B

wtorek, 21 lipca 2015

'Przypomnij mi' IV



- Ładnie tu – niepewnym krokiem weszła do holu, a następnie do salonu – Tak ciepło i przytulnie
- Sama urządzałaś – uśmiechnął się ujmująco – Może chcesz wziąć prysznic?
- Tak. Chętnie zmyję z siebie ten szpitalny zapach – wodziła wzrokiem po pomieszczeniu
- No to chodź – wyciągnął w jej kierunku dłoń, którą chwyciła – Zaprowadzę cię do łazienki i przy okazji oprowadzę po domu. Po lewej jest kuchnia, z holu jest wejście do garażu – wskazał na drewniane drzwi – I do łazienki. Wyjście do ogrodu i gabinet – powoli wszedł z nią na górę. Co prawda mięśnie zostały uruchomione dzięki intensywnym ćwiczeniom, ale wciąż była jeszcze słaba i szybko się męczyła – Tutaj jest pokój gościnny, łazienka, na końcu korytarza pokój jeszcze nie urządzony – miał ochotę powiedzieć dla naszego dziecka, ale nie chciał jej peszyć – A tutaj nasza sypialnia – otworzył drzwi do przestronnego pomieszczenia, na środku którego stało duże, małżeńskie łóżko – wejście do łazienki i obok garderoba. Mogę przygotować ci kąpiel, jeśli masz ochotę – widział, że odkąd tu weszli nieco się spięła
- Nie – odmówiła gwałtownie – prysznic wystarczy
- No dobrze. Pójdę zrobić sobie kawę. Masz na coś ochotę. Herbata owocowa? Lemoniada?
- Zdecydowanie kawa. Marzyłam już o niej w szpitalu, ale w takich placówkach zwykle mają paskudną – kiwnął głową
- A byłbym zapomniał, twój ręcznik jest pomarańczowy. Kosmetyki są w szufladzie po prawej stronie – gdy opuścił pomieszczenie wolnym krokiem skierowała się w stronę komody, ustawionej pod jedną ze ścian. Stało na niej kilka fotografii. Ich wspólne zdjęcia z jakiejś egzotycznej podróży i ze ślubu. Byli na nich szczęśliwi i zakochani. Ona była zakochana. Teraz Marek był dla niej kompletnie obcym człowiekiem. No może nie do końca obcym. W ciągu ostatnich dni wiele rozmawiali, troskliwie się nią opiekował. Ale wciąż był bardziej przyjacielem, niż życiowym partnerem. Podobał się jej jako mężczyzna. Był bardzo przystojny. Ale nie potraciła jeszcze żywić cieplejszych uczuć niż sympatia. Z zaciekawieniem rozejrzała się po garderobie. Dziesiątki eleganckich sukienek i sukni wieczorowych. Zwykle nie kupowała takich ubrań, a zawartość jej szafy ograniczała się do jednej małej czarnej i kilku luźnych, wakacyjnych sukieneczek. Najwyraźniej po ślubie zmieniła swój styl, albo wymagało tego od niej zajmowane stanowisko. Marek w końcu jej wspominał, że przed wypadkiem była dyrektorem finansowym w jego firmie. Gdy po kwadransie wyszła z łazienki przebrana z szare jeansy i zwykły, błękitny t-shirt, w którym zwykle robiła w domu porządki, Dobrzański kończył właśnie składać poszwę na kołdrę w kolorze kości słoniowej.
