B

sobota, 16 kwietnia 2016

'Droga do kobiecego serca' XI



 Mam nadzieję, że długość tego rozdziału wynagrodzi Wam to długie oczekiwanie. 


Mała zmiana planów. Rozdział XII w okolicach środy! 

- Ufasz mi? – zapytał leżąc na kanapie, z głową na jej udach. Bawiła się jego włosami, przeczesując je lekko palcami. Spojrzała mu w oczy, przez chwilę zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Cały czas uczę się ufać mężczyznom. Sądzę, że ty mnie nie zawiedziesz – uśmiechnął się lekko słysząc jej słowa – A to pytanie to z tych ogólnych, czy chodzi ci o coś konkretnie?
- O naszą kolejną randkę
- Czyżbyś szykował coś, co może mi się nie spodobać? – zapytała żartobliwym tonem
- Mam nadzieję, że będziesz zachwycona – chwycił jej dłoń i przycisnął do ust
- A co to będzie?
- Niespodzianka
- Już się boję – zaśmiała się – A tak poważnie, to bardzo doceniam to, co robisz. Jeszcze nikt nigdy tak bardzo się dla mnie nie starał
- Jeszcze nigdy dla nikogo tak bardzo się nie starałem – rzekł zgodnie z prawdą. Pocałowała go lekko – Ale warto, bo jesteś wyjątkowa – dodał, gdy odsunęła się na kilka milimetrów

- Powoli zaczynamy zachowywać się, jak stare, dobre małżeństwo – zażartowała, upijając łyk wina i z prawdziwą przyjemnością obserwowała, jak dobrze radzi sobie w kuchni – Wracamy z pracy, wspólny obiadek, winko, leżakowanie, film, książka
- Nie podoba ci się? – rzucił jej przelotne spojrzenie, energicznie roztrzepując żółtka do sosu holenderskiego, który zamierzał podać wraz z brokułami – Mnie się bardzo podoba takie uczenie się wspólnego życia. Poza tym te popołudnia, które tu spędzamy sprawiają mi wielką frajdę.
- Ja broń boże nie narzekam – zaczęła się usprawiedliwiać – Po prostu chyba byłeś przyzwyczajony do nieco innego życia. Nie wiem, czy to nie jest zbyt spokojne, przewidywalne. Czy ci się nie znudzi
- Ty mi się z pewnością nie znudzisz – spojrzał na nią z miłością – A takie życie coraz bardziej mi się podoba. Życie nie składa się tylko z fajerwerków. Warto czerpać przyjemność z drobnych rzeczy. Swoją drogą cieszę się, że tak chętnie tu przychodzisz. Miałem nadzieję, że będziesz się w tym mieszkaniu dobrze czuć.
- Mam słabość do tego mieszkania, bo mam jeszcze większą słabość do właściciela
- Mów mi tak jeszcze – puścił jej oczko

- Nie musiałeś po mnie przyjeżdżać – rzekła, gdy tylko oderwała się od jego ust i zapięła pas
- Pada. Nie ma sensu, żebyś mokła na przystanku w taką beznadzieją pogodę. Poza tym nie mam dobrych wieści, bo wychodzi na to, że aura pokrzyżowała moje plany. Z randki nici – skrzywił się, włączając się powoli do ruchu. Wycieraczki ledwie sobie radziły z tą ilością wody spadającą z nieba – Jedyne, co mogę zrobić, to uruchomić plan B i pójść w klasykę po raz drugi. Kino i kolacja. Chociaż w sumie miałem dziś urwanie głowy i nie zdążyłem nawet sprawdzić, czy coś sensownego grają na wielkim ekranie. No nie popisałem się w tym tygodniu. Do tej pory wszystko szło po mojej myśli, a tu nagle – pyknął ustami – klops. Witamy w Polsce – był wyraźnie na siebie wściekły. Jego złe samopoczucie pogarszał fakt, że jeszcze kilka dni temu go tak chwaliła, że potrafił ją zaskoczyć, a on tymczasem zawiódł. Przygotował atrakcję, niezapomniane popołudnie, które jednak mogło nie wypalić. Powinien mieć przygotowane alternatywy. Przykryła jego dłoń swoją
- To, że pada, wcale nie oznacza, że nie możemy spędzić przyjemnego wieczoru. Jedźmy do ciebie, ugotujemy coś razem, obejrzymy film
- I będzie tak, jak przez ostatnie trzy wieczory. Tak zwyczajnie – wzruszył ramionami – Nasze weekendowe randki miały być wyjątkowe.
- Nie liczy się miejsce, a towarzystwo. Zresztą, jak tak bardzo ci zależy, to zawieź mnie do domu, a spotkamy się jutro. Zachowamy ten rytuał.
- Nie, jedziemy do mnie. Masz rację, że ważniejsze jest towarzystwo. A ja chcę ten wieczór spędzić z tobą – uśmiechnął się do niej niewyraźnie, wciąż mając do siebie żal

