B

wtorek, 3 lutego 2015

'Kłótnia' miniaturka 1/2



W gabinecie prezesa firmy Febo&Dobrzański, który wciąż zajmowała, trwała zaciekła dyskusja.
- Ale kochanie, my naprawdę nie mamy czasu na szukanie nowej agencji – westchnął Marek, który w głębi duszy miał już serdecznie dość marudzenia Uli. Jej zachowanie było co najmniej dziwne, a przedstawiane stanowisko nie było podparte sensownymi argumentami. Po prostu uważał, że się uparła i za wszelką cenę chce przeforsować swoje stanowisko. ‘Kobiety czasem tak mają’ powtarzał w myślach.
- Zlecę to Ani. Jest na tyle bystra, że szybko znajdzie coś odpowiedniego – rzekła stanowczym głosem i wróciła do analizowania ostatniego raportu. Wolała skończyć tę dyskusję jak najszybciej, gdyż czuła, że zmierzona ona w niewłaściwym kierunku.
- Z pewnością nic lepszego i tańszego – przekonywał lekko zirytowanym głosem. Znała ten ton – Ja się znam na tym troszeczkę lepiej
- Ooo, w to nie wątpię – czyżby wyczuł nutę ironii? Za wszelką cenę próbowała nie wybuchnąć i nie wygarnąć mu, co o nim myśli w tej chwili.
- Powiedz mi, o co ci chodzi tak naprawdę? – stanął nad jej biurkiem i wlepił w nią wyczekujące spojrzenie – Twarz kolekcji mamy wybraną, pokaz za niecały miesiąc, a ty zamierzasz dokonywać rewolucji? - kompletnie jej nie rozumiał. Po co sobie utrudniać, skoro ten etap przygotowywania pokazu mieli zamknięty
- Nie mamy wybraną, tylko ty ją wybrałeś – zauważyła przytomnie nie odrywając wzroku od kartki papieru
- Bo jest najlepsza. Była już twarzą ‘FD Summer’. Ludzie ją znają, lubią, kojarzą z naszą firmą – wyliczał
- Czasami dobre są zmiany – spojrzała na niego w taki sposób, by dać mu do zrozumienia, że chce zakończyć tę dyskusję. Bez efektów.  
- Możemy z nią negocjować dobre warunki. Ma świetne nogi, ładny uśmiech – rzekł obojętnym tonem, a mimo to w niej wzmagała agresja. ‘Koneser’ – przemknęło jej przez głowę, a przed oczami stanęły jej obrazy, których nie chciała pamiętać. On i ona podczas przygotowywania kolekcji. To były pierwsze miesiące jej pracy w FD. Sesja, wybór modelki i jego wzrok znawcy i łowcy, który dosłownie pożerał te puste kukły - jest blondynką, co będzie się dobrze komponować z kolorystyką kolekcji – coraz trudniej było jej panować nad sobą
- Taaa, rozumiem, że osobiście zamierzasz negocjować – rzekła z wyczuwalną kpiną - Teraz jest Sara, wcześniej była Domi, którą też wybrałeś osobiście po bardzo kameralnym castingu – słysząc te słowa roześmiał się nerwowo i podrapał się w tył głowy.  
- Ty mnie o coś podejrzewasz? – pierwsze zdenerwowanie ustąpiło miejsca zdumieniu
- A powinnam? – spojrzała mu prosto w oczy. Zaśmiał się gorzko. Jej wciąż przed oczami stał obrazek sprzed godziny. Wracała właśnie z bufetu. Mijając konferencyjną odruchowo spojrzała w bok, zastanawiając się, czy Dobrzański skończył już spotkanie z kontrahentem. Z Makulskim skończył, ale najwyraźniej teraz wziął się za negocjacje z Pati Hyć. Długonoga brunetka opierała się o kant blatu i stojąc zdecydowanie za blisko jej partnera, bawiła się jego krawatem. Marek nie był tym specjalnie przejęty. Wydawało się, że wręcz przeciwnie. W pierwszej chwili miała ochotę tam wejść, ale stwierdziła, że nie może i nie chce pilnować go na każdym kroku. Niezauważona wróciła do swojego gabinetu.
