Westchnął ciężko, obracając na
palcu złotą obrączkę. Za trzy tygodnie minie rok odkąd został mężem Pauliny
Febo-Dobrzańskiej. Nie mógł powiedzieć o sobie ‘szczęśliwy mąż’. Nie był
szczęśliwy, odkąd na własne życzenie pozbył się z życia Uli, swojej jedynej miłości.
Bo żaden człowiek nie potrafi być w pełni szczęśliwy bez miłości. Miał
świadomość, że przegrał swoje życie. Że nie zawalczył w odpowiednim momencie,
że zbyt łatwo się poddał, podporządkował. Przez pierwsze tygodnie próbował
jeszcze walczyć, manifestować swoje niezadowolenie, swoją rozpacz i gniew. A
później po prostu pogodził się z obecnym stanem rzeczy.
Największym plusem jego
małżeństwa było to, że firma prosperowała świetnie. Podźwignęli się i wyszli na
prostą. Nieobecność Uli sprawiła, że zarządzanie przedsiębiorstwem musiał wziąć
na siebie i pracy poświęcał się bez reszty. Przychodził pierwszy, wychodził
ostatni. Na każdym etapie trzymał rękę na plusie. Miał również trochę
szczęścia, że Febo nie zorientował się, iż część wyników jest sfałszowana.
Musiał nawet przyznać, że Aleks od momentu ślubu siostry nieco odpuścił.
Najwyraźniej jej szczęście było dla niego ważniejsze, niż pogrążenie szwagra.
Nie można było powiedzieć, że Dobrzański i Febo żyli w pełnej harmonii i
wielkiej przyjaźni, ale tolerowali się wzajemnie, a Włoch przestał rzucać
Markowi kłody pod nogi. Wspólnie pracowali na sukces marki. Młody Dobrzański
przestał się migać od pracy i zrzucać wszystkiego na podwładnych. Stał się
odpowiedzialny za firmę i zatrudnionych w niej ludzi, co w pewnym momencie
zyskało uznanie seniora. ‘Jesteś świetnym prezesem, lepszym ode mnie’ usłyszał
z ust ojca po ostatnim, kwartalnym zebraniu zarządu. Bynajmniej brunet nie
pracował by zyskać pochwałę ze strony założyciela firmy. Po prostu nie chciał
zaprzepaścić pracy Uli, jej pomysłów, a nade wszystko starał się, żeby
przedsiębiorstwo przynosiło zyski, by miał z czego spłacać zobowiązania wobec
firmy PRO-S.
Od ponad jedenastu miesięcy nie
miał kontaktu z Ulą. Tęsknił. Tak cholernie tęsknił. Starał się szanować jej
prośbę, choć nie było to łatwe. Wiedział, że jego telefony i kolejne wizyty w
Rysiowie będą ją jeszcze bardziej ranić. Że jej serce będzie krwawić, gdy
zobaczy na jego palcu obrączkę. Postanowiła wyrzucić go ze swojego życia i nie
miał prawa mieć o to do niej żalu. Przecież to on wybrał, on zdecydował za
nich. Zresztą jemu też nie byłoby łatwo stanąć z nią twarzą w twarz. Nie
potrafiłby spojrzeć jej w oczy po tym, jak przekreślił ich wspólną przyszłość,
po tym, jak ją skrzywdził. Nie potrafiłby przed nią stanąć wiedząc, że nie ma
prawa jej dotknąć, pocałować. Była dla niego zakazanym owocem. Bynajmniej, nie
dlatego, że postanowił być wierny Paulinie. Przez lata narzeczeństwa nie był
jej wierny. Po ślubie rzeczywiście skończył z przypadkowym seksem, ale nie
robił tego z uwagi na Paulę, ale właśnie na Ulę. Cieplak była dla niego
zakazanym owocem, bo wiedział, że gdy będzie próbował się do niej zbliżyć, będzie
ją ranił. Wiele razy miał ochotę wsiąść w samochód i jechać do Rysiowa tylko po
to, by zobaczyć ją z daleka, jak wraca ze sklepu, spaceru, wizyty u Szymczyków.
Raz się złamał. Pojechał tam trzy tygodnie po ślubie. Stał w oddali, obserwując
okno w jej pokoju. Mimo dość późnej pory światło było zgaszone. Przypadkowo
natrafił wtedy na wracającego z imprezy Jaśka. Dowiedział się do niego, że Ula
wyjechała z Warszawy. Nie wiedział dokąd, nie wiedział po co. Przypuszczał, że
był to dobrze przemyślany ruch z jej strony, by kompletnie się od niego odciąć.