- A powiesz mi, co zaplanowałeś na dzisiaj? – zaciekawiła się, gdy po wspólnym posiłku leżeli przytuleni na sofie
- Lot balonem nad Zalewem Zegrzyńskim. Dogrywałem to we wtorek. Miała być dziś piękna pogoda. Front miał przyjść nad Warszawę dopiero w niedzielę – wodził opuszkami palców po jej plecach, okrytych cienkim materiałem jedwabnej bluzki
- Nic straconego. Możemy w ten sposób uczcić jakąś okazję – posłała mu tajemniczy uśmiech
- Urodziny? I to chyba tylko moje, bo luty odpada – spojrzał na nią wymownie
- Rocznicę? - szepnęła
- Panno Cieplak, czyżbyś dawała mi zielone światło? – wyraźnie się ożywił
- Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieli zakończyć tę znajomość po tych dziesięciu randkach. Stałeś się dla mnie zbyt ważny – zachłannie wpił się w jej wargi
- Mówiłem, że cię w sobie rozkocham – rzekł z uśmiechem pełnym triumfu
- Kochaj się ze mną – usłyszał jej szept. Na jego twarzy pojawiła się mieszanina radości, ale i niepewności
- Jesteś tego pewna? – kiwnęła lekko głową, jakby lekko zawstydzona swoją prośbą – Ale naprawdę tego chcesz, czy znów boisz się, że znajdę sobie za ciebie zastępstwo – pogładził kciukiem policzek
- Chcę – odważyła się mu wreszcie spojrzeć w oczy. Zaatakował jej wargi na krótki moment, by gwałtownie zerwać się z miejsca
- Daj mi pięć minut – szepnął jej do ucha i zniknął w sypialni. Wrócił po kilku chwilach. Lekko spięta czekała na niego na sofie. Nie, nie chciała się wycofać. Naprawdę go pragnęła i wiedziała, że on pragnie jej, że jej nie skrzywdzi. Po prostu wiedziała, że jest on doświadczonym kochankiem i najzwyczajniej w świecie miała tremę.
Klęknął u jej stóp, wpatrując się głęboko w oczy. Jakby szukając w tych błękitnych tęczówkach potwierdzenia słów, które kilka minut temu padły z jej ust. Nie chciał naciskać. Uśmiechnął się z satysfakcją, gdy upewnił się, że jest zdecydowana. Wyciągnęła w jego kierunku rękę, przyciągając jego głowę w swoją stronę. Rozchyliła swoimi wargami jego usta. Rozpoczął się tym samym ich zwariowany taniec języków. Wstał i chwytając ją na ręce, ruszył w stronę sypialni. Pokój oświetlony był kilkoma grubymi, białymi świecami poustawianymi na podłodze. Szybko pozbawił ją bluzki, napawając oczy widokiem kształtnych piersi, skrytych pod śliwkowym stanikiem. Całował ją po szyi, obojczyku, gdy zaczęła nierówną walkę z guzikami jego koszuli.  Gdy zsunęła materiał z jego ramion, powrócił do jej ust, brutalnie penetrując językiem wnętrze jej ust. Jęknęła. Nie wiedział, czy z rozkoszy, czy dlatego, że jego pieszczota była zbyt gwałtowna, nachalna. Zebrał w sobie całą siłę, by nieco przystopować, być mniej zachłannym. Przecież miał ją na wyciągnięcie ręki. Moment, kiedy się w niej zanurzy, był tylko kwestią czasu, powinien przystopować, powinien dać jej więcej rozkoszy, czułości. Powinien to zbliżenie maksymalnie przedłużyć, celebrować. Tak długo na nią czekał, że powinien się tą chwilą delektować. Odsunął się od niej na krótką chwilę, tonąc w tym błękitnym, wpatrzonym w niego, spojrzeniu. Tym razem pocałunek był czuły, wręcz leniwy. Jak najcenniejszy skarb położył ją na chodnej pościeli. Na rozgrzanej skórze pojawiła się gęsia skórka. Wpatrując się jej prosto w oczy, sięgnął do zapięcia jej spodni, ściągając je wolno z pośladków. W ślad za beżowym materiałem sunęły jego usta, znacząc mokre ślady na udach, kolanach. Widział to lekkie zakłopotanie na jej twarzy, gdy leżała przed nim w samej bieliźnie. On gratulował sobie, że tego dnia wybrał się do firmy w jeansach. Dzięki temu udawało mu się do tej pory ukryć jak bardzo jest podniecony.
- Jesteś śliczna, kochanie – szepnął, zachłannie wpatrując się w jej zgrabne ciało. Sięgnął do zapięcia stanika, uwalniając jej piersi. Ssał lekko, masował wargami, najpierw prawy, później lewy sutek, drażnił językiem brodawkę. Liżąc brzuch kierował się w dół. Pozbył się ostatniego elementu jej garderoby, by zachłannie przyssać się do jej kobiecości. Gwałtownie zacisnęła dłonie na białej pościeli. Jej cichutkie pojękiwanie i przeciągłe westchnięcia były dla niego najpiękniejszą muzyką. Wwiercał się w nią językiem, dając nieopisaną dotąd rozkosz, która odbierała jasność umysłu. Miała wrażenie, że za sprawą jego pieszczot jest w innej rzeczywistości. Sprawnie pozbył się spodni wraz z bokserkami. Powrócił do jej ust. Między nogami czuła jego naprężoną męskość. Moment połączenia zbliżał się nieubłaganie. Rozszerzyła nogi, zapraszając go do środka. Wszedł w nią powoli, na początku płytko, samą główką, by po chwili zanurzyć się aż po jądra. Rozpoczęli wspólną drogę do krainy spełnienia.