- Rozumiem, że za dawne błędy będę na cenzurowanym do końca życia – był rozgoryczony. Nie miała prawa. Nie dał jej powodu – Zamierzasz teraz kwestionować każdą moją decyzję odnośnie współpracujących z nami modelek, wyboru twarzy kolekcji? – zmarszczył brwi i splatając ręce na torsie spojrzał na nią wyczekująco
- Te, przy których będziesz tak gorliwie obstawał, tak – rzekła zdecydowanie i obrzuciła go wściekłym spojrzeniem. Nie mogła pojąć dlaczego on nie potrafi i nie chce postawić się na jej miejscu. Dlaczego nie stara się jej zrozumieć – Ty się nawet przez chwilę nie zastanowiłeś, co ja czuję – rzekła oskarżycielsko – Co będę czuła, gdy będę współpracowała z tym tabunem twoich kochanek
- Byłych kochanek – wtrącił się ostrzej, niż zamierzał, ale zignorowała jego słowa
- Gdy przez korytarz będą przewijać się te same twarze, które wielokrotnie widziałam w twoim gabinecie, a co gorsza na twoich kolanach – rzekła patrząc na niego z bólem – Przecież były dziesiątki takich sytuacji, gdy cię nakrywałam na zdradzie. Zapomniałeś już? Wiem o wielu i domyślam się, o jak wielu nie wiem. I chyba nie chcę się dowiedzieć, dlatego zamierzam rozpocząć współpracę z agencją, która do tej pory nie miała styczności z FD, z którą ty nie miałeś styczności – rzekła dobitnie - bo ja po prostu sobie nie potrafię z tym poradzić – zakończyła swój monolog. Stał niewzruszony próbując przetrawić jej słowa. W końcu się odezwał
- Wydaje mi się, że troszeczkę przesadzasz, a ja nie zamierzam cię całe życie przekonywać, że nie jestem wielbłądem. Jesteś gorsza, niż Paulina, ale ona chociaż miała powody – rzucił pod nosem na odchodne i szybko opuścił jej gabinet. Zabolało, oj zabolało. ‘Ja chyba też mam’ szepnęła cicho. Wypuściła głośno powietrze i ukryła twarz w dłoniach. Może i nie powinna tak na niego naskakiwać. W zasadzie mogła się zapytać, o tę sytuację z konferencyjnej. Zobaczyć co ma do powiedzenia. Bardzo szybko wydała na niego wyrok. Z drugiej strony on nie miał powodu porównywać jej do panny Febo. Dzielił je rów mariacki, jakby to ujęła Violetta. Postanowiła, że tego dnia musi odpocząć i się zresetować. Ostatnie miesiące były dla niej mordercze. Praca, praca i jeszcze raz praca. Była przemęczona, a przez to rozdrażniona. Mało sypiała. Spędzała nad dokumentami po dwanaście godzin dziennie, przez pięć dni w tygodniu. Jeśli nawet nie w firmie, to zabierała robotę do domu. Co prawda FD Gusto okazało się hitem, ale firma nadal nie wyszła w pełni z kryzysu, a ona szukała najkorzystniejszych rozwiązań, by pomnożyć zyski. Weekendy poświęcała rodzinie lub Markowi, który kategorycznie domagał się jej obecności chociaż w te dwa dni. Te ciągłe podróże między firmą, Rysiowem, a mieszkaniem Marka zaczynały ją wykańczać. Wreszcie sześć tygodni temu przeniosła się do Dobrzańskiego na stałe. Przeprowadzka również dała jej się we znaki, chociaż z rodzinnego domu zabrała jedynie dwa kartony i dwie walizki. Uporządkowanie rzeczy, zorganizowanie życia na Siennej, to wszystko wysysało energię. Potrzebowała relaksu, chwili tylko dla siebie. Postanowiła, że oderwie się od rzeczywistości właśnie dzisiaj. Zresztą i tak nie chciała po pracy wracać do domu, by nie nastąpił ciąg dalszy awantury. Nie miała na to siły i ochoty. Podniosła słuchawkę telefonu i wybrała trzycyfrowy numer – Viola, wpadnij do mnie na chwilę.