Od niego i od wspomnień. Zresztą powinien był się domyślić, że wyjechała. Od
Zbyszka wiedział, że nie zgłosiła się do niego w sprawie pracy. Wszelkie sprawy
związane z PRO-S załatwiał w jej imieniu Maciek. Początkowo wyjątkowo mu
niechętny, z czasem zaczął traktować go z uprzejmą obojętnością. A na pytania,
co u niej, zamiast klasycznego ‘a co cię to obchodzi?’, zaczął odpowiadać
krótkimi zdaniami. ‘Radzi sobie’, ‘zmieniła się’, ‘poznała kogoś’. Ten ostatni
komunikat, sprzed trzech tygodni nie dawał mu spokoju. Aż go nosiło, odkąd
dowiedział się, że w jej życiu pojawił się inny mężczyzna. Czyż nie był
hipokrytą? Na niego w domu czekała żona, a ona miała wciąż być sama i cierpieć
po niespełnionej miłości i zawiedzionych nadziejach, w zaciszu pokoju? Przecież
chciał, żeby była szczęśliwa. Zasługiwała na to, jak mało kto. Nie mógł
doczekać się kolejnego spotkania z Szymczykiem. Być może uda mu się dowiedzieć
czegoś więcej o tym facecie. Czy jest z nim szczęśliwa? Czy jest dla niej
dobry? Czy to jakiś porządny gość? Ostatnim razem nie zapytał, bo Maciej
kompletnie go zaskoczył, a krótkie zdanie, które wypowiedział, spowodowało, że
nie potrafił zebrać myśli. Zdobył się jedynie na krótkie ‘fajnie!’. Ależ z
niego kretyn!
Jak mu się układało z Febo? Na to
pytanie odpowiedź brzmiała ‘to zależy kiedy’. Tuż przed ślubem próbował jeszcze
walczyć i chwytać się ostatniej deski ratunku. Ostatnim wyjściem, które miało
szansę zyskać aprobatę ze strony rodziców i pokazać, że Febo nie chodzi o
niego, ale o firmę i pieniądze była intercyza. Zażądał jej spisania. Włoszka
początkowo bardzo niechętna, ostatecznie zgodziła się, wytrącając mu z ręki
ostatni argument. W dniu ślubu wyglądał jakby właśnie zmierzał na swój pogrzeb.
Roześmiana brunetka, niczym królowa angielska pozdrawiała swoich znajomych
zgromadzonych przed świątynią i on, przygaszony, nawet nie próbował udawać, że
się cieszy. Jedyną osobą, która rozumiała nastrój pana młodego, był jego
świadek. Olszański patrząc na kumpla kręcił tylko głową z powątpiewaniem. Nie
udało mu się przekonać go, że źle robi. Pan młody zdecydowaną część wesela
spędził w towarzystwie swojego przyjaciela i kolejnych butelek alkoholu. Upicie
się było dla niego najlepszym wyjściem. Nie miał zamiaru kochać się z żoną w
przygotowanym na noc poślubną apartamencie. Wlewał w siebie kolejne porcje
alkoholu, które miały wyciszyć wyrzuty sumienia i wewnętrzny głos, który mówił,
że popełnił największy błąd w swoim życiu. O północy, gdy podano tort starał
się trzymać fason, choć był już nieźle wstawiony. Starał się jednak uniknąć
kolejnego ciosania mu kołków przez rodziców.
Po pierwszej ledwo trzymał się już na nogach i nie informując żony, przy
pomocy Sebastiana udał się do apartamentu, w którym kilka minut później
smacznie spał. Oczywiście Paulina kolejnego dnia nie omieszkała robić mu z tego
powodu wyrzutów. Grzmiała, że spił się na własnym weselu, jak świnia. Doskonale
pamiętał, co jej wtedy powiedział ‘Wybacz, nasz ślub to nie jest dla mnie powód
do świętowania’. Przez kolejny miesiąc starał się traktować ją jak powietrze.
Sypiał na kanapie, milczał lub odpowiadał półsłówkami, ewidentnie ją ignorował.
Początkowo reagowała furią, później się uspokoiła, jakby godząc się z faktem,
że jego zachowanie jest karą dla niej. Próbowała nawet kilkakrotnie wyciągnąć
rękę do zgody. ‘Marek, twoje zachowanie nie ma sensu. Porozmawiajmy. Wierzę, że
między nami może się jeszcze poukładać’. Miała rację. Doszedł do wniosku, że
takie życie jest bez sensu, że muszą się jakoś dogadać. W końcu byli na siebie
skazani. Odpuścił. Wtedy po raz przegadali razem całą noc. Przeprosiła go, że
tuż przed ślubem wplątała do ich relacji Dobrzańskich. On przepraszał, że nie
potrafił być dobrym narzeczonym. Stopniowo wypracowali poprawne relacje. Nie
było to zdecydowanie sielankowe małżeństwo, ociekające miłością i szczęściem,
ale dogadywali się całkiem dobrze. Paula wyciszyła się, gdy Cieplak zniknęła
jej z pola widzenia. Wyciszyła się, gdy Marek zaczął więcej pracować i przestał
zdradzać. Na początku wciąż trzymała rękę na pulsie, sprawdzała każdy jego
krok, okazując zazdrość, ale gdy przestała go przyłapywać na kłamstwach,
odpuściła. Przestała wychuchać i robić awantury bez powodu. Po kilku miesiącach
nawet zaczęła go słuchać i nie wymagała stuprocentowego podporządkowania. Być
może uspokoiła się, bo zrozumiała, że Marek jest i będzie jej i nie musi już
czuć zagrożenia. Czasami nawet miał wrażenie, że pozbyła się tego włoskiego
pierwiastka swojego charakteru. Ewidentnie się starała by ich relacje były
dobre. Starała się być dobrą żoną, a on starał się być przyzwoitym mężem.
