Enjoy! ;)
Pomógł jej wysiąść z auta i
ruszył alejką wskazując na stary, dobrze utrzymany budynek, w ogrodzie którego
stało kilkanaście stolików
- Twoja ulubiona restauracja. W
czwartki zawsze mają świeże mule. Gdy zamówiliśmy je po raz pierwszy,
powiedziałaś, że nigdy nie jadłaś lepszych. Jeśli masz ochotę, w drodze
powrotnej możemy wstąpić tu na kolację
- Chętnie – rozglądała się
zaciekawiona
- Pierwszy raz przyjechaliśmy
tutaj kilka dni po zaręczynach. W jedno z sobotnich popołudni chciałaś wyjść
gdzieś na spacer. Stwierdziłem, że Łazienki, czy nadwiślański bulwar to takie
oczywiste i zatłoczone miejsca. I przypomniałem sobie o tym parku, o tężniach. Gdy
byłem mały czasami zabierała mnie tutaj niania. Wtedy to jeszcze nie wyglądało
tak pięknie. Zwykłe wydeptane ścieżki nad kanałkiem wody, trochę zieleni. Kilka
lat temu wiele się tu zmieniło. Byłaś zachwycona. Gdy znów nastała wiosna,
zrodziła się taka mała tradycja i przynajmniej raz w miesiącu przyjeżdżaliśmy
tu na piknik. Rozkładaliśmy się tam – wskazał na rozłożysty dąb nad brzegiem
rzeczki – i spędzaliśmy całe popołudnie, które kończyliśmy kolację w knajpie.
Nie wyobrażałaś sobie, że moglibyśmy gdzieś indziej świętować naszą rocznicę
ślubu. I choć w ubiegłym roku było wyjątkowo pochmurno, to siedzieliśmy tutaj
sącząc szampana i zajadając się tortem truskawkowym – opowiadał, przywołując
wspomnienia szczęśliwych chwil.
- Szkoda, że teraz nie mamy ze
sobą koca – rzekła siadając na równo przystrzyżonym trawniku
- Mamy. Zawsze wożę go w
bagażniku. Daj mi trzy minuty – biegiem ruszył w kierunku parkingu. Uśmiechnęła
się szeroko. Musiała przyznać, że był cudownym facetem. Troskliwym,
opiekuńczym, inteligentnym i bardzo przystojnym. Był facetem, w którym z
pewnością mogłaby się zakochać. Po kilku chwilach był przy niej ponownie,
rozkładając kraciasty pled
- Tylko nie mamy prowiantu –
rzucił zakłopotany – Tym razem trochę się nie przygotowałem –skrzywił się
- Nic nie szkodzi – położyła się.
On usiadł obok, opierając się o pień drzewa. Bardzo szybko jej głowa spoczęła
na jego udach. Uśmiechnął się do niej. Cieszył się, że za wszelką cenę nie stara
się od niego odgrodzić, uciekać przed jego dotykiem, bliskością.
- Opowiedz mi o naszej podróży
poślubnej – poprosiła wpatrując się w jego twarz. Zaczął swoją opowieść o
‘dwóch miodowych tygodniach’, jak zwykł je nazywać, które spędzili na Malediwach.
- Halo? – odebrała dzwoniący
telefon – Witaj Piotr – na dźwięk imienia jej byłego partnera aż zesztywniał.
Podszedł bliżej drzwi dzielących salon i gabinet, by lepiej słyszeć rozmowę,
którą prowadziła jego żona – Nie prosiłam go o to…. Dziękuję coraz lepiej….
Nie. Naprawdę z każdym dniem odzyskuję siły, a wypadek staje się jedynie
nieprzyjemnym wspomnieniem…. Jeszcze nie, ale liczę, że lada dzień się to
zmieni…. Przykro mi, ale to niemożliwe. To, że czuję się lepiej, nie oznacza,
że sama poruszam się po mieście. Zresztą nie jestem pewna, czy mam na to
ochotę…. Proszę cię daj spokój. Pozostaję pod troskliwą opieką męża i naprawdę
niczego więcej mi nie potrzeba…. Jak chcesz. Cześć – zakończyła połączenie, a
on czuł zbierającą się w środku wściekłość. Zachowując największą ostrożność,
by nie wywołać żadnego dźwięku, najdelikatniej jak potrafił zamknął drzwi i
ciężko opadł na skórzany fotel. Chwilę bił się z myślami, by ostatecznie
chwycić w dłoń komórkę i wybrać jedną z pozycji w książce telefonicznej.
