Witajcie!
Nie jestem pewna, czy uda mi się jednak wstawić kolejną część w piątek... Dlatego postanowiłam poświęcić chwilę dziś na IV rozdział. A jeśli czas pozwoli w piątek pojawi się część nr V. Jeśli nie, to spodziewajcie się jej w weekend. Trochę mi się sypie ten ustalony harmonogram z publikacjami w piątki, ale mam wiele zajęć na głowie. Musicie mi wybaczyć.
Ponadto mam do Was prośbę. Jestem ciekawa Waszych opinii i wyborów. Chciałabym, aby każdy z Was w komentarzu pod tą częścią zdradził mi, które opowiadania/miniatury mojego autorstwa lubi najbardziej. Takie 'the best of' składające się z trzech pozycji. Z góry dzięki!
W koprodukcji z KaEm!
Kilka
minut przed szesnastą skręciła w ulicę Zdrojową. Ta część dzielnicy
zdecydowanie różniła się od pozostałej. Wysokie bloki zostały zastąpione
niskimi, jednorodzinnymi budynkami, w znacznej mierze w zabudowie szeregowej.
Stojąc na środku tej asfaltowej osiedlowej dróżki i rozglądając się w koło
miało się wrażenie, że jest się w jednym z podwarszawskich miasteczek, a nie
rzut beretem od Centrum. Kilkaset metrów dalej szeregowce z początku ulicy ustąpiły
miejsca okazałym nowoczesnym willom. Na działce oznaczonej numerem siedemnaście
stało pięć budynków o podobnym stylu i kolorystyce. Widać było, że wszystkie
zostały zaprojektowane przez tego samego architekta, jednak każdy z nich był
inny. Ostatni był zdecydowanie najbardziej przeszklony, a co za tym idzie
światło słoneczne musiało we wnętrzu odgrywać największą rolę. Pod posesją,
której furtka przyozdobiona była balonami w kolorze zieleni, zaparkowane były
dwa auta. Gdy tylko zaparkowały i rozpięła Tosię, wystrojoną w żółtą sukienkę w
pomarańczowe motyle, usłyszały gwar dobiegający z ogrodu, osłoniętego od ulicy
kutym ogrodzeniem i rzędem wysokich na dwa metry iglaków. Gdy wcisnęła guzik
domofonu Antonina niecierpliwie przestępowała z nogi na nogę, nie mogąc
doczekać się spotkania z solenizantem, jak i momentu przekazania mu prezentu,
który w sporym kartonie trzymała mama. Długo zastanawiała się nad wyborem kilka
dni temu stojąc pośrodku sklepu z zabawkami. Koniec końców padło na okazałego
dinozaura, których Jan był fanem. Na ścieżce prowadzącej od drzwi wejściowych
minęły się z młodym mężczyzną, który najwyraźniej zostawił na przyjęciu swoje
dziecko. Po chwili w drzwiach pojawił się Dobrzański. Zwykle widywała go w
oficjalnym stroju. Dziś elegancki garnitur zastąpił sportowymi spodniami w
kolorze limonkowym i białą koszulą z podwiniętymi rękawami. Uśmiechnął się
delikatnie i witając je skinieniem głowy zaprosił do środka. W tym momencie
zmaterializował się koło nich wyraźnie uradowany widokiem przyjaciółki Janek.
Ulę kompletnie rozbroił jego strój. Jeansy, błękitna koszula i granatowa mucha.
Tosia składając życzenia i cmokając go w policzek przekazała pudło i nie
zwracając uwagi na matkę podbiegła z młodym Dobrzańskim do ogrodu. Przez
ogromne okno patrzyła na córkę skaczącą wraz z jubilatem na trampolinie
ustawionej w centralnej części podwórka. Wolała obserwować bawiące się dzieci,
niż bezczelnie rozglądać się po wnętrzu domu.
-
Proszę się nie martwić – usłyszała za plecami – Cały czas czuwa nad nimi pan
Jacek. Na co dzień pracuje jako wychowawca w przedszkolu w Otwocku, a
weekendami dorabia sobie jako animator na Kinder balach – poprawiła torebkę na
ramieniu i odwróciła się w stronę Marka
- O
której mam po nią przyjechać?
- Ze
wszystkimi rodzicami umawiam się na dwudziestą. Mam nadzieję, że do tego czasu
dzieciaki się wyszaleją – uśmiechnął się pod nosem, patrząc, jak grupa dzieci w
rytm muzyki zaczęła naśladować ruchy prezentowane przez młodego, wysokiego
mężczyznę z kolorową peruką na głowie i czerwonym nosem – Ale chciałem
poprosić, żeby pani jeszcze chwilę została. Chciałbym porozmawiać o naszych
dzieciakach. Napije się pani ze mną kawy? – zaskoczyła ją ta propozycja. Do tej
pory skutecznie jej unikał. I choć dzieci przyjaźniły się od kilku miesięcy,
oni tak naprawdę nie zamienili nigdy słowa, prócz zwykłego przywitania i
wymuszonych uprzejmości. O incydencie na parkingu i spięciu na placu zabaw
wolała nie pamiętać.
-
Chętnie
- To
przejdźmy do oranżerii – wskazał odpowiedni kierunek – będzie tam mniej słychać
muzykę i ten gwar. Czarna, biała?
-
Zdecydowanie biała.
-
Proszę się rozgościć – spojrzał na wiklinowe meble ustawione pośród bujnej
roślinności – wracam za pięć minut – uśmiechnął się i zniknął. Mogła sobie
teraz pozwolić na mało kulturalne, ciekawskie rozglądanie się. Rzeczywiście
miała rację twierdząc, że dom jest bardzo jasny, a słońce odgrywa we wnętrzu
dużą rolę. Urządzony był nowocześnie, aczkolwiek nie można było doczuć, że jest
zimny, jak większość nowoczesnych brył składających się w dużej mierze ze
szkła. Po chwili wrócił dzierżąc w ręku tacę z dwoma filiżankami, cukierniczką
i dwoma talerzykami z kawałkami tortu.
-
Dzieciaki nie będą mieć pretensji, że ich objadamy? – wskazała na czekoladowe
ciasto, które samym wyglądem manifestowało ‘jestem pyszny!’. Zaśmiał się,
kiwając przecząco głową.
