Z powodów logistycznych zmieniam daty publikacji. Nowe notki będą pojawiać się w poniedziałki i piątki. Dziś postanowiłam wcześniej wrzucić jutrzejszą.
Pozdrawiam :)
Uciekła w pracę. Tabelki, zestawienia, raporty i prace studentów przynosiły jej ukojenie. Skupiła się również bardziej na swojej rodzinie i przyjaciołach. Częściej odwiedzała swój rodzinny dom i poświęcała czas młodszemu rodzeństwu. Mała Beatka była zachwycona. Zdecydowała się nawet na weekendowy wyjazd z dziewczyną Maćka, Beatą, do SPA w Serocku. Przyjaciel najwyraźniej dostrzegał jej kiepski nastrój i postanowił temu zaradzić organizując jej dwa dni relaksu i zabiegów pielęgnacyjnych. Starała się nie myśleć o Marku i nawet całkiem dobrze jej to wychodziło. Minął miesiąc od ich ostatniego spotkania.
Czerwona sukienka opadła na
miękką wykładzinę dywanową w kolorze kawy z mlekiem. Jej ciało otulała teraz
jedynie czarna, koronkowa bielizna. Wstrzymał oddech, gdy jego wzrok spoczął na
jej pełnych piersiach. Miał ochotę pieścić je do utraty tchu. Zaśmiała się
cicho obserwując jego reakcję. Spojrzał w jej oczy. Dostrzegł w nich figlarne
iskierki. Chwyciła go za jego ulubioną, błękitną, kraciastą koszulę i
gwałtownym ruchem przyciągnęła do siebie. Czyżby chciała dominować? Wiedział,
że jej na to nie pozwoli. Zachłannie wpił się w jej usta. Smakowała tak słodko,
niczym pierwsze, majowe truskawki. Nim się spostrzegła, uwolnił jej piersi.
Miał wprawę. Czarna koronka wylądowała gdzieś w kącie hotelowego pokoju. Czuł,
jak uśmiecha się podczas pocałunku. Wplotła palce w jego czarne włosy. To ich
zbliżenie pełne było gwałtowności, namiętności, szaleństwa. Bardzo mu się to
podobało. Jej drobne palce zaczęły odpinać kolejne guziki koszuli. Dłońmi
zaczęła badać skórę pleców. Czyżby chciała zapamiętać każdy centymetr jego ciała?
Jej rześkie, cytrusowe perfumy oszałamiały go. Po raz kolejny tego wieczoru
zatonął w jej błękitnym spojrzeniu. Oczy mówiły wszystko. Była mu całkowicie
poddana. Jej wzrok mówił ‘zrób ze mną co tylko zechcesz’. Z satysfakcją zaśmiał
się pod nosem unosząc prawy kącik ust w charakterystycznym geście. Miał nad nią
całkowitą kontrolę. Była mu poddana i zamierzał w pełni to wykorzystać.
Przycisnął ją mocniej do siebie i napierając na nią spowodował, że opadli na
satynową, zimną pościel. Po ich rozgrzanych ciałach przeszedł dreszcz. Przez
głowę przebiegło mu, czy to dreszcz podniecenia, czy zwykła różnica temperatur.
Choć tak naprawdę w tej chwili nie było to istotne. Obsypywał jej ciało
pocałunkami, które można było porównać do ciepłego, letniego deszczu. Oddychała
coraz głośniej, szybciej. On też był już wystarczająco pobudzony. Pozbył się
ostatnich części ich garderoby. Jej koronkowe majtki wraz z jego bokserkami
wylądowały gdzieś pod łóżkiem. Wreszcie miało nastąpić to, na co czekał tak
długo. Wszedł w nią. Obudził się, gwałtownie zrywając się do pozycji siedzącej.
Oddychał łapczywie. Był spocony. Niechętnie wstał z łóżka i podszedł do lodówki.