- To było coś niesamowitego – wysapał, leżąc koło niej na pościeli – Jeszcze nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Jeszcze nigdy nie kochałem się z miłości – przekręcając się na bok, odgarnął jej kosmyk z czoła
- Dziękuję, że byłeś taki czuły.
- To ja dziękuję tobie – szepnął, by po chwili się roześmiać. Spojrzała na niego zdezorientowana i lekko zaniepokojona. W jej głowie zaczęły się pojawiać myśli, czy aby się nie zbłaźniła – I nie dotrwaliśmy do dziesiątej randki – uśmiechnęła się z ulgą
- Powinieneś być zadowolony – przeczesała palcami czarne włosy mężczyzny
- I jestem. Ale dziesiąta randka i tak się odbędzie. Coś ci w końcu obiecałem
- Nie zabezpieczyliśmy się – szepnęła po dłuższej chwili milczenia.
- Przepraszam, kompletnie straciłem głowę – rzekł nieco zakłopotany. Powinien był pamiętać o prezerwatywie. Przecież było oczywiste, że nie bierze tabletek, skoro z nikim się nie spotykała.
- Raczej jesteśmy wolni od konsekwencji. Zbliża mi się okres – przez myśl mu przeszło, czy zaczęła ten temat chcąc go wybadać, czy rzeczywiście przeszkadzało jej to, że nie użył kondoma.
- W gruncie rzeczy nie miałbym nic przeciwko – wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem – W końcu prędzej czy później i tak będziemy mieć dzieci
- Taaak? – udała zdziwienie – Taki jesteś pewny?
- Oczywiście. Ja zawsze dopinam swego. Dwa miesiące temu nawet nie chciałaś iść ze mną na kawę, a teraz leżysz naga w mojej sypialni – w triumfalnym grymasie uniósł lewy kącik ust w górę

Nie otwierając powiek wyciągnął dłoń, ale napotkał tylko chłodną pościel. Otworzył oczy rozglądając się po sypialni w poszukiwaniu Uli. Jej rzeczy nie było. Jego spodnie złożone w kostkę leżały w nogach łóżka. Zerwał się w miejsca i naciągając bokserki zajrzał do przylegającej łazienki. Było pusto.
- Ula? – wyszedł na korytarz, szybkim krokiem przemierzając kolejne metry. Odpowiedziała mu cisza – Ula? – zawołał nieco głośniej. W kuchni również jej nie było. Przechodząc przez salon dostrzegł uchylne drzwi balkonowe. Wyszedł na taras i wreszcie ją dostrzegł. W beżowych spodniach i jego za dużej, błękitnej koszuli, stała z filiżanką kawy wpatrzona w panoramę Warszawy. Poranek był dość nieprzyjemny, ale na szczęście bezdeszczowy – Tutaj jesteś – wyszeptał jej do ucha z wyraźną ulgą i splótł dłonie na wysokości brzucha. Odwracając głowę cmoknęła go w usta. Lubiła, gdy przytulał się do jej pleców.
- Bałeś się, że uciekłam – bardziej stwierdziła, niż zapytała
- No przyznam, że przeszło mi to przez myśl – zaśmiał się pod nosem
- Nigdzie się nie wybieram, bo dobrze mi z tobą, panie Dobrzański – złożyła krótki pocałunek na jego policzku – A teraz marsz do środka, bo chłodno dzisiaj – pociągnął ją za rękę w stronę salonu

52 komentarze:

  1. Uwielbiam Twoje opowiadania...;) tyle czekania zostało godnie wynagrodzone. Marek, Ulka cudowna para. Marek czeka, bo kocha, a Ula kocha, więc pozwala na złamanie umowy... a kiedy cd?????? Błagam!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział ☺ tak długo na niego czekaliśmy ale było warto ☺Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem Twojego talentu!
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo cudowne! Boskie i genialne! Dziękuję bardzo :). Rewelacyjna część na którą warto było czekać. Oby na kolejną przyszło nam czekać ciut krócej. Weszliśmy na kolejny szczebel zacieśniania znajomości. Ulka zdecydowana, Marek troskliwy i opiekuńczy, oboje szczęśliwi. Bardzo fajna z nich para. Jest im naprawdę razem dobrze i chyba już Marek pokonał drogę do serca kobiety. Udało mu się. A część superowa. Genialna. Pozdrawiam. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako, że nie liczy się ilość (w tym przypadku długość) a jakość czyli treść to jestem w pełni usatysfakcjonowana. Do treści zastrzeżeń mieć nie mogę, nawet jakby chciała (a nie chcę!) to nie mam się czego czepić. Ale ponieważ przerwa była długa to wyszłam z wprawy i będzie krótko, no sorry jakaś kara musi być ;). Brawo dla Ulki, ale przede wszystkim brawa za Marka, to co powtarzam od kilku tygodni ma facet ogromne pokłady cierpliwości, która została sowicie wynagrodzona w momencie w którym się on tego najmniej spodziewał. I bardzo dobrze, że padał deszcz, że im się lot balonem nie udał - dzięki temu oboje byli w znacznie przyjemniejszym niebie, sami zafundowali sobie lot :). Życie jest jednak pełne niespodzianek, dla obojga jak się okazuje. Najpierw on niespodziewanie dostał po gębie (tak będę to wspominać jeszcze długo, ta scena wyjątkowo zapadła mi w pamięć), potem ona niespodziewanie wpadła w sidła miłości, zaczęło jej zależeć na facecie, który nijak nie mieścił się w jej kanonach wymarzonego mężczyzny, który okazał się zdecydowanie fajniejszy niż się wydawało, który potrafi zaskoczyć i cierpliwie walczyć. A na koniec on niespodziewanie dostaje nagrodę na którą czeka, dodatkowo poznaje (dosłownie) smak miłości, a ona się zakochuje - niespodziewanie dla niej samej. Gdyby im ktoś dwa miesiące wcześniej powiedział, że ich randka numer dziewięć zakończy się namiętnym seksem zaproponowanym przez Ulkę, wysłaliby tę osobę do psychiatryka i mocno popukali w czoło (a Ulka pewnie jeszcze obiłaby mu lico). A tu proszę jak to niczego nie można być w życiu pewnym. A teraz spędzają razem coraz więcej czasu, żyją lepiej niż stare dobre małżeństwo bo przynajmniej w ich życie erotyczne nie wkradła się jeszcze rutyna, Ulka coraz więcej czasu spędza albo z Markiem albo u Marka, a sam Marek już planuje potomstwo. Bardzo fajna para, która aby być w tym miejscu w którym jest musiała się sporo napracować. Każde z nich musiało zmienić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia, z czegoś zrezygnować, zaakceptować coś co do tej pory było nieznane. Marek zmienił swoje życie i nawyki, sposób patrzenia na świat, teraz wspólne gotowanie i siedzenie na kanapie jest atrakcyjniejsze niż kolejne podboje i chętne panienki. Ulka musiała zrozumieć, że nie ma facetów idealnych ale są tacy, którzy się starają i potrafią się zmienić dla kobiety, którym nie zależy tylko na kilku przyjemnych chwilach, którzy mają do zaoferowania coś więcej niż tylko wspólna noc. I jak się okazuje zmiana nastawienia nie była bolesna i dała wiele satysfakcji. Obojgu! Czy ta inność, nowość wystarczy żeby stworzyć coś trwałego na lata, pewnie tak przy odrobinie chęci nie powinno im się znudzić, szczególnie że oboje mają jeszcze wiele do zaoferowania tej drugiej stronie. Faktycznie jest duża szansa, że kiedyś będą z tego dzieci. Że to spotkanie w klubie, ten cios i ta determinacja będą miały namacalne efekty. A tego, że to Ulka pierwsza zaproponuje łóżkową randkę Marek na pewno się nie spodziewał. Ja miałam nadzieję, że tak może być. I fajnie, że tak wyszło, bo to oznacza, że Ulka ufa i wierzy w szczere intencje Marka, że też jej zależy i że też jej uczucia są coraz poważniejsze. Po ich poprzedniej rozmowie Marek nie drążył tematu, on postawił sprawę jasno, miał świadomość tego, że Ulka nie jest jeszcze gotowa, że potrzebuje czasu, gdyby wyszedł z jakąś inicjatywą istniało ryzyko ostrej wymiany zdań, bo że Ulka temperament ma przekonał się na początku. On czekał i to przyniosło efekt, ona sama dojrzała, zrozumiała i na pewno nie żałuje. Zdecydowanie nie :). Mimo, że on miał obawy i sam nie wierzył we własne szczęście, nawet rano miał świadomość, że to mógł być tylko piękny sen. Nie jest możliwe, żeby to się na dziesiątej czy jedenastej randce skończyło, teraz już nie. Będą kolejne wspólne wieczory, noce i poranki pewnie już niedługo w wspólnym mieszkaniu z obrączkami na palcach, aczkolwiek te drugie do szczęścia konieczne nie są. Pozdrawiam mocno!