Dochodziła siedemnasta, gdy zaczęła zbierać swoje rzeczy. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów miała wyjść z biura o czasie. Normą stało się, że wychodziła wraz z Markiem ostatnia, ale nie dzisiaj. Na dzisiaj miała plany. Kubasińska zareagowała z takim entuzjazmem na jej propozycję, że o mało nie rzuciła się jej na szyję. Trochę się obawiała pozostawienie wyboru lokalu Violce, ale ostatecznie stwierdziła, że raz na jakiś czas może pozwolić sobie na szaleństwo. Wyłączała właśnie komputer, gdy usłyszała ciche pukanie, a w drzwiach pojawił się Dobrzański. Był ostatnią osobą, z którą chciała rozmawiać przed wyjściem.
- Możemy porozmawiać? – zaczął, siadając na fotelu
- Nie bardzo, trochę się spieszę – odparła, chowając do torebki telefon
- Ula, chciałem cię przeprosić, za to, co powiedziałem wychodząc – splótł nerwowo palce i chrząknął – Ale może faktycznie masz rację. Porozmawiamy o tym w domu. Daj mi pięć minut, spakuję się tylko – już chciał wychodzić, gdy zatrzymały go jej słowa
- Ale ja nie wracam z tobą – spojrzał na nią przerażony. ‘No chyba nie zamierza wrócić do Rysiowa przez pierwszą, lepszą sprzeczkę’ – Jestem umówiona – ulga, wielka ulga, choć i zaskoczenie
- A z kim, jeśli mogę zapytać oczywiście – chrząknął zirytowany. Nawet nie próbował maskować zazdrości
- Z Violettą. Idziemy razem do klubu – powiedziała to tak, jakby właśnie mu komunikowała, że woli dżem malinowy, a nie wiśniowy, jakby to wyjście do klubu było oczywistą oczywistością
- Aha – kiwnął głową potakująco, nim przyswoił treść jej słów – Dokąd? – chciał się upewnić, czy aby na pewno się nie przesłyszał
- Do klubu – spojrzała na niego z satysfakcją – potańczymy, poplotkujemy, powygłupiamy się. Ty masz swojego squasha, siłownię, Sebastiana, mecze i piwo, a ja cały czas albo siedzę w pracy, albo nad papierami w domu. Też mi się należy chwila wolnego, także nie czekaj na mnie z kolacją – jak gdyby nigdy nic wyminęła go i skierowała się jeszcze na chwilę do bufetu. W sekretariacie natknął się jeszcze na Violettę, która pośpiewując pod nosem kończyła malować paznokcie na wściekły róż
- Słyszałem, że idziecie do klubu – zagadnął
- Ano! – opowiedziała mało inteligentnie cała podekscytowana – Uleńka zaproponowała. Będzie mega zabawa. Wybrałam najlepszą miejscówkę w mieście – paplała
- Proszę cię uważaj na nią – rzekł z wyraźną troską – Ona ma bardzo słabą głowę.
- Spoko Mareczku, ze mną  nie zginie – puściła mu oczko i dmuchając na paznokcie pospiesznie złapała torebkę – Ciao!

Violetta zaplanowała ten wieczór bardzo starannie. Najpierw fryzjer i wizyta u kosmetyczki, później szybka sałatka lub inne danie fit i wreszcie wizyta w klubie ‘Fame’. Kilka razy była z Sebastianem w 69, ale jakoś to miejsce ją nie przekonywało. Wolała znaleźć coś innego i znalazła. Z opinii na forum dowiedziała się, że to świetna miejscówka z pysznymi drinkami i fajną muzyką. Co prawda chciała jeszcze w międzyczasie podjechać do domu by się przebrać, ale Ula kategorycznie zaprotestowała stwierdzając, że sukienki, w które były ubrane mogą się nadawać również do tańca. Pani Cieplak za wszelką cenę starała się uniknąć wizyty w domu i kolejnej konfrontacji z Dobrzańskim. Owszem przeprosił, może i widziała w jego oczach skruchę, ale mimo to nie zamierzała rezygnować ze swoich planów. Może tym wieczorem chciała się trochę na nim odegrać? Gdy ona będzie się świetnie bawić, on będzie siedział w domu, zagryzając zęby z zazdrości. Przynajmniej miała nadzieję, że tak będzie. Nigdy nie przepadała za strumieniami alkoholu i głośną muzyką, ale stwierdziła, że niczego teraz tak nie potrzebuje jak beztroski i tańca. A alkohol? ‘Nikt nie powiedział, że od razu muszę się upijać’