Próbował utwierdzić się w przekonaniu, że stosunkowo dobre małżeństwo można
zbudować na wzajemnym szacunku i przyjaźni. I tak im mijały kolejne miesiące
związku.
W konferencyjnej prowadził
właśnie negocjacje z Norwegami, gdy w kieszeni spodni poczuł wibracje telefonu.
Posyłając biznesowym partnerom przepraszający uśmiech zerknął na wyświetlacz,
by sprawdzić, kto dzwoni. Miał wrażenie, że wyobraźnia płata mu figla, gdy na
ekranie pojawiła się tak dobrze mu znana kombinacja cyfr. Mimo tego, że Paula
dla oczyszczenia atmosfery i tak zwanego ‘nowego początku’ poprosiła go, by
skasował numer Cieplak, on doskonale znał go na pamięć. Przeprosił kontrahentów
i niczym strzała wyskoczył z sali i zamknął się w gabinecie.
- Ula? – odebrał wciąż
niedowierzając, że do niego dzwoni
- Cześć – z głośnika wydobył się
jej głos, za którym tęsknił ostatni rok – Nie przeszkadzam?
- No coś ty – uśmiechnął się – Miło
cię słyszeć – chciał powiedzieć coś jeszcze, ale padło kolejne pytanie
- Jesteś w firmie? Możesz się
wyrwać na godzinę? Chciałabym porozmawiać – miał wrażenie, że ma omamy
słuchowe. Czyżby ona prawdę proponowała mu spotkanie? Czy to możliwe, że po tak
długim czasie wreszcie ją zobaczy?
- Jasne. Mogę wyjść w każdej
chwili. Kiedy ci pasuje?
- Za trzy kwadranse? – spojrzał
na zegarek, za piętnaście minut miała wybić trzynasta – Otworzyli nową
kawiarnię na Żoliborzu. Wyślę ci dokładny adres sms’em
- Ok. To do zobaczenia – odparł
radośnie.
Miał kwadrans, by dobić targu z
Norwegami. Nie chciał się spóźnić. Nie chciał, by na niego czekała. Szybko
zakończył spotkanie i pożegnał nowych kontrahentów.
- Aniu, wypadło mi ważne
spotkanie na mieście – czarująco uśmiechnął się do brunetki - Nie będzie ze
dwie godziny. Przełóż proszę Rybskiego na jutro, albo kiedy tam mu będzie
pasować – w locie pakował teczkę – A jak przyjdzie Madejski, to przeproś go i
powiedz, że zadzwonię do niego jutro. Dzięki – puścił jej oczko i podekscytowany
ruszył w kierunku wyjścia.
Stukając opuszkami palców o blat
stolika niecierpliwie jej wyczekiwał.
Był przyjemnie podekscytowany, że wreszcie ją zobaczy, a jednocześnie
zdenerwowany. Nie wiedział, po co chce się spotkać i dlaczego odezwała się
właśnie teraz, po tylu miesiącach. Co powinien jej powiedzieć? Nie miał nawet
pojęcia, jak się powinien z nią przywitać. Wpatrzony w drewniany blat rozmyślał
intensywnie, nie zwracając uwagi, że stanęła przed nim.
- Witaj – odezwała się, wyrywając
go tym samym z zamyślenia. Stała przed nim z delikatnym uśmiechem, obserwując
jego reakcję. Był zdumiony. Gdyby nie głos i te przepiękne, błękitne oczy nie
poznałby jej. Kompletnie nie przypominała Uli, w której się zakochał. Była
zjawiskowa. Modnie podcięte włosy o bardziej wyrazistym kolorze, brak okularów,
aparatu i seksowna sukienka podkreślająca jej figurę. Przez chwile siedział jakby
przyspawany do krzesła, z szeroko otwartymi oczami. Dopiero jej cichy śmiech
pozwolił mu odzyskać rezon.
- Ula – wyszeptał jej imię zachwycony.
Zerwał się z miejsca. Nie zastanawiając się nad stosownością swojego
zachowania, musnął ustami jej policzek. Nie wyglądała na złą. Pomógł jej usiąść
i zajął miejsce naprzeciw, wpatrując się w nią, jak urzeczony – Ślicznie
wyglądasz. Teraz rozumiem, co miał na myśli Maciek, mówiąc, że się zmieniłaś –
delikatnie uśmiechnął się pod nosem – Nie przypuszczałem, że jeszcze
kiedykolwiek do mnie zadzwonisz, że się spotkamy, że będziemy pić razem kawę
- Życie potrafi zaskakiwać –
odparła filozoficznie i rozejrzała się po wnętrzu, które o tej porze zwykle
było wypełnione amatorami kawy i szybkich lunchy – Straszny tu gwar. Chodź –
wstała i kiwnęła głową na wyjście – Znajdziemy sobie lepsze miejsce, żeby
spokojnie porozmawiać – wyszli z nowoczesnej kawiarni i ruszyli słoneczną
ulicą, mijając witryny kolejnych sklepów. Wreszcie zatrzymała się przed
drzwiami prowadzącymi do klatki schodowej nowoczesnego bloku i wyciągnęła pęk
kluczy
- Mieszkasz tu? – był wyraźnie
zaskoczony. Kiwnęła potakująco głową. Już po chwili znaleźli się na trzecim
piętrze w przestronnym, nowocześnie urządzonym wnętrzu. Marek rozglądał się
zaciekawiony – Wynajmujesz? – Rozsiadł się na sofie w salonie połączonym z
kuchnią
- Kawa?