- Zmieniłem pościel. Będzie ci przyjemniej. Nie chcę cię krępować, dlatego przeniosę się do pokoju gościnnego – na jej twarzy wyraźnie malowała się ulga, choć próbowała ją ukryć. Nie dał się oszukać. Znał ją na wylot.
- Dziękuję – szepnęła – choć tak naprawdę nie miałam odwagi cię o to prosić
- Wiem. Chodź na dół kawa czeka – gdy postawił przed nią porcelanową filiżankę spojrzała na niego zdziwiona
- Piję czarną – podniósł na nią swój wzrok i westchnął niezauważalnie
- Jakieś pół roku temu przekonałem cię do wersji z mlekiem, ale jeśli chcesz zrobię ci nową – podniósł się z krzesła i chciał zabrać naczynie. Chwyciła jednak jego rękę, zatrzymując go
- Nie. Zostaw. Skoro piłam białą, to nie będziemy nic zmieniać. Może to właśnie ten smak pomoże mi wszystko sobie przypomnieć
- Bardzo bym tego chciał – szepnął spuszczając wzrok
- Uwierz mi, ja też. Widzę, jak bardzo się starasz – szybko zmienił temat
- Będę musiał jechać jutro na kilka godzin do firmy. Nie chcę cię zostawiać na cały dzień samej, ale wystarczająco długo radzili sobie beze mnie. Ojciec już nie daje rady wszystkiego dopilnować.
- Jasne. Dam sobie radę.
- Rozmawiałem z Adą. W piątek przylatuje do Warszawy. Chciałaby cię odwiedzić w weekend
- Skoro twierdzisz, że się przyjaźniłyśmy to nie mogę mieć nic przeciwko. Chciałabym spotkać cię z ojcem
- Rozmawiałaś o tym z panią psycholog? – wlepił w nią wzrok
- Tak. Powiedziała, że jeśli tego chcę to powinnam z nim porozmawiać
- Dobrze. Jeśli podasz mi jego adres, pojadę jutro wieczorem i z nim porozmawiam. Przedstawię sprawę i przywiozę go tutaj. Sama słyszałaś, co powiedział rehabilitant. Powinnaś teraz dużo ćwiczyć i się ruszać, a nie tkwić w aucie w korku. Zamówiłem bieżnię. Jutro powinni przywieźć. Ustawimy ją na tarasie.
- Dziękuję
- Nie masz mi za co dziękować – pokręcił głową
- Mam. Mogę na ciebie liczyć, troszczysz się o mnie
- To chyba normalne, gdy się kogoś kocha – odparł i próbując ukryć ból, który towarzyszył tym słowom zerwał się z miejsca i zaczął szukać produktów w lodówce – To na co masz ochotę na obiad?
- Zapiekanka z brokułami? – zapytali niemal równocześnie i roześmiali się
- Moja mama robiła najlepszą na świecie – odparła
- Nauczyłaś mnie robić ją według jej przepisu. Ocenisz, czy moja jest równie dobra – puścił oczko w jej stronę