- Ula – spojrzała na przyjaciółkę zaniepokojona Kubasińska, gdy ta zamawiała kolejnego drinka z palemką – chyba ci już wystarczy
- No nie przesadzaj – roześmiała się – zabawa się dopiero rozkręca – upiła kilka łyków i ruszyła na parkiet – no chodź! – wyciągnęła przyjaciółkę na parkiet. Violetta starała się zachować resztki zdrowego rozsądku. Początkowo miały zamówić tylko po jednym drinku i skupić się na zabawie, ale z upływającym czasem Ula stawała się coraz bardziej beztroska i odważniejsza w swoich poczynaniach. Dotąd spokojna pani prezes pod wpływem procentów zamieniła się w duszę towarzystwa. Blondynka mając w pamięci słowa Marka starała się hamować zapędy Cieplakówny, ale ostatecznie machnęła ręką i ruszyła do tańca.

Dobrzański nie mógł sobie znaleźć w domu miejsca. Próbował oglądać jakiś mecz, ale po kwadransie stwierdził, że i tak bez sensu gapi się w ekran, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jakie drużyny grają. Był wściekły na siebie, ale i na Ulkę za tę poranną kłótnię. Był też wściekły na Sebastiana, że pojechał odwieźć matkę do sanatorium. ‘Gdyby był na miejscu Violka siedziałaby z nim w domu, a nie latała z Ulką po klubach!’ prychnął pod nosem. Dochodziła dwudziesta trzecia, a jego ukochana najwyraźniej nie miała zamiaru wrócić do domu przed północą. Niespełna pół godziny później rozdzwoniła się jego komórka. Miał nadzieję, że to Ula z prośbą, by po nie przyjechał, z informacją, że chce już wracać do domu, do niego. Na ekranie ujrzał imię swojej byłej sekretarki.
- Cześć Viola – odebrał zaskoczony jej telefonem – Wracacie już?
- Nie bardzo. Chyba Ulka mi się zgubiła – próbowała przekrzyczeć głośną muzykę. W pierwszej chwili roześmiał się, myśląc, że Kubasińska znów zaczęła wymyślać swoje niestworzone historie. ‘Najwyraźniej jej też odrobina alkoholu szkodzi’.
- Violetta, ja bardzo cię proszę, nie wygłupiaj się – z trudem się uspokoił – Jedziecie już? – dociekał
- Ale ja mówię poważnie. Tańczyłyśmy. Jest sporo ludzi. Mnie wyciągnął do tańca jakiś koleś. Ulka tańczyła z innym no i teraz nigdzie jej nie widzę – darła się do aparatu. Marek zerwał się na równe nogi.
- Który to klub? – zapytał pospiesznie szukając kluczyków od auta
- Co?? Strasznie słabo cię słyszę. Coś przerywa… Marek?
- Gdzie jesteście? – warknął będąc już na klatce, kompletnie nie zwracając uwagi, czy obudzi sąsiadów
- W Fame – odpowiedziała. Rozłączył się bez słowa.