- Cześć. Wróciliście już? Super.
Słuchaj, musisz mi pomóc – rzekł, wyjaśniając dokładnie, o co mu chodzi.
Siedziała po kolacji w na sofie w
salonie, czytając najnowszą powieść ulubionego autora. Usłyszała kroki
schodzącego z góry Marka i jego radosny głos
- Ula, mam dla ciebie
niespodziankę – rzekł niosąc w ręku swój biały tablet – Ktoś bardzo chce z tobą
porozmawiać – podał jej urządzenie, na ekranie którego dostrzegła twarz swojego
przyjaciela
- Maciuś? – zapytała z
niedowierzaniem
- No wreszcie Śpiąca Królewno.
Już myślałem, że się z Markiem nie doczekamy. Wyspałaś się chyba za wszystkie
czasy – zaśmiał się – Jak się czujesz? -
dopytywał
- To ja wam nie będę
przeszkadzał. Pogadajcie sobie. Trzymaj się Maciek – rzekł w stronę kamerki i
zaszył się w gabinecie
- Jak dobrze jest wreszcie
zobaczyć znajomą twarz – rzekła z wyraźną ulgą
- No właśnie Marek mówił, że
wróciłaś do pełnej sprawności, ale masz problemy z pamięcią. I wybacz, że
kontaktuję się dopiero teraz, ale byłem z Susan i Jankiem na urlopie w
Portugalii. O wypadku dowiedziałem się od Marka. Długo nie odpisywałaś na maila
i skontaktowałem się z nim.
- Daj spokój. Nie ma o czym
mówić. O ile Susan jeszcze pamiętam, to nie bardzo pamiętam, że zostałeś ojcem.
- Jasiek ma już trzy lata.
Zresztą byłaś z Markiem u nas na jego chrzcie. Wyślę ci wieczorem zdjęcia z
uroczystości i aktualne, to może ci się ten mały urwis przypomni. Rozrabiał już
na chrzcie, a z biegiem czasu jest jeszcze gorzej – pokręcił głową ze śmiechem
– zaczepiał w samolocie wszystkie stewardesy. Wyłudził nawet od nich pluszowy
samolot z logiem linii lotniczych
- Cieszę się, że jesteś
szczęśliwy – stwierdziła, obserwując roześmianą twarz przyjaciela, gdy mówił o
rodzinie
- Ty też byłaś, tylko teraz tego
nie pamiętasz. Marek to porządny facet. Taki, na którego zasługujesz.
- Bardzo mi ciebie brakuje –
przyznała – Zwłaszcza teraz, gdy niewiele pamiętam z życia sprzed wypadku.
- Wszystko wróci do normy.
Potrzebujesz tylko trochę czasu. Postaram się częściej do ciebie odzywać.
- Ze wszystkich osób, z którymi
wydziałam się ostatnio pamiętam jedynie ciebie i tatę. To niezbyt komfortowa
sytuacja, gdy staje przed tobą ktoś, z kim łączyła cię przyjaźń, a teraz jest
kompletnie obcym człowiekiem
- Widziałaś się z ojcem? –
szczerze się zdziwił
- Tak. Kilka dni temu. Marek po
niego pojechał. Cieszę się, że się spotkaliśmy, choć w pewnym momencie mnie
wkurzył, zachwalając Piotra w obecności Marka. Jakby nie patrzeć to mój mąż
- Proszę cię nie rozmawiajmy o
tym sukinsynu, bo mimo iż minęło już tyle czasu, wciąż mam ochotę obić mu gębę.
Z jednej strony dobrze, że straciłaś pamięć, przynajmniej wymażesz tego pana ze
swojego życia raz na zawsze.
- No chyba nie do końca. Dzwonił
do mnie. Ojciec dał mu mój numer. Chciał się spotkać – ewidentnie dało się
wyczuć, że jest zagubiona
- No nieeee – wywrócił oczami – I
jeszcze ma tupet. Jak przyjadę do rodziców, to chyba naprawdę złożę mu wizytę.
Niech ci raz na zawsze da spokój.
- Maciuś, powiedz mi, dlaczego my
się rozstaliśmy? Ojciec wspominał, że to ja go zostawiłam. A w mojej głowie
jest czarna dziura – westchnęła – Pamiętam początki naszej znajomości. Wydawał
się fajnym facetem, tata go lubił, a później coś się wydarzyło, prawda?
- Zdradził cię – rzekł krótko chcąc
zakończyć temat, ale ona wcale nie miała takiego zamiaru.
- Długo byliśmy razem? –
dociekała – Opowiedz mi o tym
- Bo ja wiem. Dla mnie
zdecydowanie za krótko. Zaręczyliście się po pół roku związku – postanowił wyłożyć
karty na stół. Znał ją doskonale. Wiedział, że przez najbliższe dni będzie
roztrząsać tę sprawę, jeśli nie pozna prawdy o Sosnowskim. Może nawet będzie
się chciała z nim spotkać, a ten dupek znów zamiesza jej w głowie. Marek na to
nie zasługiwał – Od początku byłem sceptyczny. Ty początkowo również nie
chciałaś się spieszyć. Za to twój ojciec wprost oszalał z radości. Sosnowski
naciskał na szybki ślub. Ponoć zakochał się w tobie na zabój. Miesiąc przed
ślubem odwiedziłaś go bez zapowiedzi w szpitalu. Nakryłaś go w jednoznacznej
sytuacji z pielęgniarką. Uciekłaś stamtąd. On cię nie widział. Wyprowadziłaś
się i zostawiłaś list, w którym napisałaś, że wiesz o zdradzie i nie chcesz
mieć z nim nic wspólnego. Wyjechałaś na kilka dni. Łgał twojemu ojcu w żywe
oczy, a on mu uwierzył. Wmawiał panu Józefowi, że ten twój wyjazd, to efekt przedślubnego
stresu. Gdy wróciłaś ojciec miał do ciebie pretensję, że zostawiłaś
Sosnowskiego, że coś sobie ubzdurałaś, bo to dobry i zakochany w tobie chłopak –
słuchała tych rewelacji z szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami –
Pokłóciliście się o to. Na dodatek pan Cieplak czuł w stosunku do Sosnowskiego
ogromną wdzięczność za przyspieszenie tego pobytu w sanatorium. Miałaś żal do
ojca, że stanął po jego stronie, a nie po twojej. Zerwałaś z nim kontakt i znów
wyjechałaś na kilka dni. Tam poznałaś Marka i wtedy znów zaczął pojawiać się
uśmiech na twojej twarzy dawał ci ogromne szczęście – zakończył, a ona
westchnęła ciężko
- Jestem w szoku – pokręciła
głową z niedowierzaniem – I pomyśleć, że ojciec w obecności Marka stwierdził,
że Piotrek wciąż mnie kocha. Co za brednie! A ojciec nic się nie zmienił –
zagryzła wargę – Żałuję, że chciałam się z nim spotkać, że wie gdzie teraz
mieszkam, że zna mój numer telefonu. Najwyraźniej nic się nie zmienił i wciąż
potencjalny zięć jest ważniejszy od córki. Powinnam była najpierw poznać
prawdę, a dopiero zdecydować, czy chcę się z nim widzieć. Żałuję, że nie
posłuchałam Marka. Tylko dlaczego on mi tego wszystkiego nie powiedział. Pytałam - pokręciła głową w geście bezradności - Przecież z pewnością zna całą prawdę
- Może nie chciał, by wyszło na to, że opowiada ci głupoty z zazdrości o byłego i chce cię odciąć od rodziny? - odpowiedział jej pytaniem, które dało jej do myślenia
O! O! O! Cudo... co za niespodzianka!
OdpowiedzUsuńWięcej jutro - muszę ochłonąć, bo teraz byłoby bardzo niekulturalnie! Pozdrawiam :)
:) jak dla mnie to może być i niekulturalnie, aby szczerze ;) pozdrawiam
UsuńBędzie kulturalnie, szczerze i z podziałem na rolę (tego jeszcze nie grali).
UsuńPunkt 1. Marek. Znowu idealny - troskliwy, opiekuńczy, rozumiejący. Wyprawa w "ich" miejsce mimo, że spontaniczna bez większych przygotowań taka tylko ich. Mogą być razem, Ulka de facto się tego uczy, ale to co dla mnie ważne, chce się tego uczyć, nie unika Marka, jego bliskości i coraz częściej postrzega go nie jako przyjaciela, a mężczyznę. Zaczyna do niej docierać, że faktycznie mogłaby go pokochać. Chce poznać jego i ich przeszłość, w sumie niewiele ma osób do których mogłaby się zwrócić, ale jak się ma takiego Marka przy boku to nikt inny jej niepotrzebny. A on jest i wiele rozumie, chociaż cierpi równie mocno jak ona. Troszczy się o nią i czuwa, żeby przeszłość dawkowana w niewielkich porcjach nie pozwoliła jej nabrać wątpliwości. Chce żeby poznała wszystko tak jak było, niczego nie chce przed nią ukrywać. Nawet jeśli ma boleć, to pozwala jej popełniać błędy - tak jak z nieszczęsnym spotkaniem z Józiem. Angażuje w pomoc Maćka, którego rola miała i będzie mieć duże znaczenie.