- Chętnie
- Kupiłam na kredyt – odparła, przygotowując
dla nich kofeinowy napój – Przez dziesięć miesięcy pracowałam w Londynie. Z
zysków, które przynosiło PRO-S i części londyńskiej pensji zaczęłam grać na
giełdzie. Miałam szczęście i zarobiłam trochę gotówki, która poszła na wkład
własny – postawiła na szklanym stoliku dwie filiżanki i usiadła obok - Co u
ciebie? – przyglądała mu się z nieskłamaną przyjemnością. Od ich ostatniego
spotkania trochę przytył, a na jego skroniach czarne włosy mieszały się z
siwymi. Westchnął ciężko i na krótką chwilę spuścił wzrok. Niby co jej miał
powiedzieć? Że jest szczęśliwym mężem, że super układa mu się z Pauliną? Przecież
to byłoby ewidentnie kłamstwo. Miał jej powiedzieć prawdę? Że wciąż ją kocha,
że tęskni za nią, że śni mu się niemal każdej nocy… Że na firmowym laptopie ma
plik chroniony hasłem, żeby Paulina nie znalazła, a w nim kilkanaście jej zdjęć…
Przecież to nic nie zmieni. Po co rozdrapywać rany.
- W porządku. Firma ma się
świetnie – zręcznie zmienił temat – Dzięki temu możemy regularnie spłacać
zobowiązania wobec ciebie
- Wiem. Maciej przekazuje mi
wszystko na bieżąco – uśmiechnęła się delikatnie - A jak ci się układa z
Pauliną? – sugestywnie spojrzała na jego obrączkę. I jego wzrok powędrował w
tamtym kierunku.
- Chciałaś się spotkać ze mną,
żeby rozmawiać o moim małżeństwie? – zapytał z nutą zdziwienia
- Tak – odparła, pewnie patrząc
mu w oczy. Miał wrażenie, że siedzi przed nim zupełnie inna kobieta niż ta,
którą znał rok temu – Nie potrafię przestać cię kochać
- Ula – westchnął, zamykając na
chwilę oczy – Proszę cię. Nie brnijmy w to – pokręcił głową z lekką rezygnacją
- Próbowałam o tobie zapomnieć.
Próbowałam ułożyć sobie życie z kimś innym, ale nie potrafię – dotknęła dłonią
jego policzka. Znów zamknął oczy, by jak najlepiej zapamiętać ten dotyk.
Rozkoszował się nim – Kochasz mnie jeszcze? – dopytywała
- Moje uczucia tu nic nie
zmieniają – szepnął unikając jej błękitnych tęczówek, które patrzyły na niego z
miłością – Nie mogę się z nią rozwieźć
- Wiem – gwałtownie podniósł na
nią wzrok, zaskoczony tymi słowami – Ale jeśli nie mogę cię mieć na stałe, chcę
cię miewać chociaż na chwilę – stwierdziła i krótko musnęła jego usta. W jego
głowie w tempie błyskawicy przelatywały myśli. Kompletnie nie wiedział, co o
tym wszystkim sądzić. Zmieniła się. Nie tylko zewnętrznie, przede wszystkim
wewnętrznie. Tą zmianą był kompletnie zaskoczony. Odsunął się i pokręcił
przecząco głową
- Nie, nie – zabrał jej dłoń ze
swojego policzka – Nie zasługujesz na to, żeby być tą drugą. Będziesz tylko
cierpiała – resztkami sił powstrzymywał się, żeby znów nie posmakować jej ust.
- Nie będę – szepnęła, opierając
swoje czoło o jego i dowodząc dłonią, po jego karku – Jestem już dużą
dziewczynką i wiem, co robię – po raz drugi tego dnia musnęła jego usta.
- Przestań – mruknął, ale nie
potrafił się od niej odsunąć – Nie prowokuj mnie – wyszeptał – Za chwilę nie
będę potrafił się powstrzymać
- Bo ja wcale nie chcę, żebyś się
powstrzymywał – nim się spostrzegł, siedziała już na jego kolanach. Dłonie
mimowolnie zaczęły wodzić po jej plecach, pośladach, a on oddychał coraz
ciężej. Coraz bardziej jej pragnął, a jednocześnie coraz bardziej próbował się
powstrzymać. Czuł ją każdą komórką swojego ciała. Ciała, którego coraz jaśniej
zaczynało komunikować, że jej pragnie. Wszystkie hamulce puściły. Gwałtownie
wpił się w jej usta.
- Uwiodłaś mnie – wymruczał wprost
w jej usta, rozsuwając zamek w jej sukience. Uśmiechnęła się do niego, wyraźnie
zadowolona z siebie.
