Mam nadzieję, że długość tego rozdziału wynagrodzi Wam to długie oczekiwanie.
Mała zmiana planów. Rozdział XII w okolicach środy!
- Ufasz mi? – zapytał leżąc na
kanapie, z głową na jej udach. Bawiła się jego włosami, przeczesując je lekko
palcami. Spojrzała mu w oczy, przez chwilę zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Cały czas uczę się ufać
mężczyznom. Sądzę, że ty mnie nie zawiedziesz – uśmiechnął się lekko słysząc
jej słowa – A to pytanie to z tych ogólnych, czy chodzi ci o coś konkretnie?
- O naszą kolejną randkę
- Czyżbyś szykował coś, co może
mi się nie spodobać? – zapytała żartobliwym tonem
- Mam nadzieję, że będziesz
zachwycona – chwycił jej dłoń i przycisnął do ust
- A co to będzie?
- Niespodzianka
- Już się boję – zaśmiała się – A
tak poważnie, to bardzo doceniam to, co robisz. Jeszcze nikt nigdy tak bardzo
się dla mnie nie starał
- Jeszcze nigdy dla nikogo tak
bardzo się nie starałem – rzekł zgodnie z prawdą. Pocałowała go lekko – Ale
warto, bo jesteś wyjątkowa – dodał, gdy odsunęła się na kilka milimetrów
- Powoli zaczynamy zachowywać
się, jak stare, dobre małżeństwo – zażartowała, upijając łyk wina i z prawdziwą
przyjemnością obserwowała, jak dobrze radzi sobie w kuchni – Wracamy z pracy,
wspólny obiadek, winko, leżakowanie, film, książka
- Nie podoba ci się? – rzucił jej
przelotne spojrzenie, energicznie roztrzepując żółtka do sosu holenderskiego,
który zamierzał podać wraz z brokułami – Mnie się bardzo podoba takie uczenie
się wspólnego życia. Poza tym te popołudnia, które tu spędzamy sprawiają mi
wielką frajdę.
- Ja broń boże nie narzekam –
zaczęła się usprawiedliwiać – Po prostu chyba byłeś przyzwyczajony do nieco
innego życia. Nie wiem, czy to nie jest zbyt spokojne, przewidywalne. Czy ci
się nie znudzi
- Ty mi się z pewnością nie
znudzisz – spojrzał na nią z miłością – A takie życie coraz bardziej mi się
podoba. Życie nie składa się tylko z fajerwerków. Warto czerpać przyjemność z
drobnych rzeczy. Swoją drogą cieszę się, że tak chętnie tu przychodzisz. Miałem
nadzieję, że będziesz się w tym mieszkaniu dobrze czuć.
- Mam słabość do tego mieszkania,
bo mam jeszcze większą słabość do właściciela
- Mów mi tak jeszcze – puścił jej
oczko
- Nie musiałeś po mnie
przyjeżdżać – rzekła, gdy tylko oderwała się od jego ust i zapięła pas
- Pada. Nie ma sensu, żebyś mokła
na przystanku w taką beznadzieją pogodę. Poza tym nie mam dobrych wieści, bo
wychodzi na to, że aura pokrzyżowała moje plany. Z randki nici – skrzywił się,
włączając się powoli do ruchu. Wycieraczki ledwie sobie radziły z tą ilością
wody spadającą z nieba – Jedyne, co mogę zrobić, to uruchomić plan B i pójść w
klasykę po raz drugi. Kino i kolacja. Chociaż w sumie miałem dziś urwanie głowy
i nie zdążyłem nawet sprawdzić, czy coś sensownego grają na wielkim ekranie. No
nie popisałem się w tym tygodniu. Do tej pory wszystko szło po mojej myśli, a
tu nagle – pyknął ustami – klops. Witamy w Polsce – był wyraźnie na siebie
wściekły. Jego złe samopoczucie pogarszał fakt, że jeszcze kilka dni temu go
tak chwaliła, że potrafił ją zaskoczyć, a on tymczasem zawiódł. Przygotował
atrakcję, niezapomniane popołudnie, które jednak mogło nie wypalić. Powinien
mieć przygotowane alternatywy. Przykryła jego dłoń swoją
- To, że pada, wcale nie oznacza,
że nie możemy spędzić przyjemnego wieczoru. Jedźmy do ciebie, ugotujemy coś
razem, obejrzymy film
- I będzie tak, jak przez
ostatnie trzy wieczory. Tak zwyczajnie – wzruszył ramionami – Nasze weekendowe
randki miały być wyjątkowe.