Podjechał pod niewielki domek na przedmieściach Warszawy. Ostatni raz rzucił okiem na kartkę, którą rano dała mu Ula, upewniając się, że trafił pod właściwy adres. Przy furtce nie znalazł dzwonka, więc pchnął ją i ruszył wąską ścieżką w stronę drzwi. Kilka chwil później stanął w nich starszy mężczyzna
- Pan w jakiej sprawie?
- Marek Dobrzański – wyciągnął dłoń w kierunku Cieplaka – jestem mężem Uli – na we słowa Józef na krótki moment zamarł
- Nie wiedziałem, że moja córka wyszła za mąż – bąknął
- Dwa lata temu – wyjaśnił – Wpuści mnie pan? Chciałbym porozmawiać
Teść starał się być w stosunku do Marka przejmy, ale zachowywał wyraźny dystans. Dobrzański w skrócie opowiedział mu o wypadku, utracie przez Ulę pamięci i chęci spotkania. Z uwagi na późną porę umówili się na kolejny dzień.


- Witaj córeczko – oboje wyraźnie wzruszeni stanęli naprzeciw siebie – bardzo długo czekałem na to spotkanie
- Widocznie miałam jakiś powód do zaprzestania kontaktów z tobą – zmarszczyła nieco brwi – ale nie wracajmy do tego. Cieszę się, że cię widzę – przytuliła się do ojca. Dobrzański z pewnym niepokojem przyglądał się temu spotkaniu
- Zrobię kawę – rzucił i zniknął w kuchni. Cieplaki rozmawiali już dobre półtorej godziny. Wspominali dawne czasy, matkę Uli. Dobrzańska postanowiła, że gdy tylko będzie na siłach, razem z Markiem przyjadą na cmentarz w Wesołej. Opowiadała ojcu o długiej rehabilitacji, sesjach z psychologiem i troskliwiej opiece Marka. Dobrzański przysłuchiwał się wszystkiemu w milczeniu. Zagotowało się w nim dopiero, gdy z ust teścia padło imię Piotr
- Dopytuje się o ciebie. Wciąż utrzymujemy kontakt. Dzwoni raz na jakiś czas. Ostatnio nawet zaprosiłem go na kawę. Był w okolicy i postanowił zapalić znicz na grobie Magdy
- Mam nadzieję, że u niego wszystko w porządku – rzekła, przypominając sobie przystojnego lekarza, którego poznała w szpitalu, tuż przed operacją ojca. Przystojny kardiolog sprawdzał, czy pacjent z wadą serca może być poddany narkozie przed zabiegiem na kolano. Zaprzyjaźnili się, później spotykali poza szpitalem. Wszystko wskazywało na to, że zostaną parą. Na tym jej wspomnienia Sosnowskiego się kończyły.
- Wciąż się nie pogodził z waszym rozstaniem – Cieplak spojrzał na Marka, który w tym momencie zacisnął usta i pięść
- Najwidoczniej do siebie nie pasowaliśmy – odparła, ukradkiem obserwując reakcję męża na wspomnienia jej byłego chłopaka
- Piotr bardzo cię kochał i chyba wciąż kocha
- Ale ja kocham Marka – brunet posłał żonie zaskoczone spojrzenie. Ale w jego wzroku było coś jeszcze. Szczęście i nuta ulgi, że być może zaczęła sobie coś przypominać. Tymi słowami Ula skutecznie zamknęła ojcu usta w kwestii kardiologa. Choć prawda była taka, że w jej głowie kłębiły się setki myśli i pytań. Poruszyli jeszcze kilka nic nieznaczących tematów i Cieplak wrócił do domu zamówioną przez Marka taksówką.

- Zaczęłaś sobie coś przypominać? – usłyszała za sobą jego głos, gdy owinięta szczelnie kocem siedziała wieczorem na tarasie ich domu
- Nie – odparła – dlaczego pytasz?
- Myślałem – zaczął, ale szybko urwał – zresztą nie ważne
- Chodzi ci o to, co powiedziałam o nas ojcu, prawda? – domyśliła się, do czego nawiązuje. Lekko skinął głową – To, że nie potrafię dojść do ładu ze swoimi uczuciami, że tak naprawdę nie wiem, kim byłam przez ostatnie lata, że nie pamiętam naszego wspólnego życia, nie oznacza, że nie byłam z tobą szczęśliwa, że cię nie kochałam. Gdyby tak było przecież bym za ciebie nie wyszła – spojrzała na swoją obrączkę, którą dwa dni temu po raz pierwszy od wypadku założyła na palec - Mieliśmy jakieś miejsce, takie nasze, do którego lubiliśmy wracać?
- Tak - niewyraźny uśmiech pojawił się na jego twarzy, wywołany najwyraźniej wspomnieniami
- Daleko stąd?
- Jakieś dwadzieścia minut jazdy autem - odparł
- Zabierzesz mnie tam jutro? 