Nie zważając na palącą przed klubem grupkę osób i ewentualnych ochroniarzy zaparkował przy samym wejściu i niemal wpadł do środka. Dobrze, że uniknął dyskusji w bramkarzami. Kubasińska czekała na niego przy szatni.
- Szukałaś jej? – spojrzał na nią wściekły, a jednocześnie przerażony. Czuł, że ten ich wypad do klubu nienajlepiej się skończy.
- Próbowałam znaleźć ją w tym tłumie, ale nigdzie jej nie widzę – stres spowodował, że procenty szybciej się niwelowały. Wyminął blondynkę i ruszył w stronę głównej sali. Stanął przy barierce i obrzucił uważnym wzrokiem tańczące kilka metrów niżej dziesiątki osób.
- W łazience sprawdzałaś?
- Byłam w damskiej przed telefonem do ciebie – nerwowym ruchem zaczesała włosy do tyłu. Zbiegł na dół i przeciskając się przez zgraję bawiących się ludzi zaczął dotarł do ciemnych i wąskich korytarzy oświetlonych jedynie słabym, niebieskim światłem. Jeden, prowadzący najpewniej na zaplecze był pusty, kolejny również. Z następnego, prowadzącego, jak wskazywała strzałka do damskiej toalety, wpadły wprost na niego trzy wstawione dziewczyny, który na jego oko nie były jeszcze pełnoletnie. Jedna z nich nawet coś do niego powiedziała, trzepocząc rzęsami, ale szybko je wyminął, nie zaszczycając ich nawet spojrzeniem. Dotarł do kolejnego, oddalonego najbardziej od sali głównej. ‘Pieprzone labirynty’ przeklinał w myślach podziemia klubu. 69 był pod tym względem dużo mniej skomplikowany. W połowie jego długości dostrzegł całującą się parę. Podszedł do nich szybkim krokiem. I stanął niemal tuż obok, dopiero teraz dostrzegając, że dziewczyna jest ruda. Odetchnął z ulgą. Jej partner odrywając się od jej ust posłał Dobrzańskiemu wściekłe spojrzenie. ‘Zgubiłeś coś frajerze? Wypad stąd!’. Rzucając krótkie ‘sorry’ oddalił się. Pospiesznie analizował, gdzie ona może być. Był pewny, że nie wyszłaby stąd zostawiając Violkę bez słowa. Patrząc na lekko zawianą Kubasińską miał niemal pewność, że Ulka jest w podobnym, jak nie gorszym stanie. Już miał wracać do czekającej na niego na górze Violetty, gdy na końcu wąskiego przejścia dostrzegł schody prowadzące w dół. Podbiegł w tamtym kierunku i stanął jak wryty. Jego dziewczyna namiętnie całowała się z jakimś przypakowanym kolesiem, którego dłonie znajdowały się na jej pośladkach.  Dobrzańskiego trafił szlag!
- Zostaw ją! – krzyknął podchodząc bliżej i odepchnął mężczyznę.
- Odwal się koleś – burknął postawny blondyn, o twarzy, której nie powstydziłby się niejeden kryminalista – Poszukaj sobie innej panny
- Powiedziałem zostaw moją żonę w spokoju –  dopiero, gdy Dobrzański pociągnął ją za rękę w swoją stronę dostrzegła go
- Maaaareczek? Faajnie, że jesteś. Zatańczymy? – jak gdyby nigdy nic rzuciła mu się na szyję.
- A to sorry – blondyn podniósł ręce w obronnym geście i szybko się zmył. Spojrzał na Cieplak wściekły, a jednocześnie zdumiony stanem, do jakiego się doprowadziła. Ledwie trzymała się na nogach. Niewiele myśląc wziął ją na ręce i ruszył w kierunku wyjścia. Ufnie wtuliła się w niego.

21 komentarzy:

  1. Amicus rozpieszczasz nas, ale bardzo się cieszę, Ulka nieźle dała czadu ciekawe co zrobi Dobrzański jak to rozwiążesz? Ale dobrze mu tak, taki kubeł zimnej wody przyda mu się, kiedy możemy liczyć na cd?pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A to niespodzianka. Kolejna miniaturka, chyba ,że przegapiłam zapowiedź. Ula pijana ,oj jutro główka będzie boleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niespodzianki są fajne ;)
      oj będzie, będzie... i to właśnie jutro ;)