- To
akurat tort przeznaczony na jutro, dla moich rodziców i szwagra. Jutro mamy
bardziej rodzinną część świętowania – podał jej widelczyk – I gwarantuję, że
się nie obrażą. Powiem więcej, mojemu ojcu z pewnością wyjdzie na zdrowie, gdy zje dwa kawałki zamiast trzech.
Jest strasznym łasuchem, a z tą jego słabością walczy i moja mama i jego lekarz
– rzekł. Zauważyła, że zmieniało się jego oblicze, gdy mówił o Janku, rodzinie.
Twarz przybierała łagodniejsze kształty, wzrok stawał się cieplejszy, a na
twarzy gościł uśmiech i wdzięczne dołeczki. Musiała przyznać, że ten mężczyzna
coraz bardziej ją intrygował – Mam nadzieję, że lubi pani czekoladowy. Dziś dla
dzieciaków jest śmietankowo-truskawkowy.
- Uwielbiam.
I może – chrząknęła lekko zakłopotana pomysłem na jaki wpadła. Zwykle jej się
to nie zdarzało, zwykle bywała śmielsza i bardziej bezpośrednia – przejdziemy
na ty. Ula – wyciągnęła do niego dłoń. Zerwał się z miejsca i pocałował ją z
czcią
-
Bardzo mi miło. Marek. Chciałem z tobą porozmawiać o relacji naszych dzieci.
Nie będę ukrywał, że zaczyna mnie to niepokoić – rzekł upijając łyk kawy – I o
ile bardzo się cieszę, że Jasiek ma taki dobry kontakt z Tosią, że ma w niej
bratnią duszę, to…. – urwał na chwilę – to nazywanie siebie rodzeństwem, bratem
i siostrą jest trochę dziwne i boję się, żeby nie było z tym później problemów.
-
Rzeczywiście bardzo się zżyli. Ale wydaje mi się, że oboje mają na siebie dobry
wpływ. Rozmawiałam z Antosią o tym, gdy pierwszy raz określiła Janka mianem
brata i jestem w miarę spokojna. Oni mają świadomość, że to nie jest naprawdę.
-
Mam nadzieję. Wolałbym uniknąć później płaczu. Wiem, że to trochę moja wina.
Jemu bardzo brakuje pełnej, normalnej rodziny, której ja nie potrafiłem mu
stworzyć – doszukała się w jego głosie nuty goryczy – A zaniepokoiłem się, gdy
w ramach prezentu urodzinowego zaproponowałem mu tygodniowe wakacje w
Hiszpanii. Na co mój syn stwierdził, że woli pójść z Antoniną do ZOO – zaśmiał
się pod nosem - I o tym też chciałem z tobą porozmawiać. Muszę to jakoś
zorganizować. Twoja córka pewnie będzie zachwycona, ale trochę boję się…. –
urwał mając świadomość, że to co chciał powiedzieć, zabrzmiałoby niestosownie –
Mam świadomość, jakie masz o mnie zdanie. Że jestem nieodpowiedzialny,
nierozważny – widział, że chciała się wtrącić, ale uniemożliwił jej to –
Poczekaj. Staram się dawać mu sporo swobody, to prawda. Ale Janek jest
wszystkim, co mam i nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby coś mu się stało. Pewnie
nie będziesz chciała puścić córki samej… zresztą będzie mi raźniej. Jan będzie
bardziej zajęty małą, niż starym ojcem – roześmiał się - więc chciałem z tobą
ustalić szczegóły, kiedy możemy wybrać się tam we czwórkę.
-
Może w przyszłą sobotę? Ma być równie ładna pogoda – zaproponowała
-
Ok. Mój syn będzie zachwycony
- I
nie mam cię za nieodpowiedzialnego ojca – odparła, przyglądając mu się uważnie
- Zdaję sobie sprawę, że czasem bywam panikarą. Poza tym patrzę na wszystko z
perspektywy mamy małej córeczki. A dzieci rosną. Jasiek jest chłopcem, jest
starszy i w gruncie rzeczy bardzo rozsądny. Będę się zbierać. Wpadnę koło
dwudziestej – skierowała się w stronę salonu
-
Może zostaniesz jeszcze. Nie chcę za bardzo im przeszkadzać w zabawie. A trzeba
przyznać, że oprócz mnie jesteś jedyną osobą, nie licząc pana Jacka, która na
tej imprezie jest pełnoletnia – znów stanęli w progu wyjścia na taras
obserwując sytuację w ogrodzie – Chociaż patrząc na to, co on wyczynia zaczynam
wątpić, że jest dorosłym facetem – ze śmiechem patrzyli na clowna, który
wygłupiał się z dziećmi w ogrodzie i chyba miał z tego większą frajdę niż oni
-
Przykro mi, ale obiecałam koleżance, że pomogę jej kupić sukienkę na ślub
siostry – spojrzała na niego przepraszająco
-
Jasne. Rozumiem – mruknął. ‘Czyżby czuł się zawiedziony? Jeszcze dwa tygodnie
temu omijał mnie szerokim łukiem, a teraz chce spędzać ze mną popołudnie? Co
nie zmienia faktu, że zyskuje przy bliższym poznaniu. Koniec końców całkiem
miły z niego facet’ myślała jadąc w kierunku galerii handlowej.
We
wtorek się minęli. Przez korki Tosia spóźniła się na zajęcia ponad piętnaście
minut. Przed wieczorem zamienili tylko kilka zdań, skupiając swoją uwagę na
dzieciach, które podekscytowane opowiadały, jak lepiły z modeliny morskie zwierzęta.
W drodze powrotnej znów wysłuchiwała zachwytów nad Jankiem.
- I
wtedy Sewelyn zaczął się chwalić, ze co roku spędza wakacje za granicą i zaczął
się śmiać, że ja jeszcze nigdzie nie byłam. Powiedział mi, że pierwszy raz
poznał kogoś, kto nie był na Wyspach Kanarkowych – powiedziała ze skwaszoną
miną. Zmarszczyła brwi. Ten nowobogacki dzieciak zaczynał jej coraz bardziej
działać na nerwy. Podobnie, jak jego mamusia, która podwoziła go złotym
Mercedesem. Czasami zastanawiała się, jak ona z tymi pięciocentymetrowymi
tipsami w kolorze wściekłego różu prowadzi samochód
-
Kanaryjskich – poprawiła ją
- No
właśnie – mruknęła – Ale wtedy Janek powiedział, żeby się ode mnie odczepił.
Janek tam był z tatą dwa lata temu i powiedział, że owszem podobało mu się, ale
woli spędzać czas na działce dziadków w Sopocie. Wiesz, że tata zbudował mu tam
domek na drzewie. Janek powiedział, że kiedyś chciałby mi go pokazać – mówiła
podekscytowana
-
Kochanie, ale wiesz, że Jaś to tylko twój kolega. Wiem, że nazywacie siebie rodzeństwem
i wiem, że razem świetnie się bawicie, ale… - nie dane jej było dokończyć
-
Wiem, ale chciałabym mieć takiego brata – uśmiechnęła się – A że go nie mam, to
dobrze, że mam takiego kolegę, który jest jakby bratem – zaprezentowała swoją
pokrętną logikę, wywołując uśmiech na twarzy Uli
Za
to w piątek podjechali pod dom kultury niemal jednocześnie. Ku jej zaskoczeniu,
zaproponował wyjście na kawę. Czekając na dzieci spędzili bardzo miłe
popołudnie w ogródku pobliskiej kafejki. Musiała przyznać, że świetnie im się
rozmawiało. Opowiadał, że jest współwłaścicielem domu mody, że firmę założyli
jego rodzice wraz z rodzicami żony. Nie dopytywała o Paulinę. Mógłby to uznać
za nietakt. Ona opowiadała o swojej pracy. Wspólnie narzekali na korki i Seweryna.
Umówili się, że Dobrzańscy przyjadą po nie jutro o dziesiątej i pojadą jednym
autem. Ula miała tylko przełożyć ze swojego auta fotelik dla córki. Musiała
przyznać, że z każdym kolejnym spotkaniem miała o nim coraz lepsze zdanie.
Swoim urokiem zatarł to nieprzyjemne, pierwsze wrażenie.
Od
dobrych trzydziestu minut spacerowali alejkami warszawskiego ZOO. Dzieci
trzymając się za ręce maszerowały przed nimi. Janek opowiadał Tosi o
zwierzętach, które mijali. Chwalił się wiadomościami zasłyszanymi w programach
przyrodniczych. Gdy czegoś nie wiedział dopytywał Marka lub Ulę i słuchał z
zaciekawieniem.
-
Tak prawdę mówiąc, to cię podziwiam – wypaliła ni stąd ni zowąd. Spojrzał na
nią zaskoczony, bo chwilę wcześniej rozmawiali o adopcji zebry przez jedną z
firm budowlanych, o której informował wielki baner na ogrodzeniu wybiegu –
Jesteś prezesem wielkiego przedsiębiorstwa, a mimo to zawsze jesteś do
dyspozycji syna. Ja ledwie zdążam odwieźć Tosię na zajęcia, martwię się, jak to
teraz będzie z tymi lekcjami – westchnęła – Nie chcę jej rozczarować, ale szef
coraz częściej jest niezadowolony, że wychodzę, gdy inni zostają. Co prawda to
nadgodziny, bo pracy jest ostatnio bardzo wiele, ale zespół, to zespół
- Z
tymi zajęciami, to mogę ci pomóc. Trzeba by tylko dokupić drugi fotelik, który
mógłby na stałe jeździć w moim samochodzie, żeby go nie przekładać za każdym razem.
Jadąc z firmy do domu mam po drodze wasze osiedle. Zabierałbym małą, zajeżdżał po
Janka i zawoził na zajęcia, a ty byś ją odbierała.
- Ja
nie powinnam cię tym obarczać – pokręciła głową
- Ale
daj spokój. Codziennie przejeżdżam sąsiednią ulicą – widząc jej wahanie dodał –
Janek mi nie wybaczy, gdy się dowie, że Tosia nie będzie systematycznie
chodzić. Już się bardzo nastawił.
-
Zgoda, ale gdy nie będziesz mógł dasz mi znać. Nie może być tak, że
zaniedbujesz firmę by wozić moją córkę na hiszpański.
-
Spokojnie – roześmiał się – Jestem prezesem. Nikt mi nie może zwrócić uwagi, że
wychodzę, bo Janek czeka. Zresztą staram się tak ustalać plan każdego dnia, by
kończyć pracę o przyzwoitej porze i nie zabierać roboty do domu. Co nie zawsze
się udaje – przyznał – Poza tym nie jestem nieodpowiedzialny – przybrał zabawny
ton, który ją rozśmieszył – Nie poświęcę wartego kilka milionów
przedsiębiorstwa dla jednej lekcji hiszpańskiego. Już bardziej opłacałyby mi
się prywatne lekcje u nas w domu i to dla całej zerówki
-
Ale zawsze jesteś, nikim się nie wyręczasz – wtrąciła. Dostrzegł w jej
błękitnych tęczówkach nutę podziwu i ciepła.
-
Staram się spędzać z nim jak najwięcej czasu. Może po to, żeby mu wynagrodzić
nieobecność matki. Paulina zmarła przy porodzie. Nawet go nie widziała –
szepnął. Spojrzała na niego ze współczuciem, ale nie dał jej szansy nic
powiedzieć – Może chcę być, żeby nic mi nie umknęło. Chcę mieć z nim dobry
kontakt. Chcę być jego kumplem i być dobrze zorientowany. Bo gdy za dziesięć
lat pójdzie na imprezę i nie wróci do domu o umówionej godzinie, to muszę
wiedzieć, do kogo zadzwonić. Nie lubię go zawodzić. Nie chcę obiecywać, a
później się z tego nie wywiązywać. Bo ja o tym zapomnę za moment, a on będzie
pamiętał… I będzie miał dwadzieścia lat i przypomni sobie, że ojciec obiecał mu
gokarty na dziesiąte urodziny, a później o nich zapomniał. Tak, jak ja pamiętam
o niespełnionych obietnicach ojca – opowiadał, spacerując wolnym krokiem i raz
po raz zerkając na nią - I to nie jest tak, że zawsze jestem. Owszem, w
ostatnich tygodniach rzeczywiście mam trochę luźniej w pracy. Ale zdarzają się
sytuacje, że wyjeżdżam z Polski na dwa, trzy dni, czasami na tydzień, gdy
jedziemy na targi. I wtedy pieczę nad Janem przejmuje babcia.
Wybierałam się właśnie pod ciepłą kołderkę a tu - powiedzieć niespodzianka to mało :). Super. Więcej jutro jak zbiorę myśli.
OdpowiedzUsuńPS. Bardzo fajnie, że już wróciłaś :).
wróciłam tak jedną nogą ;)
Usuńczekam! :D
Kurcze musi być w dwóch częściach bo się rozpisałam. A skracać mi się już nie chce. Wybacz :).
UsuńCzęść 1. Dzieje się. Ciepło, cieplej, coraz cieplej :D. Wzajemne kontakty stały się zdecydowanie intensywniejsze. Rzeczywiście urodziny były po coś. I mam wrażenie, że to "coś" jest bardzo ważne w kontekście przyszłości. Tak jak podejrzewałam, Marek jest naprawdę fajnym facetem i rewelacyjnym ojcem. Ta ich rozmowa podczas urodzin - nie wiem czy nazywanie siebie przez dzieci rodzeństwem było tylko pretekstem, żeby poznać Ulkę lepiej, czy faktycznie o to chodziło - ale dzięki tej rozmowie coś się zmienia. Szczególnie, że Marek jest zawiedziony, że Ulka nie może zostać. I nie chodzi i o to, że sam będzie opiekował się dziećmi. Wspólnie spędzony czas pozwala im się lepiej poznać. A że oboje dobrze czują się w swoim towarzystwie - to wydarzenia z przeszłości odchodzą w zapomnienie. Trudno żeby tak zachowujący się Marek nie zyskał kilka plusów u Ulki :). Jest dżentelmenem, jak się okazuje pierwsze wrażenie bywa mylne, a do tego (a może przede wszystkim) jest troskliwym i opiekuńczym ojcem (a to na kobiety często działa). Rozmowa podczas urodzin owocuje coraz częstszymi spotkaniami nie tylko ze względu na dzieci - wspólna kawa pewnie jeszcze nie raz się zdarzy. No i dowiadujemy się dlaczego tylko Marek zajmuje się Jankiem. Smutna prawda, że jest samotnym ojcem robi na Ulce wrażenie. Jasiek nie ma Mamy, nigdy jej nie poznał, a Marek w jakiś sposób stara mu się to wynagrodzić. Ale robi to bardzo mądrze. Nie rozpieszcza go w niekontrolowany sposób. Cholernie mądrze podchodzi do sprawy. Chce żeby syn widział w nim kumpla, na którego zawsze można liczyć. Jasiek jest mądry i przynajmniej na razie nie wykorzystuje tej sytuacji. Niesamowicie dojrzały chłopiec o czym świadczy chociażby to, że woli spacer do ZOO z Tosią niż wypad do Hiszpanii - to chyba też szukanie namiastki rodziny. A może by tak zobaczyć domek w Sopocie obie dwójki razem się wybrały? Morze, plaża, zachody słońca potrafią zdziałać cuda :), bo na razie sytuacja relacji ich i dzieci jest trochę skomplikowana. Rozumiem troskę Uli i Marka o kontakty dzieci. Nazywanie siebie rodzeństwem jest: po pierwsze tęsknotą za taką rodziną (o czym rezolutna Tosia wspomina), a po drugie niebezpieczną sytuacją. Nie ma się co dziwić, że najpierw Ula, a teraz Marek trochę się tym martwią. Co prawda, są na dobrej drodze żeby marzenia dzieci się spełniły - to znaczy są bliżej, niż tydzień temu :), ale mimo wszystko sytuacja jest poważna i rozsądna rozmowa z dzieciakami - jak najbardziej była potrzebna. Bo na razie to nie wiadomo jak się sprawy dorosłej dwójki potoczą. I dlatego nie wiem czy w tej sytuacji zawożenie Tośki na zajęcia przez Marka jest dobrym wyjściem. To znaczy wiem, że szukam dziury w całym ale .... Dzieci to jeszcze dzieci, i jak to dzieci dla nich wszystko jest łatwe, proste i białe albo czarne. Wspólna jazda na zajęcia w ich małym świecie może być odebrana jednoznacznie. Ale z drugiej strony to tylko zacieśni więzi między rodzicami i pozwoli się lepiej poznać, a oboje przy bliższym poznaniu zdecydowanie zyskują w oczach drugiej osoby :). Ta propozycja Marka wyraźnie wskazuje, że zależy mu na kontaktach z Ulą. I chociaż tłumaczy się, że Jasiek by mu nie wybaczył to chyba chodzi nie tylko o dzieci :). Fajnie krok po kroku poznają swoje światy i wreszcie nie udają, że się nie znają. Ulka podziwia Marka za jego oddanie i podejście do ojcostwa. On jest dumny, że ona patrzy na niego nieco przychylniejszym wzrokiem. Czyżby wreszcie obrali prawidłowy kurs i niedługo pieczę nad Jankiem, pod nieobecność Marka przejmie Ula i jej córka :)? No i zastanawiam się kto pierwszy: Tosia Marka, czy Jasiek Ulę nazwie Mamą/Tatą :) bo coś czuję, że skoro kontakty robią się intensywniejsze i nie są to tylko spotkania w domu kultury to taka sytuacja się zdarzy. Wspólne spędzanie czasu i tęsknota dzieci za prawdziwą rodziną musi się jakoś przejawić. Dobra zaczynam bredzić.
Część 2: Trudno z miniatur i opowiadań wybrać trójkę, każde jest inne na swój sposób - mimo, że wszystkie dotyczą Brzyduli. Biorąc pod uwagę różne czynniki pewnie mój osobisty ranking byłby za każdym razem inny. Ale niekwestionowanym liderem dla mnie jest Wbrew całemu światu - w kategorii opowiadań, w miniaturach - Nie powinniśmy. Pierwsze miejsca są bezdyskusyjne. Potem mam problem - wymienię trzy - biorę pod uwagę tylko te zakończone, kolejność alfabetyczna bo nie potrafię stwierdzić, co jest lepsze - Kto jak nie Ty, Pozorne szczęście, Zapomnij o mnie. A potem jest cała grupa świetnych tekstów do których bardzo często wracam w zależności od humoru.