33 komentarze:

  1. Myślałam, że będzie jakaś kłótnia Uli i Józefa, a tu nic. Spokojnie sobie porozmawiali, zgodził się przyjechać itp. Nie do końca wiadomo co Józef miał do zarzucenia Uli i dlaczego nie rozmawiali ze sobą tyle lat. Trochę dziwne, że ojciec nawet nie wiedział, że jego córka jest już po ślubie. Zastawiam się jakie mają wspólne miejsce. Może Wisłę? Marek wyraźnie cierpi. Mam nadzieję na szybki powrót pamięci Uli. Żeby tylko Piotr tutaj nie zaczął kombinować i przekabacić Ulkę na swoją stronę.
    Pozdrawiam szczęśliwa, że napisałam pierwsza :)
    Andziok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kłótni nie ma, bo Ula bardzo chciała z ojcem się spotkać, a dodatkowo nie pamięta o co poszło w przeszłości. Stąd taka spokojna, rzeczowa rozmowa. O tym, dlaczego nie rozmawiali tyle lat jeszcze będzie, cierpliwości ;)
      rozbawiła mnie ta Twoja radość z bycia pierwszą :) w dobrym momencie weszłaś na bloga :D
      dzięki za wizytę. pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Wiesz jaka to radocha i frajda :D
      Dobrze ze zaczęłaś publikować w poniedziałki. Przynajmniej tydzień dobrze się zaczyna :D

      Usuń
  2. Cały czas zastanawiam się, dlaczego Ula zerwała kontakty z ojcem. Wykluczyłam jednak, że to przez Marka. W końcu, on go w ogóle nie zna. Józef dużo mówi o tym niewydarzonym doktorku... Może ich rozstanie było kością niezgody? Zastanawiam się, po co miesza jej w głowie? Ma męża a zachwala jakiegoś, w ogóle nie przystojnego konowała. Sorry, że tak on nim piszę. Ale jestem na niego uczulona. Był najbardziej irytującą postacią w serialu. Mam nadzieję, że Ula nie zmieni swojego sposobu myślenia. Skoro rozstała się z Piotrem to nie była z nim szczęśliwa, a skoro wzięła ślub z Markiem była szczęśliwa i kochała go. Mam nadzieję, że jej pamięć szybko wróci, może nie od razu, ale powoli i konsekwentnie. Chyba, że planujesz rozkochać ich na nowo i dopiero pamięć wróci? Czekam na następną notkę. Do poniedziałku?

    Pozdrawiam, UiM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym jeszcze będzie. Już niebawem, chyba w kolejnej notce, albo najpóźniej w VI rozdziale.
      'nie przystojnego konowała' ten zwrot rozłożył mnie na łopatki. Taki ostatni to ten Sosnowski jeszcze nie był ;) niektórzy wolą blondynów
      do poniedziałku! :)
      pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. serce wciąż bije:) Marek jest taki troskliwy, ale podziwiam i Ule, która nie straciła swojej stanowczości z czasów po przemianie (choć nie wiem, czy to jest tu istotne). Chyba chodzi o Piotra, którego Józef bardzo chciał mieć za zięcia, lecz Ulka skutecznie zamknęła mu usta. Jestem ogromnie ciekawa dalszych losów...ale że aż do przyszłego poniedziałku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spójrz na to z innej strony. Dziś już wtorek, to czekania zostało tylko 6 dni, a nie 7 ;)
      miło, że wpadłaś i skomentowałaś! :) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Obawiam się ,że zaczniesz macic z tym doktorkiem.Wiem,że nie może byc nudno i sielankowo,ale nie przeginaj,bo moje serducho klapnie.
    Dziwne,ale dlaczego ciągle trwamy przy sielance tych obojga.Przecież w naszym popapranym życiu są wzloty i wkracza np. znajomej,koleżanki sasiada,profesora/ki/ śmierć i to są wątki,których boimy się wplątać w życie tej dwójki. A one mogą zaważyć właśnie w tej amnezji,jak u mojej córki. Dziś wiem,że gdy dowiedziała się o śmierci profesorki....dostała wielkich oczu i ....no własnie detale sypała jak z rękawa.
    Ula zapewne przypomni sobie ucieczkę od Piotra i wtedy przeżywać będzie w długich przemyśleniach.Czyż mam rację...?
    Czekam o niesfornego poniedziałku. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od razu tam mącić :P
      Nie chcesz sielanki? Chyba przyspieszę publikację 'lekcji pokory' ;) Tam sielankowo nie będzie zdecydowanie.
      Czy masz rację? Powiem tyle - zimno ;)
      poniedziałki są fajne! :)
      pozdrawiam