Nalał sobie szklankę zimnej wody i wypił duszkiem. ‘To jakiś obłęd.’ Czyżby
zaczynał fiksować? Już wcześniej kilkakrotnie łapał się na tym, że w nocy szukał
jej ciała po drugiej stronie łóżka chcąc się przytulić, wybierał białe wino,
którego przez lata nie cierpiał, bo ona takie wolała. Teraz jeszcze ten sen. Cieszył
się, że jutro wylatuje na trzy dni do Barcelony. Chociaż niewątpliwie Hiszpania
nieodłącznie kojarzyła mu się z Madrytem. Z Fashion Week, z Ulą i z faktem, że
to właśnie tam udało mu się ją zdobyć. Kolejne sesje, zlecenia nie przynosiły
efektu. Wciąż miał nadzieję, że gdy zajmie się pracą jego umysł przestanie podsyłać
mu takie dziwne obrazy z nią w roli głównej. To było trudniejsze niż
przypuszczał.
Z samego rana spakował się w
niewielką walizkę. Większy bagaż stanowił jego sprzęt. Kilkanaście obiektywów,
dwa statywy, lampy, filtry. Trochę tego było. Odetchnął z ulgą, gdy samolot
wystartował. Czyżby miał nadzieję, że ucieknie od wspomnień, uczuć? Sam się nad
tym zastanawiał. Miał nadzieję, że to stan przejściowy, pewien rodzaj wyrzutów
sumienia, że potraktował ją nieco przedmiotowo. Był z nią, sypiał, gdy było mu
to wygodne. A później szybko spakował się i wrócił do domu, zupełnie nie licząc
się z jej uczuciami. A przecież proponowała mu wspólne mieszkanie. Nie mógł być
jej obojętny. Nigdy nie rozmawiali o uczuciach, ale przecież widział, że jej
zależy. Nigdy nie powiedziała mu 'kocham', bo i nigdy tego od niego nie
usłyszała. ‘Ale czy ja ją rzeczywiście kocham?’. Odgonił od siebie te myśli.
Wylądował. Od razu pojechał na miejsce sesji. Piękna pogoda, piękne samochody i
piękne kobiety. Migawka wydawała charakterystyczny dźwięk. Robił zdjęcie jedno
za drugim. Był w swoim żywiole. Trzeciego dnia odbyła się impreza na koniec
sesji. Przedstawiciele motoryzacyjnego koncertu zorganizowali dyskotekę na
plaży. Styliści, fryzjerzy, modelki. Wszyscy bawili się w rytm muzyki
puszczanej przed DJ'a. Alkohol lał się strumieniami. Dużo bardziej lubił takie
kameralne, acz szalone imprezy, niż wystawne bankiety. Dość szybko wylądował w
swoim hotelowym pokoju w towarzystwie pięknie opalonej blondynki. Zadziałał
instynkt. Wyłączył myślenie. Jego towarzyszka smacznie spała. Nawet nie
pamiętał, jak ma na imię. Zresztą przecież było to bez znaczenia. Nie pierwszy
raz zdarzała mu się taka przygoda. Ale pierwszy raz czuł się dziwnie. Odczuwał
coś na kształt poczucia winy po tym gorącym seksie z nieznajomą. Znów nie spał
całą noc. Ilekroć chciał zamknąć oczy widział twarz Uli.
Miał serdecznie dość tego obłędu.
Nie potrafił normalnie pracować. Psuł sobie renomę i nazwisko. Jego agent był
wściekły, bo kolejni kontrahenci mieli zastrzeżenia do jego pracy. Wiedział, że
tak długo nie pociągnie. Przekreślić swoją karierę można w pięć sekund, a smród
się ciągnie latami. Potrzebował urlopu. Postanowił przed wylotem do Japonii
lecieć na tydzień do Polski. Miał nadzieję, że rozmowa z Ulą pomoże mu dojść ze
sobą do ładu. ‘Może gdy porozmawiamy przestaną mnie dręczyć jej obrazy? To z pewnością
tylko wyrzuty sumienia, że zostawiłem ją z dnia na dzień. Ma od mnie żal, a ja
to czuję’ przekonywał sam siebie.
Liczył na to, że nie pojechała na
żaden egzotyczny urlop. W gruncie rzeczy z jego obliczeń wynikało, że rok akademicki
dobiega końca, ale z drugiej strony znał Ulę na tyle, by wiedzieć, że to
pracoholiczka. Nie poinformował o przyjeździe Dobrzańskich. Chciał zadzwonić do
matki, gdy będzie już na miejscu. I tak nie zmierzał nocować u rodziców. Chciał
sobie zaoszczędzić spotkań z ojcem i prowadzenia bezsensownych dyskusji.