      Usuń
  3. O kurde!!! Jeżu malusieńki! No, no, no. Mimo zmęczenia tym tygodniem to jest kolejny super dzień. Nie ma to jak wrócić padniętą i zobaczyć coś takiego. Proszę, proszę znowu Ula nawywijała tym razem trochę bardziej a ciąg dalszy dopiero nadejdzie (kiedy?). Plisss jutro? Koniec kryształowej Uli w tym tygodniu :D. Chcąc się odegrać na Marku za jego zachowanie i słowa zaszalała, pytanie czy Marek to zrozumie. Wierzę, że tak. Zazdrość uzasadniona czy też nie to jednak zły doradca. Dobrze, że chociaż Viola zachowała zdrowy rozsądek. Na dziś tyle bo padam. Dzięki wielkie. Pozdrawiam. KaEm.
    PS. Na majla odpowiem jak będę w stanie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jutro też będziesz miała dobry dzień ;) Kiedyś już zapowiadałam, że to Marek będzie tą stroną bardziej pokrzywdzoną... więc jest ;) chciałyście to macie ;)
      jutro!
      pozdrawiam

      Usuń
    2. A myślałam, że dobre dni w tym tygodniu są niemożliwe. A tu co jeden to lepszy ;). Dzięki. Eee, ale nie krzywdź Marka tak bardzo ;).
      Do jutra. KaEm.

      Usuń
  4. Wow, tego się nie spodziewałam, w ogóle się nie spodziewałam czegoś nowego, a tu taka niespodzianka. Zastanawia mnie czy Marka łączyło coś z ta modelką, czy to jakieś nieporozumienie. Będzie mega kac :D Ciekawe czy będzie pamiętać w ogóle co robiła :) Mareczek zazdrosny o żonkę :P Pozdrawiam, UiM

    PS: Błagam daj mi odpowiedz na pytanie czy Marka łączyło coś z tą modelką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam do czytania kolejnej cześci już jutro ;)
      i nie o żonę. Tak tylko powiedział. Sa po prostu parą

      Usuń
    2. Już nie mogę się doczekać. To z żonką napisałam tak z przekąsem :D Pozdrawiam, UiM

      Usuń
  5. no, no, no... to jedyne słowa, które aktualnie przychodzą mi do głowy...Ula-opanowana, rozsądna i wierna,,,hehehe. Ciekawe jak się będzie czuła rano??? :) czyżby chciała coś udowodnić Markowi, ehh, chyba nie...ale raczej na pewno nie wie jak "obsługiwać" alkohol ;) spokojnej nocy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niektórym alkohol szkodzi w nieco większych ilościach... Można pić, ale warto pić z umiarem, tak by kontrolować siebie i otoczenie. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Kolejna miniaturka,Amicus chyba czytasz mi w myślach :)
    Bardzo zaskakująca,nie spodziewałam się po Ulci czegoś takiego.Ciekawe co będzie rano,jak Ulci dojdzie do ciebie.Jaka będzie reakcja Mareczka.Ale fajnie czasem poczytać że Mareczek jest zazdrosny o Ulcie. Czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam GOZDI ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po prostu uważnie słuchuję się w Wasze prośby ;)
      Kiedyś zapowiadałam, że pojawi się coś, gdzie Ula nie będzie święta, a to Marek będzie tym bardziej pokrzywdzonym... oto i ona!
      cd jutro! już teraz zapraszam!

