Wreszcie dojechali do ogromnego
kompleksu SPA tuż pod Poznaniem. Nie mógł się doczekać tego wyjazdu odkąd
zgodziła się jechać. Będzie miał ją na wyłączność. Nie będzie ani Pauliny, ani
ślubu, ani Sebastiana. Będą tylko oni, dla siebie przez dwa dni. Widział jej
zaskoczenie i zmieszanie, gdy się dowiedziała, że zarezerwował jeden pokój. Nie
chciał jej stawiać pod ścianą. Zostawił jej możliwość wyboru. Zgodziła się.
Piękny apartament, ogromny taras i ona pogrążona w papierach. Z rozbawieniem
obserwował, jak za wszelką cenę starała się skupić na dokumentach. Chciała
zaangażować również jego. Nie dał się.
- Ula, zostaw to – powiedział i
rzucił plik kartek na stojący nieopodal stolik.
- Ale raport – próbowała
odciągnąć w czasie to, co i tak za chwilę miało się stać
- Nie teraz – powiedział i pomógł
jej wstać. Ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Marzył o tym, odkąd
wyszli z firmy. Pragnął jej i sam się trochę sobie dziwił. Postanowił wyłączyć
rozum i kierować się uczuciami. Niczego innego teraz nie chciał, jak kochać się
z nią. Jej nieśmiałość go rozbrajała. Całował ją zachłannie. Na chwilę oderwał
się od jej ust, by spojrzeć w te lazurowe oczy. Chciał dostrzec w nich zgodę.
Jedno, krótkie spojrzenie w jej tęczówki i już wiedział, że chce być z nim tu i
teraz. Postanowił się nie spieszyć. Stała przed nim jego mała, zawstydzona
dziewczynka. Nie wiedział ilu wcześniej miała partnerów. Był pewny, że
niewielu. Liczył się również z tym, że może to być jej pierwszy raz. Dlatego
nic nie chciał przyspieszać, nie miał zamiaru na nią naciskać, ani zmuszać do
czegokolwiek. Da jej tyle, na ile się zgodzi, ile od niego przyjmie. Dbał o każdy
szczegół. Stopniowo ją rozpalał. Chciał by przy nim poczuła nieziemską rozkosz.
Leżała pod nim całkowicie naga. Na kilka sekund zaprzestał pocałunków by upajać
się widokiem jej ciała. Widział w swoim życiu dziesiątki nagich kobiet i musiał
przyznać, że nawet w najśmielszych snach nie sądził, że jest taka piękna. Jego
spojrzenie ją speszyło. Chciała zakryć się jego koszulą, która leżała
nieopodal. Zabrał jej z ręki materiał i rzucił w kąt pokoju szepcząc do ucha
‘Nie zakrywaj się. Jesteś śliczna’. Miał nadzieję, że te słowa dodadzą jej
pewności siebie. Jest cudowna i musi wreszcie w to uwierzyć. On pomoże jej to
zrozumieć. Kompletnie nie rozumiał skąd się wzięło to idiotyczne przezwisko.
Brzydula do niej nie pasowała. To prawda, niemodne ubrania i ogromne okulary
mogły sprawiać wrażenie, że nie jest zbyt atrakcyjna, ale to co kryło się pod
tym zewnętrznym płaszczykiem…. Wiele kobiet mogłoby jej zazdrościć i takich
oczu i takiej figury. Była trochę nieporadna. Widział, że nie ma doświadczenia
i nie ukrywał, że cieszyło go to. Wszystkie jego dotychczasowe kobiety były
doświadczonymi kochankami. Ona odkrywała przy nim jak wiele rozkoszy może dać
drugi człowiek, jak wiele przyjemności może dać zbliżenie. Z kieszeni leżących
nieopodal spodni wyciągnął prezerwatywę, by już po chwili zanurzyć się w jej
wnętrzu. Ułożyli się tak, by mógł cały czas patrzeć jej w oczy i miażdżyć
zachłannymi pocałunkami jej wargi. Wykonywali płynne ruchy, ich ciała zgrały
się tak dobrze, jakby sypiali ze sobą od lat. Powoli zaczynała tracić kontakt z
rzeczywistością. Jej oddech był coraz cięższy, urywany. Przyspieszył. Nadeszło
spełnienie. Odpłynęła do krainy rozkoszy. On pierwszy doszedł do siebie.
Spojrzał w jej zamglone oczy i zrozumiał, że nigdy przedtem się tak nie czuł.
Miał tyle kochanek, w pewnym momencie przestał liczyć, a to właśnie przy Uli
Cieplak odkrył, czym tak naprawdę jest sex. Spojrzał w jej oczy i dostrzegł w nich miłość. Leżała
tuż obok niego z lekkim uśmiechem na ustach. On również się uśmiechał,
uwydatniając swoje dołeczki. Odgarnął z jej czoła niesforny kosmyk włosów i
przytulił ją do siebie szepcząc jaka jest cudowna i wyjątkowa. Leżeli w ciszy
upajając się swoją bliskością. Nagle Ula gwałtownie się od niego odsunęła
- Marek, my się przypadkiem nie
spóźnimy na jakieś spotkanie – spojrzał na nią lekko rozbawiony. Nawet w takiej
chwili jak ta nie zapomniała o obowiązkach, pracy. Pokiwał przecząco głową
robiąc przy tym śmieszną minę. Zaczynała rozumieć – ty chyba nie chcesz mi
powiedzieć, że nie mamy żadnych spotkań – w udawanym zakłopotaniu przygryzł
dolną wargę i tym razem kiwnął twierdząco – Oszukałeś mnie! – rzuciła z lekkim
oburzeniem. Przymknął jedno oko i wyszeptał wprost do jej ucha
- Tak troszeczkę – podparł głowę
jedną ręką, drugą zaczął gładzić jej policzek, obrysowywać kontur jej ust –
Miałem nadzieję, że wybaczysz mi ten drobny podstęp. Na swoje usprawiedliwienie
mam tylko to, że marzyłem, by mieć cię chociaż przez dwa dni tylko dla siebie.
Konkurs na dyrektora finansowego, zbliżający się zarząd. Nie mieliśmy dla
siebie czasu. A poza tym należy ci się odpoczynek i postanowiłem ci towarzyszyć
w tej chwili relaksu – nie umiała się na niego gniewać. Przecież sama marzyła o
tym, by wyjechać z nim choćby na pół dnia za miasto. Wtedy myślała o spacerze
nad rzeką. Tutaj miała go całego, przez całe dwa dni. Cudowny hotel, piękne
jezioro za oknem. Nie mogła chcieć niczego więcej. Przytuliła się do niego, a
on złożył pocałunek na jej skroni. Zjedli pyszny obiad i poszli na spacer.
Spędzili cudowny dzień. Taki pierwszy ich wspólny. Nastał wieczór. Marek
poszedł pod prysznic, ona stała na tarasie wpatrując się w usłane gwiazdami
niebo. Rozmyślała o tym, co się dzisiaj stało, myślała o nich, o przyszłości i
o rozmowie, którą odbyła wczoraj. Zastał ją zamyśloną. Przytulił się do jej
pleców, splatając swoje dłonie na jej brzuchu.
- O czym myślisz? – szepnął, by
nie burzyć tej atmosfery spokoju, która jak sądził jej towarzyszyła
Milczała, wciąż wpatrując się w
dal. Odwrócił ją i spojrzał w jej oczy. Dostrzegł niewyobrażalny smutek,
strach, niepewność. Przeraziło go to. – Ula, co się dzieje? Żałujesz, że tu
przyjechaliśmy, że byliśmy razem? – powoli wpadał w panikę. Myślał, że wszystko
jest dobrze, że jest szczęśliwa. Chciał, by tak było. – Sądziłem, że chcesz
tego równie mocno jak ja. Ula… - nie dała mu dokończyć
- Nie, nie żałuję – powiedziała
zdecydowanie
- To czemu jesteś smutna? Widzę,
że jest coś nie tak. Zrobiłem coś źle?
- Nie. Tu nie chodzi o ciebie. Tu
chodzi o mnie i o Paulinę.
- Prosiłem cię, żebyś o niej nie
myślała.
- To nie jest takie proste,
zwłaszcza po naszej wczorajszej rozmowie. – Na twarzy Dobrzańskiego malowało
się wielkie zaskoczenie.
- Ona z tobą rozmawiała? –
niepokój rósł w nim z każdą kolejną sekundą
- Wezwała mnie na rozmowę
- Wezwała? – już nawet nie
próbował ukryć swojej irytacji
- Zaprosiła na kawę.
- Po co?
- Podejrzewa, że masz romans –
powiedziała ze smutkiem i spuściła głowę. Przecież to ona była obiektem tego
romansu
- Yhmmmm. I postanowiła tymi
podejrzeniami podzielić się z tobą. – zaśmiał się i nerwowo pokręcił głową -
Pięknie!
- Próbowała się ode mnie
dowiedzieć kim jest – przerwała na moment – twoja kochanka – dodała z bólem.
Paula zachowała się skandalicznie. Nie mógł tego zrozumieć jakim prawem w ich
problemy mieszała Ulę. Spojrzał na Cieplakównę i zrozumiał, jak wiele
kosztowała ją ta rozmowa. Przytulił ją i zaczął uspokajająco gładzić po plecach.
- Przepraszam cię. Przepraszam,
że musisz to wszystko znosić.
- Ty mnie nie masz za co
przepraszać - szepnęła
- Mam. Za nią. Ona nie miała
prawa rozmawiać z tobą na ten temat.
- Marek, ale ja to rozumiem.
Martwi się. Boi się, że straci to, co ma najcenniejszego – odsunęła się od
niego
- Rozumiesz ją? – spojrzał na nią
zdziwiony – Będąc na jej miejscu też byś się tak zachowała? – zapytał
intensywnie się w nią wpatrując. Milczała. Dał jej do myślenia. Co ona by w tej
sytuacji zrobiła – Odpowiedz. Zrobiłabyś tak?
- Nie
- Tak myślałem – znów wziął ją w
swoje ramiona – Ula, obiecuję ci, że po zarządzie już jej nie zobaczysz. Ani
ty, ani ja. Między nami to koniec. Długo dojrzewałem do tej decyzji. Tak będzie
najlepiej – zastanawiał się czy to, co mówi dla niego samego jest prawdą.
Zasnęła wtulona w jego ciało. On
nie mógł spać. Wpatrywał się w jej pogrążoną we śnie twarz. Te usta, usłany
piegami nos, włosy rozrzucone po poduszce. Jak anioł. Odgarnął z jej czoła
niesforny kosmyk i wreszcie zrozumiał. Dodarło do niego, że urodził się po to,
by tulić ją w swoich ramionach, by słuchać jej głosu, by dawać szczęście i
chronić przed całym światem. Urodził się po to, by ją kochać. Zasnął.
Nastał świt. Bał się otworzyć
oczy. Bał się, że to, co się wydarzyło wczoraj to tylko sen, że po raz kolejny
obudzi się w swojej sypialni obok Pauliny. Powoli otwierał powieki i dostrzegł
ją. Leżała tuż obok niego, a dwa błękity wpatrywały się w niego intensywnie.
Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy, ukazując dołeczki, które tak uwielbiała.
Jej oczy śmiały się do niego. Przybliżył się do niej i niemal w jej usta
wyszeptał ‘dzień dobry’, sekundę później łącząc się z nią w namiętnym
pocałunku. To nie sen. Ona tu jest razem z nim. Był szczęśliwy.
Po śniadaniu zaproponował by
skorzystali z zabiegów, jakie oferował hotel. Zgodnie postanowili udać się na
masaż. Szczelnie owinięci białymi szlafrokami udali się do dwóch sąsiadujących
ze sobą pomieszczeń. Marek celowo poprosił o skończenie wcześniej, by miał czas
udać się jeszcze do gabinetu masażu, w którym była Ula. Wślizgnął się najciszej,
jak potrafił i przykładając wskazujący palec do ust, dał znać masażyście, by
nic nie mówił. Gdy był już przy samym stole dał ręką znać, by ten młody chłopak
zostawił ich samych. Teraz to on przejął pałeczkę. Zaczął rękami wodzić w górę
i w dół po jej nagich plecach. Ula ani drgnęła. Postanowił posunąć się o krok
dalej i nie zaprzestając masażu zaczął składać delikatne pocałunki na jej
karku, szyi. Nic nie powiedziała, mruknęła jedynie cicho z zadowolenia. W
Dobrzańskim się zagotowało. Oderwał się od niej i stanął obok z obrażoną miną. Ona
zaśmiała się jedynie pod nosem i podniosła z łóżka, naciągając na plecy biały materiał
frotte. Nim się do niego odwróciła szepnęła jedynie
- Jestem rozczarowana, liczyłam
na jakiś ciąg dalszy
- Mam być zazdrosny? – zapytał zirytowanym
tonem.
- Oj Mareczku, głuptasie –
odwróciła się wreszcie do niego, obrzucając go figlarnym spojrzeniem – Przecież
ja od początku wiedziałam, że to ty – zaśmiała się radośnie
- Naprawdę? – zbliżyła się do
niego i czule pogładziła jego policzek
- A ty myślisz, że pozwoliłabym
się całować obcemu facetowi? Przecież ja doskonale znam twój zapach, dotyk
dłoni. Chciałam się chwileczkę z tobą podroczyć – mówiąc to musnęła jego usta.
Był zachwycony.
- Ty złośnico!- rzucił radośnie i
gwałtownie przyciągnął ją do siebie, namiętnie wpijając się w jej usta – To może
dokończymy masaż w naszym pokoju? – zapytał z błyskiem w oku
- A ty znasz się na tym? –
zapytała przekornie. Uśmiechnął się szeroko
- Udowodnię ci, że jestem w tym mistrzem
– mówiąc to pociągnął ją w kierunku drzwi.
Gdy tylko drzwi Apartamentu
Senatorskiego się za nimi zamknęły jego usta rozpoczęły wędrówkę po jej ciele.
Deszcz pocałunków spływał po jej ramionach, piersiach, brzuchu. Ona nie
pozostawała mu dłużna. Masowała jego plecy, przeczesywała gęstą czuprynę. Gdy gwałtownie
w nią wszedł oboje wstrzymali oddech. Zaczął biodrami poruszać w górę i w dół.
Jej oddech stawał się coraz cięższy. Pojękiwała z rozkoszy. Kropelki potu
zaczęło rosić jego ciało. Był szczęśliwy, tak nieziemsko szczęśliwy. Jeszcze
kilka mocnych pchnięć i doprowadził ich do krainy spełnienia. Z jej ust wydobył
się cichy krzyk, który stłumił swoim pocałunkiem. Opadł na łóżko, tuż obok
niej, by po chwili przyciągnąć ją do siebie i zamknąć w swoich ramionach.
Leżeli w ciszy przeżywając tą chwilę uniesienia. Spojrzał na nią i dostrzegł w
jej oczach bezgraniczne pokłady miłości. Uśmiechnął się i oparł swoje czoło o
jej. Intensywnie wpatrując się w jej oczy wyszeptał ‘kocham cię’. Samotna łza
spłynęła po jej policzku. Pośpiesznie starł ją kciukiem i w tym momencie
usłyszał ‘ja ciebie też, nawet nie wiesz, jak bardzo’. Poczuł, jak w jego
wnętrzu rozlewa się spokój i trudne do opisania zwykłymi słowami szczęście.
Amicus!
OdpowiedzUsuńToż to najprawdziwszy w świecie erotyk! I to jaki!? Subtelny, delikatny, zmysłowy, po prostu piękny. Nie wiem, czy ktoś już pisał kiedyś tak szczegółowo o ich pobycie w SPA i mam tu na myśli sceny intymne. Ja w każdym razie nie przypominam sobie, choć sam temat SPA był wałkowany w opowiadaniach wielokrotnie. Ja sama chyba też go wykorzystałam.
Kończysz w bardzo pięknym momencie, gdy wyznają sobie miłość. Pozwalasz tylko domyślać się czytelnikowi jak zakończy się ta historia a przy okazji zostawiasz go z pytaniem, czy Marek rzeczywiście powiedział jej prawdę, że zerwie z Pauliną? Z serialu wiemy, że nie był z nią do końca szczery i tak naprawdę W SPA nie było takiego wyznania z jego strony. On dawał tylko Uli sygnały, że być może coś do niej czuje a ona odczytywała je tak jak on tego chciał.
Kolejny, serialowy epizod opisany przez Ciebie bardzo pięknie. Ja jestem zachwycona. Pozdrawiam. :)
Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz, choć muszę przyznać, że ten etoryk powstał tak zupełnie przypadkiem. Niemniej bardzo się cieszę, że ta wersja 'co by było gdyby' spotkała się z tak pozytywnym odbiorem :)
UsuńOdpowiedź na to, czy Marek rzeczywiście był szczery i podjął decyzję, z której się już nie wycofa przyniesie następna, a zarazem ostatnia część. Mam nadzieję, że spotka się z równie ciepłym przyjęciem ;)
Pozdrawiam Cię serdecznie! :)
Szkoda, że obok mnie nie siedzi żaden facet, bo z pewnością przydałby się do niecnych celów ;). Sceny intymne pobudzają wyobraźnię, a samo wyznanie miłości, wzrusza. naprawdę bardzo dobrze się to czyta. Bez zbędnego nadęcia. Pozdrawiam i życzę dalszej weny :)
OdpowiedzUsuńHahaha, widzę, że moja miniaturka bardzo działa na wyobraźnię. Cieszę się! :) Bardzo Ci dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie! :)
UsuńJej!!!
OdpowiedzUsuńNie wiem co powiedzieć, naprawdę....
Chyba lepiej będzie jak nie będe nic mówić...
Chylę czoła przed Panią :)
Nie pozostaje mi już teraz nic innego jak tylko usunąć się w cień :P Chyba nie wypada mi sobie luźno konwersować z królową erotyków:)
Hahaha, królowa erotyków? Dobre! Ale to chyba nie o mnie. ;P Tak, jak już pisałam wcześniej Gosi, to wyszło tak przypadkiem. W momenecie pisania nie sądziłam, że wyjdzie z tego erotyk. Chociaż przyznaję, że się cieszę. :) Chyba muszę nieco podrasować drugą część, byście nie były zawiedzione ;)
UsuńDzięki za komentarz. Pozdrawiam! :)
Drugą? Nie mogę się doczekać? Jeżeli koniecznie musisz to szybko podrasowywuj , chociaż wątpię, żeby to było konieczne, i wrzucaj prędko, bo nie wytrzymam:)
UsuńHej
OdpowiedzUsuńdziękuję za odwiedziny na moim blogu.Dzięki.Zapraszam na moje blogi nowe notki.
http://www.fotografia-aniulki.blogspot.com wyjątkowa notka :)
http://www.gosia-sochaa.blogspot.com/
Swietne opowiadanie :) czekam na cd :)
Pięknie napisany rozdział. Wzruszy łam się. Nie wiem dlaczego.Oczy mi się spociły? Pisz następny.
OdpowiedzUsuńAmicus.
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię do mnie na przedostatnią część opowiadania.