Wystarczająco dobrze wiedział, jakie zdanie ma o nim Krzysztof. A i jego
ostatnia ucieczka z pewnością nie zostanie przez ojca doceniona. Miał nadzieję,
że nie dojdzie do zbyt ostrej wymiany zdań.
Dzień przed wylotem postanowił wysłać jej sms’a. Długo się zastanawiał nad jego treścią i słusznością tego czynu. Przecież może go kompletnie zignorować. Postanowił zaryzykować. Przynajmniej będzie wiedział, czy jest sens tam lecieć, czy będzie chciała z nim rozmawiać. ‘Musimy porozmawiać. Jutro będę w Warszawie. Proszę, spotkaj się ze mną’ wystukał na ekranie najnowszego modelu smartfona. Przyglądał się treści przez ładnych kilka minut. Skasował w sekundę. Wróciła właśnie z pracy, gdy jej komórka zabrzęczała, informując ją o przyjściu sms’a. Nie mogła uwierzyć, gdy na ekranie przeczytała ‘Marek’. Chwilę się wahała, nim ciekawość pomieszana z nadzieją zwyciężyła. ‘Nie potrafię o Tobie zapomnieć’. Bez zastanowienia odpisała ‘Tęsknię. Nawet nie wiesz, jak bardzo’. Nie wiedziała czy dobrze zrobiła odpisując i co ma oznaczać ta wiadomość. Nie odzywał się przez tyle tygodni i raptem ni stąd ni zowąd wysyła jej wiadomość o treści, którą można interpretować jednoznacznie. Odzyskała pozorny spokój i znów zamieszał jej w życiu. Postanowiła ukoić pragnienia i wspomnienia butelką wina.
Następnego dnia wczesnym popołudniem Airbus linii Air France wylądował na warszawskim Okęciu. Prosto z lotniska pojechał do hotelu Polonia Palace. Uwielbiał Śródmieście. Te korki, hałas, tłok, dawały mu namiastkę Nowego Jorku, w którym zaczynał swoją karierę. Wynajęty samochód już na niego czekał. Pojechał prosto na Saską Kępę. Jej auta jeszcze nie było na parkingu. Spojrzał na zegarek, który wskazywał godzinę szesnastą. Było za wcześnie. Doskonale wiedział, że nie miała zwyczaju zrywać się z pracy wcześniej. Postanowił poczekać w kawiarni vis a vis jej osiedla. Zamówił espresso, które miał nadzieję postawi go na nogi. Zajął strategiczny stolik przy oknie, by móc obserwować podjeżdżające samochody. Dopijał właśnie swoją kawę, gdy po drugiej stronie ulicy zatrzymał się samochód. Wysiadł z niego młody mężczyzna i szybko okrążając samochód otworzył drzwi pasażera. Ku jego zaskoczeniu wysiadła z niego Ula. Po chwili oplótł jej drobną sylwetkę swoimi ramionami i mocno do siebie przytulił. Stali tak przez chwilę. Wypuścił ją ze swoich objęć i skierował się do auta. Nim wsiadł krzyknął coś jeszcze za nią, na co ona zareagowała szerokim uśmiechem. Pomachała mężczyźnie i skierowała się do furtki. Marek siedział wbity w fotel. Miał wrażenie, że zaraz trafi go szlak.
Dzień przed wylotem postanowił wysłać jej sms’a. Długo się zastanawiał nad jego treścią i słusznością tego czynu. Przecież może go kompletnie zignorować. Postanowił zaryzykować. Przynajmniej będzie wiedział, czy jest sens tam lecieć, czy będzie chciała z nim rozmawiać. ‘Musimy porozmawiać. Jutro będę w Warszawie. Proszę, spotkaj się ze mną’ wystukał na ekranie najnowszego modelu smartfona. Przyglądał się treści przez ładnych kilka minut. Skasował w sekundę. Wróciła właśnie z pracy, gdy jej komórka zabrzęczała, informując ją o przyjściu sms’a. Nie mogła uwierzyć, gdy na ekranie przeczytała ‘Marek’. Chwilę się wahała, nim ciekawość pomieszana z nadzieją zwyciężyła. ‘Nie potrafię o Tobie zapomnieć’. Bez zastanowienia odpisała ‘Tęsknię. Nawet nie wiesz, jak bardzo’. Nie wiedziała czy dobrze zrobiła odpisując i co ma oznaczać ta wiadomość. Nie odzywał się przez tyle tygodni i raptem ni stąd ni zowąd wysyła jej wiadomość o treści, którą można interpretować jednoznacznie. Odzyskała pozorny spokój i znów zamieszał jej w życiu. Postanowiła ukoić pragnienia i wspomnienia butelką wina.