    PS. Czytałam, odpowiadając - tak się składa, że 17 czyli już dzisiaj :). Przypadek?

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, tak dlugo na niego czekałam ale opłacało się.
    Nawet nie wiem co jeszcze moge napisać. Jeszcze raz gratulacje.
    Twoje rozdzialy sa genialne.
    Czekam na kolejny, mam nadzieje ze bedzie troche wcześniej.
    Pozdrawiam MM

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny rozdział, moze niedługo jakas niespodzianka??

    OdpowiedzUsuń
  7. Znowu świetna część. Super!

    OdpowiedzUsuń
  8. To opowiadanie nadal pozostaje moim ulubionym. Bardzo je lubię, coraz bardziej. Fajna Ula, idealny Marek szkoda że powoli zbliżamy się do końca. Ten rozdział był świetny. Pozdrawiam. Ania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szybko zaliczyli łóżko. Za szybko. Wiem, że się wyłamuję ale wydaje mi się, że Marek uczciwy nie jest wobec Uli i dobrze to się dla niej nie skończy.
    Pozdrawiam miło.

    OdpowiedzUsuń
  10. No coś tak czułam, że nie wytrzymają do 10. Jak widać cierpliwość i determinacja w dążeniu do sukcesu popłaca. Tak sobie teraz myślę, że coś się wydarzy, że się pokłócą, bo trochę za sielankowo się zrobiło. Zaczynam też zastanwiać się czy Marek jest do końca szczery w tym, co mówi i robi. Czekam na tę 10, pozdrawiam :-) M

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny rozdział, widać że za równo Uli jak i Markowi coraz bardziej zależy więc coraz bliżej pewnie happy end, w sumie szkoda, bo bardzo dobrze się je czytało, jedno z fajniejszym z bardzo ciekawym pomysłem. pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. O masz Ci los - zmiana. Poczekam mimo wszystko. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moze dzisiaj zrobisz nam niespodziankę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtorek jest w okolicach środy to nadzieję możemy mieć :)

      Usuń
    2. Ja przestaje już pisać jakiekolwiek komentarze na tym blogu gdyż autorka nie dotrzymuje terminów publikacji, zmienia je co chwila najpierw sobota a za kilka dni jednak środa i tym samy to 2 tyg oczekiwania na kolejny rozdział. Ja wiem że nikt nie jest więźnie bloga, ale czytam wiele blogów nie tylko o Brzyduli i pierwszy raz w ogóle spotykam się żeby ktoś aż tak zmieniał termin publikacji kolejnych rozdziałów. A po drugie Amicus nawet nie odpisuje na te nasze cudowne komentarze więc po co je pisać.

      Dziękuje za uwagę.

      pozdrawiam U.

      Usuń
    3. Próżno szukać tu Twoich komentarzy wielu ich nie ma. Ciekawe, że jak pojawia się nowy rozdział to nie komentujesz tylko jak trzeba zgłaszać pretensje. Cierpliwość jeszcze nikomu nie zaszkodziła, trochę empati też nie. Też bym chciała żeby było coś nowego częściej ale rozumiem, że oprócz bloga Autorka ma inne życie i słusznie, każdy mieć powinien. Zajrzenie tu przed snem czy czegoś nie ma i danie Autorce znaku, że czytamy i czekamy jest z naszej strony sygnałem, że to co robi ma sens, że ktoś czeka, bo warto. Szczególnie, że blogów o Brzyduli jest niewiele, a takich na poziomie jeszcze mniej. Więc uzbrojmy się wszystkie w cierpliwość, bo zapewne jeszcze nie raz Amicus nas zachwyci. Pozdrawiam czekających, czytających i komentujących. KaEm.

      Usuń
    4. Tobie też to polecam. Nie przyłaź tu idź tam upajaj się, przeżywaj ekstazy a od nas się odczep. Z łaski swej. My nie chodzimy tam dla własnego dobra i zdrowia, Ty uszanuj nasze podwórko i będzie spokój.

      Usuń
    5. Drogi Anonimie
      Skoro jak twierdzisz masz ten blog w dupie. To co tu robisz?! Czemu komentujesz?!Chyba jednak jesteś biernym czytelnikiem tego bloga. Cytując twoją wypowiedz "[...]A nie takie wzloty i upadki jak tutaj. Raz opowiadanie przyzwoite, raz bazgroły, których się nie da czytać[...]" wynika z niej, że musisz śledzić blog Amicus i to regularnie. Nie wiem czemu Amicus usunęła blog pani Małgorzaty,ale jedno jest pewne, że nie uczyniła tego z ewidentnej zazdrości. A tak wol to blog pani Małgorzaty nie zalicza się do blogów o Brzyduli, bo jego autorka jak sama napisała wyczerpała już temat opowiadań o brzyduli. Pozdrawiam Natalia:)
      Ps. Poczekamy na nowy rozdział tyle ile trzeba będzie. Także Amicus nie bierz sobie do serca komętarzy, uwagi nie życzliwy osób :)Trzymaj się ciepło :)

      Usuń
  14. Amicus,
    zniknęła poprzednia notka dotycząca zawieszenia bloga... Czyżby była jakaś szansa, że jednak poznamy do końca, jaka jest Marka recepta na usidlenie kobiety?
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby ale aż się boję marzyć i mieć nadzieję. Ania.

      Usuń
  15. Mam nadzieję że nie zawieszasz jednak strony. Kiedy możemy liczyć na kolejny rozdział?
    Bardzo się tęskniliśmy za tobą i za twoimi opowiadaniami.
    Czekam z utęsknieniem
    Pozdrawiam MM

    OdpowiedzUsuń
  16. Amicus dzisiaj jest środa
    Moze cos dodasz...
    Tesknimy bardzo

    OdpowiedzUsuń
  17. Święta prawda! Amicus odwieś karę, tydzień a właściwie dwa i pół tygodnia to bardzo długo. Wracaj do nas. KaEm.