- Nie liczy się miejsce, a
towarzystwo. Zresztą, jak tak bardzo ci zależy, to zawieź mnie do domu, a
spotkamy się jutro. Zachowamy ten rytuał.
- Nie, jedziemy do mnie. Masz
rację, że ważniejsze jest towarzystwo. A ja chcę ten wieczór spędzić z tobą –
uśmiechnął się do niej niewyraźnie, wciąż mając do siebie żal
- A powiesz mi, co zaplanowałeś
na dzisiaj? – zaciekawiła się, gdy po wspólnym posiłku leżeli przytuleni na
sofie
- Lot balonem nad Zalewem
Zegrzyńskim. Dogrywałem to we wtorek. Miała być dziś piękna pogoda. Front miał
przyjść nad Warszawę dopiero w niedzielę – wodził opuszkami palców po jej
plecach, okrytych cienkim materiałem jedwabnej bluzki
- Nic straconego. Możemy w ten
sposób uczcić jakąś okazję – posłała mu tajemniczy uśmiech
- Urodziny? I to chyba tylko
moje, bo luty odpada – spojrzał na nią wymownie
- Rocznicę? - szepnęła
- Panno Cieplak, czyżbyś dawała mi zielone światło? –
wyraźnie się ożywił
- Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieli zakończyć tę znajomość
po tych dziesięciu randkach. Stałeś się dla mnie zbyt ważny – zachłannie wpił
się w jej wargi
- Mówiłem, że cię w sobie rozkocham – rzekł z uśmiechem
pełnym triumfu
- Kochaj się ze mną – usłyszał jej szept. Na jego twarzy
pojawiła się mieszanina radości, ale i niepewności
- Jesteś tego pewna? – kiwnęła lekko głową, jakby lekko
zawstydzona swoją prośbą – Ale naprawdę tego chcesz, czy znów boisz się, że
znajdę sobie za ciebie zastępstwo – pogładził kciukiem policzek
- Chcę – odważyła się mu wreszcie spojrzeć w oczy.
Zaatakował jej wargi na krótki moment, by gwałtownie zerwać się z miejsca
- Daj mi pięć minut – szepnął jej
do ucha i zniknął w sypialni. Wrócił po kilku chwilach. Lekko spięta czekała na
niego na sofie. Nie, nie chciała się wycofać. Naprawdę go pragnęła i wiedziała,
że on pragnie jej, że jej nie skrzywdzi. Po prostu wiedziała, że jest on
doświadczonym kochankiem i najzwyczajniej w świecie miała tremę.
Klęknął u jej stóp, wpatrując się
głęboko w oczy. Jakby szukając w tych błękitnych tęczówkach potwierdzenia słów,
które kilka minut temu padły z jej ust. Nie chciał naciskać. Uśmiechnął się z
satysfakcją, gdy upewnił się, że jest zdecydowana. Wyciągnęła w jego kierunku
rękę, przyciągając jego głowę w swoją stronę. Rozchyliła swoimi wargami jego
usta. Rozpoczął się tym samym ich zwariowany taniec języków. Wstał i chwytając
ją na ręce, ruszył w stronę sypialni. Pokój oświetlony był kilkoma grubymi,
białymi świecami poustawianymi na podłodze. Szybko pozbawił ją bluzki,
napawając oczy widokiem kształtnych piersi, skrytych pod śliwkowym stanikiem.
Całował ją po szyi, obojczyku, gdy zaczęła nierówną walkę z guzikami jego
koszuli. Gdy zsunęła materiał z jego
ramion, powrócił do jej ust, brutalnie penetrując językiem wnętrze jej ust.
Jęknęła. Nie wiedział, czy z rozkoszy, czy dlatego, że jego pieszczota była
zbyt gwałtowna, nachalna. Zebrał w sobie całą siłę, by nieco przystopować, być
mniej zachłannym. Przecież miał ją na wyciągnięcie ręki. Moment, kiedy się w
niej zanurzy, był tylko kwestią czasu, powinien przystopować, powinien dać jej
więcej rozkoszy, czułości. Powinien to zbliżenie maksymalnie przedłużyć,
celebrować. Tak długo na nią czekał, że powinien się tą chwilą delektować. Odsunął
się od niej na krótką chwilę, tonąc w tym błękitnym, wpatrzonym w niego,
spojrzeniu. Tym razem pocałunek był czuły, wręcz leniwy. Jak najcenniejszy skarb
położył ją na chodnej pościeli. Na rozgrzanej skórze pojawiła się gęsia skórka.