Następnego dnia wczesnym popołudniem Airbus linii Air France wylądował na warszawskim Okęciu. Prosto z lotniska pojechał do hotelu Polonia Palace. Uwielbiał Śródmieście. Te korki, hałas, tłok, dawały mu namiastkę Nowego Jorku, w którym zaczynał swoją karierę. Wynajęty samochód już na niego czekał. Pojechał prosto na Saską Kępę. Jej auta jeszcze nie było na parkingu. Spojrzał na zegarek, który wskazywał godzinę szesnastą. Było za wcześnie. Doskonale wiedział, że nie miała zwyczaju zrywać się z pracy wcześniej. Postanowił poczekać w kawiarni vis a vis jej osiedla. Zamówił espresso, które miał nadzieję postawi go na nogi. Zajął strategiczny stolik przy oknie, by móc obserwować podjeżdżające samochody. Dopijał właśnie swoją kawę, gdy po drugiej stronie ulicy zatrzymał się samochód. Wysiadł z niego młody mężczyzna i szybko okrążając samochód otworzył drzwi pasażera. Ku jego zaskoczeniu wysiadła z niego Ula. Po chwili oplótł jej drobną sylwetkę swoimi ramionami i mocno do siebie przytulił. Stali tak przez chwilę. Wypuścił ją ze swoich objęć i skierował się do auta. Nim wsiadł krzyknął coś jeszcze za nią, na co ona zareagowała szerokim uśmiechem. Pomachała mężczyźnie i skierowała się do furtki. Marek siedział wbity w fotel. Miał wrażenie, że zaraz trafi go szlak.
To, że Ula wpadnie w wir pracy było do przewidzenia. Praca zawsze była dla niej lekarstwem na smutek i zapomnienie. Z całą pewnością tęskniła za nim i chyba już ma sprecyzowane uczucia w stosunku do niego.
OdpowiedzUsuńZa to Marek ma sny i to jakie. Z nią w roli głównej. One świadczą tylko o tym, że ta znajomość nie była jedną z wielu i on również za Ulą tęskni. Tęskni jak mężczyzna. Pragnie i pożąda. Ma inne kobiety, ale myślę, że w końcu przyznaje sam przed sobą, że to nie to, że Ula zajmuje w jego sercu naprawdę ważne miejsce. Gdyby było inaczej czy przyjechałby do Polski?
Ostatnie zdania rozdziału każą mi wątpić, czy do tego spotkania w ogóle dojdzie. Marek jest zazdrosny. Gdyby była mu obojętna inaczej zareagowałby na obecność przy niej innego faceta. Podejrzewam, że to był Maciek lub Jasiek. Z kolegą z uczelni na pewno by się tak nie spoufalała. Jeśli jednak planujesz to ich spotkanie to myślę, że będzie pełne wyrzutów i pretensji. Nie zakończy się też pozytywnie. Znowu się rozejdą, aż do następnego razu, gdy któreś z nich bardzo mocno zatęskni i mam dziwne podejrzenia, że to jednak nie będzie Ula i że to nadal Marek będzie szukał do niej drogi.
Znakomita część. Łyknęłam piorunem. Widzę, że jednak dodajesz w piątki i wszystko wskazuje na to, że tak zostanie. Sama wspominałaś, że chcesz zmienić dni publikacji. Czyli następnej części należy się spodziewać dopiero w środę? Dość duża rozpiętość, ale tym się nie przejmuj, bo my i tak zawsze cierpliwie czekamy na kolejne rozdziały.