"Zakazany owoc"? Ulka uwodząca żonatego Marka? Zgoda na bycie tą drugą, no w szoku jestem po prostu!!! Ty to jednak Bestia jesteś, zaskoczyłaś mnie. Takiej Ulki nie przewidziałam, takiej opcji nie brałam pod uwagę, a tu proszę. Tylko co dalej? Czy to posiadanie Marka tylko czasami i na na chwilę jej wystarczy? Paula się nie kapnie? Czy może Ulka chce go ukarać w jakiś taki pokrętny sposób i może mieć po nim pamiątkę w postaci małego Bobo? Aleś teraz wymyśliła i zakręciła no, no, no. Kiedy więcej? Szybko, prawda? Geniuszu Ty mój. A i zacznij mrozić szampana!!! U mnie już zapasy są :D. Pozdrawiam, zaskoczona KaEm!
OdpowiedzUsuńMiałam nadzieję, że będziecie zaskoczeni. Tym bardziej mi się to udało, skoro nie znaliście tytułu ;)
UsuńBo Ulka taka zawsze ugładzona, biedna, stłamszona, uczciwa i prawdomówna. A przecież nie wszystkie kobiety takie są. Poza tym w życiu różnie bywa i jak to mówią 'tylko krowa nie zmienia poglądów' :P
Bobo? Nie sądzę ;P
Więcej postaram pod koniec tego lub na początku przyszłego tygodnia. Mam nadzieję, że już w nowym miejscu ;)
pozdrawiam
Nawet stwierdzę, że więcej jest takich niż tych grzecznych i ułożonych :D, ale takie czasy i standardy!
UsuńZawsze jak "nie sądzisz" to jednak potem się sprawdza to może teraz jednak też się dasz przekonać na Bobo :D. Pozamałżeńskie :D. Nowe miejsce mnie intryguje i nie pokoi.... Pozdrawiam, KaEm.
to prawda! takie mamy czasy. Takie mamy kobiety i takich mamy mężczyzn. Moja teściowa zawsze powtarza, że podejście mężczyzn do kobiet (zwłaszcza w dzisiejszych czasach!) to wina kobiet i trudno się z nią nie zgodzić.
UsuńNie ma się czego bać. Będzie fajnie - mam nadzieję! Atmosfera się oczyści ;)
To samo pomyślałam sobie, co KaEm, że Ula chce ukarać go. Pobawić się i rzucić. Albo przynajmniej teraz tak chce zrobić a później nie będzie potrafiła zakończyć tego związku. Mam nadzieję, że Paulina szybko dowie się o romansie męża i o tym kto jest tą kobietą. Chociaż zmieniła się to nauczka należy się jej, bo jest za pewna siebie, że małżeństwu nic już nie grozi.
OdpowiedzUsuńTe opowiadanie jest tak nieprzewidujące, że nie zdziwiłabym się gdyby Uli intencje były jednak szczere zgodziłaby się na rozwód.
Szkoda, że ślub odbył się, bo miałam nadzieję, że nie. Ale wiem ciąg dalszy opowiadania tego wymagał. Czy Marak i Paulina sypiają razem?
Pozdrawiam miło.
Lubicie się pastwić nad biedną Febo, prawda?
UsuńCzy Paula i Marek razem sypiają? A jak myślisz? W końcu są małżeństwem. Może nie takim kochającym się ponad wszystko i zapatrzonym w siebie jak w obrazek, ale stosunkowo zgodnym i przyzwoitym.
Pozdrawiam
O kurcze. Tytuł zaskakuje :) Ale Ula rzeczywiście się zmieniła i wewnętrznie i zewnętrznie. ;) Ulka uwiodła Marka. ;) Marek nie zdradzał Pauli aż do teraz ;) Bardzo jestem ciekawa jak to dalej się potoczy :) Czy Uli intencje są szczere?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
Ulka uwiodła Marka! Do czego to dochodzi! ;)
UsuńZapraszam do śledzenia kolejnych rozdziałów.
Pozdrawiam :)
Ale mnie zaskoczyłaś. Ulka nie jest już grzeczną i potulną panienką na posyłki, takiej jej jeszcze nie znałam ale ta zmiana w tym opowiadaniu bardzo mi się podoba. A Marek ma ciastko i je ciastko. Ma i firmę i Ulkę przecież tego chciał tylko czy to wszystko będzie tak ładne i gładko? Czy to tylko zemsta Ulki, czy to coś na dłużej czy jednorazowy "wybryk"? Ciekawe. Czekam na więcej. Ania.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście postanowiłam w tej historii odejść od utartego schematu nudnej Uli, cierpiętnicy!
UsuńPytanie jak długo można mieć ciastko i jeść ciastko ;)
Pozdrawiam
o Madonnooo!!!! ale mnie zaskoczyłaś:) świetne, mam nadzieje że Ulka nie chce sie pobawić tylko ,,lepszy rydz niż nic"... błagam nie karz długo czekac na cd. może byc niedzila która wyoadnie w sobote??? ja jestem na TAK jakby co:) pozdrawiam Paula
OdpowiedzUsuńlubię zaskakiwać i fajnie, że jeszcze potrafię :)
UsuńMożemy się wstępnie umówić na najbliższy weekend. Najpewniej już w nowym miejscu. Pozdrawiam
chodziło mi o zeszły weekend ale może ponegocjujemy? np środa która wypada... dziś???
Usuńrobię porządki na blogu. Chcę nowy rozdział umieścić już w nowym miejscu. Stąd dopiero weekend wchodzi w grę.
Usuńszkoda:( zapytać zawsze warto, na pewno będę czekać i czytać tu czy gdzieś indziej:)
UsuńNie miałabym nic przeciwko temu, żeby Ula rocznicę ślubu rozwaliła mu. Już to widzę żonka i może rodzice czekają z obiadem a on z Ulą. I zacznie się od nowa śledzenie go sprawdzanie i historia zatoczy koło. Ula to jednak chyba z zemsty robi a zakochany Marek nie zorientuje się i opowiadanie dobrze się nie skończy. Może nawet Marek zostanie sam i nie zmartwiłoby mnie to nawet. Należy mu się.
OdpowiedzUsuńPozdrawia Mariola.
PS. Kiedyś czytałam taką książkę, że była zakochana kochanka wraca do ukochanego, wybacza że wybrał żonę, uwodzi i z zemsty odbiera mu firmę. Może tutaj będzie podobnie.
A to byłoby mega zabawne, gdyby Marek swoją rocznicę ślubu spędził z Ulą, a nie Paulą!
UsuńWidzę, że Dobrzański zalazł Ci za skórę ;)
Ja takiej książki nie czytałam. Generalnie mam duże zaległości
Pozdrawiam
Zaskoczyło mnie w jakim kierunku poszła ta historia. I zastanawiam jak się skończy. No to zaczyna się powoli podwójne życie Marka. Z jednej strony żona ,firma ,a z drugiej kochanka. Bo przypuszczam ,że zabrnie to dalej i będą ciche schadzki . W którymś momencie prawda wyjdzie na jaw.Różne scenariusze się mi nasuwają. Dlatego z niecierpliwością czekam na cd.Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńJak wiemy Marek jest dobry w prowadzeniu podwójnego życia. Ma facet doświadczenie z czasów narzeczeństwa ;)
UsuńMasz rację. Będą ciche, ale za to bardzo namiętne schadzki ;)
Pozdrawiam
Ja nie wierzę w to że Ulka chce go ukarać, myślę że naprawdę go kocha i chce być przy nim szczęśliwa choć na chwilę. Potem może poprosi go o dziecko żeby mieć cząstkę jego na własność. Powiem szczerze że na początku te opowiadanie nie przypadło mi do gustu jak inne twoje opka ale po tej części już je lubię i chcę więcej. Mam jeszcze pytanie oni spisali intercyze, ale czy jego rodzice przekazali mu już w połowie firmę. ;)
OdpowiedzUsuńOd zawsze seks sprzedaje się najlepiej ;)
UsuńPrzecież Ula ma weksle.
Pozdrawiam
Ja mysle, ze Ula chce sobie dziecko sprawic... probowala innego zwiazku, nie wyszlo.... dziecko Marka wypelni pustke... Marka miec nie moze to chociaz tyle, az tyle...
OdpowiedzUsuńcierpliwości ;)
UsuńPozdrawiam
"Zakazany owoc" skojarzył mi się z piosenką pamiętasz? Zakazany owoc dumnie krąży mi nad głową, zakazany owoc znowu szansa przeszła obok! Ad rem dzisiaj będzie krócej, bo gdybym napisała to na co mam ochotę to nie tylko zdobyłabym kolejne nominacje, ale jeszcze zgarnęłabym nagrody we wszystkich możliwych kategoriach! A wypada dać innym szansę. Będzie delikatniej. Zacznę od tego, że faktycznie pojechałaś po bandzie! Jeśli tytuł opowiadania, to tytuł filmu to powiem, że oglądałam (ha!) ale będę udawać, że nie widziałam! A ponieważ było to dawno to trudne nie będzie :D. A mimo to jestem zaskoczona! Ale w sumie nie ma się co rozwodzić nad filmem, bo może był tylko inspiracją i dalej potoczy się zupełnie inaczej. Ale OK przyznaję dalej intrygujesz! I wiesz co, zastanawia mnie jedno kto dla kogo jest zakazanym owocem! Ulka dla szczęśliwego małżonka Marka, czy żonaty Marek dla Ulki? Bo obie wersje pasują jak nigdy! Oboje wiedzą, że teoretycznie nie mogą i nie powinni, ale jakoś im to nie przeszkadza. Mam wrażenie, że działanie Ulki to jednak sprytnie ukartowany, dokładnie przemyślany plan. Jeśli tak jest to, popieram! (Wredna jestem, ale tylko ten jeden raz dzisiaj). Tylko jeszcze nie wiem, co jest jego celem. Tak po prostu rok od rozstania przypomniała sobie, że kocha Marka, tylko Marka i zawsze Marka i ot tak zadzwoniła z propozycją przyjacielskiego spotkania. I tu mam pierwsze wątpliwości ten telefon - jakoś tak nie pasuje czas i okoliczności! A potem wybiera knajpę dziwnym trafem blisko swojego mieszkania, a potem zaprasza tam Marka. Jakby innych restauracji w Warszawie nie było! A potem to już lawina ruszyła... Plan był prosty uwieść Marka, znowu znaleźć się w jego ramionach i wiedzieć, że mimo upływu czasu on nadal ma do niej słabość. Tylko po co?! Swoją drogą długo Marka uwodzić nie musiała, jakoś szczególnie mocno i zbyt przekonywująco się nie opierał. Nie można powiedzieć, że się bronił. Jednak ma słabą silną wolę biedaczek. I mimo, że zapewniałaś że Ulka nie z tych co to się zemstą zadowalają to mam wrażenie, że nie jest (mimo przemian) na tyle dużą dziewczynką żeby jej rola tylko kochanki i tej drugiej wystarczyła. A może jej wystarczy bycie z nim tylko czasami. Małe coś zamiast zupełnie nic? Spotkanie (pewnie ma jednym się nie skończy!) czemuś albo komuś ma służyć nie tylko kilku orgazmom. Dziecko? Zemsta? Upokorzenie Pauliny (popieram jeszcze mocniej!)? A może to forma aktywnego pożegnania?! Bo, że chodzi o miłość i seks od czasu do czasu nie wierzę. Ale może jestem słabej wiary. Osobiście chciałabym żeby to jednak była zemsta! Słodka! A że na zimno najlepiej smakuje, to po roku czasu Ulka może ją przeprowadzić perfekcyjnie. Szczególnie, że Marek jest dość uległy (delikatnie mówiąc) i przed spotkaniami, zwłaszcza takimi uciekać raczej nie będzie. Układ idealny tam żona, tu namiętna kochanka. Zawsze spada na cztery łapki koteczek! Ale to by było nie w stylu Ulki i wbrew temu co pisałaś. Może jednak chęć zachowania wspomnień i obecności Marka chociaż czasami dla siebie, ale to byłby masochizm w czystej formie. A co z facetem co się podobno z nim spotykała? On ma jakąś rolę do odegrania? Ale dobra pasuję! Bo za daleko wybiegłam i pytanie się mnożą niekontrolowanie. Bez sensu. Pewnie będzie miło i romantycznie Ulka będzie kochanką (będzie taka inna niż zazwyczaj, wymknie się schematom) i drugą prawie żoną. Będą potajemne schadzki, od czasu do czasu kolacja ze śniadanie pod przykrywką delegacji, a potem Dobrzańscy spłacą weksle i już legalnie będą żyli długo i szczęśliwie! O! Przypomniało mi się jeszcze, że skoro Ulka gra na giełdzie, zarabia i zarobiła fajne pieniądze, a cudowny Mareczek ma w ręku intercyzę i postawił znowu firmę na nogi, to raczej nie ma już ryzyka, że Dobrzańscy razem z Febo ich zniszczą, będę musieli głodować i wyprzedać majątek jak romans się wyda, a pewnie się wyda! I może okaże się, że to ma być nauczka dla Marka, Febo i Dobrzańskich, że Ulka sroce spod ogona nie wypadła i że jej też się ot tak nie zostawia, jak się państwu Dobrzańskim wydaje! Bredzę zapewne. Koniec. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńlubię zostawiać sobie Ciebie na deser! ;)
UsuńNie pamiętam. Ale wujek google mi pomógł i muszę przyznać, pierwszy raz słyszę. Sorry!
rozczaruję Cię. Tytuł opowiadanie nie ma nic wspólnego z tytułem filmu, który oglądałam! Zresztą żeby było śmieszniej powiem, że jeszcze(!) ie było ani jednego nawiązania do filmu, który mnie zainspirował do popełniania tej historii!
Oboje są dla siebie zakazanymi owocami. Zresztą będą o tym rozmawiać...w łóżku ;P
Knajpa została wybrana nieprzypadkowo! :P Ulka w przeciwieństwie do Sandry z "przeszłości' jest lepszym strategiem :D
Jak Wy się lubicie pastwić nad biedną Paulą. Złagodniała, wyciszyła się, doceń to!
Świetna jesteś w tych rozważaniach. Na ich podstawie mogłabyś napisać kilka opowiadań ;)
Pozdrawiam
Nie znasz takiego hitu?! Kochana niestety muszę stwierdzić, że masz duże braki w znajomości polskich szlagierów :D! Ale najważniejsze, że nadrabiasz!
UsuńKamień z serca, że to nie o tamten film chodziło! Uff. Także pocieszę Cię nie jestem rozczarowana tak bardzo.
Rozmowy w łóżku jak Ty wiesz co ja lubię :P! Ale nie tylko będą rozmawiać mam nadzieję!
Ulka ma łeb na karku przynajmniej na razie i przynajmniej jeśli chodzi o taktykę. Zobaczymy na efekt końcowy. Na razie nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca. Jedno uwiedzenie to za mało na pochwały.
Że tak zażartuję rozważania to moja codzienność, tylko zazwyczaj nie opierają się tak porządnej lekturze! A szkoda, wtedy już dawno byłoby po...
Zabieram się za tą drugą odpowiedź ;).
wybacz! mam duże braki. Jakoś z twórczością tego pana akurat nie było mi po drodze. Jak byłam smarkata to moja mama słuchała albo Bee Gees albo Marka i Wacka :P
UsuńNo masz! Rozumiem, że powinnam poświęcić dużo miejsca scenom seksu... Może się powinnaś przerzucić na bardziej erotyczny blog :P
Kogo? Jak Bee Gees owszem kojarzę, tak tego duetu (chwytna nazwa!) niestety nie miałam okazji! Ale wujek gogole zna, więc nie ściemniasz było coś takiego!
UsuńWreszcie się rozumiemy! Tak powinnaś, dla dobra Marka przede wszystkim. Co bym nie miała go za ostatniego gamonia! I dla dobra Ulki też :D
Teraz wyszło na to, że to Ty masz sporo do nadrobienia! ;) polecam to - https://www.youtube.com/watch?v=Q6WMwD1Z9uA
UsuńZaczynam rozumieć! To wiele wyjaśnia i coś przypomina ;)!
UsuńAle zaskoczenie! Ula zgadza się być tylko kochanką? Tego się nie spodziewałam. Marek w małżeństwie był chyba niezbyt szczęśliwy, a teraz ma i Ulę i firmę. Ciekawe tylko jak długo ten układ będzie trwał. Jak długo się wszystko nie wyda i jak długo wytrzymają ze sobą tylko raz na jakiś czas. Czy oboje nie będą chcieli więcej i więcej?
OdpowiedzUsuńprzekonasz się już niebawem, czytając kolejne rozdziały ;) Pozdrawiam
UsuńJak suka nie da to pies nie weźmie. Życiowa prawda!
OdpowiedzUsuńracja! I prawda jest taka, że wszyscy są mega tolerancyjni, bo chodzi o Ulę i Marka. Ciekawe jaka byłaby reakcja, gdyby siostrę, przyjaciółkę, sąsiadkę zdradzał mąż czy narzeczony. Też byłoby to powszechnie akceptowane?
UsuńPozdrawiam
To opowiadanie jest fantastyczne! Mega zaskoczenie. Takiej Ulki się nie spodziewałam. Niecierpliwie wyglądam dalszego ciągu. Buziaki
OdpowiedzUsuńta Ulka bardzo odbiega od schematu. Bardzo się cieszę, że to opowiadanie przypadło Wam do gustu. Pozdrawiam
UsuńPora na świętowanie :D!
OdpowiedzUsuńGratulacje! KaEm.
Dzięki! Jak widzisz nie świętuję hucznie, bo jakoś zaczynam tracić serce do tego miejsca. Na milion postanowiłam zrobić nowe otwarcie. Już niebawem zaproszę Was w nowe miejsce, które mam nadzieję ostatecznie pozwoli mi się odciąć od fałszywych przyjaciół.
UsuńPozdrawiam
Ale jak to w nowe miejsce? Przeprowadzamy się? Będziemy mogły zabrać stąd wszystkie zabawki, komentarze i wspomnienia? A i czy parapetówka będzie? KaEm.
UsuńJa się przeprowadzam. Mam nadzieję, że Wy razem ze mną :)
UsuńWspomnienia tak, komentarze zostają dla mnie ;)
Oczywiście, że będzie. U mnie już się wino chłodzi. Dla Was będzie kolejny rozdział 'zakazanego' ;)
Pewnie, że my z Tobą, zawsze. Już się pakuję :)
UsuńJeżu już się nie mogę doczekać i wina i zakazanego! KaEm.
Genialne opowiadanie. Bardzo zaskoczyła mnie ta część. Ula na własne życzenie stała się kochanką. Ciekawe jak długo będą to ciągnąć w ukryciu i jak zareaguje Paulina gdy się dowie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDzięki!
UsuńCiąg dalszy romansu w kolejnej części już za kilka dni.
Pozdrawiam
Magia miliona!!! Kolejna bariera pokonana, bo nie ma granic nie do przejścia! Dumna!
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, że kilkadziesiąt tysięcy, to Twoja zasługa ;) Czas odciąć przeszłość grubą kreską!
UsuńJakie kilkadziesiąt?! No wiesz?! Nie zaniżaj mi statystyk bardzo Cię proszę :P!
Usuńsorry! pół miliona? :D jesteś uzależniona od mojego bloga tak, jak niektórzy od fejsa? :P
UsuńOpowiadanie rozwija się w sposób dość zaskakujący, ale jakże interesujący...
OdpowiedzUsuńMilion wyświetleń przekroczony!!! Gratuluję i bardzo się cieszę. :) Mam nadzieję, ze kolejne opowiadania sprawią, że szybko zostanie przekroczony drugi milion :D
Pozdrawiam. AnMa
zdecydowanie nie doczekam się tu dwóch milionów. Niebawem to miejsce zniknie, a pojawi się inne, mam nadzieję lepsze. Pozdrawiam
UsuńJak to zniknie? Ale w nowym miejscu będą też stare opowiadania? ;)
OdpowiedzUsuńwłaśnie je tam przenoszę. Cierpliwości ;)
UsuńJak będzie można cię tam znaleźć.
OdpowiedzUsuńprzez miesiąc wciąż będzie widoczny ten blog. Wrzucę tutaj link do nowego miejsca! ;)
UsuńKiedy mozemy sie spodziewac następnego rozdzialu? Bedzie on udostepniony na nowej stronie?
OdpowiedzUsuńBuziakii <3