Wpatrując się jej prosto w oczy, sięgnął do zapięcia jej spodni, ściągając je
wolno z pośladków. W ślad za beżowym materiałem sunęły jego usta, znacząc mokre
ślady na udach, kolanach. Widział to lekkie zakłopotanie na jej twarzy, gdy
leżała przed nim w samej bieliźnie. On gratulował sobie, że tego dnia wybrał
się do firmy w jeansach. Dzięki temu udawało mu się do tej pory ukryć jak
bardzo jest podniecony.
- Jesteś śliczna, kochanie –
szepnął, zachłannie wpatrując się w jej zgrabne ciało. Sięgnął do zapięcia
stanika, uwalniając jej piersi. Ssał lekko, masował wargami, najpierw prawy,
później lewy sutek, drażnił językiem brodawkę. Liżąc brzuch kierował się w dół.
Pozbył się ostatniego elementu jej garderoby, by zachłannie przyssać się do jej
kobiecości. Gwałtownie zacisnęła dłonie na białej pościeli. Jej cichutkie
pojękiwanie i przeciągłe westchnięcia były dla niego najpiękniejszą muzyką. Wwiercał
się w nią językiem, dając nieopisaną dotąd rozkosz, która odbierała jasność
umysłu. Miała wrażenie, że za sprawą jego pieszczot jest w innej
rzeczywistości. Sprawnie pozbył się spodni wraz z bokserkami. Powrócił do jej
ust. Między nogami czuła jego naprężoną męskość. Moment połączenia zbliżał się
nieubłaganie. Rozszerzyła nogi, zapraszając go do środka. Wszedł w nią powoli,
na początku płytko, samą główką, by po chwili zanurzyć się aż po jądra.
Rozpoczęli wspólną drogę do krainy spełnienia.
- To było coś niesamowitego –
wysapał, leżąc koło niej na pościeli – Jeszcze nigdy czegoś takiego nie
przeżyłem. Jeszcze nigdy nie kochałem się z miłości – przekręcając się na bok,
odgarnął jej kosmyk z czoła
- Dziękuję, że byłeś taki czuły.
- To ja dziękuję tobie – szepnął,
by po chwili się roześmiać. Spojrzała na niego zdezorientowana i lekko
zaniepokojona. W jej głowie zaczęły się pojawiać myśli, czy aby się nie zbłaźniła
– I nie dotrwaliśmy do dziesiątej randki – uśmiechnęła się z ulgą
- Powinieneś być zadowolony –
przeczesała palcami czarne włosy mężczyzny
- I jestem. Ale dziesiąta randka
i tak się odbędzie. Coś ci w końcu obiecałem
- Nie zabezpieczyliśmy się –
szepnęła po dłuższej chwili milczenia.
- Przepraszam, kompletnie
straciłem głowę – rzekł nieco zakłopotany. Powinien był pamiętać o prezerwatywie.
Przecież było oczywiste, że nie bierze tabletek, skoro z nikim się nie spotykała.
- Raczej jesteśmy wolni od
konsekwencji. Zbliża mi się okres – przez myśl mu przeszło, czy zaczęła ten
temat chcąc go wybadać, czy rzeczywiście przeszkadzało jej to, że nie użył
kondoma.
- W gruncie rzeczy nie miałbym
nic przeciwko – wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem – W końcu prędzej czy
później i tak będziemy mieć dzieci
- Taaak? – udała zdziwienie –
Taki jesteś pewny?
- Oczywiście. Ja zawsze dopinam
swego. Dwa miesiące temu nawet nie chciałaś iść ze mną na kawę, a teraz leżysz
naga w mojej sypialni – w triumfalnym grymasie uniósł lewy kącik ust w górę
Nie otwierając powiek wyciągnął
dłoń, ale napotkał tylko chłodną pościel. Otworzył oczy rozglądając się po
sypialni w poszukiwaniu Uli. Jej rzeczy nie było. Jego spodnie złożone w kostkę
leżały w nogach łóżka. Zerwał się w miejsca i naciągając bokserki zajrzał do przylegającej
łazienki. Było pusto.