Pozdrowionka. :)
Rzeczywiście, Ula zawsze znajduje sobie zajęcia, by nie myśleć. Moja zagłębia się w wyliczenia i tabelki. Ta serialowa zwykle poświęcała czas lepieniu pierogów w takich chwilach ;)
UsuńUla zdecydowanie sprezycowała uczucia. Tuż po jego zniknięniu z firmy, a nawet jeszcze przed wiadomością o jego wylocie przyznała się sama przed sobą, że się zakochała. Uważała za błąd włączanie uczuć w tą fizyczną relację, a jednak tak się stało.
Z Markiem od momentu wylotu coś się dzieje, choć on nie do końca jeszcze potrafi to nazwać. Początkowo zrzuca to na karb poczucia winy i zwykłych wyrzutów sumienia, ale niebawem dojdzie do właściwych wniosków ;)
O kolejnej części nic nie napiszę, żeby nie zdradzać szczegółów. Czy Twoje przypuszczenia okażą się zasadne przekonasz się w poniedziałek.
Piąteki i poniedziałki. Tak wyszło z mojego planu tygodnia. Przynajmniej będę mieć większą 'kontrolę' nad komentarzami i być może szybciej uda mi się odpowiadać na Wasze wpisy. Soboty mi pasowały, ale środy kompletnie nie, stąd zmiany radyklane, bo głupotą było zostawiać system sobota-poniedziałek. Niezbyt proporcjonalnie by to wyglądało.
Dzięki za wizytę i podzielenie się refleksjami. Pozdrawiam :)
To było do przewidzenia,że oboje będą za sobą tęsknić po tak upojnych nocach. Nie kumam ich nie logicznego myślenia i zachowania. Dorośli na stanowiskach ludzie,a jakieś dziwne skrupuły,jak nie dojrzali.Może się mylę,ale dziwnie to odczytuję. Pożegnania, odkąd pamiętam zawsze wylewne i spontaniczne były zawsze między Ulą i Jaśkiem.Podobieństwa do Uli,nie ma Jasiek,no i rozczarowanie Marka o wierności i tęsknocie Uli ,za nim. No chyba,że dostrzeże go w kafejce,wtedy zmienia postać rzeczy,będą wyjaśnienia i odzyskana wierność. Czekam do poniedziałku,jak zrozumiałam. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKierując się emocjami, uczuciami, instynktem, nie zawsze działamy racjonalnie i logicznie. Oni oboje tego nie planowali i oboje są nieco zaskoczeni tym, co się z nimi dzieje. To miała być prosta sytuacja - miał ich łączyć seks, chęć spędzenia kilku chwil razem zamiast osobno. Byli wolni, niezależni, nieco samotni.
UsuńTo z pewnością nie był Jasiek. Trochę za młody. A kto to był dowiesz się już za króciutką chwilę. ;)
Ona ma być mu wierna? On był jej wierny? ;)
Zapraszam na poniedziałek :) Pozdrawiam i dzięki za wpis!
Jaka cudowna wiadomość, znowu coś ciekawego.
OdpowiedzUsuńNo i Mareczek wariuje, zdjęcia z Ulą, sny z Ulą, myśli o Uli... I ta złość "co się do cholery ze mną dzieje?". Klin klinem nie działa. To może spotkanie pomoże, na co na pewno ale nie na zapomnienie. Zwłaszcza, że jak przypuszczam zobaczenie Uli w ramionach innego (jak podejrzewam Maćka) nie sprawi, że się odkocha. Oj nie, coś czuje, że to jeszcze bardziej go wkurzy i połechta jego próżność. Obudzi się w nim zazdrość i może wreszcie zacznie działać a nie tylko marzyć, śnić i uciekać.
A Ula chyba nieświadomie zachęci go do działania, zmobilizuje. Oboje odkryli karty wysyłając smsy, krótkie ale treściwe.
Obym się tylko nie myli i żebyś nie stwierdziła, że lepiej spotkanie przełożyć, albo w ogóle z niego zrezygnować, ale to chyba nie jest w stylu tego Marka.
Dzięki Ci bardzo za tę dzisiejszą część. Czekam na poniedziałek.
Pozdrawiam, K.
Opcje są dwie, albo Mareczek wkurzony zacznie działać, ale jego urażone ego każe mu spakować manatki i wrócić do Francji, a oni znów się będą mijać, tęsknić za sobą i próbować zapomnieć. A co jest w stylu 'tego' Marka? Już raz uciekł gdy mu to było wygodne...