      Usuń
  5. Amicus,
    Ula się stara, Marek się stara, ale tutaj potrzeba naprawdę dużo czasu albo prawdziwie mocnego bodźca, który pomógłby odzyskać Dobrzańskiej pamięć. Tylko co byłoby takowym przyczynkiem. Ula próbuje odciąć się od Piotra mówiąc, że kocha Marka. Jednak sama w to nie wierzy, nie wie tego, nie pamięta, chociaż, jak sama zauważa, obrączka i małżeństwo coś znaczą. Jestem niezmiernie ciekawa wyjazdu w tajemnicze miejsce. Czyżby Kaszuby? :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaszuby nie tym razem. Marek twierdzi, że to 20 minut drogi od ich domu. Musieliby chyba lecieć samolotem ;)
      pozdrawiam i dzięki za wpis

      Usuń
    2. Ach, no tak, zapomniałam o tych 20 minutach... To co, Wisła? :D

      Usuń
  6. Amicus, przeczytałam, ale ponieważ jestem wyjechana komentarz dużo dłuższy (bo jest o czym pisać), jak wrócę. Mam nadzieję, że to będzie jutro. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, co się odwlecze itd... ;) Wy cierpliwie czekacie na rozdziały, ja na komentarze. Musi być równowaga w przyrodzie ;) Pozdrawiam

      Usuń
    2. ... to nie uciecze ;).
      Nadrabiam zaległości i pytam: gdzie niby miało być gorąco w moich typach. Pytam, bo na razie błądzę jak zwykle. Co takiego zrobił ten psudo doktor w polo o czym my nadal nie wiemy (niestety!), a wie Marek (i ta wiedza to nic przyjemnego), Ulka (nie)pamięta, a Cieplak mam nadzieję, że też nie wie i dlatego się tak głupio zachowuje. Nadal mam nadzieję, że Józio skrzywdził córkę nieświadomie, a musiał ją skrzywdzić skoro nawet nie poinformowała go o ślubie. Z błahej sprawy, w takiej sytuacji Ulka na pewno chociaż poinformowałaby go po fakcie. A tu nic, przez lata nie wiedział co się dzieje z jego córką! Kurde co to za tatuś?! I przede wszystkim o co poszło, w sumie mniejsza o co - ważne, że przez lata Tatuś się gniewał, nie szukał kontaktu, nie wiedział czy żyje, jak żyje, z kim żyje - za to popijał kawkę z Polówką! Cokolwiek by się między nimi nie wydarzyło to jednak trochę przegiął. Podobnie jak zrobił to podczas spotkania - taktowny, jak cholera. Dobrze, że Ulka nie uległa jego bezczelnym zachwytom nad Polo i postawiła sprawę jasno, mimo że ciut nagięła rzeczywistość. Czym dała nadzieję (jak się na razie okazuje płonną) Markowi. Tym prostym zdaniem sprawiła ogromną radość i chociaż na razie to tylko słowa nie poparte żadnymi czynami, ale dużo znaczą. Marek naprawdę jest w sytuacji bardzo trudnej, żona którą kocha, a którą podejrzewam Polo mocno zranił - jego nie pamięta, nie pamięta ich życia, domu która sama urządzała, ich ślubu! Ale na szczęście Ulka mu wierzy i ufa, co jest bardzo ważne, nie broni się przed jego dotykiem - jasne, że nie wszystko od razu, ale małymi krokami, to zaufanie pozwoli jej lepiej Marka poznać. A, że on jest rewelacyjny to inna inszość. Kochający, troskliwy, cierpliwy, domyślny!!! Może wspólny dom, śniadania i kolacje, spacery i podróże otworzą tą zamkniętą furtkę w jej pamięci. Cieplakowi może już podziękujmy, niech się zajmie parzeniem kawy dla Polo a nie córką i jej mężem. W sumie ten brak zainteresowania z jego strony wszystkim dobrze zrobi. Nadal wierzę, że pamięć wróci, że będą szczęśliwi, że pokażesz nam jeszcze wiele ich wspólnych, szczęśliwych przeżyć - tak z przeszłości, jak i teraz w tych trudnych chwilach - nie męcz ich za długo. Pozdrawiam :).

