiał się. Ta dziewczyna naprawdę go rozbawiła. Doskonale wiedział, co ma na myśli.
- Z całym szacunkiem, jesteś piękną dziewczyną, ale od tego więcej mam kogoś innego – wyjaśnił
- To czemu jej nie zabierzesz do Włoch? – zapytała przytomnie
- Problem w tym, że niedawno mnie zostawiła. I zapewne pojawi się w Mediolanie ze swoim nowym kochankiem, ostentacyjnie się z nim prowadzając. Po pierwsze zamierzam utrzeć jej nosa – zaczął wyliczać na palcach lewej ręki – Po drugie zdemaskować, że ten cały Fabio jest jakimś figurantem, a nie jej partnerem. A po trzecie nic tak na nią nie działa, jak zazdrość. Gdy pojawisz się w charakterze mojej dziewczyny, szybko zmieni zdanie i do mnie wróci
- Muszę się zastanowić – mruknęła
- Oby nie za długo. Jak podejmiesz decyzję, to zadzwoń – podał jej swoją wizytówkę

31 komentarzy:

  1. A za ile będzie "w chmurach"? A wracając do tego opowiadania , przypuszczam że dziewczyna która go zostawiła to Paulina , a to oznacza że tym razem MD został porzucony.Zazdrość może być dobrym sposobem na partnera/kę ale może też wszystko zniszczyć, bardzo jestem ciekawa jak Paulina zareaguje na Ulę, bo ona się zgodzi na ten teatrzyk , prawda ? pozdrawiam B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'W chmurach' tradycyjnie w piątek.
      potwierdzam, Ula się zgodzi, nie ma w zasadzie wyjścia, taki jest tytuł opowiadania ;)
      pozdrawiam :)

      Usuń
  2. PS. marchewek nie jest za dużo, jest bardzo zdrowa, ma dużo beta karotenu , a na jesień jak znalazł !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak znalazł to wiosną, żeby mieć ładniejszą opaleniznę ;)

      Usuń
    2. nie bądźmy takie drobiazgowe, umówmy się że to takie zdrowe warzywo na każdą porę roku B.

      Usuń
  3. Czułam w kościach, że dziś coś tu się zdarzy dobrego i proszę, intuicja nadal działa :). A to co przeczytałam już bardzo mi się podoba i już mam mnóstwo pytań, ale powstrzymam się i ich nie zadam, na razie. Ale do sedna! Proszę, proszę ktoś (obstawiam, że Paula) był na tyle odważny, że zostawił Marka Dobrzańskiego - szalona :). I teraz tenże Marek szuka odwetu? Hmm z jednej strony super, z drugiej szkoda mi Ulki - jeszcze się nic nie zdarzyło a mi jej już szkoda! W sumie Marek postawił sprawę jasno chce wzbudzić zazdrość w byłej, żeby do niego wróciła. Czyli wielkiej miłości nie szuka. Szkoda, że nie chce wzbudzać zazdrości żeby ją tylko wkurzyć! Naprawdę jest tak zdeterminowany, że chce odzyskać "używany" model, który ma go w nosie?! Wredna jestem. Chyba była i on są siebie warci - przynajmniej na razie. Obawiam się, ale i mam nadzieję, że teatrzyk będzie bardzo wiarygodny i oboje zapomną się, że grają. Mediolan, Włochy i włoskie klimaty może pomogą obojgu zapomnieć, że to gra. Ulka pewnie się zgodzi i brawurowo odegra swoją rolę. A Marek zdolności aktorskie też zapewne ma, szczególnie jeśli chodzi o adorowanie pięknych kobiet. Kurcze fajne to jest. I już niecierpliwością czekam na dalej. I tak jak z Mezaliansem mam nadzieję, że tu też będzie szybkie tempo. Swoją drogą ciut, ciut, odrobinkę początek "Mezalians" - skądinąd dobre opowiadanie - przypomina. Pozdrawiam serdecznie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wrzuciłam specjalnie dla Ciebie, żebyś się nie odzwyczaiła od komentowania :D sprawa jest jasna, a warunki zostaną niebawem konkretnie omówione, więc nie powinno Ci być szkoda Ulki. To duża dziewczynka i da sobie radę ;)
      Aż tak szybkiego tempa jak w Mezaliansie nie będzie. Tam to była istna formuła1. Naprawdę przypomina? Że też kelnerka?
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ojej naprawdę? Dziękuję :D. Jak widzisz już się odzwyczaiłam, muszę nad sobą popracować. Następnym razem będzie więcej.
      Że Ulka da sobie radę wiem (znaczy mam nadzieję), niech da popalić Markowi, ale boję się, że zapomni wyjść z roli :).
      W sumie teraz nie wiem dlaczego mi się tak skojarzyło :|. Skojarzyło i już :D.
      Pozdrawiam :).

      Usuń
  4. Bardzo fajne te marchewki :) Marek na poczatku strasznie chamski i wyniosły, ale potem juz całkiem, całkiem :) Super pomysl, jestem bardzo ciekawa jak ten teatrzyk sie dalej rozwinie i co z niego wyniknie :) Pozdrawiam. M.M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz pytanie, czy prawdziwy Marek to ten chamski, czy ten całkiem, całkiem. Może ta łagodność to też element gry aktorskiej? ;) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Kurcze...podoba mi sie ten pomysł. Czekam na kolejne do...? :P
    Pozdrawiam serdecznie Andziok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejny teatrzyk w poniedziałek (chyba w ramach rekompensaty, że część teatrów robi sobie wtedy wolne :D ) bo w piątek W chmurach. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Fiu,fiu....Palincia różki dowaliła Marusiowi...? Ula poszła na taki układ? Zapewne utonie w jego dołeczkach...... oh jo. Ciekawy początek.Pozdro .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulka pójdzie, co do rogów, to wszystko się niebawem wyjaśni ;) Pozdrawiam

      Usuń
  7. Uwielbiam szybką jazdą. Marek również. Jednak tym razem postanowił wyruszyć do parku. Świeże powietrze dobrze mu zrobi. O małolatom jest Ula. Zaskoczyła mnie jej postać. Marek nie musiał być taki nie miły dla niej. Każdemu zdarza się wylać kawę przez przypadek. Przelewa swoje problemy na innych, a tak nie powinien robić. Zaskoczyło mnie też w tym opowiadaniu propozycja Marka. Ale tak myśląc racjonalnie dużo pieniędzy i tylko tydzień. To na prawdę duże szczęście. Na jej miejscu po dłuższym zastanowienie zgodziłabym się, ale nie ufałabym mu. Ale zaszczyt być dziewczyną Marka Dobrzańskiego. Każda fanka by marzyła, ale wróćmy do rzeczywistości. Rozmarzyłam się. Ciekawe jaki masz pomysł na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szybka jazda jest dobrym sposobem na rozładowanie o ile jest stosunkowo bezpieczna, a nie przez środek miasta (niczym słynny warszawski Frog) i o ile nie przychodzą później pamiątkowe fotki ;) Co masz na myśli mówiąc, że być nie ufała?
      To Marek Dobrzański, prezes FD ma fanki? Że też Paulina o takim fanclubie nie wiedziała. Oj by się działo :D
      pozdrawiam

      Usuń
  8. Dzięki Amikus, głosowałam na to opowiadanie, dlatego czuję się troszkę wyróżniona i uradowana z powodu własnej intuicji, historia zaczyna się intrygująco i pachnie kopciuszkiem, mam nadzieję na dobrą zabawę przy nowej lekturze, pozdrawiam ciepło, stała choć anonimowa czytelniczka, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię zaczynać nieco przewrotnie, od końca, czyli znów zaczęłam od numeru 3. Cieszę się, że stała Czytelniczka i mam nadzieję, że również stała komentatorka.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Marchewek nigdy nie z dużo:) Nowe opowiadanie również zapowiada się interesująco, ciekawie co z tego wyjazdu do Włoch wyniknie:), oby same dobre rzeczy:) Pozdrawiam serdecznie Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przekonacie się niebawem. Ciesze się, że zaciekawiłam. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. lubię jak nas tak rozpuszczasz :)
    Marek inny niż "W chmurach"...zdecydowanie inny! Niby możemy przewidzieć jak skończy się ten teatrzyk, ale i tak droga może być ciekawa. Sama nie wiem, czy zgodziłabym się na taką propozycję...ale różne są drogi miłości <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się obawiam, że Was za bardzo rozpuszczę ;)
      Marek wciąż nie może być idealny. Trzeba trochę go ubarwić, żeby nie był nudny ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  11. Uwielbiam Cię!
    Już mi się podoba. Albo inaczej na razie mi się podoba, chociaż kolega Marek mógłby być ciut milszy i delikatniejszy. Nie musi aż tak manifestować swojej kasy. Jedwabna koszula, pfi wielkie mi rzeczy. Lepiej niech od razu się przyzna, że go panna rzuciła a nie się rzuca o koszule. Jak taki majętny kupi kolejną :D. No ale będąc sprawiedliwym potem było lepiej. Propozycja kusząca, ciekawa i zaskakująca. Ulka mam nadzieję się zgodzi na kolejne spotkania a i na wyjazd przystanie. A tam to już się może zdarzyć wszystko. No bo skoro mają grać parę, zakochaną parę to przecież osobnych pokoi nie wezmą! A skoro spędzą razem tydzień to może i po powrocie będą dalej "grać"? A no i co będzie jeśli Paula jednak nie będzie zazdrosna w Mediolanie, Marek wsadzi Ulę do walizki i odeśle do Polski. Czekam na pilny, szybki ciąg dalszy! Marchewki mile widziane i pożądane wręcz. Pozdrawiam prosząc o litość, KaEm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że się z Markiem zakolegowałaś :D Ale to nie Marek 'w chmurach'. Ideał był K., mój będzie ciut zalatywał realnym facetem - czytaj z wadami.
      Kupi kolejną - koszulę, czy pannę? ;)
      Ten pilny cd w poniedziałek, bo nie zapominajmy, że wciąż mamy na tapecie drugie opowiadanie. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Pewnie co se będę żałować, pomarzyć o zakolegowaniu z Markiem zawsze można :D.
      No cóż stać go i na pannę i na koszulę, ale jeśli interesuje go kupowanie panien to chyba już nie chcę się z nim kolegować.
      Tak jak nie lubię poniedziałków tak na ten będę czekać. Już czekam. O chmurach nie zapominam. Never w końcu wywracają mój ranking :D.
      Pozdrawiam. KaEm.