UsuńDzięki za wizytę. Pozdrawiam :)
Pieeekne, wspaaaniale cudenko !
OdpowiedzUsuńReszta potem...
Szukaj błędnych bierników ;)
UsuńPieknie opisujesz tęsknotę,milość uwielbiam takie romantyczne opowiadania.Czytam po kilka razy i marzę.Pozdrawiam i czekam na następny rozdzial,wierna fankaprzepięknych romantycznych opowiadań.💕🌷🐘
OdpowiedzUsuńPomarzyć dobra rzecz. Bo się niestety takie romantyczne historie w realnym życiu raczej nie zdarzają, tak samo, jak się nie zdarzają faceci idealni. A taki będzie Marek już w kolejnym opowiadaniu 'Miłość bez końca', które startuje niebawem.
UsuńCieszę się, że się odzywasz w komentarzu. Mam nadzieję, że nie po raz ostatni :)
Pozdrawiam
Cudowny rozdział.Wiesz doskonale jak potęgować napięcie. Co do ideałów, w realu zamiast rycerza na białym koniu pojawia się giermek lub co gorsza stajenny. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńLubię potęgować napięcie, ale nie zawsze mi się to udaje. Jeśli teraz tak piszecie, to znaczyć, że jednak osiągnęłam sukces. Tak samo, jak lubię zaskakiwać. Ale Wy znacie mnie zbyt dobrze i niekiedy już na samym początku potraficie mnie rozgryźć i zaplanować koniec opowiadania ;)
UsuńNo właśnie nie rozumiem tej dysproporcji. Dlaczego giermków jest dużo mniej niż stajennycjh... ;) O rycerzach i księżętach nie wsopominając, bo ci wyginęli chyba przed wojną.
Pozdrawiam :)
Amicus!
OdpowiedzUsuńDlaczego zawsze musisz kończyć w momencie, w którym najmniej tego pragnę!
Jesteś mistrzem w utrzymywaniu czytelnika w napięciu, a Twoje opowiadanie jest najlepszą pisaną historią, z jaką kiedykolwiek udało mi się mieć styczność.
Kiedy kończę kolejną, cudowną notkę czuję taką straszną pustkę, bo właśnie następnym rozdziałem motywuję się do zapominania o wlokącym się niemiłosiernie czasie. Każdy z osobna mnie co raz bardziej zaskakuję i nie mogę wyjść z podziwu nad tak znakomitą historią. Twój tekst jest płynny i wartki, przez co bardzo przyjemnie się go czyta. Serdecznie pozdrawiam i życzę weny:)
Lubię Cię wkurzać ;) Już masz chrapkę na ciąg dalszy, a ja Ci z zaskoczenia funduję koniec rozdziału :)
UsuńBez przesady. Jest wiele równie dobrych i jeszcze więcej lepszych.
Nieskromnie powiem, że wena jest. Życz mi czasu!
Miło, że wpadłaś. Pozdrawiam :)
Stworzyłaś dzieło. Ta historia nadaje się co najmniej na scenariusz jakiegoś filmu (najlepiej z Julią i Filipem w roli głównej). Już nie mogę się doczekać poniedziałku. Pozdrawiam, Kasia:)
OdpowiedzUsuńKasiu,
Usuńmogę się podjąć napisania scenariusza, jak znajdziesz producenta ;) Jak to mówią moi znajomi, wszystko się da ustalić w zależności od ilości zer zapisanych w kontrakcie. Także ja jestem otwarta na propozycje :) Już niebawem będę zasilać grono bezrobotnych z dyplomem, więc mogę się chałupniczo zająć pisaniem scenariuszy. ;)
Pozdrawiam
O widzisz ten poprzedni komentarz robi z ciebie scenarzystke...
OdpowiedzUsuńSzukalam i szukalam tych moich ulubionych kopytnych i nic nie wynalazlam. To wszystko przez ciebie ! Bardzo trudno mi sie gania za byczkami po twoich tekstach bo ciezko odzielic rozum (szukajacy kopytnych) od uczuc ktore w nas wzbudzasz !
Istnieje tez inny mozliwy powod: nie ma kopytnych...
Czakam na cd ze zniecierpliwieniem. Ciekawa jestem czy on zrezygnuje z tego spotkania czy raczej spotka sie z nia ale zazdrosc przesloni mu rozum i bedzie sie okropnie zachowywal. Ona nic z tego nie zrozumie i znow sie im drogi rozejda na jakis czas.