      Usuń
    3. Uważam, że Wasz błąd polega na tym, że patrzycie na mojego Józefa z perspektywy tego serialowego, który był dobry, ciepły i stawiał dobro dzieci na pierwszym miejscu. Mój jest nieco inny. I o ile wcześniej również miał z córką dobry kontakt, to później zachował się tak, jak cudownemu ojcu zdecydowanie nie wypada.
      Ulka ufa mimo wszystko... gdybym napisała, że nie chce wrócić do ich wspólnego domu, że się boi obcego mężczyzny, że chce zamieszkać u rodziny bliższej lub dalszej, że nie chce się z Markiem widywać póki nie odzyska pamięci, to byście mnie chyba zlinczowały za znęcanie się nad Dobrzańskim ;)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    4. Akurat według mnie serialowy Józef był przegięty w drugą stronę. Jego troskliwość chwilami była aż mdła i denerwująca - ale to moje zdanie. A na tego Cieplaka patrzę po prostu jako na ojca - nie wiem, co musiało się stać, że na lata zaniechał kontaktów z córką i nie interesowało go co się z nią dzieje. Nie chciał z nią rozmawiać, staram się zrozumieć, ale nawet przez znajomych, dalszą czy bliższą rodzinę, nie próbować się dowiedzieć, co się się z nią dzieje? Wykreślił ją z życia dlaczego? A może ona jego, ale nawet jeśli - to i tak powinien szukać z nią kontaktu! W końcu to ojciec. A może rola Polo tu była decydująca. I tu też patrzę przez pryzmat ojcostwa, jeśli stanął po stronie Polo zamiast córki, jego postawa jest nie do zaakceptowania! Ale to się pewnie wyjaśni w kolejnych częściach.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. w kolejnej. Rozdział V ;)

      Usuń
  7. Trochę jest lepiej Ula wraca do domu, czyli ze zdrowiem fizycznym już prawie dobrze. Nadal niestety w pamięci luki. Ale mam nadzieję, że i tu powoli wszystko wróci do normy. Fajny troskliwy Marek. I spotkanie z Cieplakiem, które niestety niewiele wyjaśniło, chociaż mam pewne typy. Zobaczymy czy się potwierdzą. Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem bardzo ciekawa czy dobrze obstawiasz :)
      lubimy takiego Marka ;)
      dzięki za wpis. pozdrawiam

      Usuń
  8. Coś mi się wydaje , że rozstanie Uli z Piotrem było powodem kłótni z ojcem, pewnie Cieplak chciał mieć swojego zięcia , a Ula się sprzeciwiła, tylko co zrobił Piotr , że ona go zostawiła, nadal wszystkie pytania pozostają bez odpowiedzi, wróć jej pamięć, bo aż przykro czytać o takim sponiewieranym Dobrzańskim, pozdrawiam B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w kolejnej notce się wszystko wyjaśni dzięki pewnej osobie ;) i będziecie wówczas mogły wieszać psy na Piotrusiu do woli :D
      jakby pamięć tak szybko wróciła to opowiadanie musiałoby się skończyć na V rozdziale. Zresztą może nigdy nie wróci i zaczną życie od nowa. Wzajemne poznanie, zakochanie, świadoma decyzja o wspólnej przyszłości... Co TY na to?
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Czy osobą która naświetli Uli wszystko będzie Ada ? Nie mam nic przeciwko ponownemu zakochaniu pod warunkiem że to będzie MD. B

      Usuń
  9. Bardzo mnie ciekawia relacje Uli z ojcem, ale podejrzewam,ze chodzi tu o Piotra :) pewnie Józef był jego zwolennikiem ;)) ciesze sie,ze Marek jest wytrwały, ale na pewno jest mu bardzo ciezko ...Moze ta Wisła obudzi w Ulce wspomnienia? :) Czekam na cd.
    Pozdrawiam ;) Magda M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy ja mówiłam coś o Wiśle? odejdźcie od serialowego schematu ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  10. Nie mogę się doczekać kiedy Ula odzyska pamięć. To musi być straszne, być obdartym ze wspomnień, uczuć, osobowości. Mam nadzieję, że Józef nie będzie mącił.
    Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może nigdy nie odzyska? Takie przypadki też się zdarzają, gdy de facto trzeba życie zaczynać od nowa.
      pozdrawiam i dziękuję za wizytę :)

      Usuń
  11. Witaj Amicus, po pierwsze muszę się usprawiedliwić, że dopiero dziś komentuję, ale to nie dlatego, że się nie daj Bóg wykręciłam - nie, nie (NEVER). To przez te cholerne burze, które odchodząc zabrały ze sobą internet na trzy dni :(. To była duża strata. A po drugie to mi się podoba, ale nadal liczba niewiadomych się nie zmniejsza! Zlituj się wreszcie nad nami. A i stworzyłaś znowu fantastycznego Marka, tylko miej litość. Ile jeszcze każesz mu czekać i cierpieć. Ulka też jest fajna taka normalna, bez fochów, humorów i na dodatek nie pozwala tatusiowi sobą manipulować - przynajmniej na razie i mam nadzieję, że to akurat pozostanie niezmienne na dłużej. Czekam na kolejne dane :). Pozdrawiam Cię serdecznie. Uważaj na burze, bo są złośliwe. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KaEm, nigdy nie mów nigdy! ;) Przypuszczałam, że mogłaś wyjechać na urlop, w końcu teraz okres wakacyjny i rzeczywiście komentujących bywa mniej, a tutaj taka przyziemna sytuacja. XXI wiek, bez sieci jak bez ręki i pomyśleć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu zdecydowana większość ludzi w Polsce nie miała nawet telefonu stacjonarnego.
      Niech pocierpi za to, że w innych opowiadaniach nie był kryształowy :D
      Burz nie znoszę. Ostatnio przed jedną udało mi się uciec w ostatniej chwili. Jak dojechałam do domu to rozpoczął się prawdziwy spektakl piorunów. w domu miałam tak jasno, że bez zapalania światła można było igłę znaleźć.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Witaj Amicus,po raz setny muszę napisać,że bardzo się cieszę bo wraca normalność.Opowiadanie super, Marek boski,Ulka taka zwyczajna ulkowata..Tylko tej sielanki jakoś tak nie kumam. Świat im stanął do góry nogami,oboje są zagubieni i nieszczęśliwi. Mam jednak nadzieję ( jak zwykle),że też wrócą do normalności czyli do siebie.Dalej nie mam pojęcia ,co było powodem zerwania kontaktów między Ulą a jej ojcem. Jednak wydaje mi się ,że Cieplak nie błysnął jakoś dobrym wychowaniem (nazwę to w ten sposób),opowiadając w obecności męża swojej córki takie bzdety o jej byłym.Pozdrawiam i czekam na cd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Wy tylko o tym Józefie i Ulce. Zapowiadam więc oficjalnie, że wszystkiego dowiecie się z kolejnego rozdziału :) No cóż...zwykle to Hela bywała bezczelna w swoim zachowaniu. Przyszedł czas na Józia. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  13. Amicus opowiadanie wyborne.Cieszę się że między Ulcią a jej ojcem nie doszło do kłótni.Ciekawi mnie o jakie miejsce chodzi.Coś za dużo sielanki w tym opowiadaniu,co zastanawia.Czekam na kolejne notki
    Pozdrawiam GOZDI ^.^

    OdpowiedzUsuń