Nie, to nie jest tak, że to opowiadanie nie ma tytułu. Ma! Jednak zbyt wiele by Wam podpowiedział na tym etapie. Tytuł pojawi się więc w późniejszym terminie ;)
Wiem, wiem... że nie lubicie, gdy publikuję kilka historii równolegle, ale.... Tak mnie jakoś naszło po zobaczeniu pewnego filmu...
Mimo, że nadchodzi jesień i dwa najbardziej okropne miesiące w całym roku, życzę Wam słońca!
Leżał na hotelowym łóżku i
obserwował ją. Pogrążona we śnie wyglądała, jak anioł. Od godziny zastanawiał
się, co powinien zrobić i wciąż nie wiedział. Starał się wybrać najlepsze wyjście,
ale to wcale nie było takie łatwe. Nie było dobrego wyjścia. Nie mógł wybrać
drogi, dzięki której nikt nie będzie cierpiał. Czekało go arcytrudne zadanie.
Nie kłamał mówiąc jej
dzisiejszego wieczoru, że ją kocha. Kochał. Po raz pierwszy naprawdę, całym
sobą. Do tej pory żył w przekonaniu, że miłość to jakaś bujda, coś
wyimaginowanego, o czym lubią opowiadać ludzie z głową w chmurach. Aż wreszcie
na jego drodze stanęła ta niepozorna dziewczyna i stało się. Uchodziła za brzydulę,
a dla niego była nieskończenie piękna. Przede wszystkim piękna wewnętrznie. Tak
różna od tych kobiet, które znał do tej pory. Te, które znał wcześniej,
uchodziły za piękności, wzbudzały zachwyt każdego mężczyzny, ale jakoś żadna
nie potrafiła rozkochać go w sobie. Jej się to udało. Nawet nie musiała bardzo
się starać. Po prostu była sobą. I ta nieopisana radość w jej oczach, gdy
wyznawał jej miłość, była wprost nieprawdopodobna. Będąc z nią odkrywał w sobie
ogromne pokłady czułości, o jakie nigdy by się nie podejrzewał.
Obiecał jej, że po zarządzie nie
zobaczy już Pauliny, że się jej pozbędzie ze swojego życia. Wiedział, że to nie
będzie proste zadanie, ale musiał dotrzymać słowa. Przecież jej to obiecał. Nie
mógł jej zawieść. Wierzyła mu i cierpliwie czekała. Czekała, z pokorą
obserwując każdego dnia jego i Paulinę. Musiał poczekać do zarządu, by zyskać
głos Pauli. A później wreszcie zakończy coś, co od początku nie miało sensu. Przecież
do ślubu zostało dwanaście dni. Nie mógł ożenić się z Febo, gdy kocha inną
kobietę.
- Jeszcze tylko dwa dni. Po
zarządzie z nią porozmawiam – mówił szeptem wpatrując się w jej błękitne oczy –
A później wyjedziemy na kilka dni odpocząć od tego wszystkiego – czule musnął
jej usta – Może Portugalia? Co ty na to? Lizbona?
- Wszystko jedno – wzruszyła ramionami
– Może być nawet domek w Serocku, bylebym tylko nie musiała się dłużej tobą
dzielić – to krótkie zdanie uświadomiło mu, jak bardzo musi cierpieć, gdy
odwozi ją do Rysiowa, a sam wraca do noc do Pauliny
- Nie będziesz musiała. Będę
tylko twój. Jestem tylko twój – poprawił się – Bardzo cię kocham – mówił szczerze,
muskając ustami czubek jej nosa – Wiem, Madera! – gwałtownie zerwał się z
miejsca i siadając za biurkiem uruchomił wyszukiwarkę – Tylko ty, ja, biały
piasek, błękitne niebo i szum morza – roztaczał przed nią wizję wspólnego wyjazdu
– Hotel tuż przy plaży z dużym łóżkiem i tak przez siedem dni. Hmmm?
- Jesteś niemożliwy – pokręciła głową,
śmiejąc się pod nosem
- Jestem zakochany – odparł poważnym
tonem
Mieli szczęście. Ula przedstawiła
podrasowany raport, a zarząd jednogłośnie go przyjął. Marek utrzymał stanowisko
prezesa. Senior Dobrzański może nie był w pełni usatysfakcjonowany wynikami,
ale rozumiał ogólnoświatową tendencję. Życzył synowi powodzenia w wypracowywaniu
lepszych wyników. Opuszczając konferencyjną usłyszał za sobą głos narzeczonej
- Marco, przypominam ci, że o
piętnastej mamy ostatnie spotkanie z organizatorką ślubu. Trzeba ostatecznie
zaakceptować rozmieszczenie kwiatów w katedrze i restauracji.
- Pamiętam – westchnął
- Już dzisiaj się nie wykręcisz
przygotowaniami do zarządu – rzekła słodkim głosikiem, pstrykając go palcem w
nos na środku korytarza
- Nie zamierzam – chrząknął – Ale
najpierw chciałbym z tobą porozmawiać. Masz jeszcze coś ważnego?
- Nie, chciałam jechać już do
domu
- Świetnie. W takim razie będę za
godzinę – uśmiechnął się niewyraźnie i nie całując jej na pożegnanie udał się w
kierunku gabinetu Cieplak.
- Uratowałaś mnie, dziękuję –
krótko musnął jej usta
- Daj spokój. Nie było innego
wyjścia. Czasem trzeba wybrać mniejsze zło – westchnęła. Wciąż niezbyt
komfortowo czuła się z kłamstwem, którego się dopuściła – Miałeś rację mówiąc,
że twój ojciec nie zrozumie tych złych wyników, że nie będzie wyrozumiały.
Dotarło to do mnie, gdy razem z Aleksem wzięli mnie w krzyżowy ogień pytań,
dopytując o każdą złotówkę.
- Pewnie gdyby na moim miejscu
był Aleks wyniki byłyby dużo lepsze – mruknął, siadając na białej sofie – I ojciec
może byłby wreszcie dumny. Wiesz, czasem się zastanawiam, czy to właśnie nie
Febo powinien być jego synem. Ja wciąż nie jestem wystarczająco dobry
- Przestań tak mówić – wtrąciła się
ostro – Jesteś bardzo dobrym prezesem, a przede wszystkim dobrym człowiekiem –
czule pogładziła jego kark – Jesteś najcudowniejszym mężczyzną, jakiego znam –
cmoknęła jego policzek. Uśmiechnął się, by po chwili przybrać poważny wyraz
twarzy
- Gdybyś wiedziała wszystko…. –
mruknął pod nosem – Gdybyś wiedziała o mnie wszystko, twoje zdanie byłoby zgoła
inne – dodał z goryczą
- Przeszłość nie ma znaczenia.
Liczy się przyszłość
- A propos naszej wspólnej przyszłości,
to za chwilę jadę do domu. Muszę wyjaśnić tę sprawę z Pauliną. Nie chciałem
robić tego w firmie, żeby nie wzbudzać sensacji. Lepiej żeby rzucała talerzami domu,
a nie na firmowym korytarzu – zaśmiał się ponuro
- Wiem, że to nie będzie dla
ciebie łatwe. Dla niej zresztą też – szepnęła
- To jest niesamowite, że ty
zawsze myślisz o wszystkich, a na końcu o sobie – przyjrzał jej się z uznaniem –
Jesteś aniołem. Moim prywatnym aniołem – musnął jej wargi, by rozpocząć
pocałunek pełen miłości i pożądania
- Powodzenia – usłyszał, gdy był
już przy drzwiach
- Zadzwonię wieczorem
- Jak to odwołać ślub? – Paulina zmarszczyła
brwi – Chciałeś powiedzieć przełożyć – uśmiechnęła się do niego sztucznie i nie
pozwalając sobie przerwać kontynuowała – Szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego.
Sytuacja w firmie jest stabilna, Krzysztof czuje się dobrze, więc nie rozumiem
- Paulina – westchnął zbierając w
sobie całe pokłady odwagi – Nie mówię o przełożeniu uroczystości. Chcę ją odwołać
- Chyba sobie żartujesz! –
zerwała się z miejsca i nerwowo zaczęła krążyć po salonie – Znowu masz romans!
Kto tym razem?
- To nie jest tak, jak myślisz –
pokręcił głową – Porozmawiajmy spokojnie
- Masz rację, porozmawiajmy
spokojnie – wzięła głęboki oddech – Z kim spędziłeś ostatni weekend? – to przedłużające
się milczenie doprowadzało ją do furii, ale starała się trzymać nerwy na wodzy –
Więc?
- Z Ulą – odpowiedział wreszcie,
patrząc jej prosto w oczy. Wybuchła drwiącym śmiechem
- Chcesz mi powiedzieć, że
przespałeś się z Cieplak? – spuścił głowę – Nawet Brzyduli nie przepuściłeś!? –
krzyknęła – Brzydkie są lepsze w łóżku?
- Proszę cię, hamuj się!
- To ty się hamuj! – wycedziła przez
zęby – Upokorzyłeś mnie na tydzień przed ślubem! Myślisz, że zawsze będę ci
wybaczać? – świdrowała go wzrokiem
- Nie, wcale tak nie myślę. Posłuchaj…
- zaczął, ale weszła mu w słowo
- Dobrze – zamknęła na krótką
chwilę oczy by się uspokoić – Wiem, że chcesz mnie przeprosić
- Tak – pokiwał głową – Masz rację.
Chcę ciebie bardzo przeprosić.
- Z uwagi na dobro naszego
związku jestem ci w stanie wybaczyć. Rozumiem, że czujesz się winny i dlatego
chcesz odwołać ślub – miał zamiar się wtrącić, ale gestem dłoni dała mu znak,
by pozwolił jej skończyć – Rzeczywiście twój romans bardzo mnie zranił, ale
wierzę, że wyciągnąłeś wnioski i zrozumiałeś, co jest dla ciebie ważne
- To prawda, wiem co jest dla
mnie ważne
- Właśnie. Dlatego ci wybaczam i
postaram się zapomnieć o tym przykrym incydencie
- Paula, ty nic nie rozumiesz –
pokręcił głową – Chcę odwołać ślub, bo to nie był zwykły romans – Febo wlepiła
w niego wściekłe spojrzenie – Tu chodzi o coś więcej…. Kocham ją – wreszcie powiedział
to głośni i wyraźnie. Poczuł ulgę
- Kochasz ją? – prychnęła – Kpisz
sobie ze mnie? Chcesz mi powiedzieć, że kochasz Cieplak? – zaśmiała się
szyderczo – Przecież to jest niedorzeczne! Boisz się ślubu, zobowiązań i
wymyślasz jakieś głupoty!
- Nic sobie nie wymyślam – i jego
ta rozmowa zaczęła wyprowadzać z równowagi
- Nie bądź śmieszny! Nie
zamierzam przekreślać swoich planów i marzeń z powodu twojej przygody z tą
pokraką! – wycedziła przez zęby
- Paula! – nie mógł słuchać, jak
Włoszka obraża jego słodką dziewczynkę, jak zwykł nazywać ją w myślach – Ślubu nie
będzie!
- Ślub się odbędzie, czy ci się
to podoba czy nie! Gwarantuje ci, że za tydzień będziesz już moim mężem! –
szybkim krokiem ruszyła w stronę drzwi
- Paula! – zawołał za nią, ale w
odpowiedzi usłyszał tylko trzask drzwi wejściowych
no, no, no ... hmmm. Najpierw myślałam, że to miniaturka, ale teraz to zdecydowanie kolejne ciekawe, intrygujące opowiadanie. Niby Marek zrobił tak, jak obiecał, ale Paula jakaś nie kumata... Czekam na ciągi dalsze
OdpowiedzUsuńcóż.... Paula pewnych oczywistych faktów nie przyjmuje do wiadomości... Takie mini opowiadanie. Zdecydowanie zaliczające się do tych krótszych, niż dłuższych.
UsuńPozdrawiam
Miałam nadzieję, że skończymy jedno i zaczniemy drugie. Ale cóż muszę poczekać. A tu nie wiemy zbyt wiele, tylko tyle że Pauli padło na uszy i nie jarzy, że Marek jej nie chce. Teraz się zacznie jazda bez trzymanki i paulowe akcje. Bo że tego nie zostawi ot tak to wiadomo, klasa jej na to nie pozwoli. W sumie takie bonusy możesz nam robić częściej :D. Kiedy następny? Pozdrawiam, KaEm.
OdpowiedzUsuńA ja miałam taki kaprys, a raczej taki napływ weny :P Więc wolałam wstawić coś nowego w trakcie, bo Umowa będzie się ciągnąć i ciągnąć :P
UsuńPrawdziwa kobieta z klasą :D
Bonus będzie w niedzielę, o ile uda mi się w końcu zrobić sobie totalnie wolny dzień taki z dresami, kapciami i kubkiem herbaty malinowej :P
Pozdrawiam
Fajnie się zaczyna. Marek taki odważny.
OdpowiedzUsuńCzekam na cd i może teraz dodasz umowę?
MM
Kiedy kolejny?
już pisałam, kiedy dodam 'umowę'. Polecam przeczytać sobie moje odpowiedzi pod poprzednim rozdziałem.
UsuńPozdrawiam
Rewelacja! Szykuje się kolejna, świetna historia. Pierwszy rozdział ma wiele wspólnego z serialem, zobaczymy co będzie dalej. I mnie nie przeszkadza, że publikowane są dwie historie w tym samym czasie. Nic się nie miesza, bo każda jest inna, a przynajmniej jest urozmaicenie i większe zaciekawienie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
dalej już będzie zdecydowanie inaczej niż w serialu ;)
Usuńpozdrawiam
Paulina o ślubie mówiła tak zdecydowanym głosem, że obawiam się, że może do niego dojść. Może powie Markowi, że jest w ciąży albo, że jest chora i poślubi ją z litości. Albo wejdzie w układ z rodzicami Marka i któryś z jego rodziców będzie chory i będzie chciałby zobaczyć ich ślub. Albo Dobrzańscy będą chcieli wydziedziczy go, jeśli nie poślubi Paulinki( w to nie wierzę, bo okazałby się, ze Marek to świnia) Albo pojedzie do Uli i ją przekona do porzucenia Marka. Bardzo dużo niewiadomych. Ale niespodzianka w postaci szybkiego bycia Uli i Marka razem mile widziane.
OdpowiedzUsuńSwoją drogą żeby dążyć do ślubu, kiedy usłyszało się prosto w oczy, że kocha się inną to naprawdę trzeba być bez serca.
Co do publikacji dwóch opowiadań jednocześnie to jestem przeciw. I nie, dlatego że miałyby się mylić, ale dlatego że rozpocznie się dyskusja na temat które następne. Ja już jestem za X i będę musiała na koniec czekać dwa razy dłużej.
Pozdrawiam milutko.
powiem Ci, że trafiłaś! ;)
UsuńJa bym nie powiedziała, że trzeba być bez serca. Ja bym powiedziała, że Paula nie ma za gorsz szacunku do samej siebie.
Nie będziesz czekać na koniec dużo dłużej, bo w niedzielę zamierzam znów wstawić X, a poza tym jest dużo krótsze od Umowy.
Pozdrawiam ;)
Żebym to ja jeszcze wiedziała w co trafiłam?
UsuńPozdrawiam jeszcze raz.
przekonasz się już jutro ;)
UsuńCiekawie zapowiadająca się nowość, chociaż też wolałabym żeby najpierw skończyło się jedno. Chyba, że to oznacza częstsze publikacje. Tu widać, że Paula po trupach będzie dążyć do ślubu. Oby niedosłownych trupach ale mimo to na pewno będzie sie działo. Marek przynajmniej na razie chyba wie czego i kogo chce. I oby mu się priorytety nie zmieniły. Pozdrawiam. Ania.
OdpowiedzUsuńOwszem, to oznacza częstsze publikacje. Kolejna 'Umowa' pod koniec miesiąca, a dzięki 'X' macie jeszcze dwa dodatkowe rozdziały w miesiącu.
UsuńTrupy to nie w tym opowiadaniu :P
pozdrawiam
Fajnie, że będzie częściej. Dzięki.
UsuńMi nie przeszkadza ,że dwie publikacje na raz (sama ,kiedyś tak robiłam). A wracając do opowiadania. Wydaje mi się ,że Paula tak łatwo nie odpuści i za wszelką cenę będzie chciała zaciągnąć Marka do ołtarza.Boję się już tego co ona może wymyślić ...A Ulka będzie cierpieć...Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam na niedzielę
UsuńCzy ten tytuł to "Lekcja pokory" ?.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńnie. ten tytuł jest spoza listy. Tak, jak pisałam wyżej, opowiadanie powstało po obejrzeniu pewnego filmu, całkiem niedawno.
UsuńPozdrawiam
Ciekawie się zapowiada. Kiedy następna publikacja?
OdpowiedzUsuńniedziela?
UsuńCóż za intrygujący tytuł :D, prawie jak z „Archiwum X”. Myślałam, że to mini, a tu jakaś intryga w tle i emocje. No „Archiwum” jak nic! Treść równie tajemnicza jak dochodzenia Scully i Muldera :D. Wiemy tak samo niewiele jak oni na początku śledztwa. Chyba się za dużo filmów naoglądałaś :P. Jak nie mogłaś wymyśleć tytułu trzeba było napisać pomogłybyśmy :D. Nawet teraz mam pewne propozycje! Więc jak coś pomożemy. Ad rem zaczyna się tajemniczo, jest wiele niedomówień, domysłów i pomysłów co może z tego wyniknąć. I chociaż można napisać wiele szczególnie zaintrygowało i nie spodobało mi się zdanie „Gdybyś wiedziała wszystko...” to nie wróży nic dobrego. I jak można podejrzewać różowo i szczęśliwie nie będzie. W sumie może zdarzyć się wszystko, zwłaszcza że Paula jest zdolna do wszystkiego! Dosłownie, nawet do tego żeby Marka na smyczy doprowadzić do ołtarza. A swoją drogą naprawdę tak się da, że pod przymusem bierze się ślub? Co musi się stać, że dochodzi do takich sytuacji? Chyba tylko szantaż lub litość, ale trzeba mieć naprawdę dużo na sumieniu, żeby w takiej hecy brać udział i ulec. Podobnie jak Ranczula, nie rozumiem jak można aż tak bardzo nie szanować samej siebie i dążyć do ślubu z facetem, który otwartym tekstem mówi, że jej nie chce i że kocha inną. To desperacja? Czy głupota? Może jedno i drugie. Bo na pewno nie miłość… Jedyne wyjście dla Marka teraz to wsadzić Ulkę do Lexusa, spakować walizki i uciec daleko. Bardzo daleko. Zaszyć się gdzieś i przeczekać. Wrócić już po ślubie. Ale to by było za proste. Marek pewnie na to nie wpadnie i zaczną się kłopoty, duże kłopoty! A kłopoty nie oznaczają happy endu. Przynajmniej w najbliższym czasie. Za dużo pomysłów, za dużo możliwości i czarnych scenariuszy. Jedno jest pewne skomplikujesz im życie jak cholera. A mi podniesiesz, pewnie nie raz, cieśnienie. Jeden plus na razie za to, że Marek się zmienia (oby skutecznie i wytrwale do końca). Zrozumiał co i kto jest ważny, wie czego chce, kocha i dotrzymał przynajmniej na razie słowa i odwołał ślub, pytanie tylko czy Ulka się o tym dowie. Bo boję się, że jego zabiegi na niewiele się to zdadzą przy takim przeciwniku jak Paula. Ta kobieta ma fantazję i różne pomysły, których już się boję i których nawet przy mojej wyobraźni pewnie i tak nie jestem w stanie przewidzieć ;). No chyba, że mnie zaskoczysz i Marek bezboleśnie, szybko, skutecznie wywinie się od ślubu. Seniorzy go nie wydziedziczą, sprawa z fałszywym raportem się nie wyda, nadal będzie prezesem, a Ulka się nie dowie że ją na początku oszukiwał i będzie wszystko dobrze. Ale Ty tego dla mnie pewnie nie zrobisz ;(. Niestety! Szkoda. A i masz rację, nie lubimy (to znaczy ja nie lubię!) dwóch historii naraz. O! Ale pewnie i tak to nie ma znaczenie więc nawet nie będę o nic apelować i prosić ;). Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPewnie wyjdę na ignoranta, ale nigdy nie oglądałam 'Archiwum X'. Sorry!
UsuńDzięki. Póki co z tytułami jeszcze sobie radzę :P Cierpliwości!
Stawiam na desperację! No i oczywiście próba uniknięcia skandalu!
Bardzo dobrze, że Ci podniosę ciśnienie. Pogoda do bani, więc Ci się przyda, zaoszczędzisz na kawie!
Co apelowania, to pozwolę sobie tutaj zacytować naszego wspólnego znajomego, prof. W.K. 'nie będę apelował, bo to politycy uwielbiają apelować i zazwyczaj się to kończy z marnym skutkiem' ;P
Pozdrawiam
Nie oglądałaś "Archiwum.." żartujesz? Nie podobał Ci się Agent Fox Mulder? No weź... Chociaż może to i lepiej, że nie oglądałaś jeszcze Marka porwałoby ufo, a Ulka miała czip po skórą i obcy by nią sterowali. W sumie to właśnie uświadamiam sobie jaki to był dziwny serial. Chyba tylko Duchovny mnie przy nim trzymał. Na pewno. Ale to było X lat temu, gust mi się już zmienił :D. Ciśnienie samo mi się podnosi także dzięki za troskę. Ale wolałabym nie!
UsuńA WK to jednak mądry facet jest!
Archiwum X to zupełnie nie moje klimaty. Tak samo, jak Duchovny to nie mój klimat. Ja w podstawówce wzdychałam do Davida Beckhama, którego fotka była na każdej puszce pepsi i Leonardo di Caprio, bo to był akurat czas Titanica. Koleżanki jarały się jeszcze Rickym Martinem. Do dziś im wypominam, że moje wybory były przynajmniej heteroseksualne :D
UsuńMądry to fakt. Niemniej młodzieńczy zachwyt minął i z perspektywy czasu zaczął tracić w moich oczach, bo jest za bardzo zakochany w sobie ;P
Jeżu naprawdę wzdychałaś do Leo?! Załamałaś mnie.
UsuńUsprawiedliwia Cię TYLKO młodzieńcza fantazja!
Takie były czasy! Jak to się teraz zmówi 'gimby nie znajo!' :P
UsuńSuper :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńCiekawie się zaczyna ;) Dobrze że Marek odwołał ślub z Paulą, ale znając Febo to można oczekiwać że tak łatwo się nie podda.. Mam nadzieję że Ula dowie się o tym że to Marek odwołał ślub. Naprawdę z chęcią będę czytała ciąg dalszy tego opowiadania. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
oj nie podda się. Ona ma już swoją taktykę! :D
UsuńCd już jutro. Zapraszam! :)
Jaki on zakochany, jak jej prawi czułe słówka, szkoda, że nie powie jej tych swoich tajemnicach. No ale wtedy nie byłoby całej tej historii. Pannie Febo to by się chyba przydał dobry psychiatra, bo ona ma jakąś obsesję, to nie chodzi o miłość tylko o jej wygraną, za wszelką cenę osiągnie to, co sobie zaplanowała, choćby miała stanąć na rzęsach. Swoją drogą ciekawe co wybierze: chorobę, ciążę, utratę firmy. Zapewne zaangażuje rodziców Marka, bo zaciągnąć go przed ołtarz. No cóż zobaczymy czy Marek to wytrzyma, pozdrawiam ;) M
OdpowiedzUsuń