Punkt 2. Polo czyli Casanova od siedmiu boleści. Co za typ, krowa by się przez tyle lat nauczyła gwizdać, a ten nie jest w stanie pojąć jednego - że jest kretynem! Czy Ulka napisała niewyraźnie, lekarzyna czytać nie umie? Zachował się jak łajdak i gdyby miał ciut 0,00001% przyzwoitości wrzuciłby na luz. No ale, jak się ma takie wsparcie w postaci taty Cieplaka. Cholerny manipulator i kłamca. A w sumie to dlaczego mu tak na Ulce zależy? Przecież nie z wielkiej miłości. Mam wielką nadzieję, że zniknie, nie będzie więcej szukał kontaktu, że Marek z Maćkiem skutecznie sprowadzą go do parteru.
Punkt 3. Cieplak. O i tu mamy mistrza. Troskliwy tatuś. W sumie nie ma się co dziwić, że się z Piotrusiem dogaduje - ten sam poziom. A wszystko dlatego, że sanatorium było szybciej. Dureń a nie ojciec - bo trudno nazwać ojcem człowieka, który słowo obcego faceta, stawia nad słowo córki! Który ufa obcemu, a nie córce! I chociaż na początku zastanawiałam się, co takiego zrobił, że Ulka go nawet na ślub nie zaprosiła, to teraz wiem - miała rację. Zdecydowanie. Innego wyjścia nie miała. Musiała tak zrobić! A ten geniusz podaje jej adres, numer telefonu Polówie - Józio ogładą nie grzeszy. Jeszcze gotów z Piotrusiem na kawę do Uli wpaść. Załamka. Ponowne zaniechanie kontaktów wskazane.
Punkt 4. Maciek. Drugi jasny punkt. Prawdziwy przyjaciel, nie tylko Uli, ale teraz i Marka. Spokojnie i rzeczowo opowiada Uli historię sprzed lat. Nikogo nie broniąc, nikogo nie próbując wybielić. Prawda i tylko prawda tak potrzebna teraz, żeby Ula mogła na nowo wszystko sobie poukładać, żeby wiedziała, że ufać może tylko Markowi. Bardzo fajna postać.
Punkt 5.
Ula. Zagubiona wciąż, ale walcząca i myśląca. Nie daje ponownie sobą manipulować, chociaż tatuś i Polo mieliby na to wielką ochotę. Obaj traktują ją jak nie zrównoważoną dziewczynkę. Zapominają, że jest dorosłą kobietą, która sama potrafi decydować o sobie! Dobrze, że ma obok nie tylko Marka, ale i Maćka - zdecydowanie bystrzejszych od durnego tatusia i stukniętego Piotra! Ma do wyboru dwie drużyny albo zagra z Markiem i Maćkiem, albo Tatuś z Polo ułożą jej życie. I nie będzie ono rajskie. Mam nadzieję, że wie że de facto wyboru nie ma! Ciekawe co teraz. Ulka już wie, jak to było z tatusiem, wie dlaczego milczał Marek, wie że ją chronił, nie chciał by myślała, że kłamie bo pewnie by mu nie uwierzyła- i jak zareaguje? Co zrobi? Pogada z nim? Przypomni coś sobie? Rety znowu nic nie wiem i czekam. Pozdrawiam serdecznie.
Dzis czytam na telefonie, ale jutro wieczorem zostawie komentarz :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńSosnowski w twoich opowiadaniach jest bardzo zaangażowanym lekarzem , wręcz poświęca całego siebie dla służby zdrowia i organoleptycznie sprawdza personel wyższego i niższego szczebla , taki " lekarz z powołania", a co do MD facet marzenie, przystojny, czuły, opiekuńczy nic dodać nic ująć, dobrze że jest Maciej bo jeszcze Józek zakręciłby ta biedną Ulką pozdrawiam B.
OdpowiedzUsuńw 'za późno?' był przyzwoitym facetem musisz przyznać ;)
Usuńpozdrawiam
No i znamy prawdę o Józefie i jego wymarzonym zięciu Piotrze...Trzeba przyznać, ze rzeczywiście niedoszły zięć jest dla niego ważniejszy od córki. Smutne :( A Marek póki, co doskonale sie spisuje...i oczywiście nie dziwi mnie tak jego złość w stosunku do Piotra i Józefa....a Piotr jest po prostu bezczelny... Pozdrawiam. Magda M.
OdpowiedzUsuńPiotr w tym opowiadaniu jest bezczelny niczym Hela we 'wbrew...'. I trzeba przyznać, że godnie ją zastąpił ;) Marek wciąż będzie się doskonale spisywać. W tym opowiadaniu ten typ już tak ma.
UsuńPozdrawiam
Coś czułam wczoraj w kościach, że może się zdarzyć nagięcie czasoprzestrzeni. Właziłam i czekałam i co? I było, i się nagięło tylko że zanim skomentowałam to usnęłam. Ale do rzeczy - liczba niewiadomych zmalała o jeden! Mamy dwóch debili! Jeden posuwa wszystko, co się rusza i kłamie ja Pinokio. Drugi naiwny, jak dziecko, wierzy we wszystko, bo do sanatorium szybciej pojechał - no żal to za mało! Józia z Polo proponuję wysłać na jedno drzewo. Się chłopaki dobrze rozumieją, obaj głupi, bezmyślni, traktujący Ulkę jak powietrze, jak głupie dziecko, którym można manipulować! Co za typy. Dobrze, że jest Maciek, który otwiera Uli oczy na kilka spraw, Markowi może i głupio było o tym wspominać. No i Marek Idealny - kochający, wspierający, troskliwy. Mam nadzieję, że Piotr w Polo już zniknie, razem z Józiem najlepiej.
OdpowiedzUsuńCzy można liczyć na następne przyspieszenie? Czy aż do poniedziałku mam usychać? Plissss...... Pozdrawiam, KaEm.
Dać Wam palec, to Wy od razu całą rękę ;) Raczej nie, ale kto wie....
UsuńPiszesz, że Józef to dziecko, Piotr do Pinokio -> dzieciaki lubiły Pinokia :D i wszystko składa się w całość
Pozdrawiam serdecznie
Oj Amicus, Amicus - całą rękę to nie, ale tak drugi palec mile widziany :).
UsuńAleś wykombinowała połączenie, jest w tym jakaś logika. Faktycznie. Pozdrawiam, KaEm.
No i w końcu wyszło na jaw o co chodzi z doktorkiem i panem Józefem. Doprawdy spodziewałam się czegoś gorszego. Ale sama nie wiem, czego :D Przerwałaś w najmniej odpowiednim momencie. Jak ja doczekam do następnej części? Za co się tak mścisz?? :D
OdpowiedzUsuńPozostaje mi tylko cierpliwie czekać...
Pozdrawiam Andziok
widzicie, cierpliwość popłaca :) doczekaliście się
Usuńmszczę? bo bez przesady, gdzieś trzeba urwać
pozdrawiam
Super część. Ula coraz bardziej zakochana w mężu, Marek opiekuńczy a Piotr to przeszłość. Obawiałam się, że może pojawić się i namieszać, ale od czego ma się przyjaciół. Tylko żeby jeszcze Józef to zrozumiał i zaakceptował Marka. Jakiegoś bobaska szykujesz im?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco.
do zakochania to tu jeszcze daleko ;)
Usuńbobaska? przypominam, że mają oddzielne sypialnie ;)
pozdrawiam
Przepraszam,że pytam, ale co z opowiadaniami Ukryta prawda i W chmurach? Będą kiedyś.
OdpowiedzUsuńbędą! Będą niebawem, podobnie jak wiele innych. Nie chcieliście bym publikowała dwie lub trzy historie równolegle, naprzemiennie, więc jak skończy się 'przypomnij mi', to rozpocznę publikację 'w chmurach'.