      Usuń
  12. Bardzo, bardzo ciekawe. Zaintrygowałaś mnie. Ciekawe co się stanie w Mediolanie, co jeśli gra nie przyniesie oczekiwanych rezultatów i co po powrocie do Warszawy. Czy któreś z nich przypadkiem się nie zakocha podczas gry i nie będzie potem cierpieć? Uli najwyżej zostanie czek na pocieszenie i 10 tysięcy do wydania. Czekam na więcej. Kiedy kolejna część? Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejna część w poniedziałek. W piątek 'Chmury'. Cieszę się, że Cię zaciekawił ten pierwszy rozdział. Pozdrawiam

      Usuń
  13. Coś tak czuję, że jak spektakl skończy się, to Ula będzie mu kiedyś prała i prasowała te jedwabne koszule.
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stać go na pralnię ;) albo sam będzie sobie prasował. Jak to mawiała moja polonistka w gimnazjum 'chłop jest od roboty, kobieta od pokazywania' ;) Pozdrawiam

      Usuń
  14. Marek nie idealny ?! To za razem bardzo dziwne, ciekawe i podniecające... ale jednak wole Marka idealnego, który w jakiś sposób wynagradza mam brak idealnych facetów w rzeczywistość. Historia zaczyna się niekonwencjonalnie. Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój tej historii ,ale bardziej czekam na chmury-tylko nie szykuj jakiegoś kija:)
    Ps. Bardzo chciałabym , abyś zaczęła publikować " Przeszłość". Bardzo zaciekawił mię te jeden rozdział jaki kiedyś tam opublikowałaś. Czytałam go już kilka razy. Jest bardzo tajemniczy. I nie daje mi spokoju.... Dręczy moje myśli.
    Wiem, wiem demokratycznie zdecydowaliśmy jaka będzie kolejność, ale może da się to jakość tam poprzestawiać i dać odetchnąć moim myślom.
    Jeśli oczywiste to nie jest problem dla Ciebie ze zmianą publikacji. :)
    Pozdrawiam gorącą Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie idealny - bardziej realny ;)
      Cóż, jeden Dobrzański nie da rady wynagrodzić nam braku idealnych facetów ;) Ale ideały jeszcze będą, doczekacie się ;)
      Chmury już zapowiadałam na piątek. Bez kija póki co. Wysyp marchewek w lidlu był. Do ośmiorniczek jak znalazł :D
      Problemem nie jest przyspieszenie 'Przeszłości' ale jednak ranking to ranking. I tak zaczęłam przewrotnie, do miejsca 3. Przeszłość jest na 4 miejscu, więc....może ostatecznie wskoczy na trzecie. jeszcze odrobina cierpliwości. To będzie zdecydowanie inne opowiadanie ;) więc chyba wynagrodzi Ci to czekanie
      Pozdrawiam

      Usuń