UsuńPozdrawiam serdecznie, czekając na powrót obiema nogami i więcej :).
Powinna mi się już czerwona lampka zapalić. Obiecuję, że już tak dużo nie będzie :).
A niech będzie! Wiesz, że to uwielbiam! Uwielbiam czytać, a jednocześnie podziwiam, że Ci się chciało. Mega dzięki :)
UsuńZdecydowanie Marek zyskuje przy bliższym poznaniu. Pierwsze wrażenie było nie najlepsze, ale i Ulka stwierdza, że Dobrzański nie jest jednak taki straszny, jakim jawił się przy pierwszych spotkaniach. Ulka docenia to, że jest dobrym ojcem, daje temu wyraz. Tym bardziej Dobrzański jej imponuje, że ojciec jej dziecka... no cóż. O tym jeszcze będzie.
Staram się pokazać rozsądek wychowania Janka. To, że mimo iż pochodzi z zamożnej rodziny nie ma poprzestawiane w głowie, bo ojciec się nim interesuje, a nie kupuje tylko drogie zabawki i mówi 'idź sobie'. Tu ma być niejako lekko zarysowany kontrast między Jankiem, a Sewerynem, który z takiej właśnie rodziny pochodzi.
Być może to zacieśnianie więzi nie zawsze wychodzi na dobre... Ale z drugiej strony to tylko podwożenie na zajęcia. To niejako naturalne, gdy dzieciaki się przyjaźnią. I nie bywa niebezpieczne, gdy jasno wyznaczy się granice. A ta pomoc to przy okazji próba pokazania Ulce, że jest odpowiedzialny i że można na nim polegać.
Co do Twoich 'bredni' to Cię jednak rozczaruję - 'mamy' i 'taty' nie będzie ;) To nawet trochę celowo dla większego kontrastu z.... sama wiesz z czym ;)
Pozornym szczęściem mnie zaskoczyłaś...
Powrót niestety nie jest łatwy.
Dzięki za komentarz i za podzielenie się rankingiem :)
pozdrawiam
ależ mnie zaskoczyłaś :) wpadłam na chwilę, żeby pozostawić swój znak, a jutro napiszę ciut więcej :) Dzięki za dobranockę
OdpowiedzUsuńrównież czekam! ;)
UsuńOch i ach jaki piękny początek dnia. Słońce świeci, temperatura na razie plus 15 i nowa część. To może być tylko dobry dzień. Podoba mi się Amicus, im bardziej w las tym fajniej. Pozostaję pod wrażeniem Twojej wyobraźni i talentu, nadal twierdzę, że niemożliwym jest z kilka zdań zrobić tyle części. Superaśnie :).
OdpowiedzUsuńCo do rankingu to jest to mega trudne zadanie - tak razem z jednego wora miniatur i opowiadań mamy wybrać tylko 3 najulubieńsze? Bez podziału? Masakra zadanie nie do wykonania - muszę się bardzo zastanowić i dobrać jakiś klucz .... Pozdrawiam serdecznie, KaEm.
słońce świeci? zazdroszczę. W Warszawie świeciło o 7 rano, żeby mnie obudzić, bo zapomniałam zasłonić rolet. A teraz szykuje się na deszcz...
UsuńCzekam na nowe propozycje z tym Dżastinem :D
Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
Ja z tym nie mam problemu. Mam swoją ulubioną trójkę i jestem ciekawa czy któryś z moich faworytów też Wam się bardzo podobał.
pozdrawiam
Świeciło i powiem więcej nadal świeci :).
UsuńMiałam nawet kiedyś pewien pomysł na pewną historię, ale tam Dżastin nie pasuje, bo do połączenia Dżastin Cieplak vel Dobrzański historia musi być naprawdę hardcorowa :D. Zwykłe opowiadanie to dla Dżastina zdecydowanie za mało. To musi być naprawdę duży kaliber :D.
Nie jest łatwo niestety, ale skoro nalegasz :P to proszę. Mój subiektywny ranking, kolejność dowolna tego już nie jestem w stanie uszeregować od better do the best. Moja ulubiona trójka: Mezalians - nie to żeby miała coś do Heli :D, Nie powinniśmy, Wbrew całemu światu.
Pozdrawiam, KaEm.
w sumie masz rację, że Dżastin wymaga jednak wielkiej oprawy i naprawdę genialnego pomysłu, by ukazać jego wyjątkowość...
Usuńto może chociaż Bożydar? :D
Powiem Ci, że Twoje typy są prawie zbieżne w moją oceną opowiadań. Aczkolwiek zaskoczyłaś mnie trochę tym mezaliansem, bo choć mam świadomość, że pomysł był w miarę dobry, to trochę pobieżnie potraktowałam temat i mam świadomość, że opowiadanie na nim straciło. Patrząc na to z perspektywy czasu ewidentnie tam brakowało 2 rozdziałów. Niemniej miło mi, że Ci się podobało. A ta mini 'nie powinniśmy' pojawia się w Waszych rankingach całkiem często... zastanawiające ;)
dzięki! Pozdrawiam
Super jak wszystko co piszesz... Marek wydaje sie spokojnie spontaniczny... czy on juz ma konkretne plany wobec Uli czy chwilowo to przypadkowe przypadki ???
OdpowiedzUsuńCo do glosowania to opowiadanie o zdradzie Marka, rozwodzie, o powolnym powrocie poprzez opieke nad Szymonem i coreczka bobasem mi utkwilo w pamieci... specjalnie nie szukam tytulu bo jak zaczne grzebac w spisie tresci to bede musiala wszystko zacytowac bo wszystko jest och i ach....
Masz talent.. juz to mowilam ale pewne uparciuchy musza uslyszec pare razy by uwierzyc...
Pozdrawiam i juz krece sie z niecierpliwosc na krzesle bo chce ciag dalszy... choc tytul 'Dwa plus dwa' zdradza neco koncoweczke... a do tego dzis = IV....
tak, tak wiem... wydawca itd... jeszcze go nie znalazłam... może dlatego, że nie zaczęłam szukać? no nie ważne. dedykację dostaniesz ;)
Usuńoj jaka Ty niecierpliwa jesteś... planów małżeńskich jeszcze nie ma :P
'Po drugiej stronie nieba' ;)
wiesz, zawsze może być 'dwa plus dwa' w odniesieniu do przyjaźni dzieci i rodziców ;)
pozdrawiam
Witaj Amicus,
OdpowiedzUsuńMarek zmienia swoje nastawienie w stosunku dla Uli. Może doszedł do wniosku, że czas znaleźć sobie kobietę, aby stworzyć dla Janka pełną rodzinę? Może wybór padł na Ulę! W końcu Tosia i Janek traktują siebie jak rodzeństwo. Sama Cieplak stwierdziła, że Marek zyskuje przy bliższym poznaniu. Zobaczymy jak dalej sytuacja się rozwinie. :D
A co do głosowania to dla mnie najlepszym opowiadaniem lub miniaturka przez Ciebie napisanym jest "miłość nie jest litością". Powiem szczerze, że żałuję iż ta miniaturka skończyła się w takim momencie. Według mnie zasługuje ona na rozwinięcie :D. Ale to tylko moje ciche życzenie. Pozostałe 2 miejsca:
1. Miniaturka VI - miłość nie jest litością
2, Kocham Was
3. Miniaturka IV
Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział. :D
tą mini 'miłość nie jest litością' to mnie zaskoczyłaś :) Dzięki za Twój ranking!
Usuńjak już będę na emeryturze i nie będę miała co pisać, to się wezmę za rozwijanie starych pomysłów. Póki co nowych aż za dużo.
pozdrawiam
Może kiedyś przeczytam kontynuacje tej mini! :D Często do niej wracam podobnie jak do Kocham Was>
Usuńcudownie, że dodałaś nową część. Uwielbiam Twojego bloga. Wciąż powracam do starych opowiadań i choć czytam je któryś raz, to wciąż zachwycają i wywołują uśmiech na twarzy.
OdpowiedzUsuńZwykle się nie odzywam, ale dziś postanowiłam zrobić wyjątek przez ten ranking.
1 - wbrew całemu światu
2 - zapomnij o mnie
3 - miniaturka lubię kiedy kobieta
pozdrawiam
witaj! fajnie, że zdecydowałaś się odezwać! :)
Usuńjak nie 'nie powinniśmy' to teraz 'lubię kiedy kobieta'. seks się jednak dobrze sprzedaje! ;)
dzięki wielkie za podzielenie się swoim zestawieniem i za komentarz. Mam nadzieję, że nie ostatni. Pozdrawiam
Strasznie fajnie czyta się to opowiadanie, widać zmianę nastawienia zarówno Uli, jak i Marka. Dzieciaczki nadal fenomenalne. Co do rankingu : I - Genialne Wbrew.. II Zapomnij o mnie. III Kocham Was. Pozdrawiam JuSta :)
OdpowiedzUsuńwidzę, że lubicie 'wbrew' tak, jak i ja. :)
Usuńdzięki za wpis. Pozdrawiam :)
A to niespodzianka. Liczyłam raczej na jakąś miniaturkę.
OdpowiedzUsuńA co do opowiadania , to może jednak Ula i Marek sami zakręcą się w okół siebie. Jest coraz cieplej między nimi.
A tak na marginesie ile planujesz części?. I pozdrawiam.
kiedyś zdaje się KaEm pytała mnie czy bardziej 7 czy może 10. Odpowiedziałam, że bardziej 7. W sumie liczba rozdziałów jest jednak bliższa ten pierwszej propozycji.
UsuńNa miniatury brakuje czasu. Miało być short story, ale również się nie wyrabiam. Nawet z publikacją opowiadania mam opóźnienia. Za krótka jest moja doba. Musisz uzbroić się w cierpliwość.
Pozdrawiam
Super część! Czekam na następną :)
OdpowiedzUsuń1. Przyjaźń z bonusem
2. Kocham was
3. Marzenie
ooo proszę... Tym 'marzeniem' to mnie zastrzeliłaś ;) to jedno z moich pierwszych 'dzieci' w 'karierze'... gdzieś je kiedyś zaczęłam publikować i się nie udało skończyć.
UsuńDzięki, że podzieliłaś się opinią. Pozdrawiam
Pierwsze lody przełamane. Ula i Marek ewidentnie zbliżyli się do siebie. Potrafią normalnie rozmawiać bez napinania się. Zaczynają się lepiej poznawać i niemały w tym jest udział ich dzieci.
OdpowiedzUsuńBardzo ciepły rozdział, chociaż pod koniec zrobiło mi się trochę smutno, gdy przeczytałam, że Paulina rodząc Janka nawet nie miała szansy, żeby go zobaczyć. To bardzo przykre.
Jeśli chodzi o trzy tytuły, ja nie potrafię ich wymienić, bo dla mnie każda jedna miniatura, czy opowiadanie jest jedyne w swoim rodzaju i każde znakomite, bo trzeba przyznać, że poziom trzymasz bardzo wysoki i niezwykle równy. Wybacz więc, ale nie umiem wskazać trzech najlepszych.
Pozdrawiam. :)
Przykre, ale niestety zdarza się również w życiu, a nie tylko w fikcji. Albo z powodu komplikacji, i to można jeszcze zrozumieć, albo z powodu błędów lekarskich i to jest nie do wybaczenia!
UsuńMetoda małych kroków.
To miłe co piszesz, ale obie doskonale wiemy, że trudno jest utrzymywać jeden poziom i zdarzają się prace lepsze i trochę gorsze - warsztatowo lub pomysłowo. 'Układ' np. ewidentnie nie zyskał szerokiego poparcia ;)
niemniej rozumiem i nie naciskam.
Dzięki za wpis.
Pozdrawiam
1. Kocham Was
OdpowiedzUsuń2. Dwa oblicza tego samego (mogłoby być trochę dłuższe, o sielankę)
3. Nie powinniśmy :)
Masz rację, mogłam pokusić się o jeszcze jeden rozdział. Zwłaszcza, że bardzo lubię tę historię. I cieszę się, że pojawia się ona w Twoim rankingu. Dzieki! Pozdrawiam
UsuńPowoli się wszystko wyjaśnia, choć póki co, tylko po stronie Marka, bo Ula nie jest taka wylewna. A Marek-inny od tego serialowego, poświęcający swój czas i życie dla osoby kochanej! Piękne. Jedna tylko niewiadoma...co go skłoniło do zainteresowania się Ulą, bo chyba nie to, że Jasiek mówi o Tosi. Będę czekała na rozwój wydarzeń....może już jutro!
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o opowiadania to wszystkie są cudne, wielokrotnie czytałam je wszystkie. Trudno zrobić ranking, ale:
1. Wbrew .... absolutnie rewelacyjne treściowo-pomysł = Nobel dla Ciebie :D
2. Po drugiej stronie nieba
3. Kto, jak nie Ty
Ale zaznaczam, wszystkie Twoje stories są genialne, chyba tylko jedno jakoś nie bardzo mnie urzekło - Układ... i mam nadzieję, że reszta będzie z happy endem!!! :)
Trzymaj się i pisz dalej!!!!
lubię kreować Marka na różnego od tego serialowego. Ula również będzie wylewna i szczera... potrzebuje tylko więcej czasu i dobrej okazji do dzielenia się historią swojego życia.
UsuńNo niestety rozdziału nie będzie. Wiem, że miał być wczoraj, ale się nie wyrobiłam. Miałam wstawić go dziś, ale patrząc na to, co dzieje się poniżej, podjęłam decyzję o konieczności wyciszenia emocji.
Dzięki za wizytę i wpis. Pozdrawiam :)
Ależ potrafisz zaskakiwać, nawet nie spodziewałam się takiej niespodzianki, jeśli tak dobrze działa na ciebie jod i nasz Bałtyk to może powinnaś tam wyjeżdżać częściej? Nastawiłam się na czekanie do piątku, a tu taka mega niespodzianka, co do twoich utworów trudno jest wybrać trzy najlepsze, a wręcz jest to niemożliwe ale mam takie które czytałam wielokrotnie z większym zainteresowaniem niż inne i tak niekwestionowany lider "Wbrew....", 2. "Kocham ...." 3. " Za późno...", a jeśli chodzi o miniaturki to najbardziej mnie poruszyła "Nie do wybaczenia" i short story, a tu nie może być inaczej jak "Przyjaźń...', wybacz nie zmieściłam się w trzech pozycjach, ale i tak musiałam się bardzo zastanawiać aby wybrać tylko pięć, bo chyba prościej byłoby wybrać co najmniej przypadło do gustu, a wtedy na pewno mogłyby byćtylko trzy pozycje, pozdrawiam B.
OdpowiedzUsuńchętnie się tam przeniosę na emeryturze. Jakiś mały domek z widokiem na morze... ach marzy mi się :)
Usuńdzięki za Twój ranking. Potwierdza się moje odczucie, że 'wbrew' wyjątkowo mi się udało :) A wiesz, że chętnie przeczytam, które podobały Ci się najmniej. Obstawiam 'układ'. Co jeszcze? ;)
pozdrawiam
Sytuacja zaczyna się klarować, mimo to, że nie wiemy, kto jest ojcem Tosi i co się z nim stało. Oboje chyba mają do siebie pozytywniejszy stosunek... Może wynik tego działania będzie trochę inny? 2+2=5? :)
OdpowiedzUsuńA co do listy to:
1. Nie powinniśmy
2. Wbrew całemu światu
3. Biały kwiat :)
Pozdrawiam, UiM
o ojcu jeszcze będzie. Ula wszystko opowie, cierpliwości ;)
Usuńoj matematyk chyba by się z Tobą nie zgodził ;)
dzięki. pozdrawiam
Bardzo sie ciesze, ze sytuacja powoli sie wyjasnie i ze MArek okazał sie byc calkiem fajnym facetem. :) Zastanawiam sie co bedzie dalej czY bedzie jakies zawirowanie? czy pojawi sie ktos 3? Czy po prostu beda sie w sobie zakochiwac..czekam na cd
OdpowiedzUsuńA jesli chodzi o liste:
1. Niekwestionowane miejsce - Wbrew... - uwielbiam...:) nie wiem, ile razy juz czytalam :D
2. Dwa oblicza..
3. Kto jak nie ty..:)
Pozdrawiam :)
kanalią jeszcze zdąży być w innych opowiadaniach. Zapewniam, więc tutaj musi być w porządku :)
Usuńdzięki
pozdrawiam
Witaj Amicus
OdpowiedzUsuńBardzo podobał mi się ten rozdział. Wyjaśniło się nareszcie kim jest matka Janka i dlaczego Dobrzanski zajmuje się nim sam. Jednak nie wyjaśniło się kim jest ojciec Antosi ale mam pewne przypuszczenia ale nie wspomnę o nich. Marek jest dobrym tatą, rozsądnym przede wszystkim źle ostatnio o nim napisałam. Jego nastawienie do Uli tez się zmieniło i to zdecydowanie na lepsze.
A jeśli chodzi o wybranie top 3 to jest mi bardzo trudno. Wszystkie twoje opowiadania są świetne i czasem do nich wracam. Ale jak już wybierać to,, dwa oblicza tego samego ",marzenie" i,, kto jak nie Ty ". Chociaż to naprawdę ciężki wybór aby z pośród wielu innych... Pozdrawiam serdecznie. Sama piszę ale nigdy nie będzie to nawet dobre. Jednak możesz mnie znaleźć na justynka2904. blogspot. pl (Brzydulowe światełko)
wszystko chcecie wiedzieć od razu. Cierpliwości ;) Jak już się wyjaśni, napisz proszę czy Twoje przypuszczenia pokryją się z moją wizją
UsuńJesteś w mniejszości z 'dwoma obliczami', ale bardzo się cieszę, że je wspomniałaś. Osobiście bardzo lubię to opowiadania.
Obiecuję zajrzeć w wolniejszej chwili. I nie jest dobrze być wobec siebie przesadnie krytycznym. Dobrze jest widzieć błędy i starać się ich więcej nie popełniać, pisać lepiej... Ale pamiętaj, że człowiek uczy się całe życie i z doświadczenia wiem, że po jakimś czasie, po kilku, kilkunastu opowiadaniach pisze się lepiej. Trzeba się wciąż doskonalić i nie porzucać historii po kilku rozdziałach.
Pozdrawiam
Witaj Amicus
OdpowiedzUsuńTen rozdział wiele wyjaśnia, ale zostają pewne niejasność np gdzie jest ojciec itp. Bardzo się ciesze z ocieplenia stosunków Uli i Marka. ogólnie dość przyjemna nota. :)
A co do wyboru trzech twoich najlepszych publikacji to cóż.... to może być problem, bo wszystkie mniej lub bardziej, ale są świetne. Ale to są moim zdanie najlepsze
1. "Nie powinniśmy" "
2."Wbrew całemu światu",
3."Mezalians", "
Ale to nie są wszystkie moje ulubione publikacje z twoje bloga. Było ciężko, ale zdecydowałam się na tylko trzy.
Ps. A co z opowiadanie nie pamiętam tego tytułu, przyszłość ? przeszłość ?.
Przepraszam wiem , że miały być tylko trzy, ale nie mogę się zdecydować, bo każda twoja publikacja ma to coś w sobie . Może powinna poprosić, aby każda twoja czytelniczka napisała w komentarzu swoją 10 najlepszych publikacji , bo w tedy nie trzeb się tak bardzo ograniczać , niż przy 3 najlepszych publikacji :) Pozdrawiam Natalia :
pisałam już kilka razy powyżej - o ojcu też będzie... ciut później.
UsuńPrzeszłość. Cieszę się, że o nim pamiętasz, mimo, że pojawił się tylko jeden rozdział. Zamierzam do niego wrócić i przedstawić je Wam w całości. Kiedy? Trudno powiedzieć. Póki co w najbliższym czasie pojawią się ostatnio zapowiadane historie.
10 to prawie tyle ile mam całych, długich opowiadań na koncie ;) 3 mi wystarczą. Chciałam po prostu sprawdzić, czy te historie, które w mojej ocenie, udały mi się najbardziej, również przypadły Wam do gustu i uważacie je za 'najlepsze spośród pozostałych'
Dzięki za komentarz i podzielenie się opinią.
Pozdrawiam :)
dla mnie hitem jest Milosc nie jest litoscia i żałuję że to tylko mini ale często do niej wracam. cała reszta równo na drugim miejscu:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńpo raz kolejny jestem zaskoczona, bo nie uważam tej mini za wyżyny... pozdrawiam :)
UsuńNo w koncu zaczelo sie cos dziac. A co do publikacji to
OdpowiedzUsuń1. Za pozno?
2. Nie powinnismy
3. Kocham Was
Pozdrawiam Kasia
dzięki za ranking. Pozdrawiam :)
UsuńA ja czekam na 5 część 😉 weekend trwa...😎
OdpowiedzUsuńwiem, że czekasz. Wybacz, wczoraj się nie wyrobiłam. Miała być dzisiaj, ale przekładam publikację na piątek. Może do tego czasu emocje opadną.
UsuńTak prosimy o kolejną część ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam w piątek
UsuńWitaj Amicus, o coś zaczyna się dziać między rodzicami:), przynajmniej normalnie już ze sobą rozmawiają więc nie jest źle, oby tak dalej:) Jeśli chodzi o top 3 opowiadań, to naprawdę ciężko się zdecydować, wszystkie Twoje opowiadania są na prawdę bardzo dobre, czyta się je lekko, przyjmie, a do tego co najważniejsze budzą straszne emocję. Jeśli chodzi o mój numer jeden to zdecydowanie. "Kto jak nie Ty", bardzo mi się podobało do opowiadania, bardzo mnie wciągało, po każdym kolejnym rozdziale nie mogłam się doczekać kolejny części. Było w nim tyle emocji, zwrotów akcji i najważniejsze że był happy end, już pisałam chyba pod ostatnim rozdziałem, że jedynie to nie pogardziłabym epilogiem i "małą sielanką", bo akurat w tym opowiadaniu było jej jak na lekarstwo:):). Miniaturki w Twoim wykonaniu też są super, wiadomo mają one trochę inny charakter są krótkie i nie ciągną się tak, w nawiązaniu co serialu też mi się podobały, co by było gdyby, zawsze wtedy żałowałam, dlaczego tak nie było w serialu:):) Pozdrawiam serdecznie i oczekuje na kolejne opowiadania Kasia
OdpowiedzUsuńnie dość, że rozmawiają, to i spędzają razem czas. I to o dziwo bez towarzystwa dzieci! I oboje uznają ten czas za miło spędzony! ;)
Usuńpisałam już gdzieś kiedyś, że nie przepadam za epilogami, także wybacz, tym razem nie będzie ;)
dzięki za komentarz. pozdrawiam
Witaj Amicus. No dziewczyny,do tej pory,myślałam ,że jestem straszną jędzą.Jak miło. Pomyliłam się.Wracając do opowiadania,robi się cieplej.Marek ,jak się okazuje ,nie jest androidem,ma całkiem ludzkie odruchy.Czyżby Ulka zaczynała mu się podobać?.Może jest zwyczajnie ciekawy jaka jest mama przyszywanej siostry Janka.Jak zwykle mam nadzieję,że sprawy pójdą jednak w dobrym kierunku.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJute, masz rację - Marek to facet z krwi i kości ;) i uczucia też tam w sobie jakieś ma :D
UsuńWiem, wiem, że Wy kochacie happy endy. ;) trzeba było finał negocjować z KaEm ;) To jej pomysł.
Pozdrawiam
Poczekam do piątku chodzi nie powiem, że liczyłam dziś na małą odskocznie do całego dzisiejszego i jutrzejszego, ale trudno. Do piątku. Nie przejmuj się tymi głupimi komentarzami. Gorąco pozdrawiam, :)
OdpowiedzUsuńja też poczekam, choć...chciałabym dziś :) ale rozumiem!!!! ściskam mocno...dużo czasu, dużo siły, mnóstwo odpoczynku :)
UsuńHej,ciekawe opowiadanie.Kolejny raz przepraszam że tak późno komentuje ale czas maj-czerwiec jest i będzie dla mnie zabiegany,ale w każdej wolnej chwili spróbuje tutaj zajrzeć.
OdpowiedzUsuńW dalszym ciągu czekam (może) na jakąś miniaturke,ale do niczego nie zmuszam.
Pozdrawiam GOZDI^.^