- Ula? – wyszedł na korytarz,
szybkim krokiem przemierzając kolejne metry. Odpowiedziała mu cisza – Ula? –
zawołał nieco głośniej. W kuchni również jej nie było. Przechodząc przez salon
dostrzegł uchylne drzwi balkonowe. Wyszedł na taras i wreszcie ją dostrzegł. W
beżowych spodniach i jego za dużej, błękitnej koszuli, stała z filiżanką kawy
wpatrzona w panoramę Warszawy. Poranek był dość nieprzyjemny, ale na szczęście
bezdeszczowy – Tutaj jesteś – wyszeptał jej do ucha z wyraźną ulgą i splótł
dłonie na wysokości brzucha. Odwracając głowę cmoknęła go w usta. Lubiła, gdy
przytulał się do jej pleców.
- Bałeś się, że uciekłam –
bardziej stwierdziła, niż zapytała
- No przyznam, że przeszło mi to
przez myśl – zaśmiał się pod nosem
- Nigdzie się nie wybieram, bo
dobrze mi z tobą, panie Dobrzański – złożyła krótki pocałunek na jego policzku –
A teraz marsz do środka, bo chłodno dzisiaj – pociągnął ją za rękę w stronę
salonu
Uwielbiam Twoje opowiadania...;) tyle czekania zostało godnie wynagrodzone. Marek, Ulka cudowna para. Marek czeka, bo kocha, a Ula kocha, więc pozwala na złamanie umowy... a kiedy cd?????? Błagam!!!
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział ☺ tak długo na niego czekaliśmy ale było warto ☺Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem Twojego talentu!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Marta
Cudo cudowne! Boskie i genialne! Dziękuję bardzo :). Rewelacyjna część na którą warto było czekać. Oby na kolejną przyszło nam czekać ciut krócej. Weszliśmy na kolejny szczebel zacieśniania znajomości. Ulka zdecydowana, Marek troskliwy i opiekuńczy, oboje szczęśliwi. Bardzo fajna z nich para. Jest im naprawdę razem dobrze i chyba już Marek pokonał drogę do serca kobiety. Udało mu się. A część superowa. Genialna. Pozdrawiam. KaEm.
OdpowiedzUsuńJako, że nie liczy się ilość (w tym przypadku długość) a jakość czyli treść to jestem w pełni usatysfakcjonowana. Do treści zastrzeżeń mieć nie mogę, nawet jakby chciała (a nie chcę!) to nie mam się czego czepić. Ale ponieważ przerwa była długa to wyszłam z wprawy i będzie krótko, no sorry jakaś kara musi być ;). Brawo dla Ulki, ale przede wszystkim brawa za Marka, to co powtarzam od kilku tygodni ma facet ogromne pokłady cierpliwości, która została sowicie wynagrodzona w momencie w którym się on tego najmniej spodziewał. I bardzo dobrze, że padał deszcz, że im się lot balonem nie udał - dzięki temu oboje byli w znacznie przyjemniejszym niebie, sami zafundowali sobie lot :). Życie jest jednak pełne niespodzianek, dla obojga jak się okazuje. Najpierw on niespodziewanie dostał po gębie (tak będę to wspominać jeszcze długo, ta scena wyjątkowo zapadła mi w pamięć), potem ona niespodziewanie wpadła w sidła miłości, zaczęło jej zależeć na facecie, który nijak nie mieścił się w jej kanonach wymarzonego mężczyzny, który okazał się zdecydowanie fajniejszy niż się wydawało, który potrafi zaskoczyć i cierpliwie walczyć. A na koniec on niespodziewanie dostaje nagrodę na którą czeka, dodatkowo poznaje (dosłownie) smak miłości, a ona się zakochuje - niespodziewanie dla niej samej. Gdyby im ktoś dwa miesiące wcześniej powiedział, że ich randka numer dziewięć zakończy się namiętnym seksem zaproponowanym przez Ulkę, wysłaliby tę osobę do psychiatryka i mocno popukali w czoło (a Ulka pewnie jeszcze obiłaby mu lico). A tu proszę jak to niczego nie można być w życiu pewnym. A teraz spędzają razem coraz więcej czasu, żyją lepiej niż stare dobre małżeństwo bo przynajmniej w ich życie erotyczne nie wkradła się jeszcze rutyna, Ulka coraz więcej czasu spędza albo z Markiem albo u Marka, a sam Marek już planuje potomstwo. Bardzo fajna para, która aby być w tym miejscu w którym jest musiała się sporo napracować. Każde z nich musiało zmienić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia, z czegoś zrezygnować, zaakceptować coś co do tej pory było nieznane. Marek zmienił swoje życie i nawyki, sposób patrzenia na świat, teraz wspólne gotowanie i siedzenie na kanapie jest atrakcyjniejsze niż kolejne podboje i chętne panienki. Ulka musiała zrozumieć, że nie ma facetów idealnych ale są tacy, którzy się starają i potrafią się zmienić dla kobiety, którym nie zależy tylko na kilku przyjemnych chwilach, którzy mają do zaoferowania coś więcej niż tylko wspólna noc. I jak się okazuje zmiana nastawienia nie była bolesna i dała wiele satysfakcji. Obojgu! Czy ta inność, nowość wystarczy żeby stworzyć coś trwałego na lata, pewnie tak przy odrobinie chęci nie powinno im się znudzić, szczególnie że oboje mają jeszcze wiele do zaoferowania tej drugiej stronie. Faktycznie jest duża szansa, że kiedyś będą z tego dzieci. Że to spotkanie w klubie, ten cios i ta determinacja będą miały namacalne efekty. A tego, że to Ulka pierwsza zaproponuje łóżkową randkę Marek na pewno się nie spodziewał. Ja miałam nadzieję, że tak może być. I fajnie, że tak wyszło, bo to oznacza, że Ulka ufa i wierzy w szczere intencje Marka, że też jej zależy i że też jej uczucia są coraz poważniejsze. Po ich poprzedniej rozmowie Marek nie drążył tematu, on postawił sprawę jasno, miał świadomość tego, że Ulka nie jest jeszcze gotowa, że potrzebuje czasu, gdyby wyszedł z jakąś inicjatywą istniało ryzyko ostrej wymiany zdań, bo że Ulka temperament ma przekonał się na początku. On czekał i to przyniosło efekt, ona sama dojrzała, zrozumiała i na pewno nie żałuje. Zdecydowanie nie :). Mimo, że on miał obawy i sam nie wierzył we własne szczęście, nawet rano miał świadomość, że to mógł być tylko piękny sen. Nie jest możliwe, żeby to się na dziesiątej czy jedenastej randce skończyło, teraz już nie. Będą kolejne wspólne wieczory, noce i poranki pewnie już niedługo w wspólnym mieszkaniu z obrączkami na palcach, aczkolwiek te drugie do szczęścia konieczne nie są. Pozdrawiam mocno!
OdpowiedzUsuńPS. Czytałam, odpowiadając - tak się składa, że 17 czyli już dzisiaj :). Przypadek?
Świetny rozdział, tak dlugo na niego czekałam ale opłacało się.
OdpowiedzUsuńNawet nie wiem co jeszcze moge napisać. Jeszcze raz gratulacje.
Twoje rozdzialy sa genialne.
Czekam na kolejny, mam nadzieje ze bedzie troche wcześniej.
Pozdrawiam MM
Bardzo fajny rozdział, moze niedługo jakas niespodzianka??
OdpowiedzUsuńZnowu świetna część. Super!
OdpowiedzUsuńTo opowiadanie nadal pozostaje moim ulubionym. Bardzo je lubię, coraz bardziej. Fajna Ula, idealny Marek szkoda że powoli zbliżamy się do końca. Ten rozdział był świetny. Pozdrawiam. Ania.
OdpowiedzUsuńSzybko zaliczyli łóżko. Za szybko. Wiem, że się wyłamuję ale wydaje mi się, że Marek uczciwy nie jest wobec Uli i dobrze to się dla niej nie skończy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam miło.
No coś tak czułam, że nie wytrzymają do 10. Jak widać cierpliwość i determinacja w dążeniu do sukcesu popłaca. Tak sobie teraz myślę, że coś się wydarzy, że się pokłócą, bo trochę za sielankowo się zrobiło. Zaczynam też zastanwiać się czy Marek jest do końca szczery w tym, co mówi i robi. Czekam na tę 10, pozdrawiam :-) M
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział, widać że za równo Uli jak i Markowi coraz bardziej zależy więc coraz bliżej pewnie happy end, w sumie szkoda, bo bardzo dobrze się je czytało, jedno z fajniejszym z bardzo ciekawym pomysłem. pozdrawiam Kasia
OdpowiedzUsuńO masz Ci los - zmiana. Poczekam mimo wszystko. KaEm.
OdpowiedzUsuńMoze dzisiaj zrobisz nam niespodziankę...
OdpowiedzUsuńWtorek jest w okolicach środy to nadzieję możemy mieć :)
UsuńJa przestaje już pisać jakiekolwiek komentarze na tym blogu gdyż autorka nie dotrzymuje terminów publikacji, zmienia je co chwila najpierw sobota a za kilka dni jednak środa i tym samy to 2 tyg oczekiwania na kolejny rozdział. Ja wiem że nikt nie jest więźnie bloga, ale czytam wiele blogów nie tylko o Brzyduli i pierwszy raz w ogóle spotykam się żeby ktoś aż tak zmieniał termin publikacji kolejnych rozdziałów. A po drugie Amicus nawet nie odpisuje na te nasze cudowne komentarze więc po co je pisać.
UsuńDziękuje za uwagę.
pozdrawiam U.
Próżno szukać tu Twoich komentarzy wielu ich nie ma. Ciekawe, że jak pojawia się nowy rozdział to nie komentujesz tylko jak trzeba zgłaszać pretensje. Cierpliwość jeszcze nikomu nie zaszkodziła, trochę empati też nie. Też bym chciała żeby było coś nowego częściej ale rozumiem, że oprócz bloga Autorka ma inne życie i słusznie, każdy mieć powinien. Zajrzenie tu przed snem czy czegoś nie ma i danie Autorce znaku, że czytamy i czekamy jest z naszej strony sygnałem, że to co robi ma sens, że ktoś czeka, bo warto. Szczególnie, że blogów o Brzyduli jest niewiele, a takich na poziomie jeszcze mniej. Więc uzbrojmy się wszystkie w cierpliwość, bo zapewne jeszcze nie raz Amicus nas zachwyci. Pozdrawiam czekających, czytających i komentujących. KaEm.
UsuńTobie też to polecam. Nie przyłaź tu idź tam upajaj się, przeżywaj ekstazy a od nas się odczep. Z łaski swej. My nie chodzimy tam dla własnego dobra i zdrowia, Ty uszanuj nasze podwórko i będzie spokój.
UsuńDrogi Anonimie
UsuńSkoro jak twierdzisz masz ten blog w dupie. To co tu robisz?! Czemu komentujesz?!Chyba jednak jesteś biernym czytelnikiem tego bloga. Cytując twoją wypowiedz "[...]A nie takie wzloty i upadki jak tutaj. Raz opowiadanie przyzwoite, raz bazgroły, których się nie da czytać[...]" wynika z niej, że musisz śledzić blog Amicus i to regularnie. Nie wiem czemu Amicus usunęła blog pani Małgorzaty,ale jedno jest pewne, że nie uczyniła tego z ewidentnej zazdrości. A tak wol to blog pani Małgorzaty nie zalicza się do blogów o Brzyduli, bo jego autorka jak sama napisała wyczerpała już temat opowiadań o brzyduli. Pozdrawiam Natalia:)
Ps. Poczekamy na nowy rozdział tyle ile trzeba będzie. Także Amicus nie bierz sobie do serca komętarzy, uwagi nie życzliwy osób :)Trzymaj się ciepło :)
Amicus,
OdpowiedzUsuńzniknęła poprzednia notka dotycząca zawieszenia bloga... Czyżby była jakaś szansa, że jednak poznamy do końca, jaka jest Marka recepta na usidlenie kobiety?
Pozdrawiam ;)
Oby ale aż się boję marzyć i mieć nadzieję. Ania.
UsuńMam nadzieję że nie zawieszasz jednak strony. Kiedy możemy liczyć na kolejny rozdział?
OdpowiedzUsuńBardzo się tęskniliśmy za tobą i za twoimi opowiadaniami.
Czekam z utęsknieniem
Pozdrawiam MM
Amicus dzisiaj jest środa
OdpowiedzUsuńMoze cos dodasz...
Tesknimy bardzo
To prawda...
OdpowiedzUsuńŚwięta prawda! Amicus odwieś karę, tydzień a właściwie dwa i pół tygodnia to bardzo długo. Wracaj do nas. KaEm.
OdpowiedzUsuńAmicus wróć do nas. Błagamy
OdpowiedzUsuńTeż bym chciała żebyś wróciła, rozumiem powody zawieszenia bloga i chęć ostudzenia emocji na pewien czas, ale może chociaż możemy liczyć na do kończenie tego opowiadania, dla wiernych czytelniczek i komentujących...Jak widać po wejściach na blog, bardzo dużo osób mimo wszystko zagląda z nadzieją.... ja też... Kasia
OdpowiedzUsuńMam przeczucie, że Amicus niebawem do nas wróci!
OdpowiedzUsuńA jaka jest sprawdzalność Twoich przeczuć? Bardzo chciałabym żebyś miała rację. Ciągle tu przychodzę i mam nadzieję.
UsuńTeż tak myślę :)
UsuńZastanawiam się czy nie tylko ja codziennie tu zaglądam z myślą, że może pojawił się nowy rozdział. Amicus daj mam jakiś znak. Będziemy czekać tak długo jak trzeba:) Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńTeż cały czas zaglądam z nadzieją że pojawił się jakiś rozdział lub jakiś wpis
UsuńAmicus odezwij sie, daj nam jakis znak.
Bardzo tęsknimy za tobą...
Nie jesteście same też wchodzę kilka crazy dziennie.
OdpowiedzUsuńAmicus prosimy wróć do nas!!
OdpowiedzUsuńNie zostawiaj nas samych..
Amicus wchodzę z nadzieją że coś dodalas, jednak zawsze się myle..
OdpowiedzUsuń:(
Tęsknimy...wróć do nas!!!
Caly czas każdy wchodzi i sprawdza...
Czekam i czekam :) :) :)
OdpowiedzUsuńAmicus nie wróci.
OdpowiedzUsuńWróci! Nie zostawi nas!!!
UsuńMy wszyscy wierzymy że wróci
Wróci, wróci kiedyś wróci na pewno. Bardzo bym chciała i wierzę nadal. I czekam. Ania.
UsuńJestem tego samego zdania.
UsuńAmicus wroc do nas. Bardzo prosimy.
Daj jakiś znak. Odezwij się do nas. MM
Dobra to i ja się przyznam, że czekam! Bardzo. Cały czas i mam nadzieję (bardzo dużą) na szczęśliwe zakończenie tej niemiłej przerwy.
OdpowiedzUsuńCoś czuję że niedługo Amicus się do nas odezwie.
OdpowiedzUsuńTak bardzo prosimy to może cos nam odpisze.
Amicus zrob coś.
Tak pięknie wszyscy cię proszą, to znaczy że za tobą tesknią i cię uwielbiają
Pozdrawiam
Witaj Amicus jestem nowa i nie wiem co sie dzieje. Bardzo fajnie piszesz. Czytałam poprzednie rozdziały i są super. Są megaa...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że wrocisz do pisania dalej.
Pozdrawiam
Miło, że czekacie i wciąż tu zaglądacie. Ta pozytywna energia, którą przesyłacie jest dla mnie bardzo ważna! Dziękuję!
OdpowiedzUsuńWracam w II połowie miesiąca! Pozdrawiam
Amicus nareszcie
UsuńA cos ja przeczuwalam że się do nas odezwiesz.
Cieszę się ze do nas wrocisz
Pozdrawiam
Amicus to wspaniała wiadomość.
UsuńJuz dzień staje się lepszym dniem.
To kolejny rozdzial 16 maja??
������
Amicus dzięki że się odezwałaś. Bardzo tęsknię i czekam dalej na dalszych ciąg mojego ulubionego opowiadania. Pozdrawiam Ania.
UsuńKrólowo dzięki, teraz mogę czekać dalej ciut spokojniejsza. Będę cierpliwa i wytrwała ale czekająca. Gdybyś potrzebowała jeszcze energii mów dostarczymy powiedz tylko gdzie. Pozdrawiam. KaEm.
UsuńFajnie, że się odezwałaś. Czekamy:) pozdrawiam ciepło:)
UsuńNiedługo zbliża się czas kiedy wstawisz kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńMoże podacz date...
Będę spokojniejsza
Juz nie mogę się doczekać
Pozdrawiam cieplutko
Bedzie dzis?
OdpowiedzUsuńAmicus tak bardzo tęsknię za twoimi opowiadaniami.
OdpowiedzUsuńNo ja też już wróciłam i cały czas czekam z niecierpliwością na kolejną część Twojego opowiadania. Szykujesz im jeszcze jakieś kłopoty? :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Andziok :)