Właśnie widzę i już się zastanawiam, czy zrobić z Ciebie czy z Kasi mojego managera :) Jak już się stacje telewizyjne będą dobijać do mnie drzwiami i oknami, to potrzebny będzie ktoś kto ogarnie mój kalendarz i ustali stawki za kolejny napisany odcinek ;) Piszesz się na to? :))
UsuńPrzepraszam. Obiecuję poprawę w kolejnych opowiadaniach. Postaram się wzbudzać mniej emocji.
Zapraszam na poniedziałek ;)
Pozdrawiam Cię serdecznie
Ja sie pisze na wszystko pod warunkiem, ze dostane autograf...
UsuńDostaniesz nawet dwa ;)
UsuńDroga Autorko, mam przeczucie, że nasz fotograf zaczyna pierzyć Ulę własną miarą, czy będzie czuł się usprawiedliwiony po zdradzie Uli z nie wiadomo z kim, czy może to Ona tak bardzo Go zawodzi? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMierzy i zdaje się, że gdzieś padają te słowa... A może już mi się coś pomieszało. W każdym razie w poniedziałek wiele się wyjaśni. Już teraz zapraszam. I dziękuję za wizytę, a przede wszystkim za komentarz. Pozdrawiam :)
UsuńPrzyznaję, że przez pierwszych kilka rozdziałów nie byłam jakoś specjalnie zachwycona tym opowiadaniem, tzn. podobało mi się, ale nie zaliczalo sie do tych najlepszych. No ale jakieś trzy rozdziały temu wskoczylo na drugą pozycję zaraz po "Za późno?". Jest po prostu genialne. Z dyplomem czy bez, musisz coś zrobić z tym niewątpliwym talentem, jaki posiadasz. Ja, choć dyplom posiadam od 9lat, to użytek z niego miałam niewielki. Zaczęłam robić drugi, tym razem zgodny z tym w czym pracuję od ośmiu lat. Niestety nie jest to związane z promocją młodych talentów pisarskich, ale jakby coś sie działo, to bedę czujna i na pewno Cię poinformuję. Tymczasem z niecierpliwością oczekuję kolejnego rozdziału "Zapomnij o mnie". Pozdrawiam, Kasia ;-)
OdpowiedzUsuń'Za późno?' jest Twoim faworytem? No proszę.. Chyba przez to drugie, 'lepsze' zakończenie ;)
UsuńCała Polska szuka Amicus pracy - podoba mi się ten motyw. ;)
A tak poważnie.... Mój dyplom z dziedziny humanistycznej, ale kompletnie nie związanej z pisaniem, nie gwarantuje mi świetlanej przyszłości. Tym samym zasilę grono szczęśliwych bezrobotnych jeszcze w tym roku. A tak w ogóle to szukam odpowiedniej drogi, czegoś dla siebie w czym będę się realizować i z czym będę się dobrze czuła. Całkiem niedawno ktoś mi uświadomił, że najgorzej jest być średnio zdolnym. Jak się jest średnio zdolnym to trzeba szukać czegoś innego. Czasem warto na ostatnim roku rzucić fizykę, by po kilku latach zostać wybitnym reżyserem uznanym na świecie. A ja w tym, w czym się edukuję, jestem z pewnością średnio zdolna. Może dlatego, że już jakieś dwa lata temu przestało mnie to kręcić.... A przecież w życiu liczy się pasja... Ja tych pasji chyba mam zbyt wiele, przez co w każdej z nich jestem średnio zdolna, bo nie mogę się jej poświęcić bez reszty i w niej udoskonalać.... Od takie refleksje wieczorową porą.
Zapraszam na poniedziałek :)
Pozdrawiam
Świetna notka.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że mimo wszystkich tych zawirowań między Ulą, a Markiem będzie w porządku. Zależy im na sobie. Mam nadzieję, że mężczyzna, który obejmował Ulę to Maciek i, że Cieplakówna wszystko wyjaśni Markowi, kiedy się spotkają.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nn :)
To będą burzliwe wyjaśniania ;) Obiecuję zajrzeć w wolniejszej chwili ;) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń