B

poniedziałek, 6 lipca 2015

'Przypomnij mi' II



Wszedł do jej sali. Przyglądała mu się uważnie. Uśmiechnął się niewyraźnie i usiadł na krześle, chwytając jej dłoń w swoją. Zabrała rękę posyłając mu przepraszające spojrzenie. Z jego oczu bił smutek i rozpacz. Była skołowana i nie bardzo wiedziała, jak ma się w stosunku do niego zachowywać. Twierdził, że był jej mężem. Oznacza to, że byli ze sobą blisko, że mieszkali razem, wiedzieli o sobie wszystko, spędzali razem czas, święta i inne rzewne okazje, śmiali się z tych samych dowcipów, a przede wszystkim, że się kochali. Było to dla niej trudne, bo w tym momencie wydawało jej się, jakby tego mężczyznę widziała po raz pierwszy w życiu. Nawet nie wiedziała, jak ma na imię.
- Jakoś nie potrafię oswoić się z myślą, że mam męża – chrząknęła – Przepraszam
- Nie musisz mnie przepraszać. Rozumiem, to znaczy staram się zrozumieć. Głęboko wierzę w to, że to stan przejściowy, że za kilka dni pamięć ci wróci – przełknął ślinę. Nie miał pojęcia, co zrobi gdy jej amnezja będzie trwała długie tygodnie lub miesiące – Jutro ściągnę tu do ciebie psychologa. Może on nam podpowie, co możemy zrobić, żeby przypomnieć ci życie sprzed wypadku. Ja postaram się nie przytłaczać cię swoją obecnością i nie osaczać cię, choć nie ukrywam, będzie to trudne – rzekł z nutą goryczy
- Dziękuję – szepnęła cicho
- Przyjdę jutro. Śpij, powinnaś wypoczywać i się regenerować – uśmiechnął się łagodnie. Miał ochotę ją pocałować, choćby musnąć ustami jej czoło, ale ograniczył pożegnanie do zwykłego ‘do jutra’. Gdy tylko zamknął za sobą drzwi, osunął się po ścianie i rozpłakał, ukrywając twarz w dłoniach. Po szpitalnym korytarzu, ze względu na późną porę nie kręciło się zbyt wiele osób. Zresztą zupełnie się tym nie przejmował. Przeżywał teraz swój osobisty dramat i to było teraz dla niego najważniejsze. Gdy nieco się już uspokoił, wybrał numer przyjaciela
- Cześć. Ula się obudziła – rzekł mało entuzjastycznie – Cieszę się, oczywiście, że się cieszę! – rzekł nieco ostrzej niż zamierzał, a potem zamilkł na dłuższą chwilę – Stary, ona mnie nie poznaje – słone krople znów zaczęły płynąć po jego twarzy – Jestem dla niej kompletnie obcym człowiekiem – dodał z bólem – Nie, nie. Nie mam ochoty. Ale dzięki. Jadę do domu się przespać. Jesteśmy w kontakcie. Na razie

- Witaj – podszedł do jej łóżka z bukiecikiem kwiatków – Bardzo lubiłaś stokrotki
- Pamiętam – powiedziała z uśmiechem przyglądając się drobnym kwiatkom. Poczuł chłód w sercu uświadamiając sobie, że przecież ona doskonale pamięta co lubiła, a czego nie. Pamięta wszystko, oprócz ich wspólnego życia
- Był już dzisiaj u ciebie lekarz?
- Tak, razem z rehabilitantem. Popołudniu mamy zacząć pierwsze ćwiczenia – wyjaśniła
- To dobrze – chrząknął. Kompletnie nie wiedział, jak ma się w stosunku do niej zachowywać. Z jednej strony obiecał, że nie będzie jej osaczał, ale z drugiej ostatkiem sił się powstrzymywał, żeby jej nie przytulić, pocałować, powiedzieć, jak bardzo za nią tęskni i jak bardzo ją kocha. Dystans, z jakim go traktowała paraliżował go kompletnie.
- Wczoraj zapomniałam zapytać, jak masz na imię – spojrzała na niego niepewnie, jakby wstydząc się tego, że nie wie, jak nazywa się człowiek, który ponoć jest jej mężem
- Marek
- Pewnie to cholernie głupio zabrzmi, ale Ula – wyciągnęła w jego kierunku dłoń, którą uścisnął. Przemknęło mu przez myśl, że to kuriozalna sytuacja – Ula Cieplak – dokończyła w swoim stylu. Zawsze się tak przedstawiała.
- Dobrzańska – poprawił ją. Zmarszczyła brwi – Ula Dobrzańska. Przyjęłaś moje nazwisko – wyjaśnił. Zmieszana spuściła wzrok.  
- Opowiesz mi jak się tu znalazłam? – poprosiła cicho. Zamyślił się na chwilę, gdy przed oczami stanęły mu obrazy tego pieprzonego dnia.
- Była sobota, dwudziestego maja. Przed południem pojechałem na turniej tenisowy. Chciałem żebyś pojechała ze mną, nawet się śmiałem, że przegram, gdy nie będziesz mnie dopingować, ale ciągle powtarzałaś, że i tak wygram, bo jestem najlepszy, a ty w tym czasie dokończysz wyliczenia na najbliższe posiedzenie zarządu.
- Posiedzenie zarządu? – zmarszczyła brwi
- Jesteś dyrektorem finansowym w mojej firmie, to znaczy firmie, którą ponad trzydzieści lat temu założyli moi rodzice wraz z przyjaciółmi. Dom mody Febo&Dobrzański. Jestem jej prezesem – pokiwała głową w geście zrozumienia – Wróciłem coś koło drugiej, może trzeciej.
- Wygrałeś? – wpatrywała się w jego twarz swoimi błękitnymi oczami. Pokiwał twierdząco głową, choć z perspektywy późniejszych wydarzeń w ogóle to zwycięstwo go nie cieszyło. Gdyby wiedział, wcale by tam nie pojechał. Spędziliby ten dzień razem, a później odwiózłby ją na spotkanie z blondynką.
- Dochodziła czwarta, gdy powiedziałaś mi, że wychodzisz, bo umówiłaś się z Adą na zakupy
- Adą? – wtrąciła się dopytując
- Przyjaźnicie się. Jest szefową PR’u w FD. Bardzo się o ciebie martwi. Jestem z nią w stałym kontakcie. Gdy byłaś w śpiączce często cię odwiedzała. Teraz musiała pilnie lecieć do Francji. W ubiegłym tygodniu zmarła jej babcia. Jak tylko wróci do Polski ma tutaj przyjechać – wyjaśnił – Tak więc powiedziałaś, że wychodzisz. Nie ukrywałem, że byłem zawiedziony. Praktycznie cały dzień spędziliśmy oddzielnie i miałem nadzieję, że chociaż popołudnie będzie dla nas. Powiedziałaś, że szybko wrócisz. Umówiliśmy się na siódmą. Zrobiłem kolację i czekałem na ciebie. Ale ty o dziewiętnastej nie przyjechałaś. Próbowałem się do ciebie dodzwonić, ale komórka milczała. Miałem złe przeczucia, ale bardzo chciałem wierzyć w to, że bateria ci się rozładowała. Wreszcie mój telefon zadzwonił. Ale nie byłaś to ty a policja. Poinformowali mnie o wypadku. Jakiś gówniarz, który dopiero miesiąc wcześniej zrobił prawo jazdy, wjechał na skrzyżowanie na czerwonym. Uderzył w ciebie, a sam wylądował na latarni. Byłaś poważnie poturbowana. Długo byłaś w śpiączce, ale ja wierzyłem, że wreszcie do mnie wrócisz. Doczekałem się – dodał na koniec z ulgą, choć nie do końca te słowa były prawdą. Owszem, obudziła się, ale nie można było uznać, że wróciła do niego. Nie można wrócić do kogoś, kogo się nie zna, nie pamięta – Chcesz, żebym ci jeszcze o czymś opowiedział? – zapytał z nadzieją, że będzie chciała usłyszeć o nich.
- Mam do ciebie tysiące pytań, ale nie dzisiaj. Głowa mnie boli
- Jasne, rozumiem – odparł z nutą goryczy – Pójdę porozmawiać z lekarzem. Koło trzeciej przyjdzie do ciebie pani psycholog. Wpadnę później.
- Marek? – pierwszy raz zwróciła się do niego po imieniu. Tak bardzo mu tego brakowało. Zatrzymał się w pół kroku i odwrócił do niej z urzekającym uśmiechem
- Tak?
- Nie wiesz, kiedy odwiedzi mnie tata? – zamurowało go. Kompletnie nie wiedział, jak się w tej sytuacji zachować.
- Yyyyy nie odwiedzi cię – próbował wybrnąć ogólnikami
- Jak to? – zdziwiła się – Nie powiedziałeś mu, że miałam wypadek? – naskoczyła na niego
- Nie, bo nawet nie znam jego numeru telefonu. Od trzech lat nie utrzymujecie kontaktu – w jej oczach dostrzegł niedowierzanie. Tak, zdecydowanie Ula mu nie wierzyła. W głowie jej się nie mieściło, jak może nie utrzymywać kontaktu z ojcem. Przecież zawsze była z nim bardzo związana, a te relacje zacieśniły się jeszcze bardziej po śmierci matki.
- Dlaczego? – wypaliła
- Nie wiem, czy akurat ja powinienem ci o tym opowiedzieć. Może sama sobie za chwilę wszystko przypomnisz – westchnął – Poza tym to temat zdecydowanie na dłuższą rozmowę. Innym razem. Wypoczywaj – rzekł i szybko opuścił jej salę.

16 komentarzy:

  1. Niespodzianka! Lubię to! Intrygujesz znowu - bo na razie nie jest dobrze. Ale chociaż w jednym miałam rację, że mężem jest Marek. Tyle tylko, że jedno się wyjaśniło, pojawia się kolejna tajemnica. Co się stało, że Ulka nie utrzymywała kontaktów z ojcem!? Czyżby był przeciwny jej związkowi z Markiem? Kurde współczuje Markowi, ciężkie chwile przed nim, ile może opowiedzieć, jak i co powiedzieć, żeby nie zaszkodzić, żeby było dobrze? A wydawałoby się, że czekanie na wybudzenie było najgorsze. A tu niestety, najgorsze przed nimi. Bo jeśli Ulka go nie poznaje, nie pamięta, była skłócona z ojcem, to co teraz? Co z nią, co z nimi? Co po wyjściu ze szpitala? Uzbrajam się w cierpliwość i czekam! Pozdrawiam gorąco KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo intrygujące opowiadanie i pewnie większość cieszy się, że Ula to Dobrzańska a nie np. Sosnowska. I moze o to jest skłócona z ojcem. I teraz nasuwa się pytanie, Ula odzyska pamięć, czy może Marek będzie rozkochiwał Ulę drugi raz. Ja jestem za tym drugim. Pięknie by było dwa razy zakochać się w Marku, prawda.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Intrygująca część i ta końcówka,już nie mogę się doczekać kontynuacji.Mam nadzieję że w następnej notce Ulcia sobie coś przypomni.Ciekawi mnie dlaczego Ulcia ma złe kontakty z ojcem.Czy Ulcia odzyska pamięć?Tak dużo pytań.Czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam GOZDI^.^

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowałaś mnie , co takiego mogło się stać że Ula nie utrzymuje kontaktu z ojcem, czyżby poszło o Marka i ich małżeństwo ? Szkoda Dobrzańskiego, ukochana żona nic nie pamięta, wspólnego życia, najlepszych momentów to musi być dla niego niesamowicie trudne. Mam nadzieję że Ula odzyska pamięć i będą żyli długo i szczęśliwie,Kiedy kolejna część, może w piątek ? Wiesz że ja jestem bardzo niecierpliwa, pozdrawiam B.

    OdpowiedzUsuń
  5. No kochana pojechałaś równo....Nie za dużo tych niewiadomych....
    Nie pozwól nam na wiercenie dziury w brzuchu ......kiedy cd..?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam, że przeszłość bohaterów wygląda tak, jak została przedstawiona w serialu, ale jednak nie wszystko jest tak samo, bo Ula jest skłócona z ojcem. Trudno mi sobie wyobrazić, że Ula i Józef nie rozmawiają ze sobą. Czyżby powodem był brak akceptacji dla związku z Markiem?
    Pozdrawiam: L

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dużo niewiadomych póki co :) Najbardziej intrygujące sa relacje Uli z ojcem a w zasadzie brak tych relacji. Szkoda oczywiście Marka, bo Ula pamięta nawet kwiatki, a jego nie :( ale no to tak bywa...mam nadzieje,ze nie każesz nam zbyt długo czekać na cd?
    Pozdrawiam serdecznie :) Magda M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielką niespodziankę nam sprawiłaś. Mam nadzieję, że te notki to taka zapowiedź Twojego powrotu. Bardzo nam Twoich tekstów brakowało. Jedna niewiadoma wyjaśniona- to Marek jest mężem, to pojawiła się nowa - co się stało z relacjami Uli z ojcem.
    Pozdrawiam i czekam na dalsze części. Sara

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne! Czyli to Marek, jest załamanym małżonkiem, który jest w bardzo trudnej sytuacji . Ma prawo być załamanym i bezradnym - po pierwsze, ukochana kobieta go nie pamięta, pamięta jakie kwiaty lubi, a nie pamięta jego! Mężczyzny, który ją kocha, który jest jej mężem, z którym żyła przez ostatnie lata. Po drugie, Ulka nie utrzymuje/nie utrzymywała kontaktów z ojcem, więc na pomoc teścia w tym, że potwierdzi jego wersję jej życiorysu - nie ma szans. Po trzecie, nie wiemy dlaczego Cieplak dopuścił do zerwania kontaktów z córką - jeśli zarzewiem konfliktu był Marek, to jest to jeszcze bardziej skomplikowane. Jak z tego wybrnąć? A jeśli Cieplak nie wybaczył Markowi intrygi - to trzeba będzie wszystko wyjaśnić, Ula może zareagować w każdą stroną - albo stwierdzić, że było i sprawa zamknięta, albo na nowo obudzą się w niej wątpliwości. A jeśli intrygi w ogóle nie było?! Jeżu ale zagmatwane to wszystko na razie. Dodatkowo wersja kłótni Uli z ojcem jaką zna Marek , może się bardzo różnić od wersji Cieplaka. A w tej sytuacji skoro Ulka nie pamięta tej kłótni, a kojarzy tylko dobre relacje z ojcem pewnie będzie teraz chciała się z nim spotkać - co w tej sytuacji powinien zrobić Marek? Jakie wyjście tu jest dobre? Żadne. Zawsze ktoś będzie cierpiał. Marek, bo jeśli Ulka nie odzyska pamięci może ją stracić, nie ma żadnej pewności że jeszcze będzie dobrze, może dla jej dobra pozwoli jej odejść i nie będzie walczyć!? Ulka, bo życie z czarną dziura, niewiedzą co się robiło przez ostatnich pięć lat, kim się było - jest przerażające. A skoro Ulka kompletnie nie pamięta Marka, nie zna jego imienia, nie wie nic - czy zaufa mu tyle żeby mu uwierzyć czy będzie taka odważna, zdeterminowana? Czy zechce wymazać wszystko definitywnie, nie próbując nawet sobie przypomnieć i zacznie wszystko od pogodzenia się z ojcem i etapu "sprzed" Marka. A może Markowi uda się zdobyć jej zaufanie, zaczną de facto od początku, że dopuści go do siebie, że będą potrafili rozmawiać i razem być, że Marek ją znowu w sobie rozkocha, że ona da mu szansę! Kurcze ile pytań, ile wątpliwości. Myślałam, że strata pamięci i walka o jej odzyskanie to największe wyzwanie, a tu się okazuje, że jest zdecydowanie gorzej. Marek jest naprawdę w trudnej sytuacji, może naprawdę wszystko stracić jeśli nie uda mu się uzyskać zaufania Uli. Sądziłam, że trudno będzie mnie zaskoczyć, nie pamiętam żeby u Ciebie gdzieś Cieplak nie utrzymywał z Ulą kontaktów a tu - znowu niespodzianka. Podoba mi się, czekam na więcej. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. uhuhuhu....wczoraj przeczytałam notkę i muszę przyznać, że relacją Uli z ojcem mnie zaintrygowałaś. Wiem jednak, że z pewnością pociągniesz to tak, żeby wyprostować wszystko, również to. Trochę filozoficznie - nic nie dzieje się bez powodu - również Uli amnezja - jestem przekonana, że wypłynie z tego DOBRO!. A i Marek zabiegający o względu Uli byłby uroczy :) pozdrawiam i liczę na Twoje krótkie komentarze :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Znowu zaskakujesz. Świetnie budujesz napięcie. Zgadzam się z poprzedniczkami, że największą zagadką są relacje Uli z ojcem, a właściwie to co się stało, że przestali utrzymywać kontakty. Czyżby to Marek był tutaj problemem? Mam nadzieję, że Ulka szybko odzyska pamięć i że będą jeszcze szczęśliwi. A jeśli Marek na nowo będzie ją musiał zdobyć będzie ciekawie. Czekam na więcej z dużą niecierpliwością. Uwielbiam Twoje opowiadania. Ania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, ze Cieplak jesli pojawi się w szpitalu to nie nakręci Uli przeciw markowi i nie wmówi jej ,że jest złym mężem.

    OdpowiedzUsuń
  13. a mi brakuje komentarzy Amicus ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi też :(. Ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze będzie normalnie. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wchodzę codziennie, a właściwie kilka razy dziennie, z nadzieją, że coś się pojawi. Amicus czekam! Ania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Amicus.Cieszę się,że piszesz.Szkoda ,że nie częściej.Trudno.Ciekawa jestem w jakim kierunku pójdzie to opowiadanie.Czy Marek będzie miał dość siły ,determinacji i cierpliwości,żeby walczyć o Ulę.Czy może będzie jak w piosence- "wyruszam w drogę,choć wszystko trzyma mnie tu...". Czy Ula tak całkiem mogła zapomnieć swoją miłość? .Intryguje mnie również to ,ze Ula nie utrzymuje kontaktów z ojcem.Jak widzisz mamy wszyscy bardzo dużo pytań, mam nadzieję (jak zwykle),że wkrótce pojawią się jakieś odpowiedzi. Czekam cierpliwie na cd. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń