B

piątek, 8 lipca 2016

'Sesja nad Wisłą' - miniaturka



Przygotowania do pokazu szły pełną parą. Pshemko był w szale tworzenia. Co i rusz prezentował im nowe koncepcje i udoskonalenia. Krawcowe uwijały się jak w ukropie, by zdążyć ze wszystkim na czas. Mieli zaplanowaną promocję i dopięty budżet. Jak zawsze ich tandem świetnie się sprawdzał. Marek bez Uli nigdy nie dawał sobie rady. Teraz było odwrotnie. Ona nie potrafiła sobie poradzić bez niego. Mimo jej świetnych pomysłów, zmysłu ekonomicznego i usystematyzowanej pracy, bez jego znajomości i doświadczenia niewiele by zdziałała. To on zajął się promocją, to on załatwił najlepszego w mieście fotografa, Artura. Kaczmarczyk był w gorącej wodzie kąpany, bo choć stroje nie były jeszcze gotowe, on już zaczął planować sesję.
- Widziałem projekty. Te stroje nawiązują trochę do natury, więc przydałaby się sesja w plenerze. Jakiś park, rzeka, polana. Koniecznie z dobrym światłem – zastanawiał się – więc w sumie park odpada. Musi być dobrze nasłonecznione. Wisła! – pstryknął palcami. Ula z Markiem na dźwięk tego słowa automatycznie spojrzeli na siebie. Przecież Wisła to było ich miejsce. Dla obojga z nich tak wyjątkowe – Tak, Wisła byłaby najodpowiedniejsza. Znacie może jakieś fajne miejsce? Tylko broń boże nie ten betonowy bulwar.
- Ja znam – bez wahania odparł Marek obserwując Cieplak. Unikała jego spojrzenia, jakby speszona tym, że ktoś pozna ich miejsce, pozna ich sekret – Po praskiej stronie jest fajny pomost.
- No to świetnie. Jedźmy tam! – Kaczmarczyk zaczął się zbierać do wyjścia
- Ale teraz? – jęknęła pani prezes
- Nie ma na co czekać. Trzeba sprawdzić, czy się nadaje. Cyknę parę fotek. Bo jak będzie do bani, to musimy mieć czas, żeby znaleźć coś innego
- Będzie idealne – zapewnił Dobrzański – Jest wyjątkowe. Jedyne w swoim rodzaju – powiódł spojrzeniem w stronę szatynki, która niechętnie zbierała komórkę i notes do torebki. Ewidentnie nie miała ochoty na tę wycieczkę. Nie chciała wracać do wspomnień. Nie chciała ponownie jechać tam z Markiem. Z tym miejscem wiązało się tyle wspomnień, które mimo całego zła, które zdarzyło się później, hołubiła w swym sercu.
- A długo to potrwa? – zapytała idąc za nimi w stronę wind. Dobrzański obrzucił ją pytającym spojrzeniem
- Mam nadzieję, że w miarę szybko tam dojedziemy – na moment zamyślił się Artur – Godzina, góra półtorej
- To dobrze, bo na trzynastą jestem umówiona ze znajomym – posłała mu blady uśmiech
- Maciek przecież jest w Poznaniu – zmarszczył brwi, obrzucając ją uważnym spojrzeniem
- Umówiłam się z Piotrem – skrzywił się na dźwięk tego imienia. Pojawienie się w życiu Cieplak kardiologa ewidentnie nie było mu na rękę. Doktorek był przeszkodą na drodze do poprawienia się ich stosunków. Marek przez całą drogę myślał, co powinien zrobić, by znów było tak, jak dawniej, by Ula znów mu zaufała i dała kolejną szansę. Napiętą atmosferę w aucie rozładowywał Artur, który zabawiał ich historyjkami z różnych sesji.
Gdy tylko dojechali na miejsce Kaczmarczyk od razu przygotował sprzęt i zaczął cykać fotki. Ula z Markiem spacerowali wolnym krokiem bez słowa, zerkając na siebie co chwilę. Doskonale pamiętali ten wieczór, który tu spędzili. Ognisko, przeciągłe spojrzenia, pocałunki.
- Ula, Marek – automatycznie odwrócili się w stronę fotografa – Chodźcie tutaj. Stańcie na pomoście
- Co? – bąknęła Ula. Jakakolwiek bliska obecność Marka ją paraliżowała.
- Mamy robić za modeli? – roześmiał się były prezes, choć wizja wspólnych zdjęć bardzo mu się podobała – Artur, Artur – kręcił głową – Jestem na to zdecydowanie za stary
- Nie ma tu nikogo innego, kto mógłby mi pozować – usprawiedliwiał się Kaczmarczyk – Poza tym idealnie się na modeli nadajcie. A przy okazji będziecie mieć parę fotek na pamiątkę – Dobrzańskiego nie trzeba było dwa razy prosić. Gestem dłoni puścił Ulę przodem i ruszył za nią. Ona perspektywą wspólnego pozowania zachwycona nie była. Starała się jednak nie dać po sobie poznać, że robi to na niej jakiekolwiek wrażenie. Stanęli obok siebie na pomoście i spojrzeli w stronę obiektywu.
- No to może jakiś uśmiech – ciche pyknięcia aparatu informowały o powstawaniu kolejnych zdjęć – Fotki naprawdę nie bolą – docinał im ze śmiechem. Dobrzański bardziej był skupiony na zerkaniu na Ulę, niż szczerzeniu się do lustrzanki – Ale przysuńcie się do siebie. Marek, obejmij ją ramieniem – właśnie tego się obawiała decydując się na te zdjęcia. Bliskość Marka z jednej strony była przyjemna, a z drugiej paraliżowała. Gdy stanął tuż za nią, przytulił się do jej pleców i objął ramieniem w pasie na krótką chwilę wstrzymała powietrze. Znów czuła jego ciepło, jego zapach. Wspomnienia wróciły. Przed oczami stanął jej obrazem ich wspólnego poranka w SPA. Lekko odwróciła głowę w bok i napotkała wpatrzone w nią szare tęczówki. Wszystko wokół przestało istnieć. Nie było Artura, nie było zdjęć, nie było tych wszystkich złych emocji, które się między nimi zrodziły w ostatnich tygodniach. Znów było to przyjemne napięcie i chemia. Marek z jej oczu przeniósł swój wzrok na usta. Lekko rozchylone, kuszące, zapraszające. Nie była w stanie teraz zaprzeczać. Chciała, by ją pocałował. Niecierpliwie oczekiwała tego momentu, aż wreszcie jego usta musnął jej, aż znów poczuje jego smak – Ładnie razem wyglądacie – na ziemię sprowadził ich głos Artura. Odsunęli się od siebie speszeni – Marek, miałeś rację. Miejsce jest idealne. Super fotki tu wyjdą. A te – wskazał na aparat – podrzucę wam jutro. Świetnie wyszliście. Aż iskry lecą - Ula speszona spuściła wzrok. Markowi te kilka chwil uświadomiło, że jeszcze nie wszystko stracone. Musi próbować. Musi działać, póki to uczucie jeszcze się w niej tli – Kochani ja spadam. Wpadnę do firmy jutro koło południa – uścisnął dłoń Dobrzańskiego.
- Nie wracasz z nami?
- Nie. Wyjdę do głównej drogi i zadzwonię po kumpla. Mamy wyskoczyć na browara. Cześć Ula – uśmiechnął się do Cieplak i ruszył wąską ścieżką
- Która godzina? – Ula wymownie spojrzała na zegarek na nadgarstku bruneta
- Trzynasta dwadzieścia – odparł
- Cholera! Jestem spóźniona – nerwowo zaczęła szukać w torebce telefonu – Muszę zamówić taksówkę. Do czternastej miał podjęć decyzję – mówiła bardziej do siebie.  
- Zawiozę cię – rzekł, przyglądając jej się uważnie. W jego głowie układał się plan, by jeszcze chwilę spędzić z Cieplak. Może wspólna podróż będzie dobrą okazją do rozpoczęcia rozmowy o tym, co jest między nimi. Ula zdenerwowana poszukiwaniami najwyraźniej nie słyszała jego propozycji. Wyciągnęła wreszcie aparat i skrzywiła się 
- Rozładowany – jęknęła – Pożyczysz mi swój?
- Zawiozę cię – powiedział zdecydowanie. Podjął decyzję, że nie może dopuścić do ich spotkania. Nie będzie ją wiózł do doktorka. Nie będzie mu podawał jej na tacy. Będzie jechał na stłuczkę! Uwielbiał swój samochód, ale auto da się wyklepać. Gdy Ula zwiąże się z lekarzem, to będzie koniec. Nie będzie już dla nich szansy.
- Nie chcę robić problemu – bała się kolejnych minut w towarzystwie Marka w samochodzie. Zwłaszcza po tym, jak podczas zdjęć odkryła się ze swoimi uczuciami. Była przekonana, że widział miłość w jej oczach.
- To żaden problem – uśmiechnął się i wymownie spojrzał na swojego Lexusa – Będzie szybciej. Na taksówkę będziesz czekała co najmniej kwadrans. A gdzie to spotkanie? – otworzył jej drzwi
- W szpitalu na Konarskiego – mruknęła wsiadając do środka. Zastanawiał się, którą trasę wybrać, by przejazd trwał jak najdłużej. Co prawda popołudniowy szczyt dopiero się zbliżał, ale Centrum zawsze było zakorkowane z powodu dużej ilości aut i sygnalizacji świetlnej. Nim wsiadł uśmiechnął się pod nosem chytrze
– Będziemy na miejscu najpóźniej za pół godziny. Mówiłaś, że musisz zdążyć do czternastej. To coś ważnego? – zapytał z pozoru obojętnym tonem, wolno dojeżdżając do głównej drogi.
- Miałam pomóc podjąć decyzję Piotrowi. Zaproponowali mu staż w USA, ale zastanawia się nad wyjazdem
- To dla niego wielka szansa – ostrożnie badał grunt
- Niby tak – mruknęła – Ale musiałby wyjechać na rok – czyżby ona próbowała zatrzymać doktorka w Polsce? Czyżby miała go przekonywać do pozostania w kraju? Aż się w nim zagotowało na samą myśl. Wszystko wskazywało na to, że Ula przekreśliła go definitywnie i wiąże z Piotrem jakieś nadzieje. Ale przecież…. Przed chwilą, nad Wisłą… Nie potrafiła ukryć uczyć… Przecież widział, jak na niego patrzy. Musi działać! W głowie układał sobie trasę przejazdu i wybierał odpowiednie miejsce na stłuczkę. Nie mogło być mowy o uderzeniu w inny samochód z dużą prędkością. Nie wybaczyłby sobie, gdyby coś jej się stało. Ale lekkie uszkodzenie zderzaka i reflektora, przekomarzania z właścicielem auta poszkodowanego, może nawet oczekiwanie na policję. Był przekonany, że Ula by go nie zostawiła, że czekałaby razem z nim na wyjaśnienie sprawy. Skupił się wreszcie na otaczającej ich rzeczywistości i zdał sobie sprawę, że ulice są wyjątkowo zatłoczone, jak na wczesne popołudnie. Co prawda był dziś poniedziałek, ale popołudniowy szczyt zaczynał się najwcześniej w granicach piętnastej. I wtedy go olśniło. Spojrzał na zegarek i intensywnie myślał, jak szybko przedostać się do ścisłego Centrum. W duchu modlił się, by los mu sprzyjał. I tak w istocie było. Blisko dziesięć minut zajął mu przejazd przez Wisłę i wśród dziesiątek innych samochodów wolno toczyli się w stronę Placu Bankowego  - Straszne dziś korki – jęknęła, co chwilę spoglądając na zegarek umieszczony na kokpicie. Uświadamiała sobie, że nie zdąży. I nawet nie miała jak powiadomić Piotra.  
- Marszałkowska stoi – udał zmartwienie – Pewnie był jakiś wypadek. Ale to nawet lepiej. Pojedziemy Jana Pawła. Łatwiej nam będzie przedostać się na Mokotów – gratulował sobie w duchu. Teraz pozostało tylko sprowadzić rozmowę na właściwe tory. Wolno przesunęli się jeszcze kilkanaście metrów i stanęli na dobre. Przez kolejne minuty nie przesunęli się nawet pół metra.
- Co jest? – dudniła palcami o torebkę – Nie, to nie ma sensu – pokręciła głową zrezygnowana – I tak nie zdążę. Mogłeś jechać Wałem do Siekierkowskiego. Byłoby zdecydowanie szybciej – rzekła z nutą pretensji w głosie
- Ale byłoby dalej – usprawiedliwiał się – Spieszyłaś się. Zależało ci na czasie
- Ale wiadomo, że Centrum zawsze jest zakorkowane! Nie powinnam była z tobą jechać. Już dawno powinnam była zatrudnić kierowcę w FD albo zrobić prawo jazdy
- Aż tak ci na nim zależy? – zerknął na nią niepewnie. Bał się usłyszeć odpowiedzi. Zastanawiała się przez chwilę, co powinna powiedzieć
- Po prostu staram się dotrzymywać danego słowa – starała się uciec od jasnej odpowiedzi – Włącz radio, wybiła czternasta. Może powiedzą, gdzie był ten wypadek. Dowiemy się, jak długo będziemy tu tkwić.
‘Niespełna trzydzieści minut temu na płycie warszawskiego Okęcia wylądował Air Force One. Kolumna z prezydentem Barackiem Obamą właśnie opuściła teren lotniska wojskowego i zmierza w kierunku hotelu. Czasowo została zamknięta cała trasa przejazdu. W centrum Warszawy tworzą się gigantyczne korki’- usłyszeli z głośników
- Pięknie! – mruknęła
- Nie sądzisz, że to znak?
- Znak? – zdziwiła się, obrzucając go pytającym spojrzeniem
- Że miałaś nie dojechać na to spotkanie. I że jesteś teraz właśnie ze mną – dodał, przyglądając jej się uważnie
- Doszukujesz się związku między wizytą Obamy, a nami? Nie bądź śmieszny! – prychnęła poirytowana kierunkiem, w jakim zmierzała ta rozmowa.
- Chciałaś go zatrzymać, prawda? – bardziej stwierdził, niż zapytał – Chciałabyś, żeby wypełnił w twoim sercu miejsce zarezerwowane dla mnie
- Nie mam ochoty, na tę rozmowę – pokręciła głową i już chciała sięgać dłonią do klamki, gdy zablokował drzwi – Co ty robisz? Wypuść mnie!
- Długo jeszcze będziesz uciekać? Gdybym już nic dla ciebie nie znaczył, nie bałabyś się tej rozmowy. Potrafiłabyś mówić o przeszłości, o uczuciach. Ty wciąż uciekasz! Wiem, że cię zraniłem, ale nie dajesz mi szansy tego naprawić.
- Nie ma już czego naprawiać – unikała jego przeszywającego wzroku
- Doprawdy? Przed chwilą nad Wisłą odniosłem inne wrażenie. Było tak, jak wtedy. Znów była przy mnie tamta Ula. Beztroska dziewczyna, która w życiu kierowała się sercem, a nie rozumem.
- Tamtej Uli już nie ma. Skutecznie ją we mnie zabiłeś swoimi kłamstwami i tą pieprzoną intrygą! – nie powinna była dać się wciągnąć w tę dyskusję.
- Jest. Wciąż jest, tylko głęboko ją schowałaś. Ale ja do niej dotrę, bo z ciebie nie zrezygnuję. Czy ty naprawdę tego nie widzisz, jak bardzo mi na tobie zależy? Od kilku tygodni robię wszystko, byś dała sobie wytłumaczyć, że to z początku rzeczywiście była intryga, ale później rozkochałaś mnie w sobie –na krótką chwilę obrzuciła go niepewnym spojrzeniem, jakby próbując się upewnić, czy mówi prawdę – I dotarło to do mnie tam, nad Wisłą. A teraz robię wszystko, by być bliżej ciebie. Jestem asystentem, kierowcą, mogę być nawet podnóżkiem. Kimkolwiek zechcesz, byś tylko dała mi jeszcze jedną szansę. Kocham cię – dotknął dłonią jej policzka, by wreszcie na niego spojrzała – Kocham cię, jak nigdy nikogo i żałuję, że tak późno to zrozumiałem – z kącików oczu wypłynęło kilka słonych kropel - Wiem, że ty wciąż kochasz mnie. Czułem to, gdy staliśmy przytuleni na tym pomoście. Nie bój się – poprosił, opierając swoje czoło o jej – Daj mi jeszcze jedną szansę – nie powiedziała nic, ale pocałunek, który rozpoczęła był jasnym sygnałem. Wybrała Marka. Wybrała miłość.

26 komentarzy:

  1. Miniaturka?! Świetnie bardzo mi to odpowiada! I świetny tekst, rzadko mi się to zdarza ale aż mnie zamurowało :D. Znowu udowodniłaś super pomysłem, że serial mógł się skończyć zdecydowanie lepiej, wcześniej i na większym poziomie, a nie tak na odczepnego. Mówiłam to już nie raz - serial był świetny ale zakończenie poniżej pewnego poziomu. Było mnóstwo scen, gdzie można było zakończyć tę zabawę w podchody. Co sama udowadniasz i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy mogły czytać pomysły na alternatywne zakończenie! Mini super na mocną 5 :D. Teraz przetrwam weekend bez problemu, zachwycona lekturą czekam na inne coś. Pozdrawiam, KaEm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nie sposób się z Tobą nie zgodzić, że było kilka lepszych okazji do zakończenia serialu ;)
      Mam jeszcze kilka pomysłów do realizacji w późniejszym terminie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. świetnie wpleciony aktualny wątek Obamy! :) ubawiłam się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic tak nie paraliżuje miasta jak przyjazd prezydenta USA ;) Pozdrawiam

      Usuń
  3. Bardzo miła mini. Również jak KaEm uwielbiam miniaturki związane z serialem. Ta bardzo mi się spodobała już po tytule, bo czytając w autobusie na telefonie wyczytałam Seks nad Wisłą a nie Sesja nad Wisłą. Czekałam na ten seks i nic. Ale i bez tego też jest OK.
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha :D pojechałaś po bandzie! seks pod chmurką? No w jednej mini miałam taki szalony pomysł ;) Nie w każdym opowiadaniu muszą się pojawiać pikantne sceny ;) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Bardzo fajna miniaturka
    Cieszę sie że dodalas
    Kiedy wstawisz cos innego?
    Pozdrawiam MM

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie, romantycznie i pod górkę. Ale szczęśliwie. Brawo! Cieszę się z każdego kawałka, który dodajesz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne i jakież na czasie! Wreszcie jest ktoś zadowolony z przyjazdu Obamy, chociaż tyle! Marek powinien mu podziękować :D. Rewelacyjny przykład kolejnego zakończenia w dobrym momencie. Można było dobrze i fajnie skończyć serial? Można! Tylko trzeba było chcieć. A nie na odwal się... Ale w sumie to już było i nie wróci więcej nie ma co się znowu nakręcać. Zdeterminowany Marek, walczący i nie bojący się mówić otwarcie i szczerze, wreszcie. Jak zwykle w miniaturach tego typu zrobiłaś z niego fajnego faceta, a nie miękkie kluchy jak w serialu. Takich facetów nam trzeba! On naprawdę musiał ją kochać skoro był gotów poświęcić samochód byleby jej nie stracić. Tak to musi być miłość :D. Pewny, odważny i zdeterminowany. Ulka poddała się chwili i nie broniła przed tym od czego tak trudno uciec. Wisła miała dla nich szczególne znaczenie i mimo, że chciała o tym zapomnieć to uczucie było silniejsze, odkryła się z nim mimo, że tak bardzo nie chciała. Tak bardzo chciała być uczciwa. Tylko wobec kogo? Bo na pewno nie wobec Marka i samej siebie. Chciała być fair wobec Piotra? Dlaczego? Aż tak bardzo ból po intrydze Marka przyćmił w niej resztki uczciwości wobec samej siebie? Piotr miał być "zamiast" i dobrze, że Marek jej to wypomniał. Nie udało by się jej na dłuższą metę zastąpić Marka Piotrem to nie ta liga! I dobrze, że serce wygrało z rozumem, który jak na spokojnie pomyśli przyzna mu rację! Świetne jak zawsze. Pomysł, wykonanie i czas :D. Od razu mi lepiej! Pozdrawiam i obiecuję poprawę ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wcześniej ta mini wyglądała trochę inaczej, ale lepiej było zamienić stłuczkę na korek przez Obamę ;)
      Ja jestem bardzo zadowolona z przyjazdu Obamy! Sympatyczny facet! I miałam wreszcie pretekst żeby wyjechać z Wa-wy na weekend, jak większość rozsądnych ludzi. A ci, co musieli zostać też byli zadowoleni, bo to pierwszy piątek bez korków. Jak dla mnie Obama mógłby wpadać raz w miesiącu ;)
      Pozdrowienia :)

      Usuń
  7. Może chodziło o tą pierwszą wizytę?

    OdpowiedzUsuń
  8. Skąd Ty czerpiesz takie genialne pomysły? Mini piękna uwielbiam takie na bazie serialu. Pisz dalej z przyjemnością poczytam jak mogło się skończyć inaczej. Pozdrawiam Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama się nad tym zastanawiam ;) chyba po prostu uważnie obserwuję otaczający nas świat.
      pozdrawiam

      Usuń
  9. Cudowna miniaturka. Uwielbiam Twoją twórczość. Czekam na nowe opowiadanie ku miniaturkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super pomysł :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowna mini. Prawie się poplakalam na koniec ...
    Pozdrawiam serdecznie, Andziok :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepsza mini *.*. Skad ty bierzesz tyle pomyslow? Pisz dalej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak? Uważam mało skromnie, że napisałam już kilka lepszych ;) Ale miło mi ;) Pozdrawiam

      Usuń
  13. Bardzo fajna mini. Świetny pomysł aby coś zmienić i aby wszystko skończyło się szczęśliwie. Pozdrawiam i czekam na nowe opowiadanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo spodobała mi się ta miniaturka, chociaż osobiście wolę dłuższe opowiadania. Wpadłaś na ciekawy pomysł, świetnie go opisałaś, nawiązałaś do aktualnej sytuacji co daje powiew świeżości. Czekam na nowe opowiadanie o jakże intrygującym tytule "Umowa" (bo między kim a kim?), pozdrawiam ;) M

    OdpowiedzUsuń