      Usuń
  7. Mówię i mam! Dziękuję :). No i mamy zdecydowanie niekryształową Uleńkę. A kłótnia to się chyba dopiero szykuje. No cóż głowa będzie boleć, wyrzuty sumienia się pojawią, ciekawe czy pamięć nie zawiedzie. Oj ciężki dzień przed nią. Przed nimi. Muszą sobie wiele wyjaśnić, wiele zrozumieć i zapomnieć. Są razem, razem mieszkają, budują coś trwałego, niby wyjaśnili sobie przeszłość, wybaczyli błędy ale nie zapomnieli. Zwłaszcza Ulka nie zapomniała przeszłości, szczególnie tej z początku ich znajomości. Jest zazdrosna wciąż bardzo zazdrosna, chyba Markowi do końca nie ufa, nie wierzy a jednocześnie boi się zapytać, wyjaśnić. Czyżby wiedziała, że jej zazdrość jest bezzasadna i na dodatek wpływa negatywnie na ich pracę. Albo jest zbyt dumna żeby się przyznać. Pomna wielu sytuacji z przeszłości nie ocenia racjonalnie tego co jest - tylko dorabia sobie różne historie. Widzi to, co chce widzieć. Nie dostrzega tego, że Marek naprawdę się zmienił, że jest tylko ona i że nie ma powodów do zazdrości. Musi sobie zdać sprawę, że Marek jest przystojnym facetem obok którego ciężko przejść obojętnie, zwłaszcza zdeterminowanym modelkom. A on też nieopatrznie, niby w żartach chwali ich walory, co tylko potęguję jej zazdrość i determinację żeby go z nimi rozdzielić. W sumie słusznie walczy o swojego faceta i swoje szczęście. Ale czarę goryczy przelewa porównanie Uli do panny Febo. Mareczek pojechał po bandzie, ciut za mocne porównanie. Trochę się wkurzył, że mu nie ufa, nie tylko jako pracownikowi, ale także jako partnerowi. Chociaż nie ma powodów jest zazdrosna. A zazdrość to jednak zły doradca. W odwecie namawia Violę na wypad do klubu, żeby sobie i Markowi coś udowodnić. Tylko co, to że nie jest jak Febo czy to, że ona też umie się bawić bez niego. Nie tylko o modelki jest zazdrosna ale też o wypady z Sebastianem, tak jakby odkąd są w związku ona spędzała czas w domu albo z nim, a on nadal korzystał z życia. W konsekwencji ciut nawywijała. Chciała się na nim odegrać? Chciała go ukarać? Chciała żeby był zazdrosny, żeby się martwił? No to jej się udało, zdecydowanie, tylko chyba trochę sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zazdrość i alkohol to jednak niebezpieczne połączenie. Chyba nie do końca o to chodziło, a na pewno Violka i Marek nie takiego finału się spodziewali. Teraz to Marek ma większe powody do zazdrości i złości, odkąd są razem on się z żadną obcą babą nie całował ani nie obściskiwał, czego o Uli wyjątkowo powiedzieć nie można. Mam nadzieję, że mimo tego że Ulka nawywijała na drugi dzień nie będzie zbyt dumna i złośliwa, że zrozumie swój błąd i sobie wszystko wyjaśnią, że ból głowy uniemożliwi jej obwinianie Marka, że porozmawiają i pogodzą się jakkolwiek i gdziekolwiek. Chociaż obawiam się, że na wszelkie racjonalne argumenty Marka na złość jemu będzie odgrywać tę pokrzywdzoną. Że to przez niego i jego romanse tak postąpiła. Obym się myliła. Amen. Dobrej nocy. Dziękuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! widzisz! Amicus wsłuchuje się w Wasze prośby! ;)
      Wyjaśnienia będą burzliwe ;) a głowa będzie bolała, oj będzie... Zapraszam na jutro. Wówczas się przekonasz, czy Twoje przypuszczenia są trafne. Może znów Cie lekko zaskoczę ;)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  8. To mi się podoba.Wreszcie anielica odstawiła skrzydełka w kąt. Coś za coś. Dlaczego faceci mają małe móżdżki,sądząc,,że wierność kobiet to podstawa związku,a co z nimi ?
    Kocha...? To nich leczy jej kaca,a przy tym powspomina,swoje nędzne czasy.....
    Zazdrość... ? Niech wie,co traci.... Żenadą i nietaktem było zrównanie Uli z Pauliną.
    Nigdy,przenigdy,... nie warto wracać pamięcią do przeszłości i rozrywać ran ,w ostrej wymianie zdań. Gorzko się potem żałuje....
    Miłe zaskoczenie mini i będę czekać cierpliwie na cd.
    Ściskam i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak miało być. tego się domagałyście, więc jest! Zapraszam jutro. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Cóż za tydzień dobroci dla czytelniczek:), ależ się cieszę, bardzo fajna mini, Ula też potrafi pokazać, ale mimo wszystko mam nadzieję, że się pogodzą:) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłą niespodziankę:) Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytelniczki będą niestety jutro rozczarowane...
      dzięki za wizytę. pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Czyli nie będzie szczęśliwego zakończenia...

    OdpowiedzUsuń