UsuńPozdrawiam
No i już wiemy, że Sosnowski był palantem, a Józef kompletnym głupcem. Wcale się nie dziwię Uli, że zerwała kontakt z ojcem. Marek cudowny, idealny, wymarzony. I bardzo fajna ta tradycja piknikowa. Przyłączam się do pytania wyżej - co z opowiadaniami z ankiety tej i poprzedniej. Tam chyba pojawiała się jeszcze 'przeszłość' i coś o niebezpieczeństwie. Pozdrawiam, Sara
OdpowiedzUsuńBędzie i 'przeszłość' i niebezpieczna Gra i 'droga do kobiecego serca' i 'lekcja pokory' i jeszcze kilka innych. Póki co przygotowuję dwie miniaturki. 'pozory' i 'Piotruś Pan'. Zobaczę, która wyjdzie lepiej. Będzie to taki bonus na rocznicę 500tyś wyświetleń. Pozdrawiam
UsuńPodejrzewałam Józefa o podobną postawę, że to Piotr był jego idolem, wymarzonym zięciem, ale myślałam, że Ulka po prostu go nie kochała i postawiła na swoim. Trochę się myliłam bo Piotr zdecydowanie zasłużył na kopa. A że Józef dał i daje się oszukiwać, ślepo wierzy obcemu człowiekowi a nie córce to tylko źle o nim świadczy. Taki duży chłopiec, który żyje w jakimś swoim świecie i nawet zerwane na lata relacje z córką niczego go nie nauczyły. Fajny Marek, który jest na posterunku, wspiera i reaguje kiedy jest taka potrzeba. Plus dla Maćka za prawdziwą, szczerą przyjaźń. Czekam na więcej. Ania.
OdpowiedzUsuńskoro masz tak wiele opowiadań i tak kusisz,aby dopominać się o więc...mam propozycję co prawda masz prawo na nią nie przystać,ale czy dwa razy w tygodniu to za wiele,abyś ukazywała swoje opowiadania..? Zapewne aplauz i zadowolenie byłoby wielkie.
OdpowiedzUsuńPrzemyśl,bo myślę,że wenę masz przeogromną.../mówię to bez wazeliny../
Pozdrawiam.
Opowiadanie wyborne.Moim zdaniem dobrze że Ulcia dowiedziała się wszystkiego od Maćka a nie Mareczka.Ciekawe jak dalej potoczą się historia z Piotrem.Czekam na kolejne notki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam GOZDI ^.^
O ja i jest pół miliona! Ale super! A miało być koło Gwiazdki ;).
OdpowiedzUsuńGratulacje!
Witajcie Amicus.Jak zauważyliście byłam zainteresowana przyczyną zerwania kontaktów Uli z ojcem,bo zastanawiałam się czy będzie to miało znaczenie dla relacji Markowo-Ulkowych.Ciekawe do czego się jeszcze Cieplakowy tatuś posunie.Czy uda mu się dorównać w głupocie i świństwach mojej ulubionej Helci?..Czekam na cd i pozdrawiam Was Amicus bardzo cieplutko.No co ?. Podoba się Wam Amicus druga osoba l.m.,ja tego zwrotu przez całe swoje dorosłe życie nie znosiłam,zawsze oglądałam się przez ramię,czy ktoś jeszcze za mną stoi.Jednak w powyższym przypadku możesz to potraktować jako pluralis majestatis..( no dobra, z dawką wazeliny)
OdpowiedzUsuńMarek taki jakiego większość z nas uwielbia :) Nie zraża się, jest cierpliwy, kocha...miodzio. Ale wiadomo tak łatwo nie może mu być i nieserialowy Józef umiejętnie wkłada łyżkę dziegciu ;) wpychając ją ponownie w ramiona pana "koszulki polo". Całe szczęście, że Maciek okazuje się świetnym przyjacielem, który nie boi się powiedzieć Uli prawdy, natomiast Marek w całej tej sytuacji jest MĘŻCZYZNĄ, bo nie wykorzystuje okazji, ale cierpliwie czeka :) Cudo... czekam na cd :)
OdpowiedzUsuńWracam, wchodzę, patrzę a tu .... nic :(! Ani niespodzianki za pół miliona (gratulacje - jest moc!), ani nagięcia czasu i przestrzeni, ani odpowiedzi na komentarze. Smutno mi. Why? Amicus why? KaEm.
OdpowiedzUsuńWitajcie,
OdpowiedzUsuńwiem, że mam zaległości, ale jestem 'wyjechana' i nie bardzo mam dostęp do internetu z laptopa. W związku z powyższym, rozkład jazdy na najbliższe dni:
piątek 07.08 - VI rozdział
poniedziałek 10.08 - obiecana mini
poniedziałek 17.08 - VII rozdział
pozdrawiam i proszę o chwilę cierpliwości
Amicus
Cierpliwość jest ostatnio moją mocną stroną :), także dam radę. Dzięki za informacje. Miłego odpoczynku. Pozdrawiam, KaEm.
Usuń