    OdpowiedzUsuń
  18. Amicus wróć do nas. Błagamy

    OdpowiedzUsuń
  19. Też bym chciała żebyś wróciła, rozumiem powody zawieszenia bloga i chęć ostudzenia emocji na pewien czas, ale może chociaż możemy liczyć na do kończenie tego opowiadania, dla wiernych czytelniczek i komentujących...Jak widać po wejściach na blog, bardzo dużo osób mimo wszystko zagląda z nadzieją.... ja też... Kasia

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam przeczucie, że Amicus niebawem do nas wróci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka jest sprawdzalność Twoich przeczuć? Bardzo chciałabym żebyś miała rację. Ciągle tu przychodzę i mam nadzieję.

      Usuń
    2. Też tak myślę :)

      Usuń
  21. Zastanawiam się czy nie tylko ja codziennie tu zaglądam z myślą, że może pojawił się nowy rozdział. Amicus daj mam jakiś znak. Będziemy czekać tak długo jak trzeba:) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też cały czas zaglądam z nadzieją że pojawił się jakiś rozdział lub jakiś wpis
      Amicus odezwij sie, daj nam jakis znak.
      Bardzo tęsknimy za tobą...

      Usuń
  22. Nie jesteście same też wchodzę kilka crazy dziennie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Amicus prosimy wróć do nas!!
    Nie zostawiaj nas samych..

    OdpowiedzUsuń
  24. Amicus wchodzę z nadzieją że coś dodalas, jednak zawsze się myle..
    :(
    Tęsknimy...wróć do nas!!!
    Caly czas każdy wchodzi i sprawdza...

    OdpowiedzUsuń
  25. Amicus nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróci! Nie zostawi nas!!!
      My wszyscy wierzymy że wróci

      Usuń
    2. Wróci, wróci kiedyś wróci na pewno. Bardzo bym chciała i wierzę nadal. I czekam. Ania.

      Usuń
    3. Jestem tego samego zdania.
      Amicus wroc do nas. Bardzo prosimy.
      Daj jakiś znak. Odezwij się do nas. MM

      Usuń
  26. Dobra to i ja się przyznam, że czekam! Bardzo. Cały czas i mam nadzieję (bardzo dużą) na szczęśliwe zakończenie tej niemiłej przerwy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Coś czuję że niedługo Amicus się do nas odezwie.
    Tak bardzo prosimy to może cos nam odpisze.
    Amicus zrob coś.
    Tak pięknie wszyscy cię proszą, to znaczy że za tobą tesknią i cię uwielbiają
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj Amicus jestem nowa i nie wiem co sie dzieje. Bardzo fajnie piszesz. Czytałam poprzednie rozdziały i są super. Są megaa...
    Mam nadzieję że wrocisz do pisania dalej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Miło, że czekacie i wciąż tu zaglądacie. Ta pozytywna energia, którą przesyłacie jest dla mnie bardzo ważna! Dziękuję!
    Wracam w II połowie miesiąca! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amicus nareszcie
      A cos ja przeczuwalam że się do nas odezwiesz.
      Cieszę się ze do nas wrocisz
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Amicus to wspaniała wiadomość.
      Juz dzień staje się lepszym dniem.
      To kolejny rozdzial 16 maja??
      ������

      Usuń
    3. Amicus dzięki że się odezwałaś. Bardzo tęsknię i czekam dalej na dalszych ciąg mojego ulubionego opowiadania. Pozdrawiam Ania.

      Usuń
    4. Królowo dzięki, teraz mogę czekać dalej ciut spokojniejsza. Będę cierpliwa i wytrwała ale czekająca. Gdybyś potrzebowała jeszcze energii mów dostarczymy powiedz tylko gdzie. Pozdrawiam. KaEm.

      Usuń
    5. Fajnie, że się odezwałaś. Czekamy:) pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  30. Niedługo zbliża się czas kiedy wstawisz kolejny rozdział.
    Może podacz date...
    Będę spokojniejsza
    Juz nie mogę się doczekać
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  31. Amicus tak bardzo tęsknię za twoimi opowiadaniami.

    OdpowiedzUsuń
  32. No ja też już wróciłam i cały czas czekam z niecierpliwością na kolejną część Twojego opowiadania. Szykujesz im jeszcze jakieś kłopoty? :)
    Pozdrawiam, Andziok :)

    OdpowiedzUsuń